Dodaj do ulubionych

Czy ktos jest mi w stanie pomoc..

30.08.06, 13:07
Moja historia moze byc troszke dluga, ale potrzebuje rady...

Mam 22 lata.Bylam z moim bylym chlopakiem 6 lat, dzieki niemu mam wiele
pozytywnych i negatywnych doswiadczen. Wymuszona na mnie zborcje, bicie,
ciagle awantury.. W trakcie jego wyjazdow treningowych bylam sama, nie mialam
sie do kogo odezwac, poniewaz nie moglam miec kolezanek, o kolegach juz nie
wspomne.. Od kad dowiedzialam sie, ze dostalam prace w Anglii wszystko sie
zmienilo.. Byl cudowny, zaczal mnie w koncu szanowac.. Po kilku miesiacach
poznalam pewnego chlopaka, zaczelismy sie spotykac codziennie(pol Anglik, pol
z Jamajki), Kiedy zdalam sobie sprawe, ze nie warto byc z moim bylym byl
prawie Nowy Rok, a on mial do mnie przyjechac w odwiedziny. Przyjechal z
pierscionkiem zareczynowym, plakalismy cala noc, powiedzial mi, ze po
studiach przyjedzie do mnie do Anglii(bo ja nie chcialam wracac) i wtedy
powiedzialam mu o tym, ze spotkalam kogos..
Po jego wyjezdzie zamieszkalismy razem, ja mialam prace, on mial prace, wiec
powodzilo nam sie bardzo dobrze. Musielismy sie jednak wyprowadzic ze wzglegu
na naszych wspolokatorow(Polakow) z ktorymi prawie bysmy sie pozabijali..
Mielismy na gora 2 miesiace wprowadzic sie do jego mamy i ojczyma(bylo to na
poczatku marca) Dzieki Bogu jest koniec sierpnia, a my nadal tam mieszkamy:(
Fatkt, ze jest lzej, bo nie musimy za nic placic, ale... Zawsze jest jakies
ale i to ale to wlasnie moj chlopak..
Jestem w 4 miesiacu ciazy z komplikacjami(nie wiem czy bede moga donosic),
pracuje po 8h dziennie.. I jestem strasznie zmeczona(psychicznie). Moj
chlopak przestal pracowac jak tylko tam sie wprowadzilismy, mowiac, ze zawsze
tak jest jak tam mieszka, bo wszystko jest takie latwe i w ogole.. Do tego
wychodzi prawie codziennie do kolegow, a jak jest w domu, to calymi dniami
gra w PS2 i pali weed(zreszta wszyscy to robia w Anglii, ale nie w tym
rzecz). Za kazdym razem kiedy probuje z nim porozmawiac o jakiejs pracy to
mowi, ze nie dzisiaj bo on MUSI MIEC NATCHNIENIE..!! Mnie juz rece opadaja bo
nie wiem czy mam mowic do niego po chinsku czy po rusku, zeby zrozumial.
Ustalilismy, ze jak dzidzia sie urodzi to ja bede po urlopie macierzynskim
pracowac, a on zostanie z dzieckiem(nie przeszkadza mi to w ogole). Tylko, ze
chodzi mi o to, zeby on poszedl do pracy do czasu kiedy dzidzia sie nie urodzi
(koniec stycznia 2007).
Czuje, ze mnie kocha i szanuje, ze cieszy sie z dzieciaczka i w ogole czuje
sie przy nim tak, jakbym go znala cale zycie(kobiety pewnie wiedza o co mi
chodzi), po prostu znalazlam swoj ideal, jezeli chodzi o charakter i
wyglad.. Czasem tylko mnie takie mysli, ze w ogole on mnie traktuje tak,
jakby mnie wykorzystywal- nie pomaga mi np w sprzataniu(bo to naprawde jest
ostania rzecz po calym dniu pracy na ktora mam ochote-sprzatanie...), i
jeszcze kilka drobiazgow, ktore tak naprawde skaladja sie w calosc..
Czekamy na dom od konsulatu, o ktory wystapilam jako samotna matka, bo
szybciej go dostane i czuje sie tak, jak juz napisalam, jakby mnie
wykorzystywal-dom w przyszlosci, calkiej bliskiej, moja bardzo dpbrze platna
praca w biurze..
Jestem czasem szczesliwa, jak patrze na niego, to czasem mi sie chce plakac
ze szczescia, ze mam to bubu:), kocham go jak mozna najbardziej kogos kochac,
ale po prostu kazdego czasem nachodza watpliwosci.. Jak juz pisalam czuje
sie kochana, ale czasem czuje sie samotna, np kiedy sie klocimy zawsze jest
ten jego tekst z jego strony; " Maybe you're doing it in Poland, but we're
not in England, if it's bad for you know what you can do.." Wiecie co ma na
mysli, ze moge wrocic do Polski.. Mam mame w Anglii, wiec zawsze mam lzej,
ale ona nie wie o niczym..
Jezeli chodzi o moich rodzicow to sa w trakcie rozwodu, co mnie jeszcze
bardziej dobija..
Czuje sie tak jakbym byla sama i nie miala sie do kogo odezwac.. Blagam,
dodajcie mi otuchy i pocieszcie.. Tylko nie piszcie, zebym go zostawila, bo w
sumie to najlatwiej by bylo, ale ja nie chce..
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 13:13
      No cóż, moja mama zawsze mawiała "z kim sobie pościelisz, z tym się wyśpisz".
      Bardzo trafna wersja popularnego powiedzenia.
      • natz22 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 13:15
        no ja wiem, ale jak to zmienic??
    • nchyb Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 13:17
      > dodajcie mi otuchy i pocieszcie.. Tylko nie piszcie, zebym go zostawila, bo w
      > sumie to najlatwiej by bylo, ale ja nie chce..
      pocieszam, otuchy dodaję, ale zastanawiam się, czego Ty chcesz? Żebyśmy Cię
      okłamywały, że leń się zmieni i mu się nagle odmieni wszystko będzie ok?
      Jeżeli chcesz, to kłamać mogę, ale dziwię się, że w takie kłamstwa mogłabyś
      uwierzyć...

      jeszcze mnie coś zastanawia, pisałaś:
      > Czuje, ze mnie kocha i szanuje,
      o swoim byłym też pisałaś:
      > wspomne.. Od kad dowiedzialam sie, ze dostalam prace w Anglii wszystko sie
      > zmienilo.. Byl cudowny, zaczal mnie w koncu szanowac..
      jak dla mnie, żaden z nich Cię nie szanował i nie szanuje. Po prostu wygodna
      dla nich jesteś i byłaś. Więc skoro jedyna rozsądna rada Ci nie pasuje, to
      pocieszam jak mogę, ale pomóc nie jestem w stanie. Ty sama musisz sobie pomóc i
      wyrwać się z tych chorych związków...
      Pozdrawiam, polecając jeszcze wątek na e-mamie o tym, że jednak faktycznie
      często gały widzą, co biorą:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=47720072
      • natz22 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 13:25
        no tak jak pisalam, wiem, ze to jest najprostrze rozwiazanie, ale ja chcialabym
        dowiedziec sie, czy moze jest jakies rozwiazanie, sposob, zeby to zmienic... ??
        • nchyb Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 13:28
          swoje nastawienie możesz zmienić poprzez psychoterapię. Podejścia dorosłego
          faceta, który się przyzwyczaił do wygody i braku obowiązków nie zmienisz...
          • g0sik Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 13:31
            Najlepsze wyjście to pogonić pasożyta...
          • marchowskaphoto Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 13:43
            Czasami najprostrze rozwiazania sa najlepsze. Jezeli tak bardzo go kochasz i
            nie chcesz od niego odchodzic to przynajmniej nie pozwol mu zerowac na trojej
            naiwnosci. Jako samotnej matce przysluguje ci w UK pelno roznych benefitow i
            zapomog poczawszy od child benefit, salary support i nawet do 95% zwrot kosztow
            wynajmu mieszkania. Spokojnie wiec mozesz sie sama utrzymac.
            Piszesz, ze czujesz sie szanowana - jestes w ciazy i pracujesz podczas kiedy
            Twoj facet siedzi w domu i gra na PS. To jest Twoim zdaniem szacunek? To ze
            mowi, jak ci sie cos nie podoba to mozesz spadac do Polski?
            Ja Ci radze wynajac mieszkanie, zamieszkac samej i postawic warunek, ze dopoki
            nie znajdzie pracy nie masz zamiaru sie z nim spotykac.
        • nchyb Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 13:37
          > no tak jak pisalam, wiem, ze to jest najprostrze rozwiazanie
          przy okazji, to nie jest tylko najprostsze rozwiązanie, to jest jedyne ROZSĄDNE
          rozwiązanie...
        • triss_merigold6 Ciocia Dobra rada mówi: 30.08.06, 13:52
          Ciocia Dobra Rada mówi: wywalić pasożyta na zbity pysk. W Twojej osobie znalazł
          idealną frajerkę.
    • natz22 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 14:35
      wiem o wszystkich benefitacj bo mieszkam tu wystrczajaco dlugo.. No wlasnie
      mysle nad tym i mysle i wiem, ze to rozsadne, ale jakos trudno wcielic to w
      zycie...
    • mama5plus Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 14:45
      Nie dodam Ci otuchy bo uwazam, ze to droga do nikad.
      Do tego
      > wychodzi prawie codziennie do kolegow, a jak jest w domu, to calymi dniami
      > gra w PS2 i pali weed(zreszta wszyscy to robia w Anglii, ale nie w tym
      > rzecz)

      Nie wszyscy! Usprawiedliwiasz go.

      Czekamy na dom od konsulatu, o ktory wystapilam jako samotna matka, bo
      > szybciej go dostane


      Masz na mysli chyba council czyli mieszkanie socjalne bo konsulat raczej domow
      nie rozdaje ;)

      i czuje sie tak, jak juz napisalam, jakby mnie
      > wykorzystywal-dom w przyszlosci, calkiej bliskiej, moja bardzo dpbrze platna
      > praca w biurze..

      Niestety, obawiam sie, ze to nie tylko Twoje ogczucia.
      Gdy juz dostaniesz ten dom to radze Ci, wyprowadz sie i zamknij dobrze drzwi
      wejsciowe.
      Wykorzystuje Cie bo dajesz mu takie prawe. Od Ciebie zalezy czy z tym skonczysz
      czy nie.

      > Czuje, ze mnie kocha i szanuje, ze cieszy sie z dzieciaczka i w ogole czuje
      > sie przy nim tak, jakbym go znala cale zycie(kobiety pewnie wiedza o co mi
      > chodzi), po prostu znalazlam swoj ideal, jezeli chodzi o charakter i
      > wyglad.

      Halooooo! Pobudka!! Lepiej pozno nisz wcale. Czy to sa naprawde slowa autorki
      pierwszej czesci tego postu czy ktos inny cd dopisal??
      Kocha? Szanuje? W zestawieniu z powyszym? Przykro mi ale masz zla definicje
      milosci i szacunku.
      Zycze Ci jak najlepiej i dlatego jestem pewna, ze lepiej bedzie jesli
      zostawisz faceta i dasz mu szanse na przemyslenie paru spraw. Moze sie zmieni,
      moze nie. Raczej na to pierwsze bym nie liczyla bo to patologiczny przypadek,
      ale kto wie? Kto wie? Cuda sie zdarzaja.
      Powodzenia w kazdym razie. Z nim czy bez niego.
      • marchowskaphoto Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 15:02
        No wlasnie mama5plus dobrze pisze. Zapomnialam to dodac, ze mieszkanie z coucil
        a co do trawki - mieszkam w UK juz jakis czas i zaden z moich znajomych
        (roznych narodowoci) jej nie pali. Przyczytaj ponizszy opis i powiedz co
        doradzilabyc kolezance, gdyby ci to powiedziala:

        - facet nie pracuje
        - utrzymuje go ciezarna zona i jego rodzice
        - on w zamian nawet nawet nie pomoze jej w domu
        - tj. ona (ciezarna) po przyjsciu z pracy musi sprzatac mieszkanie
        - podczas gdy on nie okazuje za grosz wdziecznosci
        - spedza swoj czas grajac na PS, palac trawe, lub z kolegami
        - tj. nie spedza czasu z dziewczyna, ktora tak duzo dla niego robi i tak go
        kocha
        - na jej prosby odpowiada, ze ona moze wracac skad przyszla
        - ona twierdzi, ze on ja szanuje i kocha

        ????
        • caysee Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 15:34
          marchowska - swietne podsumowanie :)

          ..i swietne zdjecia, ale chyba sie powtarzam ;))
          • marchowskaphoto Do caysee 31.08.06, 00:19
            Dziekuje raz jeszcze :)
    • natz22 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 15:14
      dziekuje wam za te rady, musze sie z nimi przespac.. Ale same wiecie drogie
      panie, ze, wstac, spakowac walizki i wyjsc jest czasem bardzo trudno..
      • g0sik Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 15:23
        Ale wiemy też - niektóre nawet z własnego doświadczenia, że terapia szokowa
        działa najlepiej. Nawet, jeśli nie uzdrowi związku to może, chociaż pozbawi
        złudzeń...
        • natz22 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 30.08.06, 15:37
          no i wiem, ze wszystkie macie racje.. i ja wiem to z wlasnego doswiadczenia
          rowniez, kiedy moj byly chlopak mnie zostawil przed matura, ja wyblagalam
          zebysmy sie zeszli, ale pozniej sama stwierdzilam, ze to nie ma sensu... I
          ludzie mowia, ze uczymy sie na wlasnych bledach.. G...no prawda!!!
          • chicarica Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 31.08.06, 10:34
            To weźże raz się naucz.
            Jesoooooo... no nie mogę po prostu. Napisałabym Ci kilka słów, ale nie chcę Cię
            urazić, więc zmilczę.
          • annubis74 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 31.08.06, 10:47
            żeby wyciagnąć wnioski wystarczy tylko chcieć - ty nie chcesz
          • headonshoulders Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 31.08.06, 12:37
            jak jestes glupia to z nim siedz i sie mecz. O co ty sie w ogole prosisz ? O to zeby ci ktos powiedzial ze
            jest OK? Nie jest ok i nie bedzie jak z nim zostaniesz. Ale znam takie typy jak ty- bedziesz sie meczyc
            cale zycie az zwariujesz i sie zajedziesz.
      • annubis74 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 31.08.06, 10:42
        pewnie nie jest łatwo, ale tkwiąc w czym tkwisz też łatwo nie bedzie
        co to za facet i co to za miłośc - jeśli nie dba o kobietę, którą rzekomo kocha
        i o wspólne dziecko
        ja bym sie wyprowadziła od tatusia zażadała pomocy materialnej na dziecko - to
        go może skłoni do ruszenia tyłka
        • horpyna4 Re: Czy ktos jest mi w stanie pomoc.. 31.08.06, 12:47
          Natz, Ty po prostu jesteś masochistką. A to jest zboczenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka