Dodaj do ulubionych

Rozwód???

07.10.06, 11:04
Witajcie,
Zaczne od tego,że jestem 2 miesiące po ślubie. Mój mąż jest za granicą i
pewnego dnia poprosił mnie,żebym razem z teściową wysłała mu paczkę,po czym
nagadała mężowi,że mi się nie chciało. Ona ma pełnomocnictwo do konta męża
(gdyż jak braliśmy ślub on był bardzo krótko w kraju i nie zdążyliśmy tego
załatwić)i daje mi pieniądze przekazane od niego. Raz poskarżyła,że kupiłam
sobie bluzkę (na przecenie za 30zl!!)
Obecnie studiuję na dziennych studiach i nie pracuję.Zaczęłam dostrzegać,że
mojego mężą bardzo to denerwuje,że on zasuwa,a ja się 'obijam'. Umawialiśmy
się,że polecę do niego do pracy,ale wyniknęły problemy z moim zdrowiem( muszę
się jak najszybciej starać o dzidzię,a i tak będą z tym problemy,więc lekarz
zaproponował mi zabieg:().
Mój mąż tego chyba nie rozumie,bo mówi mi,że do niczego nie dążę... Ostatnio
wyniknęła taka afera(moja siostra napisała mu smsa,że moi rodzice czują się
zawiedzeni jego zachowaniem,że powinien mnie wspierać w trudnych chwilach).
Zagroził rozwodem. Dzisiaj mam mu dać odp. Nie wiem co robić.Mój tata z nim
rozmawiał i zdaniem męża 'zeszmacił go'--aż mnie szlag chce trafić,bo tata
nic mu nie mówił takiego,a chciał pomóc. Lekarz kazał nam się starać o
dziecko w grudniu,ale mąż mówi,że nie chce,bo nie wiadomo czy do siebie
pasujemy.To po co brał ślub,żeby przy najbliższej kłótni szantażować mnie
rozwodem?!
Powiedział też ,że już więcej nie chce mieć nic wspólnego z moimi rodzicami
(zawsze mieli dobry kontakt ze sobą).
Nie wiem co robić.Aż mnie serce ściska,bo moi rodzice jeździli ze mną po
lekarzach,pomagają mi,są naprawdę dobrzy..I nie wiem czy to ma dalej sens
żebyśmy byli razem z mężem...Co myślicie?Bo ja już nie wiem. Chcę mieć
normalną rodzinę i żeby mój obrażalski mąż zrozumiał pewne rzeczy,że
jest 'gówniarzem' w porównaniu do moich rodziców i to on i mogliby się na
niego obrazić ,a nie on!!!
Obserwuj wątek
    • kekoa2 Re: Rozwód??? 07.10.06, 11:26
      jesli wam sie nie uklada to nie mysl o dziecku,przemysl to jeszcze raz i nie
      pakuj sie jeszcze w dzidzie-nawet sobie nie wyobrazasz ile wsparcia i milosci
      potrzebuje kobieta w ciazy od swojego meza,to takie ciagle szukanie bliskosci
      zapewnienia o uczuciach,opieki.on nie dorosl zupelnie ,spedzcie razem troche
      czasu -wyjedzcie gdzies razem zeby sie odnalezc,porozmawiajcie sami bez rodzicow
      • malou1 Re: Rozwód??? 07.10.06, 11:44
        Wiem,to strasznie trudne,bo moja choroba się rozwija i nie wiadomo,czy za pół
        roku nie będzie tak,że o dziecku mogę zapomnieć.Dziecko nie zmieni nic na
        lepsze myślę...tylko my byśmy musieli się o to postarać. Co do wyjazdu gdzieś
        razem to nie bardzo,ponieważ on jest za granicą cały czas.
        Bardzo mnie boli to,co mówi o moich rodzicach,że nie chce mieć z nimi nic
        wspólnego i to mnie martwi.Mamy być ze sobą całe życie,a nie chcę żeby rodzice
        go do końca przestali lubieć...Cał awantura zaczęłą się z niczego-zachował się
        jak jakiś psychol i nie wiem,co robić mam dalej...To już trwa 2 tyg. a ja
        psychicznie się wykanczam...
        • annajustyna Re: Rozwód??? 07.10.06, 11:53
          Bardzo wyspolczuje, ale chyba Twoja choroba nie spadla z nieba? Maz chyba
          wiedzial o Twoich klopotach zdrowotnych juz przed slubem? Wyjazd to wielka proba
          dla zwiazku, w sumie trzeba bylo odczekac ze slubem...A dlaczego maz nie
          przelewa pieniedzy na Twoje konto (skoro nie mogl zalatwic upowaznienia dla
          CIebie ani otworzyc wspolnego konta)??? Jest chyba pod chorobliwym wplywem
          matki:((((.
          • malou1 Re: Rozwód??? 07.10.06, 12:11
            Tak,mąż wiedział wcześniej o moich problemach ze zdrowiem.Planowaliśmy staranie
            się o dziecko na grudzień,ale po naszej kłótni stwierdził,że musimy poczekać,bo
            nie wiem jak się ułoży nam....Z drugiej strony nie mamy czasu na czekanie..
            Żałuję,że nie poczekaliśmy ze ślubem(znaliśmy się 4 lata i chcieliśmy coś z tym
            w końcu zrobić).
            Co do konta to nie pomyśleliśmy o tym jak mąż tu był. On przelewa pieniądze na
            konto dewizowe(czyli w Euro),a ja mam zwykłe konto studenckie i gdyby chciał mi
            przesłać pieniądze bank przeliczy na swój bankowy przelicznik,czyli bylibyśmy
            stratni. Matka ma na niego rzeczywiście duży wpływ..aż mnie trafia jak słyszę o
            niej.Stwierdziłam jednak,że nie będę nic na nią mówiła,bo to jeszcze gorzej by
            wyszło...
            Nie wiem jak to będzie między nami dalej.Moi rodzice jak go lubili tak zrazili
            się do niego,ku mojej rozpaczy...a on sam sie chce już z nimi utrzymywać
            kontaktu i nie wiem co mam robić,bo tego nie chcę. Rodzice są dla mnie
            najważniejsi,to oni mnie wycohwali i są wspaniali jako rodzice i przyjaciele...
            • annajustyna Re: Rozwód??? 07.10.06, 12:21
              Malou, a nie mozesz otworzyc konta dwizowego??? Zeby sie uniezaleznic od
              tesciowej? Dlaczego masz sie tak ponizac???
              • malou1 Re: Rozwód??? 07.10.06, 12:29
                Wiesz,nie do końca wytłumaczyłam...(rozmawialiśmy o tym i mam to załatwić w
                banku)...Teraz nie chcę widzieć pieniędzy mojego męża-za to jak mnie
                obraża,jaki jest...Nie mogę sobie kupić bluzki,bo teściowa zakabluje mu i od
                razu jest mówione,że on oszczędza tam,nic sobie nie kupuje,a ja tu jeste
                rozżutna i wydaje pieniądze na prawo i na lewo. A prawda jest taka,że jak
                robiłyśmy paczkę dla męża to przy kasie ja sama płaciłam ze swoich pieniędzy za
                swoje zakupy,a ona to,co sobie brała do domku do jedzenia płaciła z jego
                pieniędzy!!
                A on mi mówi,że jego mamusia jest oszczędna...No może i jest,bo rozwala nie
                swoje pieniądze a jego!!
                • annajustyna Re: Rozwód??? 07.10.06, 12:58
                  Rajuuu, a kiedy maz wraca do PL???
                  • malou1 Re: Rozwód??? 07.10.06, 13:14
                    22 grudnia...najgorsze jest to,że wszelkie nieporozumienia są na odległość,więc
                    wszystko jest jakby dalej od nas,bardziej obojętne...
      • ritta76 Re: Rozwód??? 08.10.06, 11:42
        Święte słowa!
    • mam_to_w_nosie Re: Rozwód??? 07.10.06, 13:34
      malou1 napisała:

      > pewnego dnia poprosił mnie,żebym razem z teściową wysłała mu paczkę,po czym
      > nagadała mężowi,że mi się nie chciało. Raz poskarżyła,że kupiłam
      > sobie bluzkę (na przecenie za 30zl!!)

      > Ostatnio
      > wyniknęła taka afera(moja siostra napisała mu smsa,że moi rodzice czują się
      > zawiedzeni jego zachowaniem,że powinien mnie wspierać w trudnych chwilach).
      > Mój tata z nim
      > rozmawiał i zdaniem męża 'zeszmacił go'--aż mnie szlag chce trafić,bo tata
      > nic mu nie mówił takiego,a chciał pomóc.

      Proponuję zorganizować sobie jescze kilku pośredników do załatwiania spraw
      z własnym mężem, na pewno się wtedy dogadacie.
    • kekoa2 Re: Rozwód??? 07.10.06, 14:24
      mam nadzieje ze wam sie jakos ulozy ,poczekaj do jego powrotu i najlepiej nie
      doprowadzaj do poglegienia konfliktu z tesciowa-wyjatkowo wredna z niej baba jak
      moze byc taka egoistka-szok!!najlepiej nie mysl o tym wszystkim bo naprawde
      niesprawiedliwie to wszystko i krzywdzace dla ciebie.dobrze ze masz oparcie w
      rodzicach.najgorsze jest to ze na odleglosc to wszystko sie dzieje i nie macie
      mozliwosci porozmawiac ze soba,jak wroci napewno nie bedzie tak chlodno miedzy
      wami -pewnie jak sie zobaczycie to zapomnicie o wszystkich klutniach
      ,przynajmniej u mnie tak bylo.wiadomo ze jak dlugo sie nie widzi kochanej osoby
      to rosna pretensje,zlosc i sie ludzie nie moga dogadac ale nienalezy tego brac
      na serio i przeczekac, bo takie nieporozumienia na odleglosc sa naturalne.
      • malou1 Re: Rozwód??? 07.10.06, 14:55
        kekoa2 dziękuję Ci.Od razu się człowiekowi na sercu lżej robi;)
        Jedyne co mnie teraz martwi to chyba to,że mimo iż my się pogodzimy on
        powiedział,że nie chce mieć nic wspólnego z moimi rodzicami.Nie powinień tak
        mówić...a ja nie chcę żeby między nimi było źle,bo kocham ich ponad
        wszystko...jego też i nie chcę w czymś takim pośredniczyć;(
        • kekoa2 Re: Rozwód??? 07.10.06, 18:27
          ciesze sie ze cie troche rozweselilam,kiedys mojego meza tez nie bylo kilka
          miesiecy i klocilismy sie o najmniejsze bzdury ,a jak sie zobaczylismy to nawet
          nie pamietalismy tych wymyslonych telefonicznych i wirtualnych pretensjii:)jak
          sie juz pogodzicie to napewno bedzie szanowal i zmieni zdanie do twoich rodzicow
          bo przeciez nic takiego sie znowu nie stalo zeby sie gniewac do konca zycia,w
          koncu to beda dziadkowie jego dziecka ktore planujecie-bedzie wiele okazji aby
          sie pogodzic,nie biez na serio klotni na odleglosc
          • malou1 Re: Rozwód??? 07.10.06, 19:33
            kekoa2 dziękuję Ci raz jeszcze. Wiem,że nie powinnam brać tego na poważnie,ale
            ciężko tego nie robić jak on daleko.Jeszcze bądź co bądź rodzice są wciągani,bo
            póki jego nie ma mieszkam z nimi,a każda nasza kłótnia sprawia,że jestem
            drażliwa,nerwowa i smutna.Rodzice to widzą i pytają się jak mi pomóc-nie
            wytrzymuję i czasami powiem co nieco..Chociaż staram się za dużo nie paplać.
            Właśnie jesteśmy w trakcie pogodzenia się,ale tata i tak chce sobie z nim
            porozmawiać,bo takie jego zachowanie nie powinno mieć miejsca...Pozdrawiam Cię-
            mam nadzieję,że nie zanudziłam;)
            Mam nadzieję,że Wam się z mężem zawsze będzie układało dobrze....
    • magdusinska Re: Rozwód??? 08.10.06, 11:08
      Wiesz gdzie leży źródło Twoich problemów. Nie w mężu i tym jaki to on niedobry
      dla Ciebie, ale w tym, że taki niedobry dla rodziców. Nie z rodzicami ślub
      brałaś. Jak nie chcą żyć ze sobą w zgodzie to niech nie żyją. To nie Twój
      problem. Załóż własne konto dewizowe, nie spowiadaj się teściowej z zakupów
      własnych, a paczki wysyłaj sama. No i wyprowadź się od rodziców do swojego
      mieszkania. Wyjazd męża nie jest tragedią i powodem do mieszkania z rodzicami.
      I nie załatwiaj waszych spraw przez pośredników. Samodzielność i niezależność
      po ślubie
      • malou1 Re: Rozwód??? 08.10.06, 15:25
        Wiesz,masz rację.Już nie cohdzi teraz o to,że on mnie rani postępując jak
        postępuje,ale to jak się zachowuje w stosunku do rodziców. Oni nie zasłużyli
        sobie na to,żeby on się na nich obrażał-bo naprawdę nie ma powodu.Mamy ze sobą
        całe życie spędzić i rani mnie,gdy on mówi,że nie chce np.do nich dzwonić.On
        jest dużo młodszy i to bardziej oni powinni się na niego obrazić,niż on na
        nich.
        'Jak nie chcą żyć ze sobą w zgodzie to niech nie żyją.'-->to on nie chce,a nie
        oni.A on jest młodszy,powinno mu zależeć na tym,żeby mieć dobre stosunki z
        teściami,zwłaszcza,że wie,iż zależy mi na tym..
        • anula36 Re: Rozwód??? 08.10.06, 17:03
          ale mu nie zalezy i tak to trzeba rozpatrywac.
          Lekko to w tym zwiazku nei bedzie nawet jak mazus wroci. Ciekaw czym jeszcze
          bedzie szantazowal poza rozwodem?
          • malou1 Re: Rozwód??? 08.10.06, 17:47
            :(((
        • magdusinska Re: Rozwód??? 08.10.06, 20:01
          To czy sobie zasłużyli czy nie to nie tobie rozpatrywać. To ich konflikt i ich
          problem do wyjaśnienia. Ale jak ty wcinasz się między wódkę a zakąskę to tak
          właśnie wyszło jak psu na budę. Ty powinnaś byc neutralna, bo stoisz między
          mężem a rodzicami. Czyli po której stronie się nie opowiesz to źle. I nie
          wnikaj czy on ma powód czy nie, bo może ma i już. A po co aż tak ci zależy na
          poprawnych stosunkach mąż- rodzice? Z czasem sami się dogadają. I nie marnuj
          sobie życia i małżeństwa broniąc mamusi i tatusia. Tylko wsiadaj w samolot, leć
          do męża i pogadaj o WASZYCH sprawach. Bez słowa o mamusi i tatusiu. Pewnych
          rzeczy nie załatwia się przez telefon i natychmiast.
        • magdusinska Re: Rozwód??? 08.10.06, 20:04
          I wiesz co, ja jestem młodsza od teściów i wcale nie uważam, że mogą mi srać na
          głowę a ja będę mówić, że deszcz pada. A o dobre stosunki w rodzinie powinny
          dbać dwie strony. Głupio myślisz dziewczyno.
          • malou1 Re: Rozwód??? 08.10.06, 22:37
            Wiesz,zgadzam się z Tobą tylko jest jedna różnica-nikt nikomu nie srał na
            głowę. Owszem mój tata rozmawiał z mężęm przez telefon,ale nic takiego
            wielkiemu nie powiedział,a to raczej mój mąż ma więcej na sumieniu.
            Zdecydowałam,że zostawiam sprawę między nimi-im samym. Dość przejowania się o
            to czy mąż zechce zadzwonić to taty itp.
            • mam_to_w_nosie Re: Rozwód??? 09.10.06, 08:15
              malou1 napisała:

              > Zdecydowałam,że zostawiam sprawę między nimi-im samym. Dość przejowania się o
              > to czy mąż zechce zadzwonić to taty itp.

              I tak trzymać.
        • annb Re: Rozwód??? 09.10.06, 11:16
          malou1 to sie nie uda
          jakby mnie ktos kolanem do ziemi abym dzwonila i ciumkala z tesciami to
          tego samego dnia bym zlozyla papiery rozwodowe
          no ludzie
          on z tobą bral slub, nie z twoimi rodzicami
          to sie nie uda
          najpierw dorosnij
          ustaw priorytety
    • judith79 Re: Rozwód??? 09.10.06, 10:09
      jego matka jest bee, bo cie zakablowala, bo on jest pod jej wplywem itd, twoja
      rodzinka jest cacy bo mozesz nia poszczuc meza (tak, tak rozumiem oni chcieli
      dobrze, on jest taki dziwny, ze tego nie rozumie), ehhh kobieto skoro bylas na
      tyle duza zeby wychodzic za maz, badz tez na tyle duza zeby sama rozwiazywac
      problemy w swoim malzenstwie, a nie angazowac tatusia...
      • kachaa17 Re: Rozwód??? 09.10.06, 11:05
        a mi sie wydaje, ze twoi rodzice niepotrzebnie wtracają się w twoje
        małżeństwo. Piszesz też, ze oni są dla ciebie najważniejsi. a teraz to mąż
        powinien być dla ciebie najważniejszy bo to z nim stworzysz swoją własną
        rodzinę.
      • magdusinska Re: Rozwód??? 09.10.06, 11:16
        No tyle tylko, że ona nie jest duża. Uzależniona od teściowej i rodziców.
        Dlatego tak się porobiło.
        • malou1 Re: Rozwód??? 09.10.06, 14:55
          Wiecie dziewczyny co..każda z Was ma rację w tym,co mówi. Wiem,że nie powinnam
          wciągać w to jeszcze moich rodziców. Ale jak się ma prace,studia i problemy w
          małżeństwie,to nie jest tak prosto.Uczę dzieci w szkole,muszę być cały czas
          skupiona na tym co mówię i robię,a gdy już 'wyrąbana' wracam do domu,aż mi się
          płakać chce,bo cały dzień duszę w sobie kłótnie,przykre słowa otrzymane od
          męża. I rodzice to zauważają. Zawsze razem z siostrą byłyśmy w naprawdę
          znakomitych stosunkach z rodzicami i może dopiero powoli uczę się teraz,że już
          nie mogę narzekać im itd. Weszłam w inne życie-dorosłe i muszę się zachwywać
          jak osoba dorosła.
          Dwie rzeczy wiem na pewno:
          a) Koniec z wciąganiem rodziców w NASZE sprawy,
          b) Teściowej nic nie mówić-wara od NAS!!
          ;)
          • malou1 Re: Rozwód??? 09.10.06, 15:03
            I jeszcze jedno do annb ☺ . JA mężą nie zmuszam,żeby za wszelką cenę rozmawiał
            z rodzicami.Owszem zależy mi na tym żeby było wszystko 'cacy',ale jeśli on nie
            chce to nie!! Pytałam się go ostatnio:Dać Ci moze tatę lub mamę? Powiedział,że
            nie. I trudno! Ja nie będę się tym przejmowała! Koniec.Jeżeli tak mu odpowiada
            proszę bardzo. Przykro mi jest,bo przykro,ale to sprawa między nimi!
          • azanna Re: Rozwód??? 09.10.06, 15:03
            malou1 napisała:

            > Dwie rzeczy wiem na pewno:
            > a) Koniec z wciąganiem rodziców w NASZE sprawy,
            > b) Teściowej nic nie mówić-wara od NAS!!
            > ;)

            I to jest właściwe podejście. Na początku nie będzie łatwo, ale warto spróbować.
    • azanna Re: Rozwód??? 09.10.06, 15:01
      Szczerze powiedziawszy ta sytuacja jest dla mnie niezrozumiała. Dla Ciebie
      najważniejsi są rodzice, a dla męża jego rodzice. A Wasze małżeństwo jest dla
      Was na którym miejscu?
      A po co on ma dzwonić do Twoich rodziców? Nie rozumiem. Ja do moich teściów
      dzwonię z okazji ich urodzin czy czegoś podobnego. Mój mąż do moich podobnie.
      Obydwoje do tego uważamy, że mamy dobre kontakty z teściami. Za to każde z nas
      bardzo często wydzwania do swoich rodziców.
      Nie rozumiem czemu Twój ojciec rozmawia z Twoim mężem kiedy macie zrobić
      dziecko i czemu Twoja siostra się do tego wtrąca. Dostałabym chyba wścieku
      prostego gdyby zadzwonił teść lub teściowa z wytycznymi jak powinnam postępować
      z mężem.
      Mogę zrozumieć, że nie macie całkiem wspólnych finansów (to się zdarza w
      małżeństwach), ale nie rozumiem jak on może mieć wspólne finanse z mamą a nie
      żoną.
      Wybacz, ale Twoje małżeństwo jest bardzo dziwne.
      • malou1 Re: Rozwód??? 09.10.06, 15:10
        Hm....czy dziwne.Wiesz,myślę,że całkiem normalne. Jesteśmy małżeństwem dwa
        miesiące i nie przewidzieliśmy spraw finansowych(chociaż dziwnie to brzmi,nie
        myślałam,że będzie mi to przeszkadzało).
        My zawsze mieliśmy ŚWIETNE kontakty z rodzicami. Przyzwychailiśmy ich-ja jego
        mamę,on moich rodziców do częstych rozmów,spotkań itd. Może dlatego to teraz
        dziwnie wygląda. Tak na marginesie ja odwiedzam jego mamę raz w tygodniu,a on
        raz w tygodniu dzwonił. I dla nas nigdy nie była to żadna przesada czy coś,bo
        lubimy to,a raczej lubiliśmy;) Mam nadzieję,że z czasem będzie coraz
        lepiej........
        • azanna Re: Rozwód??? 09.10.06, 15:18
          Rozumiem - ozenił się z Tobą, wyjechał i tak naprawdę nie zdążyliście w żaden
          sposób "pobyć" małżeństwem. No cóż - trzeba to nadrobić:)

          Na pocieszenie napiszę Ci tylko, że od tygodnia mieszkam dopiero z moim mężem.
          Do tej pory był to cały czas związek na odległość - i pamiętam doskonale, że
          kłótnie na odległość są straszne - bo nie da się nic "przegadać" i dokładnie
          wyjaśnić. My na szczęście widywaliśmy się co tydzień i z czasem nauczyliśmy
          się, że sprawy trudne należy poruszać tylko podczas osobistego spotkania, bo
          nieźle nam się dały w kośc niektóre nieporozumienia, które wynikały tylko i
          wyłącznie z niezrozumienia intencji drugiej strony.

          Kiedy się zobaczysz z mężem? Myślę, że najlepiej byłoby gdybyście sobie ucieli
          bardzo długą pogawędkę o tym co Was boli.
      • magdusinska Re: Rozwód??? 09.10.06, 17:02
        No właśnie, święta racja. Po co odwiedzasz teściową co tydzień? Spowiadaj się
        księdzu a nie rodzicom i teściom.
        • malou1 Re: Rozwód??? 09.10.06, 18:59
          azanna-mąż przylatuje w połowie grudnia dopiero.Wczoraj przeprowadziliśmy
          dłuugą rozmowę telefoniczną(wiem przez tel. a nie osobiście,no ale cóż;|).
          Dziękuję Ci za radę. Jakoś to powoli wraca do normy wszystko.Ja pewne wnioski z
          tego wyciągnęłam.

          magdusinska napisała:

          > No właśnie, święta racja. Po co odwiedzasz teściową co tydzień? Spowiadaj się
          > księdzu a nie rodzicom i teściom.

          -Już dość odwiedzania teściowej i spowiadania się jej,a także
          rodzicom. "Człowiek uczy się na błędach". Mam nauczkę i będę się starała pewne
          rzeczy zmienić,by było lepiej. Tobie też magdusinska bardzo dziękuję za ostre
          słowa krytyki;)
          • magdusinska Re: Rozwód??? 09.10.06, 20:26
            Ale nie musisz mi dziękować. Prosiłaś o radę to chciałam Ci pomóc. Broń Boże
            nie chciałam Cię krytykować. Po prostu osobom z zewnątrz łatwiej zauważyć
            problemy. Powodzenia
    • 83kas Re: Rozwód??? 13.10.06, 21:15
      Pamiętaj że to Twój mąż...i to z nim masz być razem...a nie ze swoimi
      rodzicami. Rozumiem że ich koszasz i bronisz ale jako żona powinnaś zawsze
      trzymać stronę męża (przed innymi) zawsze go bronić bo jeśli jest inaczej,
      jesli mowisz o nim źle przy swoich rodzicach zawsze będą zgrzyty. Musicie swoje
      problemy wyjaśniać w cztery oczy... I tak samo powinno być z teściową-mąż
      powinien być zawsze po Twojej stronie...
      Powodzenia :)
    • kamyk-zielony Re: Rozwód??? 14.10.06, 08:37
      Mieszanie rodziców do waszych małżeńskich spraw to naprawdę kiepski pomysł.
      Jeśli zależało Ci na potężnych zgrzytach małżeńskich to wybrałaś drogę najlepszą
      z możliwych-zaangażowałaś siostrę, mamę i tatę żeby ustawili męża do pionu.
      Wykazałaś się brakiem dojrzałości.
      Pozdrawiam
      • malou1 Re: Rozwód??? 15.10.06, 11:08
        Dziękuję Wam za szczere odpowiedzi. Jak czytałyście wszystkie moje
        wypowiedzi,wiecie,że mam 2 postanowienia:nic nie mówić teściowej oraz nie
        wciągać rodziców.
        Wiem,że źle zrobiłam mówiąc im-nic mnie nie tłumaczy,ale człwoeik się uczy na
        błędach.Stało się-trudno,jednak następnym razem nie popełnie już tego samego
        błędu.
        Zaraz dzwonię do teściowej po2 tyg. Szlag mnie trafi,bo jestem na nia wściekła
        no ale jest częścią mojej rodziny mimo wszystko...hm...Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka