empty-head
16.11.06, 11:47
Moze to okreslenie jest troche za mocne, ale mysle ze dokladnie oddaje co
prezentuje soba moj mezus. Nie wiem czy to wynika z lenistwa czy wagodnictwa,
ale on sam nie jest w stanie nic zrobic. Ciagle pyta mnie co dalej jak
malutkie dziecko. Dziwi mnie to bo przeciez nie ma juz 15 lat i jakos zyl
zanim sie poznalismy. Efekt jest taki ze ciagle musze sie na niego wydzierac
zeby zrobil cokolwiek. On sie denerwuje ze ja mu rozkazuje, jednak gdy nic nie
mowie po 5 minutach zaczynaja sie patania typu: Gdzie mam zaparkowac, co mam
zjesc, co kupic, co bedziemy robic..... Jestesmy krotko po slubie a ja
zaczynam byc tym zmeczona. Nie chce doprowadzic do sytuacji zeby wszystko bylo
na mojej glowie. Wkoncu po cos ten facet jest.
Jak delikatnie zmobilizowac meza do odrobiny inwencji?