Dodaj do ulubionych

miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze gorszy.

02.01.07, 12:20

Tak jak wyżej, a teraz jestem po nie przespanej nocy , za to poziom
adrenaliny tak wysoki że mogłabym 5 ton cementu przerzucić. Tak ciśnienie
może podnieść mój "wspaniały" mąż. Przeryczałam pół nocy, poza tym jeszcze
zaraził mnei jakąś cholerą bo i gorączka mnie dopadła.
Jestem 4 m-ce po ślubie a mój mąż zmienił się z fajnego mężczyzny w
egoistycznego lenia myślącego tylko o własnej dupie!!!
Ten facet nie robi nic z własnej inicjatywy, śmieci wyrzucę jak mu powiem,
pokażę, co 5 min słyszę słonko gdzie jest to, tamto (nawet jak w toalecie
jestem to ciągle kochanie gdzie pieprz -od pół roku w tym samym miejscu)
Odkąd kupił komputer nie rozmawiamy. Kiedyś każdy problem potrafiliśmy szybko
wyjaśnić a teraz?? jest monolog. Ja zaczynam temat a on się wydziera, odwraca
i wychodzi z pomieszczenia. I tyle ;(
Jak był przyziębiony codziennie słyszałam co go boli, starałam się mu pomóc,
biegałam po aptekach, robiłam zupki . A on??? na sylewstra zaprosił
przyjaciół (bylismy na balu), oczywiście u nas z noclegiem(już wtedy
zaczynało mnie coś w kościach łamać), w nowy rok wstaję koło 12 z nosa leci
jak z kranu, wszystko mnie boli, i patrzę a w pokoju buteleczka na stole w
kuchni pierdzielnik i słyszę kochanie znajomi zostają jeszcze do jutra.
Szczęka mi opadła. Posprzatałam, zrobiłam obiadzik, wszyscy się najedli no i
co poszłam zmywać , mój mąz w tym czasie wygłupiał się z koleażnką na łóżku -
i wiecie co przykro mi się zrobiło bo widziałam jak się dobrze bawi kiedy
jednak ja go tak samo zaczepiam jak jesteśmy sami to ciągle słyszę przestań,
nie wygłupiaj się itd...a z nią bawił się na całego. Jak wróciłam do nich on
mnie tak zaczepnie uszczypnął ja mu się odwdzieczyłam i co ?? FOCH bo za
mocno zobacz jak Ania to robi, szlag mnie trafił. Nie odzywał się z pół dnia,
potem zaczęłam się czuć jeszcze gorzej, ciągle tylko po nich sprzątałam i nie
miałam na nic siły. W końcu kolega że go brzuch boli mój mąż po tabletkę dla
niego, Ania że ja mam dość wysoką gorączkę i kiepsko wyglądam a on to co mam
jej nóż dac by mi w plecy wbiła??? powiedziałam na głos co o nim myslę,
popłakałam się i poszłam do łóźka w między czasie jeszcze wymiotowałam i cały
czas ryczałam , słyszałam tylko jak świetnie się bawią. A on nawet nie
zajrzał do mnie choćby na 5 min. Zrobiło mi się cholernie przykro.
Dzis stwierdziłam że mam go w nosie, jak ty do mnie tak to ja do ciebie
identycznie. Czy ktoś może miła tez tak spieprz....ego sylwestra i nowy rok??

Acha na noc sylwestrową byliśmy na balu zatańczylismy ze 3 razy bo albo bawił
wszystkich dookoła swoją osobę albo wychodził na papierosa na 30 min ;(
Obserwuj wątek
    • paniusia_na_szpileczkach Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 12:38
      A rozmawiałaś z nim w ogóle o tym wszystkim, co Cie wkurza?
      Może za bardzo starasz się być dobrą żonką, za bardzo się z nim cackasz, a on to
      perfidnie wykorzystuje i uważa, że tak ma być, a sam hulaj dusza.
    • tina364 Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 12:54
      Jestem bardzo zdziwiona postawą Waszych znajomych. Zupełnie jakbyś była ich
      służącą. Mimo tego, że źle się czułaś, czekali aż zrobisz wszystko wokół nich.
      Po prostu bezgraniczna bezczelność!

      Myślę też, że macie dziwny podział obowiązków w domu, a właściwie, wogóle go nie
      macie, bo Ty robisz wszystko. Aż trudno uwierzyć, że Twój mąż ani razu nie wziął
      się za zmywanie. I też decyzja o tym, czy znajomi zostają na noc powinna być
      wspólna, a nie, że jedna strona to po prostu "oświadcza".

      Myślę, że Twój mąż jest zbyt pewny Ciebie! Zabawia towarzystwo, zajmuje się
      wszystkimi, tylko nie Tobą. Sądzę, że powinnaś też zająć się sobą. Bawić się na
      imprezie i wygłupiać, a nawet flirtować z innymi. Może mąż zauważy, że nie
      jesteś jego własnością, że też masz potrzeby, wymagania i Twój świat nie kończy
      się na nim! Zacznij go lekceważyć, wychodź ze swoimi znajomymi, rób sobie jakieś
      drobne przyjemności, skup się na sobie. To czasem jedyny sposób, żeby mąż
      zauważył, że coś jest nie tak i że Ty tym razem nie będziesz już stawała na
      żęsach, żeby "było dobrze".

      I wiem, jak musiałaś się czuć, gdy mąż nie raczył się zainteresować, jak się
      czujesz.. To bardzo przykre. Mój mąż też nie był od razu opiekuńczy. Ale akurat
      w tym przypadku wystarczyło parę rozmów. Powiedziałam czego oczekuję i jak się
      czuję, gdy nawet się nie spyta, czy coś mi podać, jak leżę z gorączką w łóżku i
      pomogło.

      • twitti Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 13:02
        Przykro mi mb ze wam sie nie uklada:( chyba bralysmy slub w tym samym dniu,
        prawda?9.9.2006? tak malo czasu minelo a tak wiele zlego sie u was dzieje? moze
        rzeczywiscie nie rozmawiacie na ten temat i on nawet nie wie ze cos cie boli?
        porozmawiajcie, powiedz ze ci przykro!moze pomoze!trzymam kciuki!
        • mb800 Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 13:18
          Tak ten sam termin slubu - wtedy było pięknie. Przed ślubem było pięknie. Teraz
          tylko wszystko się pieprzy...Czy próbowałam rozmawiać???owszem to pierwsze co
          mi przyszło do głowy ale to się kończy jego monologiem, ja zaczynam np"słuchaj
          sa pewne rzeczy które mi bardzo przeszkadzają, nie potrafię tego zaakceptować,
          czy bardzo mi nie podoba się kiedy traktujesz mnei w taki sposób...." a on????
          że wymyslam, przesadzam, zaczyna krzyczeć , odwraca się i wychodzi. I tak
          wygląda u nas ostatnio rozmowa!!! A ja mam już dość!!!!
          W nowy rok cały dzień mu mówiłam by śmieci wyniósł oczywiście wieczorem
          zrobiłam to sama, bo on był tak towarzystwem zaoferowany.
          On w cześniej nic w domu nie robił (u mamusi) teraz gotuje czasami, no wyrzuci
          tesmieci jak mu powiem, jak przypomnę to wyjmie odkurzacz a jak powiem pozmywaj
          może teraz ty kochanie to zrobi to za kilka godzin!!!
          To jak mnie wczoraj olał przeszło wszelkie granice. Dziś wszyscy poza mną szli
          na 13 do pracy tylko ja wstawałam o 5 rano. Ale jestem i byłam tak wkurzona że
          powiedziałam o nie, wy się wczoraj tak świetnie bawiliście, i mieliście mnei w
          nosie to ja wam pokażę :trzaskałam drzwiami, nagły atak kaszlu, talerz mi upadł
          na podłogę, no i niezbędne mi były husteczki które znajdowały się w pokoju
          gdzie spali goście mojego męża. Wychodząc w domu wszyscy już byli ubrani ;)
          • niunka24 Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 13:29
            A mam pytanie. Czy przed ślubem mieszkaliście razem???
            Pamiętaj, facet to "proste urządzenie":-)
            tak jak radzą koleżanki - powiedz mu, co Ci się nie podoba i nie bój się czasem
            zagrać "jak Bóg Kubie, tak Kuba Bogu", ale nie za często, bo takie odgrywanie
            się może się nieciekawie skończyć. Może on naprawdę jest już pewny swojej
            kochanej żony, więc stwierdzil,że się nie będzie przemęczal. Jak poczuje, że
            może wiele stracić zachowując się w ten sposób, na pewno spróbuje się poprawić.
            Nie bój się wkurzać na niego, masz prawo. Tylko unikaj takih sformuowań,
            których każdy nie cierpi "bo ty zawsze":) Bo to działa jak płąchta na
            byka..Powiedz,jak źle się czułaś, kiedy on się tak zachowywał, jak Cię zranił i
            jaką przykrość zrobić. I nie martw się. Takie trochę "gównarskie" zachowania na
            pewno mu przejdą!!!
            Pozdrawiam!!!
            • mayagaramond Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 14:05
              Szczypta egoizmu, tego ci potrzeba. Skoro maz zadecydowal, ze znajomi zostaja
              dluzej to moglas powiedziec "nie ma sprawy, ale je niestety bardzo zle sie czuje
              wiec ty musisz zajac sie goscmi". I trzeba bylo isc spac.

              I nie mow mu zeby wyniosl smieci, zrobil to czy tamto. Nic nie mow, ale tez nic
              nie rob. Wymaga to troche odpornosci, bo calkiem mozliwe, ze mieszkanie bedzie
              wygladalo jak po wybuchu. Ale moze poskutkuje. Pisze "moze" bo nie wyprobowalam
              tej metody, nie bylo takiej potrzeby:)
              • yvona73pol Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 15:07
                skoro bylas chora to po kiego gotowalas wszystkim obiadek? weszlas w kapcie i
                role matki polki to i maz wszedl w role meza polaka, zapewne bdb znana z domu,
                nie dziw sie, takie role "wdrukowane" od dziecinstwa wlaczaja sie
                automatycznie... konsekwencje widzisz...
                znajomi glodni? niech sobie ugotuja (z pomoca meza) a ty jak chora, to marsz do
                lozka i spac/wygrzewac sie/czytac ksiazke
    • panisiusia Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 15:06
      kiepskiego sylwestra...to tak przy okazji

      A czy znajomi nie odczuwali idiotyczności, niestosowności sytuacji? A Ty
      dlaczego nie powiedziałaś im kilku słów na temat swoich odczuć? Problemy z mężem
      to osobna historia, ale dlaczego zgodziłaś się, będąc chorą, obsługiwać obcych
      ludzi w swoim domu? Dlaczego pozwalasz jakiejś dziewczynie "bawić się" Twoim mężem?
    • annb nie rozumiem 02.01.07, 15:24
      mb800 po kiego grzyba robilas ten obiad???
      • mb800 Re: nie rozumiem 02.01.07, 15:51

        Dzięki za te wszystkie słowa i porady. Jedno jest pewne napewno szybko mi nie
        minie i szybko nie zrobię dla niego nic!!!
        Jak wstałam oni już byli po śniadaniu (oczywiście porządzili się sami) ja
        zrobiłam sobie sama no i oni poprostu się podłączyli. Ponieważ nie chciałam
        wyjśc na jakiegoś gbura że nawet ich obiadem nie poczęstowałam to coś tam
        przygotowałam. Później już mnie tak szlag trafił że naprawdę zabrakło parę
        minut gdy miałam ochotę wstać z łóźka i ich wszystkich pożegnać (łąćznie z
        mężęm).
        Nie chciałam być dla nich nie miła, choć tej dziewczyny już od dawna nie lubię
        i wkrótce chyba powiem jej w twarz co o niej myślę , to jest mojego męża
        przyjaciel z narzeczoną i nie chciałam by odczuł że jestem do jego znajomych
        jakoś uprzedzona, albo ze ich nie lubię...więc się do pewnego momentu starałam.
        Ale dwa dni się u kogoś gościć i liczyć na to że ja będę z uśmiechem koło nich
        chodzić to już przesada. Oni nigdy nawet kawy nie przywieźli a jak przyjeżdżają
        to ok 3 razy w m-cu właśnie na całe weekendy. Powiedziałam STOP!!! nie stać nas
        na ciągłe ich przyjmowanie a ja nawet k.... na kawie nigdy u nich nie byłam.
        Teraz się postawiłam i mam ich wszystkich łącznie z moim mężem którego kocham w
        głębokim poważaniu. Ja mu pokaże jak on się zachowuje bo niestety rozmowy wiem
        że nic nie dają!!
        Niech mu Ania ugotuje, posprząta i nawet d...y da (jest wstrętna jak
        cholera ;)) - żarcik przez zeby ;)
        • panisiusia Re: nie rozumiem 02.01.07, 16:05
          > Nie chciałam być dla nich nie miła, choć tej dziewczyny już od dawna nie lubię
          No właśnie, Ty się starasz, a oni? Poza tym: najlepiej sprawdza się prosta
          komunikacja: np. "wszyscy jesteśmy zmęczeni, nie traktuję was jak gości, bo
          często u nas bywacie. aniu obierz ziemniaki, przyjacielu męża wynieś śmieci,
          mężu idź do apteki, bo jestem chora."
        • brrum Re: nie rozumiem 02.01.07, 16:26
          Wydaje mi sie ze ty przybrałas sobie taka postawe ofiary i jemu to bardzo zaczęlo pasowac. W związku uczymy siebie nawzajem i niwet nieświadomie potrafimy wzmacniac te złe zachowania naszego partnera, np przez pomijanie, przełykanie, zostawienie czegos i robienie dalej służebnie innych rzeczy.
          Szczerze....gdybym wylądowała w takim związku jakims cudem, juz dawno bym sie rozwiodła i to im wczesniej tym lepiej. Z tego co piszesz, on; nie liczy sie z twoim zdaniem, emocjami, samopoczuciem, stanem zdrowia, stałas sie dla niego nudna, nie czuje sie dumny bedąc z toba, nie docenia tego co robisz, nie adoruje Cie (dopiero 4 miesiace po slubie), nie przejawia empatii. Takie wnioski ja wyciągnełam z jego zachowania. A teraz ty zastanów sie czy tak jest??
          • brrum Re: nie rozumiem 02.01.07, 16:34
            acha, jeszcze jedno.... odniosłam wrażenie, ze traktuje Cie bez szacunku i wydaje mi sie ze temu nie zaprzeczysz. To jest tak, ze gdy sama nie bedziesz sie szanowac (walczyc o swoje, dbac o siebie o swój spokój, zdrowie) to nikt inny też nie bedzie. "Miłośc" męzczyzny do kobiety to nie altruistyczna miłość matki, to uczucie które zawsze bedzie w ramach zasad związku ,czyli dawania no i brania.
    • chiara76 Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 16:33
      na nowy Rok życzę Ci więcej asertywności.
    • caysee Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 02.01.07, 18:12
      Masz racje, twoj malzonek sie popisal. Po pierwsze to chyba za bardzo mu
      folgowalas jak chodzi o obowiazki domowe. Nie wiem czy pracujesz, bo jesli nie,
      to potrafie zrozumiec, ze dom bierzesz na siebie. Ale jesli pracujesz, to nie
      bierz drugiego etatu w domu, tylko wprowadz rowny podzial obowiazkow. Co ty
      jestes, sluzba domowa? Mysle, ze brak pomocy i uwagi ze strony meza jest
      spowodowany tym, ze po prostu sie przyzwyczail, ze ty robisz wszystko i tak mu z
      tym wygodnie.

      Wiele razy na forum dziewczyny opisuja podobny problem z podzialem obowiazkow i
      pada wtedy glownie rada, zeby nic nie robic za niego, nie zmywac po nim naczyn,
      nie sprzatac rzuconej byle gdzie gazety itp. Mysle, ze to swietna rada, moze
      facet sie opamieta, no chyba ze jest syfiarzem z natury. No i jesli ty z natury
      milujesz porzadek, to moze byc ciezko wytrzymac taka probe ;)

      Druga sprawa, ktora mi sie w oczy rzuca, to te "zabawy" z kolezanka na kanapie.
      Rany boskie, co to za zabawy? Jakies gilgotanie, podszczypywanie jako osoba
      zaangazowana w inny zwiazek (a co dopiero malzenstwo!) jest wg mnie totalnie nie
      na miejscu. Takie dazenie do kontaktu fizycznego, niby dla zartu i zabawy, jest
      wg mnie mocno podejrzane.

      Trzecia dziwna sprawa to wasi znajomi. Jak ja bym kogos regularnie zapraszala do
      siebie, a on by sie nie rewanzowal, to po jakims czasie mialabym dosc takiego
      ukladu.
      • annawoj dziekuje za takich gosci:(( 02.01.07, 20:27
        "Oni nigdy nawet kawy nie przywieźli a jak przyjeżdżają
        to ok 3 razy w m-cu właśnie na całe weekendy"

        3 razy w miesiacu? To juz naprawde nie maja co ze soba zrobic, tylko wam glowe
        tak czesto zawracac? Co za tupet. Dziwie sie ze na to pozwalasz.A wy przez to
        nie macie weekendow dla siebie wcale.
        jestem zbulwersowana zarowno ich postawa rozczeniowa, jak i twojego meza...
        • natalya20 Re: dziekuje za takich gosci:(( 02.01.07, 21:34
          ja tez beznadziejenie zaczelam nowy rok..w sylwestra siedzialam sama w domu z
          dzieckiem..on sie bawil z kolegami...a dzisiaj jak poszlam do pracy
          dowiedzialam sie ze moge isc do domu i nie wracac...
          co do gosci, u mnie w domu jest tak ze zawsze od razu mowie ze maja sie czuc
          jak w domu i jak chca sie czegos napic to niech smai biora bo ja nie bede sie
          po 10 razy pytac, ja jak gdzies ide to zawsze chociaz sie zapytam czy pomoc np
          przygotowac obiadi mi wydaje sie to oczywiste. ja popelnilam ten sam blad co
          ty, ze w domu wszystko robilam sama, kawke do lzoka podawalam...a w zamian
          tylko slyszama ze jest zle posprzatane...ale wydawalo mi sie to normalne bo
          wtedy nmie pracowalam... az umowilam nas na spotkanie z moja znajoma
          psychoterapeutka i jak on jej powiedzial ze jest niezadowolony z mojego
          sprzatania(bo to jego priorytet...pedant straszny) to niech sobie wezmie pania
          do sprzatania a nie problemy robi...:)
    • trusia29 ASERTYWNOŚĆ????? 02.01.07, 22:42
      Czy ty wiesz co to asertywnosć???? Nigdy bym nie przyjmowala na kilkudniowe
      wizyty ludzi, których nie lubię, bez względu na to, czy są przyjaciółmi męża.
      Można się spotykać, ale niekoniecznie trzeba zaraz być pokojówką i kucharką
      takich cwanych wygodnickich. Poza tym, jesli nie chciałaś żeby zostali na
      kolejną noc, powinnaś po prostu powiedzieć - kochani, to nie jest najlepszy
      pomysł, źle się czuję a poza tym idę jutro rano do pracy. I tyle. Mąż jeśli
      chce, niech się dąsa. Miej szcunek do samej siebie...
    • anya.po.prostu Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 03.01.07, 01:38
      jak czytam takie i tym podobne narzekania to zastanawiam się czy kobiety naprawdę nie widzą jak same na siebie kręcą bicz???

      nie rozumiem, że Ty jesteś chora i to Ty zasuwasz w kuchni, obsługujesz znajomych, sprzątasz po nich itp a on nawet nie zapyta jak się czujesz.
      Sorry, może facet i jest egoistą, ale Ciebie nikt nie zmusza abyś z gorączką zasuwała przez dwa dni i obsługiwała gości! Widocznie on wyszedł z założenia, że skoro biegasz zamiast leżeć w łóżku to nie czujesz się aż tak źle.

      nie rozumiem po kiego czorta przez dwa dni gościć pod swoim dachem i obsługiwać ludzi, których nawet nie lubisz? bo mężulek tak chce? to niech sam ich obsługuje, tymbardziej jak Ty jesteś chora. Nie rozumiem, że Ty się martwisz, co oni sobie pomyślą, podczas gdy oni nie mają dość taktu i kultury, żeby przynajmniej skrócić wizytę skoro widzą, że gospodyni jest chora.

      Ja też nie przepadam za pewnymi znajomymi mojego faceta, ale mamy taką umowę, że kiedy odwiedzają nas moi znajomi to on się zajmuje przygotowaniem posiłku, robieniem kawki, a ja mogę sobie z koleżankami pogadać. Gdy przychodzą jego znajomi to ja się zajmuję kuchnią a on siedzi z gośćmi.

      A tak już na marginesie to większość naszych znajomych i tak sami przychodzą do kuchni i pytają czy coś pomóc, coś pokroić itp. I nie mamy nic przeciwko temu! Wręcz przeciwnie, tak jest fajniej.

      Co do reszty, tego "pomagania" w domu to już nie chce mi się powtarzać.
      Śmieszy mnie wręcz kiedy ktoś pisze: "on mi pomaga w domu, bo raz w tygodniu śmieci wyniesie" A co to nie jest jego dom? Ta wdzięczność z pomagania zakłada, że odpowiedzialność za dom spoczywa na kobiecie a facet, jak ma dobry humor i ochotę to nawet czasem jej pomoże!

      Gadanie i marudzenie, że facet nic nie robi a potem robienie wszystkiego za niego do niczego nie doprowadzi. Wręcz przeciwnie. Bardzo skutecznie nauczy go tego, że Ty się trochę powściekasz, pozrzędzisz a i tak wszystko zrobisz sama. Więc po co on ma się wysilać, skoro wie, że nie musi.

      Moja rada? Przede wszystkim przestać mu jęczeć nad uchem, że nic nie robi, bo zamienisz się w wiecznie strofującą go matkę. A wtedy to nic dziwnego, że woli pobawić się z wesołą koleżanką.
      Jasno i wyraźnie podzielcie obowiązki domowe. Np w poniedziałek Ty gotujesz a on zmywa, we wtorek on gotuje Ty zmywasz i tak dalej. Jeśli on czegoś nie zrobi to absolutnie go nie wyręczaj! Niech po prostu będzie niezrobione a wtedy on na własne oczy zobaczy konsekwencje lenistwa.

      Przestań robić z siebie biedną cierpiętnice, która z gorączką podaje obiadek znajomym i mężusiowi rozwalonemu na kanapie a potem chlipiąc zmyka spowrotem do kuchni żeby pozmywać. To napewno nie ruszy jego sumienia, a wręcz przeciwnie, wzbudzi złość. Naucz się od niego wymagać i prosić o to czego chcesz.
    • paul_ina Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 03.01.07, 04:19
      Hej, współczuję.

      Faceci są prości. Powiedz mu po prostu co jest nie tak, co powinno się zmienić, jak Ty to wszystko widzisz. Powiedz, że nie życzysz sobie nadmiernie częstych wizyt obcych Ci ludzi w Waszym domu ani igraszek własnego męża z obcymi babami. W możliwie krótkich, żołnierskich słowach, tonem pozbawionym jęczenia i pretensji.

      Jeśli nie posłucha, powiedz mu, że przy następnej ich wizycie Ty dzień wcześniej odwiedzasz swoich przyjaciół / przyjaciela i tam będziesz czuć i zachowywać bardzo swobodnie; wrócisz do domu dzień po zakończeniu wizyty jego przyjaciół, żeby on miał czas po nich posprzątać na Twoje przywitanie.
      • mb800 Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 03.01.07, 09:03

        Mój mąż wcześniej nie był taki leniwy, gotował obiady kiedy ja pracowałam, i
        naprawdę robił czasami więcej niż ja tylko NIGDY jak przyszli jacyś znajomi czy
        rodzice nie pomógł mi w czymkolwiek (np zmywaniu, podaniu, przygotowaniu), nie
        wiem czemu tak jest. Mam czasami wrażenie że jakiś m-c temu ktoś mi męża
        zamienił.
        Napewno nie jestem i nigdy nie byłam cierpietnicą. Potrafię poradzić sobie
        sama, dość długo radziłam. I nie jest tak że czegoś się boję, kiedyś bardzo
        długo byłam w chorym związku i mocno zakochana jednak parę dni przed ślubem
        zrezygnowałam , w ostatniej chwili potrafiłam uciec. Tamte doświadczenia bardzo
        mnie wzmocniły i wiem że kiedy już moja cierpliwość przekroczy granice to
        będzie koniec związku.
        Ja od m-ca próbowałam rozmawiać, mówić , tłumaczyć , a on nic. Przegiął w
        niedzielę i ok jak chciał tak ma. Koniec dobrej żonki. Jestem taka jak on, nie
        zamienię z nim ani jednego słowa dopóki nie zrozumie i nie przeprosi za to co
        zrobił, jak mnie potraktował i jak się czuję odrzucona. Wiem że rozmowa
        zainicjowana z mojej strony nic nie da a nie zamierzam znów przez niego płakać,
        poprotu pokaże mu że bez niego też sobie świetnie radzę!!!Myśle teraz tak jak
        on czyli tylko o sobie.
        Do koleżanki mojego męża wysłałam smsa że po raz ostatni zabawiała się pod
        naszym dachem i na moich oczach z moim mężem, i ze jedyną osobą którą on będzie
        łaskotał to będę ja a ona niech się zajmie swoim związkiem i facetem. A co tam
        troszke mi nawet ulżyło ze jej coś takiego napisałam ;) wiem że to głupota i
        że dziecinne ale mi ulzyło ;) a mojemu mężowi dostanie się w momencie jak on
        będzie chciał pogadać to wtedy napewno poruszę temat Ani ;)
        Chciałam być miła dla jego gośći ale dosyc. Dzięki ich zachowaniom i mojego
        męża powiedziałam STOP!!

        Dzięki za rady to dzięki wam jakoś nabrałam więcej odwagi i stanowczości!!
        • coorcia Re: miałam kiespki sylwester, nowy rok jeszcze go 20.01.07, 16:23
          Tak jak w temacie. Wracajac z Sylwestra pobili mnie i mojego meza, Nowy Rok nie
          najlepiej sie zaczal.
    • gosiadzika MROK 03.01.07, 09:13
      ja pierdolę normalnie....
      po pierwsze - odwiedziny 3 razy w miesiącu????naprawdę?? na cały weekend???
      kobieto opanuj się nikt ci pomnika nie wystawi za poświęcenie.
      i do tego oni was ani razu nie zaprosili.Boże co za pasożyty.
      ciekawe czy taki full service nauczyła cię twoja mama? nadskakiwała tacie?

      po drugie koleżanka wyleciałaby przez okno jeśliby szczypała się z moim chłopem
      na MOIM łóżku, potem oczywiście poleciał by chłop.

      po trzecie ".....w zdrowiu i w CHOROBIE..." jak ja jestem chora to leżę włóżu i
      nikomu nie robię obiadu zwłaszcza jakmś debilowskim znajomym. Powinnaś ich
      wyrzucić po sylwestrze.

      PRzeczytaj książke: Grzeczne dziewczynki idą do nieba ,niegrzeczne tam gdzie chcą"

      Jak się cieszę że jestem wredną suką


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka