monikakum
04.01.07, 20:52
Temat teściów a najbardziej teściowych był tutaj wałkowany wiele razy.
Najczęściej były to pretensje, żale, pytania w stylu "jak zaradzić"...Czytam
to forum od jakiegoś czasu, sama jestem młodą mężatką (ślub był w sierpniu
2006, bardzo często wręcz współczułam opisywanych tutaj sytuacji, oczywiście
zdając sobie sprawę, że część opowieści może być przesadzona, wynikiem
przewrażliwienia itd.Teść a właściwie wtedy jeszcze Tato mojego wtedy
chłopaka zmarł ponad rok temu na raka. Moją Teściową szanowałam, czasem
uśmiechałam się na to, co mówi i jak mówi, zwłaszcza ze względu na mojego
Męża nigdy nie chciałam by stała się moją rywalką. Nie powiem, żeby nie raz
denerwowała mnie swoją nadopiekuńczością ... teraz wiem, że robiła to z
miłości. 02. stycznia wracała z moim Szwagrem od swoich sióstr ze Świąt, z
miejscowości oddalnej około 400 km od domu... mieli straszny wypadek... Ona
niestety odeszła.... Szwagier z lekkimi obrażeniami trafił na obserwację do
szpitala.... Ogromna tragedia przede wszystkim dla Niego...Piszę to bo może
chcę się w jakimś stopniu uzewnętrznić z uczuciami ale też i po to, żebyście
spróbowały traktować swoje Teściowe jak najlepiej, one są Matkami Waszych
najukochańszych, dały im życie. Po prostu...