Dodaj do ulubionych

przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę!

25.01.07, 22:27
cześć
piszę do Was bo liczę że poradzicie mi jak wybrnąć z tej sytuacji. ponad pół
roku temu przeprowadziłam się do innego miasta,zamieszkałam z narzeczonym. to
był bardzo ważny moment w naszym życiu,co tu ukrywać zależało nam na
samodzielności, niezależności i jak to określić "wspólnej" wolności od
rodziców - w końcu sam na sam. wszystko ładnie i pięknie niestety ale do
czasu. dotarło do mnie jak bardzo nadopiekuńcza jest jego matka. zawsze był
taki zbuntowany wobec niej, zresztą tak samo jak jego siostra. bywało nawet
że przekonywałam go że jest to niegodne zachowanie. nagle wszystkie matczyne
uczucia zaczeła przelewać na mnie. jestem osobą która nie była rozpieszczana
przez rodziców i zachowanie przyszłej tesciowej bardzo mnie krepuje zeby nie
powiedziec ze totalnie denerwuje. problem nie istnieje gdy moj narzeczony
jest w kraju,przy mnie - potrafi mnie obronić. teraz wyjechał,właściwie dziś
rano i ta kobieta już zaczyna mi wchodzić na głowę. zadzwoniła zaraz po jego
wyjsciu i od razu ustalila ze wpadnie do mnie jutro i ( mieszka niestety
blisko )przywiezie jedzenie. zaznaczyla ze w sobote ja mam wpasc do niej do
domu i zapewne nie skonczy sie to na 1-godzinnej posiadówce a na calodniowej
męczarni. tydzien przed wyjazdem narzeczonego przeczuwając co się będzie
działo,wystrzegalam sie i namawialam go zeby wytlumaczyl swojej mamie że ja
chce miec dla siebie ten weekend, ze dam sobie rade, ze nie jestem małym
dzieckiem,znajde sobie zajęcia: posprzątam poczytam dobrą ksiązkę.żeby
ugłaskać przyszłą teściową doprowadziłam do tego że spedziliśmy wspólnie we 4
z jego rodzicami dwa dni od rana do nocy zeby sie wszyscy sobą nacieszyli i
nic ciagle mało... niestety, moje perswazje,wielokrotne odmawianie nie
pomagają jestem przekonana że gdybym musiala mieć zmienioną pieluchę ta
kobieta leciałaby na skrzydłach żeby to zrobić. zaczęłam tłumaczyć się że
wychodze, że idę na spacer że coś musze załatwić,efekt zawsze jest taki sam -
"a to mój mąz Cie podwiezie,albo nie musisz tego robić ja to zalatwie" itp.
jestem już zmeczona,udręczona cala ta sytuacją do tego stopnia że mam ochotę
uciec z miasta rodzinnego mojego faceta. czuje się kontrolowana,nie mam
mozliwosci wlasnych decyzji a mam 26 lat i chce zyc po swojemu. ratunkuuu! co
będzie później, mój narzeczony wraca za tydzień a potem ma kolejną delegację.
kiedyś wezmiemy ślub, będą dzieci..co wtedy zrobię? proszę pomóżcie..
Obserwuj wątek
    • plutoniczna nagorliwośc jest gorsza od faszyzmu 26.01.07, 00:15
      czego klasycznym przykładem jest opisany wyzej przypadek;).
      bądź grzecznie i stanowczo asertywna i jeszcze raz asertywna.
      i dużo cierpliwości.
      ten typ tak ma.
    • olakla1 Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 26.01.07, 09:15
      Oj tak, bądź asertywna i powiedz ze masz inne plany. Nie mów teściowej, ze musisz coś zrobić, ale, że masz inne plany po prostu, ze chcesz poczytać, że wychodzisz do koleżanki, sąsiadki.
      Ja to bym na Twoim miejscu wyprowadziła si.e z narzeczonym do innego miasta, z dala od teściowej, bo co to bedzie jak pojawi się dziecko...

    • merda Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 26.01.07, 11:34
      Rozumiem Cie poniewaz mam poniekad podobna sytuacje.
      Mam kilka propozycji dla Ciebie:
      1.Nie odtwieraj dzrzwi jak dzwoni,a pozniej mow ,ze bylas pod prysznicem ,albo
      w wannie i nie slyszalas,lub nie moglas otworzyc.
      2.Nie odbieraj telefonow,uzywajac podobnych wymowek jak w pkt 1
      3.Jak juz musisz otworzyc,to ubierz szlafrok lub recznik,albo otworz w dosc
      seksownej bieliznie,odkrecajac wczesniej kurek w wannie,kapiel czeka.
      4.Jak mowi,ze do Ciebie wpadnie to powiedz,ze Cie nie bedzie w domu lub
      zaznacz,ze zaprosilas kolezanki,idz na basen,silownie ,spacer,do sklepu
      gdziekolwiek.Ledwo do Ciebie wejdzie,ubieraj sie i po prostu wychodz mowiac,ze
      umowilas sie z kims na ustalona godzine.
      5.Jak Ci kaze przyjsc dO siebie powiedz,ze musisz posprzatac,zrobic
      zakupy,odwiedzic znajoma, isc do biblioteki,po prostu nie dasz rady,bo masz
      duzo spraw dp zalatwienia.
      I tym podobne wymowki...
      Nigdy nie bedziesz miala swietego spokoju ,to Ci moge zagwarantowac,wiec
      pozostaje Ci tylko ruszyc glowa i dyplomatycznia ja splawiac.Ona i tak nie
      zrozumie,ale nie szkodzi,musisz tylko postawic na swoim.
      Pomysl ,ze ja mam jeszcze gorsza sytuacje ,bo mieszkam na parterze w jeszcze
      nie ogrodzonym domu i ona zaglada mi do okien kiedy jej nie otwieram :-)
      Cierpliwosci
      • ella251 Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 26.01.07, 21:01
        moja droga ja też mieszkam na parterze skrawek ziemi mam bez ogrodzenia a moja
        przyszła teściowa ma klucze do mieszkania;] zaglądała mi do okien dopóki nie
        zamontowałam żaluzji. ja dopiero uczę się tej "dyplomacji" ale miło że nie
        jestem odosobniona w swojej sytuacji :)
    • carmela_soprano Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 26.01.07, 15:53
      marudzisz, taką teściową trzeba pokochać i z uśmiechem przyjmować atencje...

      ...przez pół godziny, a następnie ucałować mamusię w policzek, podziękować, po
      czym powiedzieć "bardzo mamusia kochana, dziękuję, ale teraz muszę już iść" i
      papa ;)
    • caysee Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 26.01.07, 17:11
      Moja tesciowa jest w sumie dosc podobna, tyle tylko, ze twoja to moja do
      kwadratu. Odkad wzielismy slub i zamieszkalismy w wynajetym mieszkaniu, a nie w
      akademiku jakos do niej dotarlo ze jestesmy doroslymi ludzmi i umiemy sie sami o
      siebie martwic, ale wczesniej to byla masakra... Najgorsze to byly wlasnie te
      wizyty - raz na 2 tygodnie, na calusienki weekend, pelne przeswietlenie,
      dyskusje od rana do nocy o kazdym duperelu z naszego zycia. Na szczescie
      przelala teraz calosc swojej nadopiekunczosci na mlodsza siostre meza, ktora
      studiuje i mieszka 40km od domu.

      W sumie nawet fajna mam tesciowa, ale ta jej nadopiekunczosc i chec kontroli nad
      wszystkim byla czasem nie do wytrzymania.
      • plutoniczna Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 26.01.07, 17:27
        caysee napisała:
        > W sumie nawet fajna mam tesciowa, ale ta jej nadopiekunczosc i chec kontroli
        nad wszystkim byla czasem nie do wytrzymania.

        no własnie, ale czy każdy z nas nie jest czasem nie do wytrzymania;)?
        taka teściowa jest w gruncie rzeczy kochana, tyle że wymaga duuużo dyplomacji i
        asertywnosci, żeby ją sobie ułożyć i wychować;).

        • anusiaczek87 Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 26.01.07, 22:00
          a moze pojdz w druga strone i narzuc jej tyle obowiazkow az sie zmeczy? ;)
          hihi choc nie wiem czy to pomoze bo wyglada to na tesciowus niezmordowanus ;)
          najgorszy przypadek, chyba nic procz wyprowadzki gdzies daleko Ci nie pomoze ;)

          niech moc bedzie z Toba ;)
          • vincentyna Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 27.01.07, 00:48
            A nie mozesz po prostu powiedziec jej ze jestes zajeta ???
            A na nacisk , ze kiedy bedziesz wolna, otwierasz terminarz i ustalasz konkretna
            date i godzine, najlepiej gdzies na miescie, wypijecie kawke, zjecie lunch i
            papa, kazda idzie w swoja strone. Proste ?
            • zuza6661 Re: przyjechałam dla Niego a znalazłam niańkę! 27.01.07, 17:38
              Moim zdaniem nie takie proste jak sie wydaje. To nie jest upierdliwa, zupelnie
              ci obca baba, tylko tesciowa, mam twojego meza, do ktorej pewnie mowisz mamo.
              Jaka jest, taka jest, ale jest to osoba bardzo bliska, czy sie tego chce czy
              nie. Moja na poczatku tez taka byla - przyjechalam do mojego i cale wakacje
              siedzialam w domu, bo nie mialam jeszcze pracy. A ze ona mieszka 10 min na
              piechotke od nas, to myslala, ze nudze sie okropnie, czuje sie samotna, nie
              radze sobie z aklimatyzacja (a mnie bylo tak cudownie samej!!!) i byla
              dokladnie tak samo natretna. I tez jej zczerze nienawidzilam, choc z drugiej
              strony bolalo mnie to, ze ona taka samotna. Bo samotna to byla ona a nie ja i
              to ona nie radzila sobie z ta sytuacja. I w koncu wybuchlo i wszyscy byli
              nieszczesliwi: ja, ona i moj... Ale zacisnelam zeby i przychodzilismy raz na
              tydz do nich. I zmienilam zachowanie - do tej pory chyba widac bylo jak mnie
              wkurza przebywanie u tesciow. Od kryzysu staram sie byc mila, sama ja o cos
              zagadac, wykazac zainteresowanie, opowiedziec cos, a ze to sobie cos kupilam,
              czy ze na basenie bylo tak, a tak. Pierdoly, ale cudownie poprawily atmosfere.
              No i pracuje, wiec przynajmniej w tyg mam spokoj.
              Wracajac do autorki watku, twoja tesciowa jest chyba bardziej nahalna niz byla
              moja. Ale to moze byc ten sam syndrom odrzucenia przez dzieci i czucia sie
              niepotrzebna. jesli moge cos Ci poradzic: badz asertywna i chron swoja
              przestrzen zyciowa, ale z drugiej strony nie odrzucaj calkowicie tej kobiety.
              No chyba, ze ona po prostu musi miec nad kims wladze, a tu jedynym wyjsciem
              jest walka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka