Dodaj do ulubionych

ja chce schudnac...

22.04.03, 14:56
... Buuuuuuu, po co sa te swieta? Zarelka fura, zyczliwa tesciowa jeszcze
upycha bo w gardle zostalo troche wolnego miejsca... Ehhhh. Przydaloby mi
sie zrzucic tak 6-8 kilo, ale bezpiecznie, bo przeciez karmie oseska i nie
moge sie zywic listkami salaty i woda mineralna. NB Salaty nie znosze,
Francuzi mi ja obrzydzili. Do kazdego posilku salata; szkoda, ze nie
przegryzaja jej tez do kawy... Ale dosyc tych zlosliwosci.

Mam ochote na diete nielaczenia, nawet powiesilam sobie na lodowce, czego
nie laczyc z czym, ha ha ha i co, swieta przyszly i caly misterny plan tez w
p*zdu, jak powiedzial Rewinski w Kilerze. Na dodatek poklocilam sie z
chlopem i prosze - czekoladka, ciasteczka. Dobrze chociaz, ze karmie, to sie
z ta czekolada pohamowalam, bo jeszcze w ciazy cala tabliczka potrafila w
kwadrans zniknac...

Poradzcie cos, jesli macie sprawdzona diete, a moze sie ktos dolaczy?
Czekam i pozdrawiam
ksia
Obserwuj wątek
    • s_silva Re: ja chce schudnac... 22.04.03, 15:39
      Jesteś teraz na sieci? Kasiu jestem karmiącą mamą, która od stycznia schudła
      5kg. Czekam, mój e-mail: s_silva@gazeta.pl . Napiszę ci wszystko, to trochę mi
      zajmie. Prześlij swój adres to się odezwę.
      • ksia78 Re: ja chce schudnac... 22.04.03, 15:49
        Silva, dzieki za odzew! Moj adres: ksia78@gazeta.pl, gg: 4900089, z tym, ze
        nie wiem, czy jutro bede dostepna miedzy 13 a 14 (jesli bedzie padac, to bede
        w domu). Ale na bank mozem sie umowic na czwartek na gg. Moje dziecie urodzilo
        sie 31/01, wiec niedlugo skonczy 3 miesiace. KArmie piersia, oczywiscie.
        Dzieki jeszze raz i pozdrawiam
        ksai
    • s_silva Re: ja chce schudnac... 22.04.03, 15:43
      Jeszce raz ja, ważne jest w jakim wieku jest już twoje bobo. Napisz, może moje
      metody ci pomogą. Jutro bym ci wysłała e-meil, ok?
    • s_silva Re: ja chce schudnac... 22.04.03, 15:44
      Piszę z domu i już musze kończyć, odpowiedz mi a jutro moze się spotkamy na gg
      jakoś po 13 około 14?
    • titicaka Re: ja chce schudnac... 22.04.03, 16:32
      Ja tez chce sie dowiedziec ... tak na przyszlosc :) Kasia jak juz zaczniesz i
      to bedzie dzialac to uchyl rabka tajemnicy !!! Czekam na jakies relacje .
      A ja tez w Polsce pozeralam wszystko , a moj mily schudl i juz drugiego dnia
      prosil mnie o jakas jego "normalna" salatke ,no coz nie zna sie na polskiej
      kuchni...
      Pozdrawiam i trzymam kciuki...
      przezuwajaca ptasie mleczko Bea.
    • s_silva Re: ja chce schudnac...!!!dla ciebie titicaka :)!! 23.04.03, 00:23
      [zamieszczam tego e-meil`a publicznie, bo nie jest to żadna tajemnica i
      chętnie podzielę się tym co wiem z innymi amatorkami odchudzania]
      Kasiu.
      Nie wymagaj od siebie zbyt wiele. To dopiero 3 miesiące. Masz jeszcze cały rok
      by dojsc do siebie. Pamiętam jak byłam zflustrowana, bo wydawało mi się, ze w
      tydzień po porodzie wejdę w ubrania sprzed ciąży, a tu musiałam chodzić w
      ciuchach, w których chodziłam jako ciężarna. Byłam dla siebie jak wielki
      wieloryb, nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze. W ciąży przytyłam jakieś 18
      kg. A nie straciłam wszystkiego a wpierwszych miesiącach po porodzie gdzieś po
      2-3 zeszłam dojakiś 76/75kg.
      W końcu doszłam do wniosku, że juz tak zostanie na zawsze. Ciąża mnie zmieniła,
      nic nie będzie jak dawniej, muszę to zaakceptować. Jadłam, jadłam, jadłam.
      Leczyłam swoje złe samopoczucie słodyczami i pizzą. Na początku liczyłam się z
      Ulą, bo uczulały ją różne rzeczy: czekolada, cytrusy, po schabowym kolka.
      Gdzieś koło pół roku stwierdziłam, że małej juz nic nie uczula, zaczyna pić
      soczki i jeść marchewkę, więc mogę się odchudzić. Efekt: spadła waga na
      71/70kg, ale zaczynało mi brakować pokarmu. Musiałm jeść, mleko było podstawą w
      jadłospisie małej. Nie liczyłam kalorii, nie patrzyłam na zawartosć tłuszczu, a
      denerwowałam się, że jestem ciągle gruba. Na liście sałaty teżnie miałam
      ochoty, ani czasu.

      Wytworzenie pokarmu w pierwszych miesiącach kosztuje organizm kobiety 400-
      500kcl dziennie. Witaminy, minerały, składniki odżywcze, to wszystko ściągają z
      nas dzieci. A co dla organizmu? Wypadały mi włosy garściami. Zaaplikowałam
      sobie kurację ze skrzypu polnego: 30dni 2x po 2 tabletki i 30 dni 1x po 2
      tabletki. Zadziałało - wreszcie jakiś sukces. Potem regularnie 1x 1 tabletka
      witamin dla kobiet w ciąży i karmiących. Polecam książkę => Arlene Einberg,
      Heidi E.Murkkoff i inni "Pierwszy rok życia dziecka. Poradnik dla matek i
      ojców"; z tej serii jest też 2i 3 rok życia. Jest tu miesiąc po miesiącu z
      rozwoju dziecka, choroby, problemy, najróżniejsze rzeczy. Na stronie 516
      zaczyna się magiczny temat :"Co powinnaś jeść. Poporodowa <Dieta najlepszej
      szansy>". To tylko cztery strony, ale wtedy nie chciało mi się do tego
      stosować. Dziś widzę, że szybciej bym osiągnęłą swój cel biorącten fragment pod
      uwagę w odpowiednim czasie. Jeśli nie masz tej pozycji, to w najbliższym czasie
      wklepię ci to i prześlę.

      Dziś jest trochę inaczej. Z czasem organizm przestał spalać 500kcl na pokarm,
      mimi że karmiłam i po niecałym roku karmienia przytyłam w miesiąc z kawałkiem
      aż 4 kg. Pomogły mi jeszcze w tym imieniny, święta, urodziny... Mój brzuch był
      jak w 4-5 msc. ciąży.( Tam tyję najbardziej.) Makabra! Rozmiar 42 robił się dla
      mnie za ciasny! Przed ciążą nosiłam 38, to jest różnica... Stwierdziłam, Ula
      jest już duża, zjada samodzielne posiłki, jak zabraknie mi pokarmu to nie
      szkodzi. Ale zaczęłam od rzeczy, które mogłam robić już w pierwszym miesiącu
      karmienia. Oczywiście lepiej będzie jak teraz zastosujesz się do zaleceń z
      ksiązki, którą ci podałam, jednak przytoczę kilka ważnych spraw:
      =>Ograniczyłam rozmiary zjadanych porcji. Obiad na śniadaniowym talerzu,
      rano zamiast 5 kanapek-góra trzy.
      =>Zamiast masła np. serek Almette śmietankowy. Jeśli wędlina , to na suchym
      chlebie. Jeśli pieczywo , to najlepiej ciemne (staropolski, razowy), zakaz
      bułek, szczególnie słodkich.
      =>Zamiast cukru mód, lub o łyżeczkę mniej niż zwykle.
      =>Sól do minimum - zatrzymuje wodę w organiźmie, i ogólnie mniej przypraw
      to też kcl.
      =>Rano szklanka mineralnej na czczo.
      =>Przed jedzeniem picie, mniej zimniaków się zmieści.
      =>Nie jadłam wieczorami i w nocy. Do chrupania przy filmie dobra jest
      niskokaloryczna maca 2-4 płatki. (Dużo węglowodanów.)
      =>Nie doprowadzać do zaparć, obowiązkowo wypróżnienie raz dziennie. Czasem
      trzeba napić się mleka niskotłuszczowego, zjeśc płatków owsianych suchych, lub
      otrębów. To też może byc mała przekąska.
      =>Nie wolno chudnąć szybciej niz 0,5kg na tydzień. Szybsze chudnięcie grozi
      efektem jo-jo.
      =>Butelka mineralnej pod ręką. Chce mi się jeśc, przegryzłabym coś? Napij
      się raz, drugi, nie przejdzie? Dobrze, ale zjesz już mniej. Jedz wolno! Dopiero
      po 15 min. organizm orientuje się , że pożarł całą lodówkę. Nie możesz się
      głodzić i czuć ciągle głód. Raz nie wytrzymasz i całe starania na nic. Na
      początku, gdy zapału więcej zniesiesz to. I dobrze, rozciągnięty żołądek i
      produkowane soki trawienne trzeba przestawic na inny tryb.
      =>Codziennie rano waga, w tym samym miejscu postawiona (różnice w pionie,
      twardość podłoża). Raz na tydzień pomiary w cm. Czasem te drugie bardziej widać
      przed tymi pierwszzymi. Często jest tak, że nasza waga oscyluje między dwoma
      wartościami dziś kg mniej, a jutro więcej kiedy pozornie jadłas tyle samo.
      Spokojnie to nie istotne. Ważne, aby po 2 tyg okazało się że dolny kg jest
      górnym dla nowej pary wyników.
      =>Dziś trochę odpuściłaś. Trudno nie rezygnuj. Jutro troszkę się
      przegłodzisz. Pójdziesz szybszym krokiem z zakupami lub z wózkiem i wszystko
      będzie w normie. To, że się przejadłaś raz nie jest końcem odchudzania. Nie rób
      tak juz więcej w danym miesiącu, i przyj dalej do przodu.
      =>Ważna jest motywacja. Samoaceptacja jest ważna. Ale w depresji nawet
      gruby brzuch nie przeszkadza i wszystko jest obojętne. A tak na prawdę jeszcze
      bardziej nas to dołuje. U mnie impulsem m.in. były częste kłótnie z mężem. I
      to o głupie rzeczy, a kończyło się zawsze bardzo poważnie. Stwierdziłam, że
      jest zbyt pewny siebie i to, że jestem w domu, to nie znaczy, że listonosz nie
      przynosi poczty... Nagle sukienki zamiast t-shirtów, wieczorem po kąpieli
      przebierałam się w inną, biżuteria, delikatny makijaż, ułożone włosy, zmyślny
      manicure. (Tak się postarałam, że przez tydzień co 2 dni nowy wzorek. Nie
      wierzył , że robiony samodzielnie w domu. Myślał, że gdzieś chodzę). Chciało mi
      się, serio, to była desperacja. Tajemnicza mina, żarty o mężach z rogami, lub
      zbreźne dowcipy. Jakieś teksty, że w nocy wychodzę, idę do koleżnki, na
      imprezę, straszyłam go, a on nie wiedział, czy mówię serio, czy żartuję. Mój
      mąż nie wiedział co jest grane. Przestraszył się, że coś się ze mną dzieje
      niedobrego. Jednak ja wiedziałam, że on nie wyobraża sobie życia beze mnie,
      maltretowałam go. Niech nie myśli, że dziecko i ślub jest "gwarantem mnie dla
      niego". Pogadaliśmy, wyjaśniliśmy wszystko i po jakiś 3 tyg wróciłam do t-
      shirtów, ale już troszkę szczuplejsza. Na samym początku tracisz z biegu
      spokojnie 2-3kg. Potem trzeba już systematycznie pracować na kolejne sukcesy.
      =>W lutym ważyłam 74kg straciłam 5kg. Teraz ważę 68/69kg przy 172cm
      wzrostu; w biodrach ze 104 na 98cm; uda z 60 na 56 cm; talia z 87 na 84 cm;
      biust ze 100 na 97cm. Noszę rozmiar 40 i zaczynam się wciskać w niektóre
      zawyżone lub rozciągliwe z 38. 42 jest juz luźny i znika mi drugi podbrudek.
      Jest mi z tym dobrze, ale męczę się, walczę z ptasim mleczkiem, delicjami i
      ciastami. Staram się oscylować między 1000-1300kcl dziennie. Nie uprawiam
      żadnych sportów, ani ćwiczeń. Zajmuję się dzieckiem, gotuję, i karmię. Mężowi
      zostawiam duże sprzątanie na weekend.
      Chyba nie jest żle? Przynajmniej lepiej niż było!

      [Życzę wszystkim trudzącym się powodzenia.
      PS. dobrze jest wiedzieć, że inni tez mają problemy...]
    • ksia78 Re: ja chce schudnac... 23.04.03, 09:14
      Czesc Sylwia!

      Wielkie dzieki za rady i podtrzymanie na duchu. Milo jest wiedziec, ze nie ja
      pierwsza i nie ostatnia ;-))). Twoje rady brzmia sensownie i zamierzam cos z
      nich dla siebie przywlaszczyc. Jednego tylko nie moge zrealizowac - wazenia
      sie w domu, bo nie mam wagi. Ale z drugiej strony, moze to i lepiej, nie
      wpadne w obsesje ciaglego wazenia sie, a poza tym centymetr tez pokaze prawde.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie
      ksia
    • ksia78 Re: ja chce schudnac... 16.06.03, 18:00
      No prosze, prawie dwa miesiace minely, w talii ubylo 12 cm, w biodrach 6...
      Nie jest zle, czuje sie swietnie, polecam kazdemu, kto sie napatoczy:-).

      Pozdrawiam
      kasia
      • titicaka Re: ja chce schudnac... 16.06.03, 19:34
        Wow !!! Gratuluje ,szybko poszlo .To teraz w bikini i na plaze. Pozdrawiam
        Bea
        • ksia78 Re: ja chce schudnac... 16.06.03, 22:17
          no, z tym bikini to poczekajmy jeszcze drugie 6 cm w biodrach, a najlepiej z
          10..., wtedy sie zastanowie:-))). Bea, jak tam przygotowania? Trema jest?
          k.
          • titicaka Re: ja chce schudnac... 17.06.03, 10:14
            Czesc,
            Kasia chyba przesadzasz,z tymi centymetrami... wyskakuj na plaze!

            Jaka trema ...luzik , szkoda zdrowia :)))
            Ciesze sie ,ze to juz niedlugo:)!
            Calusy Bea
    • moni771 Re: ja chce schudnac... 11.07.03, 14:28
      Byłabym wdzięczna za uchylenie rąbka tajemnicy co do tej diety .przydało by sie
      zrzucić parę kilo .jeśli nie jest to tajemnicą ,była bym wdzięczna!!!
      • ksia78 Re: ja chce schudnac... 08.08.03, 20:29
        www.montignac.prv.pl
    • rorej Re: ja chce schudnac... 08.08.03, 12:38
      Jakies 3 miesiace temu zacząłem stosować dietę bezwęglowodanową (no może nie
      całkiem). Nie jem: pieczywa, słodyczy, ziemniaków, ryżu. Nie piję słodzonych
      napojów, nie używam cukru. Jem: w zasadzie wszystko inne, tzn. mięso, wędliny,
      sery, jajka, surowe i gotowane warzywa(sałatki). Nie zwracam uwagi na ilość,
      nie liczę żadnych kalorii. Nie odmawiam sobie ani piwa do kolacji, ani lampki
      wina jeśli mam ochotę. Schudłem z ok 84 na 72 kg. Na początku dość trudno jest
      się przyzwyczaić np do jedzenia wędlin, czy serów bez pieczywa, ale po paru
      dniach nie ma problemu.
      • weronikarb Re: ja chce schudnac... 21.08.03, 12:09
        Witam
        Ja tez przezylam juz dite (schudlam z 80 kg na 60) w dosc szybkim czasie. To
        bylo w czasach jak bylam nastolatka (ok 10 lat temu). Na poczatku probowalam
        wielu diet, jednak, albo nie bylam systematyczna albo poprostu nie dzialala.
        Uczac sie w szkole zywienia rodziny dowiedzialam sie ze kazdy organizm tyje pod
        wplywem innych produktow i nie zawsze wiadomo na co akurat moj tak reaguje. U
        mnie jest to woda i lody (od wody tez mozna przytyc). Na mnie podzialalo
        najpierw ograniczanie jedzenia czyli rano sniadanie o 1 kromke mniej, pozniej
        obiad tyle zebym sie najadla i do godziny 19 tylko i wylacznie jablka (one
        przeczyszczaja organizm) potrafilam dziennie zjesc nawet 2 kg. Pomalu moj
        zoladek sie skurczal i jadlam mniej. No i chudlam. Niestety teraz mam jeszcze
        wiecej (7 m-c) i waze 90 kg, jestem w szoku, ale teraz niemoge przejsc jeszcze
        na dietke, no ale znowu mnie to czeka. Lekarz powiedzial mi tylko ze odstawic
        sol i wode najwyzej 1,5 l.
        Pozdrawiam
    • m.freliszka Re: ja chce schudnac... 08.08.03, 13:06
      Moj sposob.
      Niegdy nie bylam papusna, ale cala szkole srednia i studia pilnowalam wagi i
      ciagle myslalam, zeby tylko nie przytyc i pilowalam co i ile jesc. Wazylam
      55kg. Pod koniec studiow moj kochany stwierdzil, ze w zasadzie to moglabym
      troche przytyc;) No wiec zaczelam jest ciacha, obiadki i takie tam inne.
      Rezultat - minely juz 2 lata a ja jak schudlam 7 kg, tak do tej pory nadrobic
      nie moge! Po prostu przestalam zupelnie myslec o jedzeniu, jak jestem glodna
      to jem jak maly slonik, a ja nie to mi jedzenie na mysl nie przychodzi. Nie
      powiem zebym narzekala, choc moj M nadal mi mowi, ze bardzo mnie kocha taka
      jaka jestem, ale jak troszke przytyje, to sie nie pogniewa!:)
      Pozdrawiam
    • angel_79 Re: ja chce schudnac... 04.09.03, 14:52
      jest przepis.......MŻ - w tumaczeniu mniej żreć
      A tak naprawdę jedz to na co masz ochotę, tylko znacznie mnie.
      Ja tak zrobiłam i schudłam z 15kg. tak od se

      pappapapappapapap
      trzym się
      • tesska Re: ja chce schudnac... 04.09.03, 15:31
        Mozesz napisac, co znaczy mniej zrec? Znaczy ile, nie w kaloriach, tylko na
        zywo - jedna kromka na sniadanie i nic na kolacje , a co z obiadem?
        Ja tez chce schudnac, ale siedze w domu i pojadanie to moja zmora... jak
        zapomniej o jedzeniu? co jesc, zeby organizm czul sie syty?
        • angel_79 Re: ja chce schudnac... 12.09.03, 13:24
          A więc: Jedz to na co masz ochotę tylko duuużo mniej
          tak brzmi moja zasada
          Nie mogłabym wytrzymać żadnej diety cud itp.
          Tzn. Ja uwielbiam np. hot-dogi pizzę i fryteczki, rybkę, a w ogóle mięsko
          Nuie moglabym bez tego wytzrymać
          Jem to co lubię
          juednego dnia jogurt drugiego szynkę przerośniętą
          Przyznam się ,że uwielbiam coś w rodzaju świeżonki, czyli smazone mięsko z
          cebulką
          chociaż to tyle kalorii -jem
          ale mało!!!!!
          Szkoda mi Ciebie ,że siedzisz w domku
          Też wtedy bym jadła więej
          musisz znaleźć sobie poprotsu jakies extra zajęcie
          aby nie mysleć
          pozdawiam
          was
          wszystekie
          bb.b..b.b.b. gorąco
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka