Dodaj do ulubionych

grupa wsparcia

30.06.07, 20:30
witam wszystkich, jestem "roczną" mężatką, w ciąży, kolejny wieczór siedzę
sama w domu, bo mój poszedł spotkać się z kolegami, wyżalić i wesprzeć. Nie
jestem zła o to, a powiedziałabym, że bardzo mu tego zazdroszcze i właśnie
sobie zdałam sprawę, że bardzo brakuje mi też swego rodzaju grupy wsparcia,
by móc zwyczajnie pogadać, wyżalić się, pośmiać i wspierać. A tak sie w moim
życiu zdarzyło, że nie mam takich osób wokół siebie, najbliższe przyjaciółki
wyjechały, czuję się samotna. Pomyślałam, że może w sieci znajdę osoby, które
też oprócz mężów nie mają za bardzo do kogo buzi otworzyć. A sporo osób tu
pisze. Trochę mi niezręcznie, ale z drugiej strony czuję że w zamykanie się i
smutek tylko mi szkodzi i mojemu maleństwu w brzuch również. Pozdrawiam Wera
Obserwuj wątek
    • klaudia_88 Re: grupa wsparcia 30.06.07, 23:46
      hej!!! Widzę, że mamy ten sam problem. Mam termin w sierpniu, z mężem układa mi
      się co raz gorzej. Ciągle sama, a gdy proszę by poświęcał mi więcej czasu kłóci
      się, że go ograniczam. Myślałam, że małżeństwo to zupełnie inny scenariusz i że
      znam chłopaka z którym byłam tak szczęśliwa przez 2 lata.
    • sauerkirsch Re: grupa wsparcia 01.07.07, 20:52
      Chętnie sie przyłączę do grupy, moja najbliższa przyjaciółka jutro leci do
      Anglii i już czuję się samotna :( Z chłopem, jak to z chłopem niestety...
      najwięcej gadam ze swoim kotem ;)
      No i dziecko też w drodze :)
      • martusia_1980 Witajcie ... 02.07.07, 01:52
        werata76 i klaudia_88 pozwólcie że do Was dołączę, ja jestem prawie 2 lat po
        ślubie, dzidziusia nie mam i nie będzie mimo iż jest to moje marzenie no ale cóż
        z dnia na dzień jak patrzę na swoje małżeństwo i zachowanie męża przekonuję się
        że popełniłam błąd godząc się na ślub. Jeszcze do niedawna miałam nadzieję, że
        się jakoś z czasem ułoży ... ale niestety zamiast się układać to jest coraz to
        gorzej ... powoli tracę nadzieję ...
        Czuję się samotna w małżeństwie i tak samo jak Tobie werata76 brakuje tzw.
        "grupy wsparcia"

        witaj sauerkirsch
        • magaly3 Re: Witajcie ... 02.07.07, 13:43
          Dolaczam do Was! Dzis mija nasz piaty "cichy dzien". Ja mojego tez ograniczam,
          bo mam pretensje jak do domu o 4 nad ranem wraca, pijany i z pustym portfelem.
          Zazdroszcze Wam, ze Wasze malenstwa sa jeszcze w Waszych brzuchach,
          przynajmniej nie musicie odpowiadac na pytania:"mamo, a gdzie jest tata???"
          Dosc przygnebiajaco dziala na mnie lektura wiekszosci watkow na tym forum, za
          duzo w nich szczescia jak na moje nerwy (dziewczyny, nie zrozumcie zle, zycze
          Wam tego, tylko pytam sie dlaczego nie ja?)
          • martusia_1980 magly3 02.07.07, 13:51
            > Dosc przygnebiajaco dziala na mnie lektura wiekszosci watkow na tym forum, za
            > duzo w nich szczescia jak na moje nerwy (dziewczyny, nie zrozumcie zle, zycze
            > Wam tego, tylko pytam sie dlaczego nie ja?)

            nie jesteś sama, ja również zadaję sobie to samo pytanie co TY ... "czemu mnie
            to spotkało?" ... przecież wystarczająco się nacierpiałam w życiu (straciłam
            Mamę w wieku 16 lat, przeżyłam załamanie nerwowe, lekarz, psychotropy) ... i
            ciągle nie znam odpowiedzi na to pytanie "czemu akurat ja" "czemu znów muszę
            cierpieć" DOSYĆ!!
        • werata76 Re: Witajcie ... 02.07.07, 13:49
          Bardzo dziękuję za odzew, mi w małżeństwie nie jest źle, wręcz przeciwnie,
          bardziej chodzi mi o mnie samą, o to że oprócz męża, który po części jest moim
          przyjacielem, to jednak brakuje mi towarzystwa bab, bo facet nie zrozumie
          wszystkiego, choćby bardzo chciał. Odskoczni. Trochę się zamknęłam w tym
          małżeństwie, wyjechały osoby z którymi mogłam pójść na zakupy, na piwo, pogadać
          wieczorami.A jak samemu sie jest nieszczęśliwym w jakimś stopniu, czy samotnym,
          to to na związek też się przenosi.I człowiek zaczyna szukać diury w całym.Tak
          to mniej więcej wygląda. Mój mąż ma kumpli, i dobrze i tak powinno być by
          wychodzić, zresetować się, na chwile pogadać o czymś innym niż dom, nawet
          uczucia, nie wiem... o piłce, komputerach czy męskich, neutralnych sprawach. I
          to jest super.Dlatego stwierdziłam ,że zamiast się dąsać , że wychodzi i
          zostawia mnie samą, sama muszę odbudować mój towarzyski świat.

          Po ślubie jestem rok, mam nadzieję martusia, że po dwóch nie będę pisała tak
          jak ty, że popełniłam błąd..To smutne, że tak się układa...chociaż z drugiej
          strony może nie jesteśmy jeszcze przyzwyczajone do jakiś pierwszych kryzysów, i
          wydaje się że to koniec świata, a potem wystarczy porozmawiać i być blisko i
          jakoś odnaleźć w sobie te pokłady miłości i przyjaźni do poślubionego nam
          człowieka. Bo były. Nie wiem...W każdym razie dziękuję za pierwsze odzewy,
          teraz na tydziń wyjeżdżam, na pewno odezwę się po powrocie.
          • werata76 Re: Witajcie ... 02.07.07, 13:55
            Podaję jeszcze adres jakby ktoś chciał popisać werata76@gazeta.pl Pozdrawiam
          • martusia_1980 Re: Witajcie ... 02.07.07, 14:00
            > wystarczy porozmawiać i być blisko i jakoś odnaleźć w sobie te pokłady miłości
            i > przyjaźni do poślubionego nam człowieka.

            On nie chce rozmawiać. Unika poważnych, szczerych rozmów. Zachowuje się jak
            dzieciak i głupio odpowiada "pożyjemy zobaczymy, czas pokaże". Odnaleźć miłość?
            hmm ... a czy ona jeszcze istnieje między nami? ... nie wiem ... jeden mętlik w
            głowie ... głupieje ... nie wie co robić ... nie wiem czy to jeszcze miłość a
            czy już tylko przyzwyczajenie ... jakby się zmienił (w co nie wierzę) na lepsze
            to nie wiem czy chciałabym być z nim i zacząć wszystko od nowa ... za bardzo
            mnie zranił słowem, czynem ... wszystko jest "wyryte" w mej pamięci i sercu ...
            • magaly3 Re: Witajcie ... 02.07.07, 15:21
              Gdy ja bylam mezatka z 1 letnim stazem, to tez myslalam, ze maz ma prawo do
              tego, by z kolegami wyjsc na piwo, tez myslalam, ze jezelinie nie bede go
              ograniczac, to nasz zwiazek oparty na wzajemnym zaufaniu bedzie mocny, trwaly i
              szczesliwy. Tak, ale to bylo 7 lat temu.....
              Z biegiem czasu potrzeba spedzania wolnego czasu z kolegami stawala sie coraz
              silniejsza i coraz czestsza, a wesoly czas spedzony w gronie przyjaciol
              wydluzal sie coraz to bardziej. Szkoda, ze wtedy nie wiedzialam, ze jest to
              poczatek konca.
              Coz, znalazlam sie miedzy przyslowiowym "mlotem a kowadlem", ktos bedzie musial
              cierpiec, ja albo moje dzieci. Lepiej, zebym to byla ja.
              • daisyka Re: Witajcie ... 02.07.07, 15:37
                > cierpiec, ja albo moje dzieci. Lepiej, zebym to byla ja.

                Moze sie czepiam, ale nie rozumiem, czemu Ty masz cierpieć?czy chodzi o to ze
                zostajesz z facetem dla dzieci?
                Tylko pamiętaj, że dzieci urosną założą swoje rodziny iiii?
                Nie zdecydowanie nie zostałabym z facetem tylko dla dzieci, bo później już mi
                się nie będzie chciało zaczynać czegoś na nowo a on i tak znajdzie sobie
                młodszą dupę...nie pisze tego, aby Cię urazić-)

                Babski Swiat
                • magaly3 Re: Witajcie ... 03.07.07, 09:33
                  daisyka napisała:

                  > Moze sie czepiam, ale nie rozumiem, czemu Ty masz cierpieć?czy chodzi o to ze
                  > zostajesz z facetem dla dzieci?
                  Tak, to jest dokladnie TO!

                  > Tylko pamiętaj, że dzieci urosną założą swoje rodziny iiii?
                  Wiem, zgadzam sie, ale jak moje dzieci zaloza swoje rodziny, to bede
                  wystarczajaco stara i albo zdecyduje sie dokonczyc zycie u boku "meza", albo
                  sama.

                  > Nie zdecydowanie nie zostałabym z facetem tylko dla dzieci, bo później już mi
                  > się nie będzie chciało zaczynać czegoś na nowo
                  ....a kto tu mowi o zaczynaniu czegos na nowo? Dziekuje, postoje!

                  > a on i tak znajdzie sobie
                  > młodszą dupę...nie pisze tego, aby Cię urazić-)
                  zgodze sie z tym, co napisalas powyzej, ale z ta mlodsza dupa bedzie ciezko.
                  Uwierz mi, znam mojego meza, moge sie wielu rzeczy spodziewac, ale jezeli o
                  zdrade chodzi, tu moge spac spokojnie.

                  • umber82 Re: Witajcie ... 03.07.07, 13:10
                    piszesz to w taki sposób jak byś chciała tak żyć, nie pojęte...dla mnie
                    • magaly3 Re: Witajcie ... 03.07.07, 13:53
                      umber82 napisała:

                      > piszesz to w taki sposób jak byś chciała tak żyć, nie pojęte...dla mnie

                      moze tak to wyglada, ale uwierz mi nikt nie chcialby tak zyc. Czasami cel
                      uswieca srodki.....

                      • kiecha3 Re: Witajcie ... 03.07.07, 19:03
                        a jaki to cel..?? tzw Pełna rodzina...??? aczego ty uczysz swoje dzieci... ze
                        należy być biernym nawet jeżeli ktos cie krzywdzi.. jeżeli masz syna to uczysz
                        go ze mozna olewac żonę i miećw du.pie ją i własne dzieci.. a córce co
                        pokazujesz,... ze trzeba cierpieć w imie wyższych idei..? tylko jakie to idee??
                        chyba tylko dla sąsiadow.. żałosne... wydaje mi sie ze po prostu jest co tak
                        wygodnie, a lubisz sobie pokwękać... wstyd.. i t dorosła kobieta.. zeby nie
                        chciało się powalczyć o własne życie.. toż to czyste lenistwo,,
                        • magaly3 Re: do kiecha3 04.07.07, 08:58
                          kiecha3 napisała:

                          > a jaki to cel..?? tzw Pełna rodzina...??? aczego ty uczysz swoje dzieci... ze
                          > należy być biernym nawet jeżeli ktos cie krzywdzi.. jeżeli masz syna to uczysz
                          > go ze mozna olewac żonę i miećw du.pie ją i własne dzieci.. a córce co
                          > pokazujesz,... ze trzeba cierpieć w imie wyższych idei..? tylko jakie to
                          idee??
                          > chyba tylko dla sąsiadow.. żałosne... wydaje mi sie ze po prostu jest co tak
                          > wygodnie, a lubisz sobie pokwękać... wstyd.. i t dorosła kobieta.. zeby nie
                          > chciało się powalczyć o własne życie.. toż to czyste lenistwo,,



                          walcze o zycie wlasne, moich dzieci i mojego meza w wybrany przeze mnie sposob.
                          Ucieczka bylyby najlatwiejszym rozwiazaniem. Nie wykluczam, ze kiedys moze
                          jeszcze do niej dojdzie, ale zanim dojdzie zrobie wszystko, zeby cos zmienic.
                          To wszystko prawda co napisalas, ale ja juz jestem takim czlowiekiem, ktory nie
                          wybacza sobie gdy swoich zamierzen nie realizuje do konca.
                          Wydaje mi sie ze w obecenj sytuacji droga, ktora krocze jest wlasciwa
                          (podkreslam w obecnej sytuacji!), a jezeli okaze sie, ze sie pomylilam, to na
                          zmiany nigdy nie jest za pozno.

                          Dziekuje Ci kiecha3 za konstruktywna krytyke.
                          pozdrawiam!
                          • martusia_1980 Re: magaly3 04.07.07, 10:59
                            magaly3 nie przejmuj się słowami krytyki kiecha3.
                            Doceniam Cię za to, że dla Ciebie w tej całej trudnej sytuacji najważniejsze
                            jest dobro dzieci. Wiem, że jest Ci ciężko i bardziej patrzysz na to aby
                            dzieciom było dobrze, widzę że walczysz o to aby miały one obydwoje rodziców
                            przy sobie. I masz rację dzieci powinny być na pierwszym miejscu. Ja również
                            należę do grona osób, które walczą do końca. Nie należy się łatwo poddawać ...
                            dokładnie jest tak jak napisałaś "na zmiany nigdy za późno".
                            Trzymam kciuki, życzę szczęścia i sił.
                            • kiecha3 Re: magaly3 04.07.07, 17:31
                              ech... obyś na prawdę chciała działać i o coś walczyć... a moja ostra krytyka
                              sie na cos przydała... bo powiem szczerze kobiety które dużo mówią o swoim
                              nieszczęściu, a niewiele robią doprowadzają mnie do szału... nie uważam, że źle
                              robisz pozostając w tym związku.. o ile o niego walczysz i chcesz coś zmienić..
                              ale po poprzednich postach mam wrażenie ze tak tylko gadasz.. a nic nie robisz..
                              a w takim wypadku to szkoda mi dzieci.. bo nie ich wina jest że ojciec jest
                              dupkiem matka ofiarą i nie potrafią(nie chcą!!!!) zmienić swojego życia..
                              pytanie.. czemu?! czemu dorosła kobieta pozwala by facet ją tak traktował..
                              czemu pozostaje bierna..
                              powiedz.. jak walczysz o swój związek..

                              Pozdrawiam i życzę szczęścia.. na prawdę, cudze nieszczęście nie daje mi radości..
    • jo-asiunka Re: grupa wsparcia 04.07.07, 11:18
      też czuję się trochę samotnie w Wawie, a jeszcze teraz mąż wyjechał:(
      Ja mam rodzić pod koniec sierpnia. Mogę się przyłączyć?
      • fragles78 Re: grupa wsparcia 04.07.07, 12:30
        Ja też się przyłączam;-)))
    • klaudia_88 Re: grupa wsparcia 11.07.07, 23:15
      Mój mąż ostatnio przystopował ze swoim beznadziejnym zachowaniem. Rozmawialiśmy
      i rozmawialiśmy... Nie dałam się jednak jeszcze przekonać, że tak od razu się
      zmienił, choć przyznam, że po jego niedawnym wybryku dałam mu popalić. Nachlał
      się z kolegami jednego dnia i wrócił późno, a w lodówce pustka. Gotowałam rosół
      z jakiegoś udka, które znalazłam w zamrażalniku, bez warzyw... Jak wrócił
      zrobiłam mu awanturę i dałam w końcu w pysk, bo zacząl pleść, że jestem złą,
      niekochającą żoną. Następnego dnia powiedziałam, że jak wyjdzie z domu i się
      napije to nie ma powrotu. Wrócił po alkoholu, co prawda nie był pijany, ale
      miał znów w dupie to co powiedziałam. Wyłączyłam więc domofon i zostawiłam na
      dworze. Z początku się tłukł w szybę (mieszkamy na parterze) i dzwonił, ale
      póżniej zbaraniał... Po jakimś czasie wyszłam do niego porozmawiać.
      Powiedziałam, że mam dość, żeby wracał do rodziców, wyłożyłam kawę na ławę z
      całego miesiąca i chyba się przestraszył, że to już koniec i miarka się
      przebrała. Błagał mnie długo o przebaczenie i ostatnią szansę. Prawie nad ranem
      wpuściłam go do mieszkania. Następnego dnia rozmawialiśmy o nas ponownie. Nie
      był nigdzie od tamtej pory z kolegami, nagle zaczęłam go pociągać mimo ciąży,
      pomaga mi w obowiązkach domowych, rano chodzi po zakupy i przynosi mi owoce, a
      dziś byliśmy nawet na zakupach i 4 godziny łaził ze mną po sklepach z
      ciuchami...
      Pozdrawiam was wszystkie i życzę wszystkiego dobrego. Może wasi faceci
      potrzebują jakiegoś wstrząsu? Ja już naprawdę straciłam cierpliwość i mu go
      zafundowałam, mam nadzieję, że działanie nie będzie chwilowe.
      • cytrynka123 Re: grupa wsparcia 11.07.07, 23:45
        To swietnie :))))))) Wstrzas jest terapia, ktora powinna byc dozowana w
        rozsadnych odstepach. Sama tez potrzebuje wstrzasow ;).
        Ale tak latwo nie godz sie na poluzowanie. Miej sytuacje pod kontrola. jak sie
        zlapiesz zbyt szybko na maslane oczy, to wzmocni to jego zuchwalosc. Im
        pozniej.. tym szybciej sie on nauczy, ze malzenstwo to nie noclegownia po
        baletach i nie stolowka zakladowa z mozliwoscia lapniecia za zadek kelnerki.
        Trzymam kciuki.

        • magda8887 Re: klaudia_88 12.07.07, 11:35
          no to gratuluję!! Ty to masz dziewczyno jaja :)) dobrze zrobiłaś
          życzę szczęścia i zdrówka, niech maleństwo rośnie w brzuszku, POWODZENIA
          • klaudia_88 Re: klaudia_88 12.07.07, 12:05
            Dzięki, też życzę wszystkiego dobrego
    • cytrynka123 Re: grupa wsparcia 11.07.07, 23:48
      Dolaczam sie. Jestem sama na obczyznie :) Chlop na morzu. Troche lubie te
      cisze... Moge porobic to, na co mam ochote, rozwinac zainteresowania, odwiedzic
      nieznane mi miejsca, porobic zakupy i umiejetnie je upchac w szafie zanim sie
      pojawi moj polowek ;). Jednak brak mi damskiego towarzystwa. Jakos ciezko mi
      sie zblizyc do Szwedek. Zreszta... cala tu rodzinka jest meska,z wyjatkiem
      mamy. I wszyscy jacys tak pojedynczy. Nawet im bab nie moge podebrac na ploty.
      • magaly3 Re: grupa wsparcia 14.07.07, 08:31
        Czesc dziewczyny!

        wpadam tu tylko na chwilke, zameldowac sie i powiedziec Wam, ze w moim
        malzenstwie juz duuuuuzo sie zmienilo na LEPSZE!

        calusy z (tez z obczyzny)
        Magaly
      • ania.sobota1 Re: grupa wsparcia 27.07.07, 18:36
        Nie jestem młodziutka mężatka,bbo w sierpniu minie 11 lat,ale podobnie jak
        cytrynka i jeszcze jedna dziewczyna,mieszkam za granicą,w Anglii..właśnie mój
        małz zadzwonił,ze znów zostaje po godzinach...Jak wraca,jest tak zmęczony,że
        nawet nie chce mu się zjadać obiadu...Czuję się nieco samotna,mam 2
        dzieci,teraz mają wakacje,ale pogoda nieciekawa-siedzimy w domu.
        Zagladne do Was czasem,ok?:)
        Pozdrawiam z daleka:)a.
    • klaudia_88 Re: grupa wsparcia - co tam u was ciekawego? 27.07.07, 12:28
      Wróciłam dziś z urlopu. Mąż cały pobyt był grzeczny, nawet raz się nie
      pokłóciliśmy. Jest dużo lepiej. Widzę, że nikt się nie odzywał...
      • sauerkirsch Re: grupa wsparcia - co tam u was ciekawego? 27.07.07, 12:44
        A mojego nie było 2 tyg, ale własnie dziś wraca, hurra! :)
        • klaudia_88 Re: grupa wsparcia - co tam u was ciekawego? 27.07.07, 17:54
          no i już nie będziesz musiała "gadać" z kotem ;)
          • lilia9 Re: grupa wsparcia - co tam u was ciekawego? 27.07.07, 18:53
            Czy ktoś z was czuje się dziś samotnie? ja tak, mam już dosyć chłopaka z którym
            jestem 7 lat, który nawet nie zadba o nasz związek, tylko wraca z pracy i się
            wali na łóżko,,,kiedyś myślałam że jest przyjacielem, ale dziś ...a najgorszy
            jest ten jego spokój i to, że nigdy niczego nie rozumie, nie próbuje nawet
            zmienić, mając pretensje do mnie że czego niby od niego chcę?aż strach pomyśleć
            co będzie po ślubie,o którym i tak tylko ja, głupia, marzę...
            • klaudia_88 Re: grupa wsparcia - co tam u was ciekawego? 28.07.07, 08:48
              Nie smuć się, ja miałam bardzo często takie problemy z moim mężem. Zamiast
              spędzać ze mną czas latał z kolegami, a póżniej jak prosiłam o chwilę dla
              siebie to awantura, że go ograniczam. Faceci - oczywiście nie wszyscy - lubią
              się zachowywać jak cymbały. Ja jeszcze niedawno chciałam się rozwodzić...
              Porozmawiaj z nim szczerze, spróbuj się dogadać. Mi pomogła rada kogoś na
              domową terapię, ale musiałam dodać jeszcze wstrząs. Dla mnie to najlepsza
              metoda - jak to mawiała moja prababcia ;) "chłopu to trzeba nalać w d... ukropu"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka