Dodaj do ulubionych

czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślubem

24.08.07, 19:30
Narzeczony kupuje mieszkanie ok rok-dwa przed ślubem. 1/3 ceny
mieszkania dostal od rodziców,reszta-kredyt hipoteczny. Przez
najblizsze 2 lata bedzie splacal kredyt sam + jego rodzice. Ja musze
w tym czasie "zbierać" na wesele.Po ślubie bedziemy juz splacac
kredyt(rozłożony na 30 lat) razem. Nie zamierzamy spisywać
intercyzy. Czyją własnością wg prawa bedzie kiedys to mieszkanie?
Obserwuj wątek
    • mapi9 Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 24.08.07, 19:35
      zamiast myśleć o ślubie to Ty o tym co kogo będzie?
      • su-ri Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 24.08.07, 19:59
        o ślubie myslę ostatnio aż za dużo:/ a to z mieszkaniem - dla mnie
        bardzo ważne...
      • caysee Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 24.08.07, 20:21
        Mapi, i bardzo dobrze ze mysli o tym, czyje bedzie mieszkanie. Z tego co
        zrozumialam ona finansuje slub, on zas wklada na poczatku wiecej w mieszkanie.
        Za to potem beda ilestam lat wspolnie je splacac i nie dziwie sie, ze dziewczyna
        sie zastanawia, czy bedzie miala do niego jakies prawo. Dajmy na to, ze po tych
        30 latach malzenstwa, czy nawet wczesniej malzenstwo sie rozpadnie. I co wtedy -
        on ma mieszkanie splacane wspolnie, a ona nic?

        Suri - niestety nie odpowiem ci na twoje pytanie, ale dobrze, ze nie myslisz
        tylko o slubie tylko rowniez o rzeczach praktycznych.
    • annb Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 24.08.07, 20:21
      akt noarialny bedzie przed slubem wiec mieszkanie jest jego
      bo na niego bedzie tez i kredyt
      ale w razie rozwodu mozesz walczyc o to ze skoto splacaliscie z
      majatku wspolnego to cos tam jest twoje
      polecam zaraz po slubie udanie sie do notariusza i rozszerzenie
      wlasnosci
      po co bulic i od ust sobei odejmowac na nie swoje
      rozwody niestety sie zdarzaja.....
    • cathier Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 24.08.07, 21:52
      niestety tylko jego. najlepiej po slubie iść do notariusza i
      przepisac część mieszkania na ciebie. załużmy że on pokrył 20%
      wkładu i do ślubu spłaci kolejne 5% (hipotetycznie), można chyba w
      akcie notarialnym napisać, że on jest właścielem w 65% a ty w 35%.
      Czyli od całosci odjąć to co on zapłacił przed ślubem a resztę
      podzielic przez dwa. ktoś napisał, że można później udowadniać, że
      pieniądze szły ze wspólnego konta, ale po co? zawsze może się
      bronić, ze więcej zarabiał, no a poza tym to chyba niezbyt
      przyjemne. a tak masz jasną sytuację i wiesz że płacisz na swoje.
      nciężki to temat bo nikt nie zakłada przed ślubem że będzie się
      rozwodził, ale chyba lepiej nie zostać poźniej na lodzie.
      • su-ri Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 24.08.07, 23:25
        cathier napisała:

        > nciężki to temat bo nikt nie zakłada przed ślubem że będzie się
        > rozwodził, ale chyba lepiej nie zostać poźniej na lodzie.

        CATHIER-potrafisz zrozumieć czyjeś rozterki! Dokładnie wiesz o co mi
        chodzi...Niestety, bliskiej mi osobie życie pokazało,że trzeba o
        takich sprawach pomyślec wcześniej, ja nie chcę znaleść sie w
        podobnej sytuacji kiedys...
        Rozwiązanie które podałaś jest bardzo sensowne.:)
    • aleola1 intercyza 24.08.07, 22:52
      nie rozumiemogolnego podejscia do intercyzji jako do zla
      ostatecznego... normlana umowa, zyjemy teraz dlugo i kolo 60tki
      nadal czujemy ze zycie nalezy do nas, niech mi ktos powie ze wie ze
      na 100% nic sie nie zmini, to obwolamy go Bogiem,
      Intercyza kosztuje 400zl. Ja chce podpisywac intercyze i to nie jest
      wyrafinowanie. Mam do tego zdrowe podejscie, zycie pokazuje ze z
      dnia na dzien pewne rzeczy pewni ludzie zmieniaja sie o 180 stopni...
      • wrobelek0403 Re: intercyza 25.08.07, 15:19
        popieram, poza tym intercyza bardzo sie przydaje gdy jedno lub oboje malzonkowie
        prowadza tzw. biznes, a niech sie ktoremu noga powinie, to komornik wchodzi na
        wspolne konta, i nie ma na chlebek albo splate kredytu za dom. My planujemy
        podpisanie intercyzy.
        • trusia29 Re: intercyza 25.08.07, 21:33
          Powinięcie nogi to jak rozumiem według ciebie zrobienie długów. Jak
          sie robi długi, to nalezy je spłacac. Zwykle z zarobków z owego
          biznesu współmałożonek korzysta, ale długów płacic juz nie chce.
          Niestety temu cwaniactwu sprzyja obecne prawo.
          • aleola1 no tak 26.08.07, 21:28
            to wszystko mozna przedstawic na czarno i jako cwaniactwo...
            ech
            ja nie rozumiem oburzania sie nadal,
            moj narzeczony ma firme a ja nie i mi nie chodzi o to ze jemu sie
            noga podwinie to ja nie chce mu pomogac, wrecz przeciwnie,
            ale zycie pokazuje, jak juz napisalam ze i po 20 latach malzenstwa
            moze sie cos odmienic i ktores bedzie chcialo odejsc i ja bym
            chciala zeby wtedy bylo wszystko jasne i nie chce jeszce dodatkowo
            martwic sie o podzial majatku.

            a po za tym spytajcie osoby po rozwodach bez intercyz czy w dniu
            slubu spodziewaly sie ze sie rozstana... znajda sie takie ktore w
            dniu slubu zaklinaly sie ze intrecyza to cos okropnego i ze milosc
            na wieku...i to wiele.
            • trusia29 Re: no tak 28.08.07, 21:14
              Alez ja nie mam nic przeciwko intercyzie w ogóle, jednak
              przedmówczyni wskazala, że intercyza jest potrzebna bo mąz
              dzialalnośc prowadzi i gdyby "mu sie noga powinęła" to lepiej miec
              oddzielny majątek, bo komornik nie zajmie. Taki sposób myslenia
              uwazam za cwaniakowanie, bo z zysków z dzialalności to korzystaja
              dwie strony, ale za dlugi odpowiadać nikt nie chce. Może to takie
              moje zboczenie zawodowe, bo jestem prawnikiem a pracuje w firmie
              windykacyjnej i tego cwaniactwa na codzień sie naoogladam.

              A co do rozwodu - rozwiodlam sie z pierwszym mezem, a kilka dni
              przed rozprawa dobrowolnie u notariusza podzielilismy sie majatkiem.
              Wspólne konto (na któtre nadal wpływały nasze dochody!)
              zlikwidowalismy jakies 3 miesiace po slubie, bo nie moglismy sie do
              banku wybrac. Wiem, ze mialam szczęście rozwodząc sie kulturalnie i
              wiem, ze nie kazdy to szczescie ma. Dletego też NIE JESTEM PRZECIWNA
              UMOWOM MAJATKOWYM :))))
              • gocha221 Re: no tak 05.09.07, 09:37
                Ja myslę, ze autorce chodzilo o to, ze jakby biznes narobil długów,
                top rzynajmniej zostaje drugie konto, druga pensja, niezablokowana
                przez komornika.
                Niekoniecznie chodzi o to, by na męża i jego długi sie wypiąć, ale o
                to by rodzina głodem nie przymierała i by nie zabraliod razu
                wszytskiego.
                A długi, jak najbardziej, spłacać trzeba..
                • wrobelek0403 Re: no tak 07.09.07, 11:18
                  gocha, dokładnie o to mi chodzilo. tak sie składa, ze tez jestem prawnikiem, i
                  czasem sie dziwie naiwnosci ludzkiej przy prowadzeniu roznego rodzaju interesow.
          • wrobelek0403 Re: intercyza 07.09.07, 11:16
            to tak łatwo powiedziać "narobił długów", a wiesz ile jest jest osob, które
            zostały oszukane przez nieuczciwych kontrahentów lub wspolnikow i teraz splacaja
            długi, ktore na dobra sprawe wcale nie sa ich??? Dlaczego za to maja jeszcze
            odpowiadac ich dzieci i małzenkowie?????
      • memphis90 Re: intercyza 26.08.07, 09:32
        "> Intercyza kosztuje 400zl. Ja chce podpisywac intercyze i to nie jest
        > wyrafinowanie. "

        Wyrafinowanie — inteligencja, dowcip, zdolność do analizowania i dedukowania —
        skłonność do refleksji.
        • aleola1 Re: intercyza 26.08.07, 21:22
          oj po winku bylam chodzi o czywiscie o wyrachowanie hehehehe
      • aleola1 Re: intercyza:errata 26.08.07, 21:23
        jest wyrafinowanie,
        powinno byc wyrachowanie

        czlowiek po winie i wymeczony dniem i mu sie myla slowka
    • zdzichu-nr1 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 24.08.07, 23:35
      mieszkanie bedzie wyłączną własnością narzeczonego

      jeśli po x latach byłby rozwód, musiałabys udowadniać przed sądem
      swoje raty spłat kredytu (potwierdzenia przelewów), jak i to, że
      płaciłaś je z zarobionych przez siebie pieniędzy
      • mapi9 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 24.08.07, 23:45
        no dobrze a jeśli narzeczony stwierdzi że nie potrzebny jest wam
        notariusz(no co Ty kochanie albo nie ma mowy) to nie wyjdziesz za
        niego?
        • su-ri Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 25.08.07, 00:07
          ... myślę, że spisalibysmy wtedy intercyzę, a później kupowali
          wsystko na rachunki...a czy Ty wyszłabyś za narzeczonego gdyby Tobie
          tak powiedział?
          • mapi9 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 25.08.07, 22:49
            su-ri napisała:

            > ... myślę, że spisalibysmy wtedy intercyzę, a później kupowali
            > wsystko na rachunki...a czy Ty wyszłabyś za narzeczonego gdyby
            Tobie
            > tak powiedział?

            ja już mam męża,więc nie mam co gdybać.
      • burza4 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 26.08.07, 11:35
        zdzichu-nr1 napisał:

        > mieszkanie bedzie wyłączną własnością narzeczonego
        >
        > jeśli po x latach byłby rozwód, musiałabys udowadniać przed sądem
        > swoje raty spłat kredytu (potwierdzenia przelewów), jak i to, że
        > płaciłaś je z zarobionych przez siebie pieniędzy

        bzdura - jeśli po ślubie będą mieć wspólnotę małżeńską, to spłata
        kredytu za mieszkanie stanowi "nakłady z majątku wspólnego na
        majątek odrębny" - i nie ma znaczenia, z czyjego konta opłacane będą
        raty.

        Nawet jeśli raty będzie opłacal szanowny małżonek - żona i tak
        będzie miała prawo dochodzić swojej połowy. Bez większego trudu to
        uzyska.

        • zdzichu-nr1 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 26.08.07, 13:10
          Burza4, no nie masz racji!

          majątek nabyty przed ślubem NIE JEST wspólny. To, ze mieszkanie jest kupione na
          kredyt, nic tu nie zmienia, bo kredyt jest wzięty indywidualnie na niego i też
          PRZED ŚLUBEM.

          Przeniesienie prawa własności następuje automatycznie z chwilą zakupu
          nieruchomości i nie ma znaczenia, że był to zakup z kredytu. Bank zabezpiecza
          swoje prawa hipoteką kaucyjną i tyle. A właścicielem jest osoba, która to
          zakupiła i figuruje w akcie notarialnym.

          Można udowadniać swoje prawa w sądzie, jeśli płaciło się raty, ale to się nie
          dzieje tak prosto jak piszesz, że niby żona ma automatycznie prawo do tego
          majątku z samego faktu wspólnoty małżeńskiej. Trzeba się namęczyć. Nie mąć
          proszę w głowie autorce wątku.
          • burza4 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 26.08.07, 15:57
            owszem, majątek nabyty przed ślubem NIE JEST wspólny i nigdzie tak
            nie pisałam.

            Tylko, że on go jeszcze de facto NIE NABYŁ. Nabywa go - płacąc raty
            kredytu - ze WSPÓLNEGO majątku, a pełnoprawnym właścicielem byłby
            gdyby nastąpiła pełna zapłata. Mimo że on jest jedynym właścicielem -
            jego żona ponosi nakłady i w razie rozwodu bez większego trudu może
            wystąpić o spłatę. Nie dzieje się to naturalnie "automatycznie" i
            trochę zachodu potrzeba, natomiast nie jest to droga przez mękę z
            niewiadomym skutkiem, jak raczyłeś sugerować.

            wystarczającym dowodem jest to, że kredyt był spłacany w czasie
            trwania małżeństwa. Nie musi być spłacany z jej konta/zarobków, żeby
            spłata jej się należała. Naturalnie - właścicielem jedynym jest mąż -
            i to się nie zmienia.

            Art. 45 k.r.o.

            § 1. Każdy z małżonków powinien zwrócić wydatki i nakłady poczynione
            z majątku wspólnego na jego majątek odrębny. Może żądać zwrotu
            wydatków i nakładów, które poczynił ze swego majątku odrębnego na
            majątek wspólny. Zwrotu dokonywa się przy podziale majątku
            wspólnego; jednakże sąd może nakazać wcześniejszy zwrot, jeżeli
            wymaga tego dobro rodziny.

            podobny przykład:

            www.serwisprawa.pl/porady-prawne.php?ct=28&ob=486
            zwróć uwagę, że dokumenty w tym przypadku są przydatne jedynie ze
            względu na ustalenie wysokości nakładów - w przypadku spłaty kredytu
            dostarczenie takiego dowodu nie stanowi najmniejszego problemu.
            • su-ri Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 26.08.07, 16:55
              link do ciekawej strony, znalazłam tam chyba jeszcze bardziej
              podobną sytuację www.serwisprawa.pl/szukaj.php
            • zdzichu-nr1 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 26.08.07, 21:38
              Przykład z linku dotyczy remontu domu, a nie spłaty rat kredytowych. To nie to
              samo.

              Dom kupiony z kredytu mąż NABYŁ przed ślubem. Jest pełnoprawnym właścicielem od
              chwili poczynienia transakcji. Finansowanie zakupu tego lokum z kredytu nie ma
              tu znaczenia. Jeżeli na hipotece oprócz hipoteki kaucyjnej banku nie ma żadnych
              wpisów, to mieszkanie jest JEGO i TYLKO JEGO. Zanim szanowna żona w myśl Twoich
              porad uda sie do sądu i zacznie wyłuszczać swoje prawa, swobodnie sprzedać i
              "poszły konie po betonie"....

              Liczyć w tym przypadku na art. 45 k.r.o. może jedynie ktoś o bardzo
              idealistycznym nastawieniu do prawa, kto nie miał do czynienia w realu z sądami
              i ich faktycznym orzecznictwem.
              • burza4 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 27.08.07, 11:50
                zdzichu-nr1 napisał:

                > Przykład z linku dotyczy remontu domu, a nie spłaty rat
                kredytowych. To nie to> samo.

                konieczność spłaty wynika z tej samej zasady, udowodnienie nakładów
                na spłatę kredytu jest tylko znacznie prostsze.
                >
                > Jeżeli na hipotece oprócz hipoteki kaucyjnej banku nie ma żadnych
                > wpisów, to mieszkanie jest JEGO i TYLKO JEGO. Zanim szanowna żona
                w myśl Twoich> porad uda sie do sądu i zacznie wyłuszczać swoje
                prawa, swobodnie sprzedać i> "poszły konie po betonie"....

                Po co z uporem maniaka powtarzasz, że mieszkanie jest jego? WIEM O
                TYM - i nie kwestionuję faktu, że JEST I BĘDZIE WŁAŚCICIELEM.
                Natomiast żona ma prawo do zwrotu połowy spłaconego w czasie
                małżeństwa kredytu. Naturalnie facet może to mieszkanie sprzedać -
                tylko co z tego? nadal będzie jej winien połowę kasy którą w czasie
                małżeństwa wpłacili do banku, pozbycie się mieszkania nic tu nie
                zmienia.

                > Liczyć w tym przypadku na art. 45 k.r.o. może jedynie ktoś o bardzo
                > idealistycznym nastawieniu do prawa, kto nie miał do czynienia w
                realu z sądami> i ich faktycznym orzecznictwem.

                ??? to nie jest martwy przepis... znam parę osób, które miały do
                czynienia z tym artykułem w praktyce - i wyobraź sobie że adwokaci
                OBYDWU stron zgodnie twierdzili, że sprawa spłaty jest
                BEZDYSKUSYJNA - jedyną kwestią do dyskusji było przeliczenie
                spłaconego kredytu na realne ceny mieszkania.

                sprawy o podział majątku nigdy nie są bezproblemowe, natomiast zwrot
                nakładów w takim przypadku nie napotyka większych trudności.
                Przećwiczone...
                • zdzichu-nr1 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 27.08.07, 13:07
                  Droga burzo4, autorce wątku raczej nie chodzi o to, czy będzie miała "prawo do
                  zwrotu połowy spłaconego w czasie małżeństwa kredytu", tylko o to, czy będzie
                  miała prawo do połowy mieszkania.
                  • burza4 Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 28.08.07, 12:53
                    zdzichu-nr1 napisał:

                    > Droga burzo4, autorce wątku raczej nie chodzi o to, czy będzie
                    miała "prawo do> zwrotu połowy spłaconego w czasie małżeństwa
                    kredytu", tylko o to, czy będzie> miała prawo do połowy mieszkania.

                    drogi zdzichu,
                    Kwestionowana była jedynie twoja błędna supozycja, że "jeśli po x
                    latach byłby rozwód, musiałabys udowadniać przed sądem swoje raty
                    spłat kredytu (potwierdzenia przelewów), jak i to, że płaciłaś je z
                    zarobionych przez siebie pieniędzy"

                    • ann.k Re: czyje bedzie mieszkanie?-JEGO 09.09.07, 11:38
                      Burza4, problem polega tylko na tym, że jeśli przykładowo przyszły
                      mąż kupił mieszkanie za 100 000 PLN i na tyle wziął kredyt, to
                      przyszła żona może oczekiwać zwrotu kasy do tej tylko wysokości.
                      Nawet jeśli w chwili rozwodu mieszkanie warte by było 500 000 PLN.
                      Gdyby jednak mieli rozszerzoną własność, po rozwodzie gdyby
                      mieszkanie zostało sprzedane, żonie należałaby się połowa ceny, za
                      jaką zostało sprzedane.

                      Co do zwrotu kosztów, o którym pisałaś, jest to racja. Działa
                      również w sytuacji, gdyby mąż spłacał kredyt, zaś żona
                      zainwestowałaby tylko w wyposażenie mężowskiego mieszkania. W
                      przypadku rozwodu należy jej się zwrot kosztów za to. I nie jestem
                      pewna, ale zdaje się, że można żądać zwrotu poniesionych nakładów
                      finansowych nawet jeśli chodzi o rzecz, którą fizycznie można z
                      mieszkania zabrać - np. telewizor, lodówka, itp.
    • agnrek Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 25.08.07, 19:14
      Rzecz jasna, że męża. Ty włożysz kasę i nic z tego nie będziesz miała.
      Ja z narzeczonym wybrałam dom w budowie, podpisaliśmy umowę przedwstępną i
      kredytową po połowie, akt notarialny podpisywaliśmy już po ślubie.
      • trusia29 Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 25.08.07, 21:39
        Agnrek ma rację. Jeśli to narzecozny wezmie kredyt i kupi mieszkanie
        na swoje nazwisko to pozostanie ono jego własnością także po slubie.
        Mozna także przed ślubem zakupic mieszkanie na współwłasność w
        częsciach ulamkowych, która nie musi być równa (np. 40% do 60%). To
        samo obowiązuje przy zakupie po ślubie, jezeli małzonkowie maja
        rozdzielnośc majatkową. Jesli nabycie nastepuje po slubie a strony
        nie spisały intercyzy, mieszkanie wchodzi do majatku wspólnego,
        który jest wspólwlasnoscia łączna (bez okreslonych procentowo
        czesci, przysługujacych małzonkom)
    • su-ri Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 25.08.07, 22:02
      Czy w związku z tym, po ślubie bedzie możliwa zmiana własnoći(np. na
      tą 65%/35%)u notariusza i w banku uczynienie z żony
      wsółkredytobircy ?
      • trusia29 Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 25.08.07, 22:24
        W tej chwili narzeczony kupi mieszkanie i bedzie ejgo własicielem.
        Po ślubie może:
        1. dokonac przesunięcia majatkowego popzrez pzreniesienie własności
        lokalu ze swojego odrębnego majatku do wspólności malżeńskiej (jak
        kuz pisalam wspólnośc ta jest łaczna i nie okresla się w niej
        udziałów ale istnieje domniemanie prawne obalalne, iz udzialy te sa
        równe)
        2. przenieść część swojej własności (załózmy 60 %) do wspólności
        małżeńskiej (więć 40 % bedzie jego wyłącznie a 40% wasze wspólne,
        bez określenia udziału)
        3. mąz może przenieść wyłącznie na ciebie (do twojego majątku
        odrębnego) okreslona część własności mieszkania)

        Wszelkie te zmiany naturalnie będa wazne wtedy, gdy zostana dokonane
        u notariusza.
        • su-ri Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 25.08.07, 22:48
          dziękuję,teraz wiem dokłądnie na czym stoję
        • zdzichu-nr1 Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 13:12
          Trusia29 mądrze piszesz, co mnie pociesza, bo zdenerwowałem się wcześniejszym
          niemądrym postem burzy4. Warto dodać, że wszystko zależy od JEGO dobrej woli,
          jak zadecyduje. Pozdrawiam
          • trusia29 Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 16:29
            To po prostu mój zawód - jestem prawnikiem. Pozdrawiam:)
        • trusia29 Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 16:33
          w punkcie drugim mojej wypowiedzi w nawiasie pomyliłam się w
          procentach, za co przepraszam:)
      • malgoszac Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 11:58
        dla banku przeniesienie wlasnosci nic wlasciwie nie zmienia -
        zabezpieczenie kredytu jest na hipotece i jesli nie bedzie splat to
        po porstu komprnik je sprzeda. Juz jednego kredytobiiorce maja i
        kolejny wlasciciel ich nie obchodzi :)
        • trusia29 Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 16:32
          To prawda, ale sprzedaz nieruchomości to ostateczność, zwykle bank
          najpierw zajmuje dochody kredytobiorcy. Poza tym, nikt o zdrowych
          zmysłach nie kupi nieruchomości obciążonej hipoteką.
    • veevaa Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 10:29
      Może być na niego i na ciebie, jeśli tak będzie w akcie notarialnym. ALe może
      być tylko jego niestety.
    • qunegunda Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 20:21
      Najlepiej dla ciebie by bylo gdybys zamiast dokladac sie do tych rat
      zainwestowała we własne mieszkanie. Po podpisaniu intercyzy mozesz
      je kupic na kredyt i wynająć. W razie czego będziesz miała dokąs
      pójść, a jeśli to nie będzie konieczne (czego ci życze) mieszkanie
      przyda sie dla dziecka.

      Mozecie tez sprzedac jego mieszkanie obciązone hipoteką i kupic
      większe zaciągając wspólny kredyt, wtedy będzie ono na prawde WASZE.

    • su-ri Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 21:57
      na str srwisprawa.pl jest przykład porady prawnej w BARDZO podobnej
      sprawie:
      "Spłata kredytu mieszkaniowego małżonka z majątku wspólnego Mam
      pytanie odnośnie podziału majątku po rozwodzie. Przed ślubem nabyłam
      mieszkanie. Właścicielami nieruchomości są również moje nieletnie
      dzieci z pierwszego małżeństwa (współwłaścicielami zostały w drodze
      dziedziczenia). Wychodząc ponownie za mąż w dalszym ciągu spłacałam
      kredyt jaki zaciągnęłam na zakup tego mieszkania. Od 3 lat raty na
      spłatę kredytu są przelewane z konta mojego męża, ponieważ ja już
      nie pracuję. W związku z tym mam pytanie. Czy przy podziale majątku
      mój mąż będzie mógł się ubiegać o podział tego mieszkania lub jego
      część.
      Pani mąż nie może mieć roszczeń do mieszkania nabytego przed
      zawarciem związku małżeńskiego. Podstawa prawna art. 33 kodeksu
      rodzinnego i opiekuńczego - Do majątku osobistego każdego z
      małżonków należą: przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem
      wspólnoty małżeńskiej"

      Kopiuje bo link się nie otwiera,ale może tylko u mnie:
      www.serwisprawa.pl/porady-prawne.php?ct=28&ob=546
      • qunegunda Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 26.08.07, 22:41
        Dlatego tłumacze ci, że lepiej rozdzialić finanse niż angażować
        swoje środki w spłatę cudzego kredytu.
    • merediith Re: czyje bedzie mieszkanie?-on kupuje przed ślub 30.08.07, 21:27
      Mieszkanie będzie jego.To co zakupione przed ślube nie wchodzi w skałd "współnoty"majątkowej.
      Nawet gdybyś sama spłacała cały kredyt to nie miałabyś prawa do jednej złotówki np w chwili gdyby on zdecydował sprzedać mieszkanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka