taatankaa
07.04.08, 12:13
Nie wiem co mam robić, sytuacja jest krępująca, nawet chyba trochę
wstydzę się o tym pisać.
W ubiegły poniedziałek zdradził mnie mąż, poszedł do agencji
towarzyskiej.
Jestem w 6 miesiącu ciąży, nie współżyjemy od samego początku ciąży,
bo ja panicznie boję się o dziecko (pierwszą ciążę straciłam co było
dla nas ogromną tragedią ale przetrwaliśmy).
Mój mąż jest (albo był...) niezwykle dobrym człowiekiem, kochany,
cierpliwy, opiekuńczy. Nigdy nie było kryzysów w naszym małżeństwie,
a jesteśmy razem od 10 lat, małżeństwem jesteśmy od 3 lat, ja mam 26
lat, mąż 28.
W ubiegły poniedziałek miał okazję do wypicia z kolegami, był nieźle
wstawiony, wrócił późno do domu, wcześniej długo nie odbierał
telefonu, martwiłam się, nie wiedziałam co się dzieje.
Po jego powrocie zajrzałam w jego telefon, znalazłam nieznany numer
telefonu na który dzwonił, sprawdziłam go w internecie i co ... i
była to agencja towarzyska!! W jednej chwili zrobiło mi się słabo,
nie wiedziałam co myśleć. Chciałam go od razu budzić, robić
awanturę, ale był tak pijany że wiedziałam że to nie ma sensu.
Na drugi dzień zapytałam wprost, nie zaprzeczył. Płakał,
przepraszał, mówił że żałuje, że wie że nie może się tłumaczyć
alkoholem, ale był to jego największy błąd w życiu, nie dość że mnie
skrzywdził to sam wcale nie miał z tego przyjemności i zabijają go
wyrzuty sumienia, cierpi jak ja cierpię. Właściwie przyznał, że tam
poszedł, próbował ale i tak nie mógł do końca tego zrobić, bo nie
sprawiało mu to satysfakcji. Po wszystkim poszedł sam do pubu żeby
się jeszcze bardziej opić, żeby zapomnieć, żałował tego strasznie -
tak twierdzi. Dlatego nie odbierał telefonów, przez chwilę nawet nie
chciał wracać, nie mógł spojrzeć mi w oczy, wrócił jak był
kompletnie zalany.
Zapytałam dlaczego, mówi że sam do końca nie wie i nie potrafi tego
logicznie wytłumaczyć, mówił że alkohol i długo nierozładowane
napięcie seksualne, jedno słowo kolegi który twierdzi że często tam
chodzi i jest fajnie ... więc uległ.
Chciałam odejść, ale błagał mnie na kolanach. Narazie zostałam.
Mam ogromny żal, przecież jestem w ciąży, przecież dopiero co
wzieliśmy kredyt na mieszkanie, mamy plany, marzenia, jesteśmy a
raczej byliśmy szczęśliwi.
Naprawdę byliśmy szczęśliwi, jestem pewna że to jego pierwsza
zdrada, nie chcę go tu idealizować, ale dotąd był dla mnie idealnym
mężem, partnerem, przyjacielem i kochankiem.
Staram się o tym nie myśleć, ale nie potrafię, wyobrażam sobie
ciągle jak to robił z inną kobietą, z prostytutką. Przyjaciółka mówi
mi, że z dwojga złego to chyba lepsza sytuacja niż gdybym się
dowiedziała że ma romans, że darzy uczuciem inną kobietę, że to był
tylko seks, a może nawet nie do końca, bo sam przyznał że nie za
bardzo mógł. Mówi, że jesteśmy zbyt dobrym małżeństwem, darzymy sie
tak wielką miłością, że nie możemy tego ot tak zakończyć. Czy ma
rację?? Czy warto dalej żyć razem??
Może ma rację .... może to była tylko próba zaspokojenia popędu
seksualnego ... ale to tak boli.
Człowiek, którego znam od lat okazał się świnią.
Widzę, że żałuje, że go to gryzie, codzień mnie przeprasza, zapewnia
że mnie kocha, że kocha nasze nienarodzone jeszcze dziecko, że nie
może żyć bez nas ....
Boję się zostać sama, ale nie wiem czy dam radę dalej z nim żyć. Być
może już mu wybaczyłam, ale nie wiem czy uda mi się o tym zapomnieć.
Co robić?? Nie chciałabym odchodzić, chciałabym spróbować zbudować z
nim wszystko od nowa ... ale jak to zrobić??
Proszę nie piszcie, że świnia, żebym go olała, bo to nie o to
chodzi, łatwo mówić jeśli kogoś ta sytuacja nie dotyczy. Będę
wdzięczna za rady tych z was, które były w podobnej sytuacji. Czy
kiedyś będzie łatwiej o tym nie myśleć??? Czy można znów zaufać
mężczyźnie po takim wybryku??