Dodaj do ulubionych

Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej

07.04.08, 12:13
Nie wiem co mam robić, sytuacja jest krępująca, nawet chyba trochę
wstydzę się o tym pisać.
W ubiegły poniedziałek zdradził mnie mąż, poszedł do agencji
towarzyskiej.

Jestem w 6 miesiącu ciąży, nie współżyjemy od samego początku ciąży,
bo ja panicznie boję się o dziecko (pierwszą ciążę straciłam co było
dla nas ogromną tragedią ale przetrwaliśmy).
Mój mąż jest (albo był...) niezwykle dobrym człowiekiem, kochany,
cierpliwy, opiekuńczy. Nigdy nie było kryzysów w naszym małżeństwie,
a jesteśmy razem od 10 lat, małżeństwem jesteśmy od 3 lat, ja mam 26
lat, mąż 28.
W ubiegły poniedziałek miał okazję do wypicia z kolegami, był nieźle
wstawiony, wrócił późno do domu, wcześniej długo nie odbierał
telefonu, martwiłam się, nie wiedziałam co się dzieje.
Po jego powrocie zajrzałam w jego telefon, znalazłam nieznany numer
telefonu na który dzwonił, sprawdziłam go w internecie i co ... i
była to agencja towarzyska!! W jednej chwili zrobiło mi się słabo,
nie wiedziałam co myśleć. Chciałam go od razu budzić, robić
awanturę, ale był tak pijany że wiedziałam że to nie ma sensu.
Na drugi dzień zapytałam wprost, nie zaprzeczył. Płakał,
przepraszał, mówił że żałuje, że wie że nie może się tłumaczyć
alkoholem, ale był to jego największy błąd w życiu, nie dość że mnie
skrzywdził to sam wcale nie miał z tego przyjemności i zabijają go
wyrzuty sumienia, cierpi jak ja cierpię. Właściwie przyznał, że tam
poszedł, próbował ale i tak nie mógł do końca tego zrobić, bo nie
sprawiało mu to satysfakcji. Po wszystkim poszedł sam do pubu żeby
się jeszcze bardziej opić, żeby zapomnieć, żałował tego strasznie -
tak twierdzi. Dlatego nie odbierał telefonów, przez chwilę nawet nie
chciał wracać, nie mógł spojrzeć mi w oczy, wrócił jak był
kompletnie zalany.
Zapytałam dlaczego, mówi że sam do końca nie wie i nie potrafi tego
logicznie wytłumaczyć, mówił że alkohol i długo nierozładowane
napięcie seksualne, jedno słowo kolegi który twierdzi że często tam
chodzi i jest fajnie ... więc uległ.
Chciałam odejść, ale błagał mnie na kolanach. Narazie zostałam.
Mam ogromny żal, przecież jestem w ciąży, przecież dopiero co
wzieliśmy kredyt na mieszkanie, mamy plany, marzenia, jesteśmy a
raczej byliśmy szczęśliwi.
Naprawdę byliśmy szczęśliwi, jestem pewna że to jego pierwsza
zdrada, nie chcę go tu idealizować, ale dotąd był dla mnie idealnym
mężem, partnerem, przyjacielem i kochankiem.

Staram się o tym nie myśleć, ale nie potrafię, wyobrażam sobie
ciągle jak to robił z inną kobietą, z prostytutką. Przyjaciółka mówi
mi, że z dwojga złego to chyba lepsza sytuacja niż gdybym się
dowiedziała że ma romans, że darzy uczuciem inną kobietę, że to był
tylko seks, a może nawet nie do końca, bo sam przyznał że nie za
bardzo mógł. Mówi, że jesteśmy zbyt dobrym małżeństwem, darzymy sie
tak wielką miłością, że nie możemy tego ot tak zakończyć. Czy ma
rację?? Czy warto dalej żyć razem??
Może ma rację .... może to była tylko próba zaspokojenia popędu
seksualnego ... ale to tak boli.
Człowiek, którego znam od lat okazał się świnią.
Widzę, że żałuje, że go to gryzie, codzień mnie przeprasza, zapewnia
że mnie kocha, że kocha nasze nienarodzone jeszcze dziecko, że nie
może żyć bez nas ....

Boję się zostać sama, ale nie wiem czy dam radę dalej z nim żyć. Być
może już mu wybaczyłam, ale nie wiem czy uda mi się o tym zapomnieć.
Co robić?? Nie chciałabym odchodzić, chciałabym spróbować zbudować z
nim wszystko od nowa ... ale jak to zrobić??

Proszę nie piszcie, że świnia, żebym go olała, bo to nie o to
chodzi, łatwo mówić jeśli kogoś ta sytuacja nie dotyczy. Będę
wdzięczna za rady tych z was, które były w podobnej sytuacji. Czy
kiedyś będzie łatwiej o tym nie myśleć??? Czy można znów zaufać
mężczyźnie po takim wybryku??
Obserwuj wątek
    • stworkowa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 12:42
      nie odchodź, nie zostawiaj męża Postaraj sie wybaczyć, zrozumieć
      mimo wszystko Uważam tak jak Twoja przyjaciółka i...
      Jestem pół roku po ślubie, kocham mojego męża, uważam go za
      przystojnego faceta, pomaga mi i wiem, że on kocha mnie nad życie -
      pokazuje mi to na kazdym kroku A mimo to zdarzyło mi sie spotkać z
      innym mężczyzną (kolegą z pracy) Nie doszło do niczego więcej poza
      przytulaniem i pocałunkami Ale... no właśnie ale jednak Trwało to
      krótko i sie skończyło Wierz mi, że człowiek czasem ma chwile
      słabości nawet jeśli tego nie chce Ja do teraz mam gdzieś głęboko
      wyrzuty sumienia kończące sie przeraźliwym bólem brzucha ze stresu
      gdy o tym myśle Gdzieś jednak wszystko wzmocniło mnie to w miłości
      do męża
      A w przypadku Twojego męża sytuacja jest o tyle na plus dla niego,
      że krok do agencji towarzyskiej to uwolnienie popędu seksulanego a
      nie dażenie kogoś uczuciem czy zauroczeniem (tak mi sie przynajmniej
      wydaje)
      Po moim "przypadku" patrze na to z innej strony dlatego moja rada -
      nie przekreślaj wszystkiego Postaraj sie wybaczyć - wiem, że to
      trudne ale życie nie jest albo czarne albo białe
      • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 13:05
        Bardzo dziękuję za odpowiedz, rzeczywiście ciężkie to wszystko, tym
        bardziej że nasze życie do tej pory to była wielka sielanka, serio -
        nie mieliśmy kryzysów ani większych problemów i to wszystko było dla
        mnie szokiem. To pierwszy raz, kiedy stracił moje zaufanie. Boję
        sie, że nie ostatni. Bo z jednej strony, tak jak mówisz Ty i moja
        przyjaciółka lepiej że poszedł do agencji niż związałby się z kimś
        emocjonalnie, ale z drugiej strony ten odwieczny stereotyp, że facet
        jak raz zdradził to zdradzi i drugi raz....
        • stworkowa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 13:23
          " jak raz zdradził to zdradzi i drugi raz...."
          szczerze - po moim incydencie z innym mężczyzną osobiście nie widze
          opcji bym mogła kiedykolwiek takie coś powtórzyć Wewnętrznie wiem,
          że nie Czułam/czuje sie podle gdy pomyśle, że mogłam zblądzić, tak
          jakbym go nawet myślą o kimś innym bardzo raniła
          Kochaj męża i postarajcie sie dalej żyć szczęśliwie z dzieckiem
          które za niedługo będzie z Wami
          • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 13:36
            stworkowa napisała:
            "Kochaj męża i postarajcie sie dalej żyć szczęśliwie z dzieckiem
            które za niedługo będzie z Wami".

            Spróbuję, ale boję się że nie starczy mi siły ....
            Nie chcę robić tego tylko dlatego, że dziecko zaraz się pojawi, bo
            co to za życie gdy co chwilę będę mu wypominać to co zrobił.
            To wszystko narazie jest bardzo świeże, mam tysiące różnych myśli,
            pewnie potrzebuję trochę czasu żeby ochłonąć, może wtedy zacznę
            myśleć rozsądnie. Dziękuję.
            • stworkowa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 13:52
              trzymam kciuki Żyjcie szczęśliwi dla siebie i dla dziecka nie tylko
              dla dziecka - nie o to mi chodzi Życie wbrew sobie nie miałoby sensu
              Ja własnie wysłałam kochającego sms do męża, odpisał tak samo
              kochająco - i mimo deszczu za oknem radość na sercu :)
              Jeśli u Twojego męża ostatnie zdarzenie podziała tak jak moje na
              mnie to mąż będzie Cie kochał milion razy bardziej I tego Ci życzę :)
              Pozdrawiam serdecznie :)
              Mam nadzieje, że za kiedys spotkamy sie na forum o dzieciach (coraz
              więcej myślimy ostatnio o maleństwie) i będziesz szczęśliwą i żoną i
              matką
              :)
              • taatankaa :-) 07.04.08, 16:16
                Dziękuję jeszcze raz i ja mam nadzieję, że możemy być jeszcze
                szczęśliwi. I Tobie życzę dużo szczęścia jako żony i przyszłej
                mamusi.
                • wielorak Re: :-) 28.05.08, 21:08
                  kiedyś przeczytałam taką mądrą myśl "wybaczyć to znaczy zapomnieć"
                  i przede wszystkim nie wracać do tego
                  więc chyba jeszcze nie wybaczyłaś
                  zresztą na to potrzeba czas, dużo czasu.
                  a żyć z taką osobą.. spróbować zawsze można.. to już twój wybór
    • annb Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 12:56
      wziecie kredytu nie oslabia popedu
      pan widac mial juz dosyc celibatu
      zdarza sie

      nie wiem czy to jest powod do dumy i chwalenia sie
      ze sie panu mezu odmawia przez pol roku
      a zakladanie tego samego watku na dwoch roznych forach jest
      niezgodne z netykieta
      • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 13:01
        Nie skomentuję, spodziewałam się takich opinii.
        Nie odmawiam dlatego, że nie mam ochoty kochać się z mężem, mam
        ochotę i to wielką, ale czasem w ciąży po prostu jest to zabronione,
        bo ciąża jest zagrożona!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Zresztą nie jest to temat mojego postu.
        • annb Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 13:57
          niektoryz lubia sie uzalac nad soba
          masz swoj dzien
          szkoda ciebie
          szkoda meza
          ale agencja to nie to samo co kochanka na boku ktorej sie wciska
          kity ze zona go nie rozumie
          ze wcale ze sobą nie spia
          bywa
          • taatankaa tzn że mam czuć się winna? 07.04.08, 16:01
            Czy ja użalam się nad sobą, tak to widzisz annb??? Czyli wg Ciebie
            mam się czuć winna??
            Powinnam była wypiąć się do meża, nie zwracać uwagi na to, że grozi
            mi najpierw poronienie, teraz przedwczesny poród i dać mu zaspokoić
            swój popęd??? Może gdyby powiedział "słuchaj nie daję rady, kochaj
            się ze mną bo pójdę do burdelu" to bym to zrobiła ... nie wiem, nie
            powiedział. A co ze mną?? Całkowicie nie zrezygnowaliśmy ze zbliżeń,
            są przecież inne sposoby. Co prawda częstotliwość zbliżeń znacznie
            zmalała, ale mnie też było ciężko, kiedy mąż po pieszczotach był
            zadowolony a ja sama musiałam z tego rezygnować ... bo orgazm też
            jest zabroniony w moim stanie .. nie chciałam o tym pisać, bo to
            zupełnie inny temat.

            Oboje pragniemy tego dziecka, poprzednie straciliśmy i myślałam, że
            w oczekiwaniu na zdrowe dziecko można przetrwać wszystko, także brak
            seksu jeśli jest taka potrzeba ... tak mi się wydawało.

            Zapytałam go dlaczego mi nie powiedział że mu trudno, odpowiedział
            że nie chciał żebym się do czegoś zmuszała i nie chciał robić mi
            przykrości. Fakt nasze dziecko jest teraz moim "oczkiem w głowie"
            ale co w tym dziwnego, że pragnę aby urodziło się w terminie i dbam
            o niego jak tylko potrafię?
            • annb Re: tzn że mam czuć się winna? 07.04.08, 23:01
              taatankaa ech to poczucie winy
              ktos musi, prawda?
              jak nie pan maz to ty?
              jakie to proste
              a nie przyszlo ci do glowy ze sie stalo i trzeba sobie z tym
              poradzic a nie do ukichanej smierci panu mezu w twarz rzucac a ty do
              burdelu poszedles jak ja dziecie twe pod sercem nosilam


              tak
              widze ze uzalasz sie nad soba
              jestez taka biedna a on to szuja cham i swinia
              ach ach ach
              nakrecasz sie i bedziesz sie nakrecac
              i po co?

              o ale takie juz to polskie wychwanie
              nauczka na przyszlosc
              wiecej rozmawiac
              mniej uwazac ze komus sie wydaje to co nam sie wydaje
              i nie denerwuj sie
              stres tez jest szkodliwy
              to tez moze dziecku zaszkodzic
              serio
            • 18_lipcowa1 wypiac sie..???????????????????????????? ?????????? 08.04.08, 14:44
              wypiac sie????????
              no sorry a to innych sposobow na zaspokojenie meza nie znasz?
              oral, anal, miedzy piersi, reka....

              bozeszz dzieewczyno
              • a.nancy Re: wypiac sie..???????????????????????????? ???? 11.04.08, 12:08
                > no sorry a to innych sposobow na zaspokojenie meza nie znasz?

                napisala
                ze zna ale jej "ciezko"
                no bo jak to, facet ma miec orgazm a ona nie
              • laska.waniliowa Re: wypiac sie..???????????????????????????? ???? 11.04.08, 13:02
                18_lipcowa1 napisała:

                > wypiac sie????????
                > no sorry a to innych sposobow na zaspokojenie meza nie znasz?
                > oral, anal, miedzy piersi, reka....
                >
                > bozeszz dzieewczyno


                kobieto, ależ Ty jesteś opryskliwa. napisała przecież że są inne sposoby, ale Ty
                chyba przeczytałaś pierwsze dwa zdania z za długiego postu.
        • lilith76 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 14:32
          ale czasem w ciąży po prostu jest to zabronione,
          > bo ciąża jest zagrożona

          taatanka, z twojego pierwszego wpisu nic takiego nie wynikało, tyle, że masz lęk przed kolejną stratą, a nie że jest to modywowane względami medycznymi. Sama jestem po stracie i do głowy by mi nie przyszło dać szlaban na seks w kolejnej ciąży.
          Skoro ciąża jest zagrożona, to rozumiem.
          • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 16:04
            Nie chciałam wnikać bo nie w tym temat. Całkowicie nie
            zrezygnowaliśmy ze zbliżeń, są inne sposoby, ale fakt, nasze pożycie
            znacznie zmalało z powodów medycznych a także ze strachu przed
            kolejną stratą.
          • marianna63 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 08.04.08, 14:57
            Mąż zrobił niewatpliwie żle, ale ludzie!!!, która kobieta w twoim
            wieku o zdrwoych zmysłach, trzyma faceta w celibacie przez 6
            miesięcy, przecież jest wiele innych sposobów zaspokajania popędu
            seksualnego a własciwie naturalnej potrzeby zbliżenia intymnego,
            bliskości, kochania i miłości. Lodziki, petting i inne, które po
            których mąz poczułł by sie nadal akceptowany i ważny dla Ciebie.
        • annubis74 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 16:14
          w zagrożonej ciąży zabroniona jest penetracja, ale nie seks jako taki
          co oczywiście nie usprawiedliwia postępku Twojego męża
          nie będę wypowiadać się na temat zostać czy odejść
          ale jeśli zostaniesz z nim radziłabym za jakiś czas wysłąć męża na
          badania WR i HIV
          • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 16:20
            Wiem co mi wolno a czego nie wolno...
            Na badanie HIV i WR i jeszcze parę innych sam chce iść, zanim tego
            nie zrobi napewno nie dam mu się dotknąć.
            • 18_lipcowa1 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 08.04.08, 14:45
              zanim tego
              > nie zrobi napewno nie dam mu się dotknąć.


              a to jakas nowosc????????? hehe
      • laska.waniliowa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 17:04
        annb napisała:

        > wziecie kredytu nie oslabia popedu
        > pan widac mial juz dosyc celibatu
        > zdarza sie
        >
        > nie wiem czy to jest powod do dumy i chwalenia sie
        > ze sie panu mezu odmawia przez pol roku

        Pogratulować wrażliwości.
      • rachela25 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.06.08, 00:05
        Ciesz się że nie znalazł sobie kochanki w której mógłby się
        zakochać ... a że poszedł to widocznie miał potrzebe. Faceci inaczej
        patrzą na to , był sex i do widzenia. Pewnie nawet nie zna imienia
        tej dziewczyny
    • ela.buu Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 13:59
      Wybacz i zyj z nim Czas leczy rany A z czasem i sielanka powroci.
      • yadrall Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 19:38
        Tylko pamietaj,ze zarowno badania w kierunku kily jak i HIV sa na
        100% miarodajne dopiero w 6 miesiecy od dnia ewentualnego
        zakarzenia,wczesniej wyniki moga byc falszywie ujemne!!!
    • vocativa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 07.04.08, 20:59
      Taatankaa,
      zdecydowanie wybacz mu i bądźcie dalej szczęśliwi!!!Popełnił
      błąd,ale cóż...Wszyscy popełniamy jakieś błędy...Życzę Wam, żeby
      wszystko szybko wróciło do normy<czyt.sielanki:)>
      Podrawiam Cię serdecznie:)
      • annubis74 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 08.04.08, 11:14
        czy naprawdę wasze życie oscyluje miedzy stanami sielanki a dramatem?
        strasznie męczące i mozna popaść w schizofrenię
        ja bym powiedziała że ich życie może wrócić do jakiej takiej normy
        jeśli oboje się o to postarają... baaardzo
    • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 08.04.08, 11:40
      Muszę wyjechać na parę dni, w spokoju i z daleka od niego to
      wszystko przemyśleć. Dziwne, ale mam nieodpartą potrzebę bycia
      blisko niego, przytulania się, jak wychodzi na 8 godzin do pracy to
      tęsknię za nim jak nigdy. A przecież chyba powinnam czuć do niego
      wstręt.
      W każdym bądz razie wyjadę na tydzień, muszę ochłonąć i bez emocji
      podjąć decyzję.
      Raczej z nim zostanę, bo nie jest ze mną aż tak źle jak myślałam.
      Tzn. teraz nie jest źle, boję się tylko, że myśl o nim w objęciach
      dziwki będzie powracać i nie dam rady na dłuższą.

      P.S.
      I nie dam sobie nikomu wmówić, że to moja wina, o nie!!!
      Jeszcze raz powtórzę, seks z penetracją zastąpiliśmy innym seksem,
      więc na całkowity brak zbliżeń nie mógł narzekać.
      Dziecko w tym momencie jest dla mnie najważniejsze i nawet jeśli nie
      zdołam z nim żyć to wiem, że córka da mi siłę żeby przetrwać.

      Dziękuję za wszystkie rady.
      • annubis74 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 08.04.08, 11:55
        to bardzo rozsądna decyzja
        życzę Ci powodzenia w rozwiązywaniu tego problemu
      • kachaa17 a moze tu wcale nie chodzi o seks 08.04.08, 13:14
        może to problem zastepczy. Piszesz, że wcześniej była sielanka. Może tylko dla
        ciebie. Może jednak twojemu mężowi czegoś brakuje (nie mówię, że z twojej winy),
        może po prostu nie komunikuje swoich potrzeb (pozaseksualnych). Tak mi się
        przypomniał przypadek mojej koleżanki i jej męża. Ona chciała usidlić go w domu,
        żeby byli tylko oni i nikt więcej. On chciał przebywać bardziej z ludźmi. Dla
        niej przebywanie z nim było pełnią szczęścia, on się dusił ale stanowczo nie
        mówił, że to go tak uwiera. Aż w pewnym momencie wybuchła bomba. Chłopak napił
        się na weselu i powiedział swojej żonie, że już nie może tego znieść. Że jak
        przychodzi do domu to musi sie wódki napić, żeby móc z nią być. Szok. A dla niej
        to była sielanka, pełne szczęście. Więc doradzam rozmowę o waszych wzajemnych
        potrzebach.
        Ale przyznaję, że znalazłaś się w bardzo trudnej sytuacji i nic nie
        usprawiedliwia twojego męża. Ja kiedyś się zarzekałam, ze nie mogłabym wybaczyć
        zdrady, że od razu wyrzuciłabym drania. Ale im jestem starsza tym mniej
        zdecydowane stanowisko mam w tej sprawie. I obecnie to nie wiem co bym zrobiła
        na twoim miejscu.
        Życzę ci podjęcia dobrej decyzji i szczęścia.
      • substantiv Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 00:46
        > mam nieodpartą potrzebę bycia
        > blisko niego, przytulania się.

        idz za tymi uczuciami, one sa prawdziwe.

        + + +
        Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
        )))))><
    • 18_lipcowa1 swoja droga... 08.04.08, 14:49
      co za palant z twojego meza, po co on sie przyznawal do
      tego?????????????????
      • aila-tan Re: swoja droga... 09.04.08, 07:27
        18_lipcowa1 napisała:

        > co za palant z twojego meza, po co on sie przyznawal do
        > tego?????????????????


        droga 18_lipcowa1 zazwyczej nie wypowiadam się na forum.jestem tylko
        obserwatorem. Czytając Twoje wypowiedzi wyobrażam sobie, że jestes
        strasznie zakompleksioną osoba. Zapewne Twoj kompleks wynika z
        olbrzymiej otyłości albo z faktu, że jestes kochanka mężczyzny
        któremu służesz jako pisuar...Nie kochana. Nie dostatecznie lubiana
        w środowisku. A nawet jeśli posiadasz mężą Twoje małżeństwo nie jest
        udane i wszelkie żale wylewasz na osoby które pisza o swoim
        szczęściu, które trwa lub przemineło. Twoje życie seksualne zepewne
        jest nie udane i z tego powodu jestes sflustrowana i wypisujesz
        takie prostacie posty. jak czytam Twoje wypowiedzi to najpierw
        jestem zła potem jest mi cię zal. Dlatego prosze wszystich
        forumowiczów czujcie współczucie do tej osby, ona wiedzie życie
        bardziej przeciętne i nieudane niż Wy.
        pozdrawiam wszystkich oprócz 18_lipcowej1
        • annb patrz lipcowa, dostalas darmowa 09.04.08, 08:34
          pseudopsychoanalize
          widac masz fana ;)
          • 18_lipcowa1 Re: patrz lipcowa, dostalas darmowa 09.04.08, 13:19
            annb napisała:

            > pseudopsychoanalize
            > widac masz fana ;)
            >


            nie wiem jak sie po tym pozbierac?
        • elza78 Re: swoja droga... 09.04.08, 21:54
          hehehe, ale co zlego lipcowa napisala w tym poscie??
          facet z tytulowego posta to glupol ktory nie potrafi byc mezczyzna w zadnym
          aspekcie, pierwsza rzecz - zdradzil, druga, przylecial biedaczek sie wybielic do
          ciezarnej zonki z wyrzutow sumienia - bo jak jej wsio powie to juz rozgrzeszony...
          lipcowa masz racje, maz autorki to palant pod kazdym wzgledem...
          a do autorki... ja bym pogonila na cztery wiatry przynajmniej tak
          profilaktycznie na jakis czas, zeby zrozumial ze jest debilem...
          • annubis74 Re: swoja droga... 10.04.08, 14:34
            no autorka wcześniej przeprowadziła małe acz dociekliwe śledztwo...
            też uważam że facet to mięczak, który swoim wyznaniem spokojnie
            przerzucił ciężar odpowiedzialnosci za dalsze decyzje na żonę...
            i też bym go jednak pogoniła (choćby chwilowo)
            • lilith76 Re: swoja droga... 10.04.08, 14:45
              Facet okazał się idiotą, bo na pytanie dlaczego z jego telefonu komórkowego wykonano połączenie do agencji towarzyskiej, stracił głowę i wszystko wyśpiewał? Czy ja wiem. Gorzej, gdyby skłamał jak z nut, że telefon koledze pożyczył, że numer mu się pomylił (ale zabawne kochanie, cha cha), bo to by znaczyło, że całkiem nieźle sobie radzi w sytuacji moralnie dwuznacznej. Raz się sparzył, to 10 razy przemyśli zanim powtórzy.
              • elza78 Re: swoja droga... 10.04.08, 16:57
                > Raz się sparzył, to 10 razy przemyśli zanim powtórzy.
                >

                ja mysle inaczej - nastepnym razem pani dowie sie u gina ze syfa skads ma i
                wtedy wyjdzie w wywiadzie medycznym ze jednak nie do konca przemyslal tylko sie
                lepiej ukrywal :DD
        • memphis90 Re: swoja droga... 29.04.08, 17:05
          Sflustrowana? A co to niby znaczy?
    • annubis74 tak się zastanawiam 10.04.08, 14:40
      ... trochę off topic
      że część z Was napisała że lepiej że facet zdradził z prostytutką,
      niż żeby miał jakiś romans na boku...
      hmmm no pewnie raczej nie porzuci żony dla protytutki
      ale...
      nie wiem czy chciałabym żeby mój mąż ryzykował nasze małżeństwo dla
      jakiejś pierwszej lepszej q*rvy
      w końcu są inne sposoby rozładowania napiecia
      bardziej zrozumiałabym to, że ktoś go zauroczył niż że musiał
      rozładować nadmiar napięcia seksualnego z panienką
      • lilith76 Re: tak się zastanawiam 10.04.08, 14:50
        > bardziej zrozumiałabym to, że ktoś go zauroczył niż że musiał
        > rozładować nadmiar napięcia seksualnego z panienką

        Dzięki, lepiej że jakaś baba jest dla niego bardziej fascynująca jako kobieta, osobowość, charakter niż JA.
        Gdyby miała wybór albo-albo, to wolę żeby się rozładował.
        Gdybym miała wybór albo-albo-albo-albo, to jasne, że wolałabym aby mu libido dziwnym trafem spadło do zera na wiele miesięcy. Co za problem. Ja też potrafię nie mieć potrzeb przez długi okres czasu <ironia>.
        • annubis74 Re: tak się zastanawiam 10.04.08, 15:03
          nie napisałam że jest to lepsze dla ewentualnej trwałości związku
          tylko, że mogę zrozumieć że mężczyznę (męza) zafascynuje inna
          kobieta (co nie znaczy że chciałabym by to się zdarzyło mojemu
          mężowi)- i dlatego ryzykuje związek, niż jeśli robi to dla szybkiego
          numerku z panienką
      • pronovia Re: tak się zastanawiam 10.04.08, 14:59
        Mnie się wydaje, że to wszystko jedno, czy, pardon my french, "puknie"
        prostytutkę, czy koleżankę z pracy. Fakt udania się po usługę do
        profesjonalistki nie czyni samej zdrady mniej obrzydliwą. Aczkolwiek zgadzam
        się, że przynajmniej nie ma ryzyka, że porzuci.
        • a.nancy Re: tak się zastanawiam 11.04.08, 12:19
          pronovia napisała:

          > Mnie się wydaje, że to wszystko jedno, czy, pardon my french, "puknie"
          > prostytutkę, czy koleżankę z pracy. Fakt udania się po usługę do
          > profesjonalistki nie czyni samej zdrady mniej obrzydliwą.

          dla mnie czyni BARDZIEJ obrzydliwa
          chociaz nie jestem pewna, czy liczy sie jako zdrada

          pojscie do prostytutki jest obrzydliwe, bo oznacza, ze facet JEST W STANIE
          potraktowac kobiete jak przedmiot sluzacy wylacznie do rozladowania napiecia. a
          pamietajac, ze ja TEZ jestem kobieta - nie kumam, nie potrafie zrozumiec, jak
          mozna rozgraniczac miedzy kobietami, ktorym nalezy sie szacunek i ktore sa
          LUDZMI, a kobietami, ktorych czlowieczenstwo jest jedynie dodatkiem do narzadu
          plciowego. a poniewaz nie kumam to pachnie mi hipokryzja.
        • a_weasley Re: tak się zastanawiam 07.05.08, 21:19
          pronovia napisała:

          > Mnie się wydaje, że to wszystko jedno, czy, pardon
          > my french, "puknie" prostytutkę, czy koleżankę
          > z pracy. Fakt udania się po usługę do
          > profesjonalistki nie czyni samej zdrady
          > mniej obrzydliwą.

          Nie mnie się wypowiadać o kobiecej psychice, zacytuję więc wypowiedź kobiety
          (wówczas 23-letniej) na podobny temat (tam z kolei nie było problemu zdrady
          fizycznej, tylko zasięgania porady osoby trzeciej i to bynajmniej nie w sprawach
          erotycznych):
          "Gdybym ja się dowiedziała, że mój facet otwiera się przed inną, że rozmawia z
          nią o problemach, o których nie rozmawia ze mną, dotyczących naszego związku,
          czułabym się zdradzona.
          Czułabym się bardziej zdradzona niż gdyby poszedł z nią do łóżka.
          A to dlatego, że dla mnie istotą związku nie jest łóżko (choć oczywiście mebel
          ten odgrywa istotną rolę), lecz wspólnota duchowa."
      • elza78 Re: tak się zastanawiam 10.04.08, 17:04
        boszz to IMO nie ma znaczenia gdzie go wetknal...
        zdrada rodzi sie pod deklem i nie wazne jakie sa tego pobudki, facet zdradzajacy
        ciezarna zone to fiut jakich malo, facet z tego watku to w ogole do kwadratu...
        jak on sie pokazal, w momencie kiedy kobieta nie jest w stanie w ogole z
        jakakolwiek inna baba rywalizowac pod wzgledem urody on sobie na dziwy idzie...
        no sorry...
        to tak jakby on nagle nei wiem zaniemogl a ona by sobei przygruchala jakiegos
        typka - co on by zrobil w takiej sytuacji, ja wiem, wy pewnie ez - wypiwprzyl by
        zone na zbity pysk... ale kobiety sa glupie brak im odwagi, dlatego autorka
        przyjedzie sie przytuli a za pol roku misio jak sprawa przycichnie znowu
        zapragnie loda w agencji bo zona w pologu nie bedzie dawala...
        MROK...
    • abigail83 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 18:20
      > W ubiegły poniedziałek miał okazję do wypicia z kolegami, był
      nieźle
      > wstawiony, wrócił późno do domu, wcześniej długo nie odbierał
      > telefonu, martwiłam się, nie wiedziałam co się dzieje.
      > Po jego powrocie zajrzałam w jego telefon, znalazłam nieznany numer
      > telefonu na który dzwonił, sprawdziłam go w internecie i co

      Nie ma co, idealny zwiazek, skoro on idzie sobie wypic z kolegami, a
      ty do niego wydzwaniasz (po co? smycz sie poluzowala?), a jak wraca,
      sprawdzasz mu telefon i nieznane numery sprawdzasz w necie. LOL.
      Relacja idealna. Zona-sledczy. Nie dziw, ze sie przyznal, nie mial
      wyboru, lampa w oczy i przesluchanie.
      • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 19:05
        Widzę, że co niektórzy lubią się trochę powyżywać i pośmiać z
        niepowodzeń innych. Spoko, skoro nie macie nic innego do roboty,
        obyście nie musiały takich lub podobnych sytuacji przeżywać ...
        I cały czas przewija się wątek, że to moja wina, że to ja jestem ta
        zła, próbujecie wyczytać coś między wierszami, że może tak a może
        siak, bzdura, ja się do winy nie poczuwam.
        To fakt - mój mąż to palant, ale to że się przyznał to akurat działa
        na jego korzyść. Idiotyzmem jest nie przyznać się, kochać z żoną jak
        gdyby nigdy nic a kiedyś przy okazji dowiedzieć się że rodzice i
        dziecko mają HIV, co nie???

        Telefonu nie odbierał po raz pierwszy a ja po raz pierwszy w życiu
        zrobiłam to śledztwo i nie mam z tego powodu wyrzutów. Po prostu po
        raz pierwszy się tak zachowła i instynktownie wiedziałam, że jest
        coś nie tak. I wiem, że gdybym nie sprawdziła to on i tak by się
        przyznał i byłabym mu za to wdzięczna. Zrobił co zrobił, trudno,
        czasu nie cofnie, ale grunt to umieć się przyznać do błędu, a nie
        ukrywać.

        Jeśli o mnie chodzi to pomału dochodzę do siebie, myślę że jestem w
        stanie to wybaczyć i wrócić do normalności. Żal we mnie pozostanie,
        ale przecież nie mogę wiecznie ryczeć w poduszkę, muszę iść dalej.
        I chyba trudno co niektórym uwierzyć, że byliśmy dobrym małżeństwem.
        Ale takowe istnieją, takim my byliśmy. Coś się zawaliło, niestety,
        ale kochamy się i postaramy to odbudować. Czy się uda?? Nie wiem ..
        mam nadzieję że tak.

        Pozdrawiam wszystkich tych życzliwych i tych nieżyczliwych także ;-)
        • elza78 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 20:14
          > obyście nie musiały takich lub podobnych sytuacji przeżywać ...


          :)
          bylam w podobnej sytuacji i powiedzialam papa pies zawsze pozostanie psem, nie
          ma na to rady....
          • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 20:37
            Mam więcej wiary w ludzi i wychodzę z założenia że człowiek uczy się
            na błędach ... mam nadzieję że jednak nie zostanie psem i się na nim
            więcej nie zawiodę.
            • elza78 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 20:38
              zycze ci tego z calego serca, ja tam mam swoje doswiadczenia w temacie.
        • stworkowa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 13.04.08, 21:26
          brawo
          Pozdrawiam i nadal trzymam kciuki :)
      • loel Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 11.04.08, 15:13
        > Nie ma co, idealny zwiazek, skoro on idzie sobie wypic z kolegami, a
        > ty do niego wydzwaniasz (po co? smycz sie poluzowala?)

        O ile jestem w stanie hipotetycznie wyobrazic sobie, ze zostawiam zone w 6
        miesacu zagrozonej ciazy i ide z kumplami na wodke, to nieodbieranie w takiej
        sytuacji telefonu jest niepojete.

      • memphis90 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 29.04.08, 17:09
        No szczerze mówiąc też mnie to zastanowiło... Do głowy by mi nie przyszło, żeby
        sprawdzać w necie numery z telefonu mojego męża. Jeśli zdradziłby mnie
        okazjonalnie, to nawet nie chcę o tym wiedzieć- niech sam kisi się w swoich
        wyrzutach sumienia, a nie zrzuca to na mnie. A taki romans wyjdzie i bez mojego
        śledztwa i węszenia. Więc po co wpędzać się w obsesję śledczą?
    • qunegunda Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 19:49
      Nie dramatyzuj.
      Upewnij sie, czy uzywa prezerwatywy.
      • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 20:38
        Używał, ale co z tego, przecież to nie chroni na 100%.
        I nie dramatyzuję.
        • elza78 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 20:42
          sluchaj, ja ci radze, spakuj rzeczy, powiedz mamie ze macie klopoty wynies sie
          na kilka dni tygodni od niego i wszystko sobie poukladaj inaczej bedzie ci
          ciezko dojsc do siebie psychicznie, on tez musi poniesc jakiekolwiek
          konsekwencje swojego czynu powiedzialo sie A trzeba powiedziec B... dajcie sobie
          czasu...
          a tlumaczenie ze lepiej z dziwka niz romans, to bzdura to i to boli jednakowo,
          ba dziwka boli bardziej bo czlowiek mysli sobie ze juz nawet taka syfiara jest
          lepsza od niego...
          coz, wszystkiego dobrego zycze i od serca radze dla dobra dziecka na kilka dni
          zrob sobie wakacje od padalca...
          • taatankaa Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 20:51
            NO tak też zrobiłam, od dwóch dni jestem u siostry w innym mieście.
            Wracam do domu może w weekend, może później, jestem na zwolnieniu
            więc mam czas. Pomogło mi to ochłonąć i z każdym dniem upewniam się
            że nie mogę żyć bez niego ... no cóż, kocham go, tęsknię, to nie
            mija tak po prostu.
            • elza78 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 10.04.08, 21:13
              spokojnie, kilka dni to malo, posiedz tam odpocznij on niehc tez przemysli jak
              to fajnie jest bez ciebie...
              moz ebedzie dobrze...
    • adrianka00 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 11.04.08, 17:28
      wiadomosci.onet.pl/1728014,11,item.html
    • gixera Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 11.04.08, 21:27
      Ojej, mam nadzieję, że nie do "TEJ AGENCJI".
      • elza78 OT 11.04.08, 21:40
        swoja droga niezle te przybytki rozkoszy dbaja o zdrowie swoich klientow, nawet
        nie moga swoim "pracownicom" zafundowac Western Blott w celu stwierdzenia czy
        nie sa nosicielkami HIV'ka :)
        i to kurde najlepsze agencje w "stolycy"... strach pomyslec co galopuje w innych
        miastach, a na drogach szybkiego ruchu to juz zupelnie, tam to stoja lodziarki i
        za 60pln full service :) bez gumki bo tak wieksza adrenalina :) i prysznic maja
        w butelce... fuuu
        Faceci to dla mnie jest wielka zagadka, w lozku maja swiezutenka zonke,
        wypachniona chetna a ida do takiej syfiarki ktora trzystu przed nimi mialo i nie
        wiadomo czy jeszcze zdazyla sie umyc... ble...
        • wielorak Re: OT 12.04.08, 22:10
          jesteś w trudnej sytuacji, jesteście związani dzieckiem, kredytem itd. t trudny
          wybór ale najważniejsze w tym momencie dla ciebie to to, żebyś pomyślała o
          sobie i o swoim dziecku, czy będziesz szczęśliwa będąc z nim czy bez niego? czy
          myśl o jego zdradzie szybko wyrzucisz z pamięci czy będzie się ciągła kilka lat
          i kiedyś mu t0 wypomnisz?
          najważniejsze jest to, żeby zrozumieć gdy sie wybacza, że "się wybacza" a
          wybaczyć t kochać od nowa
          • jakatta Aids 13.04.08, 11:38
            W zeszlym tygodniu moja siostra byla na pogrzebie kolegi. Porzadny,
            uczciwy i rodzinny czlowiek.

            Chlopak rozwiodl sie z zona z powodu jej zdrady, po jakims czasie
            ozenil z ladna, mloda dziewczyna z tzw. porzadnego domu. Z nowego
            zwiazku urodzil sie chlopczyk, teraz ma 2 lata.

            Krotko po slubie zaczeli chorowac, nowa zona dostala zapalenia opon
            mozgowych, choroba pozbawila jej mowy.

            On ciagle goraczka, ni to grypa, ni to przeziebienie, wiecznie slaby
            i zmeczony.

            Miesiac (!!!) przed smiercia wyslano krew na zbadanie wirusa HIV.
            Wynik? Oczywisty. W miedzyczasie zmarla jego ex-zona.
            Obecna (niemowa) i ich synek sa takze zarazeni.

            Moral:
            1.zbadajcie sie wszyscy niewierni i ich rodziny
            2.nie tylko panowie robia skok w bok
            3.problem HIV nie dotyczy wylacznie grup marginesu spolecznego
            (prostytutki, narkomani)!!! Moze dotyczyc KAZDEGO Z NAS!!!




            • zamszowa Re: Aids 13.04.08, 18:55
              a ja tak trochę z innej beczki. rozumiem, ze boisz się o ciążę i nie chcesz
              seksu pełengo ale za cholerę nie rozumiemdlaczego nie zaspakajacie sie inaczej.
              przeceiz są sposoby nato zeby odczuc satysfakcje bez penetracji, chyba 26letniej
              kobiecie nie trzeba tego tłumaczyc. strach o dziecko to jedno (jestem w drugiej
              ciąży więc wiem co to zanczy bać się ze coś się satnie), a miłośc do partnera i
              jego potrzeby to drugie. ja tez bałam się wpierwszej ciąży bo zaczęła się zle,
              miała byc pozamaciczna, ale jakoś w cudowny sposob się uratowała. a le nigdy
              przenigdy nie odsunęłam się od mojego męża! bardzo dużo zcasu spędzaliśmy razem
              w łóżku i daliśmy sobie mnóstwo przyjemnosci. nawet kiedy lekarka zabronila mi
              przezywnaia orgazmu (skurcze macicy), i tak nadal kochałam się w ten sposob z
              moim mężem. zabawne ale mnostwo sie o sobie nauczyloismy wtedy, o swoich
              ciałach, o tym kto na co reaguje. i często do tych pieszczot wracamy.
              przepraszam ze to napisze ale nie dziwię się mezowi. miał przed soba perspektywę
              zera seksu przez nastepne 4 miesiace, potem połóg apotem moze bałabys sie o
              dziecko...dorosły mężczyzna potrzebuje seksu, tak jak normalna dorosła kobieta.
              dziewczyny nie odstawiajcie swoich mężów, potem płaczecie ale zastanowcie się
              jak wy byscie się czuły na ich miejscu. nie tłumaczę go, oczywiscie powinien się
              powstrzymac, ale nie mógł, widocznie nie potrafi zyc bez seksu. i ja się mu nie
              dziwię.
              • yadrall jeszcze jedno 13.04.08, 22:43
                Opowiedzialam ta historie mojemu slubnemu i co on na to? Przede
                wszystkim stwierdzil-chyba bym zabil tego kumpla!
                Dlaczego? Przyjaciele sa po to by pomagac w ciazkich chwilach,ale
                akurta ten kumpel wyzadzil typowa niedzwiedzia przysluge. Rownie
                dobrze kumplowi w depresji moglby wreczyc sznurek,by ten sobie ulzyl
                i sie powiesil-wszak to tez sposob by pozbyc sie problemow.
                Nie przepadam za kumplami mojego meza (wszak to jego,a nie moi
                przyjaciele, poza tym ja piwa nie pije :-),ale nie wyobrzama sobie
                by ktorys z nich w podobnej sytuacji wyslal mojego meza do agencji
                towarzyskiej!!! I jeszcze go do takiej wizyty namawial!!!
                Owszem wina lezy po stronie meza autorki watku,ale tamten facet nie
                jest bez winy-wszak niektorzy ludzie maja duzy dar przekonywania,a
                meska czesc spoleczenstwa bardzo sie liczy z tym co mowia kumple.
                Alkohol byl tylko katalizatorem w calej sytuacji...
                • annubis74 Re: jeszcze jedno 14.04.08, 14:46
                  eeeeeeee tam
                  nie usprawiedliwiajcie drania
                  nie mógł się powstrzymać...
                  koledzy go namówili....
                  alkohol...
                  facet jest świnią i nie ma dla niego usprawiedliwienia
            • ammazuko jakatta 15.06.08, 22:33
              nie może być zbiegiem okoliczności, że piszesz o moich znajomych. Druga żona P.i
              ich synek byli zdrowi.
              Niestety jego żona zmarła i kilka dni temu był pogrzeb (przyczyną śmierci nie
              był HIV) , a chłopczykiem opiekują się dziadkowie.
    • ferka Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 29.05.08, 15:12
      Taatanka jak jeszcze tu zaglądasz, to kilka słów pociechy. Nie ma związków
      idelanych, w każdym są problemy - wiadomo. Dałaś mu nauczkę, wyprowadziłaś się ok.

      Nie będzie łatwo zajmie to 1 - 2 lata ale brak zaufania i zły nastrój miną. Ten
      okres szybko zleci. Ja- nie że się z tego co się stało cieszę, ale nauczyło nas
      to wiele. Być może Twój mąż jest "toamszek niedowiarek" sprawdził, przekonał
      się, dziwki są do bani i tyle.

      Nie łam się - Bądź pewna że to minie:) Wyobrażanie z inną kobietą TEż MINIE.

      "nIC nie trwa wiecznie, niebezpiecznie jest myśleć że coś trwa wiecznie" I słabe
      myśli odpuszczą.

      Acha dużo jest w tym prawdy - dziwka lepsza niż kochanka. Dziwkę traktuje się
      przedmiotowo - kochankę podmiotowo. Kochanka wie wszystko o żonie a dziwka ma to
      w dupie (:)

      Pamiętaj że najgłośniej krzyczą ci najbardziej zranieni.Pełni są tendencyjnych
      przekonań. Miej w nosie takie opinie.

      Życzę szczęścia razem.
      • rachela25 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 08.06.08, 00:38
        Apropo pani która pisała o hiv itd . Prostytutki teraz są
        bardziej ,,pewne,, niż cicha woda wyrwana na drinka w barze, wydawać
        sie bedzie miłą niewinną dziewczyną ale nie wiadomo z kim spała
        poprzednio.? Prostytutki zawsze używają gumek.
        • annubis74 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 08.06.08, 08:45
          ?????
          a nie słyszałaś kilka tygodni temu o aferze w "renomowanych
          agencjach towarzyskich" stolicy, których klienci powinni się
          przebadać na obecność wirusa hiv?
          • rachela25 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 08.06.08, 16:48
            Nie słyszałam, ale słyszałam o murzynie który zarażał w stolicy
            panie wciskając kit że jest poetą . Panny zarażone podobno na
            poziomie, nie pierwsze lepsze z ulicy
            • annubis74 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 09.06.08, 10:15
              do poczytania:

              www.zw.com.pl/artykul/239066.html
              ale zsadniczo ten watek nie był o tym gdzie łatwiej sie zarazic
              ani o tym co lepsze prostytutka, czy koleżanka z pracy
              bo ogólnie to jak wybór między dżumą a cholerą, jak powiedział
              kiedyś Janusz Korwin-Mikke
              • rachela25 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 09.06.08, 13:14
                O ! i własnie ona została zarażona przez tego murzyna co pisałam . I
                tak kółko się zamyka, facet poszedł, później zaraził swoją żone itd
                itp , przykre .
                • elza78 Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 09.06.08, 23:15
                  rachelo, pisalam o hiv w kontekscie watku a wiec prostytutek...
                  oczywiscie cichodajka z dyskoteki lubiaca sporty ekstremalne tez sie lapie na
                  "grupe ryzyka" w cudzyslowiu bo grupy ryzyka nie istnieja seropozytywny moze byc
                  kazdy z takim samym prawdopodobienstwem...
                  cos jeszcze nt hiv'ka?
                  a ze divy gumek "niby" z kazdym uzywaja, coz... wiadomo jak to gumy chronia
                  przed ciaza i jak divy leca na kasiore nawet za cene wlasnego zdrowia kiedy
                  facetcik chce za ekstra oplata podymac bez gumki...
                  dziwki to nie jest "kasta" spoleczna ktora lgrzeszy inteligencja, tu sie kasiora
                  liczy :) a nie to zeby bylo bezpiecznie :D
    • beatka.mezatka Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 16.06.08, 15:09
      Strasznie trudna sytuacja i szczerze mówiąc nie wiem jak ja bym to
      rozwiązała. Byłabym w totalnej kropce. Faktycznie można to zrozumiec
      i raczej błędmem byłoby zostawiać go i przekreślić ten związek tym
      bardziej że nie długo pojawi się dziecko... Gdyby nie ta ciąża
      pewnie napisałabym z całym przekonaniem że masz go zostawić.....
      Jejku strasznie Ci współczuje. Bo o ile można to wybaczyć to
      zapomnieć się tak szybko nie da... o ile w ogóle się da. Ty go znasz
      lepiej... może faktycznie on szczerze żałuje tego co zrobił. Życzę
      Ci pomyślnego rozwiązania tej sprawy.
    • chocochoco Re: Mój mąż poszedł do agencji towarzyskiej 29.06.08, 00:53
      Jeny, cos okropnego!! Ja bym nie mogła byc dalej z tym facetem, za
      każdym razem jakby mnie dotykał robiłoby mi się niedobrze.
      Współczuję szczerze, mam nadzieje, że będziesz umiała wybaczyc na
      prawdę... Ja bym nie potrafiła...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka