kazirodztwo

12.04.08, 12:30
Hej, mam pytanie... Nie, nie dotyczy mnie bezpośrednio, raczej jestem ciekawa
Waszych opinii.
Czytałam ostatnio o przypadku ojca i córki, którzy odnaleźli się po x latach,
zakochali się w sobie i urodziło im się dziecko. Wcześniej widziałam program o
rodzeństwach, które ze sobą sypiają.
Dlaczego kazirodztwo jest społecznie potępiane i dlaczego jest nielegalne z
prawnego punktu widzenia? Czy chodzi o to, że potomstwo osób spokrewnionych ze
sobą jest bardziej narażone na choroby, mutacje?
Jeśli tak, to czemu nie zakazuje się np. współżycia osób, które posiadają
jakieś wadliwe geny i ich potomstwo ma szansę urodzić się z taką samą
niepełnosprawnością? Czy kochający spokrewnione ze sobą osoby nie powinny
same decydować o sobie? Osobiście temat kazirodztwa mnie obrzydza, ale nie
wiem, czy jest to spowodowane wpływem otoczenia czy jakimiś biologicznymi
uwarunkowaniami.
    • 18_lipcowa1 Re: kazirodztwo 12.04.08, 12:41
      gosia05 napisała:

      > Hej, mam pytanie... Nie, nie dotyczy mnie bezpośrednio, raczej
      jestem ciekawa
      > Waszych opinii.
      > Czytałam ostatnio o przypadku ojca i córki, którzy odnaleźli się
      po x latach,
      > zakochali się w sobie i urodziło im się dziecko. Wcześniej
      widziałam program o
      > rodzeństwach, które ze sobą sypiają.
      > Dlaczego kazirodztwo jest społecznie potępiane i dlaczego jest
      nielegalne z
      > prawnego punktu widzenia? Czy chodzi o to, że potomstwo osób
      spokrewnionych ze
      > sobą jest bardziej narażone na choroby, mutacje?
      > Jeśli tak, to czemu nie zakazuje się np. współżycia osób, które
      posiadają
      > jakieś wadliwe geny i ich potomstwo ma szansę urodzić się z taką
      samą
      > niepełnosprawnością? Czy kochający spokrewnione ze sobą osoby nie
      powinny
      > same decydować o sobie? Osobiście temat kazirodztwa mnie obrzydza,
      ale nie
      > wiem, czy jest to spowodowane wpływem otoczenia czy jakimiś
      biologicznymi
      > uwarunkowaniami.


      Pomijajac kwestie genetyki i dziedziczenia chorob, to dla mnie
      obrzydliwe. Ogolnie nikt z mojej rodziny nie jest dla mnie
      pociagajacy w sensie seksualnym ani emocjonalnym jako partner.
      Gdyby byl - zaczelabym sie leczyc.
    • kasiaw143 Re: kazirodztwo 13.04.08, 00:05
      osobiście znam dziewczyne która pobrała się ze swoim ciotecznym bratem są już 10 lat po ślubie mają dziecko... byli przed ślubem u księdza i pozwolił im na to małżeństwo.
      • zamszowa Re: kazirodztwo 13.04.08, 19:01
        kazirodztwo to rzecz zakazana we wszytskich znanych nam kulturach. przykłady
        kazirodczych związków mamy w literaturze i historii ale kończ się te historie
        nieciekawie (patrz Biblia). Oczywiscie ze jest to przymus społeczny.
        biologicznie chodzi o przekazanie dalej genów i jak największe ich wymieszanie,
        ale arystokracja od wieków wchodziła w związki kuzyn-kuzynka i nikt nie widizał
        w tym nic zdroznego. Ojciec z córką czy matka z synem to konfiguracje
        niedopuszczalne we wszystkich znanych mi kulturach (jestem antropologiem
        etnologiem). osobiscie sądzę, ze to po prostu wyjscie z roli społecznej :ojcecie
        ma byc dla corki ojcem a nie kochankiem, nawet jesli ona zyczy sobie takiego
        zblizenia. podobny przymus obowiązuje w zakresie związków monogamicznych.
        wyobrazcie sobie co by się działo gdyby tego nakazu powstrzymania się od
        współzycia ze wszytskimi, ktorzy nam się podobają nie było. nie moznaby wyjsc na
        ulicę. zrujnowałoby to więzi społeczne, bo wszyscy sypialiby ze wszystkimi.
        • vincentyna Re: kazirodztwo 13.04.08, 23:13
          Kochana, forum to nie miejsce na takie pytania. Jesli szczerze sie ta tematyka
          interesujesz, to idz do normalnej biblioteki i poszukaj, nie pytaj na forum, bo
          to splyca problem ...
        • elza78 Re: kazirodztwo 14.04.08, 12:51
          zwiazki kazirodcze wsrod arystokracji mialy tez inne podloze - eugeniczne,
          zwyczajnie kiedys myslano ze na skutek "chowu wsobnego" uda sie arystokratom
          wychowac supermena, w efekcie jednak wcale nie te "wspaniale" geny byly
          przekazywane i potomstwo ze zwiazkow kazirodczych zamiast rosnac w sile bylo
          coraz bardziej ulomne...
          to do czego moze doprowadzic eugenika widac tez teraz w chinach, najlepiej jak
          to natura dyktuje to kto i z kim ma miec potomstwo...
          Znane jest prawo, ze dzieci wychowujące sie ze soba od malego bardzo rzadko
          czuja do siebie pociag seksualny... czyms to jest podyktowane...
      • annubis74 Re: kazirodztwo 15.04.08, 14:20
        z ciotecznym bratem (czyli bliskim kuzynem) to jeszcze nie jest
        kazirodztwo - nie pamiętam jak bliscy krewni mogą brać ślub, ale
        napewno ksiądz nie dał by im zgody gdyby z punktu widzenia prawa i
        prawa kanonicznego nie było to możliwe
        poza tym kwestia kazirodztwa nie dotyczy tylko ludzi spokrewnionych
        ze sobą - niemożliwy jest też związek między np. rodzicami
        adopcyjnymi a dziećmi, dziećmi wychowywanymi w tej samej rodzinie
        (np. przybranym rodzeństwem)
        z tego co wiem sama natura mądrze się zabezpieczyła przed tego
        rodzaju dewiacjami - kiedyś w Izraelu zbadano coś takiego jak "efekt
        kibucu" - dzieci wychowywane razem do któregoś roku życia nie
        postrzegały swoich kolegów jako atrakcyjnych seksualnie - zadziałał
        taki mechanizm jak u dzieci, które wychowuja się w tej samej
        rodzinie - nie postrzegają rodzeństwa jako potencjalnych partnerów.
        • memphis90 Re: kazirodztwo 29.04.08, 14:36
          Z bliskim kuzynem (rodzice obojga są rodzeństwem) - to JEST kazirodztwo. Muszą
          być przynajmniej kuzynami III stopnia, o ile dobrze pamiętam.
          • minerwamcg Re: kazirodztwo 11.06.08, 22:42
            NIE jest. Takich ślubów się udziela, za dyspensą, ale tak.
            Przyrodniemu rodzeństwu ani rodzicowi (nawet przybranemu) i dziecku
            dyspensy by po prostu zwyczajnie nie dali.
            • horpyna4 Re: kazirodztwo 12.06.08, 09:52
              Zgadza się, znałam takie małżeństwo. Mieli wspólnych dziadków.
    • annb Re: kazirodztwo 14.04.08, 10:53
      biologiczne uwarunkowania

      gebny nalezy mieszac a nie kisic

      wystarczy przyjrzec sie chorobom w malych/zamknietych spolecznosciach
      np choroba genetyczna kaszubów
      www.kurierkartuski.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=110
      a ci państwo mieli dwojke dzieci
      Jak podaje strona internetowa sądu, Jenny i John mieli jeszcze jedno
      dziecko, która zmarło tuż po urodzeniu w wyniku genetycznej wady
      serca.
    • lilith76 Re: kazirodztwo 14.04.08, 13:05
      Biologia - groźba mutacji genów.
      Socjologia - pakty pomiędzy rodzinami; w innym wypadku rodziny zamknęłyby się w swoich kręgach, coraz bardziej antagonizowały wobec siebie nawzajem; jeszcze w XIX wieku w niektórych państwach europejskich za kazirodczy był uznawany związek brata pana młodego i siostry panny młodej (np. "Wojna i pokój" Tołstoja).
      Za biologią przemawia przykład izraelskich kibuców - jeszcze do niedawna dzieci wychowywały się tam razem w "żłobkach-przedszkolach" mając sporadyczne kontakty z rodzicami. Odsetek małżeństw wśród tych dzieci jest znikomy, szukały partnera poza kibucem. Jest teoria, że jeśli ktoś zostanie przez nas do 6 roku zycia uznany za członka "rodziny" traci atrakcyjność seksualną.

      > Jeśli tak, to czemu nie zakazuje się np. współżycia osób, które posiadają
      > jakieś wadliwe geny i ich potomstwo ma szansę urodzić się z taką samą
      > niepełnosprawnością?

      Wyobraź sobie, że tak czynią żydzi aszkenzyjscy. Przed ślubem młoda para musi się przebadać na okoliczność, bardzo częstego w tej społeczności, genu choroby Tay-Sascha, mukowiscydozy (tzn. badani są w dzieciństwie, a przed ślubem sprawdzają wyniki). Jeśli oboje są nosicielami genu, małżeństwo jest odradzane.
    • madziaq Re: kazirodztwo 15.04.08, 20:24
      Biologiczne uzasadnienie jest oczywiste - jeżeli Rodzice są spokrewnieni to jest
      większa szansa na jakieś wady genetyczne u dzieci, a im bliżej spokrewnieni, tym
      większe prawdopodobieństwo, że dziecko będzie chore. Stąd pewnie bierze się
      przystosowanie psychologiczne, że raczej nigdy nie odczuwa się pociągu
      seksualnego do osób, z którymi się wychowywaliśmy, nawet jeśli to nie jest
      rodzina w sensie biologicznym, a np adopcyjny brat czy siostra.

      Ale zdarzają się przypadki, że rodzeństwo np z jakichś powodów jest rozdzielone,
      wychowują się w innych rodzinach, a potem spotykają się przypadkiem i wtedy już
      ten mechanizm psychologiczny nie działa - czasem się w sobie zakochują.
      Osobiście nic w tym obrzydliwego nie widzę - ot pech...

      Czytałam też gdzieś, że na ogół nie lubimy ludzi, którzy mają geny zbliżone do
      nas, coś nas od nich instynktownie odrzuca i to jest właśnie kolejne biologiczne
      "zabezpieczenie" przed kazirodztwem. Od razu mówię, że nie czytałam tego
      bynajmniej w publikacji naukowej, więc nie wiem ile w tym prawdy. Ale teraz jak
      kogoś nie trawię od pierwszego wejrzenia to mówię sobie, że widać mamy podobne
      geny ;)
      • lilith76 Re: kazirodztwo 19.04.08, 20:17
        Ja o tym gdzieś czytałam w publikacjach socjobiologicznych - osoby o podobnym zestawie genetycznym nie budzą zainteresowania, a te z daleko różnych przyciągają. Ma to za zadanie połączenie pary o możliwie różnym zestawie genetycznym.
        Lepiej - podobno w okolicy owulacji kobieta bardziej jest wyczulona na panów odmiennych genetycznie, a im bliżej okresu woli tych zbliżonych (wg tej teorii - kobieta "ciężarna" ciągnie do członków rodziny). Jako że pigułki antykoncpecyjne utrzymują ciało kobiety w przeświadczeniu, że jest tuż przed okresem, to może ona wybierać kompletnie innych patnerów niż wtedy, gdy ich nie brała, trafniej typuje najlepszego genetycznie ojca dla dziecka nie biorąc hormonów.
        • rotkaeppchen1 Re: kazirodztwo 23.04.08, 15:54
          Cos w tym jest. Ogladalam program, w ktorym mezczyzni, w ramach
          eksperymentu mieli obwachac kilka T-shirtow, w ktorych spaly kobiety
          noc wczesniej i wybrac ten, ktorego zapach najbardziej im odpowiada.
          Okazalo sie, ze mezczyzni wybierali T-shirt wlasnie tej kobiety,
          ktora najbardziej roznila sie od niech genetycznie - jej zapach
          wydawal sie im najbardziej interesujacy. Cos w tym jest ;-)
    • mloda_zoneczka Re: kazirodztwo 25.04.08, 10:04
      Jeszcze trochę, a zaczną się pytania: dlaczego współżycie z koniem
      albo inną wieprzowiną jest społecznie nieakceptowane? Fascynujące co
      ludziom w głowach siedzi:))) To jest dopiero zjawisko na doktorat co
      najmniej:)))
    • memphis90 Re: kazirodztwo 29.04.08, 14:34
      > Dlaczego kazirodztwo jest społecznie potępiane i dlaczego jest nielegalne z
      > prawnego punktu widzenia? Czy chodzi o to, że potomstwo osób spokrewnionych ze
      > sobą jest bardziej narażone na choroby, mutacje?

      Oczywiście, że tak. Każdy z nas jest nosicielem srednio 8 genów powodujących
      choroby. Normalnie ryzyko, że u dwóch obcych ludzi trafią się te same felerne
      geny jest niewielkie, ale w rodzinie te geny w dużej mierze pokrywają się.
      Ryzyko chorób genetycznych wzrasta. I generalnie jest to wbrew naturze- samice z
      reguły wybierają samców genetycznie jak najbardziej odmiennych.

      > Jeśli tak, to czemu nie zakazuje się np. współżycia osób, które posiadają
      > jakieś wadliwe geny i ich potomstwo ma szansę urodzić się z taką samą
      > niepełnosprawnością?
      A znasz sposób, żeby każdego człowieka zbadać pod kątem nosicielstwa
      uszkodzonych genów? Przecież w większości chorób genetycznych nawet nie wiemy
      JAKI gen został uszkodzony...

      Czy kochający spokrewnione ze sobą osoby nie powinny
      > same decydować o sobie?
      O sobie tak, ale czemu dziecko ma ponosić tego konsekwencje i być obciążone
      nieuleczalną chorobą?
    • patoo Re: kazirodztwo 15.06.08, 20:56
      Dla mnie to jest chore.Nie wiem jak mozna sypiac z kims z rodziny!!!
      NIgdy , nigdy i jescze raz nigdy tego jnie zrozumiem.I niech nikt mi
      nie mowi o miłosci..to chory układ egoistycznych ludzi na ktorym
      cierpia dzieci poczete w takich własnie związkach.Jesli beda miały
      to szczęscie , ze urodza sie zdrowe to i tak będzie na nich ciazyc
      do konca ich zycia to , ze sa z takiego a nie innego zwiazku.I
      bardzo dobrze , ze jest nielegalne.
Pełna wersja