Dodaj do ulubionych

coraz bardziej szokuje mnie mąż

21.05.08, 23:54
... ale w sensie negatywnym. Ja mam 27 lat, on 26 a od prawie 3 lat jesteśmy
małżeństwem. Przed ślubem mieliśmy pełno planów. Dom, podróżowanie, rodzina
... a dziś ?? nie ma żadnej z tych "rzeczy" i nie zanosi się na to aby było
cokolwiek z tego w najbliższym czasie. Załamka. A na prawdę zanosiło się na
udane małżeństwo. Jeszcze na nikim tak się nie zawiodłam jak na własnym mężu :(
W trakcie naszego małżeństwa miałam 3 prace ale były to tyko umowy zlecenia,
aktualnie jestem bezrobotna ale w trakcie intensywnych poszukiwań, parę podań
już złożyłam i jest szansa, że dostanę pracę w banku. Bynajmniej mam taką
nadzieję. Mąż prowadzi własną działalność. I póki co to pomagam mu, codziennie
z samego rana wstaję, zanim wybije godzina otwarcia i sprzątam jego lokal. On
wtedy jeszcze śpi, więc robię sobie i jemu śniadanie + kawa. Prowadzę mu
comiesięczne rozliczenia z ZUS i Skarbówką. Po za tym zajmuję się wszystkimi
domowymi czynnościami: sprzątanie, prasowanie, pranie, gotowanie, zakupy,
wynoszenie śmieci, sprzątanie bałaganu po mężu. A jego jedyny obowiązek to
zarabianie na nasze utrzymanie i rachunki ... ale miejmy nadzieję, że ja
również wkrótce zacznę pracę. Taki podział obowiązków on wprowadził, mimo
moich sprzeciwów ... ale cóż jak ja tego nie zrobię to on tym bardziej. Jestem
w szoku bo przed ślubem mieszkaliśmy z sobą rok czasu i obowiązki były
dzielone pół na pół. Teraz taka forma nie jest przez niego akceptowana. Mało
tego, przy jakichkolwiek sprzeczkach/kłótniach on ciągle mi zarzuca, że śpię
do południa i nic nie robię w domu. A prawda jest taka, że codziennie wstaję
wcześniej niż on. Mieliśmy razem jeździć sobie na wycieczki itd. ... ale nic z
tego, jemu nawet nie chce się iść na spacer, wiecznie zmęczony, wiecznie mu
się nie chce ... ale za to zawsze ma chęć odwiedzić kolegę i z nim piwko
wypić. Przestał dbać o higienę, często bywa tak, że przed snem nie myje się, a
jak mówię mu żeby się umył to odpowiada „dziś strajkuję” czasem jak już śpi
czuję nie miły zapach, a potem okazuje się że ma majtki ubrudzone na
„brązowo”. Ohydztwo! Czasami to płakać się chce. Przecież jak mieszkaliśmy rok
z sobą przed ślubem to codziennie mył się, bieliznę zawsze świeżą miał. Teraz
jak jest ciepło zaczął sobie urządzać wypady na ryby (jego hobby) w zeszłą
sobotę był cały dzień + noc i nigdy nie pyta mnie co ja na to, nie interesuje
go to, że może chciałabym ten czas jakoś z nim spędzić. Zaczął część
zarobionych pieniędzy chować, ostatnio przypadkiem znalazłam skrytkę. Pytam go
czemu, on na to, że to niby jego nowy system oszczędzania ... ale dlaczego ja
o tym nie wiedziałam. To tak jakby chował je przede mną. Mówiłam mu aby się
nie wygłupiał i kasę trzymał w naszym „miejscu” to się tylko głupio
uśmiechnął. Czasem jest tak, że jak da mi na zakupy to niekiedy woła o resztę.
Jakiś czas temu weszłam na temat, że może postaralibyśmy się o dziecko, zbył
mnie głupią gadką, że jego na dziecko nie stać itd. A ja uważam, że nas stać.
W zeszła niedzielę jak się obraził na mnie a raczej wściekł i to o byle co to
wykrzyczał mi w twarz, że mam zapomnieć o dziecku bo jakbym urodziła to bym mu
tylko dodatkowy obowiązek przysporzyła a z siebie uczyniłabym królową. Wyzwał
mnie od sierot itd. Szok – nie poznaję go. Dziś po skończeniu pracy
pojechaliśmy do jego kolegi, wzięliśmy go i pojechaliśmy po piwo, potem do
sąsiedniej miejscowości (a tak się przejechać) potem znów do sklepu po piwo i
znów do sąsiedniej miejscowości do lasu. Tam zaczęli pić piwo, ja oczywiście
musiałam siąść za kierownicą. Wczoraj obiecał, że w czwartek pójdziemy na mszę
(Boże Ciało) a dziś przy kumplu wręcz zaczął krzyczeć, że on do kościoła nie
pójdzie, bo księża to hu.. i skur... a on jest anty-kler. Księża to pijawki
itd. i powiedział przy kumplu, że jak kiedyś będzie miał dziecko to nie
pozwoli na chrzest w kościele, że sam je ochrzci. Mówię wam jak zaczęłam tego
wszystkiego słuchać to aż na niego podniosła głos przy tym koledze i wyszłam z
samochodu. czułam się tak jakby ktoś mi w twarz strzelił, szok szok szok. Niby
później już jak byliśmy w domu to rzekomo z tymi chrzcinami żartował. A
przecież przed ślubem to często było tak, że przyjeżdżał do mnie i razem
szliśmy na mszę, a dziś?? Nie wiem co się z nim stało. Tak dziś na niego
patrzyłam i myślałam „facet ja cię nie znam mimo tylu razem spędzonych lat” (a
będzie już z 10 lat !! ). Wychodziłam za mąż za zupełnie innego faceta. Owszem
są dni kiedy jest fajnie ale są takie dni że mnie przeraża i mam dosyć tego
małżeństwa.
Obserwuj wątek
    • a_weasley Mało Ci jednego wątku? 22.05.08, 00:06
      Jużeś o tym napisała naKobiecie...
      Ale skoro zabłąkałaś się na forum, na które zaproszeni są także mężczyźni, to
      powiem tak: "Tylko ma nas utrzymać"? Ładne mi "tylko"...

      ---

      Dżentelmen jezdni jest przyjacielem przechodnia. Ale jezdnia to nie pastwisko,
      łachudro!
      • ula_1981 Re: Mało Ci jednego wątku? 22.05.08, 00:21
        a_weasley napisał:
        > Jużeś o tym napisała naKobiecie...

        a co to przeszkadza jeżeli piszę na dwóch forach? nie ja pierwsza i nie ostatnia.

        > powiem tak: "Tylko ma nas utrzymać"? Ładne mi "tylko"...
        czytaj uważnie, bo napisałam, że ja również pracowałam ale teraz jestem
        bezrobotna ale intensywnie poszukuję pracy i jest spora nadzieja, że uda mi się
        załapać w banku. Tak więc jak pracowałam to rzecz jasna dawałam również na nasze
        utrzymanie. A te sformułowanie "tylko ma nas utrzymać" odnosi się do obecnej
        sytuacji (od momentu kiedy skończyła mi się ostatnia umowa do dnia pójścia do
        drugiej - co być może nastąpi już wkrótce, bo jestem już po początkowych etapach
        kwalifikacyjnych)
        • a_weasley Re: Mało Ci jednego wątku? 22.05.08, 00:58
          ula_1981 napisała:

          > a co to przeszkadza jeżeli piszę na dwóch forach?
          > nie ja pierwsza i nie ostatnia.

          I nie Tobie pierwszej ktoś zwraca uwagę.

          A przeczytałem uważnie, niemniej dziękuję za troskę i napisanie drugi raz.
          • ula_1981 Re: Mało Ci jednego wątku? 22.05.08, 01:00
            a_weasley człowiek ma problemy a Ty się czepiasz.
      • ula_1981 Re: Mało Ci jednego wątku? 22.05.08, 00:58
        a_weasley odnośnie jeszcze Twojej wypowiedzi, cytuję:

        > powiem tak: "Tylko ma nas utrzymać"? Ładne mi "tylko"...

        to napisałam również, że pomagam mężowi w prowadzeniu przez niego działalności -
        codziennie przed godziną otwarcia lokalu sprzątam w nim, dbam o to aby niezbędne
        "przedmioty" które w swej pracy wykorzystuje mąż były na stanie - także nie musi
        się martwic, że coś mu zabraknie. Prowadzę comiesięczne rozliczenia z ZUS i
        Skarbówką. Także dzięki mojej pomocy mąż zaoszczędzi na sprzątaczce i księgowej.
        Tak więc można powiedzieć, że w pewnym sensie pracuję z mężem.
        • horpyna4 Re: Mało Ci jednego wątku? 22.05.08, 18:37
          No i rozpuściłaś palanta. Kurczę, co drugi wątek to samo - chłop
          łaskawie pozwala się obsługiwać, a ta, co koło niego skacze i ręce
          sobie urabia po łokcie - "nic przecież nie robi..."
          To nie wiesz, że do wygody się bardzo łatwo przyzwyczaić i się jej
          nie zauważa? To jak z powietrzem, nie zauważasz, póki jest - a
          docenisz, jak zaczniesz się dusić. Chłop dopiero doceni to, co
          robisz, jak przestaniesz. Nie możesz wyjechać "dla podratowania
          zdrowia" na jakieś trzy tygodnie do sanatorium, zostawiając mu
          rozliczenie z ZUS i skarbówką? Nie mówiąc o innych drobiazgach...
          • ula_1981 Re: Mało Ci jednego wątku? 23.05.08, 09:24
            horpyna4 napisała:
            > Kurczę, co drugi wątek to samo - chłop łaskawie pozwala się obsługiac
            > a ta, co koło niego skacze i ręce sobie urabia po łokcie
            > - "nic przecież nie robi..."

            dokładnie tak jest, przy każdej sprzeczce/kłótni słyszę "a ty to nic nie robisz,
            tylko ja w tym domu zapierdalam" lub "A ty to śpisz do południa". Fajnie! Jeżeli
            wstawanie codziennie o 7.40 to spanie do południa to nie wiem o której
            musiałabym wstać żeby było to dla niego rannikiem. Przecież ja codziennie rano
            wstaję - wcześniej niż on jestem w jego lokalu gdzie prowadzi własną
            działalność. Tak jak już pisałam w trakcie naszego 3 letniego trwania małżeństwa
            pracowałam - miałam 3 umowy ale niestety na czas określony, aktualnie poszukuję
            kolejnej ale stałej, wiele urzędów, banków i firm oblatałam z podaniami, CV
            różnymi zaświadczeniami o szkoleniach itd. szukam intensywnie jakieś posady a
            ten mi wmawia, że ja do roboty nie chcę iść. Wkurza mnie to, że on lepiej wie
            ode mnie czego ja w życiu chcę i co ja czuję.

            > To nie wiesz, że do wygody się bardzo łatwo przyzwyczaić i się jej
            > nie zauważa? To jak z powietrzem, nie zauważasz, póki jest - a
            > docenisz, jak zaczniesz się dusić. Chłop dopiero doceni to, co
            > robisz, jak przestaniesz. Nie możesz wyjechać "dla podratowania
            > zdrowia" na jakieś trzy tygodnie do sanatorium, zostawiając mu
            > rozliczenie z ZUS i skarbówką? Nie mówiąc o innych drobiazgach...

            już tak zrobiłam, wyniosłam się z domu na 2 tygodnie - po paru dniach zaczął
            mnie odwiedzać i prosić abym wróciła, bo on beze mnie nie może żyć, że zrobi
            wszystko aby było dobrze. Nawet się przyznał, że zaniedbywał mnie. Obiecywał
            spacerki itd. I było dobrze ale przez pewien okres czasu :(
            A teraz nasza rozmowa co do sposobu w jaki możemy spędzić czas wygląda mniej
            więcej tak:
            Ja: Co robimy wieczorem?
            On: Nie wiem ... a co proponujesz
            Ja: Może byśmy odwiedzili naszych znajomych bo już nas tak dawno zapraszali do
            siebie
            On: Nie chce mi się (po czym włącza komputer i przed nim zasiada)
            Ja: No to może odwiedzimy Twojego brata tak dawno nie byliśmy u niego
            On: Pewnie go w domu nie ma
            Ja: To zadzwoń
            On: Zaraz (i przegląda strony allegro)
            Ja: No to może pojedziemy nad zalew w pobliskiej miejscowości, weźmiemy pieska
            On: I co będziemy tam robić?
            Ja: To jak nie chcesz to może do lasu pospacerować
            On: Nogi mnie bolą
            Ja: To co w końcu chcesz robić
            On: Nic mi się nie chce, nudzi mi się
            Ja: To wyłącz kompa i coś wymyślimy wspólnie
            On: Zaraz
            ... i te zaraz trwa pół godziny, czasem godzinę itd.
            Nagle wstaje i mówi nie wiem jak TY ale ja sobie jadę na ryby, jak chcesz to
            jedź do swojego ojca
            • horpyna4 Re: Mało Ci jednego wątku? 23.05.08, 12:06
              No to teraz wyjedź na trzy tygodnie. A potem na cztery...
              Chłopy niekumate są, cackaniem się nic nie zdziałasz. Trzeba mocno
              potrząsnąć.
              A tak w ogóle, to spróbuj pojechać z nim na ryby. Jak nie zgodzi się,
              to masz świetny pretekst do wyjechania na dłużej. Skoro nie jesteś
              mu potrzebna...
              • ula_1981 Re: Mało Ci jednego wątku? 23.05.08, 12:58
                > A tak w ogóle, to spróbuj pojechać z nim na ryby. Jak nie zgodzi się,
                > to masz świetny pretekst do wyjechania na dłużej. Skoro nie jesteś
                > mu potrzebna...

                byłam i to nie raz, nuda totalna, siedzi i gapi się na te dwie wędki czy czasem
                coś nie tarpie. Odezwać to nie ma się co bo trzeba być cicho, pełne skupienie, a
                i tak nie słucha bo skupiony na wędkach. Można wynudzić sie okropnie.
                A dziś już była wojna w domu, bo tak jak już pisałam zauważyłam że mąż chowa
                pieniądze. Przypadkiem w czasie sprzątania znalazłam skrytkę o czym powiedziałam
                mężowi aby się nie wygłupiał i pieniądze trzymał w naszym "miejscu". Dziś tak z
                czystej ciekawości chciałam sprawdzić ile już nazbierał, zaglądam do tej jego
                skrytki a tam parę 10zł i 20 zł a tych banknotów po 50 zł i 100 zł nie ma. Pytam
                go gdzie położył pieniądze a on na to, że schował je gdzie indziej. Więc ze
                spokojem mówię mu przynieś je na górę do naszego miejsca a on sie po prostu
                roześmiał i powiedział, że nie zrobi tego. Spytałam czemu a on na to bo takie
                mam widzi misie. I mam gówno to jego pieniędzy.
    • czekolada_orzechowa Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 22.05.08, 15:02
      Proponuję najpierw znaleźć sobie pracę, a później natychmiast kopnąć w dupę tego
      pana. Z glana.
    • amilos Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 24.05.08, 16:25
      i Ty chcesz w takiej sytuacji miec dziecko z nim??? Chybaś na głowę upadła, żeby
      zafundowac sobie bycie samotna matką, bądź jeszcze lepiej zostac z burakiem do
      końca zycia dla "dobra dziecka', niech sie uczy , jakiego wspaniałego bedzie
      miało ojczulka, do pracy i
      nie zajmuj się nim i nie obsługuj go i jego firmy, skoro i "tak nic nie robisz",
      to mi juz na udane małżeństwo nie wygląda...
      • ula_1981 amilos 25.05.08, 01:44
        amilos napisała:
        > i Ty chcesz w takiej sytuacji miec dziecko z nim??? Chybaś na głowę > upadła,
        żeby zafundowac sobie bycie samotna matką, bądź jeszcze > lepiej zostac z
        burakiem do końca zycia dla "dobra dziecka', niech > sie uczy , jakiego
        wspaniałego bedzie miało ojczulka,

        wiesz co? po dzisiejszym dniu jaki mi zafundował to zrezygnowałam z chęci
        posiadania z nim dziecka. Rzeczywiście musiałbym na głowę upaść gdybym zaszła z
        nim w ciążę.
        Wczoraj wieczorkiem była rodzinna impreza w pobliskiej miejscowości.Chciałam na
        nią jechać sam na sam z mężem ale on zabrał z nami kumpla. Obiecał, że nie
        będzie grzeczny i się nie opije. Tylko że na drogę kupił sobie 6 piw! a był już
        po 2 piwach. Kolega to samo. Na tej imprezie to pił jedno piwo za drugim.
        Prosiłam aby przystopował ale powiedział, że jutro ma wolne i może sobie więcej
        wypić. Zamiast fajnie się razem bawić na tej imprezie rodzinnej to on stał z
        kolegą i siorpał piwa, aż się upił. Dostał nagle ataku agresji - zaczął mówić,
        że musi kogoś sypnąć. Nawet sadził się do bicia jakiegoś chłopaka, o tak sobie
        bez powodu. A nawet chciał uderzyć dziewczynę, która pochodzi z tej samej
        miejscowości co ja. A za co? A za to, że niby się z niego śmiała. Uspokoiłam go.
        Prosiłam aby wsiadł do samochodu, bo chcę już wracać do domu bo mam dość wrażeń.
        Odmówił. Kazał abym zawiozła jego i kolegę na dyskotekę bo tam na pewno znajdzie
        się jakiś gość któremu wier.doli. Odmówiłam mu. To przy koledze kazał mi dokonać
        wyboru - albo zawiozę go na dyskotekę i tam kogoś uderzy/wywoła bójkę albo
        zawiozę go do domu a tam powybija wszystkie szyby. Zaczął mi odgrażać, że jeżeli
        go nie posłucham to od nowa zacznie chować pieniądze i będę miała gówno, będę
        żyła o samym chlebie i wodzie. Z nerwów aż zaciskał zęby. Mówił że musi kogoś
        uderzyć bo ma w sobie nerwy i musi je jakoś odreagować. Kazał mi jechać do
        sklepu po wódkę, odmówiłam mu. Wtedy przez zęby wycedził że mam być mu posłuszna
        i nie sprzeciwiać się mu. Z kumplem wypił jeszcze 2 piwa. Nerwy mu się
        uspokoiły. Wróciliśmy do domu. Myślałam, że będzie ok. ale on zaczął mi
        wypominać sprawy które miały miejsce kilka lat temu. Oskarżył mnie że go
        zaniedbuję, bo nie dostaje tyle seksu ile by chciał. Powiedział że potrzebuje
        dużo "rypania". Owszem było w naszym związku tak, że kochaliśmy się codziennie
        po kilka razy, ale teraz? Nie potrafię i chyba wiadomo dlaczego, jego
        zachowanie, odzywki i sposób w jaki mnie traktuje zniechęca mnie do seksu. A po
        drugie już od 2 lat cierpię na cykliczne dolegliwości na tle ginekologicznym
        (nawet leżałam w szpitalu) i dość często mam niesamowite bóle. Ale widocznie on
        tego nie rozumie. Tak jak np. dziś mówiłam mu, że mam atak bóli, że ledwie stoję
        na nogach bo tak mnie bolało w środku. Prosiłam abyśmy wracali do domu bo już z
        bólu nie mogę wytrzymać ale usłyszałam "nie wierzę ci".
        A co najśmieszniejsze to stwierdził, że ja sie zmieniam i to na coraz to gorsze
        i nie wie co dalej będzie z naszym małżeństwem jeśli się nie zmienię.
        • rene15 Re: amilos 25.05.08, 10:25
          Mogę Ci coś doradzić niestety z własnego doświadczenia, niestet nie
          miłego. Mój były mąż był cwańszy, bo pokazał swą prawdziwą twarz,
          kiedy mieliśmy już dwójkę dzieci i kredyt hipoteczny. Wtedy zaczął
          się znęcać nade mną psychicznie. To co robi Twój mąż to jest właśnie
          znęcanie psychicznie. Wykorzystuje to, że jesteście już po ślubie, a
          teraz nie masz dodatkowo pracy. Jest forum "przemoc" - wejdż proszę
          i poczytaj. Dostaniesz tam wiele cennych rad, a napewno uświadomisz
          sobie, że Twój mąż nie zmieni się już. Będzie coraz gorzej i gorzej.
          Ja teraz jestem w trakcie rozwodu i bardzo żałuję, że nie nagrałam
          tego co dmnie "mówił". To strasznie ułatwiło by sprawę rozwodową.
          Naprawdę proponuję Ci nagrać te awantury. W razie czego jak znalazł.
          Bo to jest taki typ, że prawdopodobnir rozwodu tak łatwo Ci nie da,
          tylko będzie próbował najpierw zniszczyc. To niestty też moje
          przykre doświadczenia. Jak masz ochotę napisz na priv możemy
          porozmawiać np na gg.. Pozdrawiam
          • ula_1981 rene15 25.05.08, 14:41
            > Jest forum "przemoc" - wejdż proszę i poczytaj. Dostaniesz tam
            > wiele cennych rad, a na pewno uświadomisz sobie, że Twój mąż nie
            > zmieni się już. Będzie coraz gorzej i gorzej.

            Masz rację. Jego zachowanie jest coraz to gorsze. Ja również uważam to za
            znęcanie psychicznie nade mną, bo mąż doskonale wie, że jestem w tej chwili od
            niego zależna (moje bezrobocie). A ja tylko wyczekuję telefonu w związku z
            pracą, podanie złożone i mają się skontaktować. Mam nadzieję, że mi się uda a
            wtedy będę mogła działać, bo teraz faktycznie mam ręce związane. Zero własnego
            dochodu. Mieszkamy z jego rodzicami i opowiedziałam teściowej o jej synku, jak
            się zachowuje. Nie uwierzyła. Ja jakiś czas temu też bym w to nie uwierzyła
            jakby ktoś mi powiedział, że mój mąż zacznie się znęcać psychicznie.
        • horpyna4 Re: amilos 25.05.08, 11:17
          Koniecznie nagraj takie popisy. Masz wtedy gwarantowany rozwód Z WINY
          MĘŻA, a to jest dla Ciebie korzystne (alimenty).
    • martabmw Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 25.05.08, 15:21
      Czytałam Twóje oba wątki, ten na oczekiwaniu również. Z tego co piszesz, Twój
      chłop to beznadziejny przypadek, radzę jak najszybciej zdobyć niezależność
      finansową i kopnąć dziada w tyłek. Masz dziewczyno tylko 27 lat, jesteś na tyle
      młoda aby ułożyć sobie życie z kimś innym a nie szukać "skrytek" do starości, bo
      na chleb nie ma. Dziecka bym sobie z takim delikwentem nie fundowała, po co
      skazywać niewinną istotke na fochy niezrównoważonego typka.
    • very_berry Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 02.06.08, 20:00
      dziewczyno droga... bardzo wspolczuje. Tylko nadziwic sie nie moge
      czemu chcesz miec Z NIM dziecko... ?
      Myslisz ze to palsterek na zlamanie zwiazku?
      na Twoim miejscu porozmawialabym z Nim powaznie, ale Ty pewnie juz to
      zrobilas:)
      I przemyslala nie dziecko, a separacje. Trzymaj sie dzielnie,
      pozdrawiam
      • ula_1981 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 03.06.08, 09:28
        > dziewczyno droga... bardzo wspolczuje. Tylko nadziwic sie nie moge
        > czemu chcesz miec Z NIM dziecko... ?
        > Myslisz ze to palsterek na zlamanie zwiazku?

        bo mimo tego wszystkiego bardzo go kocham. Wiem, że on mnie również. Nawet
        ostatnio po tych wszystkich wydarzeniach, nie mógł w nocy spać. Widocznie
        przeżywał ostatnie zajścia. Ciągle w nocy mnie głaskał. A przed 6tą rano
        zbudził, mocno mnie przytulił i całował po głowie. I ciągle powtarzał "moja
        żona, moja kochana żona". A siebie samego nazywał głupkiem. Przepraszał. Ja też
        już sama nie wiem co mam myśleć. Zastanawiam się czemu nasze relacje tak się
        zmieniły. Może dlatego, że on czuje na sobie ogromną presję. Nawet sam ostatnio
        powiedział, że czuje się więźniem, że nic mu nie wolno samemu, że ma same
        obowiązki, że ciągle jest krytykowany itd. To fakt, bo mam prawo tak się czuć.
        Mieszkamy z jego rodzicami i można powiedzieć, że to wszystko zaczęło się jak
        zamieszkaliśmy razem z nimi. Matka jego ciągle go krytykuje dosłownie o
        wszystko. Nawet jeśli coś robi koło domu to ona już krytyka, zero słowa uznania
        - nic. Ojciec jego nerwus, wyzywa wszystkich - mnie, teściową a męża najbardziej
        nawet w obecności osób trzecich. Ostatnio to wyzwał męża i znajomego który do
        niego przyszedł, mojego męża wyzywał od skurw.. a tego kolegę "spierdalaj z
        stąd" a nawet siła go wypchnął z domu. Teść chodzi po ludziach i bzdury opowiada
        na temat mojego męża. Czasem słychać przez okno balkonowe jak się żali do
        przechodniów. Mój mąż ma 26 lat a dopiero w tym roku zdawał maturę, już
        wcześniej mógł ją mieć bo chodził do technikum, ale jako młody gówniarz dużo
        wagarował i przeniósł się do zawodówki. Teraz skończył Liceum. Maturę zdał
        bardzo dobrze. I teść zamiast cieszyć się z tego, że jego syn naprawił swój błąd
        jaki popełnił w przeszłości to go krytykuje. Jak gdzieś wyjdzie to go szpieguje,
        a potem ochrzania o byle co. Mąż pracuje na cały dom, nawet na teściów bo
        zażyczyli sobie płacenia czynszu.
        • horpyna4 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 03.06.08, 11:15
          Jak się wychodzi za mąż, to najpierw warto się przyjrzeć teściom.
          Nie tylko wtedy, jeżeli planuje się wspólne z nimi zamieszkanie (tak
          przy okazji, to prawie zawsze jest zły pomysł). Po prostu trzeba
          wiedzieć, w jakim domu przyszły mąż się wychowywał i jakich zachowań
          nabrał, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wdepnęłaś w niezłe
          chamstwo.
          Dlaczego nie pomyśleliście o wynajęciu innego mieszkania, skoro i
          tak płacicie czynsz? Jeżeli uważasz, że są jakieś szanse na zmianę
          zachowania męża, to przede wszystkim należy odciąć go od
          dotychczasowego środowiska, gdzie chamskie, prymitywne zachowania są
          normą.
          • ula_1981 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 03.06.08, 11:56
            > Jak się wychodzi za mąż, to najpierw warto się przyjrzeć teściom.
            > Nie tylko wtedy, jeżeli planuje się wspólne z nimi zamieszkanie (tak
            > przy okazji, to prawie zawsze jest zły pomysł). Po prostu trzeba
            > wiedzieć, w jakim domu przyszły mąż się wychowywał i jakich zachowań
            > nabrał, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wdepnęłaś w niezłe
            > chamstwo.

            Przed ślubem miałam bardzo mały kontakt z teściami. Wiedziałam, że mój mąż się z
            nimi nie dogaduje, zwłaszcza z ojcem. Nasze spotkania odbywały się po za jego
            domem. No sporadycznie u niego ale zawsze siedzieliśmy u niego w pokoju, także
            bliższego kontaktu z teściami nie miałam. Zero wspólnych obiadków i tym podobne
            sprawy. Potem z mężem (jeszcze jako nie zaręczona para) mieszkaliśmy razem w
            zupełnie innym mieście, sam na sam z dala od jego rodziców, tego całego
            towarzystwa i było dobrze. On pracował ja studiowałam. Mieszkaliśmy tam aż
            ukończyłam studia.
            A jak już był ślub w planach, to na zaręczynach teście sami powiedzieli, że
            możemy u nich zamieszkać, bo dom jest duży, będziemy mieli całe piętro do
            dyspozycji, oddzielną kuchnię i łazienkę. A oni nie będą się wtrącać.
            Zgodziliśmy się. Zwłaszcza, że mąż w tym domu wygospodarował jedno pomieszczenie
            i otworzył własną działalność. No i za to pomieszczenie mąż musi swoim rodzicom
            płacić czynsz. Na początku normalnie pracował - pokrywał tylko całość rachunków
            za ten lokal ale z czasem teściowa wpadła na pomysł, że tak nie może być, że ona
            też musi mieć z tego jakieś korzyści. No i zażyczyła sobie abyśmy co miesiąc
            płacili jej za wynajem tegoż lokalu. Mój mąż ostatnio powiedział, że czuje się
            jak robal, który zapierdala nie tylko na moje i jego utrzymanie ale również na
            utrzymanie rodziców. No bo tak na prawdę w rzeczywistości tak wygląda. Co
            miesiąc płaci matce 600 zł za ten lokal + całość rachunków za ten lokal + 1/2
            opłat domowych + opłaty ZUS i skarbowy + wyżywienie + samochód + wiele innych
            opłat. A jego rodzicom ciągle źle i mało. Teściowa to ciepła wodę nam zakręciła,
            bo przyszedł spory rachunek i oczywiście nasza wina. Powiedziała, że jak chcemy
            się kapać to możemy u nich w łazience. Zdenerwowałam się, bo przecież od tego
            mamy własną łazienkę a po drugie chyba dorzucamy się do rachunku, pół na pół.
            Ostatnio teście wyjechali do córki na tydzień czasu, wszystkie drzwi na dole
            pozamykali na klucz, także nie mieliśmy dostępu do łazienki aby sie wykapać. No
            bo jak, u nas woda zakręcona a oni swoją łazienkę zamknęli na klucz i wyjechali.
            Mąż musiał sie włamywać. A jak w niedzielę teściowa wróciła to wielkie
            pretensje, że otworzyliśmy sposobem drzwi do jej łazienki. Teściowa mi wygarnia
            przeróżne sprawy, mojego męża non stop krytykuje, teść mężowi ubliża i tak w
            koło Macieju. My po takim całym dniu stajemy się nerwowi i wszystko odbija się
            na naszym związku.
            • an_ni Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 03.06.08, 15:24
              albo masz tak bujna wyobraznie albo jestes tak bezdennie glupia ze
              wpakowalas sie w takie zycie
              tak czy siak nie rozwiedziesz sie bo przeciez jestes ze jakiejs
              pipidowy a tam nie wypada sie rozwodzic, bezrobotna, kochasz go tak
              bardzo wiec po co sie tak wywnetrzac?
              • e.dyta Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 03.06.08, 16:38
                No, nie to juz przesada...ja bym nie wytrzymala...uciekaj czym predzej poki nie
                ma dzieci....kurcze to co to bedzie za 10 lat???Ja jestem mezatka rok ( bardzo
                krotko) ale moj maz stara sie coraz bardziej...sprzata,pierze,o dziecku ktore by
                chcial sam wspomina,dba o siebie- i nie z powodu ze ma kochanke:)).....dba o
                mnie,myje mi samochod,nawet dba o naszego psa i kota jak o nasze
                dzieci,regularnie je kapie itp....normalnie szok..Na poczatku jak mieszkalismy
                ze soba nie bylo tak...on nie mial w nawyku dbania o dom itp ale ja poprostu nie
                chodzilam za nim i nie usugiwalam mu,czyli nie zrobisz prania nie bedziesz mial
                gaci!nie pozmywasz nie bedziesz mial kubka....no i sie nauczyl,sam zaczal robic
                ja nigdy go nie prosila..jesli chce twoj maz chce smierdziec i zarosnac brudem
                ok...zadbaj o siebie nawet bardziej niz zawsze..ale nie rob nic przy nim..moze
                tez wpadnie na to ze on powinien.A pozatym niedlugo pewnie dostaniesz prace i
                nie bedziesz miala czasu latac za nim ze sniadaniem..A pozatym wychdzi na to ze
                ten czlowiek ma wszystko w d... wiec czemu ty masz sie tym przejmowac..ok
                poslubila go ale on musi wiedziec ze tez mozna sie rozwiesc przeciez jest
                pelnosprawny moglby chociaz zmienic gacie raz dziennie:)
                Trzymaj sie i nie daj sie !
                • ula_1981 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 04.06.08, 10:49
                  > Ja jestem mezatka rok ( bardzo krótko) ale mój mąż stara się coraz
                  > bardziej...sprzata,pierze,o dziecku ktore by chciał sam wspomina,
                  > dba o siebie- i nie z powodu ze ma kochanke:)).....dba o
                  > mnie,myje mi samochod,nawet dba o naszego psa i kota jak o nasze
                  > dzieci,regularnie je kapie itp....normalnie szok..

                  to w takim razie co Ty robisz, skoro Twój mąż sprząta, pierze itd.?
                  Może to jest kwestia wychowania. U mnie np. mama zawsze robiła tacie śniadanie,
                  obiad, kolację. Dbała o to aby miał czyste wyprasowane ubranie itd. Nigdy taty
                  nie wiedziałam aby prał czy mył naczynia. Ale powiem, że byli bardzo szczęśliwym
                  małżeństwem. Ja miałam swój pokój koło ich i nigdy nie słyszałam aby się
                  kłócili. Dogadywali się, wygłupiali itd. Na odległość było widać, że są super
                  dopasowani ... ale niestety śmierć mamy ich rozłączyła. A teraz mój tato sam
                  robi sobie pranie, uprasuje, ugotuje itd. A ja przez tyle lat widząc jak wygląda
                  podział obowiązków moich rodziców nauczyłam się tego. I sama teraz robię
                  dokładnie to samo, ja sprzątam w domu, gotuję, prasuję itd. A mój mąż został
                  zupełnie inaczej wychowany. Teściowa zawsze o niego dbała, pod nos mu podtykała,
                  jak nie to chciał to co innego podsuwała. Nie musiał się martwic o śniadanie, o
                  to czy ma ubrania czyste itd.

                  > jesli chce twoj maz chce smierdziec i zarosnac brudem ok ...
                  > zadbaj o siebie nawet bardziej niz zawsze..ale nie rob nic przy > nim..moze
                  tez wpadnie na to ze on powinien

                  ja o siebie dbam, bo nie potrafiłabym jak on położyć się spać bez mycia.

                  > A pozatym niedlugo pewnie dostaniesz prace i nie bedziesz miala
                  > czasu latac za nim ze sniadaniem.

                  masz rację. Teraz mu dobrze, bo ja wstaję przed godz. 8mą sprzątam mu w lokalu,
                  otwieram a w następnej kolejności robię nam śniadanie i kawkę. A on sobie
                  jeszcze śpi. A jak dostanę pracę to skończy się to. Może wtedy to doceni. Teraz
                  do do pracy chce iść tak bardzo jak nigdy dotąd. Złożyłam podanie do banku ale
                  przyjęcia będą gdzieś w sierpień /wrzesień. Złożyłam też w innych miejscach ...
                  ale nie mam zamiaru bezczynnie czekać w domu na jakikolwiek znak ... dziś idę z
                  kolejnym podaniem ... mam nadzieję, że udam mi sie dostać pracę ... byłoby
                  super. Na pewno poczułabym się lepiej, wreszcie wyrwałabym się na te 8 godzin z
                  domku, praca by mnie pochłonęła, że nie miałabym czasu myśleć o problemach, bo
                  teraz to aż głowa boli. Ciągłe zadręczanie się. Tak jak dziś. Wstałam przed
                  godz. 8mą poszłam posprzątałam lokal, otworzyłam i przyszłam z powrotem na górę
                  - mąż sobie smacznie spał, więc i ja się położyłam. On wstał tuż przed 9tą,
                  zszedł na dół bo miał klienta. A tuż po 9ej przyszedł mnie obudzić tylko po to
                  aby spytać gdzie ma białe spodenki, więc mu powiedziałam, że uprałam. A on się
                  zdenerwował i z krzykiem, że jak ciągle tylko piorę. No sorry nie moja wina, że
                  miał brudne jak dzik. I oczywiście wiązanka tekstów typu "a Ty znów spisz do
                  południa, a ja muszę zapierdalać - tyle mojego". Mi ręce opadły, bo do południa
                  nie śpię. Codziennie wstaję wcześniej niż on (przed 8mą). A dziś jak mu lokal
                  posprzątałam i otworzyłam położyłam się bo źle się czułam ... ale wstałam parę
                  minut po 9ej. I tak mi się miło poranek zaczął.
                  • kasiulkkaa Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 04.06.08, 11:33
                    Dzidzia, a ty tak lubisz lizać buty, mimo ze ktoś cię kopie miedzy oczy?
                    Ciekawszego hobby nie potrafisz sobie znaleźć? Narzekasz, ale dalej robisz to samo.
              • ula_1981 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 04.06.08, 10:17
                an_ni napisała:
                > albo masz tak bujna wyobraznie albo jestes tak bezdennie glupia ze
                > wpakowalas sie w takie zycie

                bujnej wyobraźni nie mam, głupia też nie jestem

                > tak czy siak nie rozwiedziesz sie bo przeciez jestes ze jakiejs
                > pipidowy a tam nie wypada sie rozwodzic, bezrobotna, kochasz go tak
                > bardzo wiec po co sie tak wywnetrzac?

                bzdura!
                • an_ni Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 04.06.08, 12:46
                  no to jaka jestes?
                  a co nie jest bzdura w takim razie w twoim postepowaniu?
                  • babcia_kasi Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 04.06.08, 16:17
                    _ni napisała:

                    > no to jaka jestes?
                    > a co nie jest bzdura w takim razie w twoim postepowaniu?
                    Cieszę się, że to nie ja Ci napisałam, chociaż miałabym ochotę.Ok.rok temu, pod
                    nickiem "pati_31" (a potem jeszcze pod jakimś innym), opisywałaś dokładnie to
                    samo,pisałam Ci co będzie dalej, po roku piszesz,że mąż Cię CORAZ BARDZIEJ
                    szokuje...lepiej napisz znów za rok, że Cię JESZCZE jESZCZE jESZCZE BARDZIEJ
                    BARDZIEJ itd......sama przecież wiesz,że NIC od Ciebie nie zależy, oprócz
                    wypłakiwania się na forum.Znajdź sobie następny nick i na 2-3 forach się
                    pożal.Co Ci zależy?
                    Jest tu na forum post piwnookiej.Dziewczyna mało gada, ale (mam nadzieję?)coś
                    zrobiła ze swoim życiem.Ty jesteś zamknięta na argumenty.Jesteś uzależniona,z
                    mentalnością chyba 19-wieczną, jeżeli się prawdziwie nie zbuntujesz to przykro
                    mi, tkwij sobie w tym bagienku....
                    Jest wiele możliwości(zwłaszcza, że nie masz dziecka, jesteś młoda.Ale trzeba
                    zmienić SIEBIE, stereotyp...Kopniak też bywa komuś czasami pomocny.Tobie może by
                    pomógł?Dziewczyny, piszcie, co myślicie o niereformowalnych ....
                    Mimo wszystko pozdrawiam i życzę siły i mądrości.
                    • nola30 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 05.06.08, 10:01
                      Sorry, ale nie wierzę,że tego buractwa twojego męża nie było widac
                      przed ślubem. Tego nie da się tak dobrze ukryć.I wszelkie porady na
                      nic się tu nie zdają, twój mężulek to klasyczny przypadek (jakich
                      pełno w polskich wioskach i miastach)agresywnego żulika. Takim typom
                      nie ma co niczego tłumaczyć bo i tak nie zrozumie o czym ty do niego
                      mowisz.Uciekać jak najdalej..
                      • nola30 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 05.06.08, 10:15
                        A swoja drogą dziewczyno, chyba ty też za bardzo siebie nie
                        szanujesz skoro pozwalasz sobie na takie traktowanie.
                        i chyba też zbyt bystra nie jesteś, bo gdybyś była to buraczne
                        zachowania by ci przeszkadzały już na początku waszego zwiazku. No
                        chyba,że u was w wiosce to norma.
                        • ula_1981 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 05.06.08, 11:42
                          nola30 napisała:
                          > A swoja drogą dziewczyno, chyba ty też za bardzo siebie nie
                          > szanujesz skoro pozwalasz sobie na takie traktowanie.

                          mam do siebie szacunek. I zdaje sobie świetnie z tego sprawę co wyprawia mój mąż
                          ... ale uważam, że warto zacisnąć zęby i przetrwać to, powalczyć bo mam
                          nadzieję, że wreszcie się ułoży. Zwłaszcza, że takie jego zachowanie nie jest na
                          co dzień. Tylko wtedy kiedy ma "starcie" z własnym ojcem. W nim się to wszystko
                          kumuluje i z czasem to "wyrzuca".



                          > i chyba też zbyt bystra nie jesteś, bo gdybyś była to buraczne
                          > zachowania by ci przeszkadzały już na początku waszego zwiazku. No
                          > chyba,że u was w wiosce to norma.

                          już pisałam, że w naszym małżeństwie zaczęło tak się dziać od momentu kiedy
                          zamieszkaliśmy z jego rodzinami. Wcześniej układało się bardzo dobrze, rok
                          mieszkaliśmy razem z dala od jego rodziców i było ok.
                          W wiosce nie mieszkam.
                          • babcia_kasi Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 07.06.08, 21:38
                            ż pisałam, że w naszym małżeństwie zaczęło tak się dziać od momentu kiedy
                            zamieszkaliśmy z jego rodzinami. Wcześniej układało się bardzo dobrze, rok
                            mieszkaliśmy razem z dala od jego rodziców i było ok.
                            Twoje niebezpieczne złudzenie, że to zamieszkanie z rodzicami go zmieniło.W
                            podręcznikach o przemocy czarno na białym jest:tą granicą, gdy trzymający fason
                            przemocowy partner zrzuca maskę jest jego przekonanie, że jesteś już JEGO (bo
                            był ślub, albo ciąza lub tp., bo już nie możesz poprostu tak sobie
                            odejść).Gdybyście zamieszkali gdzie indziej też pokazałby swoje oblicze, może
                            kilka dni lub tygodni dłużej by to trwało, ale nieuchronnie by się tak stało.A
                            Ty chcesz jeszcze naiwnie sprawdzić na własnej skórze, że to nieprawda.Strata
                            czasu i zdrowia.Ten schemat jest dokładnie rozpoznany i opisany.
                      • ula_1981 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 05.06.08, 11:35
                        nola30 napisała:

                        > Sorry, ale nie wierzę,że tego buractwa twojego męża nie było widac
                        > przed ślubem. Tego nie da się tak dobrze ukryć.I wszelkie porady na
                        > nic się tu nie zdają, twój mężulek to klasyczny przypadek (jakich
                        > pełno w polskich wioskach i miastach)agresywnego żulika.

                        ja nie uważam go za żulika. Po części go rozumie, wiem jakie miał ciężkie
                        dzieciństwo z ojcem alkoholikiem i wiem przez co przechodził. Znam cała historię
                        od teściowej i na prawdę szok. Od niej dowiedziałam się, że kilka lat wstecz
                        próbował popełnić samobójstwo.
                        Teraz mieszkamy z jego rodzicami, więc ojca przez którego tyle wycierpiał widzi
                        i słyszy na co dzień. Teraz naszym marzeniem jest wyprowadzka, bo wierzymy w to,
                        że jak wyprowadzimy się od niego z daleka to wtedy znowu w naszym związku będzie
                        spokój. Np. teraz od paru dni teścia nie ma w domu, wyjechał do córki. W domu
                        cisza i spokój. Mąż też wyciszony, kupił sobie rower i jeździmy na rowerowe
                        wycieczki, jest między nami czułość, dogadujemy się itd. A wczoraj dzwoniła do
                        teściowej moja szwagierka (u której jest mój teść) z płaczem, że już nie może
                        wytrzymać z ojcem i chce aby już sobie pojechał. A szwagierka jest z natury
                        osobą cierpliwą i ona już po paru dniach ma dość własnego ojca.
                        • nola30 Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 05.06.08, 14:16
                          > Dostał nagle ataku agresji - zaczął mówić,
                          >że musi kogoś sypnąć. Nawet sadził się do bicia jakiegoś chłopaka,
                          >o tak sobie
                          >bez powodu. A nawet chciał uderzyć dziewczynę, która pochodzi z tej
                          >samej
                          >miejscowości co ja. A za co? A za to, że niby się z niego śmiała.
                          >Uspokoiłam go.
                          >Prosiłam aby wsiadł do samochodu, bo chcę już wracać do domu bo mam
                          >dość wrażeń.
                          >Odmówił. Kazał abym zawiozła jego i kolegę na dyskotekę bo tam na
                          >pewno znajdzie
                          >się jakiś gość któremu wier.doli. Odmówiłam mu. To przy koledze
                          >kazał mi dokonać
                          >wyboru - albo zawiozę go na dyskotekę i tam kogoś uderzy/wywoła
                          >bójkę albo
                          >zawiozę go do domu a tam powybija wszystkie szyby. Zaczął mi
                          >odgrażać, że jeżeli
                          >go nie posłucham to od nowa zacznie chować pieniądze i będę miała
                          >gówno, będę
                          >żyła o samym chlebie i wodzie. Z nerwów aż zaciskał zęby. Mówił że
                          >musi kogoś
                          >uderzyć bo ma w sobie nerwy i musi je jakoś odreagować. Kazał mi
                          >jechać do
                          >sklepu po wódkę, odmówiłam mu. Wtedy przez zęby wycedził że mam być
                          >mu posłuszna
                          >i nie sprzeciwiać się mu. Z kumplem wypił jeszcze 2 piwa.

                          W moim środowisku takie zachowania klasyfikuje się jako żulerskie i
                          buraczane. I nie można ich usprawiedliwić złą relacją z ojcem.
                          Mnie było by wstyd wyjśc z takim gościem do pubu, a co dopiero mieć
                          za męża, ale widocznie ty masz inne standardy.
                          Zrob takie ćwiczenie mentalne i wyobraż sobie swojego męża np za 20
                          lat. Może ci sporo w tym pomóc wizerunek teścia. i co widzisz?

                          Radzę ci przejrzyj na oczy i wiej. Chyba,że cię kręci bycie
                          nieszczęsliwą, pogardzaną żoną.
                          • babcia_kasi Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 05.06.08, 22:49
                            Pati, zadaj sobie pytanie DLACZEGO MóJ Mąż MIAłBY SIę ZMIENIć?
                            I powiem Ci co będzie dalej;on zmieni Ciebie, na uległą, posłuszną, zahukaną.Po
                            kroczku, po centymetrze, będziesz powielała wzorzec teściowej.Nie ma innej
                            opcji.Już bardzo wiele zniosłaś, zniesiesz wszystko.
    • a_sally Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 05.06.08, 23:06
      Najpierw piszesz, jak Ci z nim źle, a gdy przychodzi co do czego, to
      go nagle bronisz, usprawiedliwiasz, kochasz, tłumaczysz dzieciństwem
      i przyjmujesz postawę żony, która ofiarnie zaciska zęby, walczy o
      małżeństwo, bo się jakoś ułoży.
      To typowe zachowanie ofiary, tak to odbieram. Bo zęby to można
      zaciskać przy kryzysie, a nie przy chamstwie, przemocy, agresji. Nie
      ma znaczenia, że głaszcze Cię po włosach, jak za chwilę traktuje Cię
      jak szmatę. Ja bym tak się czuła w twoim związku - jak szmata, nic
      nie warta, co nie ma kasy, ma zapier..., a i tak co zrobi to źle.

      Ja mam męża z charakterkiem, ale on nad swoimi wybuchami agresji
      pracuje. Kiedyś jego ulubionym tekstem było, że go sprowokowałam,
      zdenerwowałam, albo kto inny go wkurzył (jak w przypadku Twojego -
      ojciec), ale po czasie sam przyznał, że cokolwiek zrobię czy powiem,
      to pewnych zachowań NIC nie usprawiedliwia. Takim zachowaniem jest
      znęcanie się nad kimś, psychiczne czy fizyczne.
      Więc Ty go też nie usprawiedliwiaj, nie oczyszczaj, nie zwalaj na
      teściów, mieszkanie i inne. Jest wiele małżeństw, które wychowywały
      się w patologicznych czy alkoholowych domach, mieszkają z
      rodzicami/teściami i toczą z nimi wojny, wyniosło z domów taki a nie
      inny model rodziny, ale mimo to mąż nie traktuje żony jak szmaty (i
      odwrotnie).
      • asientos Re: coraz bardziej szokuje mnie mąż 06.06.08, 22:03
        sally to samo pomyslałam" burak, piwosz, sknera..." a za
        chwilę "pogardzany synek, zdał maturę, tatuś go nie kocha, a ja po
        prostu MUSZĘ zrobić mu sniadanko i go ko-ko-kocham straszliwie"
        albo rybka albo pipka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka