Taki głupi nawyk kiedyś miałam. Pisanie pamiętnika.
Robiłam to przez 10 lat - od 1993 do 2003, z króciutką przerwą.
W 2001 r. moja głupia matka się dorwała do moich zapisków (13 zeszytów), przeczytała wszystko - w związku z czym wszystko spaliłam.
Ale jako osoba uzależniona od pisania - zaraz zaczęłam pisać znowu. Ale krótko długopisem, w zeszytach - bo dzięki bogu mamy neta i blogi
Dzisiaj się dowiedziałam, że moja matka przeczytała 9 zeszytów zapisanych pomiędzy rokiem 2001 a 2003. Określiła mnie paroma epitetami... a ja...? no tak - przede wszystkim, ta osoba już nie jest moją matką. A poza tym, to mam pytanie - czy jak ją zajebię w afekcie i pod wpływem %, to mogę liczyć na wyrok w zawieszeniu?
Wszyscy mówią - uspokój się... Poczekaj... Hmmmmm.... Ja i tak jestem wyjątkowo spokojna. Prześpię się z tym wszystkim, zobaczę co będzie jutro, ale - pewnych rzeczy tolerować nie będę.
Ale jaja - do swojej matki będę się zwracać per "pani"... heh, dobrze jej tak
-
Skoro nie istnieje jedyna, prawdziwa i wieczna miłość, to muszę się zadowolić seksem, drinkami i chilloutem.