tapatik Re: Masaż nasz codzienny 22.04.13, 11:32 Więc pan profesor złożył w imieniu Zakładu Fizyki Biomedycznej podanie o wysokociśnieniowy, wysokowydajny ekstraktor związków organicznych z powłokami antyseptycznymi, wrzucił całą specyfikację, uzasadnienie, że podniesie jakość wszystkich eksperymentów na wydziale. Dostał na to chyba 10k. Kupił najlepszy dostępny na rynku, chromowany ekspres do kawy . Odpowiedz Link
tapatik Nie rozumiem... wiosna... słońce... 28.04.13, 22:10 Nie rozumiem... wiosna... słońce... wiara już na ławkach... komputerów nie mają czy co? Jeżeli mówią o tobie dobrze za twoimi plecami, to znaczy, że leżysz w trumnie na brzuchu. CNN - kolejne złe wiadomości ze świata muzyki. Justin Bieber został dziś rano znaleziony żywy w swoim mieszkaniu... - Ilu milicjantów trzeba aby wymienić żarówkę? - Żadnego. Oni po prostu pałują pokój za to, że jest czarny. Ja w szkole na religii miałem narysować grób kogoś bliskiego. Standardowa procedura, rodzice oczywiście wezwani do szkoły bo narysowałem grób taty - mimo, iż był żyw i zdrów. Wytłumaczenie - gdy byłem mały nie miałem nikogo, nawet w dalszej rodzinie, kto by nie żył, a że narysować kazali to narysowałem. Nauczycielka pyta Jasia: - Jasiu, jeżeli powiem "Ja wychodzę za mąż", to jaki to będzie czas? - Najwyższy! - odpowiada chłopiec. Badania dowodzą, że 100% ludzi spożywających wodę i oddychających powietrzem umiera . Nie chce mi się wklejać wszystkich zdjęć - sami sobie obejrzyjcie jak wygląda amerykańska superdieta. Odpowiedz Link
hashimotka88 Re: Nie rozumiem... wiosna... słońce... 29.04.13, 02:26 > Nauczycielka pyta Jasia: > - Jasiu, jeżeli powiem "Ja wychodzę za mąż", to jaki to będzie czas? > - Najwyższy! - odpowiada chłopiec. P.S jeeeest ta cho...ra w koncu sie skopiowala. Nie przyznam sie ile zajelo/zajmuje mi wyslanie tego posta. Przeklety dotyk ;/ dzisiaj sie na mnie uwzial. Hmmm jestem glupio uparta w niektorych przypadkach jak juz cos zaczne robic to staram sie dojsc Odpowiedz Link
tapatik Re: Nie rozumiem... wiosna... słońce... 29.04.13, 08:11 Jak już przytuptałaś to wytłumacz mi na co TO się trzyma? Klej, wcisk, kołki rozporowe? Gdzie jest haczyk? ?????????? C????? ?????? Odpowiedz Link
hashimotka88 Re: Nie rozumiem... wiosna... słońce... 29.04.13, 09:24 Probowalam sie wczuc ale ciezko mi bylo... Ja zrozumiec Jak TO sie trzyma? Zapewne jak opaska na glowie za pomoca uscisku, wykorzystujac przy tym.swoja rozciagliwosc No przeciez to widac Odpowiedz Link
81belona30 Re: Nie rozumiem... wiosna... słońce... 29.04.13, 11:03 -to się trzyma na siłę woli,a że wola u mnie słaba ,zatem nie dla mnie takie cuda Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 10.05.13, 13:28 Grill jednorazowy - używasz go tyle razy, aż zgubisz śrubki do mocowania nóżek. Potem używasz bez nóżek. Ostatecznie gubisz grill na akademikach. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 15.05.13, 10:26 Nic tak nie drażni kobiety jak: wszystko <maur> dzwoni freelancer <maur> (oddzwania w sprawie maila) <maur> w tle słychać dziewczynę "majtki załóż" shnela: Zakładam burdel, wchodzisz w ten biznes? miecio: A jaki wkład? shnela: Wkład własny, albo cudzy, to zależy od płci. Chleb z cukrem - pierwszy fast food z dzieciństwa. Zaginęła nagroda pieniężna. Uczciwemu znalazcy - pies, jamnik. Studentów, którzy stresują się przed sesją rząd polski uspokaja: "I tak nie ma dla was pracy". Można dożyć stu lat, jeżeli odmawiać sobie wszystkiego, dla czego warto te sto lat żyć. Mamy przedszkolaków nie takie straszne, jak je rysują. Wygrawerowany napis wewnątrz obrączki ślubnej: "Ten dzięcioł został schwytany i zaobrączkowany w dniu 15.01.2013". Wyszła powieść detektywistyczna dla niecierpliwych: "Morderca Pietrow". Kierownik projektu to gość, który myśli, że 9 kobiet urodzi mu dziecko w miesiąc. - Radek, wstawaj! Budzik dzwoni. - OK, powiedz, że oddzwonię... I wreszcie hit dnia: Dziecko w domu to jest jednak super sprawa, kolejny dzień z rzędu możesz sobie obejrzeć wschód słońca... Odpowiedz Link
tapatik Sama piekielna prawda 16.05.13, 12:50 Lucyfer w piekle przeprowadza inspekcje. Podchodzi do pierwszego kotła, którego pilnuje aż 10 diabłów i pyta: - Dlaczego aż 10 diabłów pilnuje tego kotła? - Bo w tym kotle gotują się Amerykanie, oni są ambitni i każdy co chwilę usiłuje wyskoczyć. Lucyfer idzie dalej i zauważa kocioł, a przy nim 5 diabłów. Podchodzi i pyta: - Czy tu tylko 5 diabłów wystarczy? - Tak, w kotle gotują się Anglicy, są ambitni, ale przy tym trochę flegmatyczni więc 5 wystarczy. Następnie Lucyfer podchodzi do kotła przy którym stoi jeden diabeł i zadaje mu pytanie: - Czy Ty tu sam wystarczysz, aby przypilnować kotła? - Tak bo w kotle gotują się Niemcy, to zdyscyplinowany naród, więc jeden diabeł wystarczy. Lucyfer idąc dalej zauważa kocioł, którego nikt nie pilnuje. Chodzi i szuka jakiegoś diabła, który by mu wyjaśnił zaistniałą sytuację, aż w końcu znajduje gdzieś odpoczywającego diabła, więc podchodzi i pyta: - Dlaczego nikt nie pilnuje tego kotła? - Bo w nim znajdują się Polacy. - Czy Ci ludzie nie chcą wydostać się z tego kotła? - Ależ chcą, tylko jak już jeden próbuje się wydostać i wspina się na ściankę, to reszta go łapie i ściąga z powrotem na dół. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 23.05.13, 22:59 KOBIECY REWANŻ ZA WSZYSTKIE SZOWINISTYCZNE KAWAŁY O BLONDYNKACH: 1. Penis jest jak pies: - plącze się miedzy nogami - lubi jak się go głaszcze - cieszy się razem z panem 2. Dlaczego mężczyźni pragną ożenić się z dziewicami? - Aby uniknąć krytyki. 3. Jak nazywa się mężczyzna, który utracił 90% swej inteligencji? - Wdowiec. 4. Po czym można poznać, ze facet jest podniecony? - Oddycha. 5. Jak wyglądałby świat bez mężczyzn? - Byłby pełen szczęśliwych, grubych kobiet 6. Co wspólnego maja chmury i mężczyźni? - Jak znikają za horyzontem - nastaje piękny dzień. 7. Jak nazywa się mężczyzna,któremu amputowano 90% mózgu? - Eunuch. 8. W czym jedzenie jest lepsze od seksu? - Godzinami nie trzeba czekać na kilka sekund przyjemności. 9. Po co na końcu członka znajduje się dziurka? - Aby mózg właściciela nie zginął z braku tlenu. 10. Kiedy mężczyzna jest wart 5 zł? - Gdy w "Makro" pcha wózek na zakupy. 11. Dlaczego faceci mówią o swoich członkach "mój przyjaciel"? - Bo pragną Wierzyc, ze ten kto kieruje ich życiem jest ich przyjacielem 12. Dlaczego tak mało jest kawałów o mężczyznach? - Bo to nie ładnie wyśmiewać się ze stworzeń "inteligentnych inaczej". 13. W jaki sposób mężczyźni przygotowują sobie kąpiel z bąbelkami? - Jedzą wcześniej dużo fasolki... 14. Jaka jest różnica pomiędzy mężczyzną a E.T.? - E.T. dzwonił do domu... 15. Co dla mężczyzny oznacza posiłek z 7dań? - Hot-dog i sześciopak... 16. Co dla mężczyzny oznacza pomoc przy sprzątaniu? - Podniesienie nogi, żebyś mogła poodkurzać... 17. Jak należy rozumieć zachowanie mężczyzny, który każe Ci przestać odkurzać i trochę odpocząć? - Prawdopodobnie przez odkurzacz nie słyszy telewizora... 18. Czym różni się mężczyzna od kota? - Koty zawsze trafiają do kuwetki 19. Po czym poznać, ze mężczyzna jest dobrze wychowany? - Wychodzi z basenu gdy musi się załatwić... 20. Nagi mężczyzna stoi przed lustrem i podziwia swoja męskość: - Dwa centymetry więcej i byłbym królem... Na to jego żona zwraca mu uwagę: - Dwa centymetry mniej i byłbyś królową... 21. Dlaczego mężczyźni tak lubią kawały o blondynkach? - Bo mogą je zrozumieć... 22. Czym różni się mężczyzna od komputera? - W komputerze wystarczy wydać JEDNO polecenie.... 23. Dlaczego psychoanaliza mężczyzn zabiera mniej czasu niż psychoanaliza kobiet? - Kiedy trzeba się cofnąć do dzieciństwa oni już tam są... 24. Co ma wspólnego mężczyzna w łóżku i jedzenie z mikrofalówki? - 30 sekund i gotowe... 25. Ilu mężczyzn potrzeba do wkręcenia żarówki ? - Dowiemy się jak tylko któryś wstanie z kanapy... 26. Jaka jest różnica pomiędzy barem a łechtaczką? - Większość mężczyzn nie ma problemu ze znalezieniem baru... 27. Dlaczego mężczyźni nigdy nie pokazują prawdziwych uczuć? - Nie można pokazać czegoś, czego się nie ma... 28. Kobieta: - czy kochasz mnie tylko dlatego, że mój ojciec zostawił mi fortunę? Mężczyzna: - ależ skąd, skarbie, kochałbym Cię tak samo, bez względu na to, kto zostawiłby Ci fortunę... 29. Jak sprawić, żeby mężczyzna był szczęśliwy w sypialni? - Przenieść tam telewizor... 30. Po czym poznać, ze mężczyzna ma orgazm? - Przewraca się i zaczyna chrapać... 31. Jaka jest różnica miedzy mężczyzną a lekarzem? - Lekarz jest uprzejmy gdy prosi, byś się rozebrała, - Lekarz słucha, gdy narzekasz, - Lekarz myje ręce zanim Cię dotknie. 32. Dlaczego puszki z piwem tak łatwo się otwiera? - Przyjrzyj się, KTO je otwiera... 33. Co to oznacza, gdy jesteś w domu a mężczyzna okazuje Ci nagle zainteresowanie i sympatie? - Pomyliłaś domy... 34. Jaka jest różnica pomiędzy mężczyzną a wielbłądem? - Wielbłąd może pracować 8 dni bez picia, podczas gdy mężczyzna może pić 8 dni nie pracując... Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 01.06.13, 16:12 Tata z synem jadą autem. Latorośl za kierownicą: - Tatku, jak myślisz, umiem już dobrze prowadzić? - A widziałeś tę blondyneczkę w czerwonej miniówce, w okularach Dolce&Gabana, z zieloną torebką w paski, na chodniku przed sklepem ogrodniczym? - Nie. - To nie umiesz. ***** Jeżeli najpierw się kłócicie, potem godzicie, a następnego dnia nie pamiętacie, o co żeście się kłócili, to to jest właśnie miłość. Chociaż może to też być skleroza. ***** Drodzy milionerzy. Jeśli w domu nie macie gdzieś biblioteczki, która po wyciągnięciu konkretnej książki, otwiera sekretne przejście, to oddajcie mi swoją kasę, bo nie wiecie, jak dobrze wydawać pieniądze. ***** Zwyczaj puszczania kobiet pierwszych przez drzwi sięga czasów prehistorycznych. Tak się sprawdzało czy w jaskini nie ma niedźwiedzi. ***** <maniek> nie rozumiem ludzi, którzy są ze sobą, chociaż cały czas się żrą <efzet> no bo wiesz... <efzet> może i cały czas się żrą... <efzet> ale też cały czas się rżną... I na tym polega cały sekret. Odpowiedz Link
tapatik Co liże kot (bardzo długie) 1 03.06.13, 08:32 Dawno, dawno temu powodowany ciekawością i całkowitym brakiem samokrytyki wrzuciłem swoje dane ze zdjęciem do Agencji Castingu Doskonałych Aktorów i Statystów czy jak tam oni się nazywali. Raczej w myśl filozofii "acomizależyzmu", bez nadziei na sensowny rezultat. Kilka mroźnych miesięcy później filozofia przyniosła nieoczekiwane plony, bo odebrałem telefon z pytaniem czy jestem zainteresowany udziałem w serialu w charakterze statysty. Co oczywiste, najpierw upewniłem się, że serial nie będzie przeznaczony dla widzów o szczególnych upodobaniach seksualnych. - Ależ absolutnie, nie, nie, poważny serial, dla telewizji, również dla młodszej widowni, żadne takie, zresztą zapraszam do biura, podpiszemy umowę - powiedziała sympatyczna pani. - Albo, jak pan woli, to możemy spotkać się na miejscu, zdjęcia są jutro rano. Wybrałem biuro, do którego pojechałem następnego dnia rano, a że było zamknięte, sprawdziłem w telefonie połączenia i zadzwoniłem do sympatycznej pani. Przeprosiła mnie za swoją nieobecność i zaprosiła jednak na plan podając adres. Film był kręcony w zrewitalizowanej zabytkowej łódzkiej kamienicy. Będąc osobą spostrzegawczą rozpoznałem właściwe miejsce po osobie przechadzającej się z kartką. "To jest - pomyślałem - aktor powtarzający rolę". Osoby mniej spostrzegawcze właściwe miejsce mogłyby rozpoznać po trzech wielkich autobusach, dwóch tirach, rozkładanym namiocie, ludziach z kamerami, reflektorach i wielkim banerze z tytułem filmu. Wszystko to było porozstawiane na ulicy. Poczułem się jak w Hollywood. Tutaj mogą pojawić się głosy malkontentów "Oho, zajęli całą ulicę, jak tak można, filmowcom wszystko wolno". Wcale tak nie jest. Po pierwsze, kamienica była położona na uboczu gdzie ruch był niewielki, po drugie film był wspierany przez Urząd Miasta, bo promował Łódź, po trzecie, filmowcy najzwyczajniej w świecie zapłacili za zajęcie pasa drogowego i to niemałe pieniądze, a po czwarte to jest Łódź, polska stolica kinematografii i tu filmowcom wszystko wolno. Ponieważ wszędzie stały małe przenośne zakazy zatrzymywania się z dopiskiem "nie dotyczy pracowników filmu TakiegoATakiego" a ja nie wiedziałem czy już jestem pracownikiem czy jeszcze nie - nie miałem pojęcia gdzie zaparkować, zapytałem zatem przechodzącego policjanta czy za autobusem można, on powiedział, że można i tak uczyniłem. Ten autobus to była szatnia, ale nie taka zwykła szatnia, bo z kostiumami, w drugim autobusie mieścił się bar, też niezwykły, bo mieścił się w autobusie, pierwszy tir przywiózł reflektory, które rozpoznałem i sprzęt którego przeznaczenie było dla mnie niewiadomą. Akurat jakiś facet zdejmował z góry dziwne filmowe ustrojstwo trochę przypominające blokadę do kół, zapytałem go o miejsce dla statystów, pokazał za moje plecy na kartkę ze strzałką, na kartce był napis "statyści", strzałka wskazywała lewo, udałem się za znakiem. Do pokoju statystów było jakieś sto metrów, nie sposób się zgubić, kartka co pół metra, precyzyjniej oznaczyć kierunek można by było tylko malując na ziemi ślady stóp, mimo ich braku bardzo łatwo trafiłem. Wewnątrz zastałem kilka osób w różnym wieku, przywitałem się, przedstawiłem, kto już statystował? wszyscy pierwszy raz? no ja też będę debiutował. Stół w pomieszczeniu zastawiony był paluszkami i zgrzewką wody. Po kilku minutach przyszła do nas kobieta w słuchawkach i mikrofonie na głowie, od razu widać, że jest ważną osobą lub że ma skomplikowany problem laryngologiczny. Stanęła na środku i powiedziała: - Proszę państwa, powinniście stale przebywać w tym pomieszczeniu, wyłączyć telefony, nie chodzić po terenie i stosować się do wskazówek reżysera. Częstujcie się - popatrzyła na stół - paluszkami. Zdjęcia powinny nam zająć kilka godzin, tak jak macie państwo w umowach. Proszę, żebyście sprawę potraktowali poważnie. Potraktowałem sprawę poważnie i powiedziałem, że nie mam umowy. Przeprosiła i wyszła. Po chwili przyszła druga pani, bez słuchawek, zapytała kto jeszcze nie ma umowy, nikt nie miał więc rozdała wszystkim druki do wypełnienia. Nie mogę zdradzić szczegółów, bo część umowy dotyczyła zakazu zdradzania szczegółów. Na dziewięćdziesiąt dziewięć procent chodziło nieujawnianie scenariusza, ale żeby nie ryzykować - w dalszej części historii zmienię trochę fakty. Z umowy na pewno mogę ujawnić zarobki. Osiem dych dniówki jak was to interesuje, czyli szału nie ma. Dniówka może trwać godzinę, ale może i godzin dziesięć. To zależy od wielu czynników, przede wszystkim od tak zwanych dubli, czyli ile razy trzeba kręcić tę samą scenę. A teraz będę musiał sporo poprzekręcać, żeby nie ujawnić jakichś tajemnic: Więc najważniejsze, serial nosił tytuł Komisarz Melex i opowiada o kocie, który wraz ze swoim wiernym panem, zresztą policjantem, gania po Łodzi i łapie przestępców. Po wypełnieniu umów przyszedł asystent reżysera. Facet musiał mieć niesamowicie słabą pamięć, skoro napis "asystent reżysera" nosił na czapce, na kamizelce z przodu i na kamizelce z tyłu. "Albo też często mylą im się kamizelki" - pomyślałem. Asystent reżysera wyczytał nasze nazwiska, i zaprosił trzy osoby na plan, łysego chłopaka, ładną dziewczynę i mnie. Po drodze powiedział, że dziewczyna i chłopak będą w tej scenie przechadzającymi się osobami, zaś ja będę przechadzającym się kryminalistą. - Załóż sobie te bransoletki - podał mi czarne kajdanki - i staniesz tam w kącie z Markiem. - Pokazał na policjanta w kącie. - Na hasło "akcja" Marek cię wyprowadzi, przeprowadzi przez pokój, na górze na schodach będzie stał kot Melex, najpierw kręcimy jak dyszy, potem schodzi na dół, o w tym miejscu obwącha twoje spodnie, zawarczy, wy z Markiem stajecie tutaj, podchodzi do was Znany Aktor i coś gadacie. - Co mam mówić? - postanowiłem się dowiedzieć, żeby w pełni oddać graną przeze mnie ponurą postać kryminalisty. - Bez znaczenia, dźwięku od was i tak nie będzie, w tym ujęciu kręcimy kota. Poszedłem zatem w kąt, gdzie przedstawiłem się i przywitałem z policjantem, okazało się, że to ten sam, który pozwolił mi zaparkować samochód, więc zapytałem czy jest prawdziwym policjantem a on powiedział, że nie. - A gdzie my właściwie jesteśmy? W sensie, że w filmie. - wskazałem plan filmowy. - Na komisariacie. Wtedy zdałem sobie sprawę, że autorzy filmu w życiu nie widzieli komisariatu. Przede wszystkim, w komisariatach raczej nie ma foyer. Po drugie, kafelki, szkło, chrom, granit, punktowe oświetlenie oraz nowoczesne meble robiły raczej klimat hipernowoczesnej kuchni. Przemyślałem sprawę i postanowiłem nie wskazywać im pewnego rażącego, wręcz podstawowego błędu. Zresztą, może specjaliści od efektów specjalnychcoś z tą fontanną zrobią, zamalują jakoś? A może po prostu będzie scena, w której główny bohater mówi "Szefie, kot odnalazł tę wielką fontannę, którą ukradziono wczoraj w nocy, więc wynająłem dźwig, i przywiozłem ją do nas - tutaj zrobi ruch ręką wkoło - do foyer naszego pięknego komisariatu"? Nieważne. Po jakimś czasie podeszła do nas pani treserka kota, powiedziała, że żeby Meleks chciał mnie obwąchać muszę mieć w ręku zdechłą kaczkę i mi ją dała. Gumową, przecież nie prawdziwą. Asystent reżysera poradził, bym kaczkę trzymał tak, żeby jej kamera nie widziała na co Marek wyraził opinię, że skoro mam skute z przodu kajdankami ręce, to szansa, że kamera nie zauważy kaczki jest nikła, chyba, żebym szedł tyłem. - Albo - woląc występować w filmie raczej en face szybko rzuciłem inną propozycję - mogę być złodziejem gumowych kaczek. Poszukiwanym i na szczęście schwytanym groźnym bandziorem napadającym na sklepy z zabawkami dla zwierząt. Wtedy pani treser zabrała kaczkę i sobie poszła, a asystent reżysera powiedział, że jednak Melex nie musi mnie wąchać, wystarczy jak zawarczy. Znaczy zamiauczy. Odpowiedz Link
tapatik Co liże kot (bardzo długie) 2 03.06.13, 08:34 Reżyser wyszedł na środek i określił plan działania: - Najpierw wchodzi Znany Aktor - machnął ręką na Znanego Aktora - później pan bandyta z Markiem - wskazał nas - a na końcu kot. Kot zaszczekał, że zrozumiał, więc też pokiwałem głową, żeby nie wyjść na głupszego od kota. Nurtowały mnie wątpliwości, czy biorąc pod uwagę wystrój komisariatu Znany Aktor nie powinien się w nim raczej pojawić, niż wchodzić. W chmurze dymu. Najlepiej z mieczem świetlnym albo jakimś wyczesanym mikserem w ręku. I koniecznie strzelajac z lasera. - Cisza na planie! - kurde, aż mnie dreszcze przeszły, gram w filmie! - Kamera.. akcja! - ale fajnie. Wychodzimy z kąta, Marek mnie prowadzi, ja robię ponurą minę kryminalisty, czemu właściwie pasuję im do kryminalisty? Nie patrzę w kamerę, kot schodzi po schodach, szczeknięciem miauknięciem wyraża swoją dezaprobatę dla mojej przestępczej postawy, zatrzymujemy się tam gdzie trzeba, podchodzi do nas Znany Aktor. - Cześć - mówię z pełnym nienawiści wzrokiem, bo wiem, że będę obserwowany przez miliardy telewidzów, ten serial po po prostu musi być hitem. - Jestem i10. - A ty, kurwa, co naodpierdalałeś, kurwa - pyta Znany Aktor. No to mnie zamurowało. Albo facet nie wie, że mikrofony nas nie łapią, albo za bardzo wczuł się w rolę a nie ma pojęcia, że policja już tak nie rozmawia. Obstawiam to drugie, więc zwężam oczy i syczę: - Przebiegłem na czerwonym świetle, proszę pana. Znany Aktor parska śmiechem, reżyser krzyczy "stop!" i powtarzamy ujęcie, bo kot przed zejściem ze schodów zamiast dyszeć lizał się po jajach. Drugie ujęcie przebiegało podobnie, Znany Aktor darował sobie przekleństwa, ale nadal gada jak ze złoczyńcą. - Co narozrabiałeś? - A naplułem na chodnik. - Kurczę, czy musimy grać te postacie werbalnie? Nie możemy pogadać jak normalni ludzie? Że mam kajdanki i minę jak bandzior, nie znaczy że trzeba się do mnie odzywać w ten sposób. Nie-policjant Marek widać dochodzi do tych samych przemyśleń bo pyta: - Co jest na śniadanie? - Jajecznica - odpowiada Znany Aktor. - Z kiełbasą. Idźcie póki jest - patrzy na mnie z nienawiścią. No! To jest aktorstwo! Mówisz coś innego, wyglądasz inaczej, myślisz swoje. - Mi się chyba nie należy, jestem statystą. My mamy paluszki i wodę - stwierdzam z miną nienawidzącego paluszków i cierpiącego na wodowstręt posiadacza wścieklizny. - Nie jesteś zawodowym aktorem? - dziwi się uprzejmie z wrogością na twarzy. - To świetnie grasz. Eeej, no taki komplement od Znanego Aktora, to jest coś! Wtedy reżyser krzyczy "Stop", wszystko było ok, nikt się po jajach nie lizał, ale w trakcie ujęcia z fontanny zaczęła ciurkać woda. Towarzystwo rozbiega się szukając kogoś do zakręcenia kurka, ja dochodzę do wniosku, że po słowach "...do foyer naszego pięknego komisariatu" główny bohater będzie musiał dodać "..i podłączyłem wodę, żeby sprawdzić czy działa". Asystent Reżysera ogłosił półgodzinną przerwę, na co Marek ze Znanym Aktorem uznali, że idą coś zjeść i zaproponowali, żebym do nich dołączył jeśli mam ochotę. Rzadko jadam śniadania w towarzystwie aktorów, więc oczywiście zgodziłem się i we trzech wyszliśmy na zewnątrz. A tam czekały jakieś dwie dziewczyny, chyba studentki, podeszły do nas i poprosiły o autografy Znanego Aktora, Marka i rozpędu lub przez pomyłkę mój. Pisanie mi nie za bardzo szło, Marek powiedział, że bez kajdanek powinno być łatwiej i mi je zdjął. Napisałem na kartkach "i10". Blondynce dopisałem swój numer telefonu. Pewnie nie udało się jej się mnie wygooglać, bo nigdy nie zadzwoniła. Chłopaki się pośmiali, zapytali czy to pierwszy mój autograf, pogratulowali i poszliśmy do baru. Zamówiliśmy dwie jajecznice z kiełbasą i trzy kawy, Znany Aktor nie chciał jajecznicy, bo już jedną zjadł. Choć jakby chciał, mógłby zamówić - wyjaśnił - można jeść ile się chce. Oprócz nas w barze było mnóstwo poprzebieranych policjantów. Czyli nieprawdziwych policjantów. "Gdybyśmy kręcili horror, byłoby mnóstwo zombie - pomyślałem - a gdybyśmy kręcili pornola..". Moje rozmyślania przerwało wejście Jeszcze Bardziej Znanego Aktora, nie mogę napisać kogo, bo nie chcę wyjść na plotkarza. O dziwo podszedł do nas, choć byłem pewien, że nie będzie mu się chciało z nami gadać. Przywitał się z Markiem, ze Znanym Aktorem i ze mną. Postanowiłem już nigdy nie myć ręki. Jeszcze Bardziej Znany Aktor zamówił u barmanki kawę, jak mu podawała, to się cukier rozsypał, trochę zła kobieta była. Z kawą wrócił do nas i poprosił Znanego Aktora na chwilę rozmowy, przeprosili i razem wyszli. Może chcieli porównać swoją wiedzę o zabijaniu, a może po prostu musieli pogadać o starych dupach, nie wiem. Jeszcze Bardziej Znany Aktor nie grał w naszym filmie, tylko tak sobie przyszedł, szkoda, że nie mogę wam napisać jak się nazywa. Zauważyliście, że piszę "nasz" film, "my" kręciliśmy? Błyskawicznie się wczułem, co nie? Magia kina. Po śniadaniu poszedłem połazić po terenie i okazało się, że drugi tir to przyczepa kampingowa kota Melexa. Akurat treserka ćwiczyła z nim przynoszenie patyka, jednak Melex bardziej wyglądał na zainteresowanego lizaniem się tu i ówdzie niż patykiem, który rzucała i po chwili przynosiła. Porozmawiałem z nią moment, dowiedziałem się, że koty są trzy, wszystkie takie same, zwykle gra jeden - najmądrzejszy choć wszystkie są bardzo mądre i że w rzeczywistości żaden nie ma na imię Melex. Ten który gra najczęściej, również dzisiaj, wabi się Azor. Pochwaliłem, że ładne imię, a kot Azor zamerdał ogonem. Dobry kot. Z ulicy podeszły do nas trzy fanki, poprosiły o autograf kota, treserkę i po zmierzeniu mnie krytycznym okiem - również mnie. Ponieważ mówiły do mnie "proszę pana" nie napisałem im swojego telefonu, tylko samo "i10". Dowiedziałem się, że kot daje autografy odciskając na kartce swoją łapę. Może odciski łap kotów różnią się, a może nie w każdym razie dziewczyny były zachwycone i dały się Melexowi alias Azorowi polizać po buziach. Patrzyłem na to z pewnym niesmakiem, mając w pamięci rzeczy, które były lizane przez momentem. Spojrzałem na zegarek... nie, łżę jak kot, tak naprawdę spojrzałem na telefon. Czas przerwy dobiegał końca, poszliśmy z treserką na plan, treserka zagwizdała na kota, który poszedł za nami. Z planu wychodził właśnie człowiek od zakręcania wody z kluczem francuskim w ręku. Za kilka miesięcy będę nieco zaskoczony i mocno rozczarowany znajdując jego nazwisko w napisach końcowych, podczas gdy ja zostanę opisany "..i inni". Odpowiedz Link
tapatik Nawet motyl po niemiecku brzmi jak karabin maszyn 04.06.13, 08:10 Skoro już wszyscy wstali mam dla Was zagadkę. Co może powiedzieć kobieta nagiemu mężczyźnie? Odpowiedzi są na końcu. Na końcu tego wpisu. A więc zaczynamy dzień dzisiejszy. Nawet motyl (Schmetterling) po niemiecku brzmi jak karabin maszynowy. <Adam>Messerschmitt Me 262 Schwalbe – (niem. jaskółka) <Adam>mamy konkurencję dla motyla <Filip>jezu <Filip>zawsze jak jest mi źle i mam doła - pocieszam się, że przynajmniej nie musiałem się w swoim życiu uczyć niemieckiego <g> Czy każda grupa miała ten sam zestaw pytań na kolokwium z obróbki u mgr Dziubińskiej? <g> jak ktoś odpowie to go zaproszę na urodziny <mw> nie wiem <g> możesz wpaść, a ktoś wie? Iron Man 3... Innowacyjna technika leczenia niepełnosprawności przez korporację AIM finalnie została uznana za "niewypał". Moim zdaniem mimo wszystko była genialna. Przynajmniej kawę mogli sobie podgrzać w rękach gdy za wcześnie wystygła. <kara> ehh <kara> nie ma co płakac nad rozlanym mlekeim lol <damenic> ja płacze jak mi się herbata rozleje <damenic> bo często to wrzątek <damenic> i leci na mnie <ja>Kurde, pije sobie kawe w kubku z napisem: "herbata", geslerowa by mnie zajebala. - Dlaczego ciągle chodzisz w jednych gaciach?! - Bo w dwóch jest mi za gorąco... - No jak tam, Zenek? Jak tam z Haliną w łóżku było? - Spoko. Jakoś się zmieściła. - Tato? To prawda, że u mamy w brzuszku byłem 9 miesięcy? - Prawda. Ale przedtem u mnie w jajcach 28 lat. W sklepie. - Pani da dwie skrzynki wódki. 100 butelek piwa. 20 butelek Martini. 10 butelek whisky. 10 butelek tequili. Dwa kartony Marlboro i 100 prezerwatyw. - Proszę. - Dziękuję. - Proszę pana! Proszę pana!! - Zapomniałem coś? - Nie. Ale pan mnie weźmie ze sobą, co? I na koniec odpowiedzi do zagadki. 1.Paliłam już grubsze skręty 2.Ohhh, jakie to urocze. 3.Może po prostu się przytulimy? 4.Wiesz, chirurgia plastyczna mogłaby pomóc. 5.Możesz tym zatańczyć? 6.Mogę dorysować na tym uśmiechniętą bułkę? 7.No no, a stopy masz takie duże. 8.Dobra, popracujemy nad tym. 9.Czy to piszczy przy naciśnięciu? 10.O nie… chyba boli mnie głowa. 11.(chichot i pokazywanie) 12.Czy mogę być szczera? 13.Jak słodko, przyniosłeś kadzidło. 14.To tłumaczy, skąd u ciebie taki samochód. 15.Może po zmoczeniu urośnie. 16.Za co Bóg mnie pokarał? 17.Przynajmniej dużo (długo) nie zajmie. 18.Nigdy przedtem nie widziałam takiego. 19.Ale wciąż działa, prawda? 20.Wygląda na nieużywany. 21.Może wygląda lepiej w naturalnym oświetleniu. 22.Może przeszlibyśmy od razu do zapalenia papierosów? 23.Zimno ci? 24.Musiałbyś najpierw naprawdę mnie upić. 25.Czy to złudzenie optyczne? 26.Cóż to takiego? 27.Dobrze, że masz tyle innych talentów. 28.Czy jest do tego pompka? 29.Więc to dlatego osądzasz ludzi po osobowości. 30.Zdaje się, że to zrobi ze mnie rannego ptaszka. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 10.06.13, 08:24 - Dlaczego statystyka jest największym kłamstwem? - Bo dostaje dane z księgowości. - Jak się uprawia seks z urzędniczką? - Puk, puk, można? - Tak, proszę wejść. <xaxes> ja mam lekko ponad 10 cm <xaxes> a tylko kurwa spróbujecie przekleić te logi bez kontekstu <Gettor> Ile ona już jest na tej diecie? <Bortash> Hmm... z tydzień będzie. <% User Asia has joined the channel %> <Asia> Nakarm mnie. Teraz. <LubieBycZabijan> ej, a pamiętacie Magiczny autobus? <Agavve> magiczny autobus to ja mam jak chce z głównego do domu wrócić <duch> Byliśmy już na takim etapie związku, że podczas seksu pozwoliłbym ci myśleć o każdym... Nawet Johnnym Deppie... <mała mi> Ja pozwoliłabym ci pomyśleć najwyżej o Barbarze Streisand. Wczoraj pikieta ''Świat bez kosmetyków'' (same nieumalowane kobiety) rozgoniła gej-paradę, jednostki prewencji i przy okazji sabat satanistów. Znajomy programista już trzeci dzień próbuje zainstalować rosyjskie litery w pewnym programie i pisze do mnie mailem prośby, by przesłać mu coś po rosyjsku. A ja trzeci dzień w odpowiedzi na jego prośby kopiuję i wklejam mu w maila jakieś japońskie krzaczki. - Ależ pani młodo wygląda! Jak pani to robi?! W czym tkwi sekret?! - Mam 18 lat. Wczoraj widziałem jedną dziewczynę, która biegała po mieście w sukni ślubnej. To nazywam aktywnymi poszukiwaniami! Głupie dziewczyny gdy wypiją dzwonią do byłego, mądre do przyszłego! - W prosty sposób ci udowodnię, że jesteś rogacz! - Ta? Ciekawe jak? - A pijesz wodę z muszli klozetowej? - Eee.. no nie piję... - No widzisz. Bo ci rogi przeszkadzają! Siedzimy na imprezie i do Taty podchodzi Synek (lat 3.5) i mówi: - Tata - bawimy się w chowanego. - Dobra, odpowiada Tata, chowaj się. - Po czym kompletnie nie przejmując się Tata dalej siedzi i gada z współbiesiadnikami. Po 10 minutach Synek wraca i z pretensją: - Tata, miałeś mnie szukać! - No ale szukałem Cię Tu i Tu i Tam i nigdzie nie mogłem Cię znaleźć.- odpowiada Tata z miną pokerzysty. Synek łyknął jak gęś kluskę i mówi: - Teraz Ty się chowasz. Tego się już markować nie dało, wiec Tata idzie się chować i schował się za parawanem oddzielającym pokoje od kuchni. A Synek skończył liczyć, szuka, szuka i przegapił kuchnię i poszedł na piętro szukać. Tymczasem ja miałem sprawę do mojej córy, która bawiła się z resztą dzieciaków na górze i idąc tam, po drodze widziałem, jak zza parawanu podciągając się na palcach, zaaferowany Tata wygląda z wielkimi oczami czy też go Synek wypatrzy. Wchodzę na górę, zaglądam po kolei do pokoi szukając potomkini i w trzecim trafiam na Synka, który siedzi pośród klocków i najzwyczajniej w świecie się nimi bawi. W tym momencie usłyszeliśmy głos z dołu, chcący ułatwić poszukiwania: - Synku, tutaj jestem! Na co Synek kompletnie nie przerywając zabawy: - Tak Tato, szukam Cię, szukam! Moim zdaniem dowcip tygodnia: Mam najlepszego faceta na świecie: każdego dnia mówi, że mnie kocha; całuje na powitanie i pożegnanie; wręcza takie fajne prezenty! Ma jednak jedną wadę: nie chce chodzić do przedszkola Odpowiedz Link
tapatik Matematyczny 18.06.13, 08:22 Matematyczka chwali się koleżance, że umówiła się przez net na wieczór, z fantastycznym facetem. Wiek, stan konta, wygląd, inteligencja, ogłada - wszystko idealne. Na drugi dzień koleżanka pyta, jak było. - Daj spokój, szkoda nawet gadać... To były liczby urojone... Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 08.07.13, 22:04 Proszę nie cenzurować. Wezwanie. Do innego budynku. Nie włącza się... nie ważne co. Na szczęście nadwaga dalej jest, więc można sobie pospacerować po schodach. Najpierw długo dobijałem się do domofonu, ale na szczęście ktoś mnie wykukał i mogłem wleźć. Przy okazji się dowiedziałem, że "szefa nie ma, pojechał na urlop" i dlatego nie miał kto otworzyć drzwi. Jak szedłem na "stanowisko pracy" musiałem minąć pokój, w którym siedzi Mój Kumpel, z którym się kiedyś na dyskotekach szlajałem. Drzwi do pokoju były otwarte, więc usłyszałem wołanie "TAPATIIIIIIIIIK". No to się wróciłem. Mój Kumpel aż wstał z wrażenia i tak rzecze: - Wiesz, ja teraz robię za kierownika, więc jak chcesz tu coś robić, to musisz się zapytać mnie o zgodę na przystąpienie do działania. Więc się pytam, czy chcesz zgody na przystąpienie do działania? Poniedziałek. Rano. Jak zwykle nie chciało mi się wstać. Zaczyna się robić gorąco. Mózg jeszcze nie do końca odkleił się od czaszki. Po prostu nie miałem jak przetworzyć tego co usłyszałem. - A SPIERDALAJ. I polazłem do następnego pokoju. Za 5 minut do pokoju przydreptał Kumpel Mojego Kumpla, który był zresztą świadkiem całego zdarzenia. - Dobrześ Mu Pan powiedział. Kierownika nie ma, to się wymandrza. Problem rozwiązałem w kilka minut. Odpowiedz Link
maruda2 Re: Masaż nasz codzienny 08.07.13, 22:16 zaplułam monitor nawiasem mówiąc, jak ja kiedyś rzuciłam w pracy "k...wą" , co wcześniej mi się nie zdarzało, to pani z magazynu wreszcie mnie polubiła i zaczęła mówić po imieniu Odpowiedz Link
tapatik Znalezione 24.07.13, 18:26 Rzecz działa się w jednym z dużych marketów, w kolejce do kasy. Kolejka owa była dość sporych rozmiarów i nie przesuwała się do przodu zbyt szybko. Wiadomo, a to ktoś ma koszyk wyładowany po brzegi, a to ktoś źle PIN wstuka itp. No trzeba być cierpliwym. Przede mną stało takie typowe małżeństwo w wieku +/- 45 lat. Mężowi najwyraźniej bardzo nie podobało się tempo kolejki bo powiedział (dosyć głośno) "Ja pier*olę". I chyba chciał już tę myśl rozwijać gdyby nie wtrącenie jego żony: - To samo mam ochotę powiedzieć, gdy muszę się z tobą pokazywać publicznie. Idzie ulicą dwóch znajomych. Nagle jeden z nich łapie drugiego i siłą przeciąga na drugą stronę. - Co się stało? - O, zobacz, tam idzie mój prawnik. Znowu zapyta się co słychać, pokiwa głową i za tydzień przyśle rachunek za konsultacje. - Jak się impra wczoraj skończyła? Nic nie pamiętam. - Też mi się film urwał, ale chłopaki mówili, że wskoczyłaś na stół i striptiz odwaliłaś! - Ale ja nie umiem striptizu robić. - Oni też tak powiedzieli... Korespondent Pepponow z agencji TASS donosi: Rosja serdecznie wita imigrantów z Chin. I zaprasza do osiedlenia się na Północnym Kaukazie. Dostaję dziś rano z nieznanego numeru sms: - Ku*** jaki kac. Suchy ból w mostku, objawy nagłego odstawienia. - A kto pisze? - Przepraszam, pomyłka... - Nie szkodzi, ja też zdycham po wczorajszym.. - Taki kraj. Klinujemy? Syn wraca do domu z kolczykiem w uchu. Ojciec patrzy na niego i mówi: - Wiesz, synku, od wieków jeżeli facet nosił kolczyk w uchu to był to albo pirat albo pedał. Ja teraz wyjrzę przez okno i jeżeli tam nie stoi twój okręt... Dzwonek do drzwi. Facet otwiera. W drzwiach trzech gości w kombinezonach przeciwchemicznych, w maskach gazowych i z miotaczami płomieni. - Kowalski Stefan? - No tak... o co chodzi? - Oddawał Pan wczoraj krew do analizy w miejskim szpitalu? - Gdzie pracujesz? - W restauracji sejmowej. - Kelner? - Nie, poseł. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 25.07.13, 07:52 Dojrzałość to wiek, gdzie przy podrywaniu dziewczyny nie patrzysz na cycki, ani na twarz, lecz obecność pierścionka. To że siedzisz w kuchni nie upodobni cię do baby tak jak stanie w garażu nie upodobni cię do samochodu. Sonet MCCCXXXVII Maszyno licząca, myślisz binarnie; Procesor rozkazy me wykonuje. Tym razem na pewno nic nie zepsuję; Źródłowy kod gotów, nie skończysz marnie. Zobaczyć cię wszędzie mogą dziś ludzie; Choć czasem w ukryciu chowasz się sama. Ignorują ciebie, w biegu od rana; Choć największemu pomagasz marudzie. Ty nam nieziemskie możliwości dajesz, Chociaż budową zupełnie tyś inna. I nigdy nie będziesz jak my dziecinna. Lecz jak masz humor to karty rozdajesz. Więc programista czy administrator, To tak naprawdę boskości amator. Odpowiedz Link
zed-is-dead Ro może teraz coś o nas: 25.07.13, 12:34 Ilu forumowiczów potrzeba, żeby zmienić żarówkę? 1 aby zmienić żarówkę i napisać że żarówka została zmieniona 14 którzy podzielą się podobnymi doświadczeniami przy zmienianiu żarówki i napiszą o tym jak inaczej można było to zrobić 7 którzy ostrzegą o niebezpieczeństwach grożących przy zmianie żarówki 1 którzy przeniesie temat do działu "Oświetlenie" 2 którzy zaczną się kłócić i przeniosą to do działu "Elektryka" 7 którzy wytkną błędy gramatyczne/ortograficzne w postach na temat wymiany żarówki 5 którzy pojadą tym co wytykali błędy 3 którzy poprawią te błędy 6 którzy będą się kłócić czy pisze się "żarówka"; czy "rzarówka" i 6 którzy powiedzą im że są głupi 2 profesjonalnych elektryków którzy poinformują wszystkich że mówi się "lampa" 15 wszechwiedzących, którzy twierdzą że siedzieli w tym temacie i mówi się "żarówka" 19 którzy napiszą że to forum nie jest o żarówkach i powinno się to przenieść do forum o żarówkach 11 którzy obronią temat mówiąc, że wszyscy używają żarówek więc temat pasuje 36 którzy będą debatować która metoda zmieniania żarówek jest lepsza, gdzie kupić żarówki, jakiej marki i które są wadliwe 7 którzy podeślą linki gdzie można zobaczyć różne przykłady żarówek 4 którzy napiszą że te linki nie działają i podeślą nowe 13 którzy zacytują kilkanaście postów, a pod cytatami pisząc: "Ja też" / "Zgadzam się" 5 którzy napiszą że odchodzą z forum, bo nie mogą dłużej znieść kontrowersji wokół żarówek 4 którzy napiszą że "TO JUŻ BYŁO!" 13 którzy napiszą żeby "szukać" zanim napisze się kolejne pytania o żarówki 1 który okazyjnie zapyta się: jak wymienić klakson? 1 który odpowie na oryginalny post po pół roku i zacznie temat od nowa. 15 którzy podzielą się swoimi doświadczeniami w dziedzinie podkręcania żarówek. Odpowiedz Link
tapatik Luzak 31.07.13, 09:18 Siedzi sobie orzeł na skraju przepaści i pali trawkę. W pewnym momencie zamyka oczy i rzuca się w przepaść. Leci, leci i tuż nad ziemią, gdy już, już wydaje się, że się rozbija rozwija skrzydła, wzlatuje do góry i z powrotem siada nad przepaścią. Widzi to wszystko bocian i zainteresowany podlatuje do orła: - Ty, orzeł, co robisz? - Palę sobie zielsko... - Ty to jesteś luzak orzeł, daj no skręta. też bym chętnie zajarał. Orzeł częstuje bociana i tak sobie palą i palą ... Nagle zamykają oczy i rzucają się w przepaść. Spadają jak kamienie i gdy już wydaje się, że się rozbiją o ziemię rozpościerają skrzydła i lecą w górę. Bocian, gorszy lotnik poobijał się trochę, nie spodobało mu się i odleciał. Oba ptaki obserwował jednak wilk. Kiedy orzeł znów usiadł na swojej skale nad przepaścią wilk podszedł do orła: - Cze orzeł, co robisz? - A palę sobie trawę... - Niezły z ciebie luzak, podziel się, chętnie bym se trochę w płucko walnął. Orzeł poczęstował wilka i tak sobie siedzą i palą, aż w pewnym momencie zamykają oczy i spadają głowami w dół w przepaść. W połowie drogi na ziemię orzeł otwiera jedno oko i znudzonym głosem pyta wilka: - Wilku, a czy ty w ogóle masz skrzydłaaa? - Nieeee, a bo co? - Wiesz co wilku? Ty to dopiero jesteś luzak ... Odpowiedz Link
tapatik Rodos 02.08.13, 14:37 [14:32:24] <Tapatik> Gdzie jedziecie na urlop? [14:32:51] <XXX> Rodos [14:33:09] <XXX> Rodzinne ogrodki działkowe ogrodzone siatką Odpowiedz Link
tapatik Powrót żołnierza 08.08.13, 09:43 www.wykop.pl/link/1591759/powrot-zolnierza-z-afganistanu/ Komentarze pod filmikiem 1. zawsze wnerwia mnie przy tego typu akcjach (powroty z wojska czy zaręczyny), że kobita zamiast się cieszyć, na początku zachowuje się jakoś dziwnie, odchodzi, odwraca się, kuca, siada, a facet stoi jak taka pipa i zastanawia się "cieszy się czy wk# rwiona?!" 2. Tego kawałka natury nie ogarniesz, nawet nie próbuj 3. To je kobita, tego nie zrozumisz 4. Ale zauważcie, że córka zachowuje się normalnie, tzn. okazuje radość i wskakuje na ojca. Do okresu dojrzewania dziewczynki zachowują się jak Normalni Ludzie. Później się wszystko komplikuje... 5. nie ma się co dziwić że konsternacja i lekki szok- na chacie syf, lodówka pusta, nogi nie ogolone, na wieczór umówiona z kumpelą, a stary sobie niespodzianki robi i z wraca wcześniej z wojny. Odpowiedz Link
czarny.onyks Re: Masaż nasz codzienny 12.08.13, 22:13 może trochę nie polityczne, ale nie mogłam sie powstrzymać Po ostatniej wieczerzy nad ranem, budzą się skacowani apostołowie. Wokoło rozpierdol totalny, łby ich bolą niemiłosiernie, w gębach zaschło na kamień. Jeden z apostołów mówi: - Poślijcie kogoś po wodę. Na to ktoś odpowiada - Tylko kurwa nie Jezusa Odpowiedz Link
tapatik Aquapark 19.08.13, 22:27 Uprasza się o nie czytanie niniejszego tekstu w pracy. Uprasza się o zaprzestanie jedzenia i picia, no chyba, że ktoś lubi mieć upaćkany monitor. Uprasza się o nie czytanie tego tekstu podczas odwiedzin teściowej, ślubu, pogrzebu i słuchania ojca dyrektora. Niniejszy tekst w pewnych sytuacjach może zastąpić psychologa. Powyższe uwagi są konieczne ze względu na wyjątkowość poniższego tekstu, tradycyjnie zresztą znalezionego w otchłaniach internatu. Ponieważ mamy wakacje, będzie wakacyjnie. O urlopie sprzed kilku lat, dokładnie, to o urokach nowoczesności w tradycyjnym Zakopanem. Nie jestem człowiekiem mocno starej daty, jednak wynalazki ostatnich lat czasami mnie przerastają. Najbardziej te, po których zostaje trauma na lata całe... Córka moja najstarsza zmusiła mnie do wypadu do aquaparku. Bo fajnie, bo zabawy we wodzie superaszcze są... Nie mając wyjścia, założyłem kąpielowe bokserki, w garść chwyciłem nieodłączną reklamówkę z klapkami i ręcznikami i - w drogę! Początek był zgoła niewinny. Bilety, szatnia, natrysk. Potem powstał problem, co zrobić najpierw, na co się wybrać. Ja optowałem za basenem. Albo dużym, do pływania, w tym zewnętrznym, z widokiem na Tatry, albo takim z masażami. Coby stare plecy poratować. Ale latorośl moja piekielna wymagała adrenaliny!!! Czyli zjeżdżalni. Największą, kończącą swój bieg w basenie zewnętrznym, odrzuciłem po krótkiej obserwacji. Otóż, byłem świadkiem, jak młodzieniec lat około 16, z zapałem tłumaczył kumplowi, że tą rurą jedzie się fajnie tylko głową naprzód. Bo woda spod nóg nie pryska, a i wrażenia lepsze. I pojechał. Z rury wypadł najpierw instruktor zjeżdżalnictwa, a po jakichś trzech minutach jego gacie... Góry w odwiecznym milczeniu zniosły tą profanację. Potem spróbowałem sił w zjeździe wspólnym po pochylni otwartej. Bo miałem w pamięci opowieści Szefa, który rok wcześniej utknął a słowackiej rurze. A że walczymy w podobnej kategorii... sami rozumiecie. Zjazd okazał się klapą na miarę Kac Wawa. Bo, ze względu na masę, musiałem się kilkakrotnie odpychać, coby nabrać jakiejkolwiek prędkości zjazdowej. W końcu, moja piekielna córka zoczyła w oddali TO. Otwartą zjeżdżalnię o nachyleniu gazyliona stopni, długości kilkunastu metrów, kończącą się w mikrym baseniku. Wśród zwierzęcych pisków ekscytacji zostałem zawleczony ku wrotom piekieł. Córcia pojechała pierwsza. Z piskiem wpadła do basenu, a że wagowo walczy w kategorii z jedną nogą Małysza, odbiła się kilkakrotnie od powierzchni i zadowolona opuściła basen. Wtedy przyszła kolej na mnie. Pomodliłem się przelotnie, a potem rozpocząłem najgorsze kilka sekund życia. Po odepchnięciu się, w ciągu kilku chwil, nabrałem sporego ułamka prędkości dźwięku. Moje stateczne bokserki zostały zredukowane do stringów i wciśnięte tam, gdzie od ładnych kilku lat starałem się pieluchy nie nosić... Toteż, szorowałem gołym zadkiem po plastiku. Przysiągłbym, że czułem smród spalenizny... Żeby choć trochę zmniejszyć tempo spadania w czeluść, rozłożyłem nogi. Nie zwolniłem, za to u dołu pochylni malowniczo klasnąłem dość wrażliwymi elementami anatomii o lustro wody... Z narastającym wytrzeszczem zaliczyłem jeszcze dwa trafienia kością ogonową o dno basenu, po czym wypadłem zeń z całkiem sporym impetem. Tocząc wokół błędnym wzrokiem, wstałem. Piekły mnie czerwone plecy i przyległości. Tępy ból w kroczu pulsował w rytm tętna- jakieś 200/ minutę. Zaś kąpielówki miałem ewidentnie typu Borata: stringi w kroku, guma pod brodą... Był to jeden z niewielu razów, kiedy żałowałem, że nie piję. Chciałem z tego miejsca serdecznie pozdrowić konstruktorów owego piekielnego urządzenia. I zapytać, czy nie dałoby się założyć, że zechce z niego skorzystać ktoś, kto posturą przypomina bardziej baobab, niż mimozę? I dla niego zrobić ciut głębszy i dłuższy basenik? Albo chociaż powiesić kartkę z ostrzeżeniem: "ważysz 100+, skończysz z gatkami w jelicie grubym"? Byłbym niezmiernie zobowiązany... Odpowiedz Link
zed-is-dead Re: Aquapark 19.08.13, 22:33 Tapatik - a nie uważasz, że to jest pisane w stylu Gubiego? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, ze to jego twórczość, choć on z pewnością baobabu nie przypomina. Odpowiedz Link
tapatik Re: Aquapark 20.08.13, 12:28 Jak byś tak aktywował profil, to bym Ci wysłał na priv źródełko. Odpowiedz Link
tapatik Re: Aquapark 18.04.16, 08:32 Wreszcie udało mi się dorwać Gubisia (po 3 latach ) To jednak nie on. Odpowiedz Link
tapatik Patologia 19.08.13, 22:42 Historia z niedawno otwartego osiedlowego sklepiku ze wszystkim. Wysłałam faceta po sprawunki pierwszej potrzeby, czyli: mleko, pieczywo, coś do pieczywa, kratkę wody mineralnej, jakieś pierdółki i... klucz do historii... tampony. Wziął listę, poszedł. Wrócił ubawiony i opowiedział takąż historię: Podaje sprawunki na ladę, pani za ladą kasuje, zatrzymuje się przy tamponach. - Pan wie, co to jest? - No... tak. - Nie sprzedam. - Jak to: nie sprzeda pani? - Bo to nie jest dla mężczyzn. Pan jest m ę ż c z y z n ą. (luby ma długie włosy, może myślała, że chce zostać kobietą?) Po co to panu? Patologia jakaś! Babka mówiła ponoć dość głośno, inni klienci obecni w sklepie zamienili się w gapiów. - A, bo wie pani - odpowiedział luby - ja jestem z takiej patologii, że jak w ryj dostanę od starej, to tym najlepiej farbę z nosa tamuję. Sprzedała! ***** Zabieram dzisiaj żonę na skoki spadochronowe. Dlatego nie zdziwcie się jeśli zobaczycie nagle zaćmienie słońca. ***** Nie taka żona straszna, jak się pomaluje! ***** Współczesne kobiety są wystarczająco wykształcone i pewne siebie, żeby pokonać każdego faceta w sporze... wybuchając płaczem. ***** Jest już tak ciepło, że można nosić sandały bez skarpet... ***** Najmniejsze na świecie krowy, ważące zaledwie 1,5 kg, zostały przypadkowo odkryte w jednej z rosyjskich wsi. Odkrywcami byli pracownicy urzędu skarbowego, którzy podzielili ilość mięsa sprzedanego przez miejscową rzeźnię przez ilość zabitych przez nią zwierząt. ***** Dojeżdża Kamaz drogą podporządkowaną na skrzyżowanie. Kierowca rozgląda się. Z lewej Smart, z prawej też nikogo... Odpowiedz Link
tapatik Szkolenie w Rowach 22.08.13, 22:13 Autentyczny tekst rozesłany przez kierownika w jednej z dużych polskich firm, gdzie pracuje masa normalnych osób, które lubią się odprężyć. Drodzy Koledzy! W związku z bardzo bliskim już szkoleniem w Rowach, czuję się w obowiązku podjąć kolejny raz tę syzyfową pracę i zaapelować do Waszego człowieczeństwa, resztek instynktu samozachowawczego i sumienia (trudny wyraz, zjawisko sumienia nie jest wśród Was powszechne, wiem). Jak wiecie szkolenie jest przeznaczone dla pracowników działów sprzedaży ze wszystkich spółek grupy A*****R. Znaczy to, że oprócz nas będą tam również normalni ludzie. Dlatego proszę o przestrzeganie paru zasad, które pozwolą nam przebrnąć jakoś przez ten kolejny ciężki życiowy egzamin: 1. Nie awanturujemy się zaraz po przyjeździe o warunki zakwaterowania czy miejsce przy stole. Delikatnie zwracamy uwagę osobom odpowiedzialnym za zaistniałą sytuację i grzecznie proponujemy zmianę. 2. Nie upijamy się do nieprzytomności. 3. Nie wolno w żadnym wypadku publicznie bić lub lżyć Jarka W. 4. Nie przewracamy stołów, krzeseł i ław. 5. Nie zasypiamy na krześle, ławce, fotelu ani na stole w trakcie trwania szkolenia czy integracji. Zakaz ten dotyczy również pleneru. 6. Pilnujemy się nawzajem i jak kogoś ogarnie słabość grzecznie, spokojnie i dyskretnie ewakuujemy kolegę na z góry upatrzoną pozycję. 7. Nie używamy cały czas wyrazów wulgarnych (np. zamiast powiedzieć "kurwa czy masz jeszcze te w dupę jebane papierosy, bo mi właśnie kurwa wyszły do chuja zajebanego" można powiedzieć "czy mógłbyś mnie poczęstować papierosem"; albo zamiast powiedzieć "do chuja! Widziałeś tę sukę z ... .,na pewno wali się jak dzika, o ja pierdolę" można powiedzieć "widziałeś jaka fajna dziewczyna przyjechała z firmy..." 8. Nie bijemy się między sobą, a ewentualne kłótnie należy cicho przeprowadzać i nie wołać nikogo na arbitra. 9. Nie ryczymy jak dzikie zwierzęta. 10.Nie wycieramy podłogi kolegami z pracy ani ze spółek. 11.Nie pytamy kolegów, którzy mówią rzeczy, które wydają się nam absolutnie bezsensowne "głupi się robisz?" 12.Nie opowiadamy nikomu głupot i nie zanudzamy opowieściami o naszych pijackich bądź seksualnych osiągnięciach. 13.Z Zarządem rozmawiamy TYLKO na trzeźwo!!! Staramy się podczas rozmowy nie opowiadać głupot o naszych niesłychanych możliwościach, umiejętnościach i osiągnięciach przyszłych, jak i minionych. W żadnym wypadku nie roztaczamy przed Zarządem wizji pojemności rynku w poszczególnych grupach asortymentowych. Podczas rozmowy nie należy trzymać rąk w kieszeniach, palić i wydmuchiwać dymu prosto w twarz rozmówcy, ani drapać się po genitaliach. Nie należy również obejmować rozmówcy ramieniem. Pamiętamy że Członek Zarządunaszej firmy nie jest "luźnym spoko ziomem". 14.W żadnym wypadku nie kiwamy ręką na Członka Zarządu Naszej Firmy. 15.Nie zmieniamy, klnąc na czym świat stoi, regulaminu gier i konkursów przygotowanych dla nas przez pracowników firmy szkolącej. 16.Jeżeli któryś z uczestników szkolenia nie będzie chciał pić każdej kolejki, nie ryczymy na całą salę "nie chlasz? - to po chuj żeś tu przyjechał" 17.Nie gwiżdżemy na obsługę, nie domagamy się gromkim głosem wódy, żarcia czy usługi seksualnej. 18.Nie wolno uniemożliwiać wejścia/wyjścia z zajmowanego wspólnie z kolegami domku/pokoju poprzez odbywanie tam długotrwałego stosunku płciowego. 19.Nie wolno oddawać moczu do umywalek ani pojemników na śmieci. Można to uczynić do klozetu lub pisuaru. 20.Jeżeli w trakcie zabawy ktoś wyłączy prąd, bo już najwyższy czas iść spać, należy jak najszybciej podać mu szklankę zimnej wody. 21.Przed pytaniem "czy jest tu coś do wypierdolenia?", przed wykonaniem "tąpnięcia w Bytomiu" bądź "pionizacji" sprawdzamy, czy jesteśmy we właściwym domku/pokoju. Nie wyłamujemy drzwi wejściowych do w/w obiektów "bo tam na pewno się schował!" 22.Szkody powstałe podczas kretyńskich, pijackich wybryków będą pokrywane z Waszego uposażenia, bez dyskusji. 23.Będąc pod silnym wpływem alkoholu nie przechadzamy się środkiem ośrodka wczasowego i nie informujemy całego otoczenia, że jest luźno, 24.Chcąc odbić partnerkę w tańcu (o ile dojdzie do zabawy tanecznej) nie przypalamy nikogo papierosem ani nie odpychamy jak chłopca. 25.To nieprawda, że wszystkie kobiety, które będą na szkoleniu mają ochotę pobzykać się z Wami i nie należy również wygłaszać komentarzy w stylu: "kurwa! Tę to bym jebnął..." 26.Zabraniam palenia i robienia setek zdjęć w trakcie szkolenia i integracji. W szczególności zakaz ten dotyczy Sebastiana. Jemu nie wolno dotykać aparatu w ogóle! 27.Nie odbywamy długotrwałych i głośnych stosunków płciowych w pomieszczeniu, w którym przebywają jeszcze inne, postronne osoby, które pragną odpocząć. 28.Nie obrażamy się wzajemnie i nie snujemy głupawych opowieści o rezultatach nieudanych eksperymentów niemieckich na ludności polskiej 29.Przed rozpoczęciem darcia mordy z treścią, która ma zachęcić napotkaną kobietę do natychmiastowego odbycia stosunku płciowego, należy się rozejrzeć i oszacować audytorium. Naprawdę nie wszyscy mają ochotę tego słuchać. Zdaję sobie sprawę z faktu, iż powyżej podjęte sprawy nie wyczerpują bardzo szerokiego wachlarza Waszych możliwości. Jednakże jeżeli narobicie sobie i mnie wstydu i zaprezentujemy się w obliczu koleżanek i kolegów z grupy A*****R, nie jako zgrany kolektyw sympatycznych ludzi, lecz jako banda wyzutych z resztek człowieczeństwa, zezwierzęconych skurwysynów i pijaków, to długo nie będzie żadnego wyjazdowego szkolenia. Odpowiedz Link
tapatik Ghurkowie 23.08.13, 12:54 Pewnie dnia podczas wojny dowódca wezwał oddział nepalskich Ghurków i oświadczył, że wezmą udział w specjalnej akcji. Zostaną zrzuceni za linią wroga z wysokości 300 metrów. Z racji niebezpieczeństwa w akcji mogą wziąć udział tylko ochotnicy. Zgłosiła się połowa żołnierzy. Podczas instrukcji jeden z Ghurków zapytał się, czy podczas zrzutu będą mogli użyć spadochronów. Dowódca odpowiedział, że tak. Wtedy do ochotników przystąpili wszyscy żołnierze oddziału. Odpowiedz Link
tapatik Re: Masaż nasz codzienny 24.08.13, 10:03 Dziewczęta dzielą się na: pracowite i romantyczne. Pracowita, widząc zakurzony blat, zetrze go. Romantyczna - narysuje serduszko. Mężczyźni dzielą się na: pracowitych i artystów. Pracowity, widząc zakurzony blat, zetrze go. Artysta - narysuje kutasa. * * * * * Naczelnik więzienia do strażników: - Dopilnujcie, żeby więźniowie mieli porządek w celach i żeby korytarze błyszczały. Prezydent do nas przyjeżdża. - No, nareszcie, dopadli go... * * * * * Do wszystkich szukających pracy jako grafik - pięć dni wolnych, dwa pracujące, wynagrodzenie 4200 netto, 45 dni roboczych urlopu! Dzwońcie teraz... poszukamy razem. * * * * * Odpowiedz Link