Dodaj do ulubionych

Naprawdę...

27.07.14, 21:29
samotni chcą się łączyć?
Mam mieszane uczucia i zadaję sobie pytania po co? Trochę przekornie, ale już się tłumaczę.
Ostatnio mogłam zaobserwować sporo sparowanych, dzieciatych młodych ludzi. Pewnie generalizuję, ale niewiele w nich było radości, uśmiechu, śmiechu, zwykłej codziennej radości, raczej pokrzykiwania na dzieci, warczenie na siebie, drobne złośliwości, niby żartobliwe. Może miałam pecha i trafiłam na gorsze modele, a może nie. I tak mnie nurtuje od kilku dni - po co ludzie są ze sobą, jeśli się nie lubią, po co się łączyli - bo dzieci? Bo kredyt? Bo zobowiązania?
A może pojedynczość nie jest taka zła, a poprzez pragnienia bycia w związku to sparowanie mocno jednak nadinterpretujemy przypisując mu zbyt wiele pozytywnych cech?
To jak łączyć się, czy jednak niekoniecznie?smile

Obserwuj wątek
    • szarlotka_ja Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:38
      Myślę, że mimo wszystko łączyć się wink
      • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:42
        A potem męczyć?
        • szarlotka_ja Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:46
          Ej, ale dlaczego zakładasz, że będziesz się w parze męczyć? Wiesz, nie zawsze brak uśmiechu na ustach oznacza, że dzieje się coś złego wink
          • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:55
            Nie zakładam, to raczej wniosek po "naoglądaniu się" tego i owego, i wiem, że nie chciałabym, by tak wyglądał mój związek.
    • z-e-u-s Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:40
      Pojedynczość jest bez sensu. Gdyby wszyscy postanowili tak żyć, następnego pokolenia by nie było.
      Są ludzie nie przystosowani do związków, dla których lepiej będzie, jeżeli zostaną sami. A raczej dla ich potencjalnych partnerów i dzieci. Na szczęście to mniejszość.
      • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:43
        z-e-u-s napisał:

        > > Są ludzie nie przystosowani do związków>> Jacy to ludzie?
        • z-e-u-s Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:24
          Ogólnie mówiąc porąbanibig_grin Przemocowcy, schizole, nałogowcy, oziębli emocjonalnie lub seksualnie, patologii jest mnóstwo, długo by wymieniać.
          • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:28
            mnie martwi to, że tak wielu facetów ma tyle problemów...

            kiedyś tego nie było....
            • z-e-u-s Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:30
              Po trzydziestce ilość facetów z tego typu problemami w puli wolnych facetów zaczyna przeważaćtongue_out
              • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:39
                straszne jest to po 30-tce.......kobiety tyją...a wy chodzicie na terapie...

                do czego ten świat zmierza...
          • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:23
            Zeus, kogo Ty spotykasz w swoim życiu? Choć jak się tak zastanowić, to kto wie, co się czai w takim brunecie wieczorową porąbig_grin
            • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:26
              innymi słowy....trzeba sie przerzucić na brunetki wieczorową porątongue_out
    • raziel24 Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:44
      Pewnie nie wszyscy ja nie chcę.
    • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:54
      a wiesz, ja tez ostatnio obserwowałam i rozmawiałam...

      i widzę miłośćsmile....tylko czasem ginie w powodzi problemów, braku czasu, wielu zobowiązaniach, kredytach...
      gdzie ludzie nie mają dla siebie czasu, bo po powrocie z pracy domowe obowiązki, chwila dla dzieciaków, wszystko szybko, byle zdążyć przed północą..
      i kolejny dzień to samo...w weekendy nadrabiają zaległości domowe....

      ...zapytana młoda mama dwójki dzieciaków....o czym marzy?odpowiedziała:
      ...o paru godzinach spokoju, ciszy....o czasie tylko dla siebie....
      o mężu ani słowasuspiciouswink

      ale wiem, że się kochająsmile
      • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:58
        czarny.onyks napisała:
        >
        > ale wiem, że się kochająsmile
        >
        Tylko, czy wystarczy tej miłości? Na jak długo?
        Wiem, że są fajne pary, zagonione, ale w tej gonitwie pamiętające o siebie, troszczące się, dbające, często to drobiazgi pokazują, że ktoś kocha, myśli..., ale nie o nich tym razem...
        • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:00
          nie wiem....też się zastanawiałam.....

          zbyt szybko zyjemy, za bardzo gonimy za czymś....i uciekają nam ważne rzeczy.....
          • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:06
            A może to jest tak, że gonimy za czymś, co nie istnieje?

            Niedawno był tu wątek o tym, że ciągle szukamy czegoś innego lepszego, co nam ucieka, nie doceniając tego co mamy dziś.

            • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:15
              uważasz, że miłośc nie istnieje?
              istnieje...chociaż różne ma oblicza...


              no niestety...jak sobie popatrzę wstecz...to widzę, ile dobrych chwil nie doceniałam, bo szukałam ciagle czegoś.....lepszego?
              ...i niestety nadal nie zmądrzałam....myślę o przyszłości, a teraźniejszości mi przecieka przez palce....ale umiem już doceniać chwilewinksmile
              • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:18
                czarny.onyks napisała:

                > uważasz, że miłośc nie istnieje?
                > istnieje...chociaż różne ma oblicza...
                >
                Oczywiście, że istnieje... A że chcemy wszystkiego to i miłości pragniemy na 100%,


                >...ale umiem już doceniać chwilewinksmile

                czyli postępsmile Czyż to nie z chwil składa się nasze życie? Zbieraj tych dobrych jak najwięcej, przydają się w gorszych czasach...

                • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:40
                  tak, jesteśmy zachłanni, i czasem chcemy chyba za dużo.....

                  zbieram, zbieram...ale jakoś ten dzban słabo zapełniony....wink
                  • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:19
                    Z każda dobra chwilą będzie pełniejszy, więc zbierajsmile
    • green.amber Re: Naprawdę... 27.07.14, 21:54
      sammik napisała:

      > To jak łączyć się, czy jednak niekoniecznie?smile
      >
      łączyć, ale z głową, czyli świadomie wink
      nieustannie mam takie wrażenie, że zdecydowana tu większość baaardzo idealizuje wink ale też niektórzy demonizują... wink
      • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:07
        Pewnie i jedni, i drudzy mają nieco racjismile
    • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:05
      gwen75 napisał:

      > Bo ludzie nie potrafią się rozstawać w odpowiednim momencie, gdy już wiadomo, ż
      > e związek przyszłości nie ma. Nie rozstają się, bo lęk przed samotnością, bo co
      > rodzina czy znajomi powiedzą? itp. Istnieje jakiś chory dogmat trwałości związ
      > ku. Związek będzie trwały, jeśli dwie osoby dobrze się czują ze sobą na dłuższą
      > metę. Jak się pojawiają zbyt duże kwasy trzeba się ewakuować dla obopólnego do
      > bra smile

      Podążając Twoim tokiem myślenia, jeśli coś nie pasuje to lepiej się rozstać, tylko, czy czasami nie robimy tego zbyt łatwo? Zbyt szybko? Zmieniła kolor włosów nie podoba mi się i ciach! (Oczywiście to żart, ale jednak...)
      Lubię myśleć, że jeśli spotkam KOGOŚ wyjątkowego to będzie "na zawsze", a nie że wymieni mnie na inną, z błahego powodu.

      >
      > A ja osobiście widzę wiele udanych par i lubię na nich koncentrować uwagę wink

      I ja, i ja, ale tym razem nie na nich się skupiłam.
      >
      >
      > Ja jednak jestem za łączeniem się, szkoda rezygnować z tak fajnej relacji jaka
      > jest między mężczyzną i kobietą smile

      Zgadzam się w 100%smile
    • hashimotka88 Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:07
      Bo niektorzy sa glupi? Lacza sie by zapelnic pustke, swoja samotnosc ale juz nie wazne czym. Taki kit...
      Nie wazne czy jest uczucie, a rozsadkowo sie dobieraja. Dawniej czesciej to mialo miejsce.
      Dzisiaj widzialam dwie mlode parki. Podobne mamy geny wink jedna parka juz Zwiazana.
      Ech... Pisze... Maze... Litery mi sie nie lepia. To nie ja...
      Chcialam wspomniec ze na te dwie parki dobrze sie patrzylo. Jak sie im przypatrywalo to mimo ze obcy sobie jakby byli spojrewnieni. Serio. Rysy takie podobne. Ten sam nos, usta. Uklad twarzy podobny. Ponoc ludzi e ktorzy maja byc dla siebie, sa sobie pisani, beda do siebie dopasowani, podobni. Smieszne to ale moze cos w tym jest. Moze stad te dwie polowki jablka, ponaranczy.
      Spac mi sie chce...
    • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:15
      gwen75 napisał:
      >
      > No właśnie nie piszę o błahych powodach, ale o sytuacji, gdy pojawia się między
      > dwojgiem osób zbyt wiele negatywnych emocji i gdy związek staje się polem ciąg
      > łej walki, kłótni, wzajemnych złośliwości itp.

      Trochę się droczę, ale doskonale pewnie wiesz, że postrzeganie świata z naszej i waszej strony bywa odmienne, coś co bywa błahe dla kogoś, dla kogoś innego może być barierą nie do pokonania. I to by mnie niepokoiło...
      Prawda jest jednak taka, że nie wyobrażam sobie, by być z kimś, kto mógłby nawet pomyśleć o tym, by sprawić mi jakąś złośliwośćbig_grin

    • beja_81 Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:36
      Jesli trafia sie ktos sensowny, to probowac, ale nic na sile.
    • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:44
      wiedziałam, że któryś z panów mi to napisze!

      i proszę....big_grin
    • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:49
      o tak....wyczuwam tę troskę na odległość.....
    • beja_81 Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:50
      Taa... widzac kto konczy psychologie, to ja juz bym lepiej wolala sofe u przyjaciolki smile
      • z-e-u-s Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:59
        Dlatego jak już zabierać się za grzebanie w swojej psychice to przez porządnego fachowca z praktyką, nie panienkę 3 lata po studiach. Nie wiem jak jest teraz, ale parę lat wstecz psychoterapeutą mógł zostać właściwie każdy, bez potwierdzonych kwalifikacji.
        • lesher Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:10
          Ja to w ogóle uważam psychologię (kliniczną, tzn. taką która ma stawiać diagnozy i "leczyć", a nie jako naukę opisującą nasze zachowania) za szarlatanerię..
          • z-e-u-s Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:18
            Nie znam się na tym dokładnie, ale czytałem gdzieś w necie, że są badania wykazujące skuteczność poszczególnych metod terapeutycznych względem grupy kontrolnej. Cała sztuka to dobrać prawidłową metodę do diagnozy i jeszcze trafić na współpracującego pacjenta. Gorzej podobno z trwałością efektów, ale jeżeli coś nie jest chwilowym zaburzeniem a narastało od dzieciństwa, to rozumiem, ze trudno w kilkadziesiąt godzin, bądź co bądź rozmów, zmienić dekady nawyków i automatycznych myśli z często nałożonymi na to objawami somatycznymi.
    • witrood Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:55
      Ja tam generalnie chcę pod warunkiem, że druga strona uszanuje to, że muszę mieć pewną autonomię (żeby się nie zadusić w tym związku). Na siłę nie chcę - więc warczenie odpada, złośliwości też. wink Na dzieci reflektuję, na kredyt nie. Samotność długodystansowa jest nudna, nudny związek też jest nudny. Tak więc, jak już, to taki z pasją. tongue_out
      • ice_flower Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:18
        Pasja jednakowoż może przesłonić jej lub jemu wszystko inne, również związek..
        • witrood Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:23
          Nie chodzi o hobby, tylko o to, żeby temperatura w tym związku była wyższa od letniej. wink
          • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:25
            ....rzucanie talerzami wchodzi w grętongue_out

            czy o....alkowętongue_out
            • witrood Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:29
              Bardziej żeby oboje nie stali się dresiarzami zalegającymi przed telewizorem, a ich najbardziej ulubioną formą spędzania czasu nie była wyprawa do Lidla. wink

              Ooo właśnie. Przy okazji pochwalę się, że byłem dziś w teatrze.
              • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:37
                no...to może być nudne........ale co kto lubi....


                to ja zapytam inaczej....a kiedy byłeś ostatnio ??wink
                • witrood Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:43
                  W Lidlu czy w teatrze? big_grin
                  W Lidlu dziś i w teatrze dziś. Do teatru (raz - dwa razy w miesiącu) chodzę częściej niż do Lidla
                  (od wielkiego dzwonu). wink
                  • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:45
                    big_grin
                    taaa...o Lidla pytałam suspicious
                    no zwariował....

                    raz - dwa razy w miesiącu
                    ........łolaboga...jestem pod wrażeniem......
            • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:36
              czarny.onyks napisała:

              > ....rzucanie talerzami wchodzi w grętongue_out
              >
              chyba, że pora wymienić zastawę, wtedy i zabawa mogłaby być big_grin
              • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:38
                to lepiej poduszkami big_grin

                bo wtedy to i okna mogą być do wymiany i płytki....i inne sprzety...za dużo szkód jak na taką ...zabawę...wolę inne tongue_out
      • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:28
        witrood napisał:

        > Ja tam generalnie chcę pod warunkiem, że druga strona uszanuje to, że muszę mie
        > ć pewną autonomię (żeby się nie zadusić w tym związku).

        Wszyscy potrzebujemy czasu tylko dla siebie, swojego "ja", które absolutnie nie wyklucza "my", ale jest dopełnieniem.

        Tak więc, jak już, to taki z pasją. tongue_out

        Jaki to jest związek z pasja?
        • witrood Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:32
          Taki, gdzie coś się dzieje. Nie mam na myśli mordobicia i szarpaniny. Raczej ciekawe wspólne spędzanie czasu, rozmowy o czymś, wzajemne zainteresowanie (a nie rutyna i apatia).
          • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:35
            czyli taki jak powinien byćsmile W sumie normalny bardzo...
      • green.amber Re: Naprawdę... 28.07.14, 15:24
        witrood napisał:

        > Na dzieci reflektuję, na kredyt nie.
        ooo ciekawe zestawienie wink można prosić o rozwinięcie?? wink
        • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 15:42
          Mnie to się kojarzy tak, że wzięcie kredytu trzeba dzisiaj bardzo mocno przemyśleć. Za to dzieci "robią" się ludziom jakby przy okazji.. uncertain
          To taka luźna gorzka refleksja, absolutnie nie przytyk dla Witrooda.
          • green.amber Re: Naprawdę... 28.07.14, 15:55
            coś o samolubnym genie obiło mi się o uszy, nie ma się co krzywić, może gdyby się nie robiły to byśmy dawno wyginęli wink ale nie gena pytam, więc poczekam na odpowiedź wink
        • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:11
          Mam już gdzie mieszkać, więc na pewno nie będę się z kimś wiązał po to, żeby mi się zdolność kredytowa na cele mieszkaniowe zwiększyła. I za ww. służyć też nikomu nie będę. tongue_out
          • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:22
            A dzieci płodzić jak najbardziej? tongue_out
            • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:23
              Dzieci nie posiadam, więc przydałyby się jakby co. wink
              • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:42
                Jakby co? wink
              • czarny.onyks Re: Naprawdę... 28.07.14, 22:35
                tak mi się przypomniałobig_grin

                https://www.bez-cenzury24.pl/upload/images/large/2014/07/takie_szczescie_2014-07-28_17-09-17.jpg
          • green.amber Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:24
            ale kredyty są właściwie na wszystko, ewentualnie prawie wszystko... nie tylko na lokum, więc dlaczego nie??
            a na ten przykład... na jacht??wink aaaaa hymmm może już też masz... no to nie wiem na co... lot na Marsa??wink
            • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:34
              Jachtu nie mam, ale chyba nie planuję. Na razie marzy mi się zorganizowany rejs np. wzdłuż wybrzeża Chorwacji. Tylko czasu nie mam. wink

              Ogólnie, nie lecę na kasę. To chyba dobrze? big_grin
              • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:44
                Zależy dla kogo.. dobrze wink
                • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:47
                  No dobra, jak i tak niedobrze... to ostatecznie mogę wziąć i przy forsie... Niech moja strata będzie. (ale zalety fizyczne i duchowe i tak są obowiązkowe) tongue_out
                  • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:54
                    Jakiś Ty wspaniałomyślny? Jak to możliwe, że taki skarb wcielony chodzi luzem po tym świecie? tongue_out
                    • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:56
                      Po prostu nie dał się złapać w sidła. wink
                      • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 17:01
                        To wypada tylko życzyć dalszej skutecznej obrony wink Chyba..
                        • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 17:04
                          Jak się znajdą sidła, w które warto wpaść, to się wpadnie. Może tak. wink
                          • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 17:08
                            Czyli Ty po prostu bardzo wybredny jesteś..
                            • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 17:11
                              Może bez "bardzo". Toż nie będę brał, co leci, bo satysfakcja niegwarantowana. wink A tak bardziej serio, to jednak kwestia uczucia (czy też jego braku). Związek bez uczucia potrzebny mi jak piąte koło u wozu.
                              • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 17:14
                                No to nie było tak od razu???
                                • czarny.onyks Re: Naprawdę... 28.07.14, 22:32
                                  ale to chyba każdego z nas dotyczy...
                                  na swój sposób jesteśmy wybredni....i nie szukamy związku z byle kim..tylko szukamy kogoś, z kim nam będzie dobrze......i będą ciarkiwink
                                  • ice_flower Re: Naprawdę... 28.07.14, 22:46
                                    Nie mam nic przeciwko wybredności.. wink
              • green.amber Re: Naprawdę... 28.07.14, 20:04
                witrood napisał:

                > Ogólnie, nie lecę na kasę. To chyba dobrze? big_grin
                eee nieee to tylko mniej więcej potwierdza, że jesteś bardziej pci męskiej niż żęęęskiej, bo to wiadomo, że my lecimy na kasę, a wy na urodę i zdrowie wink
                ale gdzieś tam niżej widać, że szybko zmieniasz zdanie... a to niby my jesteśmy zmienne... no to jakby nie wiadomo... wink
                • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 20:38
                  No cóż, obecne czasy zmuszają do elastyczności (w dopuszczalnych granicach). wink
                  W sumie to dobrze, że potwierdza, co potwierdza.
                  • green.amber Re: Naprawdę... 28.07.14, 20:53
                    yhyyy czikita... konczita... czy jaktam?? wink
                    właściwie to utrzymuje w napięciu i niepewności... wink
                    • witrood Re: Naprawdę... 29.07.14, 07:40
                      Nie, jestem bardzo mało kobiecy jednak. Jak podejrzewasz, że jestem babą podającą się za chłopa, to tkwisz w tzw. mylnym błędzie. wink
                      • green.amber Re: Naprawdę... 29.07.14, 11:32
                        czy małokobiecość oznacza dużą ilość cech męskich?? jeśli tak, to jakie one są?? czy raczej wychodzi nijakość... albo inne metro... wink
                        • witrood Re: Naprawdę... 29.07.14, 11:39
                          Dawno nikt mi nie walił takimi "komplementami" - a to metro, a to nijakość... I to bezinteresownie. Gratis. Dzięki. wink
                          • green.amber Re: Naprawdę... 29.07.14, 12:44
                            przewrażliwienie to, rozbestwienie czy jeszcze coś innego... bo zupełnie nie wiem z jakiego powodu miałabym komplementować kogoś, kogo nie znam... ani tym bardziej walić... może rzeczywiście dość pytań, bo się dowiem o wiele za dużo niż mi wystarczy... miłego dnia wink
                            • witrood Re: Naprawdę... 29.07.14, 13:01
                              Też nie mam pojęcia dlaczego. :o Tym niemniej, skoro w poście pisałem w pierwszej osobie, a pytania były do tego postu, to chyba mnie, a nie jakiejś abstrakcji dotyczyły. Tak mi podpowiada logika. "Komplementy" też były w cudzysłowie. Ogólnie, jak coś się pisze, to powinno się wiedzieć, co się pisze.
                              Przewrażliwiony nie jestem. Świat się wokół mnie nie kręci. Niemniej, jak napisałem powyżej, staram się myśleć logicznie. A gdzie w tym rozbestwienie? Tego nijak pojąć nie mogę.
                              Miłego.
                              • green.amber Re: Naprawdę... 29.07.14, 14:02
                                wiem co napisałam i do kogo, ale widzę, że czytający jeszcze nie doczytał... wink
                                • witrood Re: Naprawdę... 29.07.14, 14:36
                                  Z drzewka wychodzi mi, że do mnie. W każdym razie, jakie te intencje były czy nie były, kłócić się nie będę. Proponuję nie przedłużać tej gałęzi, bo nam drzewo padnie i jeszcze ktoś niewinny oberwie.
                          • maruda2 Re: Naprawdę... 29.07.14, 13:08
                            wiesz, gdybym miała wybierać, to wolę metro, niż macho walącego testosteronem na odległość big_grin
                            • ice_flower Re: Naprawdę... 29.07.14, 13:15
                              A najlepiej, żeby spotkali się gdzieś pośrodku.. smile
            • witrood Re: Naprawdę... 28.07.14, 16:39
              Czyżbyś lobbowała na rzecz banków i nakręcała akcję kredytową (byle brać kredyty, nieważne czy potrzebnie czy niepotrzebnie)? tongue_out
              • green.amber Re: Naprawdę... 28.07.14, 20:55
                czyżby wizja własnego jachtu jakoś tak zwiększała szansę na manie czasu, żeby go wykorzystać??? winkbig_grin
    • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 22:55
      ...czy ja wiem...raczej ciągłe złośliwości.....
      ale się przyzwyczaiłam big_grin
    • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:03
      wiesz, że złośliwości na dłuższą metę męczą?
      ...że wbrew obiegowej opinii to nie cecha inteligentnychwink
      ale zakompleksionych ?wink
    • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:15
      ...wbrew pozorom nie chciałam obrażać, ani wygarniać...
      tylko uzmysłowić pewną rzecz, którą od dawna obserwuję...

      to, co dla Ciebie jest nadwrażliwością, ja odbieram jako złośliwości i drwinę..być może nie zamierzone......granica jest płynna...
      dlatego czasem warto wyjaśniać...

      masz rację, peacesmile
    • sammik Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:21
      gwen75 napisał:

      >
      > No ludzie się różnią niestety i dlatego trzeba się dobrać i jakoś dogadać w naj
      > ważniejszych kwestiach. I fajnie, gdyby to było "na zawsze", ale też nie można
      > przesadzać z idealizmem. Zbytnie nakręcanie się na wieczną szczęśliwość może wy
      > rządzić więcej szkód niż przynieść pożytku. Może lepsze jest nastawienie "uda s
      > ię na 90%"? wink

      Czytając co tu niektórzy piszą o różnych popaprańcach to i 60 % byłoby niezłesmile A potem pozostaje się cieszyć, jeśli będzie więcej.... Choć zdecydowanie wolę więcej...
    • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:39
      wiem, zatem często będziemy mrużyćtongue_out
    • czarny.onyks Re: Naprawdę... 27.07.14, 23:43
      a może za młodzi byli i nie doceniają pewnych wartości?
      nie znają samotności?

      i jeszcze jedna rzecz może być przeszkodą....
      jeśli ludzie tłoczą się w małych mieszkaniach...gdzie nikt nie ma swojego kąta, by uciec na chwilę i być samemu.....
      gdy obok małżonka, dzieci jeszcze teściowa z mężem...
      to też może powodować konflikty....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka