samotni chcą się łączyć?
Mam mieszane uczucia i zadaję sobie pytania po co? Trochę przekornie, ale już się tłumaczę.
Ostatnio mogłam zaobserwować sporo sparowanych, dzieciatych młodych ludzi. Pewnie generalizuję, ale niewiele w nich było radości, uśmiechu, śmiechu, zwykłej codziennej radości, raczej pokrzykiwania na dzieci, warczenie na siebie, drobne złośliwości, niby żartobliwe. Może miałam pecha i trafiłam na gorsze modele, a może nie. I tak mnie nurtuje od kilku dni - po co ludzie są ze sobą, jeśli się nie lubią, po co się łączyli - bo dzieci? Bo kredyt? Bo zobowiązania?
A może pojedynczość nie jest taka zła, a poprzez pragnienia bycia w związku to sparowanie mocno jednak nadinterpretujemy przypisując mu zbyt wiele pozytywnych cech?
To jak łączyć się, czy jednak niekoniecznie?