Z wysłuchanych dziś wiadomości: ludzie przychodzą po psiora do schroniska z kolczatką w łapie. Co drugi pies oddawany ma taką właśnie. Weterynarz pokazywał zaropiałe dziury na psiej szyi po wielomiesięcznym noszeniu kolczatki.
Sama mam psa, wy pewnie też macie jakieś zwierzaki. Nieważne co o mnie myślicie, jaka to paskuda ze mnie, ale jednego znieść nie potrafię: dręczenia zwierząt. No i te tłumaczenia, że przecież był niegrzeczny, wyrywał się. To kto ma kogo wychować? Pies pana czy pan psa?
Podobno o jakości społeczeństwa świadczy jego stosunek do tych najsłabszych?

No i ten ogrom podrzutków pod płotem schroniska, bo pies nie wpasował się w plany wakacyjne imć państwa...

Założyłabym kolczatę każdemu takiemu panu tylko na jeden dzień. I z chęcią bym z nim wyszła na długi spacer...