chyba zapiszę do biblioteki Instytutu Francuskiego i do Cervantesa. Drogo se liczą za abonamenty niestety. Do RONIK mógłbym (tam tanio) i do British Council też. Jak szaleć, to szaleć.
Trza wrócić do książek. Tylko kiedy to wszystko przeczytać? Na razie "Królestwo" Twardocha leży nienapoczęte.