Dodaj do ulubionych

Dolorka....

04.06.20, 19:54
odezwij się proszę ...sad
Obserwuj wątek
    • dolores2222 Re: Dolorka.... 06.06.20, 12:58
      Burzka, jestem, żyję jeszcze...
      Nic więcej nie chcę pisać, żeby kolejny raz nie stać się pożywką. I po prawdzie to nie chce mi się pisać ani nic. Może jedynie tyle, że nie daj boże nikomu teraz trafić do szpitala. Dlatego dbajcie o siebie i trzymajcie się zdrowo
      Dziękuję tym, co wysyłali dobre myśli, bo bardzo mi się przydały
      • letniaburza77 Re: Dolorka.... 06.06.20, 18:24
        Trzymaj się siostro ,nie dawaj się . Ps.Ja zapijam smutki jak chcesz mogę zapić i Twoje .
        A to for you :www.youtube.com/watch?v=uwYuCZu73_E wink
        • dolores2222 Re: Dolorka.... 06.06.20, 18:49
          www.youtube.com/watch?v=RUmdWdEgHgk
          • dolores2222 Re: Dolorka.... 06.06.20, 18:50
            P.s. Ja już smutków nie zapijam.
            Skurwiele umieją pływać
      • sowa.zagrodowa Re: Dolorka.... 11.06.20, 20:53
        dolores2222 napisała:

        > Burzka, jestem, żyję jeszcze...
        > Nic więcej nie chcę pisać, żeby kolejny raz nie stać się pożywką. I po prawdzie
        > to nie chce mi się pisać ani nic. Może jedynie tyle, że nie daj boże nikomu te
        > raz trafić do szpitala. Dlatego dbajcie o siebie i trzymajcie się zdrowo
        > Dziękuję tym, co wysyłali dobre myśli, bo bardzo mi się przydały

        Pokonałaś ogromny strach i...jesteś. To najlepszy początek z możliwych. Pamiętaj- dobry początek.

        • dolores2222 Re: Dolorka.... 12.06.20, 16:23
          Strach towarzyszy mi cały czas. Czekam na wynik...
          Chociaż czasem się zastanawiam, czy tak naprawdę jest się czego bać. Predestynacja. Co ma być, i tak będzie. Moje widziimisię może być jedynie chichotem Wielkiego Lalkarza... Przez te tygodnie samotnego zmagania się z własnymi słabościami, coraz częściej towarzyszy mi myśl, że jednak Coś Tam Jest. Na górze, na dole, daleko, czy tuż obok. Nie wiem. Ale czuję, że i tak wszystko jest już ułożone, a ja nie mam na to żadnego wpływu. To chyba jakiś rodzaj wiary? Nie wiem tylko w co? Nie umiem określić. Nie wydarzyło się nic przełomowego, nie doznałam żadnego olśnienia, kiedy mnie wybudzono. Nie poszłam do kościoła, bo jak mówią: jak trwoga, to do boga... To jest jedynie bardzo silne poczucie, że to nie ja za sznurki pociągam. Szczerze mówiąc, bardzo chciałabym umieć się modlić. Chciałabym, żeby wydarzyło mi się coś takiego jak Mavi chyba opisywała. Że poczuła obecność boga. I poczuć jej radość. Niestety nie czuję nic. Nic oprócz przemożnego poczucia sprawczości Tego Kogoś, losu, fatum czy jak zwał tak zwał. Marzy mi się, żeby zaznać spokoju. Naprawdę. Tylko tyle. Żebym umiała podejść do tego zgodnie z zasadą, że nie warto się złościć czy smucić rzeczami, na które nie mamy wpływu. Ale też nie umiem. Brak mi energii na cokolwiek. Niczego wokół nie dostrzegam. Dzisiaj z zadziwieniem przyjęłam, że na dworze jest tak gorąco, a przecież to nic dziwnego w połowie czerwca. Dni płyną, a ja nie odróżniam jednego od drugiego. Chciałabym napisać, że wyciągnęłam jakąś pozytywną naukę. Pochwalić się, o ile jestem mądrzejsza czy lepsza. Ale nic takiego nie nastąpiło. Mój świat się nie przewartościował. Niczego nie widzę jaśniej i wyraźniej. Wręcz przeciwnie, codziennie mozolnie przedzieram się przez mgłę. Tak jakby ktoś zawinął mnie w kokon z waty i żeby zrobić cokolwiek, muszę najpierw z wielkim wysiłkiem wyjąć z niego rękę, nogę, głowę...
          Przepraszam za przydługi wywód akurat pod twoim wpisem Sówko, który był taki pozytywny. Wiem, że każde twoje słowo, jest prawdziwe. I ja prawdziwie z serca ci dziękuję za wsparcie. Nie umiem wyrazić, jak jest ono dla mnie ważne... każde dobre słowo
          • sowa.zagrodowa Re: Dolorka.... 13.06.20, 22:14
            Dolorka...strach jest czymś jak najbardziej naturalnym. I dobrze, że jest, bo często właśnie dzięki niemu udaje nam się dostrzec zagrożenie i próbować przeciwdziałać. To wszystko, o czym piszesz również jest zrozumiałe. Wiem- kiedy nas dotyka osobiście, mamy wrażenie, że jesteśmy odosobnieni w odczuwaniu, ale to nie jest prawda. Wszystko już było...Nie zrozum mnie źle- absolutnie nie deprecjonuję Twoich uczuć i rozterek. Chcę Ci tylko powiedzieć, że cokolwiek teraz czujesz, nie jest złe, dziwne, czy niezrozumiałe. Daj sobie przyzwolenie na spontaniczne reakcje. Nie bój się bać.
            I...pisz smile Wbrew i mimo.

            Jeszcze raz przypomnę- jestem, jeśli będziesz chciała porozmawiać, nie tylko tutaj.
    • prawda_we_mgle Re: Dolorka.... 07.06.20, 00:19
      Dolorka ściskam i życzę zdrówka!
      Pamiętaj, że ja chętnie pogadam telem, jakbyś miała potrzebę! smile
      • dolores2222 Re: Dolorka.... 12.06.20, 16:24
        Dziękuję serdecznie, Kochana
        Cieszę się twoim szczęściem, bo dzisiaj tu trochę poczytałam. Znalazłaś miłość! Cudowna sprawa!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka