iwa_ja
15.11.06, 23:27
Byłam dzisiaj rano z Rudim u innego weta, poleconego mi przez sąsiadów,
którzy łapali się za głowę, kiedy mowiłam, u kogo leczę psa. Jeszcze mnie
trzyma, co usłyszałam! Otóż po pierwsze, dlaczego do jasnej cholery dali mu
suchą karmę dla nerkowców, skoro nerki ma zdrowe (cały czas słyszałam, że
nerki są w 70% nieodwracalnie uszkodzone!), a ta karma nie może być dawana
cukrzykom! Na szczęście, Rudi wybiera sobie, o ile w ogóle ma ochotę, tylko
chrupki dla cukrzyków, dla nerkowców omija. (własnie tę cholerną karmę
spakowałam i jutro dam nowej wetce, może się komuś przyda)
Po drugie, z takim wysokim stanem cukru (przy mnie nowa wetka robiła mu
badanie krwi glukometrem: niespełna dwie godziny po podaniu insuliny miał
500, a norma jest 100!!!) podawana dawka insuliny jest stanowczo za mała.
Pani się wyraziła, że taką dawką insuliny hoduje się pacjentów, tzn. trzyma
się ich w stanie wegetacji, jak najdłużej można, ale nie ma mowy o
jakiejkolwiek poprawie! Od niedzieli dostawał jednorazowo dawkę 7, ma teraz
dostawać rano 8 i wieczorem 4, przed każdym zastrzykiem mam łapać siki na
papierek wskazujący poziom cukru, założyć zeszyt i zapisywać.
Pani niestety nie wyklucza innych chorób, nie podoba jej się na przykład
wątroba.
Co do mięsa, jak najbardziej wskazane. Jeżeli wątróbka to tylko gotowana i
najwyżej co drugi dzień.
Po cholerę oni mu robili kroplówki?! To tylko stresowanie i męczenie
zwierzęcia, nic nie daje przy cukrzycy!
Przysiadłam.
Jutro mam przyjść do niej z wynikami, których mi wczoraj nie chcieli wydać w
tamtej przychodni (podobno zepsuła się drukarka).
PS. Klinika, z której ucieklam (mogłabym napisać jeszcze znacznie, znacznie
więcej, także o zeznaniach sąsiadów) to Ursynowska Klinika Weterynaryjna przy
ul. Strzeleckiego. Już nie będe dodawać, że kazali mu ograniczyć mięso do
jakichś strzępków, a zapaść i omdlenia na spacerach tłumaczyli cukrzycą. A ze
miał anemię, prosze bardzo, mogę zamówić hormon pt. erytropoetyna (a 200 zł
od ampułki). Moja córka, która studiuje medycynę powiedziała, że to bzdura,
że erytropoetynę daje się chorym na białaczkę. Albo mogę zamówić transfuzję
(też 200 zeta). Anemia oczywiście nie miala nic wspólnego z brakiem mięsa w
pożywieniu. Rozumiem, że na ryżu i pietruszce tylko na ogół ma się wspaniałą
krew!