15.11.06, 23:27
Byłam dzisiaj rano z Rudim u innego weta, poleconego mi przez sąsiadów,
którzy łapali się za głowę, kiedy mowiłam, u kogo leczę psa. Jeszcze mnie
trzyma, co usłyszałam! Otóż po pierwsze, dlaczego do jasnej cholery dali mu
suchą karmę dla nerkowców, skoro nerki ma zdrowe (cały czas słyszałam, że
nerki są w 70% nieodwracalnie uszkodzone!), a ta karma nie może być dawana
cukrzykom! Na szczęście, Rudi wybiera sobie, o ile w ogóle ma ochotę, tylko
chrupki dla cukrzyków, dla nerkowców omija. (własnie tę cholerną karmę
spakowałam i jutro dam nowej wetce, może się komuś przyda)
Po drugie, z takim wysokim stanem cukru (przy mnie nowa wetka robiła mu
badanie krwi glukometrem: niespełna dwie godziny po podaniu insuliny miał
500, a norma jest 100!!!) podawana dawka insuliny jest stanowczo za mała.
Pani się wyraziła, że taką dawką insuliny hoduje się pacjentów, tzn. trzyma
się ich w stanie wegetacji, jak najdłużej można, ale nie ma mowy o
jakiejkolwiek poprawie! Od niedzieli dostawał jednorazowo dawkę 7, ma teraz
dostawać rano 8 i wieczorem 4, przed każdym zastrzykiem mam łapać siki na
papierek wskazujący poziom cukru, założyć zeszyt i zapisywać.
Pani niestety nie wyklucza innych chorób, nie podoba jej się na przykład
wątroba.
Co do mięsa, jak najbardziej wskazane. Jeżeli wątróbka to tylko gotowana i
najwyżej co drugi dzień.
Po cholerę oni mu robili kroplówki?! To tylko stresowanie i męczenie
zwierzęcia, nic nie daje przy cukrzycy!
Przysiadłam.

Jutro mam przyjść do niej z wynikami, których mi wczoraj nie chcieli wydać w
tamtej przychodni (podobno zepsuła się drukarka).
PS. Klinika, z której ucieklam (mogłabym napisać jeszcze znacznie, znacznie
więcej, także o zeznaniach sąsiadów) to Ursynowska Klinika Weterynaryjna przy
ul. Strzeleckiego. Już nie będe dodawać, że kazali mu ograniczyć mięso do
jakichś strzępków, a zapaść i omdlenia na spacerach tłumaczyli cukrzycą. A ze
miał anemię, prosze bardzo, mogę zamówić hormon pt. erytropoetyna (a 200 zł
od ampułki). Moja córka, która studiuje medycynę powiedziała, że to bzdura,
że erytropoetynę daje się chorym na białaczkę. Albo mogę zamówić transfuzję
(też 200 zeta). Anemia oczywiście nie miala nic wspólnego z brakiem mięsa w
pożywieniu. Rozumiem, że na ryżu i pietruszce tylko na ogół ma się wspaniałą
krew!
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Iwa, rozumiem Twoje wzburzenie 16.11.06, 09:05
      Ale tej karmy nerkowej jeszcze nie oddawaj. Przeszlam cukrzycę (z kotem), więc
      niestety wiem, że przy tej chorobie i nieustabilizowanym poziomie cukru w
      pewnym momencie nerki nie dają rady i zaczynają źle pracować. Oczywiście
      podstawową chorobą jest cukrzyca i ta powinna być leczona, ale są uboczne
      skutki tej choroby. Może wyniki nerkowe też nie były zadowalające (kreatynina i
      mocznik) i ketony w moczu, stąd mogły być kroplówki oczyszczające nerki i
      usuwające zakwaszenie. Zapisuj w dzienniczku oba wskazania paska. Najlepiej
      byłoby gdyby została zrobiona krzywa cukru.
      Weź te wyniki badań z kliniki i zobacz, jakie są odczyty nerkowe (właśnie
      kreatynina i mocznik). Ważne jest dobre ustawienie dawki insuliny. Zbyt dużo
      też nie jest dobrze, bo po nadmiernym spadku poziomu cukru następuje "odbicie"
      jakby fali od dna i potem gwałtowny skok poziomu cukru, więc się go znowu
      usiłuje zbijać itd. robi się spirala. Najlepiej, gdybyś miała dostęp do dobrego
      lekarza z dużą wiedzą nt. cukrzycy, najlepiej diabetyka (są tacy weterynarze).
      Najpierw zobacz te wyniki karmy nerkowej jeszcze nie oddawaj (choć tu pewnie
      nerki są wtórne), poza tym jedzenie dla diabetyków to 1/2 masy mokrej mięsa, a
      te pozostałe pół to 2/3 warzyw i 1/2 makaronu lub ryżu w tym mogą być też
      otręby. W przypadku psa możesz na pewno zmniejszyć ilość mięsa na korzyść
      pozostałych składników.
      Pozdrawiam. Wiesia + 8
    • i_wont_hold_you_back Re: Ostrzegam 16.11.06, 22:08
      Brak mi słów...

      Iwa - pozdrawiamy Was :) duużo zdrowia dla Rudiego :)
      • iwa_ja Re: Ostrzegam 16.11.06, 22:26
        i_wont_hold_you_back napisała:

        > Brak mi słów...
        >
        > Iwa - pozdrawiamy Was :) duużo zdrowia dla Rudiego :)
        Dziękuję serdecznie. To jeszcze wkleję, co napisałam na innym forumie:
        Byłam dzisiaj u nowej wetki, żeby przynieść stare wyniki Rudiego (syn był w
        tamtej klinice na Strzeleckiego wczoraj o 1.00, żeby wyżebrać wreszcie wyniki!!!).
        Kolejka jak cholera.
        Zobaczyła mnie i kazała wejść bez kolejki. Ponieważ na papierku siki wskazują na
        maksa glukozę, dzisiaj wieczorem i jutro rano dostanie o jedną dawkę więcej. -
        Tak bez krzywej cukrowej (w tamtej klinice 180 zł), zapytałam. - A jak Pani
        myśli, po co są papierki? Żeby regulować na bieżąco.
        Dała mi strzykawkę do insuliny, nie jednorazówkę (w tamtej klinice sprzedawali
        mi jednorazówki). Poświęciła mi pół godziny. Kupą z krwią kazała się nie
        przejmować. Dawać Rudiemu jeść, kiedy tylko sobie zażyczy.
        Za wizytę nie wzięła ani grosza...
        PS. Kocham tę panią, którą przypadkowo spotkałam niosąc Rudiego po powrocie ze
        Strzeleckiego. Nie widziałam na oczy, byłam zaryczana po kolana. Tamta pani
        poradziła, żebym spróbowała dostac się do tej wetki, do ktorej od wczoraj
        chodzę. Bo ona kocha zwierzęta. Pani doktor na SGGW nazywa się Biel. W klinice
        małych zwierząt.
        • misia007 Re: Ostrzegam 17.11.06, 12:45
          Trzymam kciuki za Rudiego.Będzie dobrze.
        • favorytka Re: Ostrzegam 17.11.06, 12:58
          Dobrze trafiłaś

          Moja znajoma która pracuje na SGGW wszystkim Ją poleca
          wysyła ludzi z najcięższymi przypadkami

          Trzymajcie się dobrego weta i trzymajcie się ciepło
    • somewhere_tonight Re: Ostrzegam 17.11.06, 15:13
      iwa - jestesmy z Toba!!! zapraszamy na www.wizaz.pl - na foprum wiZOOz :)
      • gattara Re: Ostrzegam 17.11.06, 16:37
        Iwa, świetnie trafiłaś, p.dr Bielowa znana jest wielu włascicielom zwierząt
        jako świetny, kompetentny lekarz. Sama nie miałam z Nią kontaktu, ale tzw. fama
        wyraża się o niej wyłącznie w superlatywach. Głaski dla pieska.
    • iwa_ja Re: Ostrzegam 17.11.06, 20:35
      Dzięki za dobre słowa. Jak pisałam, to nie ja sama trafiłam na dr Biel, ale
      wskazała mi ją przypadkowo spotkana pani na ulicy!
      I jeszcze jedna rewelacja: na Strzeleckiego kazali mi ograniczać wodę, którą
      daję do picia Rudiemu (jak wiadomo, cukrzycy piją strasznie dużo, bo glukoza
      produkuje siki, czy mają wodę w organizmie, czy nie). Dlaczego kazali
      ograniczyć? Albowiem "nadmiar wody może spowodować u niego wodobrzusze i wodę w
      płucach, a ponadto woda wypłukuje insulinę".
      Kiedy powiedziałam o tym dr Biel, aż ją zastrzęsło.
      Wyobrażacie sobie, jak Rudi wyglądał, kiedy dostawał coraz mniej mięsa i coraz
      mniej wody?
      W niedzielę, z rozkazu wetki ze Strzeleckiego zaczął pobierać jedorazową dawkę
      insuliny na dzień tj. 7 dawek. Przez parę dni jazdy z dr Biel doszedł dzisiaj do
      dwóch kłuć dziennie: świtem 10 dawek, wieczorem 6 (razem 16, a nie 7)!!!!
    • biljana iwa_ja, a do jakiego weta chodzilas? 17.11.06, 20:49
      jesli nie chcesz pisac publicznie, to napisz mi na priv, bo ja do ursynowskiej
      kliniki weterynaryjnej chodze z moim kotem i sie przestraszylam, tym co
      napisalas. moj kot jest powaznie chory i boje sie, ze moze trafil w zle rece...
      • iwa_ja Re: iwa_ja, a do jakiego weta chodzilas? 17.11.06, 22:32
        biljana napisała:

        > jesli nie chcesz pisac publicznie, to napisz mi na priv, bo ja do ursynowskiej
        > kliniki weterynaryjnej chodze z moim kotem i sie przestraszylam, tym co
        > napisalas. moj kot jest powaznie chory i boje sie, ze moze trafil w zle rece...
        Mam złe zdanie na temat całego personelu tamtej kliniki. Najgorsza, olewająca
        wszystkich pacjentów i uczucia ich włascicieli jest pani o imieniu Ewa (podobno
        właścicielka tej fabryki).
        No cóż, tzw. lekarzem prowadzącym była Irena Raczko, towarzyszyła jej Anna
        Pogorzelska. Co z tego, kiedy codziennie psa ogladał inny lekarz. Najbardziej
        kuriozalna sytuacja wydarzyła się w ostatnią sobotę, kiedy po ostatnim pobraniu
        krwi na krzywą cukrową pani wetka (taka tęga) konsultowała się przy mnie z panią
        Raczko. Z tej rozmowy wynikało, że wyniki są dobre chociaz bardzo złe, zwłaszcza
        krew, wątroba i nerki, że można mu zrobić transfuzję, chociaz raczej lepsze
        bedzie USG, że czerwone mięsko może jeść, bo kto powiedział, że nie może jeść
        (nerki? jakie nerki? przecież nerki ma w porządku).
        No i pan wet Adam: ja bym jednak prosił, żeby pani mu dawała mniej mięsa. Wody
        też mniej. Po samowolnym podaniu Rudiemu surowej wołowiny, przez pana Adama
        zabronionej kategorycznie, pochwaliłam mu się, że Rudi się lepiej czuje po
        kawałku surowej wolowinki. A to doskonale, powiedział pan Adam, można mu dawać
        więcej wołowinki.
        PS. W poczekalni i na ulicy wszyscy mówią, że podstawowym lekarstwem w tej
        klinice są kroplówki, na ból zęba, na nieżyt żoładka, na bolący kręgosłup. Ja
        dostawalam kroplówkę na cukrzycę. Przez pierwszy miesiąc codziennie (z
        witaminami to jakies 40 zł).
      • iwa_ja Re: iwa_ja, a do jakiego weta chodzilas? 18.11.06, 15:10
        biljana napisała:

        > jesli nie chcesz pisac publicznie, to napisz mi na priv, bo ja do ursynowskiej
        > kliniki weterynaryjnej chodze z moim kotem i sie przestraszylam, tym co
        > napisalas. moj kot jest powaznie chory i boje sie, ze moze trafil w zle rece...
        I tak, po tym wszystkim co tu napisałam, łatwo mnie zidentyfikować.
        A o sposobie wykonania eutanazji (inny mój wątek) dowiedziałam się właśnie na
        Strzeleckiego. Od pana Adama.
        • iwa_ja bognaw, masz maila! 19.11.06, 15:21

          • bognaw Re: bognaw, masz maila! 19.11.06, 17:27

            Dzięki :-)))
            Dostałam i odpisałam.
            Pozdrawiam.
            Bogna
            • iwa_ja Re: bognaw, masz maila! 19.11.06, 20:06
              bognaw napisała:

              >
              > Dzięki :-)))
              > Dostałam i odpisałam.
              > Pozdrawiam.
              > Bogna
              Nie dostałam.
              Odpozdrawiam.
              • iwa_ja Po dwóch tygodniach 29.11.06, 22:51
                Rudi przytył dwa kg. Glukoza na pasku rano i wieczorem w okolicach zera. Anemia
                zwalczona (około 5 tysiecy erytrocytów). Wątroba do kitu, ale dostaliśmy leki na
                zapalenie. Pies żre jak głupi. Również surową wołowinę. Wczoraj, za wizytę, w
                czasie której dr Biel zbadała mu krew glukometrem, pogadała ze mną przez pół
                godziny, kupiłam frontlina na kleszcze, sprawdziła wyniki w zeszycie....
                zapłaciłam 40 złotych.
                Pies, chociaż ślepy, jest zadowolony, sika dużo mniej, nie dopija wody jak
                dziki, robi normalną kupę (bez krwi), wywala się z radości na grzbiet, w ogóle
                nie ten pies! Jest silny, warczy na sąsiadów, nie chce konczyć spacerów.
                Dawka rano 15 jednostek. Wieczorem 10.
                • azaheca Re: Po dwóch tygodniach 29.11.06, 23:32
                  brawo Rudi,tak trzymaj :-)))))
                • bognaw Re: Po dwóch tygodniach 30.11.06, 00:44
                  iwa_ja napisała:

                  > Pies, chociaż ślepy, jest zadowolony, sika dużo mniej, nie dopija wody jak
                  > dziki, robi normalną kupę (bez krwi), wywala się z radości na grzbiet, w ogóle
                  > nie ten pies! Jest silny, warczy na sąsiadów, nie chce konczyć spacerów.

                  Fantastycznie!
                  Cieszę się razem z Tobą. Ucałuj szczęśliwego psa. Tak trzymajcie!
                  :-)))
                  Pozdrawiam
                  Bogna
                • somewhere_tonight Re: Po dwóch tygodniach 30.11.06, 11:03
                  ŚledzęWaszą historię - Rudi trzymaj się chłopie!!!Masz wspaniałą Przyjaciółkę -
                  Iwa-gorąco Cię pozdrawiam!
                  • iwa_ja Re: Po dwóch tygodniach 30.11.06, 21:45
                    No, dzisiaj niestety przed 19.00 dwa plusy na pasku cukrzycowym, co oznacza, że
                    dalej trzeba zwiekszyć dawkę. Ale i tak się cieszę, bo wetka ma wątpliwości,
                    czy to zespół Cushinga (miedzy innymi, odporność na insulinę). Może te plusy
                    wyskoczyły dlatego, że mnie dzisiaj przed wieczorem przegonił na spacerze ponad
                    pół godziny! A w mądrych książkach stoi, że pies cukrzyk winien sie oszczędzać.
                    Ha, powiedziec mu to!
                    Na spacerze o 21.00 mało nie zeżarł jakiegoś przechodnia (za to, że
                    przechodził). No i chyba nie jest do końca tak, że nie widzi. Doskonale sobie
                    daje radę: przystaje przed krawężnikami, drzewami itede.
                    Przed cwhilą dokończył nie powiem którą już michę, więc nerwowo gotuję cos na
                    jutro. Ale ten wsad do kotła dla Rudiego kosztuje i tak znacznie mniej
                    niż "wspaniała" obsługa na Strzeleckiego...
                    No, poszedł spać. Gdyby nie te białe źrenice, nikt by nie zauwazył, ze nie jest
                    zdrowy.
                    PS. Dziekuję wszystkim za psychiczne wsparcie. Nie macie pojęcia, jakie to
                    ważne.
                    • ddb2 Re: Po dwóch tygodniach 01.12.06, 08:57
                      Tak sobie mysle, ze u ludzi chorych na cukrzyce, niesamowicie wazna jest
                      odpowiednia dieta i zachowanie szczuplej sylwetki.
                      Uwazaj z tymi michami, aby nie przedobrzyc. Pies nie moze za duzo dostawac
                      jedzenia, mimo, ze ma wielki apetyt. Cukrzyca bardzo wiaze sie z otyloscia.
                      Zarcie chude i niskokaloryczne, kilka razy dziennie w nieduzych porcjach.
                      Glaski dla psiaka.
                      • iwa_ja Re: Po dwóch tygodniach 01.12.06, 21:48
                        ddb2 napisała:

                        > Tak sobie mysle, ze u ludzi chorych na cukrzyce, niesamowicie wazna jest
                        > odpowiednia dieta i zachowanie szczuplej sylwetki.
                        > Uwazaj z tymi michami, aby nie przedobrzyc. Pies nie moze za duzo dostawac
                        > jedzenia, mimo, ze ma wielki apetyt. Cukrzyca bardzo wiaze sie z otyloscia.
                        > Zarcie chude i niskokaloryczne, kilka razy dziennie w nieduzych porcjach.
                        > Glaski dla psiaka.

                        Dzięki za głaski!
                        Otóż wetka powiedziała, że na razie może jeść ile chce (bo przecież był
                        zagłodzony!) i że ma zawsze mieć cos w misce. Zauwazyłam od paru dni, że jednak
                        już nie je jak opętany i micha zostaje częsciowo nienaruszona. Czyli doszedł do
                        siebie. Wody tez mniej pije, a więc i mniej sika. Od paru dni nie leje w
                        mieszkaniu!!!!
                        A dzisiaj rano i wieczorem na pasku było zero glukozy!!!
    • ursynowskaklinika odpowiedz Ursynowskiej Kliniki Wet. 22.12.06, 11:24
      Droga Pani , właścicielka Rudiego
      Przede wszystkim cieszymy się ,że Rudi ma się dobrze mimo licznych
      schorzeń jakie go nękają.
      Z ogromną przykrością i zaskoczeniem przeczytaliśmy rewelację na temat
      terapii jaką , według Pani, Rudi przeszedł w naszej klinice.
      Uprzejmie przypominamy , że we wrześniu 2006 , gdy po raz pierwszy
      przyszła Pani do nas z Rudim , jego stan był tragiczny. Badania krwi
      wykazały wówczas ciężką niewydolność nerek
      ( poziom mocznika – 240 mg/dl ,norma 20- 40 mg/dl; poziom kreatyniny - 2, 6
      mg/dl,norma 1,0- 1,7 mg/dl), cukrzycę i niewydolność wątroby ( poziom AP -
      680 U/l, norma 0-155) przy bardzo wysokiej leukocytozie (!) 35 tys.
      leukocytów ( norma 6-12 tys.) . Po pewnym czasie dołączyła do tego ciężka
      niedokrwistość wskaźniki czerwonokrwinkowe to erytrocyty - 1,75 mln (!) (
      norma 5,5mln - 8 mln ) a hematokryt 0,1 l/l (!) ( norma 0,37l/l - 0,55 l/l
      ) . Był to stan zagrażający życiu.
      Ośmielamy się twierdzić , że uratowaliśmy życie Pani psa
      niejednokrotnie w czasie trwania terapii ( między innymi właśnie dzięki
      stosowanym kroplówkom i przeprowadzonej transfuzji krwi ). Stosowane
      kroplówki były nie tylko leczeniem cukrzycy ale także niewydolności
      nerek i złego stanu ogólnego Pani psa.
      Jesteśmy przekonani , że ma Pani tego świadomość. Doskonale Pani
      sobie zapewne przypomina , że cukrzyca Rudiego była rozpoznana już
      pierwszego dnia i wszystkie nasze starania szły w kierunku takim , aby
      Rudiemu dopasować odpowiednią dawkę insuliny tak szybko jak to będzie
      możliwe , a więc wtedy gdy nie będzie zagrożenia życia z innych powodów.
      Wspólną decyzją , Pani i naszą , było ustalenie początkowej niskiej
      dawki insuliny ze względu na powtarzające się zapaści Rudiego i Pani
      nieustające , kilkudniowe wyjazdy z miasta i obawę ,że taka zapaść przydarzy
      się podczas podróży.
      Przypominamy , że karma nerkowa , którą Pani z takim wstrętem
      wspomina , zaczęła być stosowana pół na pół z karmą dla cukrzyków jak tylko
      parametry nerkowe Rudiego poprawiły się.
      Do wiadomości inetrnautów i ku Pani pamięci - Rudi opuszczając naszą klinikę
      miał poziom mocznika 89 a kreatyniny 1,1 i czuł się dobrze.
      Podsumowując , uznajemy informację , które umieściła Pani na tym forum
      za insynuację i pomówienia. Publiczne głoszenie nieprawdy , nawet jeśli jest
      spowodowane Pani stresem wywołanym chorobą psa , jest niedopuszczalne .
      Szkaluje Pani dobre imię Ursynowskiej Kliniki Weterynaryjnej i lekarzy
      tam pracujących. Ma Pani prawo do zmiany lekarza i wyboru lecznicy. Jesteśmy
      zdania , że terapia może się odbywać tylko w warunkach wzajemnego zaufania
      i szacunku.
      Napisała Pani dyletanckie oszczerstwa i powinna się Pani wstydzić .
      Jeżeli zarzuca nam Pani błędy czy zaniedbania w leczeniu Rudiego
      proszę rozstrzygnąć to na drodze prawnej i zwrócić się do rzecznika
      odpowiedzialności zawodowej lekarzy weterynarii w Izbie
      lekarsko-Weterynaryjnej . Słowa nieprawdy , zawarte na tym forum , kwalifikują
      się zaś do procesu cywilnego o zniesławienie.

      Zespól lekarzy Ursynowskiej Kliniki Weterynaryjnej



      • raszynstraszyn Re: odpowiedz Ursynowskiej Kliniki Wet. 22.12.06, 12:17
        Szanowna Kliniko
        staram się nie stawać po żadnej ze stron ale:
        -dlaczego Właścicielka zrezygnowała z waszych usług(dlugotrwały brak poprawy, mylne diagnozy, brak
        diagnozy, cena itd)?
        -dlaczego inny lekarz w ciągu 2 tyg skutecznie uregulował cukrzycę i jak opisuje właścicielka przy
        mniejszym nakładzie zabiegów i kosztów?
        -a może chodzi o coś innego? Czyli poważne podejście do klienta?
        -i po ostatnie: zawsze bawi mnie wspominka o pomówieniu i o cywilnych procesach
        • iwa_ja Re: odpowiedz Ursynowskiej Kliniki Wet. 22.12.06, 17:14
          Szanowna Kliniko,
          powiem tylko tyle:
          rzeczywiście rozpoznano cukrzycę u Rudiego od razu pierwszego dnia, jednak przez
          kolejne dwa miesiące częstowano nas oboje huśtawką uczuć i sprzecznymi
          poleceniami, o czym zresztą pisałam. Jak wytłumaczyć, że pies po dwóch
          tygodniach u nowego lekarza poprawił się wyraźnie, a teraz, ma stopniowo
          zmniejszaną dawkę insuliny, bo od wielu tygodni na pasku wskazanie jest zerowe?
          Poprawił się, przytył, nie ma anemii (Państwo kazaliście mu coraz bardziej
          ograniczać i mięso, i wode, ze przypomne tylko kilka wskazań), z wątrobą lepiej,
          jest aktywny, chociaż ślepy (może nie straciłby wzrosku, gdyby zaaplikowano mu
          szybciej odpowiednią dawkę insuliny, co, przypominam, zrobiła OD RAZU, pani
          doktor z SGGW).
          Jedynym widocznym efektem "leczenia" psa w Waszej klinice jest opłakany stan
          mojego konta, stres, na szczęście mijający, u psa i to, że schudłam przeszło 10
          kg. Bo, przypominam, że ostatniego dnia, kiedy byłam w Waszej klinice tj. 11
          listopada, pies, przynajmniej tak mi mówiono, wyniki ma złe.
          Nie chciało mi się występować przeciwko Waszej klinice, bo dużo czasu zabiera mi
          opieka nad psem. Chciało mi się natomiast i chce nadal informowac wszystkich o
          sposobach leczenia u Was. Nie jestem w mojej opinii odosobniona, niestety.
          A na ostatnie zdanie w Panstwa poście moge odpowiedzieć tylko tyle, że na SGGW
          sa wyniki badań Rudiego, wiele mówiące wyniki. Nawet nie-fachowcowi.
          PS. Ponieważ podajecie Państwo wyniki Rudiego, to może Was zainteresuje, co było
          potem?
          Otóż pierwsze badanie krwi na SGGW w dniu 15 listopada dało wskazanie na pasku
          na cztery plusy. Dawka (7 jednostek u Państwa) została natychmiast powyższona i
          rozłożona na dwa zastrzyki. 21 listopada po raz pierwszy na pasku pokazał się
          jeden plus. Od tego dnia dostawał 10 wieczorem i 14 rano. Po raz pierwszy zero
          pokazało sie 23 listopada. Poniewaz jeszcze bywały wahania, dawka została
          ustalona na 15 i 10. Od 29 listopada tylko raz pokazał się jeden plus. Od 19
          grudnia ma 12 rano i 8 wieczorem.
          Myślę, że te wyniki mówią same za siebie. A na dodatek pies nie jest stresowany
          codziennymi wizytami i kłuciem.
          • verdana Gazeto Wyborcza- cos dla Ciebie! 22.12.06, 18:35
            Grozenie procesem klientce niezadowolonej z usług jest najdziwniejszą rzecza, o
            jakiej w życiu slyszałam. W takim razie nawet w przypadku złej terapii nalezy
            siedzieć cicho i cieszyc sie, jesli lekarz nie wytoczy nam procesu, ze nie
            jestesmy zadowolenie.
            Niniejszym rezygnuję z usług Waszej przychodni - staliscie sie dla mnie
            kompletnie niewiarygodni, szczególnie podajac na forum dane o przebiegu
            leczenia i pewnych danych z życia klientki. Moi rodzice także podjęli decyzję o
            rezygnacji. Bedę tez usilnie zachęcać moich znajomuch o przeniesienie sie do
            innych klinik.
            Zachęcam Gazete Wyborczą do zainteresowania się tym kuriozalnym wypadkiem.
            • jolantas1955 Do Iwy! 22.12.06, 18:42
              Jeżeli zdecydujesz się na proces, bądź tobie zostanie wytoczony - zapewniam ci
              pełną, profesjonalną obsługę prawną. Na pocztę napiszę ci adres mojej kancelarii.
              • iwa_ja jeszcze do tzw. lekarzy z kliniki 22.12.06, 21:45
                Owszem, jestem dyletantką w kwestiach weterynarii (chociaż się cały czas uczę
                pilnie). Mogę być dyletantką, mam inne wykształcenie, mam prawo, za co płacę
                weterynarzom.
                Ale weterynarze nie mają takiego prawa.
                Mam nadzieję, że w grę wchodzi tylko niedouczenie.
                PS. Proponuję klinice przestudiowanie moich wcześniejszych postów. Zapaści
                Rudiego np. to efekt zagłodzenia (zalecanego przez tzw. lekarzy, szkoda, że nie
                miałam wtedy dyktafonu). Zawsze podkreślałam, że poddaję się decyzjom lekarzy z
                kliniki, bo się nie znam. Proszę nie insynuować, że to była kiedykolwiek nasza
                wspólna decyzja!
                • berlin74 Re: jeszcze do tzw. lekarzy z kliniki 23.12.06, 19:44
                  Ja tez kierowalam sie zawsze "ustna propaganda" przy wyborze weta, i nigdy na
                  tym zle nie wyszlam. Dobrze, raz moze dany wet cos spartaczyc, zdarza sie u
                  najlepszych, ale jak szlysze od wiecej niz jednej osoby, ze cos zostalo
                  zrobione zle, to juz pytam innych psiarzy o ich wetow i ich doswiadczenia.
                  Czy Panie/panowie z owej kliniki oddalibyscie wasze dzieci do przedszkola, o
                  ktorym slyszeliscie od innych rodzicow, ze jest zle?
                  Popieram prawo do informacji i naprawde dobra rzecz (np. klinika) krytyki sie
                  nie boi. Z drugiej strony wiem, ze jesli chodzi o wlasne zwierze czlowiek
                  reaguje bardzo, czasem za bardzo, emocjonalnie.
                  • iwa_ja bez komentarza 27.12.06, 15:29
                    Dostałam dzisiaj wyniki morfologii Rudiego. Są doskonałe. Erytrocytów jest
                    grubo ponad 6 tys., żadnego zapalenia wątroby, nerki w porządki, glukoza
                    śladowo. Oznacza to, że przestajemy dawać folik na anemię, z dwóch specyfików
                    wątrobowych przechodzimy tylko na Hepatil (i to już tylko dwa razy dziennie), a
                    na kolejne badanie krwi, jezeli nic się nie bedzie działo, stawiamy się za dwa
                    miesiące.
                    No i oczywiscie powolutku zmniejszamy dawkę insuliny, bo na pasku jest
                    tradycyjnie zero!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    • skkalina Re: bez komentarza 27.12.06, 18:33
                      nie jestem weterynarzem, historię Rudiego znam z innego forum, -
                      Mam pytanie do kliniki na Ursynowie:
                      Czy pies jest zwierzęciem mięsożernym? Czy to prawda, że pies (jako przykład
                      mięsożercy) nie jest w stanie strawić i przyswoić sobie większości składników
                      odżywczych zawartych w produktach roślinnych (długość przewodu pokarmowego, itd)?
                      Kiedy Iwa napisała o zaleconej przez Was diecie - poczułam się jakbym czytała
                      książkę niejakiego Orwella. Ryż z warzywkami dla psa? Nie napiszę co o tym
                      myślę... bo się boję procesów, sądów itd... a weterynarzy z tej kliniki w
                      szczególności. Dobrze, że do Warszawy mam daleko...
                      Post napisałam w proteście, przeciwko tym weterynarzom, którzy nie polecają
                      mięsa w diecie zwierzęcia mięsożernego. Miałam różne zwierzęta w swoim życiu i
                      zawsze dostawały surowe mięso, pewnie, że nie wyłącznie, ale mięcho to podstawa
                      diety. Głęboko w pamięć zapadły mi słowa, nieżyjącego już, lekarza weterynarii
                      (nie weterynarza, tylko lekarza weterynarii) - "surowe mięso leczy zwierzę.
                      Zanim przyjdzie się do mnie po tabletki, warto kupić dwa kilogramy wołowiny i
                      poczekać na efekty". Ze swoimi zwierzętami rzadko chodzę "po weterynarzach". I
                      pewnie dlatego są zdrowe...
                      • edithea Śmiać się czy płakać 27.12.06, 18:43
                        Z zainteresowaniem i przerażeniem przeczytałam ten post. Całe szczęście że to
                        się skończyło tak jak skończyło. Natomiast postawa Kliniki, która tutaj, na
                        forum (!!??) odpowiada klientce i tłumaczy się - tłumaczą się zwykle winni - ze
                        swoich metod leczenia, podaje wyniki, jest po prostu żałosne i szczeniackie. Nie
                        tak się załatwia takie kwestie, niech Klinika zadzwoni do klientki, przeprosi ją
                        i zwróci pieniadze pobrane za złe leczenie psa. To może w końcu zrobi coś na
                        poziomie.
                        A autorce wątku życzę dużo zdrowia dla psa :)) Uff jak to dobrze że mój nie choruje.
                        • iwa_ja Re: Śmiać się czy płakać 01.01.07, 00:51
                          Przed chwila wyszłam z Rudim na sikanie. Spotkałam sąsiadów, którzy mówią, że
                          powinnam wytoczyć proces klinice. Sami mają tzw. doświadczenia.
                          Nic to, Baska. Procesu nie wytoczę. Ale miło, że nie jestem sama.
                          Czego wszystkim froumowiczom, których futra są chore, życzę noworocznie.
                          • iwa_ja Re: Śmiać się czy płakać 06.01.07, 20:29
                            Śmiać się!
                            Informuje uprzejmie, że od dzisiaj dajemy Rudiemu 5 jednostek wieczorem, 9 rano.
                            Na pasku ciągle zero, jemy z przyjemnością, kupe robimy przepiekną (hehehe), nie
                            lejemy w domu, domagamy sie spacerów, gonimy za pileczką (na węch).
                            W szczycie jazdy dawek było w sumie 25 (teraz 14).
                            • wrexham Re: Śmiać się czy płakać 06.01.07, 20:41
                              to serdeczne gratulacje!!! oby tak dalej!!! wszystkiego dobrego dla rudiego ode
                              mnie i od koli :))
                              wrex.
                              • iwa_ja Re: Śmiać się czy płakać 22.01.07, 22:19
                                Dawno nie pisałam (bezprzewodowy dostęp do netu, cholera jasna!), ale się
                                odzywam, ku pokrzepieniu serc. Otóż jestem od dwóch tygodni z Rudim na
                                przedmieściach Krakowa, las, spokój, cisza. Będę tu jeszcze tydzień. Rudi
                                wypiękniał, sierść ma lśniącą, je (trochę mniej niż dawniej, ale to podobno
                                dlatego, że przy ustabilizowanej glukozie tyle nie potrzebuje, piszę, wiadomo,
                                jako dyletant weterynaryjny). Na spacerach (pięć razy dziennie!) zachowuje się
                                jak wariat, węszy różne ślady (w okolicy są dziki, lisy i sarny, więc ma co
                                wąchać), więc po zaliczeniu limitu sików, zaliczam 10 conajmniej, muszę go brać
                                na ręce i odnosić do domu, inaczej chodzilibyśmy pewnie do rana.
                                Gdyby nie to, że jest ślepy nikt by nie zauważył, że coś z nim nie tak.
                                Oczywiście są z nim pewne obrządki absorbujące (łapanie sików, zastrzyki,
                                gotowanie), ale pies zachowuje się wspaniale!
                                Cztery miesiące temu miał umrzeć, zdaniem tamtej kliniki... To znaczy, w tamtej
                                klinice mi tego wprost nie powiedziano, ale sama widziałam...
                                Życie jest piękne!
                                • misia007 Re: Śmiać się czy płakać 23.01.07, 11:49
                                  Bardzo dobre wiadomości, oby tak dalej.Serdecznie pozdrawiam i głaski dla Rudiego.
                                  • iwa_ja Re: Śmiać się czy płakać 23.01.07, 21:07
                                    misia007 napisała:

                                    > Bardzo dobre wiadomości, oby tak dalej.Serdecznie pozdrawiam i głaski dla
                                    Rudiego.
                                    Wygłaszczany, serdecznie dziękuję! A dzisiaj doszedł nowy element spacerów pt.
                                    śnieg. Jesssu, co ten facet wyprawia! Widzieliście psy skaczące po wysokiej
                                    trawie? No, to on to robi na śniegu właśnie, a ja trzęsę się z zimna i strachu,
                                    bo przecież go cały czas trzymam, ślepotę, na smyczy i robię za psa
                                    przewodnika...
                                    Martwi mnie, że strasznie mało je.
    • atojaxxl Rudy Dino pozdrawia Rudi'ego !!! 24.01.07, 16:56
      Witam wszystkich kibicujących Rudiemu i wspierających jego właścicielkę. Mam to
      szczęście, że mój 13-letni pies jest zdrowy i nasze wizyty w poradni, u tego
      samego od 13 lat lekarza ograniczają się do szczepień ochronnych i badań
      "okresowych". Podziwiam determinację w walce o zdrowie Rudiego i "podziwiam"
      arogancką postawę lekarzy ze Strzeleckiego. Niech więc psisko żyje jak najdłużej
      i cieszy się z każdego głupstwa. Mój pies zawsze na pierwszy śnieg reaguje takim
      śmiesznym skokiem a'la kot: na prostych łapach podskakuje i zapada się po
      klejnoty:), potem szaleje, nurkuje, rozkopuje zaspy :) Pozdrawiamy serdecznie i
      zdrowia, zdrowia !!
      • iwa_ja Re: Rudy Dino pozdrawia Rudi'ego !!! 24.01.07, 21:32
        Ślicznie dziękuję!!!! Mój prawie 12 - letni Rudi wygląda na zdrowego, kiedy
        skacze jak zając po śniegu. Ja oczywiście w drugą stronę, bo ile można skakać
        ze ślepotą po zaspach! Więc lecę na czosnku, ale Rudi jest zadbany i
        szczęśliwy, a nawet nieco upierdliwy, bo przyzywczaił się już, że nie ma mnie
        najwyzej dwie-trzy godziny, i domaga się ciągle miziania.
        A przed chwilą wstrząsnął wielką michę!
        Na pasku cukrzycowym oczywiście na ogół zero (raz na kilka dni plus/minus).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka