Dodaj do ulubionych

Weterynarz zapytal sie mnie ...

28.07.09, 15:04
Tak sie zastanawiam czy mialam prawo poczuc sie dotknieta pewnym
pytaniem weterynarza. Mianowicie, podczas ostrej walki kota z wetem
(biedak dzien wczesniej mial cos wyciskane z pewnego gruczolu co
jest bardzo bolesne), zwierzak pamietal te przykre zdarzenia i
zrobil w gabinecie istna wojne ;) drapanion, syczeniom, warczeniom i
gryzieniu nie bylo konca :/ bylam w szoku... lekarz sie zapytal, kto
go w domu nauczyl takich zachowan?? Zatkalo mnie bo kot w domu jest
spokojny, owszem, miewa swoje humory ale takiej agresji jeszcze nie
widzialam na oczy. To oczywiste, ze zachowanie bylo podyktowane
strasznym bolem i stresem zwierzecia. Dlatego pytanie weta wydalo mi
sie wrecz obrazliwe, a nawet podwazylo jego kompetencje ;) osoby,
ktore znaja sie na kotach - co o tym sadzicie? Czy rzeczywiscie "zle
wychowalam" kota? Zapytal ponadto, czy kot moze wszedzie chodzic po
domu gdzie i czlowiek, odpowiedzialam, ze tak... co o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • tenshii Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 15:16
      Też bym się chyba obruszyła.
      Swojego czasu mój pies miał wygryzione rany na odbycie z powodu alergii. Trzeba mu było w domu pryskać jakimś lekiem. Genralnie przez pewien czas nie dawała sobie wogóle nic z tyłu zrobić.
      Któregoś dnia wet coś jej tam robił - dość nieprzyjmnego, a może nawet ją trochę zabolało. Mój tato trzymał ją między nogami, i w pewnym momencie pies złapał tatę za nogawkę - na chwilę i jakoś nie mocno, ale "atak" był i to na właściciela (chociaż w zasadzie nie wiem czy ona patrzyła co gryzie, chyba łapała to co najbliżej), ale podyktowany bólem.
      Nikt nie zarzucił nam, że pies jest źle wychowany.
      Hmmm.... może ten wet propaguje totalną dominację zwierząt?
      Moja koleżanka przygarneła z ulicy szczeniaka, który szybko wyrósł na dość duże psisko.
      Psisko bardzo szalone i pełne energii. Koleżanka nie mogła sobie dać rady z tym jego szaleństwem, i od swojego weta dostała następującą radę:
      "niech mu pani raz tak porządnie wpierd**i to się nauczy gdzie jego miejsce"....
      Cóż...a
      • margulinka Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 15:31
        dodam, ze kot naprawde sie rzucal, a nawet tak ugryzl czy podrapal
        weta ze kapala mu krew na podloge :/ zal mi bylo i jednego i
        drugiego, ale tymi pytaniami wet mnie podminowal nieco. Mam pytanie:
        czy to "normalne" ze rozwscieczony kot drapie/gryzie rowniez
        wlasciciela? Czy to juz moze nie jest ok?
        • horpyna4 Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 16:03
          Kot nie ma właściciela. Kot uważa, że to on łaskawie pozwala
          człowiekowi na opiekę nad sobą, ale dominację rezerwuje dla siebie.

          Wprawdzie zdarzają się koty łagodne, które nie gryzą i nie drapią
          nawet wtedy, gdy spotyka je od człowieka coś przykrego, ale
          zachowanie agresywne w takim przypadku bywa normą, zwłaszcza gdy kot
          ma do czynienia z weterynarzem, a nie swoim przyjacielem. Bo kot
          może co najwyżej uznać człowieka za przyjaciela, ale nie za pana.
          • albert.flasz1 Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 16:11
            Mnie kiedyś dziabnął pies. Może to za dużo powiedziane, bo tylko
            rozdarł mi rękaw i odgryzł guzik u koszuli, ale fakt jest faktem.
            Zaszczepiłem gada na wściekliznę (podskórnie, igła 0,9, 1ml płynu),
            wypisałem zaświadczenie, w międzyczasie właściciel zdjął gadowi
            kaganiec i go puścił... To był jeden, ale precyzyjny atak. Zemścił
            się i chwilę później wyszedł bardzo zadowolony z siebie...:)
            • margulinka Re: a powiedzcie mi... 28.07.09, 16:30
              czy kiedy kot skacze mi do stop, czasem ugryzie i ucieka to jest
              agresja, czy zaczepka i zabawa z jego strony? Czasami jak np
              rozmawiam przez tel i chodze w kolko po pokoju, on obserwuje moje
              stopy i atakuje mnie; kiedy nie pozwalam mu to sie denerwuje -
              patrzy na mnie duzymi oczami i wydaje przeciagly dzwiek. Czasem sie
              z nim bawie "w chowanego" albo w "polowanie", czasami jedyne co to
              mnie przestraszy i ucieka, a czasem ma ochote sie pogryzc,
              oczywiscie koncze zabawe bo bym ucierpiala :-) przez tego weta juz
              wszystko zastanawia mnie, czy to nie agresja. Kot tez nie lubi
              obcinania pazurow, raz sobie pozwoli, innym razem nie - jak to
              powiedzialam wetowi to tez pocukał. Sadzilam, ze to normalne... poza
              tym to spokojny kot ktorego caluje w nosek ;))
              • krokodyl_13 Re: a powiedzcie mi... 28.07.09, 17:51
                Byłam z trzema kotami u weta jeden po przejściach jw. inny spadła z 4
                piętra, i moja dzikuska. Dziwię się że weterynarz nie umiał przytrzymać
                kota i szybko zbadać żeby go nie stresować. Ja trzymałam osobiście
                wszystkie trzy i poza sykami i warkotem draki nie było:-)
                Brak profesjonalizmu według mnie.
    • semi-dolce Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 18:12
      Może z racji tego, że z weterynarzami styczności mam mnóstwo a zwierząt dużo mam
      zupełnie inne spojrzenie na sprawę. Cóż dla mnie lekarz ma być lekarzem, dobrym
      lekarzem, a miły być nie musi. Wolę największego gbura i chama ale specjalistę,
      który choremu zwierzęciu pomoże niż najmilszego na swiecie idiote, który
      leżącemu jak posążek krótkowłosemu psu w żyłę wkłuć się nie umie - oba przypadki
      autentyczne.
    • pierozek_monika Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 18:37
      stawiam, że to był żart weta, a Ty niepotrzebnie się zestresowałaś.
      • margulinka Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 19:07
        taa, kot mu prawie palec odgryzal a jemu sie na zarty zbieralo ;)
        jak pozniej w rozmowie wyszlo ze kot nie zawsze da sobie pazury
        obciac bez łaski w domu to tez jakby to zlozylo sie
        na "niewychowanie" czy jakas kocia agresje...
        • mist3 Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 20:39
          sorry ale jeśli wet się dziwi sykom i drapaniu kota oraz temu że są
          koty którym nie da się obciąć pazurów to albo za bardzo wrażliwy
          albo za wiele z kotami nie miał do czynienia. W jednym i drugim
          przypadku nie za dobrze to o nim świadczy.
          • paulina.galli Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 21:29
            Weternarz powiniem być :
            a. przyzwyczajony do ugryzien i podrapań
            b. przygotowany na w/w i się odpowiednio zabezpieczyć.

            Są specjalne "kaftaniki bezpieczeństwa" a nawet takie hajby "kagańce" dla
            wyjatkowo agresywnych kotów.
            jesli kot jest w stresie czy bardzo go boli to bardzo czesto mjoze pokaleczyć
            nawet swojego właściciela (a co dopiero mówić o obcym "ludziu" który w mniemaniu
            kota "robi mu krzywdę" i jeszcze "śmierdzi" innymi zwierzetami/lekami /srodkami
            odkażającymi )

            Tak więc wet moze miec pretensje tylko do siebie że nie pomyślał co moze zrobić
            zestresowany kot i tyle.
            Uwaga o "wychowaniu" głupia i niepotrzebna - tak jakby mozna było wychować kota
            - hehe :)
            • wladziac Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 28.07.09, 23:05
              przecież koty tak reagują na ból lub jakąś sytuację która wydaje im
              się niebezpieczna,udomowiony drapieżnik to dalej drapieżnik i wie że
              najlepszą obroną jest atak i prawidłowo
    • rezurekcja Re: Weterynarz zapytal sie mnie ... 29.07.09, 21:33
      Margulinka, moj pies, stary owczarek poniemiecki po przejsciach,
      mial taki czas, ze zastrzyk mozna mu bylo zrobic tylko z
      zaskoczenia, inaczej trzeba bylo kilku osob do przytrzymania, bo sie
      miotal i chcial gryzc. Nikt nie zarzucal wtedy niczego ani mnie ani
      jemu. Lekarze i asystenci chyba wiedzieli, ze pies ma prawo sie bac
      i to okazywac.
      Ale potem trafilam na takiego, ktory - po obronnym skoku Alexa,
      sprowokowanym zreszta zachowaniem lekarza - powiedzial, ze powinnam
      psa uspic.
      Mysle, ze to byla reakcja lekarza na stres, bo jakby nie bylo,
      sytuacja nie byla przyjemna, dla mnie zreszta tez obronne reakcje
      mojego psa mile nie sa, bo sie musze refleksem i siłą wykazywac.
      I w przypadku Twojego weta pewnie tez powiedzial - ze tak to nazwe -
      cokolwiek, zeby tylko powiedziec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka