morgana_le_fay
16.06.08, 10:54
U mnie w ogrodzie. Jak zwykle na wyciągnięcie ręki. Rozpoznają mnie chyba po białej chusteczce, bo ani im w głowie się bać. Tańce godowe podobno płochliwych wilg wokół mojego tarasu i nad głowami, grubodzioby na gałęziach jesionów na wysokości 1m, godzina sów to 9.00 wieczorem. Zanim zaczną łowy siadają na gałęzi i przyglądają mi się jakby chciały potwierdzić rozpoznanie. Potem dalej na myszy i nornice. Niech im to sowi Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi! Kwiczoły są najgorsze. Wrzask od rana do wieczora, obrażanie się kiedy wchodzę na ich teren, nawet ataki na naszego psa - który Bogu ducha winny wogóle nie uznaje ptaków jako godnych zainteresowania partnerów.
Takie mamy życie w naszej dziczy.