lisekrudy 27.02.04, 20:46 www.ipn.gov.pl/a_jozef_swiatlo.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: f Re: Józef Światło - akta personalne IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 27.02.04, 20:49 Ja dwukrotnie pytalem czyim agentem byl Zyd Swiatlo! I czemu NKWD pozwolilo mu umrzeć smiercią naturalną? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: Józef Światło - akta personalne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 20:57 a co? nie pasuje do twojej teorii ,ze zydokomuna demaskuje zydokomune? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Re: Józef Światło - akta personalne IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 27.02.04, 21:03 A odpier ...ol się Czy ja rżnąlem Ak-owców? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anton Re: Józef Światło - akta personalne IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 22:52 Gdyby żył, dostawałby z 5tys. emeryturki z polskiego Zakładu Ubezpieczeń jak Morel i inni oprawcy. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Józef Światło - akta personalne 27.02.04, 23:02 Dzieki, Lisku za ciekawy link. Nie ma tego zlego, co by na dobre nie.... ucieklo ) Cos tam dobrego z jego ucieczki wyniklo. A NKWD sie za plotkami nie uganialo. Na takiego kogos jak Swiatlo szkoda bylo czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Rzepa sie lepiej postarala 27.02.04, 23:06 Na pytanie, kim był Józef Światło, najlepiej chyba odpowiedzieć, odwołując się do - niewydanej jeszcze po polsku - książki Jeffa Schatza "The Generation. The Rise and the Fall of the Jewish Communists of Poland" ("Pokolenie. Narodziny i upadek żydowskich komunistów Polski"). Nie po to, aby znaleźć w niej informacje o Światle, gdyż nazwisko to jest zaledwie trzykrotnie wzmiankowane, ale dlatego, że książka mówi o środowisku, do którego należał i którego losy w znacznym stopniu podzielił. Było to stosunkowo nieliczne, ale ambitne i prężne środowisko młodych Żydów, którzy na przełomie lat 20. i 30. ubiegłego wieku wchodzili w okres buntu pokoleniowego, społecznego i politycznego. Znaczna ich część wybierała mniej lub bardziej radykalne odłamy syjonizmu albo komunizm. A często najpierw jedno, a potem drugie. Klimat ten odnajdziemy m.in. u Juliana Stryjkowskiego w powieści "Wielki strach" czy w wywiadzie-rzece "Ocalony na Wschodzie". Schatz zainteresował się tą częścią pokolenia, która lata wojny przetrwała w Związku Sowieckim, po wojnie powróciła do Polski, nie zdecydowała się na emigrację i zajęła różne - nieraz eksponowane - miejsca w życiu politycznym, gospodarczym czy kulturalnym. W dwóch falach - po 1956 r. i po 1968 r. - większość z nich opuściła Polskę. Opuściła także komunizm bez poczucia, że zdradza ideologię, ale odwrotnie - że to ideologia, wchłaniając w siebie nacjonalizm i ksenofobię (w tym antysemityzm), ich zdradziła. 1 stycznia 1915 r. urzędnikowi w młynie Gabryelowi Fleischfarbowi i jego żonie Racheli (z domu Wieseltur), mieszkającym we wsi Medyn koło Zbaraża, urodziło się czwarte dziecko. Nadano mu imię Izak [w takiej wersji dorosły Fleischfarb wpisywał swoje imię w ankietach personalnych - przyp. red.]. Później rodzina przeniosła się do Krakowa, gdzie ojciec zatrudniony był nadal jako urzędnik, a Izak ukończył szkołę podstawową i od 1930 r. zaczął pracować, m.in.jako subiekt, monter rowerów, palacz. Ślub rabinacki Często zdarzało się mu być bez pracy, a nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej. Jednym z powodów było jego angażowanie się w działalność polityczną. Najpierw należał do młodzieżowej organizacji syjonistycznej Gordonia, ale szybko związał się z komunizmem. Chyba już wówczas cechował go dynamizm, łatwość podejmowania decyzji, może nawet lekko awanturnicza skłonność do ryzyka. Nie mając jeszcze dwudziestu lat, stał się lokalnym działaczem Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, brał udział w strajkach, dwa razy był aresztowany i dostał paromiesięczne wyroki. Podobnie jak wiele innych grupek, i ta, w której obracał się Izak, składała się niemal wyłącznie z takich jak on młodych Żydów: robotników z małych fabryczek, warsztatów i sklepików, a także uczniów i studentów. W tym towarzystwie zajmowano się oczywiście nie tylko polityką: wśród organizacyjnych towarzyszek znalazł żonę Frydę Zollman. Ślub rabinacki wzięli w połowie 1936 r., po skończeniu przez Fleischfarba drugiej odsiadki. Jak wspominała najstarsza siostra Mania (Maria), po tym wyroku Izak "był osowiały, zrezygnowany, nie wykazywał zainteresowania działalnością rewolucyjną". W istocie wycofał się z ruchu, choć - jak pisał w życiorysie - działał w lewicowych związkach zawodowych. Fryda też miała kłopoty z organizacją, z której została w 1935 r. usunięta za jakieś niepolityczne przewinienia. Nie mając pracy w Krakowie, wyjechali na pewien czas do rodziców żony do Oświęcimia, gdzie teść prowadził małą cukiernię, w której dorywczo pracowali. Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Rzepa sie lepiej postarala 27.02.04, 23:08 Młody Fleischfarb nie wykazywał większej ochoty do nauki. Jego zaangażowanie w komunizm nie mogło być powodem takich szykan jak niedopuszczenie do nauki w liceum. Nie był to też chyba problem pieniędzy w domu, gdyż dwie z trzech starszych sióstr - Mania (ur. 1909) i Róża (ur. 1910) - zdołały jeszcze przed wybuchem wojny ukończyć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Najmłodsza Sala (ur. 1920) w 1939 r. zdała maturę. O wykształceniu czwartej siostry Cyli (ur. 1912) nie mam informacji. Izak już nigdy nie nadrobił formalnych braków w wykształceniu, czego chyba później żałował. W marcu 1938 r. został powołany do wojska. Służbę odbywał niedaleko od rodziców i teściów, w 12. pułku piechoty, który stacjonował w miasteczku słynnym od niedawna z papieskich kremówek. Nie wiem, czy szeregowy Fleischfarb zachodził na wadowicki rynek, aby zakosztować tamtejszych smakołyków, ale na pewno mógłby je ocenić, jako że miał przecież kontakt z cukiernictwem, i to także galicyjskim, choć "niechrześcijańskim". Kampania wrześniowa zastała Fleischfarba w wojsku i odbył ją ze swoim macierzystym pułkiem, który walcząc w składzie 6 DP, cofał się najpierw wzdłuż linii Wisły, przekroczył San i Tanew, brał udział w bitwie w rejonie Tomaszowa Lubelskiego. Tutaj przyszły wysoki funkcjonariuszy bezpieki został ranny ("lekko", jak zaznacza w życiorysie) i 20 września pod Cieszoniowem wzięty do niewoli niemieckiej. Wedle jego własnego świadectwa uciekł z transportu wraz z grupą współtowarzyszy broni. Dotarł do Krakowa, gdzie namawiał żonę, żeby poszła z nim "na wschód", ale odmówiła. Może nie kochała go zbyt mocno? Na ucieczkę nie zdecydowali się też ani "starzy" Fleischfarbowie, ani żadna z sióstr. Nikt przecież nie przypuszczał, że nadciągnie wielka pożoga, która pochłonie Frydę i rodziców. Wszystkie siostry - przechodząc przez piekła Płaszowa i Oświęcimia - ocalały. W armii Berlinga Izak Fleischfarb został zatrzymany przy przekraczaniu kordonu sowiecko- niemieckiego, ale szybko uwolniony. Nie na długo. Późniejsza żona w jednym z zeznań stwierdziła, że został aresztowany, gdy zwrócił się do NKWD o zgodę na wyjazd do Krakowa, skąd chciał sprowadzić matkę, osamotnioną po śmierci ojca. Sam Fleischfarb w wypowiedzi z 1954 r. podał podobną wersję, ale w życiorysie i ankiecie personalnej w MBP napisał, że został deportowany w ramach fali zsyłki "bieżeńców" (a więc w czerwcu 1940 r.) i pracował "w okolicach miasta Gorki" w lespromchozie (czyli przy wycince drzewa). Jednak z relacji osoby, która tam była, wynika, że był to punkt obozowy Unżenskowo Łagieria NKWD, w osiedlu Suchobeznoje (rejon Semienowo, obwód Gorkij). Dwudziestoparoletni Izak był brygadzistą. Składający relację współwięzień wydał mu raczej złą opinię: ostry wobec podwładnych, "w podnieceniu nie umiał zachować umiaru ani w słowach, ani w ruchach", "otaczał się pupilami". Z łagru uwolnił go układ Sikorski - Majski, zawarty w lipcu 1941 r. Jak wielu innych ruszył na południe i dotarł do Dżambułu w Kazachstanie, gdzie znajdowała się spora kolonia byłych więźniów i zesłańców. Fleischfarb przeszedł przeszkolenie na szewca w warsztacie zorganizowanych przez delegaturę Ambasady RP (i został zatrudniony w lokalnej spółdzielni), ale nie znalazłem śladów, aby czynił starania o wstąpienie do armii gen. Andersa. Mimo silnej niechęci większości komisji rekrutacyjnych wobec kandydatów Żydów ze względu na udział w kampanii wrześniowej zapewne zostałby przyjęty. Rok później poznał młodszą o 4 lata Justynę Światło, córkę warszawskiego kupca, która przed wojną też komunizowała. "Odczułam - pisała - że interesuje się moją osobą, i po kilku rozmowach z nim stwierdziłam, że chłopak jest niegłupi, jest bystry i ma dużo wrodzonej inteligencji i w zasadzie nie jest istotnym, czy potrafi odróżnić twórczość Hessego od Rollanda". Sympatia była wzajemna i "w sierpniu - pisze dalej - zostałam żoną Flajszfarba". Być może miała na myśli ślub faktyczny, a nie formalny, gdyż zachowany w dokumentach MBP akt ślubu jest datowany na 26 kwietnia 1943 r. Żeniąc się, Izak przyjął - jak twierdzą oboje - nazwisko żony, ale jeszcze przez pewien czas używał nazwiska rodowego. W zeznaniu złożonym w 1954 r. Justyna Światło zwraca uwagę, że w odróżnieniu od niej mąż miał "mocne przywiązanie do narodowości żydowskiej", co jednak nie było powodem konfliktów. Zapewne trudniejsze dla niej było to, iż w tej samej osadzie przebywała siostra pierwszej żony Fajga Rubin, która wyrzucała szwagrowi, że nie znając losów Frydy, wiąże się z inną kobietą. Być może rzeczywiście Fryda wówczas jeszcze żyła. W końcu kwietnia 1943 r. Fleischfarb-Światło został wcielony do strojbatalionu, ale - wedle zgodnych relacji jego i nowo zaślubionej żony - uciekł, przyłączył się do transportu, który wiózł kandydatów do armii Berlinga, i znalazł się w słynnym obozie w Sielcach nad Oką (Justyna dotarła tam później, służyła w wojsku jako pielęgniarka). Najpierw był w łączności, brał udział w bitwie pod Lenino (odznaczony Brązowym Medalem Zasłużonego na Polu Chwały - zaświadczenie wystawione na nazwisko Fleischfarb), dostał awans na chorążego; potem przeszedł do korpusu politruków. Razem z I Dywizją, już w randze podporucznika, dotarł na warszawską Pragę. W październiku 1944 r. został skierowany do stacjonującej w Aninie Komendy Wojewódzkiej MO, gdzie miał zorganizować wydział śledczy. Był to okres, kiedy wielu oficerów - zwłaszcza z pionu politycznego - zostało przesuniętych do milicji lub bezpieki. Potrzebowano tam ludzi z komunistyczną przeszłością, która dawała gwarancję lojalności opartej na wspólnie wyznawanej ideologii. Wiedza była sprawą drugorzędną. W znanych mi dokumentach nie znalazłem żadnego śladu, aby przechodził jakiekolwiek szkolenie w zakresie kontrwywiadu czy wywiadu. Poczucie wyższości Trudno dokładnie określić, kiedy "zmarł" Fleischfarb, a "narodził się" Światło. Być może wtedy, gdy zaczął pracę w MO. Być może dopiero kilka tygodni później, gdy został skierowany do grupy operacyjnej Lichaczowa z sowieckiego kontrwywiadu Smiersz, który działał na terenie Polski pojałtańskiej. W książce Zygmunta Błażyńskiego "Mówi Józef Światło" znajduje się tylko ogólnikowy opis kwatery Smiersza, ale z opublikowanego w Polsce raportu Iwana Sierowa dla Berii wiemy, że Światło brał udział w zatrzymaniu i dostarczeniu do Warszawy Wincentego Witosa. Być może uczestniczył też w podstępnym aresztowaniu szesnastu przywódców Polski Podziemnej. Wedle życiorysu z maja 1945 r. brał udział "w likwidacji ÇBiałowieżyČ", czyli zapewne w jakiejś akcji pościgowej lub obławie na Białostocczyźnie, oraz w działaniach grupy operacyjnej Michajłowa. W połowie maja, gdy grupy operacyjne Smiersza kończyły działalność w Polsce, Światło, już kapitan, został skierowany na stanowisko pomocnika kierownika Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie. "Zaczął mnie niepokoić ÇhazardowyČ styl pracy" - pisała Justyna, która w tym czasie ze względu na ciążę została zdemobilizowana. Nikt jeszcze nie spróbował zbadać na podstawie źródeł działalności operacyjnej Światły, trudno więc powiedzieć, na czym polegały te ryzykowne - w opinii żony - przedsięwzięcia. Z pojedynczych dokumentów można wnosić, iż nie był ubekiem zza biurka i z pokoju przesłuchań, ale brał udział w pościgach i pacyfikacjach. W grudniu 1945 r. został przeniesiony do Olsztyna na stanowisko zastępcy szefa WUBP, w rejon, gdzie wówczas - głównie z powodu działalności licznych i dobrze uzbrojonych oddziałów AK, które przeszły z Wileńszczyzny - dochodziło do licznych starć i potyczek, a więc bardzo trudny dla bezpieki. W październiku 1946 r. przeszedł na podobne stanowisko do Krakowa, w teren też silnie nasycony partyzantką antykomunistyczną i niepodległościową, ze słynnym "Ogniem" na czele. Z relacji żony wynika, że już w Olsztynie dawał wyraz Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Rzepa sie lepiej postarala 27.02.04, 23:11 Wyczerpany nerwowo Zdarzały mu się, oczywiście, kiksy, a za jeden z nich - aresztowanie dokonane z pogwałceniem przepisów - został ukarany naganą (nie on jeden), o czym minister Radkiewicz powiadomił rozkazem karnym grono wysokich funkcjonariuszy MBP. Chyba nie z tego powodu Światło przeżył kryzys wiary w siebie, kiedy w lipcu 1947 r. złożył Radkiewiczowi raport o "zdjęcie z kierowniczego stanowiska". Motywował to tym, że "trzy lata operatywnej [pracy] zżarło moje nerwy, wyczerpało żywotność i energię", oraz "brakiem odpowiedniego wykształcenia". Jego bezpośredni zwierzchnik, potwierdzając, iż "mjr Światło jest wyczerpany nerwowo", prosił ministra - ze względu na stan zdrowia żony i ciężką chorobę (dwuletniej) córki - o pomoc materialną dla swego zastępcy. Pomoc została udzielona, ale w listopadzie Światło wysłał do ministra kolejny raport o przeniesienie. Tym razem dodał, że "czynnik narodowościowy nie pozwala pozostawać [mu] dłużej na kierowniczym stanowisku". Wedle relacji żony rzeczywiście doszło do jakichś incydentów antysemickich na terenie urzędu, otrzymywał też antysemickie anonimy. Nie wiem, czy inni ludzie z "pokolenia", którzy - a było ich wielu - pracowali na mniej lub bardziej eksponowanych stanowiskach w bezpiece, mieli podobne doświadczenia. Wiadomo jednak, iż podziemie prowadziło akcje ulotkowe oraz pisania anonimów, mające na celu osłabienie morale funkcjonariuszy reżimu, a argumenty zaczerpnięte ze stereotypu żydokomuny były w tej akcji używane. Wiadomo też, że w samej bezpiece pojawiały się - m.in. w ślad za "panią matką", czyli sowieckimi towarzyszami - wypowiedzi antysemickie. Dosyć trudno określić pozycję Światły w bezpiece w latach 1945 - 1948. Nie miał za sobą regularnego szkolenia "zawodowego" (podobnie jak znaczna część nawet wyższych rangą funkcjonariuszy), ale - poczynając od Smiersza - zdobył doświadczenie praktyczne, posiadał opinię świetnego "operatywnika", oficera rzutkiego, zdecydowanego i pracowitego. Dużą wagę miała zapewne przynależność do "pokolenia", wspólnota lub podobieństwo doświadczeń z wieloma "baronami" bezpieki i ludźmi z elity władzy. Ponieważ prawie trzy lata przebywał poza Warszawą, układy towarzyskie (jeśli były) odgrywały mniejszą rolę. Tymczasem w końcu lata 1948 r. zaczynała się rozgrywka z "nosicielami odchylenia prawicowo- nacjonalistycznego" (z Gomułką na czele), której istotna część miała toczyć się z pomocą bezpieki. W aparacie powiały nowe wiatry, unoszące w górę takich właśnie jak Światło. Być może więc nie zdziwił się, gdy 1 października 1948 r. został powołany do centrali. Formalnym miejscem zatrudnienia był Departament I (kontrwywiad), ale w rzeczywistości nowe obowiązki pełnił w grupie operacyjnej - tzw. aparacie specjalnym wiceministra Romkowskiego - która miała zajmować się wykrywaniem "wewnętrznych wrogów" w partii komunistycznej. Zespół ten działał na wyjątkowych zasadach - miał nie tylko własną grupę śledczą, ale nawet własne więzienie (obiekt Spacer w Miedzeszynie pod Warszawą). Jak można sądzić na podstawie znanych dokumentów i relacji, Światło odgrywał w nim znaczącą rolę, choć przez pierwszy rok ważniejszy od niego był dyrektor Departamentu Śledczego Józef Różański. Szefem całości był, oczywiście, Romkowski, a nad wszystkim pieczę trzymał osobiście Bierut. Już w połowie października 1948 r. Spacer był zapełniony, a więc dla potrzeb ludzi Romkowskiego wydzielono część więzienia przy ul. Rakowieckiej. Śledztwo biegło szparko (zachowały się dziesiątki tomów zeznań), a wątki dochodzeń mnożyły się jak króliki u Lejzorka Rojsztwanca. Właściwie niewiele wiadomo na temat roli doradców i Moskwy, ale z faktu, że podobny był bieg rzeczy w pozostałych "demoludach", należy wnosić, iż wszystkie te operacje były przynajmniej częściowo koordynowane. Powstawało wrażenie - dla wielu: przekonanie - że "imperialistyczne centrale szpiegowskie" zmontowały jakiś wszechogarniający spisek: w 1949 r. odbyły się trzy procesy pokazowe komunistów, którzy dopiero co znajdowali się na szczytach władzy - w Albanii Koci Xoxe, na Węgrzech Laszlo Rajka, w Bułgarii Trajczo Kostova. We wszystkich zapadły wyroki śmierci, które natychmiast wykonano. Linia generalna była podobna: straceni byli zdrajcami, szpiegami, współpracownikami policji politycznych w poprzednich reżimach (nazywanych ryczałtowo faszystowskimi), kolaborowali z Niemcami (lub Włochami). Polska wyraźnie pozostawała w tyle. Wydaje się, że w "aparacie specjalnym" panowała atmosfera nerwowości i pośpiechu, która zapewne przyczyniała się do dodatkowej brutalizacji przesłuchań. Właściwie największym sukcesem w tym czasie było aresztowanie na warszawskim lotnisku amerykańskiego architekta Hermanna Fielda, szukającego w Polsce pomocy w odnalezieniu brata Noela, który "zaginął" w Czechosłowacji. Aresztowania dokonał Światło, którego Field nazywał "Papierosem". Przez osobę Fielda były nie tylko "wyjścia" na brata, uznanego za agenta wywiadu amerykańskiego, ale także na Mariana Spychalskiego, który był architektem. W Spacerze jednak wciąż nie siedział żaden powszechnie znany dygnitarz. Jesienią 1949 r. istniejąca od lutego Komisja Biura Politycznego ds. Bezpieczeństwa Publicznego, której przewodził Bierut, krytycznie oceniła dotychczasową działalność "aparatu specjalnego". Odsunięto z zespołu Różańskiego, stanowisko kierownika objął ściągnięty z kontrwywiadu wojskowego (GZI) Anatol Fejgin, stworzono jeszcze jedno stanowisko wiceministra w MBP, które objął doświadczony aparatczyk partyjny i Kominternu Wacław Lewikowski. O ile wiem, nie było żadnych zastrzeżeń wobec Światły, którego rola o tyle rosła, że w grupie kierowniczej "aparatu specjalnego" był niewątpliwie osobą o największej praktyce operacyjnej i śledczej, a Fejgin nie należał - jak można mniemać - do silnych osobowości. Nie ma tu miejsca, aby wnikać w niuanse całej tej rozległej kombinacji, warto wszakże być świadomym, że podstawowym problemem dla Światły i jego kolegów było to, iż musieli uzyskać od aresztowanych przyznanie się do niepopełnionych czynów oraz myśli, które nigdy nie przechodziły przez głowę. Ponieważ zakres zadań stale się poszerzał - o co dbali sami członkowie zespołu - więźniów przybywało, a liczba kandydatów do aresztowania wzrastała niemal w postępie geometrycznym, "aparat" przekształcono w Biuro Specjalne. Przy tej okazji okazało się, że wobec Światły istnieją zastrzeżenia. Dyrektor Departamentu Kadr MBP Mikołaj Orechwa, który opiniował wszystkie ważniejsze decyzje personalne, stwierdził, iż wprawdzie Światło "uchodzi za bardzo dobrego pracownika operacyjnego", niemniej "cechuje go duża zarozumiałość i brak podejścia do współpracowników, wśród których nie cieszy się autorytetem i nie jest przez nich lubiany", a nadto "w życiu społecznym i partyjnym zupełnie się nie udziela". Konkluzja była jednoznaczna: "na stanowisko wicedyrektora Biura Specjalnego nie nadaje się. Może być naczelnikiem Wydziału I Biura". Pismo to nosi datę 5 marca 1950 r., a dwa dni później minister mianował Światłę... zastępcą dyrektora. Na negatywne cechy osobowe Światły, które wzbudziły zastrzeżenia Orechwy, zwracały uwagę w swoich zeznaniach żona i jej siostra, która od 1946 r. mieszkała razem z małżeństwem Światłów i pracowała w MBP. Autorzy niektórych przekazów wspominają o eleganckich i drogich garniturach, o zamiłowaniu do szybkiej jazdy samochodami, o przygodach męsko-damskich (w zasadzie "wewnątrzresortowych"), drogich papierosach. Dom (w al. Przyjaciół) wicedyrektora nie należał do siermiężnych, ale życie towarzyskie - jak stwierdza żona - praktycznie nie istniało, spotykali się z paroma osobami, a żadna z nich nie należała do elity bezpieczniackiej czy partyjnej. Justyna Światło nie pracowała, w 1949 r. urodziła drugie dziecko (syna), nie była najlepszego zdrowia i choć nie dochodziło do Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Rzepa sie lepiej postarala 27.02.04, 23:13 vv Justyna Światło nie pracowała, w 1949 r. urodziła drugie dziecko (syna), nie była najlepszego zdrowia i choć nie dochodziło do ostrych konfliktów małżeńskich, atmosfera w domu nie była najlepsza, a rozstanie co najmniej parokrotnie wisiało na włosku. Jak to nieraz w takich sytuacjach bywa, związek cementowały głównie dzieci. Wątki antysemickie W Biurze Specjalnym Światło był osobą w istocie najważniejszą, a w każdym razie najbardziej energiczną, wręcz władczą. Nie zmieniło tego przekształcenie Biura w Departament X, który miał swoje terenowe instancje w każdym WUBP. Drugim wicedyrektorem został Henryk Piasecki i od początku współpracy dochodziło między nimi do konfliktów. Światło tymczasem święcił tryumfy i stał się "operatywnikiem" numer jeden: to on kierował aresztowaniami m.in. Spychalskiego (17 maja 1950), bp. Kaczmarka (22 stycznia 1951), Gomułki (3 sierpnia 1951), Roli-Żymierskiego (14 marca 1953); należał też do licznej ekipy, która aresztowała prymasa Wyszyńskiego, ale z urzędu, jako dyrektor Departamentu XI, kierował nią Karol Więckowski. Ponieważ aresztowania hierarchów nie wchodziły w zakres działalności pionu, w którym pracował Światło, jest oczywiste, iż delegowano go do tych działań jako osobę gwarantującą powodzenie operacji. Żonie skarżył się, że "jest od czarnej roboty", ale nie znalazłem dowodu, aby się kiedykolwiek od jej wykonania uchylił. Uczestniczył zapewne w setkach przesłuchań, w tym takich, w których stosowano "niedozwolone metody", a w Spacerze, który osobiście nadzorował, więźniowie mieli okropne warunki (z wyjątkiem Gomułki i jego żony). Wysyłany był parokrotnie w zagraniczne misje - do Pragi i Budapesztu. Wiele jeździł po urzędach wojewódzkich. Obsługiwał też własną agenturę. O jego roboczych kontaktach na najwyższym szczeblu niewiele wiadomo, na pewno jednak odbywał wielokrotnie narady z Bierutem i Bermanem. Jak mówił żonie, najbliższą mu osobą w resorcie był Romkowski, ale i z nim stosunków towarzyskich Światłowie nie utrzymywali. Z pewnością o różnych operacjach bezpieki wiedział znacznie więcej, niż to wynikało z jego formalnego stanowiska, które i tak dawało mu dostęp do informacji o działaczach partyjnych najwyższego szczebla. Była to wiedza typowo policyjna - haki w życiorysach, seks, skrobanki, alkohol, pieniądze, intrygi, niejasne (co nie zawsze znaczy, że ciemne) sprawy z okresu okupacji. Wiedza taka była niebezpieczna dla otoczenia, ale i dla samego Światły. Jak wynika z zeznań żony, a także pojedynczych dokumentów, Światło był uczulony na nasilające się od 1949 r. wątki antysemickie w polityce i propagandzie Moskwy, a w ślad za nią w pozostałych krajach komunistycznych. Niepokoiły go możliwe reperkusje procesu Slanskiego w Pradze, rozpoczęcie tzw. sprawy lekarzy kremlowskich, być może wiedział o aresztowaniach wielu wysokich funkcjonariuszy sowieckiej bezpieki o żydowskich rodowodach czy o podobnych wydarzeniach w Budapeszcie. W ankiecie wypełnianej w maju 1945 r. w rubryce narodowość wpisał "żydowska", ale trudno powiedzieć, czy w latach późniejszych zachował takie samo poczucie tożsamości narodowej. Fakt, że jedna z sióstr (Cyla) oraz teściowa i szwagier wyjechali do Izraela, nie musi (ale może) mieć w tym wszystkim większego znaczenia. W PZPR i w bezpiece przejawów antysemityzmu było wówczas raczej niewiele, a kierownictwo partii komunistycznej, mimo wyraźnych nacisków kolejnych ambasadorów sowieckich, nie poszło na bardziej radykalne działania (grupa działaczy syjonistycznych została jednak aresztowana), jeśli nie liczyć antyizraelskiej propagandy. Światło chyba nie czuł z tej strony poważniejszego zagrożenia. Nic mi też nie wiadomo, aby sytuacja w Moskwie czy Pradze działała na niego demobilizująco, choć Justyna Światło twierdziła, że sprawa lekarzy "wpłynęła przygnębiająco" na męża. Kiedy 3 grudnia 1953 r. późnym wieczorem wyjeżdżał ze swoim ostatnim - jak się miało okazać - zadaniem służbowym, przynajmniej na zewnątrz był wciąż niezmordowanym tropicielem odchyleń i "przestępstw przeciwko partii". Potrafił nie tylko wymyślić, kto je popełnił, ale także skłonić taką osobę do przyznania się. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Rzepa sie lepiej postarala 27.02.04, 23:23 Rzepa sobie moze komntowac (i powinna) IPN nie. Ale znalazlem w przytoczonym przez Ciebie tekscie bardzo znamienne zdanie: "W dwóch falach - po 1956 r. i po 1968 r. - większość z nich opuściła Polskę. Opuściła także komunizm bez poczucia, że zdradza ideologię, ale odwrotnie - że to ideologia, wchłaniając w siebie nacjonalizm i ksenofobię (w tym antysemityzm), ich zdradziła." Pokrywa sie to ze spostrzezeniami, wskazujacymi na to, ze komunizm, byl dla Zydow jedna z dwoch form wyjscia z Ghetta. (Druga byl syjonizm) Gdy tylko stwierdzili, ze komunizm nie spelnia tej nadziei, opuszczali go bez zalu. borsuk Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Rzepa sie lepiej postarala 27.02.04, 23:45 dachs napisał: > Rzepa sobie moze komntowac (i powinna) IPN nie. > Ale znalazlem w przytoczonym przez Ciebie tekscie bardzo znamienne zdanie: > "W dwóch falach - po 1956 r. i po 1968 r. - większość z nich opuściła Polskę. > Opuściła także komunizm bez poczucia, że zdradza ideologię, ale odwrotnie - że > to ideologia, wchłaniając w siebie nacjonalizm i ksenofobię (w tym > antysemityzm), ich zdradziła." > > Pokrywa sie to ze spostrzezeniami, wskazujacymi na to, ze komunizm, byl dla > Zydow jedna z dwoch form wyjscia z Ghetta. (Druga byl syjonizm) > Gdy tylko stwierdzili, ze komunizm nie spelnia tej nadziei, opuszczali go bez > zalu. > > borsuk > Jedno co mi sie nie zgadza Borsuku.Mowi sie o dwoch falach pierwsza w 1956 roku...To byla fala po odwilzy zdaje sie, nie bylo zadnych hasel antysyjonistycznych, czyli ,ze sluzyli komunie w tych najczarniejszych stalinowskich czasach, gdy panowal terror system im sie podobal, gdy terror sie zmniejszyl juz przestalo sie podobac.Komuna byla dobra gdy byli u wladzy. Nie pamietam kiedy komuna propagowala jakiekolwiek nacjonalistyczne hasla, Ty pamietasz? Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Rzepa sie lepiej postarala 28.02.04, 00:08 gini napisała: > Nie pamietam kiedy komuna propagowala jakiekolwiek nacjonalistyczne hasla, Ty > pamietasz? Nie. Kiedy Gomulka byl skazywany za "odchylenie nacjonalistyczne" bylem jeszcze dzieckiem: Komuna nie propagowala takze nacjonalistycznych hasel. Ale zdanie ktore przytoczylem brzmialo: "odwrotnie - że to ideologia, wchłaniając w siebie nacjonalizm i ksenofobię (w tym antysemityzm), ich zdradziła." Nie ma socjalizmu, ktory by nie byl narodowy. Hitler byl na tyle glupi, ze propagowal to glosno. Stalin byl chytrzejszy. Unicestwial cale narody w imie internacjonalizmu i braterstwa ludow. Obaj juz dawno gryza trawe, ale idee niestety przezyly. dobranoc, Aniu borsuk Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Rzepa sie lepiej postarala 28.02.04, 00:19 dachs napisał: > gini napisała: > > Nie pamietam kiedy komuna propagowala jakiekolwiek nacjonalistyczne hasla, > Ty > > pamietasz? > Nie. Kiedy Gomulka byl skazywany za "odchylenie nacjonalistyczne" bylem jeszcze > > dzieckiem: > Komuna nie propagowala takze nacjonalistycznych hasel. > Ale zdanie ktore przytoczylem brzmialo: > "odwrotnie - że to ideologia, wchłaniając w siebie nacjonalizm i ksenofobię (w > tym antysemityzm), ich zdradziła." Borsuku, pisalam o 1956 roku, jaki antysemityzm wtedy byl?Wiekszosc utrzymala sie w partii i na najwyzszych stanowiskach, do 1968 roku a w 1968 roku to ich zdradzili towarzysze , i to nie wszystkich Szyr zdaje sie do konca byl szycha, kiedys to cytowalam nie chce mi sie szukac w tej chwili. > > Nie ma socjalizmu, ktory by nie byl narodowy. Hitler byl na tyle glupi, ze > propagowal to glosno. Stalin byl chytrzejszy. Unicestwial cale narody w imie > internacjonalizmu i braterstwa ludow. > Obaj juz dawno gryza trawe, ale idee niestety przezyly. > > dobranoc, Aniu > borsuk > > Borsuku, Stalin unicestwial tez wlasny narod nie zapominaj, wiec o jakim nacjonalizmie my mowimy? Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Rzepa sie lepiej postarala 28.02.04, 07:20 gini napisała: Borsuku, Stalin unicestwial tez wlasny narod nie zapominaj, wiec o jakim > nacjonalizmie my mowimy? Taaaaak? To popytaj Gruzinow za co go do dzisiaj czcza. )) Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Rzepa sie lepiej postarala 28.02.04, 07:38 dachs napisał: > gini napisała: > Borsuku, Stalin unicestwial tez wlasny narod nie zapominaj, wiec o jakim > > nacjonalizmie my mowimy? > Taaaaak? > To popytaj Gruzinow za co go do dzisiaj czcza. )) > Spytalabym ale nie znam zadnego Gruzina , Stalina, a nawet jak czcza, to raczej o niczym to nie swiadczy.Po smierci Stalina rozpaczalo wielu Polakow, jaki wniosek z tego? Mao, Pol Pot, Hodza to byli nacjonalisci Twoim zdaniem Borsuku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f A kto byl wyżej w hierarchi ? IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 27.02.04, 23:10 Bierut? Zaslużony leży na cmentarzu Powązkowskim w <aleji zaslużonych> A o miejce pochówku Nila patrioci daja dużą lapowka aby mordercy tamtych czsów pokazali miejsce zakopania Tego BOHATERAOto Polska Wlasnie! ZYDZI chronia mordercow jak Morel a Polska wysyla mu za mordy 5000 PLN emerytury! Ofiara dostaje 500 zl ! I to podpisal <bohater> stanu wojennego niejaki Walęsa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kontra płotka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.04, 23:25 dachs napisał: > A NKWD sie za plotkami nie uganialo. Na takiego kogos jak Swiatlo szkoda bylo > czasu. Za kim uganiało się NKWD w 1953 roku kto był ważniejszy? Napisałeś by coś napisać, czy też nie wiesz czym była ucieczka Światły? Dla stacji RWE (podaję za Nowakiem Jeziorańskim),ucieczka Światły i w dla lata później zdobycie tajnego referatu Chruszczowa stanowiły historyczne okazje, największe w historii jej istnienia. To było trzęsienie ziemi. Płotka - dobre sobie. ps. o ujawnieniu Światły (faktu jego ucieczki), władze PRL milczały, decydował sam szef CIA Dulles. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Ameryka kolos na glinianych nogach!! IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 27.02.04, 23:49 A czemu to tak <uciekali> paron byli wyruczni budowniczy PRL? Wiadomo ,że Zydzi w UB zamordowali ponad 70 00 Polaków! Dezyzje o wyrokach podpisywal między innymi Swiatlo! Czemu Amerykanie znów zrobili nas w bola jak wcześniej w sprawie Katynia czy antypolonizm zydow -note bene 2% spoleczeństwa amerykńskiego jest tak silny aby móć nazwać Ameryke stróża Zydow>A gdzie te wielkie hasla o równości gdy chodzi o Koreę Pólnocną> Amerykanie boja się Chin? To następny kolos na glinianych nogach! A IKM Ir Dzong gazuje ludzi a zydzi dostarcaja im gazy! Niech Szczeżnie Ameryka i iZrael!Niemcy !Czujcie sie zwolnieni z haraczu na rzecz Zydów! Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: płotka? 27.02.04, 23:56 Gość portalu: kontra napisał(a): > Napisałeś by coś napisać, czy też nie wiesz czym była ucieczka Światły? > Dla stacji RWE (podaję za Nowakiem Jeziorańskim),ucieczka Światły i w dla lata > później zdobycie tajnego referatu Chruszczowa stanowiły historyczne okazje, > największe w historii jej istnienia. Wolna Europa nie miala znowu tak wiele zrodel i dla niej bylo to napewno bardzo wielkie okazje. Masz racje, ze w kraju odbylo sie trzesienie ziemi. Ta ziemia trzesla NKWD. Gdy uznala, ze nadeszla pora, ucieczke Swiatly wykorzystano do zrzucenia wszystkiego na Zydow. Ze sie udalo, najlepiej swiadczy fakt, ze wszyscy znaja nazwiska Umera i Fejgina, natomiast nazwiska wiernych polskich towarzyszy pozostaja w zapomnieniu. Czy moze tez nalezysz do tych, ktorzy uwazaja, ze w UB byli sami Zydzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Stalin dobieral sie do zydow a to już bylo za duz IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 28.02.04, 00:08 Dlatego usmiercono go w tajemniczych okolicznościach! I niektórzy musili spierdalać do swych mocodawców! Szkoda,że nie bylo tam zydów dajacych za darmo osiagnięć nauki amerykańskiej i angielskiej! Francuzi jak Niemcy maja kompleks dostania w dupę i dlatedo tak chętnie ciagna druta Putinowi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kontra po co im to było Dachs? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 11:36 dachs napisał: > Wolna Europa nie miala znowu tak wiele zrodel i dla niej bylo to napewno > bardzo wielkie okazje. ponownie próbujesz mędrkować. Tyle samo warte są te stwierdzenia ile pisanie o Światle jako płotce. > Masz racje, ze w kraju odbylo sie trzesienie ziemi. Ta ziemia trzesla NKWD. > Gdy uznala, ze nadeszla pora, ucieczke Swiatly wykorzystano do zrzucenia > wszystkiego na Zydow. Pleciesz Dachs. Opisz kto i w jaki sposób w 1953, czy też w 1954 roku wykorzystał ucieczkę Światły i zrzucił wszystko na Żydów? > Ze sie udalo, najlepiej swiadczy fakt, ze wszyscy znaja > nazwiska Umera i Fejgina, natomiast nazwiska wiernych polskich towarzyszy > pozostaja w zapomnieniu. Wiernych komu? Może dasz link do artykułów w GW o tych latach? Znaj proporcje mocium panie. > Czy moze tez nalezysz do tych, ktorzy uwazaja, ze w UB byli sami Zydzi? Po co ciągle do Zydów nawiązujesz? W krókim liście trzeci raz piszesz o Żydach? Lisekrudy nie akcentował pochodzenia Światły, więc o co chodzi? Natomiast skoro oczekujesz odpowiedzi, to faktów nie zmienisz. Ilu wiceministrów i dyrektorów departamentów MBP było Żydami? Ilu Zydów było na węzłowych stanowiskach w latach pięćdziesiątych i późniejszych? Po co im to było mecenasie Dachs? Po co im byly te stanowiska decydujace o krwawej praktyce komunizmu? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: po co im to było Dachs? 02.03.04, 17:14 Gość portalu: kontra napisał(a): > Natomiast skoro oczekujesz odpowiedzi, to faktów nie zmienisz. > Ilu wiceministrów i dyrektorów departamentów MBP było Żydami? > Ilu Zydów było na węzłowych stanowiskach w latach pięćdziesiątych i > późniejszych? > > Po co im to było mecenasie Dachs? Po co im byly te stanowiska decydujace o > krwawej praktyce komunizmu? Po to samo, co Polakom zajmującym podobne stamowiska w o wiele wiekszej liczbie. Snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kontra Tropiciela teoria względności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 11:29 snajper55 napisał: > Gość portalu: kontra napisał(a): > > > Natomiast skoro oczekujesz odpowiedzi, to faktów nie zmienisz. > > Ilu wiceministrów i dyrektorów departamentów MBP było Żydami? > > Ilu Zydów było na węzłowych stanowiskach w latach pięćdziesiątych i > > późniejszych? > > > > Po co im to było mecenasie Dachs? Po co im byly te stanowiska decydujace o > > > krwawej praktyce komunizmu? > > Po to samo, co Polakom zajmującym podobne stamowiska w o wiele wiekszej liczbie > . W Polsce szukasz antysemitów, faszystów i kolaborantów. Zmień nicka na tropiciel. A teraz na poważnie. Co to znaczy "o wiele większa liczba" ? Większa bezwzględnie, a względnie to jak będzie?? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Tropiciela teoria względności 03.03.04, 13:49 Gość portalu: kontra napisał(a): > > Po to samo, co Polakom zajmującym podobne stamowiska w o wiele wiekszej > > liczbie. > > W Polsce szukasz antysemitów, faszystów i kolaborantów. Zmień nicka na > tropiciel. A po co mi ich szukać ? Sami do nogi przychodzą jak psy. > A teraz na poważnie. Co to znaczy "o wiele większa liczba" ? To znaczy, że było ich o wiele więcej. Nie znasz języka polskiego ? To żaden idiom, to się tłumaczy dosłownie. > Większa bezwzględnie, a względnie to jak będzie?? No widzisz, znowu problemy językowe. Większa liczba oznacza, iż było ich więcej. Jeśli napiszesz co rozumiesz pod pojęciem większości bezwzględnej oraz większości względnej, to wtedy odpowiem także na Twoje ostatnie pytanie. Pozdrawiam Snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Re: Tropiciela teoria względności 03.03.04, 14:06 Cześć Snajper. Skoro zaleciłeś mu lekturę Studnickiego to ja polecę mu w sprawach zajmowanych stanowisk etc.. dokształcenie się w temacie lekturą "Polacy, Żydzi, Komunizm" Krystyny Kersten. Dane były wielokrotnie przytaczane, są w archiwum na FA. Ostatnie badania Andrzeja Paczkowskiego kwestionują (podwyższają) liczby Kerstenowej, warto by więc nasz "kontra" przyczynił się do poszerzenia forumowej wiedzy ogółu i coś w tej sprawie zrobił. To znaczy sięgnął do najnowszych opracowań Paczkowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Tropiciela teoria względności 03.03.04, 14:19 pan.scan napisał: > Cześć Snajper. > Skoro zaleciłeś mu lekturę Studnickiego to ja polecę mu w sprawach zajmowanych > stanowisk etc.. dokształcenie się w temacie lekturą "Polacy, Żydzi, Komunizm" > Krystyny Kersten. Dane były wielokrotnie przytaczane, są w archiwum na FA. > Ostatnie badania Andrzeja Paczkowskiego kwestionują (podwyższają) liczby > Kerstenowej, warto by więc nasz "kontra" przyczynił się do poszerzenia > forumowej wiedzy ogółu i coś w tej sprawie zrobił. To znaczy sięgnął do > najnowszych opracowań Paczkowskiego. Taa juz czytalam te slynne "statystyki" , a dlaczego Korbonskiego nie polecacie? Co Wam sie u niego nie podoba? www.antyk.org.pl/teksty/ozydach-21.htm Tu tez masz obszernie opisane, . Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Taaa, 03.03.04, 14:33 rzuć browara. I szluga. Korboński miał dostęp do akt osobowych MBP 45-56 że spytam niewiążąco? Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Taaa, 03.03.04, 14:37 pan.scan napisał: > rzuć browara. I szluga. > > Korboński miał dostęp do akt osobowych MBP 45-56 że spytam niewiążąco? Widac mial, gdyby nie mial to by nie pisal, albo ktos by temu zaprzeczyl. O browara i szluga popros kogos ze swojego otoczenia . Zawsze mozesz podwazyc to co pisze Korbonski... Latwiej jest jednak, co juz wytknelam Ceeskowi, podac statystyki, i obciazyc polskie sprzataczki za zbrodnie zydowskich ministrow, no bo przeciez tych sprzataczek bylo duzo a minister tylko jeden.... Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Ministerstw Srawiedliwości według gini. 03.03.04, 14:58 gini napisała: > Latwiej jest jednak, co juz wytknelam Ceeskowi, podac statystyki, i obciazyc > polskie sprzataczki za zbrodnie zydowskich ministrow, no bo przeciez tych > sprzataczek bylo duzo a minister tylko jeden.... Minister był rzeczywiscie jeden, do tego Polak, a nie Żyd. Widocznie niedopatrzenie jakieś. Pewnie do rozporka zapomnieli mu zajrzeć. Gini by nie zapomniała. Ona jest jude-specjalistka. Ale wrcając do tematu, to Korboński w Ministerstwie Sprawiedliwości podaje nazwiska czterech domniemanych Żydów. Czy poza nimi i, oczywiscie ministrem. w Ministerstwie Sprawiedliwości pracowały same sprzątaczki ? Ciekawa teoria. Oto najnowsze odkrycie gini: w powojennym MS pracował minister Polak, czterech Żydów i sprzątaczki, które po tych flejtuchach Żydach sprzątały. Nagroda dla gini - złoty pejs z kutasikiem (obrzezanym oczywizda). Snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Tropiciela teoria względności 03.03.04, 14:52 gini napisała: > Taa juz czytalam te slynne "statystyki" , a dlaczego Korbonskiego nie poleca > cie ? > Co Wam sie u niego nie podoba? Bo piszemy o zdrajcach takich jak Studnicki, a Korboński zdrajcą nie był. Uważasz, że jest inaczej ? Snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kontra uwaga! groźba zatrucia oparami rasizmu! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 22:37 > dokształcenie się w temacie lekturą "Polacy, Żydzi, Komunizm" > Krystyny Kersten. Dane były wielokrotnie przytaczane, są w archiwum na FA. Kersten znasz zapewne z "omówień" forumowych. strona 83 "Gdyż nie wystarczy powiedzieć gromkim głosem (nie szeptem, bacząc czy ściany nie mają uszu) że Minc pochodzi z Feiersteinów a Jabłecznikowski nazywał się Apfelbaum. Więcej — wbrew pozorom — takie zdania nie zawsze są jedynie prostymi komunikatami; często, będąc odbiciem ciśnienia nacjonalistycznego pojmowania tożsamości i przynależności, także kreują zdeformowany obraz rzeczywistości. Posłużę się przykładem Krajowej Rady Narodowej. Jesienią 1945 roku społeczność żydowska była reprezentowana przez trzech posłów: przedwojennego parlamentarzystę Emila Sommersteina, syjonistę, Leona Szuldenfreia, bun-dowca, oraz Adolfa Bermana — należącego do Poalej Syjon Lewicy; komuniści domagali się mandatu dla siebie, skarżąc się, iż Berman uzurpuje sobie prawo przemawiania w ich imieniu. Inni, jak np. Feliks Mantel, Roman Zambrowski, Jakub Berman, Bolesław Drobner, Julian Hochfeld czy Hilary Minc, zasiadali w KRN nie jako Żydzi-obywatele polscy, lecz jako polscy komuniści, socjaliści, działacze państwowi i polityczni. Doszukując się ich teraźniejszych, a zwłaszcza przeszłych związków z żydowskością, wkraczamy na bardzo niebezpieczny grunt. Obojętne, kto i w jakim celu to czyni, dla mnie zapala się czerwone światło: uwaga! groźba zatrucia oparami rasizmu!" Tak wyglądają jej obliczenia procentowe. Berman - nie Żyd a polski komunista, Minc - nie Żyd a polski działacz gospodarczy, Zambrowski oczywiście nie Żyd - a polski działacz polityczny itd. Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Dopisz jeszcze choćby kilka następnych zdań 03.03.04, 22:54 będących pod "twoim" akapitem. "Mam przed sobą dokument"... przytocz liczby z notatki Bieruta i skończ na: "Chyba,że chce się wierzyć, iż Żydzi, nawet w niewielkim procencie, wywierają przemożny wpływ na funkcjonowanie danej instytucji, w tym wypadku UB." Wcześniej i dalej są równie ciekawe informacje. Przeczytaj,wyciągnij wnioski, jeżeli jesteś do nich zdolny. We mnie rozmówcy nie będziesz miał - bij pianę z kim innym. Najlepiej z niejaką Gini. Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Dopisz jeszcze choćby kilka następnych zdań 03.03.04, 23:09 pan.scan napisał: > będących pod "twoim" akapitem. > > "Mam przed sobą dokument"... > przytocz liczby z notatki Bieruta i skończ na: > "Chyba,że chce się wierzyć, iż Żydzi, nawet w niewielkim procencie, wywierają > przemożny wpływ na funkcjonowanie danej instytucji, w tym wypadku UB." > > Wcześniej i dalej są równie ciekawe informacje. Przeczytaj,wyciągnij wnioski, > jeżeli jesteś do nich zdolny. We mnie rozmówcy nie będziesz miał - bij pianę z > kim innym. Najlepiej z niejaką Gini. > www.antyk.org.pl/teksty/ozydach-19.htm Nie podwazyles tego co pisze Korbonski, wiec czemu znow piszesz o niewielkim odsetku Zydow, skoro wiadomo, ze na czele UB stal Zyd, i prawie wszystkie kierownicze stanowiska zajmowali Zydzi?Jak nie mogli wywierac wplywu, skoro kierowali tym ministerstwem? Kto tam decydowal pytam po raz kolejny, polskie sprzataczki czy zydowski minister? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kontra czy Berman był Żydem ? ? ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 23:00 pan.scan napisał: > będących pod "twoim" akapitem. > > "Mam przed sobą dokument"... > przytocz liczby z notatki Bieruta i skończ na: > "Chyba,że chce się wierzyć, iż Żydzi, nawet w niewielkim procencie, wywierają > przemożny wpływ na funkcjonowanie danej instytucji, w tym wypadku UB." Historyczka Kersten twierdzi, że Żydzi nie wywierali wpływu na funkcjonowanie UB? Może nie zgadzac się z Dąbrowską piszącą w dzienniku pod datą 17 czerwca 1947 "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku Żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden Żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków", czy teź moźe niew zgadzać się z zazwyczaj dobrze poinformowanym Kisiekewskim Kisielewskim piszącym w dzienniku w 1968 ""Dwadzieścia lat temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi, zemści się na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało kto chciał się tego podjąć z 'gojów'" i dalej ""Po wojnie grupa przybyłych z Rosji Żydów-komunistów (Żydzi zawsze kochali komunizm) otrzymała pełnię władzy w UB, sądownictwie, wojsku, dlatego, że komunistów nie-Żydów prawie tu nie było, a jeśli byli, to Rosja się ich bała. Ci Żydzi robili terror, jak im Stalin kazał (...)". PEŁNIĘ WŁADZY otrzymali, a Kersten co na to? patrz wyżej! czy Miłosz o żydowskich komunistach "Oni zajęli wszystkie czołowe pozycje w Polsce i również w bardzo okrutnej policji bezpieczeństwa, ponieważ oni byli po prostu bardziej godni zaufania niż miejscowa ludność." ale może Kersten zapoznałaby się z wywiadem Torańskiej z samym Bermanem. Dziwi się aresztowaniu członków Żegoty pytając wprost - "Proszę Pana! UB, w którym wszyscy lub prawie wszyscy dyrektorzy byli Żydami, aresztuje Polaków za to że w czasie okupacji ratowali Żydów, a pan twierdzi, ze Polacy są antysemitami?" Bermnan na to, "Żle się stało" itd. Nie zaprzeczył ani jednym słowem. Można uzupełnić pytanie Torańskiej dodając, że wszyscy czterej wiceministrowie też byli Żydami: gen. Romkowski, gen. Alster, Bukojemski i Matejewski. > Wcześniej i dalej są równie ciekawe informacje. Przeczytaj,wyciągnij wnioski, > jeżeli jesteś do nich zdolny. zacytuję Kersten: "Inni, jak np. Feliks Mantel, Roman Zambrowski, Jakub Berman, Bolesław Drobner, Julian Hochfeld czy Hilary Minc, zasiadali w KRN nie jako Żydzi-obywatele polscy (...) doszukując się ich teraźniejszych, a zwłaszcza przeszłych związków z żydowskością, wkraczamy na bardzo niebezpieczny grunt." i pisze o oparach rasizmu. to jest warsztat Kersten. Już wiemy jak liczyła. Co wspólnego mają propagandowe wyliczenia Kersten z rzeczywistością. Pisze, że Sommerstein i Szuldenfrei to Zydzi, a Berman, Zambrowski, Minc to Polacy. Według niej Berman był polskim komunistą. A tenże Berman we wspomnianym wywiadzie z Torańską mówi wprost o tamtych czasach: "ja byłem Zydem". To kto wie lepiej? Ile warte są propagandowe wyliczenia Kersten? > We mnie rozmówcy nie będziesz miał - bij pianę z > kim innym. Najlepiej z niejaką Gini. To mnie ni z gruchy ni z pietruchy zaatakowano pytaniem: "Czy moze tez nalezysz do tych, ktorzy uwazaja, ze w UB byli sami Zydzi?" i na koniec "bicia piany", gdyż wątek mnie nie interesuje jako taki - ta płotka Światło aresztowała osobiście Gomułkę, Spychalskiego. Płotka była szarą eminencją departamentu który dbał o czystość szeregów partyjnych. Prowadzące kartoteki wszystkich członków powyżej sekretarza wojewódzkiego. Płotka dysponowała wiedzą jak mało kto w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re:korekta dla Borsuka 28.02.04, 08:14 gini napisała: > dachs napisał: > > > gini napisała: > > Borsuku, Stalin unicestwial tez wlasny narod nie zapominaj, wiec o jakim > > > nacjonalizmie my mowimy? > > Taaaaak? > > To popytaj Gruzinow za co go do dzisiaj czcza. )) > > Doipiero teraz zauwazylam, ze poszly dwa puste posty. Borsuku, po smierci Stalina rozpaczalo wielu Polakow, czy to jest dowod na to, ze Stalin byl polskim nacjonalista? A Bierut, Jaruzelski i inni, to byli polscy nacjonalisci? Pol Pot , Mao, Hodza, tez nacjonalistami byli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mosze Nie tak rozumiem... IP: 5.3.1R3D* / 212.25.109.* 28.02.04, 09:58 Dlaczego jest ten watek...? O zdrajcach czy o Zydach....Czy tylko Zydzi zdradzili a w takiej liscie nie ma wcale Polakow...?? Zdrajcy zawsze byli (nie zalezy jakiego wyznania) i zawsze beda...to tak samo jak z zlodziejami i zbrodniarzami... Pokazcie jedno panstwo co wlasnie nie bylo takich... Jedno moge tylko powiedziec, ze wlasnie Polska i Polacy nie zdradzily ojczyzne podczas II WS i nie zmobilizowali sie do Niemcow. Wszystkie inne narody podczas hitlerowskiej okupacji mieli oddzielne dywizje dla zdrajcow w niemieckiej armii... Tylko Polacy nie!! To tez potrzeba pamietac!!! Polacy nie przeszli na strone okupanta! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Powiedz to cwaniakom -rodakom z USA. IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 28.02.04, 10:04 Kradną kamienice w Krakowie poprzez podstawionych kapo z Polski! Jak np Wożniakowski i Jego córka z fundacji Szumana Róż Thun! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Achwajwajbumcykcyk Re: Nie tak rozumiem... IP: 80.53.175.* 28.02.04, 10:40 Masz rację mosze.Tak właśsnie było. Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: Nie tak rozumiem... 28.02.04, 10:57 Gość portalu: Mosze napisał(a): > Dlaczego jest ten watek...? > O zdrajcach czy o Zydach....Czy tylko Zydzi zdradzili a w takiej liscie nie ma > wcale Polakow...?? > Zdrajcy zawsze byli (nie zalezy jakiego wyznania) i zawsze beda...to tak samo > jak z zlodziejami i zbrodniarzami... Naturalnie masz racje Mosze, nie ma narodow idealnych.W kazdym narodzie sa kanalie . > > Pokazcie jedno panstwo co wlasnie nie bylo takich... > Jedno moge tylko powiedziec, ze wlasnie Polska i Polacy nie zdradzily ojczyzne > podczas II WS i nie zmobilizowali sie do Niemcow. Wszystkie inne narody podczas > > hitlerowskiej okupacji mieli oddzielne dywizje dla zdrajcow w niemieckiej > armii... > Tylko Polacy nie!! > To tez potrzeba pamietac!!! Polacy nie przeszli na strone okupanta! Mosze, dzieki za dobre checi, ale znow uogolnienie, wsrod ¨Polakow oprocz bohaterow, bylo sporo kolaborantow, miedzy innymi pan Studnicki, wielu folksdojczow, szmalcownikow itd... Fakt, ze nie mielismy rzadu, ktory popieral oficjalnie Hitlera, i fakt, ze opor Polakow byl silniejszy, dlatego tak bardzo bola niesluszne oskarzenia, zwalajace wine za czyny jednostek na caly narod. To samo dotyczy Zydow, faktem jest, ze podczas wojny byli Zydzi kolaborujacy z Niemcami, ale ich przestepstw nie mozna rozciagnac na caly narod, kolaboracji czesci Zydow z NKWD ,ze Stalinem nie mozna rozciagac na wszystkich Zydow, ale zapomniec o niej tez nie mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Polscy zdrajcy zostali zignorowani przez Niemców. 28.02.04, 17:00 Gość portalu: Mosze napisał(a): > Jedno moge tylko powiedziec, ze wlasnie Polska i Polacy nie zdradzily ojczyzne > podczas II WS i nie zmobilizowali sie do Niemcow. To tez potrzeba pamietac!!! > Polacy nie przeszli na strone okupanta! Ależ także Polacy oferowali swą pomoc Niemcom, tylko przyjęta nie została. Tylko dzięki Niemom nie było polskiego Quislinga, bo chetni do tej roli się do Niemców zgłaszali. Poczytaj sobie choćby o endeckim działaczu Studnickim. Snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
perla Ty Snajper to już nie zmądrzejesz niestety 02.03.04, 22:29 w obliczu totalnej klęski wojennej Polacy powinni pójść na współpracę z Niemcami. Tak zrobiło kilka rozsądnych państw. Efekt? Ocalało o wiele więcej Zydów tam, niż w bohaterskiej Polsce właśnie. Bo Niemcy nie chcieli za bardzo zadzierać ze sprzymierzonymi nawet pozornie państwami. Na Węgrzech, w Rumunii, Żydów nie mordowano tak jak w Polsce. A Grecja? Przecież to był okupowany kraj. Ale współpracujący z Niemcami miał rząd. I co? Żydów grackich Niemcy podstępnie zwabiali do Oświęcimia karząc im krewnym z Polski pisać fałszywe listy aby tu przyjechali, bo niby tu Żyd dobrze ma. W Polsce to do wagonów bydlęcych bezceremoni wsadzali Żydów, a w Grecji cackali się. A jaki efekt teraz jest? Czy któś uważa Greków, Węgrów czy Rumunów za zdrajców? Bo Polaków mimo ich braku współpracy z Niemcami oskrża się za Holocaust właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 A gdzież nasze zdania się różnią ? 03.03.04, 01:38 Toż Studnicki własnie w tym duchu z hitlerowcami chciał współpracować, polski hitlerowski rząd budować. Oczywiście głównie po to, aby Żydów ratować. Jak to każdy endek, przede wszystkim Żydów mający na uwadze. A ci niewdzięczni Niemcy wypięli się na nieo i polskiego Quislinga z niego zrobić nie chcieli. Całkowicie się z Tobą, Perła, zgadzam. Wredni ci hitlerowcy, że ze Studnickim i jego kamratami współpracować nie chcieli, mimo goracej chęci z ich strony. Snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kontra Re: Polscy zdrajcy zostali zignorowani przez Niem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 11:33 snajper55 napisał: > Tylko dzięki Niemom nie było polskiego Quislinga, bo chetni do tej roli się do > Niemców zgłaszali. Poczytaj sobie choćby o endeckim działaczu Studnickim. Podaj źródło i napisz coś o Studnickim.Okaże się wówczas jak rozumiesz słowo kolaboracja. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Polacy do Wehrmachtu, czyli pomysły na kolaborację 03.03.04, 13:35 Gość portalu: kontra napisał(a): > > Tylko dzięki Niemom nie było polskiego Quislinga, bo chetni do tej roli się > > do Niemców zgłaszali. Poczytaj sobie choćby o endeckim działaczu Studnickim. > > Podaj źródło i napisz coś o Studnickim. Okaże się wówczas jak rozumiesz słowo > kolaboracja. Ależ proszę bardzo, skoro chcesz się dokształcic... >Reprezentował stronnictwo proniemieckie. 1916-1918 członek Tymczasowej Rady Stanu i Rady Stanu Królestwa Polskiego. W czasie okupacji hitlerowskiej proponował władzom niemieckim utworzenie rządu kolaboracyjnego.< Za: wiem.onet.pl/wiem/00b04e.html >Władysław Studnicki wraz z innym znanym polskim konserwatystą Adolfem Bocheńskim należeli do tych polityków, którzy opowiadali się za poprawnymi stosunkami z Niemcami, nawet za cenę przejściowych ustępstw, takich jak sprawa korytarza czy Wolnego Miasta Gdańska.< Za: www.bezuprzedzen.pl/cywilizacja/studnicki.html >Uważali oni, że należałoby pertraktować z Niemcami, utworzyć Komitet Narodowy, wysłać do Berlina jakąś delegację, że trzeba ratować, co się da.< Za artukułem o jakże znaczącym tytule: >Wyrwy w szeregu: Polacy do Wehrmachtu, czyli pomysły na kolaborację< w: www.wehrmacht.punkt.pl/polacy_wh.html No i w końcu sam Studnicki: >W roku 1936 NSDAP zaprosiła po 2-3 osoby z wielu krajów jako gości honorowych na swój zjazd; z Polski - Stanisława Mackiewicza, profesora Łempickiego oraz mnie. Na wieczornym przyjęciu dla wybranego grona zostałem przedstawiony Hitlerowi. Poznałem też Goebelsa i odbyłem dwugodzinną rozmowę z Ribbentropem. Od roku 1934 Niemcy starały się utrzymywać przyjazne stosunki z Polską. Hitler deklarował, że nie można zabronić dostępu do morza 30 milionowemu narodowi. Z racji naturalnego geograficznego położenia Niemcy oraz Polacy są sąsiadami i dlatego należy kształtować przyjazne stosunki między nimi. W roku 1936 każdy przeciętny Niemiec powtarzał słowa Führera. Dzięki odprężeniu stosunków między naszymi krajami, Polska odniosła kilka sukcesów: podjęcie kontaktów dyplomatycznych z Litwą, Zaolzie i, jako najważniejsza sprawa, wspólna granica z Węgrami.< Za: „Tragiczne manowce” próby przeciwdziałania katastrofom narodowym 1939-1945, Gdańsk 1995. Polecam także: Władysław Studnicki "O odtworzeniu Armii Polskiej w przyszłej wojnie niemiecko-sowieckiej" i "Memoriał dla Rządu Niemieckiego o polityce okupacyjnej w Polsce". Snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mosze Jak smutno by bylo... IP: 5.5R* / *.red.bezeqint.net 02.03.04, 19:59 Wyobrzcie sobie moi przyjaciele Forum... Jakby Zydow nie bylo w Polsce wcale, jak smutno by bylo....nie mozna by bylo wszystko zwalac na Zydow, nie bylo by humoru zydowskiego... Jedno nie tak rozumie, Zydzi w Polsce moze okolo 10% przed wojna i po wojne prawie nic. To jak to mozna powiedziec ze okolo 1%-5%, robilo co sie chce, a gdzie wlasciwie bylo 95% Polakow, czy spali....??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Jakże dobrze by bylo IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 02.03.04, 20:07 Gdyby Taki Morel,Wolińska,Swiatlo moógl byc powieszony jak sprzedawczyki Powstania Styczniowego za zdradę ludzi.którm Polacy dali dom,jedzenie,wyksztalcenie,wolnośc religii a nie spodziwali się że beda rosztrzelani w potylicę w wiadomym miejscu przez ideowych ludzi z Anatewki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kontra pytanie za pytanie "Czemu szli na śmierć jak owce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 11:25 Gość portalu: Mosze napisał(a): > Wyobrzcie sobie moi przyjaciele Forum... > Jakby Zydow nie bylo w Polsce wcale, jak smutno by bylo....nie mozna by bylo > wszystko zwalac na Zydow, nie bylo by humoru zydowskiego... Widocznie dawno nie byłeś w Polsce. O Żydach mówiło się tylko w okresie kłamstw kapusia marcowego Grossa. Mamy swoje problemy. > Jedno nie tak rozumie, Zydzi w Polsce moze okolo 10% przed wojna i po wojne > prawie nic. To jak to mozna powiedziec ze okolo 1%-5%, robilo co sie chce, a > gdzie wlasciwie bylo 95% Polakow, czy spali....??? Czy piszesz te słowa z satysfakcją?? Mam nadzieję że nie. Polska była dwieście lat pod zaborami, czyli praktycznie jej nie było. Wolność odzyskaliśmy na około 20 lat (okres między pierwszą a drugą wojną światową). (Czy wiesz, że Piłsudski przyjął do Polski około poł miliona Zydów uciekinierów z Rosji ? Wiesz jaki los ich tam czekał? Jak się odwdzięczyli to poczytaj prasę amerykańską ). W czasie drugiej wojny światowej zginęło około 3,5 miliona Polaków oraz 3 miliony Polaków żydowskiego pochodzenia. Drugi okupant, Rosja sowiecka wywiozła ponad na Syberię, do Kazachstanu milion Poloaków. W powstaniu warszawskim zginęło 300 tysięcy warszawiaków. I w takiej sytuacji ziemie polskie okupuje Stalin. Proponujesz kolejne powstanie ogólnonarodowe? Stefan Bratkowski pisze: www.gotoslawek.org/linki/ZYDZI.doc Polacy w II wojnie światowej wystawili łącznie po stronie aliantów czwartą co do liczebności armię - po sowieckiej, amerykańskiej i angielskiej, walczyli na wszystkich frontach w Europie i Afryce, ponosząc największe obok Rosji straty liczebne. Nic się nie mogło liczyć. I uznać można za swoisty historyczny cud psychologiczny, że zdradzeni przez swoich sojuszników Polacy nie ulegli jednak załamaniu i zupełnej depresji. Próbowali znaleźć wyjście z sytuacji bez wyjścia. Władze polskiego podziemia wezwały swoich podkomendnych do pokojowej pracy nad odbudową kraju. Przygotowywane w podziemiu kadry administracji nie mogły jednak objąć urzędowania, Armia Czerwona oddała władzę byłym agentom sowieckim. Do ich aparatu władzy, w tym do aparatu represji, rekrutowano ludzi z warstw niższych - w imię rewolucji społecznej. Obok nich - ludzi pochodzenia żydowskiego, głównie przybyłych ze wschodu, którzy objęli ok. 30 procent kierowniczych stanowisk we władzach i w policji politycznej reżimu, Urzędach Bezpieczeństwa, zwanych skrótowo bezpieką, instytucji zorganizowanego terroru. Stalin nie ufał Polakom, a być może chodziło właśnie o to, by nienawiść kierować przeciwko Żydom. Niestety, obok polskich synów ludu istnymi bestiami bywali i oni." I Polska zostałą zdradzona. Bratkowski jest to lewicowy publicysta, dla ciebie powinien być wiarygodny: Pisze o sobie: "Mój ojciec, konsul przedwojennej Rzeczypospolitej Polskiej we Wrocławiu, był właśnie tym cytowanym w opracowaniach historycznych konsulem polskim, który w roku 1935, po wprowadzeniu w Niemczech tzw. ustaw norymberskich, zadeklarował publicznie: "Obywatelom naszym wyjaśniam, że dla Konsulatu istnieją jedynie obywatele polscy bez względu na wyznanie i pochodzenie, z czego wynika, że żaden obywatel polski nie podpada pod określenie ČJudenÇ ustawy norymberskiej". Wcześniej uratował we Wrocławiu 150 rodzin niemieckich Żydów o polskich nazwiskach przed hitlerowskim pogromem, który miał zdemolować ich sklepy, i pomógł im, powołując się na te polskie nazwiska, wyjechać z Niemiec do Polski, skąd udali się na Zachód. Wedle tego, co pamiętam z informacji mojej matki, w roku 1936 otrzymał list dziękczynny od Związku Żydów Amerykańskich" pytasz: "Jedno nie tak rozumie, Zydzi w Polsce moze okolo 10% przed wojna i po wojne prawie nic. To jak to mozna powiedziec ze okolo 1%-5%, robilo co sie chce, a gdzie wlasciwie bylo 95% Polakow, czy spali....???" odpowiedź jest prosta. Gdyby nie Moskwa jednego dnia by nie przetrwali komuniści w Polsce. Pytanie za pytanie. Pytanie Hannah Arendt, przewijające się prze jej książkę Eichmann w jerozolimie. Pozornie analogiczne do twojego ale znacznie głębsze. Na Twoje pytanie jest łatwa odpowiedź. Hananh Arendt pyta: "Jak Żydzi mogli się przyczyniać przez własnych przywódców do swojej zagłady? Czemu szli na śmierć jak owce na rzeź?" Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: pytanie za pytanie "Czemu szli na śmierć jak 03.03.04, 13:43 Gość portalu: kontra napisał(a): > Gość portalu: Mosze napisał(a): > > Widocznie dawno nie byłeś w Polsce.O Żydach mówiło się tylko w okresie kłamstw > kapusia marcowego Grossa. Mamy swoje problemy. A jednym z najważniejszych są Żydzi. Tak przynajmniej można wnioskować, gdy się posłucha Radia Maryja lub poczyta niektóre wydawnictwa, tak dostepne w każdym kiosku. Weź na przykład taki serial Poznaj Żyda. Jak sądzisz, jaki nasz problem jest w nim poruszany ? Snajper. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karo nie dopisałeś się jeszcze do listy kretynów ? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 02.03.04, 22:32 nie dopisałeś się jeszcze do listy kretynów ? I jeszcze tego tu brakuje ! Znają wszyscy historię - nawet w związku z tow. Światlo. Niczego tu nie odkrywasz, a masz jedynie obciążenia. Dopisz się, proszę, do listy. Uważam, że masz pełne prawo i nie musisz się wsztydzić (nie miej kompleksów) Odpowiedz Link Zgłoś