hasz0
30.08.10, 10:56
Z powodu kapitulanctwa wszystkich filarów
POLSKIEGO PAŃSTWA
wobec narastajacych problemów w mom kraju - spróbuję
powodowany troską starszego o Was młodszych, wpuszczonych w pułapkę
- przedstawić krótką analizę sytucji, w jakiej to się
MOI DRODZY dość wulgarni prześmiewcy i NIEUDACZNICY bez IQ,
Z WŁASNEGO BRAKU WOLI i nieopanowanego KAPRYSU sami sobie winni,
znaleźliście!
Ta waszymi durnowatymi głosami wybrana Platforma Obywatelska i jej
rząd z Panem Premierem Donaldem Tuskiem na czele od samego początku,
partolił ile się dało
a Wy jedliście te żaby jak jak świnie GWna z brudnego koryta
korupcji, hazardu o zyski i zaprzaństwa prawdy o konkretnych faktach!
Jakbyście bezbożnicy zyskali sztańską moc mistrza Twardowskiego
zmieniania faktów na pożadane dla Was!
Niestety! ta dziecinada w krotkich piłkarzykarskich spodenkach
- ktorej nie zmogła żadna afera, nawet ta szydercza z Katarskim
Inwestorem ktorego nie było?!.zakończyła sie w momencie
zartwnisiowatego FIGLA z Po-dwójnym PR-owskim obchodzeniem
tragedi NARODOWEJ czyli Katynia!
Pan Bóg miłosciwy nie wytrzymał tej zniewagi wobec ukrzyżowanych na
ziemi bez krzyża! Zesłał katastrofy, plagi, zamęt i somoę z gomorą
dla opamiętania!
Puścił też POtop!
Gdy zobaczył bezczelny tupet PRowskich zagrywek z
100-letnią czy 1000-letnią "rzekomo" powodzią
KTÓRA SIE NIE POWTÓRZY
..........pokazała inne plagi + kolejną POwódź
w mieście o symbolicznej nazwie
B________O__________G_________A________T___________Y
nie!
Nie bedziesz miał bogów CUDZYCH przede mną!
Od tragedii smoleńskiej nic już nie bedzie takie samo!
Stare chwyty nie zadziałąją!
CytatOdrodzenie narodowej wspólnoty cierpienia, w tak oczywisty
sposób dotkniętej znakami Opatrzności, wprawiło tę formację w
konfuzję paraliżującą zdolność (i tak zawsze nikłą) do podejmowania
odpowiedzialnych decyzji. Można wręcz stwierdzić, że tak
niespodziewane popsucie się „politycznej pogody” oraz objawienie
powagi i patosu historycznej egzystencji ludzi i narodu zepsuło też
politycznym prestidigitatorom (bo nazwanie tych osobników o
sofistycznie nieuporządkowanych duszach politykami kłóciłoby się
nazbyt jaskrawo ze szlachetną konotacją tego pojęcia w klasycznym
sensie) z PO[zoru] – egzystującym w tej sferze, którą Platon nazywa
to planeton, czyli beztroskiego błąkania się pomiędzy realnym bytem
(to on) a niebytem (to me on), sposobnego do uprawiania
niezobowiązującej paplaniny (ani prawdziwych, ani fałszywych,
doksai) – prowadzenie pijarowskiej postpolityki, której cały sens
i „mistrzostwo” sprowadza się do karmienia obywateli („ludzi” w
nominalistycznym, wypranym z jakichkolwiek odniesień konkretno-
wspólnotowych, języku premiera Tuska, dla którego „nie ma czegoś
takiego”, jak społeczeństwo, nie mówiąc już o narodzie) „pigułkami
Murti-Binga”, dającymi złudzenie bydlęcego „szczęścia”.
Twarde zderzenie się z tragizmem dziejów wprawiło „płanetników” z PO
w stan nie dającej się już ukryć paniki, z której – zgodnie ze
swoimi nawykami i całą konstrukcją duchową – dostrzegli tylko jedną
drogę wybrnięcia, to znaczy ucieczki; drogę, której sens można
streścić słowem: zapomnienie („Myśmy wszystko zapomnieli…”
. Cały
scenariusz tej „ucieczki do przodu” miał sprowadzać się do kilku
prostych, dotychczas zawsze udanych, sztuczek: „odbębnić” żałobę,
jak najszybciej o wszystkim zapomnieć, nie stawiać żadnych
niewygodnych pytań, nie narazić się na zmarszczenie brwi Putina,
zasłużyć na pochwałę Pani Anieli, dać „ludziom” do rąk nowe piloty,
dzięki którym będą mogli żeglować w wirtualnych krainach
szczęśliwości. I prawie to się znowu udało, zwłaszcza że konkurencja
na czas wyborów też nałożyła maski do złudzenia upodobniające ją
do „płanetników”, tylko bardziej „socjalnych”.
Ciężką i bezpośrednią winę za dopuszczenie do najazdu czerwonych
Hunów na Krakowskie Przedmieście ponoszą też władze miasta
stołecznego Warszawy, z Panią Prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz na
czele. Wydanie zgody komitetowi pod wodzą osobnika prezentującego
się na zdjęciach z bronią maszynową, na nocną [sic!] demonstrację,
której awanturniczy, bluźnierczy i grożący poważnymi zamieszkami cel
byłby oczywisty dla średnio rozgarniętego dziecka; tyleż bezczelne,
co głupie, tłumaczenie zgody brakiem zagrożenia „realnego” (jak by
realne mogło być cokolwiek zanim zaistnieje), skłania do postawienia
pytania czy mieliśmy tu do czynienia „tylko” z już wystarczająco
karygodną lekkomyślnością, czy może jednak ze świadomym
przyzwoleniem na burdy i prowokacje? Jakkolwiek było, tylko
minimalnym zadośćuczynieniem drugiej już (po wydaniu zezwolenia na
tzw. paradę równości) doszczętnej kompromitacji Zarządu Miasta (i
osobiście Pani Prezydent, obnoszącej się ze swoim chrześcijaństwem)
byłoby jego ustąpienie bądź odwołanie przez radnych.
prawica.net/opinie/22963