Dodaj do ulubionych

no i znalazłam...

28.07.06, 10:40
wczroaj wieczorem nie wytrzyamałam napięcia i zeszłam do piwnicy zeby znowu szukać dowodów, czegoś co potweirdzi najgorsze przypuszczenia. schodzę tam średnio raz w tygodniu więc zauważam kiedy pojawia się coś nowego. wczoraj doznałam szoku. znalazłam mnóstwo okopconych sreberek a do tego napoczete rolki z folią aluminiową. to są rzeczyw których jeszcze kilka dni temu nie widziałam a wczoraj juz były. A. powiedział, że chciał zrobić porządek i powywalać stary syf bo przecież on nie bierze już od roku. tylko dlaczego folia aluminiowa, ktora lezy ponoć ponad rok w brudnej piwnicy jest czysta?? zapierał się, ze nie bierze ale ja wiem swoje. postwaiłam warunek - terapia albo do widzenia a ten do mnie, że terapia ale tylko wspólna żeby mi ktoś w końcu pokazał że mam manię prześladowczą. nie zgodziłam się na to, powiedziałam że najpierw on musi chcieć wyjść z nałogu zebyśmy mogli pracowac nad związkiem. od rana dzwonię na Korzeniowskiego we Wrocku i nikt nie odbiera, szlag mnie trafia.
przepraszam, że tak chaotycznie ale mam mętlik w głowie. przez 2 godziny słuchałam jego zapenień, że opn nie bierze a problem mam ja. co o tym sądzicie?? pomóżcie bo opadam z sił... to co wczoraj zobaczyłam po rpostu mnie przeraziło.
Obserwuj wątek
    • kylly Re: no i znalazłam... 28.07.06, 10:58
      hmmmm co ja sądzę ?? w zasadzie jesteś typową współuzależnioną...poczytaj sobie
      swój post powoli raz jeszcze ?? na siłę chcesz kogoś uleczyć ?? zapewniam że Ci
      się nie uda...a czy cokolwiek zyskałaś ?? warunek terapia ?? szkoda czasu jeśli
      ma to być terapia "warunkowa" - a co do pomysłu wspólnej terapii hehe
      powzwolisz że się uśmiechnę - klasyczne zagranie uzaleznionego...sam tak
      robiłem to wiem :))
      • anna.rzewucka Re: no i znalazłam... 28.07.06, 11:46
        zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, również z tego że jestem współuzaleznioną. twój post odebrałam jako ironiczne naśwmiewanie się ze mnie. jesteś lepszy bo też oszukiwałeś?? czy to jest dla ciebie śmieszne, że ktoś cierpi??
        • jerzy30 Re: no i znalazłam... 28.07.06, 12:18
          manipulat jakich wiele - jedyne wyjscie to zadbaj o siebie - jak to zrobisz to
          on zobaczy ze nie ma kim krecic i byc moze pojdzie sie leczyc - jak nie to
          bedzie cpal - niech cpa [z tym ze od teraz to bedzie zacieral slady]
          • e4ska Re: no i znalazłam... 28.07.06, 12:35
            Też tak pomyślałam, Jerzy... ciaptak leniwy, zeby dowodów nawet mu się sprzątnąć
            nie chciało... swojego tropiciela ma za nic. Może jeszcze nie jest taki mocno
            uzależniony, jeżeli się nie kryje, ale szansę na szybkie dno ma w takich
            warunkach ogromne.
            • anna.rzewucka Re: no i znalazłam... 28.07.06, 12:58
              bierze od 2,5 roku więc taki niedośwaidczony to nie jest. po rpostu wie, że nigdy głębiej nie grzeibę bo mam wstręt do pająków a tego w piwnicy mnóstwo. śmieszne prawda??
              • kylly Re: no i znalazłam... 28.07.06, 13:38
                powiedziałam że najpierw on musi chcieć wyjść z nałogu zebyśmy mogli
                pracowac nad związkiem. od rana dzwonię na Korzeniowskiego we Wrocku i nikt nie
                odbiera, szlag mnie trafia.

                hmmm poczytaj sobie naprawdę co piszesz ?? starasz się leczyć za niego ??
                decydować za niego ?? szantażować ?? piszesz wiem że jestem osobą
                współuzależnioną ?? poważnie wiesz ?? mam wątpliwości...gdzieś coś
                słyszałaś...gdzieś dzwonili...
                zdecydowałaś się na związek z czynnym nakomanem...teraz złapałaś go na gorącym
                uczynku...(może nie dosłownie)...teraz go szantażujesz lecz się bo...i masz
                nadzieję że szantaż poskutkuje...to zdaj sobie sprawę z tego że jeśli jest
                narkomanem, jeśli jest uzależniony to nie poskutkuje...będzie gorzej choć
                obieca Ci dużo...
                ale to Twoje życie i Twoja sprawa a doszukiwać się możesz czegochcesz...ironii
                wywyższania - proszę bardzo jeszcze raz powtórzęTy decydujesz co z kim kiedy i
                jak będziesz robiła i żyła
                • anna.rzewucka Re: no i znalazłam... 28.07.06, 14:32
                  czy nie przyszło ci do glowy, że chce się spotkać z terapeutą żeby porozmawiać
                  o mnie?? o tym co się dzieje ze mną?? A. jak bedzie chciał to podejmie decyzje
                  o leczeniu ja go za uszy ciągnąć nie będę.
                  • kylly Re: no i znalazłam... 28.07.06, 14:51
                    " czy nie przyszło ci do glowy, że chce się spotkać z terapeutą żeby
                    porozmawiać
                    > o mnie?? o tym co się dzieje ze mną?? A. jak bedzie chciał to podejmie
                    decyzje
                    > o leczeniu ja go za uszy ciągnąć nie będę.

                    nie nie przyszło mi to do głowy bo w Twoich postach jest on...jest jego
                    uzależnienie, jego leczenie, jego obietnice...
                    hmmm czy to nie Ty wyrzuciłaś go przed rokiem z domu ?? ale jest z
                    powrotem...gdybyś miała wiedzę o współuzalenieniu wiedziałabyś że zrobiłaś
                    najgorszą rzecz jaką można było...postąpiłaś niekonsekwentnie i pokazałaś że
                    Twoje groźby są niewiele warte...a teraz no właśnie co teraz ??
                    z Twoich postów wynika jasno że on problemu nie widzi...nic nie stracił...pracę
                    ma, pieniądze ma Ciebie ma...dzieci też ma...zdrowie dopisuje...i tak naprawdę
                    z jego punktu widzenia - to Ty doszukujesz się problemów...
                    masz jakiś pomysł jak to zmienić ?? - żeby chcieć się leczyć (a tylko to daje
                    niewielką szansę powodzenia....) trzeba widzieć straty...
                    tak naprawdę to Ci współczuję w tej sytuacji dobrego wyjścia nie ma...
              • e4ska Re: no i znalazłam... 28.07.06, 13:42
                Nie, Aniu, nikt się tutaj nie śmieje... jest Ci źle, szukasz wyjścia,
                pocieszenia, to ma być do śmiechu? Tylko z naszej dalekiej perspektywy widać, że
                za wszelką cenę starasz się czegoś nie zobaczyć... Oszukują Cię dwie osoby: on,
                narkoman i Ty sama, zakochana kobieta w ciąży.

                Jak temu stawić czoła? Nikt Ci tutaj nie pomoże inaczej, jak posyłając swoje
                spostrzeżenia, mowiąc prawdę, którą tak a nie inaczej rozumiemy. Że sami
                jesteśmy uzależnieni i wiemy, jak łatwo nam bylo wyprowadzić w pole naszych
                bliskich, jak sami oszukiwaliśmy.

                To nie jest śmieszne, jeszcze raz podkreslam, nie obwiniaj sie i nie dodawaj
                sobie jeszcze... wymyślonej śmieszności. Nie jesteś śmieszna, ale obojętnie, co
                o sobie myślisz, co sobie tłumaczysz swoją miłością, nie brnij dalej, bo po
                prostu szkoda Twojego życia i zdrowia. Siły i wytrwałości, więcej wiary w
                siebie, Aniu, dasz radę... Spokojnie, powoli, ale licz tylko na siebie, to nawet
                przyjemnie dbać o swoje dobro, starać się, zeby mi dobrze było, a nie komuś
                drugiemu. Spróbuj:)
    • mammutka Re: no i znalazłam... 28.07.06, 16:45
      oj Aniu powtórzę się.. ratuj siebie.. moje czarne scenariusze sprawdzają się w
      takich przypadkach dość często.. wystaw mu walizki za próg i niech wróci gdy
      będzie gotowy pokazać ci przy tobie zrobiony test na opiaty.. inaczej nie
      wpuszczaj za próg domu.. i konsekwentną bądź.. wiem, że ciężko ale liczysz się
      ty i dzieciaki.. nie daj sobie zrobić większej krzywdy..
      • anna.rzewucka Re: no i znalazłam... 28.07.06, 19:04
        właśnie zrobiliśmy test. nie pokazał obecności narkotyków w moczu. czy ja
        zwariowałam??
        • jerzy30 nie kazde prochy test wykaze - ale 28.07.06, 20:29
          dzialaj tak jak dotychczas dzialasz - i nie sprawdzaj go - pozdrowienia
        • kylly Re: no i znalazłam... 28.07.06, 22:14
          zastanawiasz się czasem co robisz ?? mam wrażenie że nie bardzo...nie rób
          domowych testów - przestań się "wygłupiać" - zaprowadź "ukochanego" na
          profesjonalne badania krwi i moczu...dostaniesz odpowiedź - i tyle - że ta
          odpowiedź nic Ci nie da to już zupełnie inna sprawa....

    • aniapiet Re: no i znalazłam... 28.07.06, 22:54
      słuchaj no facet, to że tobie życie się nie ciekawie ułożło, że sobie nie
      radzisz, to nie znaczy, że musisz dołować innych!! wyobraż sobie, że niktórym
      ludziom naprawde się udaje to wszystko czemu ty tak bardzo zaprzeczasz
      • e4ska Re: no i znalazłam... 28.07.06, 23:36
        Dlaczego tak napisałaś? Właśnie życie Kyllego daje nadzieję wielu ludziom,
        którzy są blisko dna, żeby nie powiedziec - na dnie. A że spotkał po drodze
        wielu nieszczęśników, którzy na kłamstwach i tanim pocieszaniu stoczyli się na
        amen, że się na tym wszystkim dobrze zna, bo widział na własne oczy - to co, ma
        się swoją autentyczną, choć straszną wiedzą nie podzielić z kimś, kto jej nie
        posiada?

        Kylly mówi prawdę - stąd protesty i fochy. Lepsza złuda, mrzonki - ale,
        niestety, do czasu.

        Że Ania swoim postępowaniem, jak wiele współuzaleznionych kobiet, wyrządza
        krzywdę swojemu kochanemu - to powie niejeden narkoman czy pijak. Gdyby nade mną
        biegała moja rodzina, zadręczała się moim pijaństwem, z całym sprytem i
        przebiegłoscią zrzuciłabym na nich odpowiedzialność - w końcu to im zależy, nie
        mnie - zresztą próbowałam lawirować, ale się poznali, były łzy, była ważna
        rozmowa, ale było twarde ale - i dobrze, bo po pierwsze - żyję, a po drugie -
        dobrze żyję.

        Co to za miłość, która niszczy ukochaną osobę... No ale każdy wie najlepiej - a
        jak w tym przypadku wszystko potoczy się inaczej, wbrew znanym powszechnie
        trybom i trybikom? - więc niech im się wszystko jak najlepiej układa - daj Boże.
      • kylly Re: no i znalazłam... 30.07.06, 19:32
        aniapiet napisała:

        > słuchaj no facet, to że tobie życie się nie ciekawie ułożło, że sobie nie
        > radzisz, to nie znaczy, że musisz dołować innych!! wyobraż sobie, że niktórym
        > ludziom naprawde się udaje to wszystko czemu ty tak bardzo zaprzeczasz



        słuchaj dziecko...żeby Tobie życie ułożyło się tak jak mi to źle nie
        będzie...ja na swoje obecne nie narzekam...a czytając takie posty jak Twój
        utwierdzam się tylko w przekonaniu że głupota w postaci czystej występuje też
        na forum (zawsze podejrzewałem że tak jest ale terazz mam dowód...)
        a udać się to może "napiąć się i zrobić kupę wielką" - na resztę trzeba
        zapracować....
        • beatrice51 Re: no i znalazłam... 30.07.06, 20:20
          Tak trzymaj Kylly! Pozdrawiam.
        • anna.rzewucka Re: no i znalazłam... 31.07.06, 10:27
          jesteś wyjątkowo bezczelny. wyzywasz ludzi chociaż Ciebie nikt nie obraża. dla mnie jesteś egoistycznym typkiem, kóry mądrzy sie po był uzalezniony i dzięki temu ma prawo pouczać ludzi, którzy są ranieni przez jemu podobnych. uważasz, ze jesteś lepszy bo kłamstwo i lawirowanie masz we krwi?? bo potrafisz oszukiwac i tak bardzo śmieszy cię fakt, ze ktoś postępuje jak ty??
          widzę, ze jesteś bardzo dumny z teog, ze udało ci się kogoś w zyciu zranić. moze z narkotyków wyszedłes, ale bagno w twojej głowie zostało.
          • kylly Re: no i znalazłam... 31.07.06, 10:54
            anna.rzewucka napisała:

            > jesteś wyjątkowo bezczelny. wyzywasz ludzi chociaż Ciebie nikt nie obraża.
            dla
            > mnie jesteś egoistycznym typkiem, kóry mądrzy sie po był uzalezniony i dzięki
            t
            > emu ma prawo pouczać ludzi, którzy są ranieni przez jemu podobnych. uważasz,
            ze
            > jesteś lepszy bo kłamstwo i lawirowanie masz we krwi?? bo potrafisz oszukiwac
            > i tak bardzo śmieszy cię fakt, ze ktoś postępuje jak ty??
            > widzę, ze jesteś bardzo dumny z teog, ze udało ci się kogoś w zyciu zranić.
            moz
            > e z narkotyków wyszedłes, ale bagno w twojej głowie zostało.

            ehhhhh szkoda zdrowia...oszukiwać ?? bynajmniej - naucz się czytać ze
            zrozumieniem to nietrudne...ale faktycznie teraz już nie jesteś żałosna...bo
            stajesz się śmieszna...lataj sobie dalej z testerami, szukaj "dowodów"
            uzależnienia...mnie to ani ziębi ani grzeje...
            ale poważnie idź Ty dziecko do jakiegoś psychologa
          • mallui Re: no i znalazłam... 12.08.06, 18:26
            Masz duzo sily, dziewczyno, naprawde podziwiam. Moj chlopak tak samo mna
            manipuluje, tez czasami mysle: moze to ze mna cos nie w porzadku? Pamietaj, to
            on jest chory, a ty zawsze mozesz zdecydowac, czy chcesz razem z nim
            przechodzic mękę.
    • sila80 Re: no i znalazłam... 18.08.06, 16:25
      witam.
      przez kilka lat - prawie 4 - byłam w związku z człowiekiem uzaleznionym od heroiny..
      przez kilka lat nie złapałam go za rękę na paleniu.
      ale wiedziałam.
      własciwie to koniec pod koniec tego związku nie było już uczucia, próbu walki z
      jego uzależnieniem... byłam z im bo chciałam go złapać za rękę, żeby mu
      udowodnić, ze faktycznie ma problem.
      potrafił godzinami zapewniać mnie, ze nie bierze... potrafił błagać na kolanach
      o przebaczenie. płakał.
      mówił, ze chodzi na spotkania z psychologiem - jednak gdy tylko chciałam iść na
      to spotkanie z nim - okazywało sie że psycholog: wyjechał, jest chory...
      najlepsze było jednak to jak powidział, ze psychologa zamknęli za wypisywanie
      fałszywych recept..
      wszyscy znajomi mieli mnie za biedną naiwną zakochana...
      a ja miałam swoje powody żeby w tym tkwić.
      nie udało mi się .. przegrałam walkię z heroiną i jego uzależnieniem...
      ale wiesz w pewnym momencie po prostu pzrestało mi zalezeć. zabił we mnie
      ostatnie ludzkie uczucia jakie mialam wobec niego.
      odeszłam. teraz jestem od ponad 2 lat w normalnym szcześliwym związku.
      a on?
      podobno po tym jak go zostawiłam poszedł się leczyć - a przecież nie bral!
      dochodzą mnie czasem różbner wieści - jedni mówią, ze ćpa dalej inni, że jest
      teraz wszystko super i że wyszedł z tego.
      to już nie mój problem... ale sądzę, ze ćpa dalej.
      terapia moze pomóc tylko wtedy gdy ktoś sam tego chce....
      jeśli Twój ukochany ćpa... ale zapiera się, ze nie.... nie pomożesz mu.
      przykro mi...
      gdybyś chciała:
      napisz do mnie: sila80@gazeta.pl
      moze będę mogła jakoś pomóc, bo chyba mamy podobne doświadczenia...
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka