oleg3
06.04.04, 10:14
Nie istniała grupa trzymająca władzę. Lew Rywin był zwykłym oszustem. Dla
siebie, a nie dla SLD, chciał wyłudzić od Agory 17,5 mln dolarów - taką
konkluzją zakończyła ponadroczną pracę sejmowa komisja śledcza.
Chodzi o prawdę, a nie o ambicje polityczne. Cieszę się, że większość
podzieliła ten pogląd - komentowała zwycięstwo Błochowiak. Poparła ją
niezwykła koalicja - oprócz dwóch posłów SLD (Stanisława Rydzonia i Jerzego
Szteligi) również poseł Samoobrony Jan Łączny i niezrzeszony (wcześniej w
LPR) Bohdan Kopczyński. Błochowiak pomogła też nieobecność posła PSL Józefa
Szczepańczyka, który kilka dni wcześniej uprzedzał, że w poniedziałek rano
musi być w swym okręgu wyborczym.
Takie są fakty. A teraz wypowiedzi bohaterów.
Nam Kopczyński tak wyjaśnił swe stanowisko: - Było mi wszystko jedno, iść za
Błochowiak albo za Nałęczem. Uznałem, że projekt Błochowiak jest o niebo
lepszy, profesjonalny, pisany prawniczym językiem, a Nałęcza - chaotyczny i
bez treści. To prawda, nie ze wszystkimi wnioskami Błochowiak się zgadzam.
Uważam na przykład, że Rywin nie działał sam. Wiele wskazuje na to, że
działał w grupie, choć, jaki jest jej skład, nie mam pewności.
Tymczasem liderzy partii, których posłowie nieoczekiwanie poparli projekt
Błochowiak, zaprzeczali, by zawarto spisek i kupczono głosami. Przewodniczący
Klubu PSL Zbigniew Kuźmiuk zapewnił PAP: - Wszystko wskazuje, że była jednak
jakaś grupa ludzi i Lew Rywin nie działał sam. W każdym razie PSL jest
wyrazicielem tego rodzaju stanowiska.
Nie wiadomo jednak, co zrobi Samoobrona. Lider tej partii Andrzej Lepper
wyjaśnił, że Łączny głosował za projektem SLD, by sprzeciwić się "kombinacji
pana Rokity, Nałęcza i Ziobry, którzy zmierzają do wybielenia pana
prezydenta". - My przypuszczamy, że była grupa trzymająca władzę, w której
skład wchodzili Jakubowska, Czarzasty, Kwiatkowski i Nikolski. W całą sprawę
zamieszani bardzo głęboko są także prezydent Kwaśniewski, Adam Michnik,
premier Miller i oczywiście Lew Rywin - dodał Lepper.
To proszę mi powiedzieć jak to się stało, że Komisja przyjęła raport Anity B.