Dodaj do ulubionych

Czy samotny facet powinien miec prawo do adopcji?

26.07.04, 19:11
Zwolennicy tzw. praw dla homoseksualistów gloszą, iż powinni oni mieć prawo
do adopcji dzieci.
Czy uważacie, ze samotny facet równiez powinien mieć prawo do adopcji dzieci?
Obserwuj wątek
    • panidanka Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 26.07.04, 19:58
      janusz2_ napisał:

      > Czy uważacie, ze samotny facet równiez powinien mieć prawo do adopcji dzieci?

      równie samotnego jak on?

      to może powinniśmy zacząć mówić o...wzajemnej adopcji samotnych?
      ale co z tego wyniknie?
      przecież adopcja sama w sobie "jako prawo" nie umniejsza samotności
      chcesz pogodzić logikę z uczuciem (czyli pewnym stanem emocjonalnym umysłu) na
      gruncie prawa?
      czy takie coś komuś kiedykolwiek się udało?

      chyba, że masz na myśli stworzenie WARUNKÓW prawnych do....
      no właśnie
      do czego?
      konkretnie
      bo ogólnie to jakoś trudno dyskutować o "samotny facet"

      danka
      • janusz2_ Re: Danusiu 26.07.04, 20:04
        panidanka napisała:

        > janusz2_ napisał:
        >
        > > Czy uważacie, ze samotny facet równiez powinien mieć prawo do adopcji dzi
        > eci?
        >
        > równie samotnego jak on?
        >
        > to może powinniśmy zacząć mówić o...wzajemnej adopcji samotnych?
        > ale co z tego wyniknie?
        > przecież adopcja sama w sobie "jako prawo" nie umniejsza samotności
        > chcesz pogodzić logikę z uczuciem (czyli pewnym stanem emocjonalnym umysłu)
        na
        > gruncie prawa?
        > czy takie coś komuś kiedykolwiek się udało?
        >
        > chyba, że masz na myśli stworzenie WARUNKÓW prawnych do....
        > no właśnie
        > do czego?
        > konkretnie
        > bo ogólnie to jakoś trudno dyskutować o "samotny facet"
        >
        > danka

        Ponieważ jak zwykle nie jestem w stanie zrozumieć, co chciałaś powiedzieć
        pisząc to, co napisałaś, pozwolisz, że nie odpowiem.

        Pozdrawiam
        Janusz
        • panidanka Re: Danusiu 26.07.04, 20:12
          janusz2_ napisał:

          > Ponieważ jak zwykle nie jestem w stanie zrozumieć, co chciałaś powiedzieć
          > pisząc to, co napisałaś, pozwolisz, że nie odpowiem.
          >
          > Pozdrawiam
          > Janusz

          ty chyba nie jesteś ten januszcz?
          bo jeśli jednak tak, to....odpowiem za ciebie

          a raczej zadam ci pytanie

          co rozumiesz pod określeniem "samotny facet"?
          bo co to jest adopcja to wiemy oboje

          danka
          • janusz2_ Re: Danusiu 26.07.04, 20:15
            panidanka napisała:

            > ty chyba nie jesteś ten januszcz?

            Zdecydowanie nie smile))
            Ja loguję sie jako janusz2_ smile))
            • januszcz Re: Danusiu 26.07.04, 21:29
              janusz2_ napisał:

              > panidanka napisała:
              >
              > > ty chyba nie jesteś ten januszcz?
              >
              > Zdecydowanie nie smile))
              > Ja loguję sie jako janusz2_ smile))
              ==================
              Mogę potwierdzić, że nie jestem januszem 2, a nawet posunę się dalej i
              przyznam, że samotny mężczyzna nie powinien mieć prawa do adopcji. Oczywiście
              nie mam watpliwości, że mój imiennik internetowy ma wyjątkowo to samo zdanie,
              jednak doszedł do tego kierując się innym punktem widzenia.
              Domyślam się, że kieruje nim obawa o adopcję dzieci przez różnego rodzaju
              zboczeńców a ja martwiłbym sie, że wówczas prawo do adopcji przysługiwałoby
              również osobom duchownym.

              pozdrawiamsmile

              janusz
              • janusz2_ Re: Danusiu 26.07.04, 21:44
                januszcz napisał:

                > Domyślam się, że kieruje nim obawa o adopcję dzieci przez różnego rodzaju
                > zboczeńców

                Brawo smile))

                > a ja martwiłbym sie, że wówczas prawo do adopcji przysługiwałoby
                > również osobom duchownym.

                Zarówno w kościele prawosławnym jak i ewangelickim nie obowiązuje celibat smile))
                • januszcz Re: Danusiu 26.07.04, 21:55
                  janusz2_ napisał:

                  > Zarówno w kościele prawosławnym jak i ewangelickim nie obowiązuje celibat smile))
                  ========
                  A to żeś mnie zaskoczył...
                  Czy można na tej podstawie wysnuć wniosek, że niektórym duchownym można śmiało
                  powierzyć dzieci do adopcji a innym nie?

                  winkjanusz
                  • janusz2_ Re: Danusiu 26.07.04, 21:59
                    januszcz napisał:

                    > janusz2_ napisał:
                    >
                    > > Zarówno w kościele prawosławnym jak i ewangelickim nie obowiązuje celibat
                    > smile))
                    > ========
                    > A to żeś mnie zaskoczył...
                    > Czy można na tej podstawie wysnuć wniosek, że niektórym duchownym można
                    śmiało
                    > powierzyć dzieci do adopcji a innym nie?


                    Tylko zwróciłem ci uwagę, iż są duchowni, którzy zgodnie z obowiązującym prawem
                    mogą adoptować dzieci.
                    Czy w tej sytuacji zamierzasz zrewidować swój pogląd nt. dopuszczalności
                    adopcji dzieci przez samotnych facetów? smile))
                    • januszcz Re: Danusiu 26.07.04, 22:04
                      janusz2_ napisał:

                      > januszcz napisał:
                      >
                      > > janusz2_ napisał:
                      > >
                      > > > Zarówno w kościele prawosławnym jak i ewangelickim nie obowiązuje c
                      > elibat
                      > > smile))
                      > > ========
                      > > A to żeś mnie zaskoczył...
                      > > Czy można na tej podstawie wysnuć wniosek, że niektórym duchownym można
                      > śmiało
                      > > powierzyć dzieci do adopcji a innym nie?
                      >
                      >
                      > Tylko zwróciłem ci uwagę, iż są duchowni, którzy zgodnie z obowiązującym
                      prawem
                      >
                      > mogą adoptować dzieci.
                      > Czy w tej sytuacji zamierzasz zrewidować swój pogląd nt. dopuszczalności
                      > adopcji dzieci przez samotnych facetów? smile))
                      =============
                      Mimo wszystko nie zamierzam. W tak delikatnych sprawach mam poglądy zachowawcze.


                      J.
                      • janusz2_ Re: Danusiu 26.07.04, 22:07
                        januszcz napisał:

                        > Mimo wszystko nie zamierzam. W tak delikatnych sprawach mam poglądy
                        zachowawcze


                        Dzięki za jasną odpowiedź.
                        Pozdrawiam
    • gini Re:Januszu odpowiem krotko 26.07.04, 20:22
      Adopcja jest DLA DZIECI przede wszystkim!!!!
      Chodzi o to by dziecku juz raz skrzywdzonemu przez los zapewnic, jak najlepsza
      RODZINE, powtarzam rodzine, a wiec ojca matke, rodzenstwo.
      Adopcja nie polega na tym i nie takie jej zalozenie, ze chce miec dziecko, a
      nie moge bo jestem homo, czy tez samotny, wiec ide i sobie biore, a jak
      Kowalskima prawo to ja tez.
      Nieprawda, dzieci czesto trafiaja do rodzin, ktore juz swoje dzieci maja, a
      dziecko kolejne adoptuja po to by temu dziecku pomoc.
      ¨Pozdrowka Januszu.
      • janusz2_ Re:Gini 26.07.04, 21:14
        gini napisała:

        > Adopcja jest DLA DZIECI przede wszystkim!!!!
        > Chodzi o to by dziecku juz raz skrzywdzonemu przez los zapewnic, jak
        najlepsza
        > RODZINE, powtarzam rodzine, a wiec ojca matke, rodzenstwo.
        > Adopcja nie polega na tym i nie takie jej zalozenie, ze chce miec dziecko, a
        > nie moge bo jestem homo, czy tez samotny, wiec ide i sobie biore, a jak
        > Kowalskima prawo to ja tez.
        > Nieprawda, dzieci czesto trafiaja do rodzin, ktore juz swoje dzieci maja, a
        > dziecko kolejne adoptuja po to by temu dziecku pomoc.
        > ¨Pozdrowka Januszu.


        Świetnie powiedziane - trudno cokolwiek dodać.
        Zgadzam się z Tobą całkowicie.

        Pozdrówka Aniu smile))
    • Gość: kot w locie NIE! IP: *.dc.dc.cox.net 26.07.04, 20:35
      • bykk Re: do Janusza z dwójką:)) 26.07.04, 20:59
        Witaj.
        Janusz, przecie dla każdego normalnego człowieka jest wiadome, że dzieci
        adoptuje się dla stworzenia rodziny!
        A czym jest rodzina? Najlepiej zapytać dziciska w przedszkolu.
        Był kiedyś taki program w TV i radio. Każde dziecko mówiło swoim "językiem".
        Rodzina, to jest takie coś co ma mamę, tatę i dziecko.
        Najbardziej wymowna wypowiedź, co to rodzina.
        Tak więc dziecko dla "samotnego" do adoptowanie NIE!
        Natomiast wychowywanie swojego dziecka np. po śmierci matki, jak najbardziej!
        Pedał niech sobie z "gliny" zrobi, to może i niech se bierze na wychowanie
        swoje "dzieło", hehehe!
        pozdrawiam
        hej!
        • janusz2_ Re: do Bykka 26.07.04, 21:15
          bykk napisał:

          > Witaj.
          > Janusz, przecie dla każdego normalnego człowieka jest wiadome, że dzieci
          > adoptuje się dla stworzenia rodziny!
          > A czym jest rodzina? Najlepiej zapytać dziciska w przedszkolu.
          > Był kiedyś taki program w TV i radio. Każde dziecko mówiło swoim "językiem".
          > Rodzina, to jest takie coś co ma mamę, tatę i dziecko.
          > Najbardziej wymowna wypowiedź, co to rodzina.
          > Tak więc dziecko dla "samotnego" do adoptowanie NIE!
          > Natomiast wychowywanie swojego dziecka np. po śmierci matki, jak najbardziej!
          > Pedał niech sobie z "gliny" zrobi, to może i niech se bierze na wychowanie
          > swoje "dzieło", hehehe!
          > pozdrawiam
          > hej!

          Nie spodziewałem się od Ciebie innej odpowiedzi smile))
          Pozdrawiam
      • panidanka Re: NIE! 26.07.04, 21:50
        pewnie, że nie
        niech najpierw zaadoptuje samotną matkę z dzieciątkiem smile
        chyba tamta adopcja była całkiem udana
        przynajmniej do osiągnięcia wieku dorosłego przez dzieciątko
    • abstrakt2003 Tak! Jak równość to równość! :) 26.07.04, 21:16
      Adopcja jest jednym z podstawowych praw człowieka!
      W końcu każemu należy sie dziecko i takie głupoty jak brak kobiety nie powinny
      nikogo ograniczać! smile
      • bykk Re: do Abstrakta 26.07.04, 21:31
        Abstrakt, dzięki za dobry, aczkolwiek deko czarny humor na dobranoc, hehehe!
        Właściwie jaja są dobre, ale co do dzieci?sad(
        Wiem, że żartujesz, a Janusz zadał konkretne pytanie!
        Wiesz, że te zboczki się tego domagają, to smutne raczej niż wesołe, nie?
        pozdrawiam
        hej!
        • abstrakt2003 Kpię sobie niemiłosiernie! Po to były.... :) :) :) 27.07.04, 17:14
          A poważnie...
          Co do homo to jakoś dziwnie przemilczają oni wolę i chęć samych dzieci do życia
          w takiej "rodzinie"!
          Nikt się nad tym nie zastanawia!
          Wolność i prawa wszelkie dla homo! To hasło wszelkiej maści postępowców i
          tolerantów - A co z dziećmi? Czy są to bezwolne przedmioty? zabawki? Pozbawione
          praw, emocji i uczuć!
      • andrzejg a czy samotna kobieta ma prawo do adopcji? 26.07.04, 21:57
        abstrakt2003 napisał:

        > Adopcja jest jednym z podstawowych praw człowieka!
        > W końcu każemu należy sie dziecko i takie głupoty jak brak kobiety nie
        > powinny nikogo ograniczać! smile

        Wątpię
        W związku z tym nie rozumiem celu pytania o samotnego mężczyznę.

        A.
        • janusz2_ Re: a czy samotna kobieta ma prawo do adopcji? 26.07.04, 22:00
          andrzejg napisał:

          > abstrakt2003 napisał:
          >
          > > Adopcja jest jednym z podstawowych praw człowieka!
          > > W końcu każemu należy sie dziecko i takie głupoty jak brak kobiety nie
          > > powinny nikogo ograniczać! smile
          >
          > Wątpię
          > W związku z tym nie rozumiem celu pytania o samotnego mężczyznę.
          >
          > A.

          W związku z tym, że nie rozumiesz jest mi oczywiście niezmiernie przykro.
          • andrzejg Re: a czy samotna kobieta ma prawo do adopcji? 26.07.04, 22:33
            janusz2_ napisał:

            > W związku z tym, że nie rozumiesz jest mi oczywiście niezmiernie przykro.

            Zrozumiałbym gdybyś spytał sie o samotnego człowieka.
            Ale dlaczego akurat pytasz się o samotnego mężczyznę?

            A.
            • janusz2_ Re: a czy samotna kobieta ma prawo do adopcji? 26.07.04, 22:40
              andrzejg napisał:

              > janusz2_ napisał:
              >
              > > W związku z tym, że nie rozumiesz jest mi oczywiście niezmiernie przykro.
              >
              > Zrozumiałbym gdybyś spytał sie o samotnego człowieka.
              > Ale dlaczego akurat pytasz się o samotnego mężczyznę?
              >
              > A.

              A dlaczego miałbym nie spytać o samotnego mężczyznę? Wolno mi, nieprawdaż? smile))
              • andrzejg Re: a czy samotna kobieta ma prawo do adopcji? 26.07.04, 22:50
                janusz2_ napisał:

                >
                > A dlaczego miałbym nie spytać o samotnego mężczyznę? Wolno mi,
                nieprawdaż? smile))

                Ależ wolno Ci.
                Ja tylko tak się pytam.Równocześnie mam nadzieję,że nie jest to pytanie czysto
                osobistesmile.Nawet gdyby takie było,to odpowiem zdecydowanie - nie powinni mieć
                tego prawa.

                A.
                • janusz2_ Re: a czy samotna kobieta ma prawo do adopcji? 26.07.04, 23:29
                  andrzejg napisał:

                  > janusz2_ napisał:
                  >
                  > >
                  > > A dlaczego miałbym nie spytać o samotnego mężczyznę? Wolno mi,
                  > nieprawdaż? smile))
                  >
                  > Ależ wolno Ci.
                  > Ja tylko tak się pytam.Równocześnie mam nadzieję,że nie jest to pytanie
                  czysto
                  > osobistesmile.

                  Bądź spokojny - nie jest smile))

                  Nawet gdyby takie było,to odpowiem zdecydowanie - nie powinni mieć
                  > tego prawa.

                  Dzięki za odpowiedź
      • panidanka Re: Tak! Jak równość to równość! :) 27.07.04, 10:41
        abstrakt2003 napisał:

        > Adopcja jest jednym z podstawowych praw człowieka!

        a to "podstawowe prawo" to z biologi czy fizyki?

        bo ja do tej pory myślałam sobie, że...jest to podstawowe prawo konieczności z
        powodu istnienia sierot, czyli skutek a nie przyczyna

        ale pewnie jak zawsze moje myśli błądzą po manowcach ...także prawa smile

        danka
        • abstrakt2003 Ależ ja sobie kpiłem i ironizowałem zwyczajnie.... 27.07.04, 17:15
          Danusiu smile
    • Gość: pollak Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 22:03
      Nie. Adoptowane dziecko powinno mnieć rodzinę - czyli tatę i mamę. Oczywiście
      podstawowym warunkiem jest też to aby tata i mama byli różnej płci, bo w
      przeciwnym wypadku będzie to jakaś zboczona patologia.
      • janusz2_ Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 09:18
        Gość portalu: pollak napisał(a):

        > Nie. Adoptowane dziecko powinno mnieć rodzinę - czyli tatę i mamę. Oczywiście
        > podstawowym warunkiem jest też to aby tata i mama byli różnej płci, bo w
        > przeciwnym wypadku będzie to jakaś zboczona patologia.

        Zgadzam się z Tobą.
        Na razie w wątku nie pojawił się nikt, kto uważa, że samotny facet powinien
        mieć prawo do adopcji.
        Skąd więc biorą się zwolennicy prawa do adopcji dla dwóch facetów? smile))
        • panidanka Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 09:56
          janusz2_ napisał:

          > Gość portalu: pollak napisał(a):
          >
          > > Nie. Adoptowane dziecko powinno mnieć rodzinę - czyli tatę i mamę. Oczywi
          > ście
          > > podstawowym warunkiem jest też to aby tata i mama byli różnej płci, bo w
          > > przeciwnym wypadku będzie to jakaś zboczona patologia.
          >
          > Zgadzam się z Tobą.
          > Na razie w wątku nie pojawił się nikt, kto uważa, że samotny facet powinien
          > mieć prawo do adopcji.
          > Skąd więc biorą się zwolennicy prawa do adopcji dla dwóch facetów? smile))

          ano pewnie z tego, że do pełni szczęścia brakuje im właśnie tego trzeciego smile
    • abe.abe Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 10:48

      Samotny mężczyzna wedługo Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, posiada takie
      same prawa do adopcji dziecka, jak samotna kobieta.


      Art. 1141. § 1. Przysposobić może osoba mająca pełną zdolność do czynności
      prawnych, jeżeli jej kwalifikacje osobiste uzasadniają przekonanie, że będzie
      należycie wywiązywała się z obowiązków przysposabiającego.


      Art. 115. § 1. Przysposobić wspólnie mogą tylko małżonkowie.


      Z tych obu artykułów (jak rownież z kilku dodatkowych szczegółowych)
      wynika jasno, ze każda dorosła osoba, bez względu na płeć może starać się
      o przysposobienie dziecka. Ograniczeniom podlegają jedynie wiek i zdrowie
      przysposabiającego o raz warunki materialne, w jakich miałby się
      wychowywać przysposobiony. Po cóż więc wyważać otwarte drzwi, stawiając
      pytania, na ktore odpowiedź została jasno postawiona już dawno?

      Przysposabiającym może zatem być również homoseksualista, o ile
      nie zdradzi swoich upodobań seksualnych. I na tym właśnie polega hipokryzja
      ustanowionego prawa. Dopóki mężczyzna albo kobieta żyją w nieusankcjonowanym
      prawnie, czyli wolnym związku homoseksualnym, prawo zezwala im jako osobom
      cywilnym na adopcję. Oczywiście mają nieco mniejsze szanse, gdyż pierwszeństwo
      przed osobami samotnymi daje się rodzinom pełnym.
      Problem zaczyna się na poziomie wspomnianego wyżej Art. 115, według ktorego
      przysposobić WSPÓLNIE mogą jedynie małzonkowie.
      Homoseksualistom pozostaje więc de facto JEDYNIE rozstrzygnięcie, ktore
      rozwiązanie przedstawia dla nich wyższą wartość - poślubienie partnera,
      czy przysposobienie dziecka. Podejmując (niekończącą się) dyskusję nt adopcji
      dzieci przez pary homoseksualne, warto, miast dać się emocjom rzucać od sciany
      do ściany, zdać sobie jedynie dokładnie sprawę z obecnej sytuacji prawnej w tym
      zakresie.
      Z naszego punktu widzenia (osobników o orientacji heteroseksualnej,
      a szczególnie tych najbardziej oburzonych mozliwością zrównania z nimi
      w prawach homoseksualistów) dyskusja może się odbywać jedynie na poziomie
      - czy usankcjonować prawnie sytuacje, ktore faktycznie bez względu na nasze
      święte oburzenie i tak są i nadal będą zjawiskiem powszechnym.
      A jeśli nie sankcjonować, to chyba nalezy istniejące przypadki wychowywania
      dzieci przez związki homoseksualne uznać za przestępstwo, dokonać stosownych
      zmian w kodyfikacji i karać z całą bezwzględnością. Oczywiście będzie to
      dotyczyć nie tylko przypadkow dzieci adoptowanych, ale również i tych, gdzie
      homoseksualny biologiczny ojciec czy matka wychowują swoje dzieci po rozwodzie,
      albo po śmierci współmałżonka.
      Nie jest to w końcu taki zupełny margines.
      W samych Niemczech wychowuje się w rodzinach homoseksualnych ponad 11.000
      dzieci - zarówno biologicznych, jak i przysposobionych przez jednego
      z partnerów.
      Tyle oficjalnych danych.
      Ciekawe ile fukcjonuje nie ujawnionych związków homoseksualnych
      i ile wychowuje się w nich dzieci. Może lepiej jednak usankcjonować
      ten stan rzeczy, co pozwala chociażby łatwiej kontrolować czy rodziny
      te nie mają charakteru patogennego.

      Życzę dalszych, bardziej owocnych i uwzględniających zarówno zastaną
      rzeczywistość, jak i znajomość istniejących przepisów, dyskusji.

      Abe
      • panidanka Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 11:00
        abe.abe napisała:

        >
        > Samotny mężczyzna wedługo Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, posiada takie
        > same prawa do adopcji dziecka, jak samotna kobieta.
        >
        >
        > Art. 1141. § 1. >
        > Art. 115. § 1. >
        > Abe


        a nie napisałam przed chwilą w wątku o mleku, że prawnik WSZYSTKO potrafi
        udowodnić?
        jak zabraknie chwilowo dowodu to zaraz wymyśli paragraf i .....
        w końcu wykonać nowy paragraf też kosztuje no nie?

        a sierota płaci, płaci....bo to dla jego dobra....ponoć

        danka sierotka
        • abe.abe Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 13:49
          panidanka napisała:

          > abe.abe napisała:
          >
          > >
          > > Samotny mężczyzna wedługo Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, posiada taki
          > e
          > > same prawa do adopcji dziecka, jak samotna kobieta.
          > >
          > >
          > > Art. 1141. § 1. >
          > > Art. 115. § 1. >
          > > Abe
          >
          >
          > a nie napisałam przed chwilą w wątku o mleku, że prawnik WSZYSTKO potrafi
          > udowodnić?
          > jak zabraknie chwilowo dowodu to zaraz wymyśli paragraf i .....
          > w końcu wykonać nowy paragraf też kosztuje no nie?
          >
          > a sierota płaci, płaci....bo to dla jego dobra....ponoć
          >
          > danka sierotka

          WSZYSTKO, to może nie, ale masz rację, że na pewno bardzo duzo smile
          Istniejące przepisy podałam jedynie jako potwierdzenie faktu,
          że zdolność prawną do adopcji samotne osoby posiadają od dawna.

          Podoba mi się to, co piszesz niżej:

          >a bywa i tak, że właśnie rozwód i 'samotne' wychowywanie dziecka bywa dla
          >tegoż dziecka zbawcze w skutkach

          bo to czysta prawda.
          Życie tworzy rózne scenariusze. Przepisy prawne Kodeksu Rodzinnego
          i Opiekuńczego, jak również Konwencja Praw Dziecka zostały stworzone
          właśnie po to, by chronić praw najmłodszych i najbardziej bezbronnych,
          a nie po to, by dać satysfakcję prawnikom.
          Wystarczy, by powołane do tego instytucje przestrzegały realizacji
          tych praw zgodnie z ich założeniami i w sytuacjach spornych mając
          na względzie dobro dziecka jako wartość nadrzędną.
          Już to wystarczyłoby, by do opieki nad dzieckiem miała w pierwszym rzędzie
          rodzina biologiczna, w następnym jedno z biologicznych rodziców, a dopiero
          na końcu rodzina zastępcza czy obca osoba samotna.
          Przy ilości dzieci kierowanych do adopcji problem przysposabiania ich
          przez samotnego mężczyznę staje się tym samym problemem marginalnym,
          nieledwie czysto teoretycznym.

          Abe
      • gini Re:Abe znow sie nie zgodze 27.07.04, 11:20
        A no dlaczego , dlatego, ze upominajac sie o "prawa" jakiejs malej grupy ludzi,
        pomijasz calkowicie prawa dzieci , prawa do wychowania w normalnej rodzinie .
        W rodzinie takiej jakiej ma wiekszosc rowiesnikow , bo co by nie mowic,
        heteroseksualizm jest NORMA w naszym spoleczenstwie i NORMA jest rodzina
        skladajaca sie z matki, ojca plus dzieci.
        To, ze prawo jest zle, ze w prawie sa luki nie znaczy, ze trzeba to prawo
        chwalic, nalezy je zmienic.
        Dziecku nie jest potrzebna obojetnie jaka rodzina, byleby rodzina, gdyby tak
        bylo nie zabierano by dzieci z rodzin patologicznych.Rodziny patologiczne
        hetero istnieja to fakt, ale nie jest to NORMA tylko patologia czyli tzw
        margines.
        Zabierac wiec dziecko z rodziny patologicznej by oddac je pod skrzydla innej
        rodziny patologicznej toz to nonsens.
        Raz jeszcze adopcja jest po to by zapewnic rodzine prawidlowa normalna
        dzieciom, nie po to by dorosli mogli sie samorealizowac.
        Przykro mi Abe , ale w tej materii sie z Toba nie zgodze, nie zgodze sie by
        homoseksualisci, samorealizowali sie kosztem dzieci juz raz skrzywdzonych przez
        los.
        Pozdrawiam serdecznie.
      • janusz2_ Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 11:22
        abe.abe napisała:

        >
        > Samotny mężczyzna wedługo Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, posiada takie
        > same prawa do adopcji dziecka, jak samotna kobieta.
        >
        >
        > Art. 1141. § 1. Przysposobić może osoba mająca pełną zdolność do czynności
        > prawnych, jeżeli jej kwalifikacje osobiste uzasadniają przekonanie, że będzie
        > należycie wywiązywała się z obowiązków przysposabiającego.
        >
        >
        > Art. 115. § 1. Przysposobić wspólnie mogą tylko małżonkowie.
        >
        >
        > Z tych obu artykułów (jak rownież z kilku dodatkowych szczegółowych)
        > wynika jasno, ze każda dorosła osoba, bez względu na płeć może starać się
        > o przysposobienie dziecka. Ograniczeniom podlegają jedynie wiek i zdrowie
        > przysposabiającego o raz warunki materialne, w jakich miałby się
        > wychowywać przysposobiony. Po cóż więc wyważać otwarte drzwi, stawiając
        > pytania, na ktore odpowiedź została jasno postawiona już dawno?

        Forum jest m.in. po to aby stawiać pytania smile))
        Jesteś zapewne jedną z niewielu osób znających wszystkie odpowiedzi na
        wszystkie pytania, chylę czoła smile))

        Czy znasz jakikolwiek przypadek, aby samotny mężczyzna adoptował dziecko?

        >
        > Przysposabiającym może zatem być również homoseksualista, o ile
        > nie zdradzi swoich upodobań seksualnych. I na tym właśnie polega hipokryzja
        > ustanowionego prawa. Dopóki mężczyzna albo kobieta żyją w nieusankcjonowanym
        > prawnie, czyli wolnym związku homoseksualnym, prawo zezwala im jako osobom
        > cywilnym na adopcję. Oczywiście mają nieco mniejsze szanse, gdyż pierwszeństwo
        > przed osobami samotnymi daje się rodzinom pełnym.

        Możesz podać jaki procent adoptowanych dzieci jest adoptowanych przez osoby
        samotne?


        > Problem zaczyna się na poziomie wspomnianego wyżej Art. 115, według ktorego
        > przysposobić WSPÓLNIE mogą jedynie małzonkowie.
        > Homoseksualistom pozostaje więc de facto JEDYNIE rozstrzygnięcie, ktore
        > rozwiązanie przedstawia dla nich wyższą wartość - poślubienie partnera,
        > czy przysposobienie dziecka. Podejmując (niekończącą się) dyskusję nt adopcji
        > dzieci przez pary homoseksualne, warto, miast dać się emocjom rzucać od
        sciany
        > do ściany, zdać sobie jedynie dokładnie sprawę z obecnej sytuacji prawnej w
        tym
        >
        > zakresie.


        Masz szanse przyczynić się do tego własnie w tym wątku smile))


        > Z naszego punktu widzenia (osobników o orientacji heteroseksualnej,
        > a szczególnie tych najbardziej oburzonych mozliwością zrównania z nimi
        > w prawach homoseksualistów) dyskusja może się odbywać jedynie na poziomie
        > - czy usankcjonować prawnie sytuacje, ktore faktycznie bez względu na nasze
        > święte oburzenie i tak są i nadal będą zjawiskiem powszechnym.


        Z mojego punktu widzenia dla dobra dziecka nie powinno się go powierzać dwóm
        facetom żyjącym razem.
        Sądzę, że o tym można dydkutować. Chyba, że polityczna poprawność co niektórym
        wogóle taką dyskusję uniemozliwia smile))


        > A jeśli nie sankcjonować, to chyba nalezy istniejące przypadki wychowywania
        > dzieci przez związki homoseksualne uznać za przestępstwo, dokonać stosownych
        > zmian w kodyfikacji i karać z całą bezwzględnością. Oczywiście będzie to
        > dotyczyć nie tylko przypadkow dzieci adoptowanych, ale również i tych, gdzie
        > homoseksualny biologiczny ojciec czy matka wychowują swoje dzieci po
        rozwodzie,
        > albo po śmierci współmałżonka.

        Sądzę, że gdy uda się wypracowac jakieś wnioski na temat wpływu na dziecko
        wychowania przez homoseksualistów, wówczas będzie można zastanawiać się co
        dalej powinno się robić.


        > Nie jest to w końcu taki zupełny margines.
        > W samych Niemczech wychowuje się w rodzinach homoseksualnych ponad 11.000
        > dzieci - zarówno biologicznych, jak i przysposobionych przez jednego
        > z partnerów.
        > Tyle oficjalnych danych.

        W Holandii zaś narkotyki miękkie są legalne smile))
        Porozmawiajmy o tym, jak sytuacja ta wygląda w Polsce - masz jakieś dane?

        > Ciekawe ile fukcjonuje nie ujawnionych związków homoseksualnych
        > i ile wychowuje się w nich dzieci. Może lepiej jednak usankcjonować
        > ten stan rzeczy, co pozwala chociażby łatwiej kontrolować czy rodziny
        > te nie mają charakteru patogennego.

        A może jednak lepiej najpierw się zastanowić, jaki to ma wpływ na rozwój dzieci?

        >
        > Życzę dalszych, bardziej owocnych i uwzględniających zarówno zastaną
        > rzeczywistość, jak i znajomość istniejących przepisów, dyskusji.

        Liczę na Twój cenny wkład.
        Wszak dyskusje są po to, aby wzajemnie poszerzać swoje spojrzenie na omawiane
        zagadnienie, nieprawdaż? smile))
        • gini Re:Niemcy 27.07.04, 11:43
          Niemcy: prawa adopcyjne dla par homoseksualnych

          Anna Rubinowicz-Gründler, Berlin 30-06-2004, ostatnia aktualizacja 30-06-2004
          17:51

          Homoseksualiści w Niemczech będą mogli adoptować dzieci swoich partnerów -
          przewiduje projekt ustawy zatwierdzony w środę przez rząd Niemiec. O wspólnej
          adopcji obcych dzieci jednak nie ma mowy

          Już od trzech lat homoseksualiści mogą zawierać w Niemczech quasi-małżeństwa -
          tj. rejestrować swe związki w urzędach stanu cywilnego. Ale "zarejestrowane
          partnerstwo" nie daje im takich samych praw, jakie mają małżeństwa
          heteroseksualne - z powodu protestu chadecji nie mogą wspólnie rozliczać
          podatków, nie mają ulg przy podatku spadkowym, nie dostają renty po zmarłym
          partnerze - no i nie mogą adoptować dzieci.

          Nowa ustawa ma po części zrównać partnerów w związkach homoseksualnych z
          małżeństwami tradycyjnymi - dostaną prawo do renty po zmarłym partnerze, nie
          będą musieli zeznawać przeciwko partnerowi w śledztwie lub przed sądem, w razie
          rozwodu będą musieli płacić alimenty uboższemu partnerowi i wreszcie będą mogli
          adoptować biologiczne dziecko partnera, ale tylko pod warunkiem, że drugi
          biologiczny rodzic dziecka wyrazi na to zgodę. Wtedy będzie też mogło ono nosić
          wspólne nazwisko, które partnerzy przyjęli podczas rejestracji swego związku w
          USC.

          Wszystkie te prawa dotyczą tylko zarejestrowanych związków homoseksualnych. Do
          tej pory z tej możliwości skorzystało 5 tys. par.

          a w Niemczech jest ich 48 tys.

          O pełnym prawie do adopcji dla par tej mniejszości seksualnej na razie nie ma
          mowy. Minister sprawiedliwości Brigitte Zypries mówi, że uchwalać można tylko
          takie ustawy, na które jest społeczne przyzwolenie, a na prawo do pełnej
          adopcji przez homoseksualistów niemieckie społeczeństwo nie jest jeszcze
          gotowe.

          Szczególnie ostro przeciwko wszelkiej liberalizacji w zakresie adopcji
          protestują chadecy. - Wychowywanie dzieci jest tym, co charakteryzuje
          małżeństwo, i nie można go zrównywać ze związkiem homoseksualnym - mówi poseł
          CDU Norbert Röttgen. - Decydującym kryterium musi być dobro dziecka, a nie to,
          co służy samorealizacji homoseksualistów pragnących adoptować dziecko.

          Jednak organizacje homoseksualistów i partia Zielonych uważają projekt nowej
          ustawy tylko za "pierwszy krok w kierunku urzeczywistnienia pełnego prawa do
          adopcji". Jeśli Bundestag uchwali je jesienią (co jest bardzo prawdopodobne),
          rząd Schrödera chce przedłożyć kolejny projekt dający parom homoseksualnym
          przywileje podatkowe takie, jakie mają małżeństwa. Wątpliwe jednak, aby ten
          plan zwycięsko przeszedł przez proces legislacyjny - w przeciwieństwie do
          środowej ustawy na zmiany w prawie podatkowym musi się bowiem zgodzić druga
          izba parlamentu - Bundesrat - w którym większość ma chadecja. A ta stanowczo
          opiera się takim planom.


          Co mi sie rzucilo w oczy.Otoz to, ze chadecy pisza o przyzwoleniu
          spolecznym.Obroncy homo czesto powoluja sie na demokracje, czesto jednak
          zapominajac o jej zasadach, a wiec prawa dla mniejszosci bez ogladania sie na
          to co mysli wiekszosc.
          I jeszcze jedno, glosno sie krzyczy w obronie wszystkich homo ale oni jakos nie
          bardzo ,tylko 10 % skorzystalo z mozliwosci zawierania zwiazkow, wiekszosci
          jakos to nie interesuje.

        • abe.abe Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 14:20
          janusz2_ napisał:

          > Forum jest m.in. po to aby stawiać pytania smile))

          Oczywiście smile
          Szkoda jedynie, że nasilają się tendencje do bicia piany
          na tematy marginalne.

          > Jesteś zapewne jedną z niewielu osób znających wszystkie odpowiedzi na
          > wszystkie pytania, chylę czoła smile))

          Jestem jedną z niewielu osób, ktora zdaje sobie sprawę, że na większość pytań
          nie zna odpowiedzi, albo, że na próżno jest szukać odpowiedzi jednej
          i powszechnie obowiazującej.
          Nie wiem na jakiej podstawie wysnułeś krańcowo odmienny wniosek.
          Możesz spokojnie podnieść czoło smile)

          > Czy znasz jakikolwiek przypadek, aby samotny mężczyzna adoptował dziecko?

          Obce dziecko? Nie znam. Równie nieliczne są chyba przypadki adoptowania
          dzieci przez samotne kobiety. Zbyt wiele jest bowiem szczegółowych
          obwarowań tych dwóch postawowych przepisów, ktore zacytowałam, by
          osoba samotna mogła je spełnić. Właśnie dlatego uważam, że jest to
          bicie piany smile

          > Możesz podać jaki procent adoptowanych dzieci jest adoptowanych przez osoby
          > samotne?

          Nie mogę. Mogę jedynie napisać, iż wydaje mi się, ze bardzo niewielki.
          I fakt ten jest dla mnie potwierdzeniem, że zajmujemy się tu marginaliami.

          > Z mojego punktu widzenia dla dobra dziecka nie powinno się go powierzać dwóm
          > facetom żyjącym razem.
          > Sądzę, że o tym można dydkutować. Chyba, że polityczna poprawność co
          >niektórym w ogóle taką dyskusję uniemozliwia smile))

          Najbardziej uniemożliwiają zwykle dyskusję próby zaszerogowania dyskutantów do
          tej lub innej opcji, jakby człowiek na rózne tematy nie mógł mieć poglądów
          własnych, niekoniecznie wpasowujących się w jakąś identyfikowalną opcję.
          Teraz oto zostałam właśnie, jak rozumiem, zaliczona do polit-poprawnych.
          Dowiedziałam się również o sobie, że jestem lewicującą anarchistką,
          kryptokatolką i cholera wie co tam jeszcze, a wszystko w zalezności
          od potrzeb rózmowcy smile

          > Sądzę, że gdy uda się wypracowac jakieś wnioski na temat wpływu na dziecko
          > wychowania przez homoseksualistów, wówczas będzie można zastanawiać się co
          > dalej powinno się robić.

          Takie badania były już prowadzone i nie wykazały niczego, co odbiegałoby
          od średniej statystycznej.
          Gdyby homoseksualiści zostali zrównani w prawach z resztą społeczeństwa,
          pole do badań, poprzez swoje wyjście z"podziemia" zapewne nagle bardzo by się
          poszerzyło smile

          > W Holandii zaś narkotyki miękkie są legalne smile))

          A masz coś przeciwko temu?
          czy Ty czasem nie jesteś z tych, którzy uważają, że jak człowiek został
          napadniety na ulicy po 22.00 to jego wina, bo PORŻĄDNI ludzie siedzą
          o tej porze w domu? smile

          > Porozmawiajmy o tym, jak sytuacja ta wygląda w Polsce - masz jakieś dane?

          Dane są niepełne we wszystkich krajach.
          Powodem jest to, o czym pisałam powyżej.
          Sami spychamy to zjawisko na margines społeczny.

          > > Ciekawe ile fukcjonuje nie ujawnionych związków homoseksualnych
          > > i ile wychowuje się w nich dzieci. Może lepiej jednak usankcjonować
          > > ten stan rzeczy, co pozwala chociażby łatwiej kontrolować czy rodziny
          > > te nie mają charakteru patogennego.

          > A może jednak lepiej najpierw się zastanowić, jaki to ma wpływ na rozwój
          >dzieci?

          Jak wyżej - takie badania były i są już prowadzone.
          Jedno jest całkowiecie pewne. Odsetek preferencji homoseksualnych
          u osób wychowywanych przez homoseksualistów jest nie większy
          niż w rodzinach heteroseksualnych.
          Homoseksualizm to nie tradycja, ani też zwyczaj.

          > Liczę na Twój cenny wkład.
          > Wszak dyskusje są po to, aby wzajemnie poszerzać swoje spojrzenie na omawiane
          > zagadnienie, nieprawdaż? smile))

          Mój cenny wkład może być jedynie taki, jaki już wniosłam smile
          Z dwojga złego wolę, by dziecko było wychowywane przez jednego
          albo nawet dwóch facetów, niż cierpiało na chorobę sierocą.
          W Ameryce toczy się obecnie (a może już się zakończyła - nie jestem na bieżąco)
          sprawa przeciwko wychowawcom dou dziecka, w którym wykorzystowano seksualnie
          dzieci, bito je i zastraszano.
          Jak uczy nas doświadczenie życiowe, gwarancji właściwej opieki nad dzieckiem
          nie daje stuprocentowo ani zadna instytucja, ani ludzie powołani do takiej
          opieki i pracujący z dziećmi, ani psycholog, ani też ksiądz.
          Nie daje jej również rodzina heteroseksualna.
          Problem nie w tym komu przyzna się prawa do opieki, a raczej w tym,
          by dokładnie sprawdzać takie osoby przed procesem adopcyjnym i pozwalać
          na adopcję tylko tym, którzy dają duże prawdopodobnieństwo, ale przecież
          nigdy pełną gwarabcję, że opieka nad dzieckiem będzie właściwa.
          Orientacja seksualna czy płeć opiekuna nie są dla dziecka aż tak istotne,
          na co wskazują takie fakty, jak ten, że z dzieci wychowywanych przez
          samotne osoby i osoby z homoseksualnymi preferencjami wyrastają
          normalni ludzie, a w rodzinach heteroseksualnych zdarzają się przecież
          przestępcy. Istotne jest natomiast czy opiekun potrafi otoczyć dziecko
          miłością i dać mu poczucie bezpieczeństwa, a to juz zalezy od konkretnego
          czlowieka i nie ma nic wspólnego z jego orientacją seksualną.

          Abe
          • janusz2_ Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 15:25
            abe.abe napisała:

            ) janusz2_ napisał:
            )
            ) ) Forum jest m.in. po to aby stawiać pytania smile))
            )
            ) Oczywiście smile
            ) Szkoda jedynie, że nasilają się tendencje do bicia piany
            ) na tematy marginalne.

            Dlatego staram się poruszać tematy ważne.


            )
            ) ) Jesteś zapewne jedną z niewielu osób znających wszystkie odpowiedzi na
            ) ) wszystkie pytania, chylę czoła smile))
            )
            ) Jestem jedną z niewielu osób, ktora zdaje sobie sprawę, że na większość pytań
            ) nie zna odpowiedzi, albo, że na próżno jest szukać odpowiedzi jednej
            ) i powszechnie obowiazującej.

            To jestesmy zgodni smile))

            ) Nie wiem na jakiej podstawie wysnułeś krańcowo odmienny wniosek.
            ) Możesz spokojnie podnieść czoło smile)

            Ponieważ "z przekąsem" napisałas o stawianiu pytań na które są juz odpowiedzi.

            )
            ) ) Czy znasz jakikolwiek przypadek, aby samotny mężczyzna adoptował dziecko?
            )
            ) Obce dziecko? Nie znam. Równie nieliczne są chyba przypadki adoptowania
            ) dzieci przez samotne kobiety. Zbyt wiele jest bowiem szczegółowych
            ) obwarowań tych dwóch postawowych przepisów, ktore zacytowałam, by
            ) osoba samotna mogła je spełnić. Właśnie dlatego uważam, że jest to
            ) bicie piany smile

            A ja uważam, że w dobie "politpoprawnego" terroru warto zastanowić się na
            pewnymi zjawiskami głebiej.
            Dlatego zadałem pytanie, czy samotny męzczyzna wg. forumowiczów powinien miec
            możliwosc adoptowania dziecka, aby przejsć do zastanowienia się czy dwóch
            facetów powinno mieć mozliwosc adopcji.
            A rozumowanie od praw jednego faceta do praw dwóch facetów do adopcji daje
            nadzieję na uniknięcie szczególnego traktowania homosekualizmu.

            )
            ) ) Możesz podać jaki procent adoptowanych dzieci jest adoptowanych przez oso
            ) by
            ) ) samotne?
            )
            ) Nie mogę. Mogę jedynie napisać, iż wydaje mi się, ze bardzo niewielki.
            ) I fakt ten jest dla mnie potwierdzeniem, że zajmujemy się tu marginaliami.

            Cieszę się więc, że na te "marginalia" poswięcasz swój cenny czas.


            )
            ) ) Z mojego punktu widzenia dla dobra dziecka nie powinno się go powierzać d
            ) wóm
            ) ) facetom żyjącym razem.
            ) ) Sądzę, że o tym można dydkutować. Chyba, że polityczna poprawność co
            ) )niektórym w ogóle taką dyskusję uniemozliwia smile))
            )
            ) Najbardziej uniemożliwiają zwykle dyskusję próby zaszerogowania dyskutantów
            do
            ) tej lub innej opcji, jakby człowiek na rózne tematy nie mógł mieć poglądów
            ) własnych, niekoniecznie wpasowujących się w jakąś identyfikowalną opcję.
            ) Teraz oto zostałam właśnie, jak rozumiem, zaliczona do polit-poprawnych.

            A ja uważam, że jeszcze bardziej dyskusję umożliwiają narzucane sobie przez
            niektórych pęta "polit-poprawności". Wówczas wyraźnie widać, gdzie konczy się
            myślenie a zaczyna dopasowywanie do "tego co być powinno".


            ) Dowiedziałam się również o sobie, że jestem lewicującą anarchistką,
            ) kryptokatolką i cholera wie co tam jeszcze, a wszystko w zalezności
            ) od potrzeb rózmowcy smile

            A ja natrafiam np. na takie pytania:
            "czy Ty czasem nie jesteś z tych, którzy uważają, że jak człowiek został
            napadniety na ulicy po 22.00 to jego wina, bo PORŻĄDNI ludzie siedzą
            o tej porze w domu? smile"

            Ot, to zaszeregowywanie smile))


            )
            ) ) Sądzę, że gdy uda się wypracowac jakieś wnioski na temat wpływu na dzieck
            ) o
            ) ) wychowania przez homoseksualistów, wówczas będzie można zastanawiać się c
            ) o
            ) ) dalej powinno się robić.
            )
            ) Takie badania były już prowadzone i nie wykazały niczego, co odbiegałoby
            ) od średniej statystycznej.

            Wybacz, ale wobec niektórych "badań" pozostanę septyczny smile))
            Szczególnie gdy kłóci się to ze zdrowym rozsądkiem.
            Bardzo dokładnie są opisane problemy w rozwoju dzieci w rodzinach, w których
            jest problem z "rolą" rodziców (np. dominująca matka, czy ojciec).
            I zgadzając się z tym, ze takie problemy są (jest to zgodne ze zdrowym
            rozsądkiem) można wg. Ciebie uwierzyć w rzetelnosc badan, iż fakt wychowywania
            dziecka przez parę homoseksualną nie "powoduje niczego, co odbiegałoby od
            normy"???


            ) Gdyby homoseksualiści zostali zrównani w prawach z resztą społeczeństwa,
            ) pole do badań, poprzez swoje wyjście z"podziemia" zapewne nagle bardzo by się
            ) poszerzyło smile

            Niektórych badan lepiej na ludziach nie robić smile))


            )
            ) ) W Holandii zaś narkotyki miękkie są legalne smile))
            )
            ) A masz coś przeciwko temu?

            Nie.
            Zwracam uwagę na różnicę między Polską a Holandią, gdy Ty w rozmowie odwołujesz
            się do doświadczeń niemieckich.

            ) czy Ty czasem nie jesteś z tych, którzy uważają, że jak człowiek został
            ) napadniety na ulicy po 22.00 to jego wina, bo PORŻĄDNI ludzie siedzą
            ) o tej porze w domu? smile

            Wyżej pisałaś coś o "szufladkowaniu" rozmówcy smile))
            Zdaje się, że traktowałas to jako wadę niektórych smile))


            )
            ) ) Porozmawiajmy o tym, jak sytuacja ta wygląda w Polsce - masz jakieś dane?
            )
            ) Dane są niepełne we wszystkich krajach.
            ) Powodem jest to, o czym pisałam powyżej.
            ) Sami spychamy to zjawisko na margines społeczny.

            Cieszę się, że nie eksperymentujemy na szeroką skalę.

            )
            ) ) ) Ciekawe ile fukcjonuje nie ujawnionych związków homoseksualnych
            ) ) ) i ile wychowuje się w nich dzieci. Może lepiej jednak usankcjonować
            ) ) ) ten stan rzeczy, co pozwala chociażby łatwiej kontrolować czy rodzi
            ) ny
            ) ) ) te nie mają charakteru patogennego.
            )
            ) ) A może jednak lepiej najpierw się zastanowić, jaki to ma wpływ na rozwój
            ) )dzieci?
            )
            ) Jak wyżej - takie badania były i są już prowadzone.

            Jak wyżej - odnosiłem się juz do tych badań.

            ) Jedno jest całkowiecie pewne. Odsetek preferencji homoseksualnych
            ) u osób wychowywanych przez homoseksualistów jest nie większy
            ) niż w rodzinach heteroseksualnych.
            ) Homoseksualizm to nie tradycja, ani też zwyczaj.

            Ale przyznasz, że określenie własnej "płciowości" u dziecci wychowywanych w
            rodzinach homoseksualnych jest trudniejsze (podobnie jak w rodzinach
            niepełnych - np. dziecci wychowywane przez samotne matki czy samotnych ojców).

            )
            ) ) Liczę na Twój cenny wkład.
            ) ) Wszak dyskusje są po to, aby wzajemnie poszerzać swoje spojrzenie na omaw
            ) iane
            ) ) zagadnienie, nieprawdaż? smile))
            )
            ) Mój cenny wkład może być jedynie taki, jaki już wniosłam smile
            ) Z dwojga złego wolę, by dziecko było wychowywane przez jednego
            ) albo nawet dwóch facetów, niż cierpiało na chorobę sierocą.


            Na razie, to są "kolejki" rodzin chcących adoptować dziecko.
            mówienie o "chorobie sierocej" zakrawa na demagogię.

            Być może należy znacznie poprawić przepisy dotyczące adopcji, aby kazda
            rodzina, która chce i (zgodnie z kryteriami) może adoptować dziecko, mogła to
            uczynić bez zbędnej zwłoki?


            ) W Ameryce toczy się obecnie (a może już się zakończyła - nie jestem na
            bieżąco)
            )
            ) sprawa przeciwko wychowawcom dou dziecka, w którym wykorzystowano seksualnie
            ) dzieci, bito je i zastraszano.

            Bardzo przykre.

            ) Jak uczy nas doświadczenie życiowe, gwarancji właściwej opieki nad dzieckiem
            ) nie daje stuprocentowo ani zadna instytucja, ani ludzie powołani do takiej
            ) opieki i pracujący z dziećmi, ani psycholog, ani też ksiądz.

            Fakt.

            ) Nie daje jej również rodzina heteroseksualna.

            Owszem - zdarzają się sytuacje patologiczne.

            ) Problem nie w tym komu przyzna się prawa do opieki, a raczej w tym,
            ) by dokładnie sprawdzać takie osoby przed procesem adopcyjnym i pozwalać
            ) na adopcję tylko tym, którzy dają duże prawdopodobnieństwo, ale przecież
            ) nigdy pełną gwarabcję, że opieka nad dzieckiem będzie właściwa.
            ) Orientacja seksualna czy płeć opiekuna nie są dla dziecka aż tak istotne,
            ) na co wskazują takie fakty, jak ten, że z dzieci wychowywanych przez
            ) samotne osoby i osoby z homoseksualnymi preferencjami wyrastają
            ) normalni ludzie, a w rodzinach heteroseksualnych zdarzają się przecież
            ) przestępcy. Istotne jest natomiast czy opiekun potrafi otoczyć dziecko
            ) miłością i dać mu poczucie bezpieczeństwa, a to juz zalezy od konkretnego
            ) czlowieka i nie ma nic wspólnego z jego orientacją seksualną.

            Opiekunowie homoseksualni st
            • abe.abe Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 18:40
              janusz2_ napisał:

              > ) Nie wiem na jakiej podstawie wysnułeś krańcowo odmienny wniosek.
              > ) Możesz spokojnie podnieść czoło smile)
              >
              > Ponieważ "z przekąsem" napisałas o stawianiu pytań na które są juz odpowiedzi.


              Bez przekąsu. Sądziłam, że proponujesz dokładnie to, co sugerowałeś w poscie
              wstępnym, czyli dyskutowanie na temat ewentualnego prawa samotnego
              mężczyzny do adopcji dziecka i tylko na to odpowiadałam.
              Dopiero poźniej okazało się, iz zamyśliłeś sobie pewną konstrukcję
              logiczną, opierając ja bądź na założeniu, że samotny mężczyzna takiego
              prawa nie posiada, bądź też na założeniu, że dyskutanci popierający
              prawa adopcji dla par homoseksualnych odmówią tego prawa samotnej osobie.

              > A ja uważam, że w dobie "politpoprawnego" terroru warto zastanowić się na
              > pewnymi zjawiskami głebiej.
              > Dlatego zadałem pytanie, czy samotny męzczyzna wg. forumowiczów powinien miec
              > możliwosc adoptowania dziecka, aby przejsć do zastanowienia się czy dwóch
              > facetów powinno mieć mozliwosc adopcji.
              > A rozumowanie od praw jednego faceta do praw dwóch facetów do adopcji daje
              > nadzieję na uniknięcie szczególnego traktowania homosekualizmu.

              No właśnie smile Ale to Twoja konstrukcja myślowa, nie moja.
              Odpowiedziałam na zadane przez Ciebie pytanie, dotyczące samotnego mężczyzny smile

              > Cieszę się więc, że na te "marginalia" poswięcasz swój cenny czas.


              Teraz już nie są to marginalia. Rozszerzyłeś temat smile

              > A ja uważam, że jeszcze bardziej dyskusję umożliwiają narzucane sobie przez
              > niektórych pęta "polit-poprawności". Wówczas wyraźnie widać, gdzie konczy się
              > myślenie a zaczyna dopasowywanie do "tego co być powinno".


              Myślę, że masz rację. Przynajmniej w stosunku do tych, którzy
              takiej pokusie bycia polit-poprawnym bezmyślnie ulegają.


              > A ja natrafiam np. na takie pytania:
              > "czy Ty czasem nie jesteś z tych, którzy uważają, że jak człowiek został
              > napadniety na ulicy po 22.00 to jego wina, bo PORŻĄDNI ludzie siedzą
              > o tej porze w domu? smile"
              >
              > Ot, to zaszeregowywanie smile))


              Nie smile Zaszeregowanie wymaga formy oznajmiającej.
              To było pytanie (zawierało wyrażenie "czy" oraz pytajnik na końcu zdania,
              a to są właśnie wyznaczniki formy pytającej).

              > Wybacz, ale wobec niektórych "badań" pozostanę septyczny smile))
              > Szczególnie gdy kłóci się to ze zdrowym rozsądkiem.

              Wybaczam z przyjemnością smile
              Natomiast z uzywaniem jako argumentu pojęcia "zdrowego rozsadku"
              byłabym jednak ostrożna. To nader często bywa koronnym argumentem
              tych, ktorzy nie posiadają żadnych innych na poparcie swych tez.
              Zauważ proszę, że "zdrowie" owego rozsądku ocenia się wyłącznie
              porównując czyjś rozsądek do swojego własnego, co do którego
              mamy głębokie przekonanie, że musi być zdrowy.
              Zdrowy rozsądek kazałby przypuszczać, że Ziemia jest płaska,
              skoro z niej nie spadamy, a Słońce porusza się realnie po nieboskłonie
              od wschodu na zachód. Dopiero znacznie szersza wiedza o zjawiskach
              i stanach rzeczy, ktore są niedostrzegalne gołym okiem, każe nam
              ów zdrowy rozsądek z czasem zweryfikować smile

              > Niektórych badan lepiej na ludziach nie robić smile))


              Może i tak. Ale lepiej też wtedy nie mówić jak to jest na zdrowy rozsądek smile


              > Nie.
              > Zwracam uwagę na różnicę między Polską a Holandią, gdy Ty w rozmowie
              odwołujesz się do doświadczeń niemieckich.

              Dlaczego? Czy powinnam w tej akurat dyskusji dodać koniecznie coś na temat
              przepisów karnych obowiązujących na przykład w Nowej Zelandii?
              A co to ma do rzeczy?
              Mówimy chyba o prawie rodzinnym?

              >
              > ) czy Ty czasem nie jesteś z tych, którzy uważają, że jak człowiek został
              > ) napadniety na ulicy po 22.00 to jego wina, bo PORŻĄDNI ludzie siedzą
              > ) o tej porze w domu? smile
              >
              > Wyżej pisałaś coś o "szufladkowaniu" rozmówcy smile))
              > Zdaje się, że traktowałas to jako wadę niektórych smile))


              I nadal traktuję. Odpowiedziałam Ci juz wyżej, że to odbiecie
              piłeczki było nietrafione.


              > Ale przyznasz, że określenie własnej "płciowości" u dziecci wychowywanych w
              > rodzinach homoseksualnych jest trudniejsze (podobnie jak w rodzinach
              > niepełnych - np. dziecci wychowywane przez samotne matki czy samotnych ojców).


              Nie wiem tego. Wiem natomiast, że z określeniem własnej płciowości
              nie miałam nigdy najmniejszych kłopotow, choć wychowywałam się
              przez wiele lat w wielopokoleniowej rodzinie bardzo "babskiej" -
              nie, nie lesbijskiej smile

              > Na razie, to są "kolejki" rodzin chcących adoptować dziecko.
              > mówienie o "chorobie sierocej" zakrawa na demagogię.

              Ależ nieprawda. To żadna demagogia. To paradoks wynikacjący
              z nieuregulowania sytuacji prawnej większości opuszczonych
              przez rodziców dzieci. Stąd te kolejki, choć dzieci w sierocińcach
              jest bardzo dużo. Musisz chyba o tym wiedzieć?

              >
              > Być może należy znacznie poprawić przepisy dotyczące adopcji, aby kazda
              > rodzina, która chce i (zgodnie z kryteriami) może adoptować dziecko, mogła to
              > uczynić bez zbędnej zwłoki?


              Na pewno! A przede wszystkim przepisy dotyczące pozbawiania praw rodzicielskich.
              One niestety stoją po stronie dorosłych, a nie dzieci sad


              Abe
              • janusz2_ Re: Czy samotny facet powinien miec prawo do adop 27.07.04, 22:21
                abe.abe napisała:

                ) janusz2_ napisał:
                )
                ) (...)
                ) ) Cieszę się więc, że na te "marginalia" poswięcasz swój cenny czas.
                )
                )
                ) Teraz już nie są to marginalia. Rozszerzyłeś temat smile

                Ok. Niech Ci będzie smile))


                ) ) A ja natrafiam np. na takie pytania:
                ) ) "czy Ty czasem nie jesteś z tych, którzy uważają, że jak człowiek został
                ) ) napadniety na ulicy po 22.00 to jego wina, bo PORŻĄDNI ludzie siedzą
                ) ) o tej porze w domu? smile"
                ) )
                ) ) Ot, to zaszeregowywanie smile))
                )
                )
                ) Nie smile Zaszeregowanie wymaga formy oznajmiającej.
                ) To było pytanie (zawierało wyrażenie "czy" oraz pytajnik na końcu zdania,
                ) a to są właśnie wyznaczniki formy pytającej).

                Czyżby? smile))


                )
                ) ) Wybacz, ale wobec niektórych "badań" pozostanę septyczny smile))
                ) ) Szczególnie gdy kłóci się to ze zdrowym rozsądkiem.
                )
                ) Wybaczam z przyjemnością smile
                ) Natomiast z uzywaniem jako argumentu pojęcia "zdrowego rozsadku"
                ) byłabym jednak ostrożna. To nader często bywa koronnym argumentem
                ) tych, ktorzy nie posiadają żadnych innych na poparcie swych tez.
                ) Zauważ proszę, że "zdrowie" owego rozsądku ocenia się wyłącznie
                ) porównując czyjś rozsądek do swojego własnego, co do którego
                ) mamy głębokie przekonanie, że musi być zdrowy.
                ) Zdrowy rozsądek kazałby przypuszczać, że Ziemia jest płaska,
                ) skoro z niej nie spadamy, a Słońce porusza się realnie po nieboskłonie
                ) od wschodu na zachód. Dopiero znacznie szersza wiedza o zjawiskach
                ) i stanach rzeczy, ktore są niedostrzegalne gołym okiem, każe nam
                ) ów zdrowy rozsądek z czasem zweryfikować smile

                Znalazłem ciekawe felieton "omawiający" pracę Dorota Majka-Rostek, "Mniejszość
                kulturowa w warunkach pluralizacji. Socjologiczna analiza sytuacji
                homoseksualistów polskich".

                Jest tu sporo cytatów z tej pracy.
                Autorka przeprowadzała badania wśród gejów ze środowisk warszawskiego i
                wrocławskiego.
                Poniżej przytaczam wyłacznie cytaty z pracy Doroty Majek-Rostek, które zawarte
                są w felietonie do którego podałem link. W [nawiasach] moje wstawki smile))

                http://www.czytanki.and.pl/zawsze_ch.html

                [geje o gejach] "wszyscy wielcy, wszyscy genialni to geje". "Bo ta wszystka
                architektura, różnego rodzaju zdolni naukowcy na całym świecie, poeci, malarze,
                to w większości to są geje. Nawet Aleksander Wielki. I oni tworzą kulturę".

                [i równiez geje o gejach] "to całe środowisko to taka zbiorowość, gdzie jeden
                drugiemu za plecami dupę obrabia, to jest jeden fałsz i wszystko nastawione,
                żeby się rżnąć".

                "Jak ktoś chce kogoś szybko do łóżka, to leci pod Panoramę Racławicką i od razu
                kogoś porwie, albo od razu w krzakach, bo w lokalu to trzeba posiedzieć, trzeba
                czasem stracić czasu i pieniędzy - i nic nie ma z tego".

                "Nie ma co ukrywać, że my się po prostu zaliczamy, wchodzisz do klubu i
                widzisz: z tym byłem, z tamtym się przespałem i całe towarzystwo też wszystko
                wie. Głównie tu chodzi o gejów, ale lesbijki obracające się w tym towarzystwie
                to jest to samo".

                "Tak jak ja obserwuję środowisko homoseksualne, to niektórzy przeginają mocno.
                Mój znajomy to ujął tak: «Zawsze to jest tylko chuj. Raz większy, a raz
                mniejszy, nie pamięta się nawet twarzy». Często się nawet sobie nie
                przedstawia. I wielu ludzi tak żyje".

                [jednocześnie mówią o sobie] "Ogólnie chyba można powiedzieć, że geje są
                bardziej wrażliwi. Ja to widzę po sobie, że ja jestem bardzo wrażliwy na
                nieszczęścia, nieraz jakieś filmy typu wyciskacze łez to oddziaływują na mnie
                jak na większość kobiet, że chusteczka i zaraz płaczę".
                "Tam taka kultura jest. Tam w ogóle jak zauważyłem, że w środowisku ludzi
                kochających inaczej to jest miłość, kochanie się, nie jak to się mówi z
                detalami, ale po prostu miłość do drugiego człowieka".

                "Ale z homoseksualistą można pogadać. Jest czuły, delikatny, ma dużo
                zainteresowań".

                [geje o sobie] "Ja, jak chcę kogoś poderwać, to zagadam, na kawę zaproszę, a
                potem otwarcie zapytam, czy jest zainteresowany umówieniem się. I w
                dzisiejszych czasach to otwarcie się pyta, czy robi to za pieniądze, czy z
                przyjemności, to później nie ma nieporozumień, awantur i skandali".

                "Geje są uzależnieni od seksu. Jest to używka jak każda inna. Mnie seks bardzo
                zmienił. Nie na dobre, na złe. Bo u nas od seksu się wszystko zaczyna,
                wszystkie znajomości. (...) Ja w ciągu dnia jednego potrafiłem mieć ośmiu
                kochanków. I ja jestem człowiekiem uzależnionym seksualnie".

                "Ale najwięcej to prowadzi rozwiązły tryb życia". "Każdy mówi piękne rzeczy - o
                wspólnocie, przyjaźni, miłości, o pomaganiu sobie. A zorganizowała się na
                przykład teraz w tej organizacji wycieczka, to później się okazało, że to była
                jedna wielka orgia i nic więcej".

                "Geje trzymają się razem, jak każdy jest osobno"

                [wciąż geje o sobie - a właściwie o innych, "gorszych" gejach]"te dupodajki to
                mają ruchy takie ciotowskie, kobiece".

                "Ciężko pogodzić się gejom, że jakieś dwie osoby są razem. Geje trzymają się
                razem, jak każdy jest osobno. Natomiast gdy jest jakaś para w grupie wtedy już
                jest gorzej. Próbują to rozbić. To jakaś zazdrość zawsze jest".

                "Tu przebiega to o wiele szybciej niż w środowisku hetero. Tu się kochają, ten
                zobaczy jakiegoś chłopczyka, tu się puści, tam się puści, tamten zobaczy,
                awantura, już na siebie gadają, że ten to kurwa, a tamten jeszcze gorszy".


                )
                ) ) Niektórych badan lepiej na ludziach nie robić smile))
                )
                )
                ) Może i tak. Ale lepiej też wtedy nie mówić jak to jest na zdrowy rozsądek smile
                )

                Chciaż w świetle powyższych wypowiedzi gejów, ten zdrowy rozsądek wydaje się
                uzasadniony smile))

                ) )
                ) ) ) czy Ty czasem nie jesteś z tych, którzy uważają, że jak człowiek został
                ) ) ) napadniety na ulicy po 22.00 to jego wina, bo PORŻĄDNI ludzie siedzą
                ) ) ) o tej porze w domu? smile
                ) )
                ) ) Wyżej pisałaś coś o "szufladkowaniu" rozmówcy smile))
                ) ) Zdaje się, że traktowałas to jako wadę niektórych smile))
                )
                )
                ) I nadal traktuję. Odpowiedziałam Ci juz wyżej, że to odbiecie
                ) piłeczki było nietrafione.
                )

                Czy Ty nie jesteś taką przemądrzałą panienką, która uważa, że zjadła wszystkie
                rozumy?

                (Zwracam uwagę, że jest to pytanie (zawierał wyrażenie "czy" oraz pytajnik na
                końcu zdania, a to są właśnie wyznaczniki formy pytającej). smile))

                )
                ) ) Ale przyznasz, że określenie własnej "płciowości" u dziecci wychowywanych
                ) w
                ) ) rodzinach homoseksualnych jest trudniejsze (podobnie jak w rodzinach
                ) ) niepełnych - np. dziecci wychowywane przez samotne matki czy samotnych oj
                ) ców).
                )
                )
                ) Nie wiem tego. Wiem natomiast, że z określeniem własnej płciowości
                ) nie miałam nigdy najmniejszych kłopotow, choć wychowywałam się
                ) przez wiele lat w wielopokoleniowej rodzinie bardzo "babskiej" -
                ) nie, nie lesbijskiej smile

                To bardzo dobrze.
                Nie znaczy to jednak, że takie problemy nie wystepują (szczególnie gdy np.
                w "babskiej" rodzinie wychowywany jest chłopiec)

                )
                ) ) Na razie, to są "kolejki" rodzin chcących adoptować dziecko.
                ) ) mówienie o "chorobie sierocej" zakrawa na demagogię.
                )
                ) Ależ nieprawda. To żadna demagogia. To paradoks wynikacjący
                ) z nieuregulowania sytuacji prawnej większości opuszczonych
                ) przez rodziców dzieci. Stąd te kolejki, choć dzieci w sierocińcach
                ) jest bardzo dużo. Musisz chyba o tym wiedzieć?

                Ale nie wynika to z braku rodzin chętnych do adopcji dzieci, które to rodziny
                równiez czekają w kolejkach.
                Zgoda na adopcję przez homoseksualistow niczego by tu nie zmieniła. Dalej
                dzieci czekałyby w kolejce, tak jak dziś.

                ) ) Być może należy znacznie poprawić przepisy dotyczące adopcji, aby kazda
                ) ) rodzina, która chce i (zgodnie z kryteriami) może adoptować dziecko, mogł
                ) a to
                ) ) uczynić bez zbędnej zwłoki?
                )
                )
                ) Na pewno! A przede wszystkim przepisy dotyczące pozbawiania praw
                rodzicielskich
                ) .
                ) One niestety stoją po stronie dorosłych, a nie dzieci sad

                Zgadzam się.

                Pozdrawiam
        • snajper55 Mężczyzna też człowiek. 27.07.04, 16:00
          janusz2_ napisał:

          ) Czy znasz jakikolwiek przypadek, aby samotny mężczyzna adoptował dziecko?

          Znam przypadek, gdy samotny mężczyzna został rodziną zastępczą:

          Nietypowa Rodzina Zastępcza
          - Nie łudźmy się, w naszym kraju też jest rasizm i nie zdarza się, aby dzieci
          takie jak moje, romskie miały szansę na adopcję. W społeczeństwie istnieje
          przeświadczenie, że alkoholizm i inne patologie, które związane są z tą nacją,
          chociaż wiemy, że nie tylko jej dotyczą, przekazywane są genetycznie. Ja i moje
          dzieci wprawdzie nie mamy takich problemów w naszym środowisku, ale jestem
          pewien, że są one możliwe w każdym innym - twierdzi Franciszek Barański z
          Ciechowa. Przykład z życia jego rodziny, który chcę Państwu przedstawić jest na
          pewno nietypowym i śmiało go można nazwać ewenementem na skalę ogólnokrajową.
          Dotyczy on Rodziny Zastępczej dla dwójki dzieci, wychowywanych przez samotnego
          mężczyznę, który w żadnym stopniu nie jest z nimi spokrewniony.

          To nie miało znaczenia
          Wcześniej mieszkałem na Śląsku koło Lublińca, a do Ciechowa przyjechałem w 1958
          roku. Później przez 13 lat mieszkałem i pracowałem w Szczecinie. Dopiero w 1983
          roku wróciłem na stałe do Ciechowa, gdyż zmarł mój ojciec i musiałem
          zaopiekować się mamą. Tu poznałem żonę, z którą przez prawie 17 lat żyliśmy bez
          ślubu. Ale to nie miało dla nas żadnego znaczenia. Po śmierci mamy w 1994 roku,
          zaczęła się cała sprawa związana z zaadaptowaniem dzieci.

          Skąd mogłem wiedzieć?
          Najpierw zdecydowaliśmy o zaopiekowaniu się starszą dziewczynką Gosią. Jednak
          nie mając prawnego związku, nie mogliśmy jej zaadoptować. Przez prawo nie
          byliśmy uznawani jako rodzina, więc załatwiliśmy całą sprawę na żonę, gdyż ona
          była ciotką dziewczynek. Było to w momencie, kiedy dziewczynki znalazły się w
          Domu Dziecka. Wówczas wzięliśmy tylko tę jedną, czego później żałowałem. Ale
          skąd mogłem wiedzieć, czy dam radę? Tym bardziej, że nie mogłem się o tym
          przekonać wcześniej, gdyż nie mieliśmy swoich dzieci.

          Załatwiliśmy to na żonę
          Cała sprawa związana z adopcją załatwiona była na żonę, na jej nazwisko. Z tym,
          że wywiad kuratora sądowego, środowiskowy i innych instytucji, to wszystko
          miało na uwadze nas dwoje, tym bardziej, że wszyscy o tym wiedzieli, iż ona nie
          jest sama. I w tym przypadku traktowano nas jak rodzinę.

          Później wzięliśmy drugą dziewczynkę
          Po załatwieniu wszystkich formalności prawnych Gosia zamieszkała z nami. I po
          jakimś czasie znów doszło do sytuacji, że dzieci z tej rodziny zaczęły trafiać
          do Domu Dziecka... Anię, siostrę Gosi znaliśmy dobrze, gdyż do nas często
          przychodziła. Zdecydowaliśmy, że i ją weźmiemy na wychowanie. W pierwszej fazie
          otrzymaliśmy wyrok tymczasowy, który z czasem się uprawomocnił. W tym przypadku
          również prawnym opiekunem została żona. To, że dziewczynki są rodzeństwem,
          spowodowało, że od początku było bardzo dobrze.

          Bywało różnie
          Później żona zaczęła chorować, więc musiałem się zwolnić z pracy. Było ciężko.
          W 2000 roku małżonka zmarła. I teraz dopiero powstał problem.

          Nasze dzieci, a nie moje
          Zostałem sam z dwójką dzieci, zupełnie nie spokrewnionych ze mną. Wiedziałem,
          że muszę załatwić to przez sąd, gdyż automatycznie wszystkie świadczenia
          zostały wstrzymane. Byłem jak w próżni, bez środków do życia i z obawą, że
          stracę dzieci. Musiała się odbyć sprawa o przyznanie mi dzieci. Zastanawiałem
          się jak to będzie, przecież dochodów nie miałem żadnych, a to jest jednym z
          podstawowych elementów ubiegania się o dzieci.

          Mówiono różnie - przeważnie NIE
          Mówili mi: oj chyba ci się nie uda, bo to jeszcze tak w Polsce nie było, żeby
          samotny mężczyzna dostał dwoje dzieci na wychowanie. Na dodatek nie pracujący.
          Nie masz szans, nie dasz sobie rady i dzieci ci zabiorą. Mówiłem wtedy czekajmy
          na tę sprawę i nie uprzedzajmy faktów. Również ksiądz mi powiedział, że nie mam
          szans.

          Ja myślałem inaczej
          Ale, wbrew temu co mówili inni ja byłem pewny, że się uda. Opinię miałem dobrą,
          nigdy nie było w moim domu żadnych burd, czy awantur. U mnie w domu nie pije
          się alkoholu, pod żadną postacią i nikt z nim do mnie nie przychodzi. Dzieci są
          tak uczulone na alkohol, że nawet gdy ktoś obcy idzie pijany to dostają
          drgawek.

          Te dzieci przeszły piekło
          W domu naoglądały się wiele i tu dopiero było dla nich życie. I jedna i druga
          powiedziały mi, iż u nas dopiero wiedzą, że żyją i mają prawdziwy dom. Te
          dziewczynki mają różnych ojców biologicznych, podobnie jak pozostałe dwoje
          rodzeństwa, które przebywa w Domu Dziecka. O piątym dziecku nie mam żadnych
          wiadomości. Ania jest bardziej skryta, gdyż więcej pamięta z tej domowej
          gehenny. Gosia miała dwa latka, jak zamieszkała z nami, więc prawdopodobnie,
          nic z tamtego życia nie pamięta. Natomiast Ania opowiada o takich przeżyciach,
          których nie sposób nawet opisać. Myślę, że będzie to wszystko pamiętać do końca
          życia.

          Same nazwały mnie TATĄ
          Ja nie nalegałem, to stało się samoistnie. Najpierw tak nazywała mnie Gosia,
          gdyż była z nami przez wiele lat, a Ania na początku mówiła do mnie wujek i nie
          widziałem w tym żadnego problemu. Jednak po czasie zaczęła nazywać nas z żoną -
          tato i mamo. Miesiąc przed śmiercią żony wzięliśmy ślub, z uwagi na nasze
          dobro. Chcieliśmy jednak, żeby załatwione to było prawnie, choćby dla takiego
          samego nazwiska.

          Musiałem działać szybko
          Później miała się odbyć sprawa sądowa, ale wcześniej, gdyż nie wiadomo było ile
          potrwa, starałem się o zgodę na tymczasową opiekę nad dziewczynkami. Dostałem
          ją i na tej podstawie uzyskałem prawo do świadczeń finansowych. Później odbyła
          się sprawa o ustanowienie mnie Rodziną Zastępczą. Udało się i stanowimy z
          dziewczynkami pełnoprawną rodzinę. Sprawa, wbrew zapowiedziom innych osób,
          odbyła się bez żadnych kłopotów i przeciwwskazań. Gosia, już wtedy mieszkała z
          nami 7 lat, a Ania 2, więc gdzie by miały pójść? Do Domu Dziecka? Bo przecież
          do domu nie miały po co wracać, gdyż tam sytuacja się nie zmienia od lat. Gdyby
          tak się stało, to dopiero byłaby sytuacja nienormalna. Wspaniałomyślność sądu
          była ogromna. Pani sędzia Wolak poprowadziła sprawę wyśmienicie i sędzia Ślęzak
          drugą, gdzie dla niego nadrzędnym miernikiem przekazania komuś dziecka, było
          jego dobro. Tak było na pierwszej sprawie i drugiej.

          Ludzie nie wierzyli
          Później, po ostatecznym rozstrzygnięciu sprawy, chyba przez pół roku każdy kto
          mnie znał patrzył, obserwował, chyba nie dowierzał, że sobie poradzę. A ja
          przecież nie będę każdemu z osobna tłumaczył całego zagadnienia. Po prostu
          mówiłem im, gdy pytali, że mam dzieci i daję sobie radę.

          Jestem szczęśliwy i jest pięknie
          Pytałem ludzi, czy słyszeli, aby coś takiego komukolwiek w Polsce się udało,
          żeby mężczyzna, osoba obca prawnie stała się rodziną zastępczą. Są przecież
          nierzadkie przypadki, kiedy to ojciec stara się o dziecko i latami nie może
          sobie poradzić z problemem. Myślę, że w takich przypadkach duże znaczenie ma
          opinia środowiska, tu się wszyscy znają i dużo wiedzą o innych, natomiast w
          dużych miastach jest odwrotnie.

          Łączy nas prawdziwa więź rodzinna
          Nie wiedziałem, że mogę być aż tak do nich przywiązany. I one również mają
          takie odczucia. Nie jest możliwe, by któraś z nich wyjechała na kilka dni sama,
          bez siostry lub beze mnie. Obie są chore na astmę oskrzelową, co też stanowi
          dla nas problem. Są to dzieci specjalnej troski, które mają zaświadczenia
          lekarskie o stopniu niepełnosprawności. Leczone są w Karpaczu w szpitalu o
          profilu sanatoryjnym.

          Niech inni nie myślą, że ja na tym zarabiam
          Ile ja mam pieniędzy? 1.400 zł. nie licząc zasiłku pielęgnacyjnego, który w
          całości idzie na leki i dodatek dla osoby samotnie wychowującej dzieci, którego
          nie powinno się brać pod uwagę w przypadku pełnej rodziny, kiedy to pracuje
          dwoje rodziców. Więc niech ludzie nie myślą, że ja mam więcej.

          Co na to wujek?
          Ta rodzina jest wzorem dla innych. I chociaż ludzie
          • snajper55 Dokończenie. 27.07.04, 16:02
            Co na to wujek?

            Ta rodzina jest wzorem dla innych. I chociaż ludzie mieli obawy i nie wierzyli,
            że Franek sobie poradzi, udowodnił im co innego. Po śmierci jego żony nic się
            nie zmieniło, dziewczynki wychowywane są jak należy i jest coraz lepiej. A Ania
            jest taką przylepą, że ani na krok od niego nie odchodzi.

            To tylko jedna z wielu pozytywnych opinii na temat pana Franciszka. Jest
            szanowanym mieszkańcem wsi, aktywnie uczestniczy w życiu samorządu szkolnego i
            wyjątkowo dba o mieszkanie, estetycznie i nowocześnie urządzone, a przede
            wszystkim czyste. Aż trudno uwierzyć, że nie ma w tym udziału kobiecej ręki.

            Wiktor Kalita

            Z: www.polska.lex.pl/prasa/Roland-Gazeta_lokalna/83/02.html

            S.
      • abstrakt2003 abe dzięki za korepetycje prawne! 27.07.04, 17:21
        Ale jaka jest praktyka? Ilu samotnych (bez względu na płeć, nie spokrewnionych)
        w ciągu roku adoptuje dzieci?
        ********
        Przypuszczam że nie ma takich przypadków.
        Pozdrawiam!
        • abe.abe Re: abe dzięki za korepetycje prawne! 27.07.04, 17:55
          abstrakt2003 napisał:

          > Ale jaka jest praktyka? Ilu samotnych (bez względu na płeć, nie
          spokrewnionych)
          >
          > w ciągu roku adoptuje dzieci?
          > ********
          > Przypuszczam że nie ma takich przypadków.
          > Pozdrawiam!


          Cześć Abstrakcie smile
          Już Janusz postawił mi to pytanie i powiem otwarcie,
          że próbowałam się czegoś dziś dowiedzieć na miarę moich możliwości.
          Okazały się bardzo skromne i jedyne, co teraz wiem, to że takie
          przypadki mają miejsce, ale niezwykle rzadko, dotycząc zresztą
          głównie dzieci powiązanych rodzinnie z przysposabiającym, a pozbawionych
          rodziców w drodze wypadków losowych.
          Na tyle rzadko, by zgodnie z moją wcześniejszą, wyrażoną
          w tym wątku sugestią, uznać temat adopcji dzieci przez
          samotne osoby za marginalny.
          Jeśli jednak chcesz konkretnego przykładu, to podaje go w tym wątku Snajper:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14454979&a=14477722

          Ja również pozdrawiam smile

          Abe
    • Gość: siedem nie, bo jest heterykiem* IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 11:12
      *-czyli kims w rodzaju pedała dla pedałów.

      jak donoszą amerykanscy naukowcy

      pederasci stanowia 32% populacji
      biseksulaisci 50%
      kryptopedały 67%


      no a ci co za tylko kobietami lubia powinni sie juz wstydzic

      5040
    • snajper55 Oczywiście, że powinien i ma. 27.07.04, 12:38
      janusz2_ napisał:

      > Zwolennicy tzw. praw dla homoseksualistów gloszą, iż powinni oni mieć prawo
      > do adopcji dzieci.
      > Czy uważacie, ze samotny facet równiez powinien mieć prawo do adopcji dzieci?

      Samotna osoba ma prawo do adopcji. Uważam też, że prawo to mieć powinna.
      Niezależnie, czy będzie samotną kobietą, czy samotnym mężczyzną.

      Tak jak lepiej mieć dwoje rodziców niż jednego, tak samo lepiej mieć jednego
      rodzica, niż być sierotą. Stąd lepiej dla dziecka będzie gdy zostanie
      adoptowane przez samotną osobę, niż gdy zostanie w sierocińcu.

      Rodzina, to także samotna osoba z dzieckiem lub z kilkorgiem dzieci. To dla
      tych, którzy mylą małżeństwo z rodziną. Po rozwodzie jakoś nikt dzieci byłego
      małżeństwa do sierocińców nie odsyła, słusznie sądząc, że będzie im lepiej z
      jednym z rodziców, niż w bidulu.

      S.
      • gini Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 12:47


        Wg polit poprawnych, prawo do adopcji jest prawo dla tych, ktorzy z roznych tam
        wzgledow dzieci miec nie moga .
        Nie moge miec dzieci, wiec dajcie mi jakies dziecko bo mi sie nalezy.
        Kowalski dostal dzieciaka z przydzialu to ja tez chce .
        W koncu podatki place takie same a nie wyzsze .
        Ciekawe co bedzie gdy dzieci do adopcji zabraknie?
        Zaczna zabierac na sile i rozdawac, tym co im sie nalezy?

        • abe.abe Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 14:29
          gini napisała:


          > Wg polit poprawnych, prawo do adopcji jest prawo dla tych, ktorzy z roznych
          tam wzgledow dzieci miec nie moga .


          Myślę, ze to pomyłka smile
          Prawo do adopcji jest prawem dziecka do życia w miłości i poczuciu
          bezpieczeństwa. Tak stanowi zresztą Konwencja Praw Dziecka.
          Ludzie, którzy chcą dziecku takie zycie zapewnić, godni są szacunku.


          > Ciekawe co bedzie gdy dzieci do adopcji zabraknie?
          > Zaczna zabierac na sile i rozdawac, tym co im sie nalezy?


          Bajdurzysz. Dzieci z uregulowaną sytuacją prawną pozwalającą na
          adopcję jest znacznie mniej niż chętnych do tej adopcji.
          Rozdawnictwa na siłę z pewnością nie nalezy się obawiać.
          Kochani rodzice heteroseksualni nie mają najmniejszej ochoty
          zapewnić im zycia innego niż w sierocińcu, ale nie zrzekają się
          praw rodzicielskich, bo może im się to przydać na starość.
          Nie mówię przy tym o tych, którzy naprawdę nie mogą swoich dzieci wychowywać,
          ale przynajmniej odwiedzają je tak często, jak tylko jest to możliwe.

          Pozdrawiam Gini smile

          Abe
          • andrzejg Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 14:37
            abe.abe napisała:

            >
            > Bajdurzysz. Dzieci z uregulowaną sytuacją prawną pozwalającą na
            > adopcję jest znacznie mniej niż chętnych do tej adopcji.
            > Rozdawnictwa na siłę z pewnością nie nalezy się obawiać.
            > Kochani rodzice heteroseksualni nie mają najmniejszej ochoty
            > zapewnić im zycia innego niż w sierocińcu, ale nie zrzekają się
            > praw rodzicielskich, bo może im się to przydać na starość.
            > Nie mówię przy tym o tych, którzy naprawdę nie mogą swoich dzieci wychowywać,
            > ale przynajmniej odwiedzają je tak często, jak tylko jest to możliwe.
            >
            > Pozdrawiam Gini smile
            >
            > Abe
            >
            >

            Masz racje ,że gini tu bajdurzy.Zaintrygowało mnie coś całkiem innego.
            Juz kolejny raz w tym wątku podkreślasz seksualność rodziców,albo coś
            w tym rodzaju.Piszesz:

            > Kochani rodzice heteroseksualni nie mają najmniejszej ochoty
            > zapewnić im zycia innego niż w sierocińcu, ale nie zrzekają się
            > praw rodzicielskich,

            a przecież wystarczyło napisać 'Kochani rodzice nie maja najmniejszej ochoty...'
            i zadanie byłoby całkiem poprawne i niosłoby treści ,z którymi jak najbardziej
            tez się zgadzam.Nie rozumiem po co podkreślasz heteroseksualność rodziców?
            Czy znasz już przypadkui 'homoseksualnych rodziców'?Według mojej wiedzy,to
            w dalszym ciągu jest fizycznie niemozliwe.

            A.
            • Gość: gini Re:Przydzialy na dzieci IP: 62.205.125.* 27.07.04, 15:07
              Oboje panstwo nie zauwazyli ironii , ale coz, reszte wyjasnialam wyzej .
              Powtorze raz jeszcze , patologie rodzin heteroseksualnych, nie sa norma, i nie
              oznacza, ze obojetnie jaka rodzina, byle rodzina bedzie dla dziecka dobra, a
              juz wmawianie, ze dobra bedzie rodzina objeta ostracyzmem to lekka przesada.
            • abe.abe Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 18:03
              andrzejg napisał:

              >Zaintrygowało mnie coś całkiem innego.
              > Juz kolejny raz w tym wątku podkreślasz seksualność rodziców,albo coś
              > w tym rodzaju.

              > Nie rozumiem po co podkreślasz heteroseksualność rodziców?

              Po to, by zwrócić uwagę, że patologia może być wszędzie.
              Nie dla każdego jest to jasne.
              Równocześnie niebezpieczeństwo patologii jest wskazywane
              jako główny argument przez przeciwników zrówniania praw
              związków homoseksualnych z heteroseksualnymi.



              > Czy znasz już przypadkui 'homoseksualnych rodziców'?Według mojej wiedzy,to
              > w dalszym ciągu jest fizycznie niemozliwe.

              W takim razie Twoja wiedza wykazuje braki.
              Oczywiście, że można być rodzicem, będąc orientacji homoseksualnej.
              Takich przypadków jest nawet bardzo dużo.
              Natomiast oczywiscie para homoseksualna dziecka ZE SOBĄ mieć nie może.

              Abe
              • Gość: AndrzejG Re:Przydzialy na dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 18:36
                >
                > > Czy znasz już przypadkui 'homoseksualnych rodziców'?Według mojej wiedzy,t
                > o
                > > w dalszym ciągu jest fizycznie niemozliwe.
                >
                > W takim razie Twoja wiedza wykazuje braki.
                > Oczywiście, że można być rodzicem, będąc orientacji homoseksualnej.
                > Takich przypadków jest nawet bardzo dużo.
                > Natomiast oczywiscie para homoseksualna dziecka ZE SOBĄ mieć nie może.
                >
                > Abe


                Pisząc o rodzicach homoseksualnych miałem na mysli parę homoseksualną,
                która z pewnością nie będzie miała dzieci w sposób naturalny,choc prawdę
                mówiąc,lesbijki mogą sobie poradzić z tym problemem korzystając z usług
                jakiegoś mężczyzny,bądź banku nasienia(czy jak tam go zwą)Nie będzie to
                jednak ich wspólne dziecko.Mężczyźni geje (celowo nie piszę pedały,bo pamiętam
                Twoje uczulenie na to okreslenie) są zdani jedynie na adopcję.Czyli wszystko
                się zgadza.Jak widzisz nie mam luk w swojej wiedzy i para homoseksualna nie
                ma potencjanej mozliwości posiadania swojego dziecka.

                Masz rację ,że patologia może być wszędzie.Dla mnie nienormalnym jest rownież
                bycie 'singlem',dawniej 'starą panna',czy 'starym kawalerem'.O czymś to
                świadczy.O jakiś niedociągnięciach w umiejętności życia społecznego,dlatego
                nie dziwię się i popieram odmowę adopcji osobom samotnym.

                A.
                • abe.abe Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 18:47
                  Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                  > Pisząc o rodzicach homoseksualnych miałem na mysli parę homoseksualną,

                  Tak myślałam smileAle ja napisałam wystarczająco precyzyjnie.
                  Lubię pewną dyscyplinę dyskusji także u respondentów smile

                  > która z pewnością nie będzie miała dzieci w sposób naturalny,choc prawdę
                  > mówiąc,lesbijki mogą sobie poradzić z tym problemem korzystając z usług
                  > jakiegoś mężczyzny,bądź banku nasienia(czy jak tam go zwą)Nie będzie to
                  > jednak ich wspólne dziecko.Mężczyźni geje (celowo nie piszę pedały,bo
                  pamiętam Twoje uczulenie na to okreslenie) są zdani jedynie na adopcję.


                  Nie nazwałabym tego uczuleniem. To określenie pogardliwe,
                  świadczące o poziomie umysłowości człowieka, ktory je stosuje.
                  Nie mam dobrego zdania o ludzich nim szermujących. I to wsio.

                  >Czyli wszystko
                  > się zgadza.Jak widzisz nie mam luk w swojej wiedzy i para homoseksualna nie
                  > ma potencjanej mozliwości posiadania swojego dziecka.

                  Powtórzyłeś jedynie to, co już napisałam w moim poście do Ciebie smile
                  Nie pisałeś bowiem o "parze homoseksualnej", choć zapewne taką
                  właśnie miałeś na myśli, a o rodzicach homo, a to już trochę co innego smile


                  > Masz rację ,że patologia może być wszędzie.Dla mnie nienormalnym jest rownież
                  > bycie 'singlem',dawniej 'starą panna',czy 'starym kawalerem'.O czymś to
                  > świadczy.O jakiś niedociągnięciach w umiejętności życia społecznego,dlatego
                  > nie dziwię się i popieram odmowę adopcji osobom samotnym.


                  Świadczy o tym, że wszystko, co odbiega od TWOJEGO sposobu życia,
                  nie może być, Twoim zdaniem, normalne. Nie jesteś w tym odosobniony.
                  Takich ludzi jest wielu.

                  Abe
                  • andrzejg Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 19:07
                    abe.abe napisała:

                    >
                    >
                    > Świadczy o tym, że wszystko, co odbiega od TWOJEGO sposobu życia,
                    > nie może być, Twoim zdaniem, normalne. Nie jesteś w tym odosobniony.
                    > Takich ludzi jest wielu.
                    >
                    > Abe

                    Nie widzę w tym nic złego,że oceniamy według doświadczeń własnego życia.
                    Podejrzewam,że inną decyzje o przyznaniu adopcji podejmie osoba samotna,
                    inną z nieudanego związku ,a całkiem inną z udanego małzeństwa i to
                    w stosunku do tej samej sprawy.Rozumiem ,że nalezałoby być wyrozumiałym,
                    wspaniałomyślnym,ale gdybym to ja miał decydować o przyznaniu praw do adopcji,
                    to najprawdopodobniej osoby samotne miałyby małe szanse.Możesz to nazwać
                    uprzedzeniem,fobią czy czym tam jeszcze,ale dla mnie wynika to ze sprawdzonego
                    modelu w zyciu i nie potrafię wzniść się ponad swoja ograniczoną wyobraźnię,
                    aby przewidzieć co się będzie działo w innych modelach.

                    A.
                    • abe.abe Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 19:29
                      andrzejg napisał:

                      > Nie widzę w tym nic złego,że oceniamy według doświadczeń własnego życia.
                      > Podejrzewam,że inną decyzje o przyznaniu adopcji podejmie osoba samotna,
                      > inną z nieudanego związku ,a całkiem inną z udanego małzeństwa i to
                      > w stosunku do tej samej sprawy.

                      Myślę, że możesz się jednak mylić.
                      Inaczej należałoby przyjąć, że jestem osobą samotną, lesbijką,
                      albo przynajmniej mam za sobą nieudane małżeństwo smile

                      > Rozumiem ,że nalezałoby być wyrozumiałym,
                      > wspaniałomyślnym,ale gdybym to ja miał decydować o przyznaniu praw do adopcji,
                      > to najprawdopodobniej osoby samotne miałyby małe szanse.Możesz to nazwać
                      > uprzedzeniem,fobią czy czym tam jeszcze,ale dla mnie wynika to ze sprawdzonego
                      > modelu w zyciu i nie potrafię wzniść się ponad swoja ograniczoną wyobraźnię,
                      > aby przewidzieć co się będzie działo w innych modelach.

                      Nie chcę tego wcale nazywać. To przecież jeden z możliwych sposobów widzenia.
                      Powiem Ci, że osoby samotne rzeczywiście mają te szanse niewielkie, a na pewno
                      nieporównanie mniejsze niż małżeństwa. Powiem Ci nawet, że uważam za słuszne
                      dawanie pierwszeństwa adopcji dzieci trwałym i udanym związkom partnerów
                      heteroseksualnych. Oni ZAWSZE powinni mieć pierwszeństwo przed wszystkimi
                      innymi, co jednak nie oznacza, że tych innych prawa do adopcji zupełnie
                      pozbawiać należy.


                      Abe
          • Gość: gini Re:Przydzialy na dzieci IP: 62.205.125.* 27.07.04, 15:03
            Abe tak sie dziwnie sklada, ze ci co chca praw adopcji ,nie mowia nic o
            szczesciu dzieci, a duzo o sobie , o swoich prawach wlasnie, ktore ponoc im sie
            naleza.
            Przy czym zdajac sobie sprawe, ze nie sa akceptowni chca jeszcze ten brak
            akceptacji przerzucic na dzieci.

            Z reszta polemizowac nie bed, bo nie zauwazylas ironii Abe .
            Wiec raz jeszcze zwracam uwage, ze przy prawach o adopcji homoseksualistom
            chodzi o zrownanie ich praw z heteroseksualnymi.
            Co by bylo pytam raz jeszcze jakby tworzyli swoje rodzini z dziecmi, ktorych im
            ponoc tak bardzo potrzeba gdyby dzieci do adopcji nie bylo?
            Zaplodnienie in vitro wynaleziono calkiem niedawno , wiec co z tymi lesbijkami,
            jakby sie one zaopatrywaly w dzieci?
            • pulbek Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 17:34
              Gość portalu: gini napisał(a):

              > Co by bylo pytam raz jeszcze jakby tworzyli swoje rodzini z dziecmi, ktorych
              > im ponoc tak bardzo potrzeba gdyby dzieci do adopcji nie bylo?
              > Zaplodnienie in vitro wynaleziono calkiem niedawno , wiec co z tymi
              > lesbijkami, jakby sie one zaopatrywaly w dzieci?

              Po pierwsze: tryb warunkowy nie na miejscu. Dzieci do adopcji dla
              homoseksualistow jak dotad raczej nie ma. Tak wiec pytaj: jak oni _tworza_ swoje
              rodziny z dziecmi. Bo czasem tworza, chociaz dla facetow to jest dosyc klopotliwe.

              A juz z tymi lesbijkami to przesadzasz. Po jakiego grzyba im zaplodnienie in
              vitro? Idziesz do banku, wstrzykujesz sobie i szlus, masz rodzine z dziecmi. Nie
              znam szczegolow technicznych, ale wielkich korowodow to zdaje sie nie wymaga. A
              nawet przed zalozeniem bankow moglas sie przemeczyc z jakims facetem. Nie takie
              poswiecenia sie robi dla dzieci.

              Pulbek.
              • gini Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 17:47
                pulbek napisał:

                > Gość portalu: gini napisał(a):
                >
                > > Co by bylo pytam raz jeszcze jakby tworzyli swoje rodzini z dziecmi, ktor
                > ych
                > > im ponoc tak bardzo potrzeba gdyby dzieci do adopcji nie bylo?
                > > Zaplodnienie in vitro wynaleziono calkiem niedawno , wiec co z tymi
                > > lesbijkami, jakby sie one zaopatrywaly w dzieci?
                >
                > Po pierwsze: tryb warunkowy nie na miejscu. Dzieci do adopcji dla
                > homoseksualistow jak dotad raczej nie ma.


                No nie ma, chociaz juz sa bodajze w Szwecji , a chyba raczej napewno .W Belgii
                sa malzenstwa a sprawa adopcji miala byc glosowana, ale cos ucichlo .

                Tak wiec pytaj: jak oni _tworza_ swoj
                > e
                > rodziny z dziecmi. Bo czasem tworza, chociaz dla facetow to jest dosyc
                klopotli
                > we.
                >
                > A juz z tymi lesbijkami to przesadzasz. Po jakiego grzyba im zaplodnienie in
                > vitro? Idziesz do banku, wstrzykujesz sobie i szlus, masz rodzine z dziecmi.
                Ni
                > e
                > znam szczegolow technicznych, ale wielkich korowodow to zdaje sie nie wymaga.
                A
                > nawet przed zalozeniem bankow moglas sie przemeczyc z jakims facetem. Nie
                takie
                > poswiecenia sie robi dla dzieci.
                >
                > Pulbek.

                Taa przemeczyc sie z facet wiesz , znam takie co sie mecza po kilka lat i nic z
                tego .Z reszta sama sie meczylam przed piewszym dzieckiem .
                No kobieta pal szesc, ale mezczyzni, przeciez kobiety na nich ponoc nie
                dzialaja, a tez pomeczyc sie trzeba by zaszla w ciaze ...
            • abe.abe Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 18:12
              Gość portalu: gini napisał(a):

              > Abe tak sie dziwnie sklada, ze ci co chca praw adopcji ,nie mowia nic o
              > szczesciu dzieci, a duzo o sobie , o swoich prawach wlasnie, ktore ponoc im
              sie naleza.

              Mówią. Widocznie nie słuchasz smile
              Choć oczywiście mówią znacznie mniej.
              To zrozumiałe, skoro o prawa dziecka do tego, by być adoptowanym
              walczyć nie trzeba, bo to prawo już istnieje. Dlatego walka toczy
              się o prawo dorosłych do adopcji dzieci.

              > Przy czym zdajac sobie sprawe, ze nie sa akceptowni chca jeszcze ten brak
              > akceptacji przerzucic na dzieci.


              Dziwaczne twierdzenie. Nie mam pojęcia co miałaś na myśli.


              > Z reszta polemizowac nie bed, bo nie zauwazylas ironii Abe .


              Zauważyłam i wyraziłam swoją opinię, ze ta ironia była moim zdaniem
              nie na miejscu. Ty nie tyle ironizowałaś, ile karykatyralizowałaś
              pewną nie mającą miejsca sytuację. To jednak pewna różnica.
              A moją ironię zauważyłaś ? smile


              > Wiec raz jeszcze zwracam uwage, ze przy prawach o adopcji homoseksualistom
              > chodzi o zrownanie ich praw z heteroseksualnymi.
              > Co by bylo pytam raz jeszcze jakby tworzyli swoje rodzini z dziecmi, ktorych
              > im ponoc tak bardzo potrzeba gdyby dzieci do adopcji nie bylo?


              Znów nie rozumiem. Jak można zastanawiać się co by było jakby tworzyli
              rodziny z dziećmi skoro byłoby to niemożliwe z braku dzieci?
              Chyba coś innego miałaś na myśli. Niestety nie domyślam się co.
              Może spróbuj to napisać jakoś inaczej?

              > Zaplodnienie in vitro wynaleziono calkiem niedawno , wiec co z tymi
              lesbijkami, jakby sie one zaopatrywaly w dzieci?

              Gdyby nie było zapłodnienia in vitro?
              O to ci chodzi?
              Ale przecież przy zapłodnieniu in vitro nie ma w ogóle mowy
              o adopcji. Urodzenie dziecka jest aktem wystarczającym do uznania
              rodzicielskich praw matki.

              Abe
              • gini Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 18:38
                abe.abe napisała:

                > Gość portalu: gini napisał(a):
                >
                > > Abe tak sie dziwnie sklada, ze ci co chca praw adopcji ,nie mowia nic o
                > > szczesciu dzieci, a duzo o sobie , o swoich prawach wlasnie, ktore ponoc
                > im
                > sie naleza.
                >
                > Mówią. Widocznie nie słuchasz smile
                > Choć oczywiście mówią znacznie mniej.
                > To zrozumiałe, skoro o prawa dziecka do tego, by być adoptowanym
                > walczyć nie trzeba, bo to prawo już istnieje. Dlatego walka toczy
                > się o prawo dorosłych do adopcji dzieci.

                Przytocz Abe jakies wypowiedzi bo ja jak na razie, to ciagle slysze, ze to oni
                chca miec do czegos prawo, a na jakiej zasadzie, maja miec prawo do adopcji
                dzieci?Na jakiej pytam sie skoro nie kazda para heteroseksualna takie prawo ma .
                Prawo adopcyjne jest po to by dzieciom rodzin pozbawionych wyszukac nowe jak
                najleposze rodziny.
                A homoseksualisci nie zaliczaja sie jak na razie do rodzin wzorcowych, bo
                rodzina dwie mamusie , czy dwoch tatusiow to zaden wzorzec w spoleczenstwie.


                >
                > > Przy czym zdajac sobie sprawe, ze nie sa akceptowni chca jeszcze ten brak
                >
                > > akceptacji przerzucic na dzieci.
                >
                >
                > Dziwaczne twierdzenie. Nie mam pojęcia co miałaś na myśli.

                Jak to nie wiesz Abe?Czy homoseksualisci ciesza sie ogolna estyma i szacunkiem
                spoleczenstwa?Czy moze wprost odwrotnie?
                To, ze usiluja narzucic spoleczenstwu szacunek to juz inna sprawa, ale jak na
                razie, sa otoczeni ostracyzmem, i na ten sam ostracyzm chca narazic dzieci, dla
                swojego kaprysu wylacznie .

                >
                >
                > > Z reszta polemizowac nie bed, bo nie zauwazylas ironii Abe .
                >
                >
                > Zauważyłam i wyraziłam swoją opinię, ze ta ironia była moim zdaniem
                > nie na miejscu. Ty nie tyle ironizowałaś, ile karykatyralizowałaś
                > pewną nie mającą miejsca sytuację. To jednak pewna różnica.
                > A moją ironię zauważyłaś ? smile
                >

                Zauwazylam, z tym, ze caly czas Abe chodzi o jedno , adopcja nie jest dla
                doroslych ale dla dzieci, i mowienie o jakimkolwiek zrownaniu praw jest
                naduzyciem,.
                >
                > > Wiec raz jeszcze zwracam uwage, ze przy prawach o adopcji homoseksualisto
                > m
                > > chodzi o zrownanie ich praw z heteroseksualnymi.
                > > Co by bylo pytam raz jeszcze jakby tworzyli swoje rodzini z dziecmi, ktor
                > ych
                > > im ponoc tak bardzo potrzeba gdyby dzieci do adopcji nie bylo?
                >
                >
                > Znów nie rozumiem. Jak można zastanawiać się co by było jakby tworzyli
                > rodziny z dziećmi skoro byłoby to niemożliwe z braku dzieci?
                > Chyba coś innego miałaś na myśli. Niestety nie domyślam się co.
                > Może spróbuj to napisać jakoś inaczej?

                Abe, jak sama slusznie zauwazylas, para homoseksualna ze soba dzieci miec nie
                moze , wiec co w przypadku gdy dzieci do adopcji nie ma?
                No zaloz taka sytuacje, ze dzieci do adopcji nie ma.W koncu homosekualizm
                istnial od zawsze a adopcja nie, jak wiec sobie radzili homoseksualisci
                wczesniej?


                >
                > > Zaplodnienie in vitro wynaleziono calkiem niedawno , wiec co z tymi
                > lesbijkami, jakby sie one zaopatrywaly w dzieci?
                >
                > Gdyby nie było zapłodnienia in vitro?
                > O to ci chodzi?
                > Ale przecież przy zapłodnieniu in vitro nie ma w ogóle mowy
                > o adopcji. Urodzenie dziecka jest aktem wystarczającym do uznania
                > rodzicielskich praw matki.
                >
                > Abe
                >
                Tak Abe zgoda tylko, ze to zaplodnienie, i to o czym pisal Pulbek, to
                nowoczesnosc, jak radzili sobie dawniej homoseksualisci, jakies trzydziesci,
                czterdziesci lat temu, bez dzieci.
                >
                • abe.abe Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 19:02
                  gini napisała:

                  > Przytocz Abe jakies wypowiedzi bo ja jak na razie, to ciagle slysze, ze to
                  oni chca miec do czegos prawo,

                  Odpowiem Ci podobnie, jak zawsze - otwieraj szerzej oczy
                  i nie korzystaj zawsze tylko z tych samych źródeł, ktore
                  przedstawiają problemy wyłącznie z punktu widzenia KK.
                  Nie mam wpływu na Twój słuch, a Twoje wieczne żądania by
                  przytoczyć to czy owo są nie do spełnienia.



                  a na jakiej zasadzie, maja miec prawo do adopcji
                  > dzieci?Na jakiej pytam sie skoro nie kazda para heteroseksualna takie prawo
                  ma.

                  Każda para heteroseksualna takie prawo ma. Musi jedynie spełniać pewne
                  określone warunki stanu zdrowia i statusu materialnego.
                  Tak samo niewątpliwie byłoby i w przypadku par homoseksualnych.


                  > Prawo adopcyjne jest po to by dzieciom rodzin pozbawionych wyszukac nowe jak
                  > najleposze rodziny.
                  > A homoseksualisci nie zaliczaja sie jak na razie do rodzin wzorcowych, bo
                  > rodzina dwie mamusie , czy dwoch tatusiow to zaden wzorzec w spoleczenstwie.


                  Nie wszystko musi być idealne i wzorcowe.
                  Czasem wybiera się większe dobro, albo mniejsze zło.
                  To było dyskutowane juz setki razy.
                  Model mamusia + tatuś wcale wzorca nie gwarantuje.


                  > > > Przy czym zdajac sobie sprawe, ze nie sa akceptowni chca jeszcze te
                  > n brak
                  > >
                  > > > akceptacji przerzucic na dzieci.
                  > >
                  > >
                  > > Dziwaczne twierdzenie. Nie mam pojęcia co miałaś na myśli.
                  >
                  > Jak to nie wiesz Abe?Czy homoseksualisci ciesza sie ogolna estyma i
                  szacunkiem
                  > spoleczenstwa?Czy moze wprost odwrotnie?
                  > To, ze usiluja narzucic spoleczenstwu szacunek to juz inna sprawa, ale jak na
                  > razie, sa otoczeni ostracyzmem, i na ten sam ostracyzm chca narazic dzieci,
                  dla
                  >
                  > swojego kaprysu wylacznie .

                  Podobnie jak pary mieszane rasowo, prawda?
                  Wiesz, pamiętam ja jeszcze dwadzieścia lat temu biała kobieta z dzieckiem
                  o ciemniejszej skórze budziła tylko takie odczucia jak odraza, a w lepszym
                  razie politowanie. Teraz na szczęście już jest inaczej.
                  Ale nie dlatego, że pary mieszane przestały istnieć czy mieć dzieci,
                  a tylko dlatego, że społeczeństwu przybyło nieco rozumu.

                  > Zauwazylam, z tym, ze caly czas Abe chodzi o jedno , adopcja nie jest dla
                  > doroslych ale dla dzieci, i mowienie o jakimkolwiek zrownaniu praw jest
                  > naduzyciem,.


                  Gini, przecież już to tłumaczyłam.
                  Dzieci mają prawo być adoptowane.
                  Zrównanie praw do adopcji dotyczy zrównania praw ludzi
                  dorosłych, a nie dzieci. I na tym koniec.
                  Jeśli znow nie zrozumiesz, to trudno.

                  > Abe, jak sama slusznie zauwazylas, para homoseksualna ze soba dzieci miec nie
                  > moze , wiec co w przypadku gdy dzieci do adopcji nie ma?

                  Problem nie istnieje, Gini smile
                  Rozmawiamy nie o równych prawach ale o podlewaniu grządek smile

                  > No zaloz taka sytuacje, ze dzieci do adopcji nie ma.W koncu homosekualizm
                  > istnial od zawsze a adopcja nie, jak wiec sobie radzili homoseksualisci
                  > wczesniej?

                  A co to ma do rzeczy?
                  A jak sobie radzono niegdyś z przemieszczaniem się z miasta do miasta?
                  Albo z zapobieganiem chorobom zakaźnym?
                  Zawsze byli tacy i chyba była ich większość, którzy uważali,
                  że to, co jest obecnie, musi być najdoskonalsze smile


                  > > Gdyby nie było zapłodnienia in vitro?
                  > > O to ci chodzi?
                  > > Ale przecież przy zapłodnieniu in vitro nie ma w ogóle mowy
                  > > o adopcji. Urodzenie dziecka jest aktem wystarczającym do uznania
                  > > rodzicielskich praw matki.
                  > >
                  > > Abe
                  > >
                  > Tak Abe zgoda tylko, ze to zaplodnienie, i to o czym pisal Pulbek, to
                  > nowoczesnosc, jak radzili sobie dawniej homoseksualisci, jakies trzydziesci,
                  > czterdziesci lat temu, bez dzieci.
                  >

                  Już pisałam. To ŻADEN argument.

                  Abe
                  • gini Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 19:24
                    abe.abe napisała:

                    > gini napisała:
                    >
                    > > Przytocz Abe jakies wypowiedzi bo ja jak na razie, to ciagle slysze, ze t
                    > o
                    > oni chca miec do czegos prawo,
                    >
                    > Odpowiem Ci podobnie, jak zawsze - otwieraj szerzej oczy
                    > i nie korzystaj zawsze tylko z tych samych źródeł, ktore
                    > przedstawiają problemy wyłącznie z punktu widzenia KK.
                    > Nie mam wpływu na Twój słuch, a Twoje wieczne żądania by
                    > przytoczyć to czy owo są nie do spełnienia.


                    Bo nie ma nic do przytaczania Abe, sledze wszystko co dotyczy pewnych tematow,
                    i w walce homoseksualistow o adopcje dzieci chodzi o samych homoseksualistow, o
                    dzieciach nikt nie wspomina.
                    >
                    >
                    >
                    > a na jakiej zasadzie, maja miec prawo do adopcji
                    > > dzieci?Na jakiej pytam sie skoro nie kazda para heteroseksualna takie pra
                    > wo
                    > ma.
                    >
                    > Każda para heteroseksualna takie prawo ma. Musi jedynie spełniać pewne
                    > określone warunki stanu zdrowia i statusu materialnego.
                    > Tak samo niewątpliwie byłoby i w przypadku par homoseksualnych.

                    Nie tylko Abe stan zdrowia i status materialny, sprawdza sie i pod katem
                    moralnym przyszlych rodzicow, by cokolwiek tym dzieciom przekazaly, by dzieci z
                    rodziny mogly czerpac wzorce .

                    >
                    >
                    > > Prawo adopcyjne jest po to by dzieciom rodzin pozbawionych wyszukac nowe
                    > jak
                    > > najleposze rodziny.
                    > > A homoseksualisci nie zaliczaja sie jak na razie do rodzin wzorcowych, bo
                    >
                    > > rodzina dwie mamusie , czy dwoch tatusiow to zaden wzorzec w spoleczenstw
                    > ie.
                    >
                    >
                    > Nie wszystko musi być idealne i wzorcowe.
                    > Czasem wybiera się większe dobro, albo mniejsze zło.
                    > To było dyskutowane juz setki razy.
                    > Model mamusia + tatuś wcale wzorca nie gwarantuje.

                    Abe to, ze sa patologie wsrod hetero,n nie znaczy, ze trzeba dawac dzieci homo .
                    Jak pisalam wyzej, dzieci z rodzin patologicznych sie zabiera , wiec czy jedna
                    rodzine patologiczna zastepowac druga?

                    >
                    >
                    > > > > Przy czym zdajac sobie sprawe, ze nie sa akceptowni chca jesz
                    > cze te
                    > > n brak
                    > > >
                    > > > > akceptacji przerzucic na dzieci.
                    > > >
                    > > >
                    > > > Dziwaczne twierdzenie. Nie mam pojęcia co miałaś na myśli.
                    > >
                    > > Jak to nie wiesz Abe?Czy homoseksualisci ciesza sie ogolna estyma i
                    > szacunkiem
                    > > spoleczenstwa?Czy moze wprost odwrotnie?
                    > > To, ze usiluja narzucic spoleczenstwu szacunek to juz inna sprawa, ale ja
                    > k na
                    > > razie, sa otoczeni ostracyzmem, i na ten sam ostracyzm chca narazic dziec
                    > i,
                    > dla
                    > >
                    > > swojego kaprysu wylacznie .
                    >
                    > Podobnie jak pary mieszane rasowo, prawda?
                    > Wiesz, pamiętam ja jeszcze dwadzieścia lat temu biała kobieta z dzieckiem
                    > o ciemniejszej skórze budziła tylko takie odczucia jak odraza, a w lepszym
                    > razie politowanie. Teraz na szczęście już jest inaczej.
                    > Ale nie dlatego, że pary mieszane przestały istnieć czy mieć dzieci,
                    > a tylko dlatego, że społeczeństwu przybyło nieco rozumu.

                    Nie przypominam sobie by pary mieszane budzily odraze,ale Ty pewnie wiesz
                    lepiej .Fakt jest faktem, ze w tej chwili tu i teraz homoseksualisci te odraze
                    budza i dawac im dzieci w adopcje rowna sie narazac te dzieci na ostracyzm.

                    >
                    > > Zauwazylam, z tym, ze caly czas Abe chodzi o jedno , adopcja nie jest dla
                    >
                    > > doroslych ale dla dzieci, i mowienie o jakimkolwiek zrownaniu praw jest
                    > > naduzyciem,.
                    >
                    >
                    > Gini, przecież już to tłumaczyłam.
                    > Dzieci mają prawo być adoptowane.
                    > Zrównanie praw do adopcji dotyczy zrównania praw ludzi
                    > dorosłych, a nie dzieci. I na tym koniec.
                    > Jeśli znow nie zrozumiesz, to trudno.

                    Abe to Ty zdaje sie nie rozumiesz, ze prawo adopcyjne ma na celu dobro dziecka,
                    a homoseksualisci,tym dobrem dzieci sie wcale nie przejmuja,.

                    >
                    > > Abe, jak sama slusznie zauwazylas, para homoseksualna ze soba dzieci miec
                    > nie
                    > > moze , wiec co w przypadku gdy dzieci do adopcji nie ma?
                    >
                    > Problem nie istnieje, Gini smile
                    > Rozmawiamy nie o równych prawach ale o podlewaniu grządek smile

                    Mozna i tak ...

                    >
                    > > No zaloz taka sytuacje, ze dzieci do adopcji nie ma.W koncu homosekualizm
                    >
                    > > istnial od zawsze a adopcja nie, jak wiec sobie radzili homoseksualisci
                    > > wczesniej?
                    >
                    > A co to ma do rzeczy?
                    > A jak sobie radzono niegdyś z przemieszczaniem się z miasta do miasta?
                    > Albo z zapobieganiem chorobom zakaźnym?
                    > Zawsze byli tacy i chyba była ich większość, którzy uważali,
                    > że to, co jest obecnie, musi być najdoskonalsze smile


                    Taa wiec koniecznie trzeba zmienic by zrobic przyjemnosc grupce dewiantow,
                    ktorzy rezygnuja z posiadan,ia dzieci, a jednoczesnie sie ich domagaja.

                    >
                    >
                    > > > Gdyby nie było zapłodnienia in vitro?
                    > > > O to ci chodzi?
                    > > > Ale przecież przy zapłodnieniu in vitro nie ma w ogóle mowy
                    > > > o adopcji. Urodzenie dziecka jest aktem wystarczającym do uznania
                    > > > rodzicielskich praw matki.
                    > > >
                    > > > Abe
                    > > >
                    > > Tak Abe zgoda tylko, ze to zaplodnienie, i to o czym pisal Pulbek, to
                    > > nowoczesnosc, jak radzili sobie dawniej homoseksualisci, jakies trzydzies
                    > ci,
                    > > czterdziesci lat temu, bez dzieci.
                    > >
                    >
                    > Już pisałam. To ŻADEN argument.
                    >
                    > Abe
                    >
                    No tak jak sie nie ma kontrargumentu to mozna i tak skwitowac.
                    ------------------------------------------------------------------------------
                    "Świadczy o tym, że wszystko, co odbiega od TWOJEGO sposobu życia,
                    nie może być, Twoim zdaniem, normalne. Nie jesteś w tym odosobniony.
                    Takich ludzi jest wielu."

                    Abe bo jakies normy wspolzycia spolecznego istnialy od zawsze , a trudno by za
                    norme przyjmowac, styl zycia 4 % ludzi i do nich dostosowywac prawo dla innych.
                    Ale takie sa trendy politpoprawne.
                    Na tym koncze bo przelewamy, argumenty moje sie nie podobaja nic nie poradze.

                    >
                    • abe.abe Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 19:46
                      gini napisała:

                      > Nie tylko Abe stan zdrowia i status materialny, sprawdza sie i pod katem
                      > moralnym przyszlych rodzicow, by cokolwiek tym dzieciom przekazaly, by dzieci
                      z rodziny mogly czerpac wzorce .


                      Zapytam jak Ty. Możesz mi wskazać odpowiedni przepis w tej kwestii?
                      Chciałabym wiedzieć o jakiej moralności mowisz.


                      > Abe to, ze sa patologie wsrod hetero,n nie znaczy, ze trzeba dawac dzieci
                      homo
                      > .
                      > Jak pisalam wyzej, dzieci z rodzin patologicznych sie zabiera , wiec czy
                      jedna
                      > rodzine patologiczna zastepowac druga?


                      Istnieje określenie patologiczny i patogenny.
                      To dwa różne pojęcia.
                      W tym sensie rodziną patologiczną może być samotna matka,
                      ale nie musi być zarazem patogenną.

                      > Nie przypominam sobie by pary mieszane budzily odraze,ale Ty pewnie wiesz
                      > lepiej.Fakt jest faktem, ze w tej chwili tu i teraz homoseksualisci te odraze
                      > budza i dawac im dzieci w adopcje rowna sie narazac te dzieci na ostracyzm.


                      Więc sobie nie przypominasz. Ja natomiast tak.
                      I nie mówię o czasach wojny secesyjnej w Ameryce, tylko o okresie,
                      gdy w Polsce pojawiły się małżeństwa polsko-arabskie.
                      Arabowie masowo przyjeżdżali tu na studia.
                      najwidoczniej jestem od Ciebie starsza, albo mam lepszą pamięć.
                      Zresztą może i jedno, i drugie smile


                      O rozumieniu nie podejmę już dalszej dyskusji smile



                      > Taa wiec koniecznie trzeba zmienic by zrobic przyjemnosc grupce dewiantow,
                      > ktorzy rezygnuja z posiadan,ia dzieci, a jednoczesnie sie ich domagaja.


                      Oni nie rezygnują DOBROWOLNIE z posiadania dzieci, tak samo,
                      jak nie rezygnuje z nich dobrowolnie para bezpłodna.
                      Oni mają nieszczęście czuć nieprzepartą odrazę do stosunków seksualnych
                      z płcią przeciwną, którą trudno im obdarzyć miłością, podobnie jak Tobie
                      byłoby trudno obdarzyć nią drugą kobietę. Nie oznacza to, że miłości
                      nie potrafią odczuwać.

                      > No tak jak sie nie ma kontrargumentu to mozna i tak skwitowac.

                      A na co ten kontrargument miałby być?
                      Podałam Ci ich przecież kilka na Twoje "gdybanie" smile

                      > Abe bo jakies normy wspolzycia spolecznego istnialy od zawsze , a trudno by
                      za norme przyjmowac, styl zycia 4 % ludzi i do nich dostosowywac prawo dla
                      innych.

                      Mylisz się nie po raz pierwszy. Normy współóżycia społecznego
                      WCIĄZ ulegają daleko idącym przekształceniom i nie ma nic, co istnieje
                      "od zawsze". Piszesz wyłącznie o normach powiązanych z późnym
                      chrześcijaństwem.


                      > Ale takie sa trendy politpoprawne.

                      A co mnie obchodzą jakieś tam trendy?
                      Przedstawiam jedynie własne zdanie.


                      > Na tym koncze bo przelewamy, argumenty moje sie nie podobaja nic nie poradze.

                      Gdyby się podobały, nie byłoby zadnej dyskusji smile
                      Ale faktycznie - chyba już lepiej ją skończmy.
                      Dyskutowałyśmy na ten temat już nieraz i raczej nic nowego
                      nie jesteśmy sobie w stanie powiedzieć.
                      Pora na innych rozmówców smile

                      Abe smile
                      • gini Re:Przydzialy na dzieci 27.07.04, 22:48
                        abe.abe napisała:

                        > gini napisała:
                        >
                        > > Nie tylko Abe stan zdrowia i status materialny, sprawdza sie i pod katem
                        > > moralnym przyszlych rodzicow, by cokolwiek tym dzieciom przekazaly, by dz
                        > ieci
                        > z rodziny mogly czerpac wzorce .
                        >
                        >
                        > Zapytam jak Ty. Możesz mi wskazać odpowiedni przepis w tej kwestii?
                        > Chciałabym wiedzieć o jakiej moralności mowisz.

                        A o takiej chocby czy rodzice nie byli karani w przeszlosci .

                        >
                        >
                        > > Abe to, ze sa patologie wsrod hetero,n nie znaczy, ze trzeba dawac dzieci
                        >
                        > homo
                        > > .
                        > > Jak pisalam wyzej, dzieci z rodzin patologicznych sie zabiera , wiec czy
                        > jedna
                        > > rodzine patologiczna zastepowac druga?
                        >
                        >
                        > Istnieje określenie patologiczny i patogenny.
                        > To dwa różne pojęcia.
                        > W tym sensie rodziną patologiczną może być samotna matka,
                        > ale nie musi być zarazem patogenną.
                        >
                        > > Nie przypominam sobie by pary mieszane budzily odraze,ale Ty pewnie wiesz
                        >
                        > > lepiej.Fakt jest faktem, ze w tej chwili tu i teraz homoseksualisci te od
                        > raze
                        > > budza i dawac im dzieci w adopcje rowna sie narazac te dzieci na ostracyz
                        > m.
                        >
                        >
                        > Więc sobie nie przypominasz. Ja natomiast tak.
                        > I nie mówię o czasach wojny secesyjnej w Ameryce, tylko o okresie,
                        > gdy w Polsce pojawiły się małżeństwa polsko-arabskie.
                        > Arabowie masowo przyjeżdżali tu na studia.
                        > najwidoczniej jestem od Ciebie starsza, albo mam lepszą pamięć.
                        > Zresztą może i jedno, i drugie smile

                        A co to w ogole ma do rzeczy Abe?
                        Czy chcesz skazywac dzieci na ostracyzm dzis i teraz, bo moze kiedys, sie to
                        zmieni?Wiec kosztem dzieci chcesz przecierac drtoge,ludziom, ktorym na
                        posiadaniu wlasnych dzieci nie zalezy?

                        >
                        >
                        > O rozumieniu nie podejmę już dalszej dyskusji smile
                        >
                        >
                        >
                        > > Taa wiec koniecznie trzeba zmienic by zrobic przyjemnosc grupce dewiantow
                        > ,
                        > > ktorzy rezygnuja z posiadan,ia dzieci, a jednoczesnie sie ich domagaja.
                        >
                        >
                        > Oni nie rezygnują DOBROWOLNIE z posiadania dzieci, tak samo,
                        > jak nie rezygnuje z nich dobrowolnie para bezpłodna.
                        > Oni mają nieszczęście czuć nieprzepartą odrazę do stosunków seksualnych
                        > z płcią przeciwną, którą trudno im obdarzyć miłością, podobnie jak Tobie
                        > byłoby trudno obdarzyć nią drugą kobietę. Nie oznacza to, że miłości
                        > nie potrafią odczuwać.

                        Abe, wiec niech sie pogodza z tym, ze dzieci nie beda mieli, tak jak slepy musi
                        sie godzic z tym, ze nie zobaczy obrazu .
                        Para bezplodna zaklada rodzine z mysla o tym, ze bedzie te dzieci posiadac i
                        przez jakis czas sypia ze soba tylko po to by splodzic dziecko , wiec
                        porownanie nietrafione Abe.


                        >
                        > > No tak jak sie nie ma kontrargumentu to mozna i tak skwitowac.
                        >
                        > A na co ten kontrargument miałby być?
                        > Podałam Ci ich przecież kilka na Twoje "gdybanie" smile

                        Nic Abe nie podalas .
                        >
                        > > Abe bo jakies normy wspolzycia spolecznego istnialy od zawsze , a trudno
                        > by
                        > za norme przyjmowac, styl zycia 4 % ludzi i do nich dostosowywac prawo dla
                        > innych.
                        >
                        > Mylisz się nie po raz pierwszy. Normy współóżycia społecznego
                        > WCIĄZ ulegają daleko idącym przekształceniom i nie ma nic, co istnieje
                        > "od zawsze". Piszesz wyłącznie o normach powiązanych z późnym
                        > chrześcijaństwem.

                        Abe nie pisalam, ze sie nie zmieniaja, pisalam, ze trudno za norme przyjac styl
                        zycia 4% , i do niego dostosowywac prawo .
                        >
                        > > Ale takie sa trendy politpoprawne.
                        >
                        > A co mnie obchodzą jakieś tam trendy?
                        > Przedstawiam jedynie własne zdanie.

                        Tak sie sklada, ze wpisane w polit poprawne trendy i tyle .Nie wierze Abe, ze
                        jakies dwadziescia lat temu bylas pewna, tego, ze homoseksualistom koniecznie
                        trzeba sac dzieci w adopcje itd...

                        >
                        >
                        > > Na tym koncze bo przelewamy, argumenty moje sie nie podobaja nic nie pora
                        > dze.
                        >
                        > Gdyby się podobały, nie byłoby zadnej dyskusji smile
                        > Ale faktycznie - chyba już lepiej ją skończmy.
                        > Dyskutowałyśmy na ten temat już nieraz i raczej nic nowego
                        > nie jesteśmy sobie w stanie powiedzieć.
                        > Pora na innych rozmówców smile
                        >
                        > Abe smile
                        >
                        > Pozdrawiam i koncze naprawde.
                        >
      • panidanka Re: Oczywiście, że powinien i ma. 27.07.04, 12:48
        snajper55 napisał:

        > Rodzina, to także samotna osoba z dzieckiem lub z kilkorgiem dzieci. To dla
        > tych, którzy mylą małżeństwo z rodziną. Po rozwodzie jakoś nikt dzieci byłego
        > małżeństwa do sierocińców nie odsyła, słusznie sądząc, że będzie im lepiej z
        > jednym z rodziców, niż w bidulu.
        >
        > S.

        snajperze
        a bywa i tak, że właśnie rozwód i 'samotne' wychowywanie dziecka bywa dla tegoż
        dziecka zbawcze w skutkach

        danka
      • andrzejg Re: Oczywiście, że powinien i ma. 27.07.04, 14:41
        snajper55 napisał:

        >
        > Samotna osoba ma prawo do adopcji. Uważam też, że prawo to mieć powinna.
        > Niezależnie, czy będzie samotną kobietą, czy samotnym mężczyzną.
        >

        Czy zdarzaja się przypadki przyznania adopcji osobie samotnej?
        Jeżeli jest to martwe prawo,to czyz nie powinno się jego zmienić?

        A.
        • abe.abe Re: Oczywiście, że powinien i ma. 27.07.04, 17:56
          andrzejg napisał:

          > snajper55 napisał:
          >
          > >
          > > Samotna osoba ma prawo do adopcji. Uważam też, że prawo to mieć powinna.
          > > Niezależnie, czy będzie samotną kobietą, czy samotnym mężczyzną.
          > >
          >
          > Czy zdarzaja się przypadki przyznania adopcji osobie samotnej?
          > Jeżeli jest to martwe prawo,to czyz nie powinno się jego zmienić?
          >
          > A.


          Zdarzają się. To nie jest martwe prawo.

          Abe
      • abstrakt2003 Ma prawo... i co z tego? 27.07.04, 17:24
        Ile jest takich adopcji w ciągu roku?
        Chyba nie ma żadnych!
        ********
        Liczy się praktyka stosowania prawa a nie paragafy!
        • snajper55 Re: Ma prawo... i co z tego? 27.07.04, 22:43
          abstrakt2003 napisał:

          > Liczy się praktyka stosowania prawa a nie paragafy!

          Aby była praktyka, NAJPIERW musi być paragraf.

          S.
      • Gość: Reakcja Re: Oczywiście, że powinien i ma. IP: *.ip-pluggen.com 27.07.04, 22:46
        Wlasnie! Snajper55 na prezydenta!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka