perla_roztocza
08.02.20, 23:35
już w podstawówce wiedzieliśmy, że jest paru gości, którzy w domu kultury w Milejowie coś tam brząkają na instrumentach. A potem Cień wielkiej góry czy Znowu w życiu mi nie wyszło. Chłopcy zaczęli grać na studniówkach a potem dzięki kompozycjom Romualda opanowali Polskę jako Budka Suflera.
W zasadzie Lublin to prowincja i wiadomo kto kim był. Lipkę czy Cugowskiego spotykałem i zawsze dziwiłem się czemu ten Lipko taki mikry jest a Cugowski kawał chłopa. Do dziś nie wiem czy Lipko przekroczył 160 cm wzrostu. Chyba nie.
Ileś tam lat później w stanie wojennym wracam ja ci niedopity z akademika, bez grosza przy duszy, i na bezczelnego wchodzę do restauracji Europa. Patrzę a tam siedzi Lipko z drugim równie podpitym gościem. Podchodzę, klepię Romualda w ramię i mówię - cześć Romuald, ale ci ta Jolka, Jolka wyszła. A Romuald pijackim tekstem mówi - proszę, proszę, siadaj, i woła - panie starszy pół litra i trzy ozorki w galarecie. Kelnerzy w mig się uwinęli, wypiliśmy, i pytam Romualda jak to jest, że tworzysz taką muzykę? A on pijackim bełkotem, że on tylko składa muzykę, która sama do niego przychodzi. Dopytuję, że niby jak? A on rozpiął bluzę czy tam marynarkę i mi pokazuje zawieszony na szyi magnetofon kasetowy. I mówi, że jak muzyka do niego przychodzi to mruczy i to nagrywa a potem odtwarza i tak powstaje kolejna piosenka.
W końcu zwalił się pod stolik totalnie urżnięty. Kierownik zawołał taksówkarzy, których postój był 5 metrów od Europy. Wynieśli go w szok pijanego, jeden taksówkarz odwiózł go do domu na drugi jego mazdę 626, która była jedyna wtedy w Lublinie.
Lipko ostro pił w latach 80 tych a potem przestał. Niemniej teraz wątroba zemściła się za tamten czas i jest RIP.
A ja pamiętam, że to muzyka do niego przychodziła o tak sobie właśnie.