Dodaj do ulubionych

Najlepszą obroną jest atak.Widacki pozywa.

IP: *.pl / 80.51.255.* 02.12.04, 08:31
Profesor Jan Widacki podpisał pełnomocnictwo dla jednego z adwokatów, by
wystąpił w jego imieniu przed sądem w Warszawie przeciwko posłowi Zbigniewowi
Wassermannowi.
Jeszcze wyjdzie na to,że kauzyperda Widacki jest ofiarą.
Obserwuj wątek
    • gini Re: Najlepszą obroną jest atak.Widacki pozywa. 02.12.04, 08:42
      Alez on jest ofiara, biedny musi sie gdzies zaszyc razem z zestresowanym
      Kulczykiem.
      • Gość: sas W Holandii dostaliby ślub. IP: *.pl / 80.51.255.* 02.12.04, 09:55
        I nawet śmierć /"samobójstwo"/ świadków by ich nie rozłaczyła.
        • Gość: sas Kulczyk i Widacki na ślubnym kobiercu. IP: *.pl / 80.51.255.* 02.12.04, 09:59
          To dopiero byłby nius dla Wyborczej.
          • gini Re: Pacewicz dal glos 02.12.04, 10:08
            KPiS Pan sobie, pośle Wassermann?






            Piotr Pacewicz 02-12-2004, ostatnia aktualizacja 01-12-2004 22:59



            Nie ma chyba dziecka w Polsce, które by nie wiedziało, że Komisja ds. Orlenu
            (KdO) zamiast przesłuchać Kulczyka zajęła się fundacją Bezpieczna Służba -
            rodzinną, by tak rzec, firmą bandyty "Baraniny" zarejestrowaną w MSW za czasów
            wiceministra Jana Widackiego. Z tego względu poseł Wassermann zażądał
            wykluczenia Widackiego jako pełnomocnika Kulczyka - co komisja we wtorek
            przegłosowała i z czego wczoraj próbowała się rakiem wycofać.


            Cos wybiorcza ostro broni tej fundacji Bezpieczna sluzba .
            Podali cos dzis nawet, ale podali tylko inicjaly niektorych fundatorow.


            i jak ladnie usprawiedliwiaja Janka, to jie baranina zabiegal , ale jego zona i
            siostra, coz, przeciez nie beda sie czepiac kobiet.
            W koncu polowa majatku Kulczyka tez nie jego tylko jego zony.

            Calkiem inaczej pisze RZEPA, widac roznice, ale co tam tumany co czytaja tylko
            GW , biora wszystko za prawde objawiona.
            Komu potrzebna była policyjna fundacja, za którą krył się "Baranina"?
            Służba z gangsterami

            Co przez trzynaście lat zrobiła fundacja Bezpieczna Służba? Nie wiadomo. W
            MSWiA nie ma śladu jej istnienia. Ministerstwo, które powinno kontrolować
            fundację, po raz pierwszy zaczęło się temu dziwić po 11 latach.


            Sprawa fundacji powróciła we wtorek, kiedy posłowie z komisji śledczej
            zarzucili Janowi Widackiemu (pełnomocnikowi Jana Kulczyka) przychylność dla tej
            inicjatywy, zorganizowanej przez gangsterów związanych z nieżyjącym już
            Jeremiaszem Barańskim. Jego żona i siostra znalazły się we władzach fundacji,
            która miała podnosić kwalifikacje policjantów, zwiększać ich bezpieczeństwo
            oraz pomagać poszkodowanym funkcjonariuszom.

            Zbigniew Wassermann (PiS), powołując się na prokuratorskie akta dotyczące
            zabójstwa Marka Papały, wyjawił, że to Widacki (jako wiceszef MSW) pomagał w
            1991 r. założyć fundację. Swemu ówczesnemu podwładnemu Jerzemu Nóżce (potem
            wiceszefowi UOP) zlecił napisanie statutu.

            Nóżka, wówczas wicedyrektor biura prawnego MSW, potwierdza: Dostałem takie
            polecenie, pracę wykonałem, statut oddałem i zapomniałem o sprawie.


            Nóżka zaniósł statut


            Z naszych informacji wynika, że Nóżka osobiście zaniósł napisany przez siebie
            dokument do ówczesnej siedziby fundacji (apartament nr 110 Hotelu
            Europejskiego).

            Jednak statut fundacji przewidywał nie tylko pomoc policjantom, ale też
            prowadzenie działalności gospodarczej (włącznie z obrotem dziełami sztuki i
            wyrobami z metali szlachetnych, organizacją gier losowych). Dlaczego Nóżka to
            wpisał? - Taki zakres działalności zwykle wpisywało się w tamtych czasach: od
            handlu sznurówkami po składanie komputerów. Ja tego nie wymyślałem - zapewnia.
            A kto? Ten, kto był inicjatorem fundacji. Niejaki Herszmann. Nigdy później już
            go nie widziałem - mówi Nóżka.


            Pachniało służbami


            Zdzisław Herszmann, w czasie gdy zakładano fundację, występował jako polski
            emigrant ze szwedzkim paszportem. Antoni Macierewicz (RKN) wyjawił wczoraj w TV
            Puls, że z dokumentów komisji wynika, iż Herszmann był znajomym Wojciecha
            Jaruzelskiego i Leonida Breżniewa. Jaruzelski zaprzecza: - Nic mi nie mówi to
            nazwisko. Słyszę je po raz pierwszy.

            Sam Herszmann we wczorajszych "Wiadomościach", które odnalazły go w Szwecji,
            mówił tak: - Za czasów Jaroszewicza (premiera w latach 1970 - 1980 - red.) na
            Parkowej mieszkałem. Miałem wiele do powiedzenia. Pytany o Bezpieczną Służbę,
            odparł: - Ja wtedy chciałem założyć fundację i zdobyć pierwszy milion marek.

            Kiedy pięć miesięcy temu tematem zajęła się publiczna TVP1, Widacki mówił: Od
            początku pachniało mi to służbami. Mam na myśli wojskowe służby, a nie UOP.

            Wczoraj w radiowej Trójce Widacki dodał: Korzystał (Herszmann red.), o czym się
            później dowiedziałem, ze śmigłowca z pułku rządowego. No więc pokojarzyłem
            fakty, że skoro ten pan jest reemigrantem ze Szwecji, tu przyjechał, ma takie
            znakomite układy w Ministerstwie Obrony Narodowej, bo korzysta z ich śmigłowca,
            to (É) pewnie jest powiązany ze służbami wojskowymi.


            Za zamkniętymi drzwiami


            Posłowie uważają jednak, że Widacki nie jest bez winy. Co najmniej zaniedbał
            swe obowiązki, przyzwalając na to, by w otoczeniu MSW zaczęła działać fundacja
            powiązana ze światem gangsterów - powtarza Wassermann.

            Poseł przyniósł wczoraj do Sejmu kasetę z filmem i zaprezentował go za
            zamkniętymi drzwiami kolegom z komisji śledczej. To fragment reportażu, który w
            najbliższych dniach ukaże się w publicznej telewizji. Jak mówią posłowie, na
            archiwalnych zdjęciach z początku lat 90. widać m.in. Herszmanna i Widackiego
            na jednej z uroczystości policyjnych.

            Tymczasem MSWiA oświadczyło wczoraj, że nigdy nie otrzymało od fundacji
            Bezpieczna Służba żadnego dokumentu. A powinno, bo zgodnie z ustawą, każda
            fundacja powinna przedstawiać odpowiedniemu ministerstwu coroczny raport ze
            swej działalności, w tym finansowej. Od dwóch lat resort wysyła monity pod
            adres wskazany w akcie notarialnym, bez rezultatu. Tydzień temu resort wystąpił
            do sądu o zawieszenie poprzedniego zarządu fundacji i wyznaczenie zarządcy
            przymusowego, by móc ją zlikwidować.

            Nie jest więc jasne, czy fundacja w ogóle działała. - Mogło chodzić tylko o
            poznanie odpowiednich ludzi i wciągnięcie się do towarzystwa. To wystarczyło -
            przypuszcza Wassermann.

            Widacki tymczasem powtarza, że w czerwcu 1991 r., kiedy fundację rejestrowano,
            nie mógł wiedzieć, że Baranina jest przestępcą. - O tym dowiedziałem się z
            gazet pod koniec lat 90. - zapewniał komisję śledczą. Ale fakty przeczą tym
            słowom, bo już w 1986 r. bydgoska prokuratura zwróciła się do Austrii, gdzie
            Baranina rezydował, o jego ekstradycję, a z kolei w maju 1991 r. Interpol
            wysyłał informacje o gangsterze do polskich służb.

            luz, m.m., o.w.


            Nawet jeśli Widacki wróci na ekrany, nie osłabi to na pewno rozmachu posła
            Wassermanna i jego formacji, którą opanowała niepohamowana chęć oczyszczenia
            Polski z wszelkich układów, w tym przypadku "struktur przestępczych
            usadowionych w MSW".

            Dopiero Komisja Prawdy i Sprawiedliwości (KPiS) - zapowiadają liderzy PiS -
            będzie lekiem na całe postkomunistyczne zło, które gnębi nasz kraj. Ale
            zapalczywy Wasserman uznał chyba, że Komisja ds. Orlenu (KdO) już jest taką
            KPiS. To otwiera przed komisją nieograniczone możliwości badania nowych wątków
            i skoków w przeszłość. Np. wątek moskiewskich pieniędzy, czemu nie?

            Czystość jest zaraźliwa. Zwykle umiarkowany (pod każdym względem) poseł PSL
            Józef Gruszka też postanowił przeczyścić rodzinnie (bo chyba nie rasowo?) posła
            Różańskiego. I zapytał, co go łączy z ubeckim katem Różańskim.

            Zwykle rozsądny dziennikarz Krzysztof Skowroński w Radiu TOK FM rzekł wczoraj,
            że ciekawi go odpowiedź na pytanie Gruszki o "więzy krwi" Różańskiego.

            Nasz dziennikarz Paweł Wroński przypomniał sobie w tymże TOK FM, że Wassermann
            jako prokurator w 1988 r. oskarżał jego znajomego, pacyfistę z WiP, za próbę
            urwania guzika z orzełkiem. Jajcarza nie skazali, guzik ocalał, orzełkowi nawet
            korona nie spadła, bo jej nie miał.

            W sumie głupstwo, ale czy komu innemu poseł W. by takiego guzika nie wyciągnął?
            Bo ja mam wrażenie, że owszem - chętnie.

            Komisja niech oczyści sprawę Orlenu. Od tego jest. Żeby się to jednak udało -
            trzeba, panowie komisarze, cały czas powtarzać: KdO - tak, KPiS - nie.
            • Gość: sas Dzięki gini-rozumiemy się IP: *.pl / 80.51.255.* 02.12.04, 10:19
            • rycho7 Sobotka nie powinien wiedziec, a Widacki powinien 02.12.04, 13:14
              Juz sie pogubilem. Powinno byc zawsze wygodniej dla przeciwnikow. Tyle, ze
              Widacki i Sobotka nie z tej samej opcji.
              • gini Re: Sobotka nie powinien wiedziec, a Widacki powi 02.12.04, 13:20
                rycho7 napisał:

                > Juz sie pogubilem. Powinno byc zawsze wygodniej dla przeciwnikow. Tyle, ze
                > Widacki i Sobotka nie z tej samej opcji.



                Tyle, ze to Widacki kazal swojemu podwladnemu ukladac statut fundacji .
                Poza tym jak zauwazyl Wildstein, klamal po prostu, ze nic o Baraninie nie
                wiedzial wczesniej.
                • rycho7 Gini wiceminister nie zajmuje sie robotkami reczny 02.12.04, 16:59
                  Wiceminister dekretuje codziennie nawet setki pism. Jedno z takich pism
                  dotyczylo fundacji zgodnie z prawem podlegajacej MSW. Zadekretowal wiec, zeby
                  zajal sie tym jego podwladny majacy takie rzeczy w obowiazkach. Obowiazkiem
                  PODWLADNEGO bylo wyluskanie ze sprawy ewentualnych zagrozen. Czyli wedlug
                  Ciebie kazdy pracownik powinien znac tajne sprawy operacyjne. No jak powinien
                  to dlaczego ograniczano sie do Sobotki a nie szukano przecieku w calym
                  ministerstwie.

                  Kazda manipulacja i lekcewazenie zasad predzej czy poznieju wyjdzie bokiem.

                  Klamstwo trzeba udowodnic. Nie wystarczy mowic, ze to oczywiste.
                  • gini Re: Gini wiceminister nie zajmuje sie robotkami r 02.12.04, 17:08
                    rycho7 napisał:

                    > Wiceminister dekretuje codziennie nawet setki pism.

                    Taa wiadomo, ze tak i wiadomo ogolnie, ze w ogole ich nie czyta.

                    Jedno z takich pism
                    > dotyczylo fundacji zgodnie z prawem podlegajacej MSW. Zadekretowal wiec, zeby
                    > zajal sie tym jego podwladny majacy takie rzeczy w obowiazkach.

                    Co zadekretowal?Wiesz w ogole o czym piszesz ?
                    Tu chodzilo o fundacje a on nie sprawdzajac kto te fundacje zaklada, kazal
                    natychmiast sporzadzic status?
                    Ciekawe, ciekawe.

                    Obowiazkiem
                    > PODWLADNEGO bylo wyluskanie ze sprawy ewentualnych zagrozen.

                    A dlaczego?Jemu kazali sporzadzic status fundacji, a nie wyluskiwac zagrozenia,
                    podwladny ma sluchac i wykonywac zdaje sie.

                    Czyli wedlug
                    > Ciebie kazdy pracownik powinien znac tajne sprawy operacyjne. No jak powinien
                    > to dlaczego ograniczano sie do Sobotki a nie szukano przecieku w calym
                    > ministerstwie.

                    A co Ty z ta Sobotka?Krewny jakis Twoj, promocje mu robisz, ze go tu wciskasz
                    bez przerwy, pisz na temat, nie mam czasu na czytanie Twoich fantazji.

                    >
                    > Kazda manipulacja i lekcewazenie zasad predzej czy poznieju wyjdzie bokiem.
                    >
                    > Klamstwo trzeba udowodnic. Nie wystarczy mowic, ze to oczywiste.


                    Wiceminister musial byc powiadomiony o groznych gangsterach poszukiwanych przez
                    interpol, to jest oczywiste dla normalnych ludzi, nie dla tych co siedza i
                    wymyslaja jedynie nowe tytuly postow i uwazaja, ze zjedli wszystkie rozumki.
                    Sanka pisze terazz jako 100krotki idz jej poszukaj i z nia sobie pogadaj,
                    akurat partnerka do dyskusji dla ciebie.
                    Zegnam
                    • rycho7 czytaj do zrozumienia Gini 02.12.04, 17:18
                      Z Twoich odpowiedzi wyziera myslenie zyczeniowe. Zwiazek z realiami zerowy.
                      Brak tematu do dyskusji.
                      • gini Re: Rysiu idz poszukaj Danusi 02.12.04, 17:21
                        Ja juz skonczylam dyskusje z toba .
                        • rycho7 cale szczescie 02.12.04, 22:31
                          gini napisała:

                          > Ja juz skonczylam dyskusje z toba .
    • rycho7 a nie jest? 02.12.04, 09:38
      Gość portalu: sas napisał(a):

      > Jeszcze wyjdzie na to,że kauzyperda Widacki jest ofiarą.

      A nie jest? Wolno bezkarnie ludzi pomawiac?
      • Gość: # Nie wolno/nt Pytasz retorycznie. IP: *.finemedia.pl 02.12.04, 09:49
      • Gość: sas Pomawiać-nie pomawiać... IP: *.pl / 80.51.255.* 02.12.04, 10:40
        Nie do tego została powołana Komisja "Orlenowska".Ta Komisja ma badać
        "nieprawidłowości" stricte w taj sprawie.Awantury okołoorlenowskie nieco
        rozmywają sens sprawy-chyba przyznasz?
        • gini Re: Pomawiać-nie pomawiać... 02.12.04, 10:43
          Gość portalu: sas napisał(a):

          > Nie do tego została powołana Komisja "Orlenowska".Ta Komisja ma badać
          > "nieprawidłowości" stricte w taj sprawie.Awantury okołoorlenowskie nieco
          > rozmywają sens sprawy-chyba przyznasz?

          Tyle, ze tu sie wszystko wiaze ladnie .Wieden, Kuna Zagiel itd...
          Wszystkie drogi prowadza do Wiednia chyba.

          GW juz dawno drukujac artykul Ferenza , okreslila jasno, ze ta komisja jej nie
          na reke .
          Widac duza roznice w tym, jak przedsawia te afere RZEPA a jak GW.
          Niewygodne watki niektorzy chcieliby zmiesc pod dywan.
          • Gość: sas Czy Komisja wsadziła kij w mrowisko? IP: *.pl / 80.51.255.* 02.12.04, 11:12
            czy rozgrzebała gowno?Myślę,że to i to.Teraz trzeba to wszystko tylko powiązać smile
            • gini Re: Czy Komisja wsadziła kij w mrowisko? 02.12.04, 12:53
              Wildstein: Komisja dotknęła poważnych układów
              Czwartek, 2 grudnia 2004, 08:00 (ostatnia zmiana: 09:00)
              Komisja dotknęła bardzo poważnych układów i rozpoczęła się kontrofensywa, która
              po części przynosi skutek - mówi gość Faktów Bronisław Wildstein, publicysta
              Rzeczpospolitej.

              RMF AF
              Tomasz Skory: Komisja dotknęła spraw bardziej wstrząsających niż afera Orlenu.
              To już mafia, bandyci, zabójcy. Stąd nas tak biją ze wszystkich stron i będą
              bić – tak tłumaczy sobie to wszystko, co ostatnio spotyka komisję śledczą,
              wiceprzewodniczący Roman Giertych. Ma rację?

              Bronisław Wildstein: Z pewnością. Komisja dotknęła potwornie poważnych układów
              i rozpoczęła się kontrofensywa, która po części przynosi skutek, bo w tej
              chwili więcej opowiada się o tym co złego zrobiła komisja, niż o tym co
              ujawniła, co jest bez porównania bardziej znaczące. Błędy komisji to jest inna
              sprawa.

              Tomasz Skory: Nad Kulczykiem cichnie, grzmi za to nad Widackim i samą komisją.

              Bronisław Wildstein: No tak. Jeszcze raz wspomnę, że komisja zrobiła błędy, ale
              to nie znaczy, że to kwestionuje fundament i sens pracy komisji. Komisja jest
              niesłychanie znaczącą instytucją naszego życia i odsłania podstawowe patologie,
              które po to, aby je przezwyciężyć musimy je najpierw zobaczyć. W tym sensie te
              wszystkie opowieści o tym, jakoby się skompromitowała w całości to zdecydowana
              przesada, która jest na rękę tym wszystkim, którzy chcieliby ukryć te sprawy.
              Pan Widacki dokładnie mieści się w tym całym układzie, nieprzypadkowo pojawia
              się zawsze tam, gdzie problem dotyczy obrony jakichś ubeków, gdzie problem
              dotyczy kwestionowania ustawy lustracyjnej. To jest taka stała postać w tych
              sprawach. W tej chwili również.

              Tomasz Skory: A kwestia fundacji „Bezpieczna służba” i jego roli w tym
              wszystkim pana dziwi?

              Bronisław Wildstein: Zupełnie nie. Jak obserwuje pana Widackiego to on
              wpasowuje się doskonale w pewną sylwetkę.

              Tomasz Skory: To co może się kryć za tą fundacją, czyli osłona przez MSW
              gangsterskich interesów, kasy, handlu biżuterią. Czy to jest według pana powód
              wystarczający do odsunięcia Jana Widackiego już nie tylko od reprezentowania
              Kulczyka przed komisją, ale i od np. uprawnień adwokackich?

              Bronisław Wildstein: Ta kolejność powinna być właśnie taka, o ile ja się
              orientuję prawnie. Tzn. na początku powinno się go odsunąć od uprawnień
              adwokackich...

              Tomasz Skory: Ale czy to wystarczy?

              Bronisław Wildstein: Nie wiem czy wystarczy, na pewno wystarczy jeżeli się
              potwierdzi. Poza tym chciałem zwrócić uwagę, że pan Widacki już przed komisją
              kłamał. Stwierdził, że nic mu nie wiadomo o Brańskim ps. Baranina; że
              dowiedział się, że taki gangster istnieje pod koniec lat 90. Tymczasem jeszcze
              przed założeniem fundacji, Interpol ostrzegał policję polską przed Baranianą
              jako gangsterem. Pierwsze wystąpienia ekstradycyjne jeszcze z lat 80 są. A pan
              Widacki nadzorował działanie policji.

              Tomasz Skory: Ale pan Widacki powie zapewne, że o tym ostrzeżeniu akurat nie
              wiedział.

              Bronisław Wildstein: Ja rozumiem. Pan Siemiątkowski np. w ogóle nie wiedział o
              niczym, co się wokół niego dzieje – generalnie polegał na swoich podwładnych...

              Tomasz Skory: Skoro już jesteśmy przy służbach specjalnych. Jak pan sobie
              wyobraża rolę i miejsce WSI w powołaniu fundacji? Czy my to słusznie kojarzymy
              z aferą Żelazo, czyli normalną bandyterką prowadzoną za granicą?

              Bronisław Wildstein: Jest to trochę co innego, ale ten splot ze światem
              przestępczym jest widoczny. Splot służb specjalnych PRL-owskich, które w
              ogromnej mierze nie zmienione przeszły do III Rzeczpospolitej – a zwłaszcza WSI
              w ogóle nie zmienione przeszły, a zmieniła się tylko trochę nazwa. Zostały więc
              dawne powiązania. Zresztą było niezwykłą naiwnością sądzić, że zmienimy nazwę,
              w związku z tym ludzie zaczną inaczej funkcjonować, zmienią układy ze sobą.

              Tomasz Skory: Obserwujemy teraz próbę sił wywołaną w zasadzie przez próbę
              przesłuchania przez komisję Jan Kulczyka. Nie zastanawia pana, dlaczego po
              wielu tygodniach nacisków na przyspieszenie, akurat najbardziej dociekliwi
              śledczy zaczęli brać na zwłokę? Co się dzieje?

              Bronisław Wildstein: Pan Wassermann mówił o tym, że dostali bardzo poważny
              materiał dopiero w przeddzień, więc rzeczywiście nie sposób było się zapoznać.

              Tomasz Skory: Ale też było naiwnością spodziewanie się, że przesłuchanie
              Kulczyka potrwa jeden dzień i już nie będzie można go powtórzyć.

              Bronisław Wildstein: No tak, ale być może tam były sprawy dość fundamentalne. Z
              pewnością jak obserwujemy działanie rozmaitych służb prawnych wobec
              prokuratury, wobec komisji to można odbierać wrażenia, że pojawiają się tam
              elementy bojkotu. Nie mówię o tym, że sama komisja ma wśród swoich członków
              takie wybitne postacie jak Andrzej Celiński, który całą swoją energię poświęca
              na to, żeby doprowadzić do rozpadu działania i zablokowania działań komisji.

              Tomasz Skory: Bierze pan pod uwagę możliwość, że posłowie opozycji boją się
              tego co Kulczyk ma na udowodnienie tzw. szantażu jasnogórskiego, czyli jak się
              dowiadujemy nieoficjalnie po prostu taśmy z tej rozmowy.

              Bronisław Wildstein: Tego się może obawiać Giertych, a zwracam uwagę, że
              specjalnie w interesie innych ugrupowań prawicowych, obrona Giertycha w tej
              chwili to nie jest obrona LPR, bo to są konkurenci.

              Tomasz Skory: A najbogatszy Polak myśli pan, że zwykle nagrywa swoje rozmowy?

              Bronisław Wildstein: Jak obserwuje jego karierę to myślę, że tak. Naiwnością
              byłoby sądzić, że nie.

              Tomasz Skory: Ubecka trochę metoda.

              Bronisław Wildstein: To pan powiedział, a jak przyglądam się pewnym karierom to
              jakoś dziwnie blisko tym polskim biznesmenom, zresztą ciągle widzimy – pan Kuna
              i Żagiel, którzy się tam pojawiają jak diabeł z pudełka – proszę zwrócić uwagę
              zatrudniają ja mam wrażenia, że już tylko agentów na tych ważniejszych
              stanowiskach i to nie tylko polskich, ale i rosyjskich.

              Tomasz Skory: Ciekawe. Dziękuję za rozmowę.

              Hihi Wildstein tez zwrocil na to, ze kuno-zagiel , sa wlasciwie w kazdym watku .
              Przypomne, ze polecieli do Wiednia z Kulczykiem tylko po to by zaplacic za
              lunch.
              • Gość: # Ja tam Rycho7 z pomówieniami?/nt IP: *.finemedia.pl 02.12.04, 13:04
                • gini Re: Medal dla Wildsteina 02.12.04, 13:11
                  Bronisław Wildstein: No tak, ale być może tam były sprawy dość fundamentalne. Z
                  pewnością jak obserwujemy działanie rozmaitych służb prawnych wobec
                  prokuratury, wobec komisji to można odbierać wrażenia, że pojawiają się tam
                  elementy bojkotu. Nie mówię o tym, że sama komisja ma wśród swoich członków
                  takie wybitne postacie jak Andrzej Celiński, który całą swoją energię poświęca
                  na to, żeby doprowadzić do rozpadu działania i zablokowania działań komisji

                  Za powiedzenie prawdy o tfurczej roli Celinskiego w komisji a dla Celinskiego
                  pewnie gratyfikacja jakas bedzie , od tych dla ktorych tak dzielnie w tej
                  komisji pracuje.
                  • Gość: sas Celiński im po prostu szkodzi. IP: *.pl / 80.51.255.* 02.12.04, 16:31
                    Taki nadgorliwy łomycek nie może być traktowany poważnie nawet przez
                    tych,których broni.
                • rycho7 cacy 02.12.04, 13:17
                  Tylko uwazaj Haszu zebys sie nie spocil jak bedziesz bil chlopczyka.
    • Gość: luci Re: Najlepszą obroną jest atak.Widacki pozywa. IP: 82.146.225.* 02.12.04, 13:36
      Mało tego,ja na miejscu Widackiego powołałbym pełnomocnika jako świadka przed
      komisją śledczą - to dopiero byłaby zabawa.Spodziewam się,że Wassermann postwi
      teraz wniosek o wykluczenie świadka Kulczyka.Od wczoraj nie traktuję tej komisji
      poważnie,to są cynicy,hipokryci i gracze polityczni:dla nich każdy świadek jest
      wrogiem.Oni nie znoszą innych ludzi.Oni mają fiksacje biologicznej
      poejrzliwości.Są swietnymi kandydatami na inkwizytorów.
      Od dziś moje zaiteresowanie skupia się na tym:kogo sądził i skazywał w PRL-u
      prokurarator Wassermann??!!!
      • Gość: # Obrońcy układów mafijnych IP: *.finemedia.pl 02.12.04, 13:48
        Dla obrońcy magdalenkowego status quo - tak jak dla dworu prezydenckiego i SLD
        zagrożeniem dla państwa, prowadzącym do jego demontażu są nie afery, a m.in.
        działania Prawa i Sprawiedliwości ale wykrywanie tych afer to myślenie
        bolszewickie. Józef Oleksytydzień wcześniej przy użyciu tego samego argumentu
        zaatakował PiS za wniosek o przesłuchanie go przez Komisję Śledczą. ds. Orlenu.
        Jak głosi uchwała Rady Krajowej UW, różnego rodzaju nadzwyczajne trybunały,
        konfiskaty majątków, lustracje - wcześniej czy później staną się narzędziem
        walki z przeciwnikami politycznymi. Próby podważenia porządku Rzeczpospolitej
        uważamy za wyraz bezradności i próbę populistycznej odpowiedzi na rzeczywiste
        problemy kraju. Podobne tezy słyszeliśmy w roku 1989 czy 1992, gdy pojawiały
        się kolejne próby lustracji i dekomunizacji. Wtedy również autorytety moralne
        grzmiały o łamaniu praw człowieka, niszczeniu państwa i potrzebie dialogu z
        ludźmi PZPR. By chronić układ okrągłostołowy, gwarantujący niszczenie Polski,
        nie cofnięto się przed nieformalnym zamachem stanu, usuwając rząd Jana
        Olszewskiego.
        Układy mafijne widzi w atakach na Komisję i jej aktywnych posłów ostatnią
        szansę na zablokowanie procesu rozliczeń.
        • rycho7 Hasz dobrze pisze, dac mu wodki 02.12.04, 17:07
          • gini Re:Rycho kiepsko pisze widac za malo wypil . 02.12.04, 17:09

            • rycho7 Mam inne zasady niz Gini, nie pisuje pod wplywem 02.12.04, 17:21
              • Gość: sas A ja jak sobie nie strzelę to nawet nie wstaję IP: *.pl / 80.51.255.* 02.12.04, 23:00
                z łóżka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka