Dodaj do ulubionych

BALET POWOJÓW ...

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 20:42

Zachód dogasa...
Już sie stroją,
Już sie bielą
Powoje,
Balet z czasów Degasa...
Kręgi sukien
Wstrzymany pęd
Stoją nieruchome
Sur les pointes...

Kochani! Jest wspaniały wieczór! delikatny wiatr ciepłymi ramionami obejmuje
odsłonięte letnim zwyczajem, kobiece, dziewczęce ramiona. Jasne motyle, ćmy
przyjazne - lgną do światła lamp. Smażę konfitury z poziomek. Wsłuchuję się
podczas tej roboty w skrupulatnego geniuszem Bacha i Jego fugi. Na wiolonczelę.
Nic, tylko rozpalić ognisko i już za chwilę pod rozgwieżdżonym niebem -
rozpocząć schulzowskim sposobem - kontemplację natury ognia. Tego dobrego
którego pilnują Westalki, i tego, który niszczącą namiętnością stać się może.
Polecam zapalone lampy naftowe z mlecznymi kloszami w kształcie kielichów
kwiatów. I białe, szyfonowo wręcz przeźroczyste ćmy cudowne, które się zbiegają
wokoło. Zegar delikatnie wydzwonił kwadrans - i muszę zajrzeć do konfitur,
których aromat na pewno złagodziłby temperaturę Waszych dyskusji. Całuję
wszystkich i polecam te konfitury! Co za smak! jakie wyrafinowanie! Niesamowita
symfonia, wręcz cudowna perfidia smaku! A zapach! Cichy i skradający się, nagle
oblegający wokoło, osaczający ciepło i cudownie - jak uroczy kochanek - z
przeproszeniem. Miriam

PS Wybaczcie portalowi, że będzie dubelki robił, a kto zaszczyci mnie swoją
obecnością, proszę, żeby do zdublowanych wątków nie wchodził, bo wtedy
powstają "czynne" dwa i gubię się! smile M.
Obserwuj wątek
    • Gość: Miriam Re: BALET POWOJÓW ... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 20:43
      No i nie zdublował się na razie! M.
    • Gość: Miriam A właśnie że się zdublował. Zawsze jest mi głupio. :-) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 20:45
      • tyu Re: Nieważne, że się zdublował. Daj skosztować... :-) 11.07.01, 20:49
        Miriam!

        Najpierw kusisz chałwą, potem konfiturami, cały czas - SOBĄ!

        Co z tego stanie się realne??
        • Gość: Miriam Re: Nieważne, że się zdublował. Daj skosztować... :-) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 20:53
          Drogi, bardzo drogi Tyu... kto wie, kto to może wiedzieć? zależy jaki ogień
          zapłonie... Pozdrawiam - Miriam
          • tyu Re: Nieważne, że się zdublował. Daj skosztować... :-) 11.07.01, 21:04
            Ja też pozdrawiam! Ale tajemnicza to Ty jesteś...
        • jurek1 Do Tyu (częściowo nie na temat) i do Miriam (przepraszam) 11.07.01, 22:52
          Tyu, drogi kolego,

          zapomniałes dodać do tego róże i wspaniałą muzykę oraz wino z rodzynek.

          Pozdrawiam

          P.S.

          Uważam Cię za mądrego człowieka, chociaż gdzieś tam w pryncypiach się różnimy
          (i co z tego), ale czy musisz robić reklamę "naszemu" gościowi z Orlando
          windując od czasu do czasu jego wątki.

          Miriam
          przepraszam, że w tym wątku, ale dzięki temu zachowałem spokój wypowiadając
          się, a i korzyść z tego taka, że temat piękna będzie wyżej od tamtych bzdur.

          Pozdrawiam
          • tyu Re: Do Tyu (częściowo nie na temat) i do Miriam (przepraszam) 12.07.01, 06:45
            jurek1 napisał(a):

            > Tyu, drogi kolego,
            >
            > zapomniałes dodać do tego róże i wspaniałą muzykę oraz wino z rodzynek.
            >
            > Pozdrawiam
            >
            > P.S.
            >
            > Uważam Cię za mądrego człowieka, chociaż gdzieś tam w pryncypiach się różnimy
            > (i co z tego), ale czy musisz robić reklamę "naszemu" gościowi z Orlando
            > windując od czasu do czasu jego wątki.
            >
            > Miriam
            > przepraszam, że w tym wątku, ale dzięki temu zachowałem spokój wypowiadając
            > się, a i korzyść z tego taka, że temat piękna będzie wyżej od tamtych bzdur.
            >
            > Pozdrawiam

            Jurku Pierwszy!
            1. Nie zapomniałem! Wiktuały wymieniłem osobno, ponieważ była o nich mowa
            dosłownie przed chwilą. A róże, groszki, powoje, muzyka i pejzaże malowane tak,
            że tylko zamknąć oczy... to Miriam właśnie!
            2. Hans: zanim dotknąłem klawiatury rzecz przemyślałem. Doszedłem do wniosku, że
            jeśli ja dołożę temu [----] jeden post, ale skutecznie ostrzegę co najmniej dwóch
            naiwnych (lub mało spostrzegawczych - IP!), by nie angażowali się w dyskusję z
            psychopatą, to rachunek i tak wyjdzie na korzyść. A że Hans ostatnio, jak
            zauważyłeś, zmienia nicki, więc myślę, że warto było.
            3. Co do "podwyższenia" wątku Miriam - dobrześ uczynił i cenię to. Ja np.
            postąpiłem tak samo z paroma wątkami, gdzie ktoś chwalił Kwaśniewskiego za
            Jedwabne...
            I ja przepraszam Miriam, że wśród tego zapachu powojów rozległ się jakiś zgrzyt...
            Czy, mimo to, mogę liczyć na odrobinę konfitur? Poziomkowych chyba jeszce nie
            jadłem...
    • iwonad Re: BALET POWOJÓW ... 11.07.01, 20:58
      I znowu bedzie milo.
    • jurek1 do Miriam 11.07.01, 22:40
      I co z tego, że się zdublował? Widocznie tak już musi być, choć wielu będzie
      się zżymać.

      Miriam nie mam określenia na te poziomki. Toż to perwersja smaków. I do tego
      Bach. Nieładnie tak wykorzystywać...

      Przyznam się jednak, że wolę poranne mgły unoszące się nad polami i radość
      przyrody budzącej się do życia.

      Wieczory mają swoją tajemną moc. No i muzyka inna.
      Nie wiem czemu, ale Twój opis od razu przywiódł mi na myśl IV Symfonię
      Beethovena, tę tak lekką i zwiewną porównywaną przez Schumanna do greckiej
      dziewczyny. Osobiście może usłyszałbym tu Szeherezadę, ale Ravela. Może tu gra
      rolę moje umiłowanie Wschodu.

      Wyciszam Griega (słuchałem właśnie koncertu a-moll), zamykam oczy i usiłuję
      sobie wyobrazić letni wieczór, wspaniały odurzająco pachnący ogród wokół
      wielkiego domu. Cichnący gwar przyrody (nie! w ogrodzie musi być już absolutna
      cisza). W otwartych oknach migocą światła świec lub lamp naftowych. Gdzieś w
      tle słychać fugę Bacha (ale bardzo dyskretnie). I w tym świetle po pokojach
      przemyka cień zwiewnej kobiecej sylwetki. Od strony kuchni dochodzi zapach
      smażonych konfitur poziomkowych. Coś wspaniałego. Za bardzo się rozmażyłem.

      Pozdrawiam
      • pollak Re: do Jurka Pierwszego 11.07.01, 23:09
        Dobra odpowiedz na wypowiedz.
        Tak - ta muzyka to dobry dodatek. Dobrze ze w koncu zauwazona.
        Milo wreszcie tez na forum uslyszec, ze ktos wspomina o Griegu (tak sie sklada,
        ze przed chwila tez wysluchalem tego koncertu).
        .... I zaraz przechodze do Bacha. Tak - bardzo przyjemna atmosfera. Nie chce
        sie myslec nawet o jutrzejszym dniu.
        Pozdrawiam
    • Gość: Lisek Re: BALET POWOJÓW ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 22:48
      Wybacz, Miriam, ze poruszam sprawe Jedwabnego na tym poetyckim watku. Dopiero
      wszedlem na forum. Dzis w zwiazku z wczorajszymi uroczystosciami posty tak sie
      namnozyly, ze chyba nie dam rady wszystkich przeczytac. Nie wiem wiec, gdzie
      jeszcze moge Cie znalezc i gdzie zlozylas (jesli zlozylas) obiecana relacje z
      wczorajszego wydarzenia. Zechciej mnie skierowac w odpowiednie miejsce lub tu
      odpowiedziec.

      Pozdrawiam wszystkich przyjaciol i - jesli Miriam pozwoli - proponuje, bysmy
      sie raczej tutaj spotykali niz na "Rodzynkach i migdalach" oraz
      (podwojnych) "Groszkach i rozach". Te watki sa juz tak przeladowane, ze bardzo
      powoli sie laduja. W przypadku osob laczacych sie przez modem jest to bardzo
      uciazliwe.

      Serdecznosci,
      Lisek
      • jurek1 A propos powolnego ładowania 11.07.01, 22:56
        Zgadzam się z Liskiem, że ilość postów stwarza problemy. Jednak mam osobistą
        prośbę. Nie dajmy tamtym wątkom przepaść w otchłani forum.

        Pozdrawiam wszystkich
    • Gość: ethanol Poziomki IP: *.coh.org 11.07.01, 23:05
      Miriam: a te poziomki to takie prawdziwe, dzikie z lasu czy tez ogrodowe ???
      • jurek1 Re: Poziomki 12.07.01, 01:07
        według mnie leśne.
        Jednak ogrodowe takiego aromatu nie dają, chyba, że ogród stary z miejscami raz
        nasłonecznionymi, a w innej porze dnia ocienionymi.
    • miriamfirst Re: Walter Benjamin 11.07.01, 23:38
      Jeszcze raz dla Was - dzisiaj przeczytany fragment, dedykowany męskiej części
      forum:
      "Spełnienie seksualne uwalnia mężczyznę od tajemnicy, która nie tkwi w
      seksualności, natomiast w spełnieniu seksualnym, i być może tylko w nim,
      zostaje przecięta - nie rozwikłana. Mozna ja porównać z pętami, które wiążą
      mężczyznę z życiem. Kobieta przecina je mężczyzna staje się wolny ku śmierci,
      bo jego życie utraciło tajemnicę. Tym samym może urodzić się na nowo i tak jak
      kochanka wyzwala go od uroku matki, tak w dosłowniejszym sensie kobieta odrywa
      go od matki ziemi. jest akuszrką, która przecina pepowinę uplecioną z tajemnicy
      natury."
      No, czy on nie jest genialny? co o tym sądzicie Panowie moi? Polecam Ulicę
      Jednokierunkową tym, którzy jej jeszcze nie czytali. Zmarł niestety samobójczą
      śmiercią 26 września 1940 r. w Portbou w przekonaniu o nieuchronnie grożącej mu
      deportacji do Niemiec. Dzień później pocztą dostał pozwolenie na emigrację...
      Miriam
      • Gość: Hiacynt Wyobrażnia Miriam. IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 12.07.01, 07:43
        miriamfirst napisał(a):

        > Jeszcze raz dla Was - dzisiaj przeczytany fragment, dedykowany męskiej części
        > forum:
        > "Spełnienie seksualne uwalnia mężczyznę od tajemnicy, która nie tkwi w
        > seksualności, natomiast w spełnieniu seksualnym, i być może tylko w nim,
        > zostaje przecięta - nie rozwikłana. Mozna ja porównać z pętami, które wiążą
        > mężczyznę z życiem. Kobieta przecina je mężczyzna staje się wolny ku śmierci,
        > bo jego życie utraciło tajemnicę. Tym samym może urodzić się na nowo i tak jak
        >
        > kochanka wyzwala go od uroku matki, tak w dosłowniejszym sensie kobieta odrywa
        > go od matki ziemi. jest akuszrką, która przecina pepowinę uplecioną z tajemnicy
        >
        > natury."
        > No, czy on nie jest genialny? co o tym sądzicie Panowie moi?

        Gdybym czytał to co napisałaś wieczorem,
        być może przyznałbym Tobie częściowo rację.
        Ale rano!
        Genialności nie dostrzegam.
        Spełnienie seksualne - fatalnie brzmi. Tajemnica przecięta - fatalne
        tłumaczenie. Cóż on chciał przekazać?
        Kochanka - matka, kobieta - matka ziemia.
        Przecież "dosłowniejszy sens" powinien być odwrotny.
        Może z Twojego punktu widzenia, a raczej Twojego chwilowego wieczornego
        "nastroju" ten tekst wydał Ci się genialny.
        Jeżeli będziesz broniła tych myśli, to wówczas chętnie Ci wykażę dlaczego się
        mylicie.
        Ty i Twój Walter.

        Pozdrawiam Hiacynt
        • Gość: Miriam Re: Wyobrażnia Miriam. Hiacynt IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 13:29
          Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

          > miriamfirst napisał(a):
          >
          > > Jeszcze raz dla Was - dzisiaj przeczytany fragment, dedykowany męskiej czę
          > ści
          > > forum:
          > > "Spełnienie seksualne uwalnia mężczyznę od tajemnicy, która nie tkwi w
          > > seksualności, natomiast w spełnieniu seksualnym, i być może tylko w nim,
          > > zostaje przecięta - nie rozwikłana. Mozna ja porównać z pętami, które wiąż
          > ą
          > > mężczyznę z życiem. Kobieta przecina je mężczyzna staje się wolny ku śmier
          > ci,
          > > bo jego życie utraciło tajemnicę. Tym samym może urodzić się na nowo i ta
          > k jak
          > >
          > > kochanka wyzwala go od uroku matki, tak w dosłowniejszym sensie kobieta od
          > rywa
          > > go od matki ziemi. jest akuszrką, która przecina pepowinę uplecioną z taje
          > mnicy
          > >
          > > natury."
          > > No, czy on nie jest genialny? co o tym sądzicie Panowie moi?
          >
          > Gdybym czytał to co napisałaś wieczorem,
          > być może przyznałbym Tobie częściowo rację.
          > Ale rano!
          > Genialności nie dostrzegam.
          > Spełnienie seksualne - fatalnie brzmi. Tajemnica przecięta - fatalne
          > tłumaczenie. Cóż on chciał przekazać?
          > Kochanka - matka, kobieta - matka ziemia.
          > Przecież "dosłowniejszy sens" powinien być odwrotny.
          > Może z Twojego punktu widzenia, a raczej Twojego chwilowego wieczornego
          > "nastroju" ten tekst wydał Ci się genialny.
          > Jeżeli będziesz broniła tych myśli, to wówczas chętnie Ci wykażę dlaczego się
          > mylicie.
          > Ty i Twój Walter.
          >
          > Pozdrawiam Hiacynt

          Nie, nie upieram się, napisałam spontanicznie ale także nie wycofuję się.
          Ponieważ lektura Ulicy jednokierunkowej Waltera nastąpiła po lekturze postów na
          forum i być może dlatego wydała mi się genialna. wink Tłumaczenie - rzeczywiście
          nieszczególne. Ale Hiacynt dlaczego masz zły humor po przebudzeniu? Po nocy? Hę?
          No nie czekam na odpowiedź przecież! Ale zastanawia mnie to... Pozdrawiam Miriam

          • Gość: Hiacynt Re: Czarny Reakcjonista Hiacynt do Miriam IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 12.07.01, 14:49
            Gość portalu: Miriam napisał(a):

            > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
            >
            > > miriamfirst napisał(a):
            > >
            > > > Jeszcze raz dla Was - dzisiaj przeczytany fragment, dedykowany męskie
            > j czę
            > > ści
            > > > forum:
            > > > "Spełnienie seksualne uwalnia mężczyznę od tajemnicy, która nie tkwi
            > w
            > > > seksualności, natomiast w spełnieniu seksualnym, i być może tylko w n
            > im,
            > > > zostaje przecięta - nie rozwikłana. Mozna ja porównać z pętami, które
            > wiąż
            > > ą
            > > > mężczyznę z życiem. Kobieta przecina je mężczyzna staje się wolny ku
            > śmier
            > > ci,
            > > > bo jego życie utraciło tajemnicę. Tym samym może urodzić się na nowo
            > i ta
            > > k jak
            > > >
            > > > kochanka wyzwala go od uroku matki, tak w dosłowniejszym sensie kobie
            > ta od
            > > rywa
            > > > go od matki ziemi. jest akuszrką, która przecina pepowinę uplecioną z
            > taje
            > > mnicy
            > > >
            > > > natury."
            > > > No, czy on nie jest genialny? co o tym sądzicie Panowie moi?
            > >
            > > Gdybym czytał to co napisałaś wieczorem,
            > > być może przyznałbym Tobie częściowo rację.
            > > Ale rano!
            > > Genialności nie dostrzegam.
            > > Spełnienie seksualne - fatalnie brzmi. Tajemnica przecięta - fatalne
            > > tłumaczenie. Cóż on chciał przekazać?
            > > Kochanka - matka, kobieta - matka ziemia.
            > > Przecież "dosłowniejszy sens" powinien być odwrotny.
            > > Może z Twojego punktu widzenia, a raczej Twojego chwilowego wieczornego
            > > "nastroju" ten tekst wydał Ci się genialny.
            > > Jeżeli będziesz broniła tych myśli, to wówczas chętnie Ci wykażę dlaczego
            > się
            > > mylicie.
            > > Ty i Twój Walter.
            > >
            > > Pozdrawiam Hiacynt
            >
            > Nie, nie upieram się, napisałam spontanicznie ale także nie wycofuję się.
            > Ponieważ lektura Ulicy jednokierunkowej Waltera nastąpiła po lekturze postów na
            >
            > forum i być może dlatego wydała mi się genialna. wink Tłumaczenie - rzeczywiście
            >
            > nieszczególne. Ale Hiacynt dlaczego masz zły humor po przebudzeniu? Po nocy? Hę
            > ?
            > No nie czekam na odpowiedź przecież! Ale zastanawia mnie to... Pozdrawiam Miria
            > m
            >

            Miriam!
            Odpowiem Tobie nieoczekującej tego, tym bardziej, że przyznałaś się do
            spontaniczności. Ja mówię, nie spontaniczność, a reakcyjność. Jestem
            reakcjonistą. Dodaję czarnym, wiadomo dlaczego.
            Od dwóch dni nie mogę sie doczekać, by jakiś obrońca Michnika podjął rękawicę, a
            tu nic .... .
            Myślę o wątku "Zbigniew Herbert gościem swego przyjaciela Adama Michnika"
            Humor po przebudzeniu miałem, a tu.... cisza.
            Wyjeżdzam, a potem dyskusja straci sens. Sama pisałaś o gigantach intelektu, a tu
            posucha. Gdzież oni są?
            Czyżby Adam Michnik nie miał obrońców? A może przegrana sprawa?

            Pozdrawiam i dziękuję za spóżnioną odpowiedż (rano nie byłaś sponataniczna)
            • Gość: Miriam Re: Czarnooka Miriam - partyzantka podziemia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 15:11
              Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

              > Gość portalu: Miriam napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
              > >
              > > > miriamfirst napisał(a):
              > > >
              > > > > Jeszcze raz dla Was - dzisiaj przeczytany fragment, dedykowany m
              > ęskie
              > > j czę
              > > > ści
              > > > > forum:
              > > > > "Spełnienie seksualne uwalnia mężczyznę od tajemnicy, która nie
              > tkwi
              > > w
              > > > > seksualności, natomiast w spełnieniu seksualnym, i być może tylk
              > o w n
              > > im,
              > > > > zostaje przecięta - nie rozwikłana. Mozna ja porównać z pętami,
              > które
              > > wiąż
              > > > ą
              > > > > mężczyznę z życiem. Kobieta przecina je mężczyzna staje się woln
              > y ku
              > > śmier
              > > > ci,
              > > > > bo jego życie utraciło tajemnicę. Tym samym może urodzić się na
              > nowo
              > > i ta
              > > > k jak
              > > > >
              > > > > kochanka wyzwala go od uroku matki, tak w dosłowniejszym sensie
              > kobie
              > > ta od
              > > > rywa
              > > > > go od matki ziemi. jest akuszrką, która przecina pepowinę upleci
              > oną z
              > > taje
              > > > mnicy
              > > > >
              > > > > natury."
              > > > > No, czy on nie jest genialny? co o tym sądzicie Panowie moi?
              > > >
              > > > Gdybym czytał to co napisałaś wieczorem,
              > > > być może przyznałbym Tobie częściowo rację.
              > > > Ale rano!
              > > > Genialności nie dostrzegam.
              > > > Spełnienie seksualne - fatalnie brzmi. Tajemnica przecięta - fatalne
              >
              > > > tłumaczenie. Cóż on chciał przekazać?
              > > > Kochanka - matka, kobieta - matka ziemia.
              > > > Przecież "dosłowniejszy sens" powinien być odwrotny.
              > > > Może z Twojego punktu widzenia, a raczej Twojego chwilowego wieczorne
              > go
              > > > "nastroju" ten tekst wydał Ci się genialny.
              > > > Jeżeli będziesz broniła tych myśli, to wówczas chętnie Ci wykażę dlac
              > zego
              > > się
              > > > mylicie.
              > > > Ty i Twój Walter.
              > > >
              > > > Pozdrawiam Hiacynt
              > >
              > > Nie, nie upieram się, napisałam spontanicznie ale także nie wycofuję się.
              > > Ponieważ lektura Ulicy jednokierunkowej Waltera nastąpiła po lekturze post
              > ów na
              > >
              > > forum i być może dlatego wydała mi się genialna. wink Tłumaczenie - rzeczyw
              > iście
              > >
              > > nieszczególne. Ale Hiacynt dlaczego masz zły humor po przebudzeniu? Po noc
              > y? Hę
              > > ?
              > > No nie czekam na odpowiedź przecież! Ale zastanawia mnie to... Pozdrawiam
              > Miria
              > > m
              > >
              >
              > Miriam!
              > Odpowiem Tobie nieoczekującej tego, tym bardziej, że przyznałaś się do
              > spontaniczności. Ja mówię, nie spontaniczność, a reakcyjność. Jestem
              > reakcjonistą. Dodaję czarnym, wiadomo dlaczego.
              > Od dwóch dni nie mogę sie doczekać, by jakiś obrońca Michnika podjął rękawicę,
              > a
              > tu nic .... .
              > Myślę o wątku "Zbigniew Herbert gościem swego przyjaciela Adama Michnika"
              > Humor po przebudzeniu miałem, a tu.... cisza.
              > Wyjeżdzam, a potem dyskusja straci sens. Sama pisałaś o gigantach intelektu, a
              > tu
              > posucha. Gdzież oni są?
              > Czyżby Adam Michnik nie miał obrońców? A może przegrana sprawa?
              >
              > Pozdrawiam i dziękuję za spóżnioną odpowiedż (rano nie byłaś sponataniczna)


              Faktycznie, rano niepotrzebnie podeszłam do komputera i przeczytałam tytuły
              wątków. No i Wiesz "kapelusz pełen deszczu". Obrońcy Michnika zjawią się
              niedługo, wiem z tajnych źródeł. Nie opuszczaj więc szańców i trochę
              cierpliwości. Zaimponowałeś mi swoją prostotą w rytm marszu - wypowiedzi.
              Pozdrawiam i dziękuję i zapraszam Miriam
    • Gość: ewa Re: BALET ?? POWOJÓW .???.. IP: *.tnt3.ladue.mo.da.uu.net 12.07.01, 03:52
      Gość portalu: Miriam napisał(a):

      >
      > Zachód dogasa...
      > Już sie stroją,
      > Już sie bielą
      > Powoje,
      > Balet z czasów Degasa...
      > Kręgi sukien
      > Wstrzymany pęd
      > Stoją nieruchome
      > Sur les pointes...
      >
      > Kochani! Jest wspaniały wieczór! delikatny wiatr ciepłymi ramionami obejmuje
      > odsłonięte letnim zwyczajem, kobiece, dziewczęce ramiona. Jasne motyle, ćmy
      > przyjazne - lgną do światła lamp. Smażę konfitury z poziomek. Wsłuchuję się
      > podczas tej roboty w skrupulatnego geniuszem Bacha i Jego fugi. Na wiolonczelę.
      > Nic, tylko rozpalić ognisko i już za chwilę pod rozgwieżdżonym niebem -
      > rozpocząć schulzowskim sposobem - kontemplację natury ognia. Tego dobrego
      > którego pilnują Westalki, i tego, który niszczącą namiętnością stać się może.
      > Polecam zapalone lampy naftowe z mlecznymi kloszami w kształcie kielichów
      > kwiatów. I białe, szyfonowo wręcz przeźroczyste ćmy cudowne, które się zbiegają
      >
      > wokoło. Zegar delikatnie wydzwonił kwadrans - i muszę zajrzeć do konfitur,
      > których aromat na pewno złagodziłby temperaturę Waszych dyskusji. Całuję
      > wszystkich i polecam te konfitury! Co za smak! jakie wyrafinowanie! Niesamowita
      >
      > symfonia, wręcz cudowna perfidia smaku! A zapach! Cichy i skradający się, nagle
      >
      > oblegający wokoło, osaczający ciepło i cudownie - jak uroczy kochanek - z
      > przeproszeniem. Miriam
      >
      > PS Wybaczcie portalowi, że będzie dubelki robił, a kto zaszczyci mnie swoją
      > obecnością, proszę, żeby do zdublowanych wątków nie wchodził, bo wtedy
      > powstają "czynne" dwa i gubię się! smile M.





      Zle mi to brzmi! Wszystko mi zle brzmi! Poziomki, letni wieczor i tem wasz LETKI
      nastroj o bole golwy mnie przyprawia!! (Ale to nic to tylko pogoda, tam u was
      pieknie a tu powietrze nozem kroic mozna) Bylam chwilke w polsce! Mozna??

      Te voila, donne ville importante
      Sans murs, sans defence et sans loix
      Sale residance de rois
      Bicoque execrable et puante...



      Dzisiaj pisze po zlosliwemu (nie odpowiadac )
      pozdrawiam
      ewa
      • Gość: mariusz Re: BALET ?? POWOJÓW .???.. IP: *.tnt2.san-francisco3.ca.da.uu.net 12.07.01, 06:16
        Cos wisi w powietrzu ja rowniez od kilku dni slucham w pracy Liszta,Bacha i
        naszego Chopina.... . mariusz
      • tyu Re: BALET POWOJÓW ... Z EWĄ ! 13.07.01, 16:40
        Witaj, Ewo!

        Dzisiaj już nie jest dzisiaj, więc witaj nam!
        Jak zdrowie, biomet i stężenie pyłków traw w powietrzu?
        Świetnie? to świetnie!

        Już zaczynałem Cię szukać po Forum...
        Znalazłem parę innych Ew i ew, ale zawsze adres zdradzał, że to nie Ty.
        Ale przecież w końcu jesteś. I bądź nadal - nie znikaj!

        #1 of #1.
        • Gość: ewa Re: BALET POWOJÓW ... Z EWĄ ! IP: *.tnt2.ladue.mo.da.uu.net 19.07.01, 01:01
          tyu napisał(a):

          > Witaj, Ewo!
          >
          > Dzisiaj już nie jest dzisiaj, więc witaj nam!
          > Jak zdrowie, biomet i stężenie pyłków traw w powietrzu?
          > Świetnie? to świetnie!
          >
          > Już zaczynałem Cię szukać po Forum...
          > Znalazłem parę innych Ew i ew, ale zawsze adres zdradzał, że to nie Ty.
          > Ale przecież w końcu jesteś. I bądź nadal - nie znikaj!
          >
          > #1 of #1.



          Tyu ! ( najwspanialszy # 1)


          Jestem (zawsze z TOBA) z tych co rzuca okiem,pyskna i pojda dalej
          (zaraz "luka" sie przypeta i zdefiniuje; klakier )


          Twoja niezmienna adoratorka #1 ewa



























          ;





          • tyu Re: BALET POWOJÓW ... Z EWĄ ! 20.07.01, 22:46
            Gość portalu: ewa napisał(a):
            >
            > Jestem (zawsze z TOBA) z tych co rzuca okiem,pyskna i pojda dalej



            No właśnie!

            Okiem rzucisz i błyśniesz, po czym znikniesz i w nieukojonym żalu zostawisz nie
            wiadomo na jak długo...

            Bądź pozdrowiona, ale wracaj często!!!

    • miriamfirst Re: BALET POWOJÓW ... 12.07.01, 09:17
      Dzień dobry! dzisiaj u nas wycieczka dziewcząt z Israela. Pełno ich wszędzie!
      Słuchając wykładu przed budynkiem, siadały - gdzie popadnie. Ludzie przechodząc
      obok przyglądali się spod głów. Patrzyły na ich twarze , niektóre śniade, z
      Jemenu, na piękne, gęste, wręcz ciężkie włosy, niektóre spięte inne
      rozpuszczone swobodnie. Dziewczyny są szczupłe i naprawdę piekne. Wszystkie w
      długich tak, że kostek nie widać (szkoła religijna) sukniach. Kolorowych!
      dziewczyny usmiechnięte, skupione, poważne, rozmawiające po hebrajsku - głośno.
      Bo tak się rozmawia w Israelu - głośno. Oczy - naprawdę absolutnie
      fantastyczne. Po wykładzie pewnego Pana, porwały mnie za ręce, i w kółku
      zaczełysmy tańczyć a dziewczyny śpiewać. One odreagowują świetnie różne za
      trudne dla nich sprawy.
      Droga Ewo, dla Ciebie zimna woda evian z lodem i proszek od bólu głowy.
      Dzisiaj idę do archiwum czytać pisma z początku ubiegłego wieku. Aha - będziemy
      mieli dzisiaj wizytę chasydów Lubavicz - będzie pieknie!wink Oni wogóle nie
      czują róznicy pomiędzy swoim wyglądem a ulicy polskiej i "nie pękają".
      Zaraz dla Liska napiszę.

      Pozdrawiam Was dobrego dnia Miriam
      • Gość: Lisek Re: BALET POWOJÓW ... (do Miriam) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 23:46
        miriamfirst napisał(a):

        > Zaraz dla Liska napiszę.
        >
        > Pozdrawiam Was dobrego dnia Miriam


        Droga Miriam,

        Czy napisalas? Gdzie? Czekam niecierpliwie.

        Pozdrowam Ciebie i wszystkich Przyjaciol,
        Lisek
        • miriamfirst Requiem dla Jedwabnego 13.07.01, 00:18
          Byłam. 10 lipca 2001 roku. Stałam. Pomiędzy prof Geremkiem a Strzemboszem.
          Padał deszcz. Policji i Boru - co metr. Zapowiadano demonstracje w Łomży.
          Stałam w deszczu i słuchałam tego, co mówili Kwasniewski i Wajs - dla mnie
          słowa wyważone i rozsądne. Ani jednego niepotrzebnego. Ludzie w oknach robili
          zdjęcia. Ci przy barierkach czasami wyrywali sie do "czegoś" ale wśród nich
          byli zwyczajnie ubrani policjanci i delikatnie wyprowadzali pod ramię
          delikwentów. Marsz milczenia był marszem gadania! Niestety! gadali Żydzi i
          Polacy - ale ze sobą i to ważne. Ludzie przy płotach stali i mieli złe twarze.
          Zwłaszcza starzy, takie twarze, że spalić dla nich kogoś to nic takiego.
          Przynajmniej takie robili wrażenie. Nic nie mówili, mimo że zagadywaliśmy.
          Podeszłam do kobiety z 5-letnim chłopczykiem na ręku i położyłam dłon na jej
          dłoni, to samo zrobił pewien rabin. Dziecko usmiechnęło się i siegnęło łapką do
          kipy rabina, i zdjęło mu z głowy na co pozwolił. Obejrzało i oddało. Matka nie
          wiedziała, speszona, co zrobić. Patrzyła, jak na nia patrzą sąsiedzi. Patrzyli
          bez życzliwości. Odeszliśmy. Szlismy dalej i podeszliśmy pod miejsce gdzie
          stała stodoła gigant. Wiał wiatr. To miejsce w polu ale są takie miejsca, z tak
          zła energia - gdzie zawsze wieje wiatr. Tak jest w Brzezince. Rabin Baker
          mówił. mam ten tekst. Pięknie mówił, cytując Talmud. Josef Malovany, gość
          Kwasniewskiego był przerażony. Rozmawialiśmy, bo znamy się od lat z Malovanym.
          Przerażony. Modlitwy. Wreszcie można było zapalić świeczki. W czasie modlitw
          ktoś w gospodarstwie słuchał w oszałamiających decybelach disco polo. Bor miał
          duże kłopoty z namierzeniem. W trakcie modlitw zaczęły dzwonić dzwony koscielne
          jakby się paliło. Część jedwabian poszła więc do kościoła. Bor denerwował się,
          że za długo rodziny zamordowanych i inni żydzi palą świeczki i modlą się przy
          mogile, poganiał, bo transmisja. Mówił zniecierpliwiomy, we wszystkich językach
          żeby wyjśc bo prezydent chce złożyć wieniec. Emocje były takie, że nie bardzo
          wiedziano, czego od nas chcą. Chcieli, żebyśmy usiedli a kiedy to zrobiliśmy
          powiedziano, żebysmy wstali bo prezydent te kwiaty będzie składał. Wstalismy.
          Złożył. Potem jeszcze pare osób. Wreszcie przeszliśmy na malutki cmentarz. I
          przyszedł 10 letni chłopiec z miasteczka i powitalismy go jak Mesjasza.
          Małgosia Braunek płakała. Przytuliła mnie i tak stałyśmy. Wkrótce prezydent
          wzleciał swym helikopterem w niebo i bor także, i wtedy policja trochę
          przestała panować nad Jedwabnem. Zaczęły się głosne komentarze. Wszyscy coraz
          szybciej chcieli opuścić to miejsce, i szli coraz szybciej. Kupiłam gazety i
          pocztówki. Czułam się źle. Jakaś kobieta splunęla w moją stronę, przyjaciele
          pociągnęli do samochodu. Kiedy wjeżdżalismy do Łomży, w stronę miasteczka
          Jedwabne jechało 12 radiowozów na sygnale i dwa pancerne samochody z armatkami
          wodnymi. Grupa chłopaków rzucała kamieniami w przejeżdżające samochody z obcymi
          rejestracjami. Przyspieszyliśmy. Odjechalismy z małego, miłego miasteczka,
          gdzie kolorowo, równo i ładnie, i kościół z dwoma kopułami. Baker poszedł
          jeszcze do proboszcza. To on do niego poszedł. Proboszcz nie widział potrzeby.
          Teraz będą tam jeździły izraelskie wycieczki. A mogło byc inaczej, zależało to
          od proboszcza. Gdyby przyszedł! Baker i my wszyscy wzielibyśmy go na ręce z
          radości! A mogły te wycieczki w innym duchu jeździć. Rozmawiać z ludzmi, tak
          było, to straszne, zróbmy, żeby nigdy więcej!
          Lisku - nie jedź tam nigdy. To niedobre miejsce. Naprawdę. Miriam
          jesli chcesz przesle Ci tekst r. Bakera. ale napisz do mnie i mailem bo tu
          pisać to piła okropna i bufory.
          • Gość: Lisku Re: Requiem dla Jedwabnego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 00:40
            Droga Miriam,

            Napisze jutro e-mailem, skoro chcesz. Ja tez tam bylem. Stalem zapewne
            naprzeciwko Ciebie - po drugiej stronie pomnika. Bylem ciekaw Twoich wrazen i
            przykro mi, ze byly tak zle. Musze spokojnie zastanowic sie nad Twoim listem.
            Ja z pewnoscia musialem odbierac te uroczystosc inaczej, nie bedac Zydem i nie
            rozumiejac wiekszosci tresci religijnych. Z pewnoscia nie mam tak
            traumatycznych wrazen, jak Ty. Powiem tylko, ze dla mnie najbardziej
            przejmujacym momentem bylo, gdy glos spiewu kantora Jozefa Malowanego rozniosl
            sie echem po polach. To tak, jakby ten glos, ta modlitwa mialy juz na zawsze
            rozlegac sie w tamtym powietrzu.

            Zaluje, ze nie chcesz o tym pisac na forum (oczywiscie mozemy sie przeniesc z
            tym tematem do innego watku). Wierze, ze jednak przynajmniej czesc naszych tu
            Przyjaciol, chcialaby o tym czytac. Pozwole sobie na drobne sprostowanie do
            Twojego listu. Otoz o ile wlaczenie glosnej muzyki podczas marszu milczenia (na
            krotko zreszta) bylo niewatpliwa zlosliwoscia, to dzwony koscielne zadzwonily
            po prostu w poludnie (spojrzalem na zegarek). Nie sadze, by byla w tym zla
            wola, choc byc moze w tym dniu zaloby moglyby nie dzownic, ale to kwestia
            odrobiny wyobrazni.

            Pozdrawiam najserdeczniej,
            Lisek
            • miriamfirst Re: Requiem dla Jedwabnego 13.07.01, 00:49
              Gość portalu: Lisku napisał(a):

              > Droga Miriam,
              >
              > Napisze jutro e-mailem, skoro chcesz. Ja tez tam bylem. Stalem zapewne
              > naprzeciwko Ciebie - po drugiej stronie pomnika. Bylem ciekaw Twoich wrazen i
              > przykro mi, ze byly tak zle. Musze spokojnie zastanowic sie nad Twoim listem.
              > Ja z pewnoscia musialem odbierac te uroczystosc inaczej, nie bedac Zydem i nie
              > rozumiejac wiekszosci tresci religijnych. Z pewnoscia nie mam tak
              > traumatycznych wrazen, jak Ty. Powiem tylko, ze dla mnie najbardziej
              > przejmujacym momentem bylo, gdy glos spiewu kantora Jozefa Malowanego rozniosl
              > sie echem po polach. To tak, jakby ten glos, ta modlitwa mialy juz na zawsze
              > rozlegac sie w tamtym powietrzu.
              >
              > Zaluje, ze nie chcesz o tym pisac na forum (oczywiscie mozemy sie przeniesc z
              > tym tematem do innego watku). Wierze, ze jednak przynajmniej czesc naszych tu
              > Przyjaciol, chcialaby o tym czytac. Pozwole sobie na drobne sprostowanie do
              > Twojego listu. Otoz o ile wlaczenie glosnej muzyki podczas marszu milczenia (na
              >
              > krotko zreszta) bylo niewatpliwa zlosliwoscia, to dzwony koscielne zadzwonily
              > po prostu w poludnie (spojrzalem na zegarek). Nie sadze, by byla w tym zla
              > wola, choc byc moze w tym dniu zaloby moglyby nie dzownic, ale to kwestia
              > odrobiny wyobrazni.
              >
              > Pozdrawiam najserdeczniej,
              > Lisek

              Dziekuję. Wszystkie Liski, to porządne Liski. Gdzie byłeś? W którym rzędzie
              siedziałes i po której stronie? M.
              • Gość: Lisek Re: Requiem dla Jedwabnego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 00:58
                Droga Miriam,

                Nie siedziałem w żadnym rzędzie. Stałem w tłumie nie-vipów po drugiej stronie
                pomnika, od strony pola. Żałuję, że nie wiem, jak wyglądasz, bo mógłbym sie z
                Tobą przywitać po uroczystości. Bardzo przeżywam sprawę (mówiąc hasłowo)
                Jedwabnego i dlatego tam byłem. Dlatego też pragnąłbym, żebyś jednak chciała o
                tym rozmawiać. Mam przy okazji konkretne pytanie. Na rynku ambasador Weiss, po
                wygłoszeniu swojego przemówienia po polsku, niemal równie długo mówił po
                hebrajsku. Czy powtórzył to samo, czy mówił co innego? A jeśli tak, to co
                powiedział?

                Pozdrowienia,
                Lisek
              • Gość: Lisek Re: Requiem dla Jedwabnego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 01:10
                Koncze na dzis. Dobranoc Miriam, dobranoc Przyjaciele.
                • Gość: Kasia Re: Requiem dla Jedwabnego... Do Miriam i Liska IP: *.is.pan.pl 13.07.01, 09:53
                  Moi drodzy.
                  Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam wasze refleksje z pobytu w Jedwanem.
                  Nie były to jakieś wyreżyserowane formułki jakimi raczą nas w TV, ale
                  spostrzeżenia prywatnych osób, więc tym wartościowsze. Mam nadzieję, że
                  będziecie temat kontynuować i to właśnie na forum, dzieląc się swoimi
                  wrażeniami również z innymi.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                • Gość: Miriam Re: Requiem dla Jedwabnego - do LISKA i zainteresowanych IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 13:38

                  Lisie Drogi, Szewach Wajs, mówiąc językiem hebrajskim, powiedział dokładnie to
                  samo, co mówił po polsku. Dodał dwa zdania inne a to, zwrócił sie do
                  przedstawicieli organizacji światowych, żydowskich, mówiąc, że Żydów polskich
                  zawsze będzie traktował jak braci, ze szczególną atencją. To był dodatek, który
                  te organizacje zrozumiały. Żeby pisać a propos czego to powiedział, to już się
                  nie podejmuję bo naprawdę zbyt skomplikowane i wewnętrzne to sprawy. Nie było to
                  nic, czego nie móglby słyszeć obywatel Polski. Dobrze, zgadzam się - piszmy
                  wzajem, jak chcesz - tu na forum. Pozdrawiam Przyjaciół - Miriam
          • Gość: hansen Re: Pozdrowienia z Canossy IP: *.cybernet.best.pl 13.07.01, 11:55
            Miriam, więcej proszę takich tekstow. Za ten bardzo Ci dziękuje - powinien
            ukazać się w "Wyborczej" jako impresja z Jedwabnego. Jest bardzo poruszający.
            A ludzie z Jedwabnego? Czy pamiętacie obraz mieszkańców angielskiej wsi
            w "Nędznych psach" Peckinpaha? To się mogło zdarzyć wszędzie. Niestety, dopóki
            ludzie tego pokroju będą stanowić większość w społeczeństwie, ciągle wszystko
            jest możliwe.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Miriam Re: Pozdrowienia z Canossy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 12:28
              Gość portalu: hansen napisał(a):

              > Miriam, więcej proszę takich tekstow. Za ten bardzo Ci dziękuje - powinien
              > ukazać się w "Wyborczej" jako impresja z Jedwabnego. Jest bardzo poruszający.
              > A ludzie z Jedwabnego? Czy pamiętacie obraz mieszkańców angielskiej wsi
              > w "Nędznych psach" Peckinpaha? To się mogło zdarzyć wszędzie. Niestety, dopóki
              > ludzie tego pokroju będą stanowić większość w społeczeństwie, ciągle wszystko
              > jest możliwe.
              > Pozdrawiam.
              Jak to dobrze, że o Peckinpah wspomniano. Tak! dziekuję, to dla mnie bardzo
              ważne, ten pościk. Hansen - pozdrawiam Miriam
          • Gość: karol , to straszne, zróbmy, żeby nigdy więcej! IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 13.07.01, 17:10
            , to straszne, zróbmy, żeby nigdy więcej! ...............
            i wrócił gośc do Izraela strzelać i bić się z sąsiadami, mordować dzieci.

            Słowa, piękne słowa, tylko słowa
            • Gość: . Re: , to straszne, zróbmy, żeby nigdy więcej! IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 13.07.01, 17:47
              • Gość: Miriam Re: , to straszne, zróbmy, żeby nigdy więcej! O Karol! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 18:09
                Gość portalu: . napisał(a):


                To ładne, gość z okolicy Białegostoku milcząco się "odzywa". A Ty Karol, patrzę
                na tytuł twego postu i oczom nie wierzę. Ale - może być wszystko. Może "i nagle
                się cos urwało Karolowi się odwidziało " (Gałczynski) A tutaj - taki suspens!
                taki błysk flesza! Bo nie, nie - to samo pisze, to samo! A kuku! pisze - takie
                Karolowe przekomarzanie się. W gruncie rzeczy, nie zgrywam się, fajny chłopak,
                którego pozdrawia - Miriam
    • Gość: piotrq Re: BALET POWOJÓW ... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 01:21
      Zaczynam miec wrazenie, ze ta slodycz Miriamowa to LEP big_grin
    • Gość: Miriam Re: BALET POWOJÓW ...CZĘŚĆ II IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 12:40
      Kochani! A co powiedzielibyście na spotkanie kiedykolwiek, termin do
      uzgodnienia, kolektywne, fajne spotkanie? Od przyszłego tygodnia pozwolę sobie
      pisać o pewnych kwestiach zawartych w talmudzie, miodnych ale nie za słodkich.
      Poezja - oczywiście. Dyskusja - na całego, merytoryczna i życzliwa. Ściskam
      Wasze przyjazne łapska. Stukacące w klawiszki. Miriam
      PS Chasydzi zostają w Łodzi na Szabat i M. Schudrich!
      • Gość: Lisek Re: BALET POWOJÓW ... (wciąż o Jedwabnem) IP: *.man.polbox.pl 13.07.01, 17:02
        Gość portalu: Miriam napisał(a):

        > Kochani! A co powiedzielibyście na spotkanie kiedykolwiek, termin do
        > uzgodnienia, kolektywne, fajne spotkanie? Od przyszłego tygodnia pozwolę sobie
        > pisać o pewnych kwestiach zawartych w talmudzie, miodnych ale nie za słodkich.
        > Poezja - oczywiście. Dyskusja - na całego, merytoryczna i życzliwa. Ściskam
        > Wasze przyjazne łapska. Stukacące w klawiszki. Miriam
        > PS Chasydzi zostają w Łodzi na Szabat i M. Schudrich

        Spotkanie - oczywiście - jak najchętniej. Pewnie lepiej po wakacjach, bo teraz
        wszyscy w rozjazdach.

        Droga Miriam,

        Pozdrów swoich szabasowych gości. Udanego święta. Pewnie masz mnóstwo pracy w
        związku z tym, więc zapewne nie odpowiesz aż do soboty wieczorem. O moich
        wrażeniach z uroczystości w Jedwabnem napiszę więc jutro. Cieszę się, że jednak
        zgodziłaś się o tym rozmawiać. Dziękuję też Kasi i Hansenowi (nie taki on
        straszny...) za ich posty w tej sprawie.

        Pozdrawiam wszystkich,
        Lisek
      • Gość: TEREK Jedwabne i spotkanie IP: *.chello.pl 14.07.01, 13:33
        Miriam & Lisek,
        1. Nie byłem w Jedwabnym, bo nie potrafiłem tam być. Oglądałem bezpośrednią
        transmisję i udzielił mi się deszcz ......
        2. Twoja relacja, Miriam, zmusza do myślenia i jest wstrząsająca.
        3. Spotkanie: oczywiście! Może wrzesień, przed Rosh Hashana?
        4. Czekam na relację Liska.
        5. Miriam, jeśli nie chcesz tu dać tekstu rabina Bakera, to pls prześlij na
        terek@poczta.gazeta.pl
        6. Miriam, czy naprawdę chcesz zacząć ponownie 'zabawę' z Talmudem?
        Zastanowiłaś się?

        Szalom Szabat.

        Terek
    • Gość: krytyk Re: BALET POWOJÓW ... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.01, 09:56
      Gość portalu: Miriam napisał(a):

      >
      > Zachód dogasa...
      > Już sie stroją,
      > Już sie bielą
      > Powoje,
      > Balet z czasów Degasa...
      > Kręgi sukien
      > Wstrzymany pęd
      > Stoją nieruchome
      > Sur les pointes...
      >
      > Kochani! Jest wspaniały wieczór! delikatny wiatr ciepłymi ramionami obejmuje
      > odsłonięte letnim zwyczajem, kobiece, dziewczęce ramiona. Jasne motyle, ćmy
      > przyjazne - lgną do światła lamp. Smażę konfitury z poziomek. Wsłuchuję się
      > podczas tej roboty w skrupulatnego geniuszem Bacha i Jego fugi. Na wiolonczelę.
      > Nic, tylko rozpalić ognisko i już za chwilę pod rozgwieżdżonym niebem -
      > rozpocząć schulzowskim sposobem - kontemplację natury ognia. Tego dobrego
      > którego pilnują Westalki, i tego, który niszczącą namiętnością stać się może.
      > Polecam zapalone lampy naftowe z mlecznymi kloszami w kształcie kielichów
      > kwiatów. I białe, szyfonowo wręcz przeźroczyste ćmy cudowne, które się zbiegają
      >
      > wokoło. Zegar delikatnie wydzwonił kwadrans - i muszę zajrzeć do konfitur,
      > których aromat na pewno złagodziłby temperaturę Waszych dyskusji. Całuję
      > wszystkich i polecam te konfitury! Co za smak! jakie wyrafinowanie! Niesamowita
      >
      > symfonia, wręcz cudowna perfidia smaku! A zapach! Cichy i skradający się, nagle
      >
      > oblegający wokoło, osaczający ciepło i cudownie - jak uroczy kochanek - z
      > przeproszeniem. Miriam
      >

      Interesujący erotyk. Jest nawet pewien talent (oczywiście, musi się jeszcze
      rozwinąć). Jestem trochę ciekawy, kto może być adresatem tak namiętnych wyznań wink
      • miriamfirst Re: BALET POWOJÓW ... Niedziela 14.07.01, 23:13
        Gość portalu: krytyk napisał(a):

        > Gość portalu: Miriam napisał(a):
        >
        > >
        > > Zachód dogasa...
        > > Już sie stroją,
        > > Już sie bielą
        > > Powoje,
        > > Balet z czasów Degasa...
        > > Kręgi sukien
        > > Wstrzymany pęd
        > > Stoją nieruchome
        > > Sur les pointes...
        > >
        > > Kochani! Jest wspaniały wieczór! delikatny wiatr ciepłymi ramionami obejmu
        > je
        > > odsłonięte letnim zwyczajem, kobiece, dziewczęce ramiona. Jasne motyle, ćm
        > y
        > > przyjazne - lgną do światła lamp. Smażę konfitury z poziomek. Wsłuchuję si
        > ę
        > > podczas tej roboty w skrupulatnego geniuszem Bacha i Jego fugi. Na wiolonc
        > zelę.
        > > Nic, tylko rozpalić ognisko i już za chwilę pod rozgwieżdżonym niebem -
        > > rozpocząć schulzowskim sposobem - kontemplację natury ognia. Tego dobrego
        > > którego pilnują Westalki, i tego, który niszczącą namiętnością stać się mo
        > że.
        > > Polecam zapalone lampy naftowe z mlecznymi kloszami w kształcie kielichów
        > > kwiatów. I białe, szyfonowo wręcz przeźroczyste ćmy cudowne, które się zbi
        > egają
        > >
        > > wokoło. Zegar delikatnie wydzwonił kwadrans - i muszę zajrzeć do konfitur
        > ,
        > > których aromat na pewno złagodziłby temperaturę Waszych dyskusji. Całuję
        > > wszystkich i polecam te konfitury! Co za smak! jakie wyrafinowanie! Niesam
        > owita
        > >
        > > symfonia, wręcz cudowna perfidia smaku! A zapach! Cichy i skradający się,
        > nagle
        > >
        > > oblegający wokoło, osaczający ciepło i cudownie - jak uroczy kochanek - z
        > > przeproszeniem. Miriam
        > >
        >
        > Interesujący erotyk. Jest nawet pewien talent (oczywiście, musi się jeszcze
        > rozwinąć). Jestem trochę ciekawy, kto może być adresatem tak namiętnych wyznań
        > wink

        Bingo! Właśnie - zgadnij, kto jest adresatem? jestem wzruszona oceną wink do łez.
        Witajcie Misiaczki, dobrego wszystkiego dla Was! Ucieszyło mnie niepomiernie, że
        Perła zjawił się. Teraz pewnie będzie częściej zaglądał.
        Aha. Odpowiem o dzwonach w Jedwabnem, o co to mi chodziło. I że nie przeszkadzały
        mi. Tylko kontekst był - może nie do końca na miejscu. Tylko jeżeli w tym mieście
        są prawie WSZYSCY i modlą się właśnie, tylko kilka kroków dalej, i w nie
        bylejakiej sprawie, tylko poważnej, rokującej na przyszłość - wykonanie manewru w
        dzwony jest po pierwsze: nie-dyplomatyczne. Po drugie: nie-taktowne bo: to jest
        tak, nie zawracajcie sobie ludzie, owce moje główek modlitwą z Żydami, tylko
        chodźcie tu do mnie. po trzecie - proboszcz powinien być, i przyjąć gości. Nie
        przyszedł. To znaczy goście nie byli mile widziani. A jeśli chodzi o wycieczki
        izraelskie jestem jak najdalsza od wkładania im w głowę tego czego nie ma. Pisząc
        fragment o tym, miałam na myśli, że mogłoby być tak, że nie byłoby pytania
        dlaczego Baker poszedł do proboszcza i dalej że proboszcza nie było i dalej: a
        dlaczego ect. Ja juz i tak się męczę czasami jeszcze, jak mnie poproszą żeby po
        Łodzi, przejechać się, pokazać obszar niegdysiejszego getta. Napisy na murach :
        RTS pytanie, co to - szczury? ( z angielska, skrót) Ja: nie, to klub piłkarski.
        No dobrze a dlaczego magen dawid na szubienicy, dlaczego ŁKS-Żydy, dlaczego Jude
        raus? No!? Dlaczego? Więc Misie Kochane nie piszcie mi tutaj, że ja wpłynę na
        wycieczki, żeby do Jedwabnego jechały i patrzyły jak to jest źle ciągle. To jest
        w ramach programu edukacyjnego Israela - przyjeżdżają wycieczki do Polski na
        groby cadyków jak Elimelech - Leżajsk Ger- Góra kalwaria, Lelów, Kock, Lublin,
        Kraków, Łódź i także do obozów Majdanek - Brzezinka - Chełmno itd Żeby wiedzieli,
        po co do wojska mają iść. Żeby im pokazać co się stało, jak byli zajęci religią.
        Ci, którzy wciąż chcą się religią zajmować - nikt do służby nie zmusza. To w
        takim skrócie dużym jest - zdanie na przywitanie Perły, który już odpłynął
        wielkim autem znowu. Buziaki i basta - Miriam
        • Gość: mocium Re: BALET POWOJÓW ... Niedziela IP: *.access.nacamar.de 15.07.01, 01:19
          miriamfirst napisał(a):
          .> Aha. Odpowiem o dzwonach w Jedwabnem, o co to mi chodziło. I że nie przeszkadza
          > ły
          > mi. Tylko kontekst był - może nie do końca na miejscu. Tylko jeżeli w tym mieśc
          > ie
          > są prawie WSZYSCY i modlą się właśnie, tylko kilka kroków dalej, i w nie
          > bylejakiej sprawie, tylko poważnej, rokującej na przyszłość - wykonanie manewru
          > w
          > dzwony jest po pierwsze: nie-dyplomatyczne. Po drugie: nie-taktowne bo: to jest
          >
          > tak, nie zawracajcie sobie ludzie, owce moje główek modlitwą z Żydami, tylko
          > chodźcie tu do mnie. po trzecie - proboszcz powinien być, i przyjąć gości.
          > wielkim autem znowu. Buziaki i basta - Miriam

          A, to cham ten proboszcz, nie zatrzymal dzwonow, nie zatrzymal Ziemi...

          Bylby wiedzial, ze przyjazdza taka osobistosc jak Miriam uczynilby to niechybnie.

          Bez pozdrowien.#
          Bez odbioru.
          • tyu Re: BALET POWOJÓW ... Niedziela 15.07.01, 01:40
            Mocium cham napisał(a):

            Bez pozdrowien.#
            Bez odbioru.


            I bez powrotu - mam nadzieję.
            • Gość: Stoik Brak nadziei IP: *.toya.net.pl 15.07.01, 01:46
              Złe wraca jak bumerang.

              Zajrzyj na Forum Absurdalis, tam jest trochę zagadek dla Ciebie.

              Pozdrawiam
              • tyu Re: Nadzieja jest zawsze! 15.07.01, 01:54
                Nie tacy odchodzili, bądźmy dobrej myśli.
                I lecę zobaczyć te zagadki, o ile po drodze nie padnę...
                Pozdrawiam wzajemnie!
              • Gość: mocium Re: Brak nadziei - zagadka IP: *.access.nacamar.de 15.07.01, 01:55

                Widze parcha, spluwam za siebie.
                Widze dwóch, wzywam policje.
                Zgadnij, kto to powiedział ?
                • Gość: ewa Re: Brak nadziei - zagadka IP: *.tnt1.ladue.mo.da.uu.net 15.07.01, 02:58
                  Gość portalu: mocium napisał(a):

                  >
                  > Widze parcha, spluwam za siebie.
                  > Widze dwóch, wzywam policje.
                  > Zgadnij, kto to powiedział ?




                  mocium (nie Panie )

                  Idz juz, prosze Cie pieknie .

                  ewa

        • Gość: krytyk Re: BALET POWOJÓW ... Niedziela IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.01, 13:54
          O Matko Boska... to chyba o mnie. Nie jestem żadnym Perłą, tak tylko
          przypadkiem tutaj wszedłem!
    • Gość: Lisek Requiem dla Jedwabnego (od Liska) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.01, 04:16
      Droga Miriam,

      Ze smutkiem przeczytałem Twoją relację z uroczystości w Jedwabnem. Przykro mi,
      że było to dla Ciebie tak bolesne przeżycie. Muszę też wyznać, że byłem
      zaskoczony Twoją relacją, dotyczącą niechętnych czy wręcz wrogich gestów
      mieszkańców miasteczka. Moje wrażenie było nieco inne.
      Ludzie stali na chodnikach, w otwartych oknach, na balkonach - patrzyli. „W
      powietrzu” wyczuwałem, owszem, rezerwę, ale chyba nie wrogość czy agresję. Na
      rynku w tłumie widziałem pojedynczych mieszkańców Jedwabnego (sądzę po stroju -
      nie wyglądali na przyjezdnych). Być może niektórzy z tych, co stali z boku, w
      głębi swego sumienia pragnęli przyłączyć się do opłakiwania swych żydowskich
      sąsiadów, ale trudno im było się przełamać. Na najwyższy szacunek zasługuje
      burmistrz Jedwabnego pan Krzysztof Godlewski, który od samego początku „sprawy
      Jedwabnego” potrafił zachowywać się uczciwie.
      Dobrze, że rabin Baker poszedł do księdza Orłowskiego. Oczywiście, że wszystko
      byłoby inaczej, gdyby tamtejszy duszpasterz potrafił sprostać swemu wyzwaniu.
      Oczywiście, że powinien być na uroczystości, że powinien pomagać swoim
      parafianom w uporaniu się z przeszłością. Ale skoro tak się nie stało, dobrze,
      że rabin poszedł do niego. Nie wiem, jak wyglądała ich rozmowa. Mam nadzieję,
      że to spotkanie przyczyni się do rozbudzenia zatwardziałego serca księdza.
      Na cmentarzu rabin Baker mówił więcej o życiu niż o śmierci. Przede wszystkim
      wspominał dawne żydowskie życie w Jedwabnem. Pięknie mówił o rabinie Awigdorze
      Białostockim, który zginął w pogromie. To przemówienie bardzo współgra z
      wywiadem dla Rzeczypospolitej, którego rabin Baker udzielił kilka miesięcy temu
      (dla zainteresowanych: www.rzeczpospolita.pl/jedwabne). Te wypowiedzi zdają mi
      się ręką wyciągniętą do Polaków. Jestem mu wdzięczny za tę otwartość. Piszesz,
      Miriam: nie jedź tam nigdy, to niedobre miejsce. Mam nadzieję, że mimo wszystko
      w dłuższej perspektywie to miejsce, wypowiedziane tam słowa, staną się zaczynem
      dobrego. Jeśli nie, będzie to porażka wielu ludzi dobrej woli.
      To wszystko wymaga czasu. Obecne reakcje mieszkańców Jedwabnego są, jak sądzę,
      typowym mechanizmem wyparcia. Ale relacje z czasu, zanim „sprawa Jedwabnego”
      stała się głośna, wskazują, że mieszkańcy miasteczka mieli potrzebę mówienia o
      tym, uporania się z przeszłością, że przez dziesięciolecia pamięć o tych
      wydarzeniach była tam żywa. Jeszcze rok temu, w 59. rocznicę zbrodni, pod
      starym pomnikiem wieniec złożyły władze miasteczka, niektórzy mieszkańcy
      przyszli tam zapalić znicze. Najbardziej zaś zaskakująca dla mnie była
      wypowiedź biskupa łomżyńskiego Stanisława Stefanka dla łomżyńskiego
      tygodnika „Kontakty” z 2 kwietnia ubiegłego roku, a zatem na miesiąc wcześniej,
      zanim w Rzeczypospolitej ukazał się pierwszy artykuł Andrzeja Kaczyńskiego o
      zbrodni w Jedwabnem, i na półtora miesiąca przed publikacja książki Jana T.
      Grossa. Sam dowiedziałem się o tym niedawno i przypuszczam, że mało kto wie, co
      wówczas powiedział biskup, dlatego przytaczam jego wypowiedź za artykułem Z.
      Nosowskiego z „Więzi” nr 6/2001, gdzie została zacytowana:
      „[bp. Stefanek powiedział o pogromach Żydów w Łomżyńskiem]: to jedne z
      najbardziej dramatycznych wydarzeń tego regionu, które poznaję. Zetknąłem się
      też z takim faktem w czasie wizytacji w Jedwabnem. Zareagowałem modlitwą w
      miejscu kaźni. Potem zacząłem drążyć temat. [...] Zmieniali się na terenie
      naszym okupanci: Związek Radziecki i Niemcy. Mogły być samosądy i akty zemsty
      dalekie od ewangelii, za które trzeba przeprosić. Zastanawiam się, jako biskup,
      w jaki sposób w kalendarz jubileuszu w miejscowe obchody włączyć przeprosiny za
      ten konkretny fakt. Oczywiście, wcześniej skontaktuję się z przedstawicielami
      gminy żydowskiej”.
      W świetle tego wyznania biskupa łomżyńskiego kompletnie niezrozumiałe są jego
      późniejsze „negacjonistyczne” wypowiedzi, tudzież postawa miejscowego
      proboszcza. Mimo to, wciąż mam nadzieję. Wierzę, że po jakimś czasie sumienia
      znowu się obudzą.

      Pozdrawiam Ciebie i wszystkich Przyjaciół,
      Lisek
      • Gość: S. K. Re: Jeszcze BALET POWOJOW... IP: *.cvx11-bradley.dialup.earthlink.net 15.07.01, 06:43
        Po przeczytaniu Miriam - mimowolnie, niemalze automatycznie
        zabrzmialy mi w glowie slowa napisane przez Brunona Schulza.
        Jest dziwne ze przy pierwszym czytaniu postu Miriam wcale nie
        spostrzeglem zwrotu "schulzowskim sposobem". Dopiero po wtornym
        czytaniu natknalem sie na ow zwrot.

        Piszecie o Jedwabnem. Kto wie, moze tam wlasnie w owej stodole spalony zostal
        poeta lub pisarz.

        Oto pozwole sobie zacytowac
        Bruno Schulza:

        SKLEPY CYNAMONOWE

        Sierpień

        W lipcu ojciec mój wyjeżdżał do wód i zostawiał mnie z matką i starszym
        bratem na pastwę białych od żaru i oszołamiających dni letnich.
        Wertowaliśmy, odurzeni światłem, w tej wielkiej księdze wakacji, której
        wszystkie karty pałaly od blasku i miały na dnie słodki do omdlenia miąższ
        złotych gruszek.
        Adela wracała w świetliste poranki, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego,
        wysypując z koszyka barwną urodę słońca lśniące, pełne wody pod przejrzystą
        skórką czereśnie, tajemnicze, czarne wiśnie, których woń przekraczała to, co
        ziszczało się w smaku; morele, w których miąższu złotym był rdzeń długich
        popołudni; a obok tej czystej poezji owoców wyładowywała nabrzmiałe siłą i
        pożywnością płaty mięsa z klawiaturą żeber cielęcych, wodorosty jarzyn, niby

        zabite głowonogi i meduzy surowy materiał obiadu o smaku jeszcze nie
        uformowanym
        i jałowym, wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i
        polnym.
        Przez ciemne mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy w rynku przechodziło
        co dzień na wskroś całe wielkie lato: cisza drgających słojów powietrznych,

        kwadraty blasku śniące żarliwy swój sen na podłodze; melodia katarynki, dobyta
        z najgłębszej złotej żyły dnia; dwa, trzy takty refrenu, granego gdzieś na

        fortepianie, wciąż na nowo, mdlejące w słońcu na białych trotuarach, zagubione
        w ogniu dnia głębokiego. Po sprzątaniu Adela zapuszczała cień na pokoje,
        zasuwając płócienne story. Wtedy barwy schodziły o oktawę głębiej, pokój
        napełniał się cieniem, jakby pogrążony w światło głębi morskiej, jeszcze
        mętniej odbity w zielonych zwierciadłach, a cały upał dnia oddychał na storach,
        lekko falujących od marzeń południowej godziny.......

        Pozdrowienia
        S.K.

      • Gość: orange Re: Requiem dla Jedwabnego IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.01, 11:14
        c'est le ton qui fait la chanson
      • tyu Re: Requiem dla Jedwabnego (do Liska i Miriam) 15.07.01, 16:04
        Ciekawe relacje, a szczególnie RÓŻNICE między nimi. Może istotnie ma rację
        Lisek, że to była TYLKO rezerwa jedwabian, nie wrogość? Może prawda leży gdzieś
        pomiędzy (najbardziej prawdopodobne) i rzecz w proporcjach, nie w "globalnych"
        ocenach? Trafia mi też do przekonania wskazanie Liska na mechanizm wyparcia,
        kształtujący podejście jedwabian. Jaka jest prawda - wykaże czas, w tym np.
        obserwacja traktowania przez nich swego burmistrza.
        Postawa biskupa Stefanka a postawa proboszcza i jedwabieńskich parafian: tu
        nasuwa mi się z całą, zasłużoną chyba, złośliwością przysłowie, że ryba psuje
        się od głowy. Dowód: cytat z GW, która cytuje "Nasz Dziennik" - cytujący z
        kolei wypowiedź bpa Stefanka dla Radia Maryja. Oto ona:

        "Ekipa, która przybyła na dramatyczne miejsce,które dla nas zawsze było święte,
        zawsze modliliśmy się tam i nie tylko w rocznicę, więc pamięć pomordowanych
        żyje (...) wykonała bardzo dobrze zadanie, jakie otrzymała bardzo dawno. O tym
        programie mówiono już od ponad roku. Program miał dwa punkty: po pierwsze,
        odebrać Polakom dobre imię, po drugie - zabrać im pieniądze. Do tego potrzebne
        są takie rozmaite zabiegi. Gdy wsłuchiwałem się w centralne przemówienie
        [prezydenta Kwaśniewskiego - przyp. red GW] widzę, że było odczytane z dużym
        talentem, powiedzmy, oratorskim - jak na taką sytuację i wiernie według tej
        instrukcji. Z tym, że moment drugi, tzn. moment ekumeniczny, jest oczywiście
        ukryty. Natomiast bardzo boleśnie podkreślany był ten moment, przestańmy myśleć
        o sobie jako o narodzie bohaterów, jesteśmy przecież zbrodniarzami."

        Przypuszczam, że władze polskiego Kościoła Katolickiego, indagowane w tej
        sprawie, tradycyjnie rozłożą bezradnie ręce: ukrócić jątrzenie?? - to se ne da!
        Prałacie Jankowski, uważaj - rośnie ci konkurent!

        Pozdrawiam Miriam, Liska i czytelników.
        • miriamfirst Re: Requiem dla Jedwabnego - suplement 15.07.01, 16:39
          Minęło kilka dni od rocznicy Jedwabnym. Pisałam "na gorąco" tę moją "relację,
          nie ukrywając żalu i zmęczenia tą sprawą. Pisałam tylko o tym, jak ja odebrałam
          ten pobyt, a nie - jak było obiektywnie. Bo nie potrafię w tym temacie, jak mi
          sie zdaje, być całkowicie obiektywna i przyznaję się do tego. Byliście - Lisek
          konkretnie - ciekawy moich odczuć, opowiedziałam o nich, ale nie dyskutujmyy
          nad nimi! Nie dlatego, że ja mam mniemanie tak zwane o sobie - tylko, że to
          było osobiste, moje i ja Wam zaufałam.
          Teraz jedzie izraelska wycieczka do Łodzi, i mam zmartwienie, bo dziewczyna tam
          zasłabła, a oni nie wożą ze sobą lekarza. I trzeba tutaj jakiegoś poprosić. A
          jej angielski jest marny, lekarza - także pewnie nietęgi - pozostaje hebrajski,
          no i muszę być. Znowu będzie przerażenie łódzkimi szpitalami, które nie mają
          pieniędzy i wyglądają - przynajmniej niektóre - przerażająco.
          czekając na nich - piszę. Bardzo mnie przygnębiła sprawa z Mocium. Bardzo. Ten
          wątek na górze - słuchajcie, i może Ty, Mocium, jesli przypadkiem wszedłeś,
          przez niedopatrzenie tutaj - "...dom mój ruchomy, z wielbłądziej skóry..."
          dalej znacie i Ty pewnie znasz Mocium. Ja nie chcę waśnić Was! Chciałam
          podyskutować, pozaprzyjaźniać sie netowo, a może i poza-virtualnie...
          Pozdrawiam - Miriam
          • Gość: Cyklista Re: Requiem dla Jedwabnego - suplement IP: *.navion.no 15.07.01, 20:58
            > Bardzo mnie przygnębiła sprawa z Mocium
            Droga Miriam,
            Mieszkańcy Jedwabnego nie prezentują swych opinii na forum Gazety. Jedyny głos
            z tamtej strony, prezentujący ich poglądy w sposób cywilizowany (w początkowych
            postach) to był głos Mociuma. To była Twoja szansa zrozumienia drugiej strony,
            być może podjęcia dyskusji. Szansa stracona – nie z Twojej winy. Grono Twych
            wielbicieli(?) sformowało sforę która postanowiła zagryźć intruza – i odnoszę
            wrażenie, że są zachwycenie rezultatami swych działań.
          • Gość: Lisek Re: Requiem dla Jedwabnego - do Miriam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.01, 23:04
            miriamfirst napisał(a):

            > Minęło kilka dni od rocznicy Jedwabnym. Pisałam "na gorąco" tę moją "relację,
            > nie ukrywając żalu i zmęczenia tą sprawą. Pisałam tylko o tym, jak ja odebrałam
            > ten pobyt, a nie - jak było obiektywnie. Bo nie potrafię w tym temacie, jak mi
            > sie zdaje, być całkowicie obiektywna i przyznaję się do tego. Byliście - Lisek
            > konkretnie - ciekawy moich odczuć, opowiedziałam o nich, ale nie dyskutujmyy
            > nad nimi! Nie dlatego, że ja mam mniemanie tak zwane o sobie - tylko, że to
            > było osobiste, moje i ja Wam zaufałam.

            Tak, Miriam. Zgadzam się najzupełniej. Byłem ciekawy Twoich odczuć i
            przedstawiłem swoje. Dziękuję, że zechciałaś tak osobiście napisać. Dyskutować
            nie ma potrzeby. Ja też, oczywiście, nie pretenduję do obiektywizmu w mojej
            relacji. To przecież tylko moje WRAŻENIA. Zresztą, ci z Was, którzy oglądali
            transmisję w telewizji, mieli pewnie pełniejszy ogląd wydarzeń niż ja, pojedynczy
            człowiek w tłumie.

            Pozdrawiam,
            Lisek
    • miriamfirst Re: BALET POWOJÓW ... 23.07.01, 19:25
      Ops! Wybaczcie moi Drodzy ale nie mogę patrzeć jak powoje tarzają sie gdzieś po
      kątach. Przepraszam. Jutro pewnie będę na kilka dni w Warszawie. laptop
      bezwarunkowo biorę. Tyu - całuję Cię mocno i czule za Twoje pisanie. Jesteś
      cudowny Przyjaciel. Masz moje pełne revanche!
      Pozdrawiam WSZYSTKICH - Miriam

      ps Perła, z Tobą jeszcze sobie pogawędzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka