(nie mylić z Wielkim Postem

))
Tężeje w boju Elit gniew
Nad mroczną wiochą dnieje
Oszołom stroszy pusty łeb
I warczą kaznodzieje
Stylowy geniusz wciąż rozbłyska
Gruchocząc zabobony
A gruba kryska na matyska
Rozbija w pył androny
Hen, tam wysoko gwiazda lśni
Nad mędrców słuszną drogą
Przez Morze Czerni trzeba iść
Przejdziemy – suchą nogą!
Lecz cóż to?, dziki modłów szum
Znowu odgina zgięte karki
I po kanałach sunie szmer
Szczuropolaków szparkich
Nam śmigły rydzyk nie podskoczy
Niech piekło jemu bratem
Przypomnim sobie siedemnastego!
Wrześniową, lubą datę
Bracia i Siostry – do Brukseli!
Tam Elit komitywa
Z prostactwem, albo czerni wbrew
Wielki Brat Morlok wzywa!