Dodaj do ulubionych

USS LIberty

22.06.09, 16:17
warto pamietac o faktach a nie o mitach,ktore znowu na sasiednim forum sie
powiela. Nie ma mowy o zadnej pomylce w tym wypadku,raczej jest mowa o wielkim
oszustwie,zacieraniu sladow, i wyplaceniu tzw.odszkodowan,ktore nawet w czesci
nie pokrywaly zniszczen.

www.the7thfire.com/new_world_order/zionism/israeli_false_flag_attack_%20on_USS_Liberty.htm
www.youtube.com/watch?v=fRZSzdQuOqM
Obserwuj wątek
    • hasz0 __________smutne losy "myszek" SW 22.06.09, 16:24
      Nigdy z królami nie będziem w aliansach,
      Nigdy przed mocą nie uchylim szyji...

      Strach, obawa, niepokój zaczęły się pojawiać i plenić później, kiedy
      reżim pokazywał nieugiętą wolę spacyfikowania oporu, kiedy coraz
      więcej ludzi znajdowało się na bruku, bez pracy i środków do życia.
      Kiedy zaczęli emigrować, z biletem w jedną stronę, najbardziej
      niecierpliwi i słabi, kiedy manifestacje stawały się co raz mniej
      liczne, co raz mniej zdeterminowane. "Wielki stóg siana" zaczął się
      rozsypywać, już nie dawał tyle ciepła i ochrony.
      Wśród tych "myszek" najdzielniejszymi, najbardziej wytrwałymi i
      niezmordowanymi okazały się "myszki" skupione wokół Kornela
      Morawieckiego, w założonej przez niego organizacji "Solidarność
      Walcząca". Skromny kiedyś, nie rzucający się w oczy doktor fizyki
      teoretycznej, przez sześć lat kierujący walką podziemną na terenie
      całe Polski, wyrastał na nową, polską, bohaterską legendę. Tej walki
      nie przerwało jego uwięzienie i banicja, a legendzie dopomógł jego
      zuchwały powrót z wygnania przez "zieloną granicę".
      A potem stało się coś, czego ani żadna "myszka", ani żaden "mysi
      król" nie przewidzieli. Matka Boska zrobiła cud, i to większy niż
      tamten, "nad Wisłą", a którego do dzisiaj najtęższe umysły rozumem
      pojąć nie mogą: ich prześladowcy usiedli przy jednym stole z
      wybranymi - według niewyjaśnionych do dzisiaj reguł - "myszkami"
      i "szczurkami", i ogłosili całemu światu, że Polska jest już wolna,
      suwerenna i niepodległa. Ubecy zapadli się pod ziemię, sowieckie
      wojska opuściły Polskę bez wystrzału, dolary pojawiły się w
      kantorach za bezcen, bajecznie kolorowo zapełniły się, puste dotąd,
      sklepowe półki, a Lech Wałęsa zamieszkał w Belwederze. Przed
      telewizyjną "dobranocką", na oczach oszołomionych widzów, przesuwał
      się korowód wspaniałych polskich aktorów, wołających: "Jesteśmy
      wreszcie we własnym domu. Nie stój, nie czekaj, pomóż!".
      Tak się jakoś stało, że w tej nowej, cudownej Polsce, nie
      przewidziano miejsca dla "myszek" SW i im podobnych. Zupełnie tak,
      jakby Królowa Polski o nich zapomniała. Znikł ciepły, ochronny "stóg
      siana", zamiast niego na polach pojawiły się wypasione koty, przy
      których "myszki" nie miały czego szukać.
      Nie podobna powiedzieć, żeby "myszki" SW, pomimo całego zaskoczenia
      i niedowierzania, nie usiłowały pozytywnie odpowiedzieć na uroczyste
      wezwania i apele! Na ile je znam - a znam ich wiele - starały się,
      jak mogły, "wziąć sprawy we własne ręce" i dostosować swoje życie do
      nowych, nieznanych wcześniej, reguł. Ponieważ dla wielu z nich
      powrót na poprzednie stanowisko pracy był niemożliwy,
      próbowali "stanąć na własnych nogach": otwierali jakieś sklepiki,
      warsztaty, poligrafie, gospodarstwa rolne... Przeważnie na nie wiele
      się to zdało. Nie było wśród nich zbyt dużo takich jak ja,
      profesorskich "świętych krów", którym ani tamta władza, ani ta, nie
      zamierzały czynić wielkiej krzywdy i pozwalały na spokojny powrót na
      uczelnie i do pracy naukowej. Los pozostałych okazał się dużo
      bardziej skomplikowany i surowy. Z wyjątkiem nielicznych, którym
      jakoś udało się dopasować do "nowych standardów", wielu, może nawet
      większość, znalazło się na marginesie nie tylko życia publicznego,
      ale po prostu na skraju biologicznej egzystencji.
      Trudno, bardzo trudno jest żyć, kiedy rozumem nie podobna ogarnąć
      tego, co się wokół nas dzieje, a sama wiara w cuda nie wystarcza.
      Ten trud dla zbyt wielu okazał się za ciężki.

      W sobotę, 6 grudnia 2008, uczestniczyłem w pogrzebie 54. letniego
      Janka Krusińskiego - "Stańczyka", szefa i twórcy Radia Solidarności
      Walczącej, przyjaciela i woJOWnika. Sztandar SW mocno dzierżył
      niestrudzony i wierny Edek Wóltański, razem z Tadeuszem Piątkiem i
      Zbyszkiem Pieńkiem. Pan Bóg tak chce, żeby był to Sztandar-
      Wędrownik, a razem z nim wędrować musi i jego Poczet Sztandarowy.
      Szczególnie w tym smutnym roku 2008, po niezliczonych cmentarzach
      całej Polski. Otwierał tę czarną serię, na początku roku, w
      Kielcach, nad grobem sędziwego Józefa Teligi. A potem już jakoś tak
      poszło i do swego "Tańca" Śmierć porywała kolejne "myszki": młodsze
      (wiekiem, naturalnie) - Bożenkę Krawczyk, Andrzeja Patyrę, Krzyśka
      Markuszewskiego, Władkę Konstantynowicz, Alinkę Franielczyk; a także
      starsze - Tośka Ferenca, Antka Cydzika, Stanisława Janusza, Bohdana
      Błażewicza, Jurka Adamczyka, Mariana Korczaka, Wieśka Moszczaka,
      Antka Roszaka, Jacentego Lipińskiego, Andrzeja Nitkę, Romualda
      Kukołowicza. W przeddzień pogrzebu "Stańczyka" Sztandar wizytował
      cmentarz w Kępnie, salutując Basię Nitkę, porwaną do "Tańca" za
      mężem. Tydzień wcześniej, w Krakowie, powiewał na trumną 44-
      letniego "Dzikiego" - Krzysia Kornasia.
      Nad grobem "Stańczyka" stanęło ich wielu. Na czele sam "Mysi Król",
      Kornel, a obok niego "Mysia Królowa", Hania Łukowska-Karniej. Jak
      zawsze, jak tamtego zimowego wieczoru na placu Katedralnym, kiedy ją
      pierwszy raz ujrzałem - piękna i strojna, na przekór wszystkim
      przeciwnościom. Przy nich długi "mysi krąg": Tereska Krusińska z
      córkami, Sławka Jabłońska, Lutka Ogorzelec, Janka Podlejska, Iwonka
      Kondratowicz, Ewa Stewak, Romek Lazarowicz, Andrzej Wawrzeń, Artur
      Adamski, Jacek Podlejski, Wojtek Myślecki, Krzysiek Tenerowicz i
      wielu innych, których nie dojrzałem, albo których rozpoznawałem
      tylko z twarzy, bo nazwisk ich nigdy nie znałem.

      Patrząc na ich twarze, myślałem o pięknej książce Stanisława
      Murzańskiego "Zwycięzcy". To książka o podobnych im,
      młodziutkich "myszkach", tylko z lat czterdziestych. Tamci też nie
      mogli rozumem objąć tego, co się stało. Co to była za Polska, którą
      wywalczyli? Skąd te kamieniołomy? Skąd kraty, skąd strażnicy? I to
      samo pytanie widziałem w oczach "myszek" nad trumną "Stańczyka".
      Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Niewątpliwie inna niż ta, o
      której marzyli w "stogu siana". A jeśli ta, to dlaczego nie mogą się
      nią trochę nacieszyć? Może jeszcze nie czas, żeby odchodzić?
      Przywołam więc tylko fragment wiersza poety-wygnańca, Mariana
      Hemara, który im wszystkim, i każdemu z osobna, dedykuję:

      Niech tyle wskóra twoje biedne męstwo,
      Że z takich setek i z setek tysięcy
      Klęsk bezimiennych - Jej wielkie zwycięstwo
      Powstanie kiedyś. Nie potrzeba więcej.
      W godzinie śmierci i w obliczu trumny,
      To dość - by wnuk twój mógł być z ciebie dumny.

      Jerzy Przystawa

      Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.
      • vicky17 Re: __________smutne losy "myszek" SW 22.06.09, 16:27
        smutne losy zdradzonych przez wlasny rzad,zabitych przez tzw. przyjaciol,
        zolnierzy USA. jak widac mieli dosc ciezka smierc,waleni napalmem i
        fosforem,ostrzeliwani z gory a torpedami z boku..
        nie ma to jak dobrzy przyjaciele,na nich USA juz od dawna jak widac niezle traci.
    • spitt Re: USS LIberty 22.06.09, 16:38

      Dzieki za przypomnienie - Badz cierpliwa, felusiak ci wtlumaczy
      zes niedoinformowana i ze szczujesz co mozesz przetlumaczyc jako
      zawoalowany anty-semi-i tego wink ,...
      • vicky17 Re: USS LIberty 22.06.09, 16:41
        spitt napisał:

        >
        > Dzieki za przypomnienie - Badz cierpliwa, felusiak ci wtlumaczy
        > zes niedoinformowana i ze szczujesz co mozesz przetlumaczyc jako
        > zawoalowany anty-semi-i tego wink ,...

        antysemitami bylo rowniez 34 zolnierzy amerykanskich,zabitych w czasie ataku i
        171 rannych,ktorym rzekomo wyplacono odszkodowania.
    • vicky17 a to tzw.zaplata 22.06.09, 16:45
      za zniszczenia..

      Almost immediately, the government of Israel contacted the White House and
      offered to settle the outstanding $40 million damage claims for $6 million, an
      amount equal to one dollar for each Jewish victim of the Holocaust.
      • spitt Re: a to tzw.zaplata 22.06.09, 18:32

        I dopisal do "pozyczki" ktora spisujemy na straty w budzecie ktore
        tax-payer uzupelnia - Czyzbys miala nowego compa czy moj nowy klamie?
        ===================================================================
        Almost immediately, the government of Israel contacted the White
        House and offered to settle the outstanding $40 million damage
        claims for $6 million, an amount equal to one dollar for each Jewish
        victim of the Holocaust.
    • cyniol Re: Jak tu nie byc antysemita? 22.06.09, 21:08
      Fifteen years after the attack, an Israeli pilot approached Liberty survivors
      and then held extensive interviews with former Congressman Paul N. (Pete)
      McCloskey about his role. According to this senior Israeli lead pilot, he
      recognized the Liberty as American immediately, so informed his headquarters,
      and was told to ignore the American flag and continue his attack. He refused to
      do so and returned to base, where he was arrested.

      Later, a dual-citizen Israeli major told survivors that he was in an Israeli war
      room where he heard that pilot's radio report. The attacking pilots and everyone
      in the Israeli war room knew that they were attacking an American ship, the
      major said. He recanted the statement only after he received threatening phone
      calls from Israel.

      The pilot's protests also were heard by radio monitors in the U.S. Embassy in
      Lebanon. Then-U.S. Ambassador to Lebanon Dwight Porter has confirmed this.
      Porter told his story to syndicated columnists Rowland Evans and Robert Novak
      and offered to submit to further questioning by authorities. Unfortunately, no
      one in the U.S. government has any interest in hearing these first-person
      accounts of Israeli treachery. [Washington Report]
      whatreallyhappened.com/WRHARTICLES/ussliberty.html
    • marksistowski Ten cały epizod jes irracjonalny i...... 22.06.09, 22:08
      ..... nie może znalezc racjonalnego wytłumaczenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka