capeverde
18.09.07, 23:39
Dlugo sie zastanawialem czy napisac ten post. Czytalem wiekszasc waszych
wypowiedzi i znajduje wiele w nich rad i wksazowek jak zyc z IBS. Poruszyly
mniez niektóre posty z ktorych wynika ze wiele z nas naprawde cierpi. Dobrze
ze takie forum istnieje bo przez cale moje ostatnie lata wydawało mi sie ze
jestem sam na tym swiecie a wszystko dookola drwi ze mnie i nie potrafi
zrozumiec przez jakie cierpienia przechodze.
A wszystko zaczelo sie kilka lat temu kiedy bedac w pracy koledzy zaczeli
drwic ze mnie ze nie kontroluje swoich czynnosci fizjologicznych. Byly to dla
mnie szokujace poczatki. Okazalo sie ze moj organizm wydalal gazy jesli moge
to tak ujac bez mojej wiedzy i bez jakiegos uczucia potrzeby. Pozniej zaczely
sie tragiczne lata dla mnie. Sytuacja sie pogarszala z miesiaca na miesiac.
Zaczalem sie bac chodzic do pracy bo za kazdym razem oznaczalo to dla mnie
straszne meki i upokorzenia ze strony innych jak i ogromny stres ktory wrecz
wyniszczal mnie od wewnatrz. Po roku popadlem w choroby depresyjne, fobie
spoleczne itc. Doszlo do tego ze nawet kiedy rozmawialem z najblizszymi twarz
zalewala mnie na czerwono i nie moglem niczego powiedziec. Stracilem wszelka
kontrole.Zaczelo wydawac mi sie ze wszyscy dookola i wszedzie wiedza o mojej
chorobie. Balem sie rozmawiac z kimkolwiek a szczegolnie z obcymi. Lek przed
tym ze dowiedza sie predzej czy pozniej parazlizowal mnie i skazywal
jakakolwiek relacje na porazke. W konsekwencji tego co mnie spotkalo stracilem
rodzine, prace i godnosc. Planowalem samobojstwo. Kolejne lata to jakas
niewyrazna poprawa dzieki temu ze zmienilem styl zycia. Ale na jaki!!!
Poprostu zamknalem sie w sobie. Dzieki temu mialem minimalny kontakt ze
swiatem. I tak jest do dzisiaj mniej wiecej. Jestem cieniem czlowieka ktorego
znalem przed nadejsciem tej strasznej wersji IBS jaka mi sie przytrafila. Tak
powiedzial mi lekarz - ze moj IBS jest taki a nie inny. Przypisal mi tabletki
ktore troche pomagaja poniewaz nie mam juz tak ostrych objawow tej choroby
jak kiedys. Ale wszystkie stresy jakich doznalem pozostawily pietno na mojej
psychice ktora teraz jest dla mnie najwiekszym problemem. Nie mam juz sil.
Zycie jest piekne ale dla mnie jest codzienna walka juz chyba z samym soba.Nie
potrafie z nikim na luzie rozmawiac.ciagle spiety, zastraszony - przeciez inni
to widza i pozniej z niechecia patrza na mnie bo wiedza ze cos nie tak i nie
chca tego poglebiac..Oto do czego doprowadzil mnie IBS. Wiele bym dal by moc
wymazac wszystko z pamieci - to czego doswiadczylem przez ta chorobe.
Pozdrawiam wszystkich i przepraszam za taki pesymistyczny post.