koitalla
25.01.05, 13:17
Cześć, nazywam się Iwona. Jestem mamą 3,5 letniej córeczki-Oleńki i
jednocześnie oczekuję na kolejną istotkę- Karolinkę w lutym. Obecnie mam małą
przerwę w pracy zawodowej ze względu na ciążę.
O moim życiu i doświadczeniach zawodowych możnaby dużo pisać, przeleciałam w
swoim życiorysie przez kilka zawodów, od sprzedawcy poprzez ekonomistę,
akwizytora, analityka medycznego, nawet opiekunkę do dziecka aby ostatecznie
osiąść w ostatnim zakładzie pracy. Obecnie pracuję w Sądzie Okręgowym jak
kuratora zawodowy dla dorosłych. Bardzo lubię swoją pracę, skłamałaby gdybym
powiedziała że jest to zła praca i nie lubię do niej chodzić. Nie narzekam
również na kierownictwo, jest to praca raczej indywidualna, nikt oprócz mnie
nie wpływa na jej przebieg. Poza tym cieszy mnie fakt , że dzięki niej mogę
czasami pomóc innym, że moja praca sporadycznie ale jednak przynosi jakieś
efekty. Oczywiście jest wiele przypadków, zdarzeń w pracy , które mogłyby
zniechęcać.
Ale nie to jest tu najważniejsze, praca jest bardzo ważnym punktem w moim
życiu ale nie najważniejszym. Najważniejsza jest dla mnie rodzina. To z nią
uwielbiam spędzać każdy wolny czas. Praca w sądzie ma swoje plusy i minusy;
ograniczę się może tylko do tych plusów, żeby Was nie zanudzić. Przede
wszystkim nienormowany czas pracy pozwala mi duzo czasu spędzać z dzieckiem a
niedługo z dwójką. Dyżury dla moich podopiecznych na terenie sądu odbywają
się dwa razy w tygodniu w godzinach przedpołudniowych. Pozostałe dni praca
(kontakty w miejscu zamieszkania) może odbywać się w popołudniowych a nawet
wieczornych. Dzięki temu mogę poświęcić trochę więcej czasu niż mamusie
pracujące po 8-9 godzin dziennie.
Korzystne jest to również biorąc pod uwage opiekę nad dziećmi, w godzinach
popołudniowych może z dziećmi zostać ich tatuś lub inni członkowie rodziny
pracujący (chociaż w tym przypadku nie dotyczyło to nmie, ograniczyłam się do
tatusia). I tak było w przypadku pierwszego dziecka, pracowałam wtedy kiedy
mogłam, nie okradałam dziecka z miłości, mojej obecności. Przez trzy lata
dałam swojej córeczce siebie i mój czas. Jak skończyła trzy latka dałam ją do
przedszkola, żeby mogła się uniezależnić od rodziców, żeby mogła nauczyć się
współżycia z rówieśnikami. Bardzo za nią tęsknię, podczas jej nieobecności w
domu. Czasami mam nawet żal do siebie, że aprowadzam ją do przedszkola a sama
siedzę w domu. Jedyny pocieszeniem jest to , że Ola przychodzi z przedszkola
zadowolona, opowiada o zabawach, śpiewa piosenki, których się tam nauczyła.
Teraz historia się powtórzy, mam nadzieję, że będę mogła poświęcić zarówno
wiele czasu drugiej córeczce.
Teraz będę miała dwie gwiazdeczki, które będą mnie potrzebowały.
Pozdrawiam wszystkie Mamusie pracujące.
Może są jakieś mamusie, które mają podobny zawód i mogą poświęcić swoim
pociechom troszkę więcej czasu.
Iwona