ania.76
29.06.05, 10:16
Piszę pierwszy raz, do tej pory z zainteresowaniem śledziłam wszystkie posty
na tym forum, niejednokrotnie mi pomogły rozwiązać jakiś problem, dziękuje.
Nasza opiekunka zajmuje się małym od 1.5 roku ( synek ma 22 mies.). Do tej
pory wszystko było w porządku, mały Basię lubi, ona małego też. Pracowałam
więc sobie spokojnie. Zaczęłam się niepokoić jakieś dwa miesiące temu, kiedy
to nasza Basia popołudniami zaczęła się zajmować innym dzieckiem, 5 letnią
dziweczynką, u nas pracuje do 14.30, a tą dziewczynką zajmuje się od 16.00 do
20.00-21.00.
Zaczęła przychodzić rano zmęczona, skarży się na niewyspanie, brak czasu,
spóźnia się o 10-15 min. i tłumaczy, że nie mogła podnieść się z łóżka...
Tego wcześniej nie było. Niepokoi mnie to, nie chcę, aby jej zmęczenie miało
wpływ na moje dziecko. Już nie opowiada z entuzjazmem co mały robił, czego go
nauczyła, jest całkiem inna.
Druga sprawa. Dzisiaj rano dowiedziałam się, że Basia jedzie na wakacje od 20
lipca na całe 14 dni. Ja już od kilku miesięcy podpytywałam, czy ma jakieś
palny, bo jesli ma, to my postaramy się dopasować do niej i weźmiemy urlopy
wtedy, kiedy ona chce wolne. Nie, absolutnie, ona nie miała palnów, wakacje
spędza w domu, więc róbmy tak jak nam pasuje. No więc po kilkakrotnym
upewnieniu się, że jednak Basia nie ma planów, zaklepaliśmy z mężem urlopy od
15 sierpania i opłaciliśmy wyjazd nad morze... A tu dzisiaj taka wiadomość!
Zwaliła mnie tym oświadczeniem ( postawiła nas przed faktem dokonanym ) z
nóg. Rozumiem, że ona ma prawo, ale pytałam, chciałam jakoś to zgrać,
chcieliśmy bezproblemowo dopasować się do niej...
Basia w zeszłym tygodniu była chora, nie przychodziła więc do małego. Ja nie
mogłam wziąść zwolnienia, koleżanka akurat miała chore dziecko, mąż też nie
mógł... Dziadkowie jedni pracują a drudzy nie mają sił, są schorowani. Małym
zajmowali się więc rano dziadkowie ( dużo ich to zdrowia kosztowało ),
znajomi, mąż urywał się wcześniej z pracy. W dodtaku synek złapał zapalenie
ucha i jazd była jak się patrzy. Siedziałam w pracy i ryczałam po kątach, ale
jakoś dalismy radę. Kiedy pomyślę o tych dniach w lipcu to jestem przerażona,
tak starałam się uniknąć takiej sytuacji...
Czy ona postapiła w porządku? Mi się wydaje, że nie. Nie wiem, co mam zrobić,
to są wakacje, ciężko o kogoś na zastępstwo, zresztą, nie mam kogo!!!
Jestem przygnębiona tym wszystkim. Nie wiem, jak się zachować w stosunku do
niej, lubię ją, mały ją lubi, jest odpowiedzialną, fajną dziewczyną, ale
trochę mnie to wszystko przerasta. Nie znajdę szybko takiej opiekunki, ona
jest trzecią, która zajmuje się małym, zresztą, nie o to chodzi, nie chcę z
niej rezygnować, ale też odnoszę wrazenie, że Basia nie jest do końca w
porządku wobec nas. Podejrzewam, że pojedzie na te wakacje, chociaż już jej
powiedziałam, że mnie zaskoczyła, że przecież wcześniej coś ustalałyśmy, że
nie wiem, w takim razie jak to będzie... O tej sytuacji ze spoźnianiem się
też próbowałam rozmawiać, o tym zmęczeniu też... Przeprasza i tyle.
Dziewczyny, co Wy na to?