Dodaj do ulubionych

nigdy sie nie zalilam ale....

10.12.05, 10:04
Nie mialam nigdy w zwyczaju sie zalic ale od czasu jak pracuje nie moge sobie
poradzic z porzadkiem w domu praniem prasowaniem i tego typu rzeczami
Wrama do domu o 16:30 i juz nie mam ochoty na nic , zeby tam ochoty ale nie
mam juz sily zrobic czegokolwiek jedyne co bym zrobila to polozyla sie spac
Zpracy biegne do przedszkola, potem do mu jakis szybki obiad bo maz wraca o
17:00 a potem to juz nic mi sie nie chce
Co zrobic zeby sie jakos zorganizowac jakos mi to nie wychodzi
Asia
Obserwuj wątek
    • ineze Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 10.12.05, 18:17
      Nie musisz zrobić wszystkiego. Moja metoda-nic sie nie stanie jak np. nie
      posprzątam, nie uprasuję. Na 1 miejscu .Dziecko,później praca. Obiady
      robię "szybkie". Czasami naszykuję coś wieczorem na drugi dzień. Nie prasuję
      oprócz ubrań dziecka-nigdy nie lubiłam, Mąż prasuje sobie sam a ja sobie w
      razie potrzeby. Sprzątam jak mam czas i siły. Nie mówię, żeby "zapuścić"
      mieszkanie ale można sobie odpuścić wiele rzeczy. Spróbuj wg hierarchii ważności
      • izelka Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 10.12.05, 22:01
        Ja sprzatam generalnie 1 w tygodniu w sobotę(odkurzam, szoruję łazienkę
        etc.).Obiadki robię dzień wcześniej, czasami gotuję wiecęj i mrożę(później mam
        jak znalał)Pranie też robię raz w tygodniu.
    • katamara1 Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 10.12.05, 22:03
      NIe martw się, tak to juz jest. Czasu na wszystko nie starcza. U mnie mąż
      zawsze robi zakupy to dla mnie dużo, bo ja nie znosze wydawać gotówki, wolę
      robić opłaty bezgotówkowe,ale to tak na marginesie. Ostatnio mój synek zapisał
      się na obiady w szkole i ten ból codzienego gotowania obiadów w domu już mi
      minął. A ja z męzem jadam i tak nie regularnie. Jak tak patrzę z perspektywy
      czasu,to zyje mi się teraz lepiej i wygodniej.
    • escribir Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 11.12.05, 22:01
      A co "dla domu" robi mąż?
    • lafela Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 12.12.05, 09:07
      wiesz ja też nie mogę sobie poradzić, ale chyba to olewam; prasowanie juz leży
      2 tygodnie i efekt jest taki, że wyciągam dla dziecka nieuprasowane ciuszki z
      góry łachów! i wkurza mnie to jak nie wiem co, ale z drugiej strony po prostu
      powiedz sobie, że nie wszystko da się zrobic; tka jak inne dziewczyny mówią-
      dziecko jest najważniejsze, potem mąż, a sprzątanie i gotowanie do podziału;
      pozdrwiam ciepło.
      • wesolek11 Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 12.12.05, 09:14
        Ja na ogół jestem w domu koło 18-ej. Trzeba odebrać jedno dziecko z
        przedszkola, drugie od babci, zakupy, więc wracamy praktycznie na kąpiel i
        bajkę. Ale mąż jada w pracy, dzieci w przedszkolu i u babci, a ja gotuje w
        weekend więcej, zebym miała dla siebie w tygodniu chociaż zupę. Prasuję to co
        musze, a szybkie sprzątanie w piatek wieczorkiem. I jakoś leci.
    • zlotyrybek Bo się nie da... 12.12.05, 19:01
      Albo pracujesz albo robisz na pełen etat w domu. Na pełen etat - inaczej się
      nie da.
      Do tego trzeba dorosnąć. Najpierw marnujesz całą sobotę na sprzątanie. Na ogół
      wszystko OK w zimie - latem idziesz po rozum do głowy.

      Proponuję zatrudnić panią do sprzątania. Do opieki nad dziećmi (lekcje po
      szkole) też się przyda. Weekend mam dla dzieci a nie dla prania..
    • mamaemilii Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 13.12.05, 09:39
      Asia, a czytałaś wątek "Kiedy sprzątacie..."
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13291&w=29778055&a=29778055 ?
      Ja bardzo się cieszę, że ten wątek tak się rozwinął.
      Po pierwsze, widzisz, że wszystkie niemal borykamy się z tym brakiem czasu.
      Po drugie - możesz podejrzeć dobre, łatwe sposoby na zorganizowanie sobie
      czasu.
      Po trzecie - coraz bardziej widać, że bez zapędzenia faceta do roboty, jesteś
      na przegranej pozycji.
      A jeżeli Twój mąż wraca tylko pół godziny później od Ciebie, to dlaczego tak
      spieszysz się, by zrobić mu obiad?? Dla mnie to ciekawostka. Wygląda na to, że
      macie prawie tyle samo czasu na ogarnięcie domu, zrobienie obiadu, a zdaje się,
      że wszystko jest na_Twojej_głowie! Nic dziwnego, że nic Ci się nie chce...
      • sylwii32 Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 13.12.05, 11:10
        duzo zalezy od wieku dzieci
        Moje potrafia juz powoli sobie cos upitrasic
        Jednak nie zrezygnowałam z tego zeby w sobote czy niedziele to ukochany podał
        mi cos na talerzu-:))
        Kiedy sie pyta czy pomoc nawet jak wiem ze jest padniety zawsze cos znajde
        bo i ja potrzebuje pomocy
        Czesto i prawie kazda chodz raz narzeka ze mezczyzni nam nie pomagaja
        Ale to my wychowujemy synów
        Ciekawe ze nie uczymy ich sprzatania i gotowania!!!!!!!!!!!!!!!
        Bynajmniej ja postanowiłam to zmienic no i mój aniołek ma 12 lat i troche
        obowiazków w domku
        Moze z facetami to jedyne wyjscie by miec troche czasu dla siebie???-:)))

        pozdrawiamn-:)
    • malizka Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 14.12.05, 13:11
      mam to samo. Jak wracam z pracy to już mi się nic nie chce. Zawsze jest u nas
      sterta prasowania, bo na bieżąco nie prasujemy, sprzątamy raz w tygodniu
      (czasem nawet rzadziej - chodzi o generalne sprzątanie z myciem podłóg). Czasem
      gotuję obiady dzień wcześniej, ale rzadko. Do tego jescze wnerwia mnie
      teściowa, która zajmuje sie córką (10 mies.) i wymyśla różne preteksty dlaczego
      mamy jej przywozić dziecko, a nie ona przyjeżdżać do nas. Jak zawozimy do niej
      to ja zawsze spóźniam się do pracy, a w domu jesteśmy o 18-19, bo czekam u niej
      z dzieckiem na męża. I tak czekam na niego czasem 3 godziny bez obiadu, bo
      teściowa raczej nas nie częstuje i czasem to mi się ryczeć chce, że muszę małą
      u niej zostawiać, a nie mogę iść na wychowawaczy.
    • beti793 Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 03.01.06, 16:30
      Hm....... Ty obiad,to mąż porządki po nim i na odwrót polecam. Przecież taka
      była przysięga małrzeńska - o szacunku tak!
      Może ostro ale nie dajcie się kobiety pracujące. My też pracujemy cięzko czy to
      za biurkiem czy fizycznie.Nikt mężowi nie zabrania być sekretarką i pomęczyć
      się z klientami. Więc podzielcie obowiązki i będzie pozytywniej!
      • katamara1 Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 03.01.06, 18:03
        A ja właśnie przyszłam z pracy, siedze sobie tu i czytam ,a mąż gotuje
        obiadzik.
        • mon781 Re: nigdy sie nie zalilam ale.... 04.01.06, 11:45
          Ulżyło mi myślałam że tylko ja nie mogę tego ogarnąc..normalnie taki sam
          schemat 17 w domu najpierw po mała na świetlice wstaje o 6 i o 17 padam na
          buźke..obiadokolacje jem o 21 bo wtedy dopiero moge znaleźć czas dal siebie
          czasem postaram sie obejrzeć jakiś film ale zazwyczaj słysze tylko głos " W
          rolach głównych występiją..." za chwile budzik ,patrze a tu znowu jest 6ta rano
          uff...
    • kasiajka Jest nas bardzo dużo 04.01.06, 14:41
      Ja ostatnio myślę sobie, czy czasami chora nie jestem. Wczoraj np. wróciłam z
      pracy o 19 i odrazu walnęłam się spać (razem z córeczką), potem około 23
      wstałam, zmyłam makijaż, wzięłam prysznic i z powrotem lulu...
      Co za życie... A mój szef na to mówi: czemu narzekacie? przecież 8 godzin jest
      na pracę, 8 na sen i 8 dla siebie. Boże drogi, już nie pamiętam kiedy miałam
      czas dla siebie.
      • pat761 Re: Jest nas bardzo dużo 04.01.06, 14:48
        Ja się śmieję że mam opóźnioną depresję poporodową, dwa lata po........ a
        poważnie staram się jak najwięcej robić na bieżąco. Mam małą pralkę piorę 3
        razy w tygodniu i prasuję na bieżąco, nie jest tego dużo - jak odejdzie
        bielizna, reczniki , piżamy itd. Jedzenie robię łatwe - leczo, półprodukty.
        Wydaje mi się że nie można dopuszczać do nawarstwienia się prac domowych.
        Staram się łączyć pewne czynności np. Szymon przy stole w kuchni rysuje, ja
        zmywam jednocześnie z nim gadam, wycieramy kurze oboje, on po swojemu itd. no i
        staram się zatrudniać męża do wielu rzeczy. Ale doły mam wiecznie - bardziej
        niż dom zaniedbuję siebie - u fryzjera byłam jeszcze przed wakacjami, na
        makijaż szkoda mi czasu ..........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka