Dodaj do ulubionych

równouprawnienie

09.02.06, 15:19
Czy wasi mężowie nie zarzucali Wam nigdy że za mało czasu poświęcacie domowi
i dziecku ze względu na to, że pracujecie właśnie? 8 godzin w pracy, dwie na
dojazd, odebranie dziecka od opiekunki czy babci i jest 19.00. Gdzie obiad?
A oni jakby byli trochę poza tematem.. bo to obowiązek kobiety połączyć to
wszystko i zapewnić mężowi ciepły dom, z wyprasowaną koszulą, ciepłym
obiadkiem itp... Oni moga pracować, ale Wy też pracujcie jak chcecie, ale
wszystko ma być :))
Obserwuj wątek
    • madziaaaa Re: równouprawnienie 09.02.06, 15:30
      mój jest fajny i się nie wkurza.mimo tego, że się przyzwyczaił do wygody, bo
      3,5 roku byłam w domu.a teraz czasem musi sam sobie podgrzać obiadek, a czasem
      są kupne pierogi, a czasem nawet zupka z papierka, jak wieczorem nie chce mi
      się gotować na następny dzień. koszule zawsze sobie sam prasował.w weekend za
      to robię pyszne obiadki i deserki.pozdrawiam.
      • dagamama Re: równouprawnienie 10.02.06, 13:58
        ja to chyba mam się super!
        nie gotuję nic specjalnego bo ja jem obiad w pracy
        jak wracam do domu z synkiem to zazwyczaj jest posprzątane bo mąż wychodzi
        później z domu
        więc mam czas bawić się z dzieckiem
        gdy wraca mąż to on się bawi z synkiem
        ja wtedy pranie, układanie w szafach itp.
        potem mąż kąpie synka - a ja mam chwile dla siebie (czasami bardzo krótką ;-)
        i idę spać razem z synkiem (nie ma mowy by zasnął przed 22!)
        a potem mąż prasuje, sprząta zabawki, sprząta kuchnie i wszystko pozostałe
        i wszystko OK tylko czemu w tym wszystkim nie mamy czasu dla siebie!!!
        • margarita17 Re: równouprawnienie 10.02.06, 14:23
          faktycznie masz super.
          To może jak już mały zaśnie, to niech mąż nie sprząta, tylko rzeczywiscie
          zajmijcie się sobą :))
    • mamaemilii Re: równouprawnienie 10.02.06, 14:42
      Nigdy nie usłyszałam zarzutu tego typu, mam na szczęście mądrego i w miarę
      równouprawnionego męża (nadal go muszę uświadamiać, ile jeszcze rzeczy jest na
      mojej głowie).
      Niestety, znam taki przypadek i bardzo smutno, gdy patrzę na koleżankę, która
      po prostu haruje cały dzień, bo jej mąż tego "wymaga". To naprawdę przykre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka