Dodaj do ulubionych

Martwię się

14.04.04, 16:15
Cześć !
Martwię sie bo dzisiaj mija już tydzień od operacji a Szymek ma ciągle stany
podgorączkowe i nie "gada" czasami tylko skrzeczy. Może coś się źle goji ?
Nie wiem co robic bo nie sprawia wrazenia chorego je i śpi. Moze pójść jednak
do lekarza ? Czy wasze maluszki też miały stany podgorączkowe, jak długo ?
Pozdrawiam Edyta
Obserwuj wątek
    • martinimartini Re: ja też 14.04.04, 16:46
      hej,
      my już 2 tyg po operacji i jeszcze zdarza się mieć 37,7 w pupie. lekarka
      powiedziała, że to normalne, zwłaszcza, że mały miał poszpitalne zapalenie
      oskrzeli albo coś w tym stylu. ale podobno po samej operacji też należy się
      trochę stanu podgoraczkowego. jeśli się martwisz to pędź do pediatry niech
      zajrzy w mały pyszczek i powie czy się goi czy nie. my chodzimy dwa razy w
      tygodniu na 'osłuchanie' więc przy okazji i w buzię się zagląda i podobno goi
      się bardzo ładnie (ja tam ciągle widzę kłębek nici i krwawą miazgę).
      ciesz się, że synek je i wygląda zdrowo. mój maluch dopiero w święta zachował
      się jak typowy polak i nie chciał się odessać od butli. odkuł się na wadze do
      stanu przedszpitalnego i ruszył eksplorować podłogę. porusza się stylem
      rozpaczliwie-żałosnym, trzeba jednak uważać żeby nie rozdeptać. w każdym razie
      z tego co widzę bardziej bawi go możliwość poruszania się niż mówienia.
      jeśli chodzi o mówienie to gada (a nawet się ze mną droczy), ale tak ja
      dawniej. spółgłosek to ja w tym gadaniu nie słyszę. nie wiem czy jeszcze nie
      umie bo nie umie czy nie może bo z podniebieniem coś nie tak. za 1,5 tygodnia
      idziemy do foniatry na testy, to może się czegoś dowiem. szczególnie, że jak
      dużo zje, to zwroty z żołądka wypuszcza nosem a nie buzią co mnie nieźle
      martwi. wprawdzie pierwszy taki numer wyciął jeszcze w szpitalu i lekarz
      powiedział, że to normalne. ale jakoś nie jestem przekonana i boję się, że to
      przetoki. no ale zobaczymy co powiedzą w szpitalu za 1,5 tygodnia.

      gośka
      • mimarzena Re: ja też 14.04.04, 22:42
        Witaj. Przy wymiotach nawet zdrowemu człowiekowi ma prawo wylatywać nosem, a co
        dopiero dziecku po rozszczepie. Spółgłoski pojawią się jak się podniebienie
        trochę wyćwiczy. To nie jest tak, że operacja rozwiązuje wszystkie problemy.
        Ona jest podstawą, na której będzie się opierać dalsze leczenie. Foniatra na
        pewno wszystko Wam wytłumaczy. Warto ruszyć do logopedy jak tylko podniebienie
        się zagoi.
        Jak Maluch je, to na pewno zdrowieje, a w sprawie temperatury i wyglądu
        podniebienia warto zadzwonic do chirurga. Albo do Instytutu i poprosić o
        połączenie z gabinetem lub do p. Prof. na Kozią. Telefon gdzies podawała
        Ankalenka. Na pewno rozwieją Twoje wątpliwości. Jeżeli masz blisko do
        Instytutu, to bierz Małego i nie przejmuj się rejestracją tylko idź prosto do
        gabinetu.
        A przy okazji, czy pozwolili Wam w IMidzie aby synek jadł (zasysał) przez
        smoczek? Pytam, bo Iza po operacji nie mogła nawet ssać uspokajacza, chociaż
        pani Prof. namawiała do karmienia piersią, co nam się nie udało, ale przy
        ssaniu piersi jest chyba inna technika ssania niż przy smoczku.
    • baskas29 Re: Martwię się 14.04.04, 22:33
      u nas jest dokladnie tak samo, goraczke mial przez dwa tygodnie (dostal
      antybiotyk bo przerazliwie kaszlal a i my w szpitalu troche sie zaprawilismy
      czyms wiec na wszelki wypadek zeby od nas jeszcze czegos nie zlapal). Dzis mija
      3 tygodnie od operacji i chyba tak naprawde dopiero dochodzi do siebie. Od
      dwoch dni "nie nadazam z jedzeniem". Nigdy jeszcze nie byl taki glodny prawie
      non stop. Co do mowienia to tez skrzeczy lub wydaje dzwieki na wdechu. Mam
      nadzieje ze testuje tylko nowe dzwieki a nie cos innego. oprocz tego "mowi" tak
      jak do tej pory i oczywiscie ulewa nosem (zdazylo mu sie tez kilka razy
      zwymiotowac nosem) ale powiedziano nam ze tak ma byc. Jezeli jedzenie nie
      uchodzi nosem przy jedzeniu tylko np. w trakcie odbijania sie to jest ok.

      Jedynym efektem ubocznym operacji jak na razie jest to ze budzi sie ze
      strasznym wrzaskiem, obojetne czy w ciagu dnia czy w nocy i bardzo trudno go
      uspokoic. Moze nerwy.

      Gosia dlaczego tak wczesnie idziecie do foniatry? prywatnie?. My jedziemy do
      kontroli do Imidu 10 maja i Piwowar powiedzial ze wtedy mamy isc od razu do
      foniatry i logopedy.

      pozdrowienia
      Baska
      • edki16 Re: Martwię się 14.04.04, 23:56
        Witajcie 1
        Dzieki za szybką reakcję Trochę się uspokoiłam bo do instytutu mam tak około
        350 km, bardzo tego załuję bo do wrocławskich lekarzy sraciłam kompletnie
        zaufanie. Pójdę jutro do mojego lekarza rodzinnego bo mały ma szwy do zdjęcia (
        nie pisałam o tym ale mały miał koło uszka taki dzyndzelak i przy okazji mu
        usunięto). Gosiu zazdroszczę Ci że Twoje szczęście może się ruszać moje jest
        zapakowane w poduszkę Frejki a już pięknie pełzał. W naszym przypadku ulewanie
        nosem się skończyło ale lekarz uprzedzał nas że może się pojawić. szymek też
        budzi się teraz ze strasznym krzykiem i długo muszę go uspokajać. Tak wogle to
        prawie cały czas spędza na rączkach. Gosiu mam takie samo pytanie jak Basia o
        foniatrę. Idziecie do Instytutu ? Ja też planowałam że pójdziemy przy okazji
        kontroli. Czy tam trzeba się wcześniej umawiać ? Znasz telefon ?.
        Dzisiaj Szymek po operacji pierwszy raz głośno sie roześmiał wiięc chyba wraca
        do zdrowia. Biedny był też bo akurat wyżynały mu się zęby jeden w noc przed
        operacją a drugi w poniedziałek. Mam też pytanie czym karmiłyście maluchy po
        operacji nam powiedziano że przez 2 tygodnie nie moze ssać, koszmar bo Szymek
        przyzwyczajony był do smoczków i bardzo go to uspokajało.Nie wiem czy po tym
        czasie będzie jeszcze umiał ssać.Pozdrawiam Edyta
      • martinimartini Re: Martwię się 15.04.04, 10:53
        hej, nam też lekarz powiedział, że po wizycie u niego pójdziemy do foniatry.ale
        wizytę w przychodni mamy dopiero pod koniec maja (2 miesiące po operacji). nie
        udało mi się zarezerwować wcześniejszego terminu, chociaż chirurg kazał przyjść
        miesiąc po operacji, a nie wyrobię psychicznie czekając do końca maja. więc
        zadzwoniłam do foniatry i spytałam czy mogę przyjść miesiąc po operacji bez
        wcześniejszej wizyty u chirurga. powiedzieli, że tak. więc idziemy 26.04 do
        foniatry i logopedy. jak będzie coś nie tak to chirurga wygrzebię spod ziemi,
        żeby zobaczył podniebienie. a jak nie to poczekam do końca maja na swoją
        kolejkę, a przynajmniej bedę już po testach u foniatry i może będzie coś więcej
        wiadomo.
        w tym całym rozszczepkowym niefarcie mam przynajmniej tego farta, że będę
        jeździć do IMiD z Ursynowa a nie Krakowa czy Wrocławia, więc mogę jeździć nawet
        po kilka razy, byle nie musieć czekać.

        gośka

        ps. też nie nadążam z jedzeniem (a raczej moje cyce nie nadążają). więc wczoraj
        było pierwsze karmienie kaszką i łyżeczką. ale była jazda. dzisiaj ciąg
        dalszy...
        • edki16 Re: Martwię się 15.04.04, 11:09
          Cześć ! U nas niestety odwrotnie Szymek w nocy przy jedzeniu strasznie płakał i
          budził się co chwilę. Właśnie wróciłam od pediatry i niestety szwy są
          zaczerwienione a w jednym miejscu podkrwawiają. Jestem załamana bo pediatra
          stwierdził że przydałaby się kontrola. Na razie mamy antybiotyk i próbuję
          dodzwonić się do instytutu, niestety pani profesor jest na urlopie a lekarz
          który nas prowadził operuje. Mam nadzieję że antybiotyk załatwi sprawę. Gosiu
          masz może telefon do foniatry i logopedy ? Z tego co piszesz karmisz swoim
          mlekiem a jak ? przez smoczek ? Szymek dostaje już zupki i deserki i
          najchętniej karmiłby się sam ciągle walczymy o to kto ma trzymac łyżeczkę
          Pozdrawiam Edyta
          • martinimartini Re: Martwię się 15.04.04, 11:42
            hej,
            do foniatry 22 3277 140, do logopedy końcówka 115. małego karmię smoczkiem.
            najpierw był avent z wieelką dziurą, potem avent normalny, potem canpol (taki
            duży jak avent) z wieelką dziurą, teraz canpol '3'. lekarz pozwolił jeść ze
            smoka drugiego dnia po operacji.

            gośka
            • edki16 Re: Martwię się 15.04.04, 15:39
              dzieki Gosiu za telefony ! Już dzwoniłam i umówiłam się do logopedy tego samego
              dnia kiedy mamy kontrolę, foniatra niestety będzie na urlopie ale trudno.
              Rozmawiałam z lekarzem i uspokoił mnie co do podniebienia Mam wiec nadzieję ze
              wszystko będzie ok. Gosiu lekarz pozwolił małemu ssać smoczek ? Nam zabronił
              przez 2 tygodnie zasysania Pozdrawiam Edyta
              • martinimartini Re: Martwię się 15.04.04, 16:03
                lekarz nie pozwolił ssać takiego gryzaka-uspokajacza, natomiast pozwolił jeść
                przez smoczek. też nie rozumiem dlaczego, ale z tego co widziałam w szpitalu
                nie tylko jak karmiłam smoczkiem. byli tacy co mogli karmić już dzień po
                operacji. u nas w samym szpitalu to tego smoczka było niewiele. lesze wyniki
                mieliśmy karmiąc strzykawką. tak naprawdę mały zassał dopiero w domu.
                z tego co pamiętam twojego synka operowała pani Dudkiewicz. mieliście jeszcze
                lekarza prowadzącwgo? kogo?

                g
                • edki16 Re: Martwię się 15.04.04, 18:44
                  Cześć Gosiu !
                  Szymka operowała prof. Dudkiewicz ale lekarzem prowadzącym był dr Surowiec. Co
                  do smoczka pozwolił nam karmić smoczkiem ale bez zasysania przez małego, miałam
                  naciskać smoczek a mały miał tylko spijać.Na wszelki wypadek kupiłam butelkę z
                  miękką łyżeczką medeli i nawt nieźle nam idzie karmienie. Potem chcę spróbować
                  karmienie niekapkiem bo w karmienie piersią juz nie wierzę niestety. pozdrawiam
                  Edyta
    • asia.mama.marcelego Re: Martwię się 17.04.04, 10:38
      Witam wszystkich:)
      Marceli jeszcze w szpitalu, dziś będzie miał usunięty sączek. Podniebienie się
      goi, je łyżeczką bez problemu tak jak w domu i o dziwo przy przyjeciu wazył
      9800 a w trzeciej dobie po operacji już 1050! Dziś jest piąta doba a mały coraz
      lepiej sie czuje. Dostaje na noc tylko luminal i paracetamol juz bez pyralginu.
      Jeśli chodzi o mowę to u nas zupełnie odwrotnie - mały gada jak nigdy!!!
      Jeszcze nie słyszałam od niego tylu słów, a ulubione to "gaga". Jednak dopiero
      teraz słysze ,ze troche nosuje, albo to złudzenie? Szpitalny korytarz jest
      najlepszym miejscem na ćwiczenia głosowe - rozmawia tak głośno, że słyszy go
      cały oddział.
      A co mnie najbardziej ucieszyło - NIKT w szpitalu z pacjentów i pielęgniarek
      nie zauwazył, że miał rozszczep wargi.
      szczerze mówiąc to personel zachwala panią doktor, która operowała Marcelka.
      Dowiedziałam się, że przyjeżdżają na operację dzieci z różnych miast (Wrocław,
      Bydgoszcz, Kraków, a nawet z Polanicy na korekty).
      Najgorsze są rączki małego uwięzione w szynach - tu pomocny okazał się chodzik.
      No i do tego kilkugodzinny noworodek na naszej sali, który ciągle płacze, więc
      zmuszeni jesteśmy usypiac małego na świetlicy:(
      Pozdrawiamy wszystkich bardzo, bardzo serdecznie!!!
      • martinimartini Re: Martwię się 17.04.04, 13:28
        no to gratuluję i zazdroszczę tego gadulstwa, bo mój mały najbardziej
        zaawansowany wyraz jaki zna to ŁAAAAAA ;o)
        napisz jak się nazywa ta pani doktor. myślę, że takie dobre nazwiska należy
        podawać aby inni wiedzieli czego (a raczej kogo) się trzymać.

        g.
        • edki16 Re: Martwię się jeszcze bardziej 18.04.04, 20:55
          hej !
          Ciągle się martwię bo Szymkowi mimo antybiotyku stany podgorączkowe nie
          odpuszczają a nawet nieco się podnoszą ( dzisiaj 37,7) Jutro pójdę znowu do
          lekarza ale jestem zdołowana tym bardziej ze dzisiaj ulał noskiem. Wesoły jest
          tylko na rękach położony gdziekolwiek wpada w histerię. Jutro zostaję sama i aż
          się boję tego. Pozdrawiam smutna Edyta
          • ankalenka Re: Martwię się jeszcze bardziej 19.04.04, 09:20
            może zadzwoń do instytutu. ja nie mierzyłam Lence temperatury po operacji.
            szczerze mówiąc, wogóle nie mierzę za często, a to dlatego że mój Przemek w
            zasadzie bez przerwy ma powyżej 37 a czasem nawet zdarza się 38 bez żadnych
            dodatkowych objawów. kiedyś obleciałam wszystkich lekarzy, narobiliśmy badań i
            nic nie wyszło. jeden lekarz mi powiedział: co pani chce, ruchliwy, zadowolony
            i pije czyli taka jego uroda. co prawda po operacji to inna sprawa, ale
            podniebienie goi się długo - w buzi jest ciągle mokro, do tego resztki
            jedzenia, ma prawo mieć stany podgorączkowe. ogólnie jest poprawa jego
            samopoczucia? szkoda że mieszkacie tak daleko. dowiadywałaś się może o cenę
            lotów tzw. tanich przewoźników? może warto? za małego chyba byś nie płaciła a
            za osobę dorosłą powinno być około 200 zł w dwie strony. ja leciałam do
            Wrocławia w zeszły czwartek, służbowo. dzieci na pokładzie było sporo.

            pozdrawiam,
            A.
          • martinimartini Re: Martwię się jeszcze bardziej 19.04.04, 09:56
            a gdzie mierzysz tę tempraturę? Mój maluch jeszcze w sobotę miał 37,6 w pupie,
            co oznacza 37,1 w rzeczywistości - a było to 2,5 tygodnia po zabiegu.

            a na jego niespokojnego ducha spróbuj podawać Viburcol (max 2 czopy na dzień) i
            sprawdź czy przypadkiem paracetamol go nie uspokoi. może go po prostu jeszcze
            coś boli?
            • baskas29 Re: Martwię się jeszcze bardziej 19.04.04, 12:41
              Edytko, a moze idzie mu jakis ząbek i dlatego utrzymuje sie jeszcze goraczka.
              Miki za to od kilku dni strasznie sie poci i ma zimne rączki i nózki, ma 36.5,
              ale to chyba nie ma nic wspolnego z operacja, moze z zębem, a moze dlatego ze
              wreszcie od kilku dni zaczeliśmy wychodzic na spacery (niestety nie na dlugo bo
              17 maja ma operacje na bioderka i znowu czeka nas kwarantanna przedoperacyjna:(.

              My idziemy tylko do logopedy - foniatra powiedziala, ze logopeda zdecyduje czy
              powinna ona go zobaczyc.

              Pozdrowienia i trzymajcie sie cieplutko,
              U nas dzisiaj pieknie swieci sloneczko i poszloby sie na spacer (Miki pewno juz
              spaceruje z babcia) - az szkoda siedziec w pracy ale niestety ktos musi
              zarabiac na tych wszystkich lekarzy;)
              • edki16 Re: Martwię się jeszcze bardziej 19.04.04, 19:42
                To była upojna noc. Nie spaliśmy całą rodziną, jedynie kot nie dał się. O dziwo
                dzien upłyną spokojnie mam nadzieję ze to była przełomowa noc. Temperatura
                spadła ( podaję zawsze po odjęciu ).Mam nadzieję ze to stała tendencja. Chyba
                trochę panikuję ale jestem już nieco wiekowa a na to szczęście czekałam długie
                8 lat. Żałuję że instytut jest tak daleko jestem w telefonicznym kontakcie ale
                to nie to co wizyta. Niestety tani przewoźnik zawiesił loty do Warszawy a o
                cenach w LOTcie szkoda pisać. Ząbki też rozważałam ale dolne jedynki już wyszły
                ( pierwsza wyszła mu w Warszawie w nocy przed operacją )a innych nie widać. Do
                pediatry nie doszłam ale idziemy jutro. Dziękuję Wam za słowa otuchy,
                serdecznie pozdrawiam i życze wszystkim zdrowia Edyta
                • edki16 Re: Martwię się jeszcze bardziej 01.05.04, 13:26
                  Widać nie mogę zaznać spokoju. W nocy zaliczyliśmy ostry dyżur laryngologiczny
                  i znowu zap. uszu ( już szóste). Pani doktor była pod wrażeniem podniebienia
                  Szymka i pytała czy będzie musiała mu ściągać te szwy. Rzeczywiście nie
                  wchłaniają się. Dzwoniłam do Instytutu ale dr Surowiec niewiele mógł mi
                  powiedziec bo oni sami jeszcze ich nie znają zbyt dobrze. Białe kropki są,
                  ostałam płyn do pędzlowania i tyle. Narazie leczymy uszy bez antybiotyku i
                  zobaczymy co dalej. Pozdrawiam Edyta i Szymek
                  • martinimartini Re: Martwię się jeszcze bardziej 01.05.04, 21:34
                    z tych szwów coś się jednak wchłania, powoli to idzie, ale jednak. mojemu
                    maluchowi zaczęły wreszcie w pyszczku wisieć z podniebienia luźne nitki.
                    to jednak pocieszające, że nie wchłania się u was wszystkich. widocznie tak ma
                    być. bo na początku po wizycie u chirurga, który orzekł, że miesięczne szwy
                    wyglądaja jak 3-dniowe to opadły mi ręce i już się bałam, że mój mały ich po
                    prostu nie toleruje.

                    czy Wy też macie takie niejadki w domu? nie wiem czy to przez szwy, dziąsła,
                    czy nieumiejętność jedzenia, ale dosłownie na siłę wtłaczam jedzenie - tylko
                    mleko. nic bardziej konkretnego nie wchodzi.
                    • edki16 Re: Martwię się jeszcze bardziej 01.05.04, 23:30
                      Cześć ! Szczerze mówiąc to tez pocieszam się tym że u Was i Basi te szwy też
                      tak wolno się wchłaniają, bo lekarka była zdumiona że to tak długo trwa. Mam
                      nadzieję że taka uroda tych nici. Co do jedzenia do wczoraj Szymek zajadał że
                      miło jedynie nutramigen przestał mu smakować a niestety mojego mleka nie
                      starcza. Może te szwy go zniechecają ? ale jeśli jest pogodny i śpi to raczej
                      nic mu niedolega. Kiedy zaczęłaś wprowadzać coś poza mlekiem ? Byłaś już u
                      foniatry ? Pozdrawiam Edyta
                      • martinimartini Re: Martwię się jeszcze bardziej 02.05.04, 21:56
                        hej,
                        u foniatry byłam, trochę mnie rozczarowała (albo za dużo sobie wyobrażałam).
                        mamy ćwiczyć, być pod nadzorem logopedy i 'się zobaczy co dalej'. ćwiczyć się
                        na razie nie da bo nici w gębie, więc stoimy w miejscu.
                        a co do jedzenia - tak jak kazali w książkach, pół roku karmiłam dziecię
                        własnym mlekiem. teraz chciałabym, żeby zaczął jeść jak człowiek a tu kicha. od
                        połowy kwietnia próbuję dawać coś poza mlekiem. ale młody na widok łyżeczki
                        zagryza dolną wargę z taka siłą, że nic mu się nie da wcisnąć. totalna olewka.
                        w dodatku chciałabym zacząć karmić jakąś mieszanką mleczną (marzę od
                        odstawieniu laktatora od piersi). a tu kolejna kicha. młody jak tylko poczuje
                        coś co nie jest moim mlekiem nie chce jeść, próbuję różnych mieszanek, mieszam
                        z moim mlekiem i w najlepszym wypadku w proporcji 2:1 (2 mojego, 1 sztucznego)
                        wypija, ale tylko niektóre mieszanki.
                        no i nie mogę łobuza nauczyć pić kaszki z butli - nie ma siły zassać. (albo nie
                        chce).
                        tak, że u nas mówienie do tyłu, z jedzeniem też leżymy. ale za to zaczynamy
                        czworakować. do tej pory maluch szorował brzuchem po ziemi a ostatnio coraz
                        częściej podnosi brzuszysko i robi po kilka kroków na samych kończynach. tylko
                        kurcze na głodniaka to on daleko nie zajdzie.

                        tyle na razie bo muszę ściągać mleko...

                        gośka

                        • edki16 Re: Martwię się jeszcze bardziej 02.05.04, 23:46
                          Cześć Gosiu !
                          Wcale się Twojemu dziecku nie dziwię ze nie chce nic innego, bo po co zmieniać
                          coś co mu pasuje. Smakuje mu Twoje mleczko i co ważne widać wystarcza mu.Po
                          Szymku od razu zauważyłam że mleko już nie wystarcza, ileby nie zjadł za chwilę
                          był głodny. Myślę że Twój synek jeszcze nie dojrzał do rozszerzenia menu.
                          Trzeba próbować i w końcu zaskoczy.Krzywdy nie da sobie zrobić ,na pewno nie
                          będzie głodował . Szymek na razie jeszcze jest unieruchomiony w poduszce i nie
                          mogę się doczekać kiedy pozwolą mu zdjąć. Mój starszy synek w wieku Szymka
                          robił już pierwsze kroczki. Pozdrawiam i też zaraz idę do laktatora Edyta
                          • baskas29 Re: Martwię się jeszcze bardziej 04.05.04, 14:24
                            Czesc dziewczyny!

                            Szwy dalej są, ale coraz ich mniej. Poszlismy do naszej pediatry zeby
                            skontrolowac te niby pleśnawki i co cię okazało: że to pokłady kaszki, które
                            powchodziły w szwy i pomimo płukania rumiankiem i wszystkim innym zeszły
                            dopiero jak lekarka palcem zaczeła mu czyścić te biale plamy. Wtedy również
                            przy okazji zeszło trochę szwów. Więc jestem dobrej myśli, że w końcu może się
                            wykruszą. Za tydzień jedziemy do Piwowara zobaczymy co powie.

                            Miki chyba stwierdził, że nie bedzie się męczył jedzeniem zupek i itp. łyżeczką
                            i od kilku dni chce na okrągło tylko kaszke...

                            Pozdrowienia

                            PS. tragiczny jest powrot do biura po tylu dniach wolnego:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka