Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2014 - 6 (vol 44)

    • siostra_bronte Kolumbia-Urugwaj 29.06.14, 13:47
      Brawo dla Kolumbii. Pięknie grała. A ten pierwszy gol, jak napisał Grek, wspaniały!
      • grek.grek Re: Kolumbia-Urugwaj 29.06.14, 15:44
        w sumie Urugwaj stracił te 2 gole po naprawdę wyjątkowych zagraniach. cały czas miałem wrażenie, że to jest gra do pierwszego gola dla Kolumbii. jak strzeli, to Urugwaj już z tego
        nie wyjdzie, bo musiał wygramolić się spoza tej podwójnej gardy, a wtedy zamiast samemu
        strzelić, to straci ze trzy następne gole ;]
      • barbasia1 Re: Kolumbia-Urugwaj 29.06.14, 16:34
        Bez Suareza / ukaranego za ugryzienie Włocha zwieszeniem na 4 miesiące/ Urugwaj jakby stracił nieco pewność siebie.

        Nie widziałam pierwszego gola! Ale zaraz go sobie znajdę.
      • barbasia1 Holandia - Meksyk dziś, zaraz 29.06.14, 17:46
        Grek za Meksykiem, ja trzymam kciuki za Holandię. A Wy, Bronte, Gryfny?
        • grek.grek Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 29.06.14, 18:06
          Angazetka i Mania coś ostatnio rzadko pisują, nie ? może pora zadać dramatyczne pytanie, czy ten mundial nie pochłonął jakichś ofiar wśród naszych tubylców ? ;]]

          chyba zaczęli już.
          • grek.grek Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 29.06.14, 18:07
            a Pepsic całkowicie się zawiesiła :] co mundial robi z ludźmi ;]]
            • barbasia1 Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 29.06.14, 18:26
              O Przepraszam.
              Grek za Meksykiem, ja trzymam kciuki za Holandię. A Wy, Bronte, Gryfny, ANGAZETKA , MANIA, PEPSIC?


              > a Pepsic całkowicie się zawiesiła :] co mundial robi z ludźmi ;]]

              No właśnie!?
              • gryfny Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 29.06.14, 19:01
                Zdecydowanie za Holandia,ale chyba w tym upale jednak Meksykanie, przywykli do takich upalow....jasny gwint a u nas leje,zimno, brrrrr .....gdzie te lato?
                • barbasia1 Re: Holandia - Meksyk 2:1 30.06.14, 21:38
                  A jednak Holandia wygrała, po faulu na Robbenie i celnym rzucie karnym.

                  No właśnie, powinien być podyktowany ten rzut karny czy nie?
          • barbasia1 Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 29.06.14, 18:22
            O Przepraszam. Pominęłam prawdziwe kibicki!
            Grek za Meksykiem, ja trzymam kciuki za Holandię. A Wy, Bronte, Gryfny, ANGAZETKA , MANIA?
          • barbasia1 Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 29.06.14, 18:27
            > chyba zaczęli już.
            Tak, mam tu podgląd na komputerze.
            Meksykanie atakują...
            • siostra_bronte Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 29.06.14, 20:11
              Ech, chce mi się płakać. Kibicowałam Meksykowi. Do szczęścia zabrakło 10 minut...
              • grek.grek Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 30.06.14, 17:26
                z siatkówki pamiętam, że panuje zasada : jesli prowadząc 2-0 - nie wygrywasz w 3 setach, to możesz być pewien, że przegrasz w setach 5.

                Meksyk prowadził 1-0 dwie minuty przed końcem i nie dośc, że nie dowiózł wygranej, to jeszcze przegrał 1-2. jakoś mi się skojarzyło analogicznie ;]
                • barbasia1 Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 30.06.14, 21:30
                  grek.grek napisał:

                  > Meksyk prowadził 1-0 dwie minuty przed końcem i nie dośc, że nie dowiózł wygra
                  > nej, to jeszcze przegrał 1-2. jakoś mi się skojarzyło analogicznie ;]

                  To komu teraz kibicujesz? :)
                  • grek.grek Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 01.07.14, 13:51
                    a to jest ciekawe pytanie :]

                    nie wiem jeszcze, może będę kibiował wszystkim, żeby mecze miały dramaturgię i odpowiednią jakość :]
                    • pani_lovett Re: Holandia - Meksyk dziś, zaraz 01.07.14, 18:02
                      :)

              • barbasia1 Re: Holandia - Meksyk 2:1 30.06.14, 21:29
                Gdyby nie karny podyktowany w ostatnich minutach, to kto wie jakby się skończył mecz. Może Meksykanie, mając tak świetnego bramkarza, pokonaliby Holandię w rzutach karnych.


                A w ogóle czy ten karny był sprawiedliwie podyktowany?
    • grek.grek "Lęk pierwotny" TVN 22:10 29.06.14, 18:12
      jakbyście jednak nie dali rady oglądać kotarykańsko-greckiej partii szachów [nie sądzicie, że to musi być taka właśnie rozgrywka ?], to w TVN dobre kino jest.

      intryga jest niekiepska, zaczyna się od mocnego uderzenia [zabójstwo prominentnego duchownego], a potem akcja tylko i wyłącznie się rozwija, a przewrotek jest kilka i to zaiste najlepszego sortu oraz wkręcających w fotel, a na końcu kilka ważkich pytań się pojawia.

      świetna rola Edwarda Nortona, naprawdę zostaje w pamięci. to jest absolutnie jego film.

      pisaliśmy kiedyś o "Lęku...", ale jesli nie znacie, to nic nie czytajcie, bo popsujecie sobie całą przyjemnośc z oglądania. ten film ma takie twisty, że trzeba go oglądać z całkowitą nieświadomością tego, co nastąpi. ale nawet mając wiedzę, zawsze można ponownie i ponownie podziwiać Nortona.
    • grek.grek "Nosferatu Wampir" [1979] [1] 30.06.14, 14:01
      W pełnej i wygodnej dostępności :
      www.youtube.com/watch?v=ukszLv37clw
      Chyba nie mieliśmy jeszcze na tapecie Herzoga ? :] Jego "NOsferatu" opiera się na oryginale z 1922, ale na ile jest twórczym rozwinięciem, a na ile wierną kopią - to już tylko Wy możecie mnie oświecić, bo nie mam pojęcia o pierwowzorze. Jak wampir, to horror, ale tylko tytularnie i dla porządku, bo w istocie jest to dramat psycholgoiczno-egzystencjalny, a samemu bohaterowi jest o całe lata świetlne od tego skarykaturyzowanego wizerunku jakiego dorobił się w późniejszych latach, kiedy wzięła go w obroty popklultura.

      Rzecz się dzieje jakoś w XVIII wieku. JOnathan mieszka w Wismarze i pracuje u niejakiego Reinfielda. Ma żonę - Lucy. Właśnie dostaje zadanie do wykonania : hrabia Drakula z Transywalnii jest zainteresowany kupnem domostwa w okolicy Wismaru. Jonathan ma do niego pojechać z pełną ofertą i zawrzeć transakcję.

      Otwiera film doskonała sekwencja snu Lucy [granej przez młodą Isabelle Adjani] - niesamowitej muzyce towarzyszą dziwne obrazy : jakieś rzędy mumii leżacych obok siebie w ni to grocie ni to jaskini, ni to jakiejś krypcie, a potem w zwolnionym tempie przelatujący na tle ciemnoniebieskiego nieba kształt nietoperza. Ten sen wzbudza w niej dziwne zaniepokojenie, a Lucy jest bardzo sensualna, wiara i czucie ponad szkiełkiem mędrca i okiem. Kiedy następnego dnia dowiaduje się, że Jonathan wyjeżdza - prosi go, żeby zaniechał tego, ale chłodny racjonalista jakim jest jej mąz bagatelizuje jej lęki, uspokaja ją, zabiera na długi spacer po nadmorskiem piasku. Tak samo zbagatelizował, a może nawet nie zauważył, złosliwego komentarza jakim Reinfield opatrzył swoją informację o konieczności wyjazdu do Transywalnii - "To zadanie może pana kosztować wiele zdrowia, wysiłku... i krwi !". Pakuje się więc Jonathan i na szkapie wyrusza w drogę.

      A droga to urodziwa - lasy, pagórki i inne okoliczności przyrody, podkreślane pieczołowitą pracą kamery; obrazy stylowo umyzykalnione, ale nie jest to już ta złowroga muzyka z pierwszych minut, raczej swojska, sielska, może nawet klimatami górskimi stosownie zalatująca.

      Już na terenie Rumunii, i całkiem niedaleko od zamku hrabiego, Jonathan zatrzymuje się w małej wiosce. Kiedy w knajpie oznajmia, że jedzie do zamku - zapada głucha cisza, a nawet jakieś garnki lecą żonie gospodarza z rąk. JOnathan nie rozumie tego poruszenia. Za chwilę niemieckojęzyczny właściciel przybytku zaczyna mu wyjaśniać, że zamek i w ogóle okolica okołozamkowa mają bardzo ponurą opinię - znikają tam ludzie, dzieją się nieszczęscia wszelakiej maści, a po lasach fruwają upiory. Przy wieczornym ognisku cała cygańska brać sprzedaje następne ostrzeżenia. Rozumny Jonathan oczywiście zrzuca te opowieści na karb zabobonu i przesądu charakterystycznego, co tu dużo mówić - raczej niezbyt wykształconych ludzi. Dostaje do poczytania przed snem ksiązkę o wampirach, a na szyję gospodyni medalik mu zawiesza.

      Przyroda w bezpośredniej bliskości zamku nie jest już taka sielska [kapitalny zabieg scenariuszowy] - Jonathan przejeżdza przez wąskie przesmyki między skałami, gdzie wprawdzie zdarzają się małe wodospady i generalnie nadal są to wdzięczne widoczki, ale już jest ciemniej, bardziej niepokojąco i klaustrofobicznej jakby. I niebo, gdy nadchodzi wieczór, nie takie samo - nieprzyjacielskie granatowe kolory, ciemne chmury, niejasne kształty pagórzaste, aż wreszcie ciemna jaskina z niebieską poświatą bijącą od wejścia. Tam Johathana zabiera w dalszą drogę powóz. Prawdopodobnie wysłany przez hrabiego. Docierają na miejsce w środku nocy.

      Sam hrabia - cóż, jest to obrazek absolutnie ikonograficzny. KLaus Kinski fantastycznie ucharakteryzowany, właściwie przy słowie "wampir" w słowniku, powinnien być wizerunek Nosferatu-Kinskiego : łysy, blady jak ściana, oczy w ciemnych obwódkach jakby podbite, w ciemnym płaszczu, z palcami zaopatrzonymi w długie szpony i charakterystycznie uzębiony [wbrew wizerunkom potocznym wampira - NOsferatu ma długie nie "czwórki", a górne "jedynki"]. No i uszy - uszy jak u gacka.

      31.media.tumblr.com/cd8ac20c37cd77b539a7ca8971f94163/tumblr_mo42xmHbjI1r4ro7yo1_500.jpg
      Niecodzienny wygląd gospodarza nie dziwi Jonathana. All tha way racjonalizm. Każdy ma prawo wyglądać jak chce :]]

      Hrabia uprzejmie wiedzie Jonathana do środka, sadza przy obficie zastawionym stole. POdczas gdy Jonathan konsumuje - Drakula przygląda mu się z niezwykłą intensywnością : znakomita sekwencja.

      www.ukhorrorscene.com/wp-content/uploads/2014/05/ntv3.jpg
      Wyją wilki za oknem i hrabia powiada charakterystycznym stłumionym głosem "Dzieci nocy... ale jakaż to piękna muzyka, niech pan posłucha !", a kiedy Jonathan nie chwyta klimatu, hrabia konstatuje z grzecznością : "Och, wy mieszczanie, nigdy nie zrozumiecie myśliwego". Zegar wybija północ - z oryginalnego pudła zegarowego wychodzi kukiełka Śmierci z kosą i przechodzi z jednej połówki na drugą. POd zegarem leży czaszka ludzka. Jonathan próbuje rozkroić jakiś owoc i niechący zacina się w palec. Zawieszenie... Hrabia, z pozornym spokojem - chce wyssać krew z rany, powiada że to dlatego, bo ostrze noża mogło być zanieczyszczone. Jonathan podrywa się jak oparzony z krzesła. COfa się. Hrabia postępuje za nim hiponotyzując wzrokiem i powtarza "To dla pańskiego dobra" - cóż za moment :] Jonathan cofa się, aż opada na stojące krzesło. Hrabia na to "Słusznie, usiądźmy na moment" :] Johnathan tak się dziwnie czuje, że zasypia w tym krześle. Moze to kwestia wina, które wypił do kolacji...

      W tym samym momencie, w Wismarze, do sypialni Lucy wpada nietoperz, łazi po firankach i w końcu zawisa głową w dół. Dziewczyna jest zaskoczona, możę przetraszona, ale przede wszystkim wiąże te sny i dziwne wypadki z wyjazdem Jonathana i martwi się o niego bardzo.

      NIewazne, kiedy się budzi rano - jest sam. Zaczyna chodzić po zamku. Stylowym bardzo, z masywnymi surowymi ścianami w zimnej - minimalnie szarością przyprószonej - bieli, ale zaniedbanym i miejscami powleczonym pajęczynami, zwłaszcza we framugach okien. Jest pusto. Nikt tu nie mieszka. Hrabia też zniknął. Tylko na dole jakiś mały chłopiec niemiłosiernie rzępoli na skrzypkach stojąc przy wejściowej bramie. Nie mając nic do roboty, Jonathan pisze coś w rodzaju listu do Lucy, chociaż świadom jest, że poczta w tym miejscu działa dość... ociężale ;] Chce po prostu spisać swoje wrażenia i taką nadaje temu formę.

      W nocy, w pokoju oświetlanym tylko płomykami z kandelabrów, hrabia zastanawia się nad ofertę kupna domu w Wismarze. Przy okazji ogląda medalion jaki nosi ze sobą Jonathan. W środku jest zdjęcie Lucy. To właśnie ten widok sprawia, ze Drakula natychmiast podejmuje decyzję i zgadza się na kupno, nawet nie interesuje go cena. Zapłaci dowolną. Przy okazji nieśmiało jakby zwierza się Jonathanowi, że "nie przepada za słońcem, jego światem jest mrok i cienie pośród których rozmyśla", wchodzi w monolog o czasie, otchłani, o niemożności śmierci - która to jest prawdziwą tragedią "NIe śmierć, drogi panie, jest najstraszniejsza, nie ma nic gorszego jak : nie móc umrzeć; żyć tysiące lat i doświadczać wciąż na nowo marności". Egzystencjalna nadwrażliwość w potworze, czyniąca go kimś daleko głębszym od racjonalisty Jonathana, który nawet nie zauważa oczywistych faktów, tak dalece przesiąkł swoją oświeceniową rozumnością.

      Noc. W swojej sypialni Jonathan układa się w łózku i czyta o wampirach [może to ta ksiązka od wieśniaków, a może znalazł ją w zamku ? whatever], a stoi ta, że wampiry żywią się krwią potępionych i sypiają w grobach. Nagle drzwi się uchylają. Kamera idealnie na wprost, światło stanowi tylko blady cokolwiek płomień świec. POjawia się Drakula
      • grek.grek "Nosferatu Wampir" [1979] [2] 30.06.14, 14:42
        Wchodzi wolno, nic nie mówi, Jonathan patrzy strwożony, chyba wreszcie do niego dotarło - zrywa się, ale JAK się zrywa ! - jak śmiertelnie przerażony człowiek. Hrabia zachowuje spokój, rozczapieprza szponiaste palce, postępuje ku niemu wolno, krok za krokiem...

        www.killerfilm.com/wp-content/uploads/2011/10/VampsTop10-05.jpg
        2.bp.blogspot.com/-Ecp2A_LFjgI/UNXGtzl.smpI/AAAAAAAAJUN/sLBSSOp1ZHE/s1600/Nosferatu+Klaus+Kinski.png
        ... w tym samym momencie, w Wismarze, Lucy najpierw lunatykuje, a potem budzi się i doznaje paroksyzmu histerii. Wezwany zostaje doktor Van Helsing, ale orzeka że to nic poważnego.

        Rankiem Jonathan budzi się z mocnego snu. Kolejne tournee po zamku upewnia go, że jest więźniem. Wszystkie drzwi i wrota są pozamykane. Uzbrojony w wiedzę z lektur szuka jakiegoś cmentarzyska na terenie zamku. Na patio jest coś w rodzaju krypty. Wstrząsnięty Jonathan odkrywa tam grób zasunięty płytami kamiennymi. Jedną z nich udaje mu się lekko odsunąć, pod spodem widzi śpiącego z otwartymi oczami Drakulę. Wycofuje się rakiem, w najwyższym zalęknieniu.

        Wieczorem widzi jak pod zamek zajeżdza powóz, a hrabia gramoli się do jednej z trumien ustawionym na jego dachu. DOsięga Jonathana najgorsze przeczucie : wampir jedzie do Lucy ! Jonathan próbuje zejśc z okna po linie ze splecionych prześcieradeł. Prawie mu się udaje - lina jest nieco za krótka, więc musi skakać i w wyniku kraksy z ziemią traci przytomnośc. Budzi go rankiem chłopiec grający na skrzypkach...

        Tymczasem hrabia dostaje się na statek płynący do Wismaru. Oczywiście - w trumnie ukryty. A raczej : w jednej z kilku trumien wysłanych rzekomo do Wismaru "z ziemią ogrodową do eksperymentów". Na statku podczas odprawy urzędnik uwaza, że papiery są bez zarzutu, wszystkie formalności wypełnione, ale... mimo wszystko sprawdza jedną z trumien. Hrabia ma szczęscie, urzędnik otwiera trumnę z prawdziwą ziemią. W środku jest kilka szczurów, ale generalnie nie ma problemu.

        Jonathan w tym czasie odzyskuje przytomnośc i zbiera siły w wiosce. W Wismarze Reinfield dostaje pomieszania zmysłów. Ciągle tylko biega, podskakuje i rechocze idiotycznie, nie mogąc pohamować radości, "Krew jest życiem !", "Słyszę łopot żagli !". Tak świruje, że zakładają mu kaftan bezpieczeństwa i zamykają w celi na miejscowym posterunku policji. LUcy wysiaduje na plaży patrząc w morze.

        wywrota.pl:8080/pliki/site_images/5d553635_jpg-lg
        Na płynącym statku - pokazywanym w efektownych panoramicznych ujęciach, dodającym smaczku i znaczenia całemu wątkowi - dzieją się niezwykłe rzeczy. Poznajemy je z zapisków kapitana w dzienniku pokładowym. Mnożą się szczury, ludzie przepadają bez śladu. Nocami Drakula przechadza się zaś po masztach i pokładzie... Wreszcie zostaje sam kapitan - przywiązuje się linami do steru, aby statek utrzymał kurs jeśli i jego dopadnie śmierć. I tak też się dzieje - statek-widmo z martwym kapitanem u steru pojawia się w kanale wismarskim. Ludzie wylegają na bulwary. Co począc z tym fantem ?

        Reinfield zamknięty w więzieniu chichocze jak szaleniec i triumfuje "Mój Pan przybył ! Krol szczurów już tu jest !".

        W ratuszu publicznie odczytany zostaje dziennik pokładowy. Konkluzja z jego lektury jest oczywista - ZARAZA ! Mieszkańcy rozbiegają po domach i ryglują na cztery spusty.

        Nocą Drakula pojawia się na opustoszałych ulicach. Przemyka chyłkiem odbijając w poświacie księzyca przerażający cień na murach. Najpierw znajduje stary niecznny cmentarz, zanosi tam trumnę, aby mieć gdzie kryć się w ciągu dnia. Potem znajduje dom Lucy, patrzy ukradkiem przez okno na nią i innych domowników.

        A Jonathan, mimo że niecałkiem zdrów, co koń wyskoczy wraca do Wismaru, aby ratować swoją żonę.

        Wismar przeżywa pomór z powodu inwazji szczurów niosących zarazę. Pierwszego dnia służby miejskie wynoszą kilka trumien... Następnego dnia - w czterech rzędach [efektowna, plastyczna, malarska scena filmowana z lotu ptaka] przez rynek wynoszonych jest trumien kilkadziesiąt.

        Do Wismaru dociera Jonathan. Ledwie żywy. POdwożą go jacyś ludzie w powozie. Lucy nie posiada się ze szczęscia, ale Jonathan zupełnie jej nie poznaje, przez co dziewczyna mdleje. Doktor orzeka u Jonathana zapalenie mózgu i skrajne wycieńczenie.

        Wreszcie hrabia odwiedza Lucy. Nocą. Kiedy Lucy siedzi przy lustrze i czesze włosy. Nagle widzi w tym lustrze potężniejący pokręcony cień na drzwiach, jest przerażona...

        images.movieplayer.it/images/2009/05/07/l-ombra-di-klaus-kinski-spaventa-isabelle-adjani-in-nosferatu-principe-della-notte-115951.jpg
        cdn
        • grek.grek "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 30.06.14, 15:32
          "Przepraszam, że tak bez zapowiedzi", wita się hrabia. Ma styl :] Lucy jest przerażona, ale nie jest zaskoczona, a nawet mówi normalnie, zapewne z racji owej swojej sensualności jest w niej wiara w rzeczy, które się fizjologom nie śniły. Rozmawiają. O tym, że Jonathan się zmienił - co Drakula kwituje "On nie umrze", na co Lucy że każdy kiedyś umiera, tylko przyroda istnieje niezmiennie, ludzie są śmiertelni. Hrabia na to, że śmierć jest okrutna dla tych, którzy jej nie rozumieją", ale są gorsze nieszczęścia - dla niego : jest nim brak miłości. "BRak miłości sprawia, że cierpię", zwierza się otwarcie. Jego pragnieniem jest, aby Lucy dała mu miłośc taką jaką darzy Jonathana. Uleczyła go z melancholii. "ZOstań ze mną - mówi hrabia - uratujesz nas wszystkich ! jego też !". LUcy na to, że jesli hrabia cierpi, to znak że w jego własnym sercu nie ma miłości, to jest przyczyna. I dodaje, że nie boi się nieprawdopodobieństw. Hrabia wydaje jakieś dziwne fuknięcie, jakby wyraz rozczarowania, zawodu - i cicho opuszcza jej pokój.

          38.media.tumblr.com/tumblr_lgbdy3j5qu1qg39ewo1_500.gif
          oboje się znakomicie w tej scenie, ale Kinsky jest bliski perfekcji. To jedna z dwóch scen, które w największym stopniu nadają jego bohaterowi rys romantyczny. On jest zakochany w Lucy, dostrzega w niej nadzieję na zmianę, na przełamanie może -setletniej samotności. I to jak Kinski to gra - jest doskonałością czystą. W żadnym innym momencie wampir nie jest tak ludzki arcyludzki. Nie ma w nim ani cienia potwora. Adjani balansuje umiejętnie między lękiem, ciekawością i współczuciem. W sumie - scena wybitna.

          Korzystając z chaosu w mieście, z więzienia ucieka Reinfield. Natychmiast znajduje swojego Pana :] i łasi się do niego jak pies. Hrabia wysyła go z armią szczurów, aby kolonizował inne miasta.

          LUcy zaś gorączkowo przegląda starą ksiązkę o wampirach z biblioteczki ojca. Pozostałośc po minionej epoce zabobonów i przesądów. Dowiaduje się w jaki sposób można sobie z tymi stworami poradzić. KIedy biega po rynku i zatrzymuje ludzi niosących w pochodach trumny zmarłych na zarazę - krzycząc "Wiem ! Wiem jak powstrzymać epidemię !", nikt jej nie słucha. Doktor Van Helsing też nie. Jest on zaprzedany oświeceniowej współczeności, wszystko rozpatruje logicznie i naukowo. LUcy namiętnie polemizuje z nim "Wiara ! Ona sprawia, że widzimy prawdę i widzimy więcej !". Stary, flegmatyczny Doktor jej nie pomoże. Tak jak Jonathan - siedzący bezwładnie w fotelu, blady jak trup, z ciemnymi obwódkami wokół oczu, coraz bardziej upodabniający się do... Tytułuje ją "siostrą przełożoną" i pyta skąd sie znają. Lucy nie traci głowy, choć łzy do oczu się cisną.

          Nocami biega po okolicy i szuka po cmentarzyskach schronienia hrabiego. Nie znajduje, ale za to wszędzie sypię okruchami poświęconej hostii, wedle starej ksiązki w ten sposób można zatrzymać, zneutralizować moc wampira. Sam Drakula zaś pojawia się śmiało na rynku, smiało biega ulicami.

          Lucy ma kolejny sen. Wychodzi w nim na rynek, a tam ludzie tańczą, grają, cieszą się. Stoi kilka trumien, tu i tam pali się małe ognisko, ale... jakby zaraza minęła i ludzie świetowali ten fakt. Na jednym z dziedzińców grupa ludzkości zasiada do wystawnego posiłku. MÓwią, ze "i tak są chorzy na dżumę, więc zamierzają przeżyć radośnie swoje ostatnie chwile". Wszyscy on brną po kostki w całym rojowisku szczurów.

          www.soundonsight.org/wp-content/uploads/2014/05/Nosferatu-3.jpg
          Lucy wyrywa ze snu służąca państwa Schroderów. Pani domu jest martwa. Z szyi sączą się dwa cienkie strumyki krwi. Lucy raz jeszcze prosi doktora Van Helsinga o pomoc, ale ten znów powiada, że wszystko trzeba zbadać naukowo, więc Lucy gniewnie rzuca, że skoro tak, to SAMA ! będzie działać.

          Najpierw rozkruszoną hostią tworzy krąg wokół krzesła na którym siedzi Jonathan. A potem czeka ją druga częśc planu, podług instrukcji z ksiązki "Jesli kobieta czystego serca odwróci uwagę wampira i przytrzyma go przy sobie, aż kur zapieje, wtedy pierwszy promień słońca zabije go niechybnie".

          Oznacza to spotkanie z Nosferatu w jej sypialni. Hrabia pojawia się cicho, jak zawsze. Lucy leży w łózku. Hrabia przysuwa się do niej, wodzi palcami po jej ciele przez koszulę nocną. Wreszcie kładzie jedną dłoń na jej piersi, drugą na głowie i wgryza się w jej szyję. Lucy obejmuje go za ramiona. Scena absolutnie erotyczna, ale jakże romantycznie i zmysłowo.

          mallsurfer.files.wordpress.com/2014/05/nosferatu.jpg
          Przez chwilę zastygają w takim ujęciu, potem hrabia chce odejśc, ale Lucy nie pozwala - zatrzymuje go, obejmuje za ręce, a on nie potrafi jej odmówić. Zostaje w uścisku z nia, przy łózku...

          Przychodzi ranek. Pieje kur. I drugi raz. Hrabia wie, że jest zgubiony. DO pokoju wdziera się słońce. Hrabia dusi się, traci oddech i równowagę. Przewraca się i po chwili umiera w rogu pokoju. Czy nie tak umiera romantyczny kochanek ? :] Potwora gubi miłość, której nie umie opanować w sobie. W łózku leży Lucy, z nieokreslonym ćwierćuśmiechem na twarzy, w porannym słońcu.

          37.media.tumblr.com/tumblr_lkowlvLjJZ1qao4gno1_500.jpg
          Pod drzwiami domu Lucy są ludzie. A ją samą bada doktor Van Helsing - stwierdza zgon. W rogu leży martwy hrabia. Doktor ma wyrzuty sumienia, że jej nie posłuchał, nie uwierzył. Jedyne co jeszcze może zrobić, to przebić serce wampira osinowym kołkiem. I tak też robi.

          Kiedy schodzi na dół - zostaje aresztowany przez ludzi z ratusza. Za morderstwo, o którym zawiadomił ich jakiś chłop, który usłyszał jak doktor na górze wali młotkiem w kołek. No i na kolku jest krew i to świeża. Nikt jednak nie sprawdza czyja. DOktor zostaje wyprowadzony w towarzystwie służbistów.

          W domu pozostaje sam Jonathan. Chce wstać. NIE MOŻE jednak zrobić ani kroku. Powstrzymuje go rozsypana hostia. W tym momencie już wiemy, że hrabia ugryzł go wtedy w nocy w zamku i zmienił w wampira. Jonathan woła służącą ; "POzamiataj tutaj, zobacz ile kurzu". Wreszcie może wstać. Podchodzi do lustra. Widzi w nim swoją twarz - wygląda jak... Drakula, tyle że ma włosy na czerepie. Wystające "jedynki" też ma. Wszystko się zgadza. Jonathan każe zamknąć na klucz pokój na górze, aby nikt tam nie wchodził. I przyprowadzić szkapę - "Mam dużo do zrobienia", powiada tajemniczo.

          W ostatniej scenie, Jonathan zasuwa na chabecie przez równe jak stół pole, które faluje lekko, jakby rozedrgane.

          Kaniec :]

          Uff, tak to zatem wygląda. Cóż powiedzieć w zakładce... doskonałe kino, mistrzowskie - wszystko jest na miejscu i o właściwym czasie, we właściwych proporcjach. Historia ściera rozum z instynktem, tajemnicę z oczywistością, wreszcie romantyzm z praktycyzmem. A nad wszystkim góruje postać hrabiego wampira - upozowanego na postac symboliczną, z innego wymiaru postrzegania, ale o cechach głęboko ludzkich, mającego w sobie zarówno intuicję chłodnego destruktora jak i porywy prawdziwej namiętności, dla której zatraca się, zapomina o ostrożności i umiera, ale po najpiękniejszej nocy swojego długiego życia.

          www.youtube.com/watch?v=S1Rachk7iPI









          • siostra_bronte Re: "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 30.06.14, 18:07
            Dzięki, Greku :)

            I znowu świetny wybór. Bo to wspaniały film! Widziałam go wiele lat temu, jeszcze za komuny. W publicznej pokazano cały przegląd Herzoga. Był jeszcze"Stroszek", "Szklane serce", "Woyzeck, "Aguirre, gniew boży", może coś jeszcze. Ech, gdzie te czasy...

            Napiszę krótko, bo zaraz lecę na mecz :) To co najbardziej mnie urzekło w tym filmie to niesamowity nastrój. Klimat rozkładu i dekadencji, wszechobecna śmierć. I główny bohater tej historii, udręczony Nosferatu (genialna rola Kinskiego). Jest postacią tragiczną i zdecydowanie budził moje współczucie. Skazany na samotność i na życie bez końca...

            Strona wizualna " Nosferatu" jest wspaniała. Te kostiumy, scenografia, muzyka! Niektóre sceny mam w pamięci do dzisiaj. Fantastyczny Kinski i boska Adjani. Zdecydowanie mogę określić ten film jako arcydzieło. Jedno z ostatnich (wg. daty produkcji) jakie widziałam.

            Na razie to tyle. W wolnej chwili napiszę coś więcej. Jeszcze raz dzięki! Jestem ciekawa jakie jeszcze filmy masz na oku. Kierujesz się jakimś kluczem? :)
            • grek.grek Re: "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 01.07.14, 13:27
              dzięki, Siostro :]

              mogliby ten herzogowski przegląd powtórzyć, nie miałbym ni naprzeciwko. z Langiem, Pasolinim i Saurą poszło im całkiem dobrze.

              yes, atmosfera jest, tak mi się pomyślało w trakcie - ponurej bajki dla dorosłych.

              doskonale opisałaś głównego bohatera. smutek w nim dominuje. aż trudno to odnieśc do późniejszych wykoślawień postaci wampira w kinie i wszędzie indziej. pozbawiono ją świadomości i filozoficznego zacięcia, odbierając osobowość. można by rzec, że Nosferatu od Herzoga, to byt sam w sobie, daleki od wszystkich ikonografii ludycznych, popkulturowych banałów.

              zdecydowanie, wizual i muzual :] świetnie jest dostosowany do narracji i przede wszystkim do postaci hrabiego, która góruje nad wszystkim i wszystko określa, nawet jeśli nie ma go na ekranie [zazwyczaj z przyczyn oczywistych].

              nie nie :] nie mam klucza, czasami sobie przypomnę tytuł jakiegoś filmu, który chciałem zobaczyć [kiedyś], czasami usłyszę o czymś, a czasami coś mi się skojarzy.

              "Nosferatu" pamiętam z okresu, gdy wyświetlano go w kinie. na pewno nie było to w '79 roku :] parę lat później, jakoś tak się musiało złożyć. i ofk między nami, dzieciakami, chodziły opinie "ale to musi być pierwsza klasa straszenie" :]] na witrynie kinowej wisiały fotografie i afisz, wysoce wymowne dla wyobraźni dziecka. było od lat 18, więc szans na zobaczenie go w kinie nie było żadnych. zresztą, i tak nic bym nie zrozumiał. stąd, z dzisiejszej perspektywy, to limitowanie "od 18 lat" wydaje mi się ze wszechmiar słuszne, chociaż mam wrażenie że i tak zaniżone drastycznie :]
              • pani_lovett Re: "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 01.07.14, 17:45
                >Jego "NOsferatu" opiera się na oryginale z 1922, ale na ile jest twórczym rozwinięciem, a na ile >wierną kopią - to już tylko Wy możecie mnie oświecić, bo nie mam pojęcia o pierwowzorze.

                Niestety nie widziałam oryginału z 1922 roku więc posłużę się cytatem.

                Znakomity filmoznawca Tadeusz Miczka w tekście "Wernera Herzoga lektura ekspresjonizmu" pisze tak: „Dzieło Murnaua akcentowało walkę dobra ze złem i waloryzowało te opozycje w zgodzie z tradycją manichejską. Herzog natomiast wyraźnie z nią zerwał uczłowieczając wampira i pokazując degradację człowieczeństwa”.
                [W: Niemiecki ekspresjonizm filmowy. Red. A. Helman, A. Madej. Katowice 1985]

                /Jak dorwę cały artykuł , to zdam Wam szerszą relację./

                :)



                • grek.grek Re: "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 02.07.14, 17:49
                  yes, nadanie wampirowi osobowości, podkreslenie jego ludzkiej natury i ludzkich lęków. sama w sobie kluczowa rzecz w filmie Herzoga. wybijająca się na plan pierwszy. Murnau kręcił chyba film niemy, może trudniej byłoby mu wyrazić duszę Nosferatu ? jednak u Herzoga sporą rolę odgrywają dialogi, dzięki nim to przedstawienie się odbywa i rozgrywa. a może po prostu Murnau miał iną ideę, własnie ten manicheizm, w którym wampir służy ciemnej stronie mocy i robi za symbol, a te jak wiadomo zwykle są dośc grubą kreską malowane.

                  dzięki, Barbasiu :]

                  • pani_lovett Re: "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 02.07.14, 22:49
                    Film Murnaua, jak przeczytałam jest wierny duchowi oryginału książkowego, powieści Brama Stokera. Aczkolwiek reżyser pominął wiele postaci drugoplanowych, a także zmuszony został, ze względu na problemy z prawami autorskimi, do zmiany imion i nazwisk bohaterów.

                    pl.wikipedia.org/wiki/Nosferatu_%E2%80%93_symfonia_grozy#Nosferatu_a_ksi.C4.85.C5.BCka_Brama_Stokera
                    Ale! Obejrzałam wczoraj "Nosferatu Wampira"!!! I jestem pod wrażeniem filmu. Pod wrażeniem kreacji Kińskiego.

                    (i jeszcze raz doceniłam Twój opis)

                    Mam malutką korektę. Doktora Van Helsinga wydaje w ręce ludzi z ratusza sam Jonathan.
                    Jonathan widzi, że stary doktor pędzi na górę z drewniany kołkiem, aby ostatecznie unieszkodliwić wampira, którego zabiły promienie słoneczne, wstaje , krzyczy do doktora by tego nie robił, niestety nie może się ruszyć przez ten okrąg zrobiony z pokruszonej hostii.

                    I kiedy słyszy jak doktor wbija drewniany kołek w serce wampira, sam wtedy chwyta się za serce, woła na pomoc. Wtedy do domu wpadają dwaj urzędnicy i służąca, a Jonathan oskarża starego doktora o zabicie hrabiego Drakuli. A doktor akurat jest na dole , ma w zakrwawionej ręce drewniany kołek także we krwi, który moment wcześniej wbił w serce martwego wampira, by go ostatecznie unieszkodliwić. Doktor przyznaje się ,że wbił w serce hrabiego kołek, ale tłumaczy, że miał ważne powody. Ale panowie nie słuchają , zabierają do aresztu doktora.

                    I jeszcze moje odkrycie. ;) Groteskowego Reinfielda, chichoczącego jak wariat zagrał fantastycznie Roland Topor.

                    Odkrycie drugie. Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale w scenie, w gospodzie, kiedy gospodyni daje Jonathanowi książkę o wampirach do przeczytania przed snem mówi do niego w języku ... polskim!

                    cdn.

                    • grek.grek Re: "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 03.07.14, 15:57
                      dzięki, Barbasiu :]

                      świetnie, że także sięgnęłaś po ten film.

                      dzięki za korektę, jest/było tak jak napisałaś :]

                      o, nie przysłuchałem się, byłem przekonany, że kobiecina szwargocze coś po rumuńsku :]
          • pani_lovett Re: "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 30.06.14, 23:58
            Znakomity film!
            Fantastyczna opowieść, Greku!!!

            Koniecznie powinien pojawić się wTVPKUltura przegląd filmów Herzoga.
            • grek.grek Re: "Nosferatu Wampir" [1979] [3] 01.07.14, 13:29
              dzięki, Barbasiu :]

              cieszę się, ze trafiłem w Twoje i Wasze gusta.

              jestem ZA ! takim przeglądem :]
    • pani_lovett Niemcy - Algieria 30.06.14, 23:54
      Mają Niemcy przeprawę z Algierią. Będzie dogrywka.
      • siostra_bronte Re: Niemcy - Algieria 01.07.14, 00:49
        Ależ to był mecz! Strasznie szkoda mi Algierczyków. Pięknie grali i z jakim poświęceniem. Niemcy solidnie się namęczyli. Czy oni zawsze muszą wygrywać?? :)
        • angazetka Re: Niemcy - Algieria 01.07.14, 13:03
          Muszą, bo by mi było smutno ;)
          Ale mecz niesamowity i nieoczekiwany. I ta ostatnia minuta z dwiema bramkami - zawał murowany!
          I szacun dla obu bramkarzy. To był ich mecz.
          • gryfny Re: Niemcy - Algieria 01.07.14, 13:30
            www.zdf.de/ZDFmediathek/#/beitrag/video/2187380/Bilder-des-Tages-vom-30-Juni
        • pani_lovett Re: Niemcy - Algieria 01.07.14, 18:07
          >Czy oni zawsze muszą wygrywać?? :)

          :)
      • grek.grek Re: Niemcy - Algieria 01.07.14, 13:49
        a mnie te mecze 1/8 trochę się nakładają na siebie :]
        niby ci teoretycznie słabsi fajnie grają, stawiają się faworytom, ale czy przez choćby minutę mieliście wrażenie, że Nigeria NAPRAWDĘ może wyeliminować Francję, a Algieria Niemcy ? Chile też było o włos, ale gdzieś jednak wydawało się niemożliwością, żeby to jednak Brazylia odpadła. tak samo już dzisiaj z trudem wyobrażam sobie Kostarykę wygrywającą z Holandią. a nawet w ogole sobie nie wyobrażam.



        • pani_lovett Re: Niemcy - Algieria 01.07.14, 17:57
          Że Nigeria może wyeliminować Francję, a Algieria Niemcy nie bardzo wierzyłam, choć jestem mundialowy kibic. Ale akurat Brazylia miała bardzo duże szanse by odpaść. Tylko szczęśliwy przypadek - słupek w ostatnim rzucie karnym sprawił, że nie odpadła.

          Ale musisz przyznać, że dobra gra słabszych drużyn dostarcza jednak trochę emocji widowisku.
          Niemcom Algieria na pewno napędziła wczoraj strachu . ;)
          • grek.grek Re: Niemcy - Algieria 02.07.14, 17:37
            Brazylii pomógł palec Opatrzności.
            tak im Opatrznośc wymachująco groziła tym palcem za słabą grę, ze aż przypadkiem lecąca do bramki piłka odbiła się od niego i padła na poprzeczkę ;]

            Algiera - na pewno zgoda. z drugiej strony, żeby Niemcy jakoś wybitnie grali... :]
            • pani_lovett Re: Niemcy - Algieria 02.07.14, 22:53
              Hehehehehe! :)) Ta wersja bardziej mnie przekonuje. :))


              Nie grali wybitnie, to prawda.


        • siostra_bronte Re: Niemcy - Algieria 01.07.14, 20:36
          Masz absolutną rację! W końcu zawsze wygrywają doświadczenie, rutyna i zimna krew starych wyjadaczy. Jak gol to w ostatniej minucie dogrywki, a przy karnych odrobina szczęścia. Bo pod względem umiejętności piłkarskich Algieria, Nigeria czy Chorwacja w niczym nie ustępowały bardziej utytułowanym przeciwnikom. Ech, gorycz przeze mnie przemawia :)
          • grek.grek Re: Niemcy - Algieria 02.07.14, 17:42
            tak to już jakoś jest. z tych "sensacyjnych" do ćwierćfinałów tylko Kostaryka się przebiła, ale podejrzewam, że jakby nie miała za rywala Grecji, to odpadła by również. tzw. killer instinct to jednak domena tych lepszych zespołów. zaciekawia mnie zawsze, że jesli ci mocni potrzebują strzelić gola, a czasu jest mało, to rozgrywają piłkę cierpliwie, mają 2-3 minuty, ale umieją cofnąć, spokojnie podać, wykreować coś. ci słabsi zwykle kopią byle daleko i blisko bramki piłka spadała, bez namysłu i proby konstrukcji czegokolwiek - ot, na tzw. aferę. i zwykle są to zagrania, który niby się do bramki zbliżają w szybkim tempie, ale jak amen w pacierzu muszą tę piłkę równie szybko stracić.

            kibicujesz słabszym, Siostro ? :]

    • pani_lovett Argentyna - Szwajcaria 01.07.14, 18:05
      Trzymam kciuki za Argentynę!
      • angazetka Re: Argentyna - Szwajcaria 01.07.14, 21:47
        No ja niby trzymałam, ale gdyby Szwajcaria sprawiła niespodziankę, nie byłabym smutna. I znów wyczekiwanie do ostatnich minut na gol!
        A teraz jestem za Belgią.
        • gryfny Re: Argentyna - Szwajcaria 02.07.14, 16:19
          www.zdf.de/ZDFmediathek/#/beitrag/video/2187942/Die-Bilder-des-Tages-vom-01-Juli
        • grek.grek Re: Argentyna - Szwajcaria 02.07.14, 17:45
          wyczekała ich Argentyna do ostatniej minuty dogrywki :] na moje oko, Szwajcarzy już uznali, że są w domu - będą rzuty karne, mają dobrego bramkarza, pewnie ćwiczyli na treningach strzelanie i na pewno wytrzymają presję, więc powinni sobie poradzić. Argentynie zalezało na odwrotnym scenariuszu i wykorzystali, że tamci już się ucieszyli z sukcesu. co ciekawe, jak Szwajcaria ruszyła do odrabiania strat, to w minutę miała dwie świetne okazje. Argentyna nagrodzona za ambicję i determinację, Szwajcaria ukarana za przedwczesne ukontentowanie ;]
    • grek.grek Luther ser 3, odc 4 [1] 02.07.14, 14:22
      Na dniach Mania założy zapewne nowy volume, więc na zakończenie 44, ostatni odcinek Luthera. Zleciało, nawet nie wiadomo kiedy.

      Barbasiu, miałaś nosa z tym powrotem "z zaświatów" Alice Morgan :] Ale - po kolei.

      Stanęło na tym jak zrozpaczony śmiercią żony, samozwańczy mściciel Tom Marwood kładzie trupem sierżanta Ripleya, ścigającego go nocną porą, tuż po udaremnieniu przez policję kolejnego zabójstwa. Kiedy na miejsce dociera John Luther, jego partner już nie żyje. A Tom Marwood staje pod domem w którym mieszka John. W domu jest przyjaciółka Luthera - Mary. Zupełnie pochłonięty swoją misją naprawiania świata, Tom chce zabić Mary w zemście za to, że John pokrzyżował jego plany zabicia pedofila, ktorego po 15-letniej odsiadce zwolniono do domu. Tom to specyficzny morderca - wszystkie swoje plany, wraz z płomiennymi speechami przeciwko nieudolności i dezynwolturze wymiaru sprawiedliwości, ogłasza w internecie, na stronie poświęconej pamięci swojej zamordowanej żony. Zyskuje liczne głosy poparcia dla swojego "wyrywania społecznych chwastów" za pomocą oślepiającej przemocy w stylu Toma i Jerry'ego :]

      A zatem...

      Mary zauważa Toma pod oknem, z karabinem w łapach. Ona wie, co się dzieje, media trąbią live o zabójstwie policjanta kilka ulic dalej. I wie, że John prowadzi tę sprawę. KOjarzy Toma, bo go pokazują w telewizorze. Przerażona jest, a kiedy Tom strzałem z karabinu rozwala drzwi na dole - Mary rzuca się do ucieczki. Tylko którędy ? Jedyna droga ewakuacyjna, to boczne oszklone drzwi. Nie ma jednak klucza, Luther musiał go gdzieś położyć. I kiedy Mary gorączkowo go poszukuje, Tom łazi po całej chałupie i jej szuka. Widzi swoje odbicie w lustrze. Zbiera mu się na płacz. Z dziwną odrazą - strzela w to lustro. Mary znajduje klucz, leżący na górnej ramce drzwi. Otwiera je i chodu. Do jakiegoś opuszczonego domu po drugiej stronie ulicy. Tom słyszy kroki, wybiega głównym wejściem, ale nie wie dokąd Mary pobiegła. Kręci się po okolicy, a potem znika.

      Mary trafia pod opiekę... Starka, który wraz z Gray, ciągle prowadzą nieoficjalne, aczkolwiek akceptowane cichaczem przez szefa Luthera, dochodzenie w sprawie rzekomych nadużyć i przekroczeń prawa jakich John miał się dopuścić. NIe mówiąc tego wprost, Stark sugeruje że to John całą sprawę wyreżyserował, nasłał Marwooda, aby zastrzelił Mary. Jest to dla niej przerażająca informacja. Śmierć Ripleya też, oczywiście, dla obojga psów gończych jest dowodem na to, że John po prostu pozbył się kolegi, który występował przeciw niemu. Nie mają pojęcia, że JOhn dotarł do zeznań jakie Ripley złożył, w których wyłącznie gloryfikował Luthera.

      Śmierć Ripleya oczywiście jest szokiem dla wszystkich w wydziale. Jeszcze większym jest aresztowanie jakie następuje chwilę później. Stark i Gray skuwają Johna i aresztują pod zarzutem zabójstwa Ripleya i próby zabójstwa Mary. Szef wydziału nie protestuje, ale minę ma boleściwą. Zarzuty są dokładnie takie jak wyżej : że to Luther ustawił całą akcję podczas kilkuminutowego kontaktu z Marwoodem [był taki, ale wtedy John nakłaniał Toma do poddania się, tylko i wyłącznie]. Wg Starka i Gray - był to dil. Luther dlatego nie złapał Toma, bo potrzebował go do "posprzątania swojego burdelu". Konstrukcja cholernie naciągana, ewidentnie dyktowana obsesją przypisania czegokolwiek Johnowi. Na sugestię, że zabił Ripleya albo zlecił to zabójstwo odpowiada walnięciem pięścią w stół i krótkim "Ja go kochałem !". Więcej nie musi dodawać.

      Stark tak bardzo chce ud,upić Johna, że podejmuje decyzję, by go wywieźc w jakieś nieznane nikomu miejsce - "Tu ma zbyt wielu lojalnych przyjaciół", powiada. I to jest jego pierwszy błąd.

      Podczas wywózki - nagle auto łapie kapcia. Ktoś podłożył kolczatkę na jego drodze. Jest noc, ciemno, aż tu nagle eksploduje granat hukowy i zaczyna jakiś dym się unosić w powietrzu. Stark i GRay zataczają się porażeni, a z mgły wyłania się postać w masce gazowej. Wchodzi do auta, gdzie siedzi skuty John, zdejmuje maskę i jakby nigdy nic rzuca "Cześć". Kto może mieć takie entree ? Tylko Alice MOrgan. Anioł stróż :] Cóż, są różne anioły ;]]

      Zabiera Johna do jakiegoś mieszkania. "Twoje ?", pyta John, na co ona odpowiada "Chyba żartujesz" :] i dodaje "Pozbądź się tego płaszcza, trudniej cię będzie wyśledzić". TO metafora, płaszcz który Luther nosi zawsze i wszędzie, jest oznaką jego policyjnej tożsamości, a Alice od dawna sugeruje mu, że powinien odejśc z policji, bo jest za dobry do takiej roboty, a przede wszystkim - jako policjant nie może być w pełni sobą. Oglądała wiadomości, wie co się dzieje, i ma dla niego propozycję ucieczki - i nawet fałszywy paszport. Tylko wyjechać. JOhn jednak nie może zostawić spraw w takim bałaganie. "To twoje sumienie i zasady są problemem. Zabiły więcej ludzi niż ja", tłumaczy mu w swoim stylu Alice.

      Na policji myślą, że to Tom Marwood uprowadził Johna. Szef wydziału kategorycznie każe Starkowi nie mieszać się w sprawę. Wyraźnie przejmuje się losem Johna. Stark jest wściekły, zjadliwie komentuje "Górę bierze lojalność wobec Johna Luthera, prawda ?".

      Stark i Gray po tym jak John im się ulotnił - wywozą Mary do jakiegoś opuszczonego hotelu, może starego apartamentowca. Stark ma nadzieję, ze John będzie jej szukał, dostanie namiary u swoich "przyjaciół w policji", a wtedy będzie można go nawet odstrzelić. To już gra zupełnie osobistych ambicji.

      John pyta Alice, gdzie się podziewała [przez ostatnie 3 odcinki :)]. Ona na to, ze "wyszła za mąż" i że mąz "odszedł". John coś przeczuwa, na co Alice "Wiesz, dziewczynki marzą o kucyku, a ja zawsze marzyłam, żeby być wdową" :] NIgdy nie wiadomo, kiedy konfabuluje, a kiedy mówi prawdę, a zważywszy na to, że prawdopodobnie zabiła swoich własnych rodziców - jest to dylemat zaiste frapujący.

      Kiedy Alice pyta Johna o "stan cywilny", John przyznaje, że jest jakaś kobieta. Alice : "INteresująca ?", John : "Dla kogo ?", Alice "Dla mnie" :]]. A potem sugeruje Johnowi, że szukanie namiastki zmarłej żony, to kiepski pomysł i szkodliwy dla niego i dla Mary. MÓwi tak, bo w to wierzy, czy mówi tak, bo uważa, że to ona, Alice MOrgan himself, jest dla Johna najwłaściwszą kobietą ? Zapewne pół na pół, tyle że ta druga połowa wynosi jakieś 99 % :]

      John ma plan jak schwytać Toma. Schwytać - nie zabić. Prawdopodobnie Tom sam się zabije, aby uniknąć złapania przez policję. Jedyna szansa, aby go wziąc żywcem, to - jak mówi Luther "Odebrać mu to, co najcenniejsze : męczeństwo i zemstę". Gośc ma "kompleks bohatera", potrzebuje akceptacji publicznej dla swoich działań, motywuje go pamięć zmarłej żony, a zatem zemsta. I chętnie umrze w imię sprawy jakiej się poświęcił. Alice "TO okrutne, co planujesz", na co John "Najokrutniejsze na jakie mogłem wpaść". To mi się podoba. Żadne tam "Utnę mu nogę, to go będzie bolało" - NIE, tutaj wszystko rozgrywa się na poziomie psychologii.

      Tylko gdzie jest teraz Tom ? John "Jakbyś była nim, to co byś teraz zrobiła ?", Alice : "Dajcie mu punkt podparcie, a poruszę Ziemię"... Jak zawsze ma rację.

      Tom porywa kobietę. Prosto z jej mieszkania, w biały dzień. Nie jest to przypadkowa kobieta. Nazywa się Natalie Green. Jest żoną lekarza więziennego, Joe'ego Greena. I jest w czwartym miesiąciu ciązy. Jakie znaczenie dla sprawy mają państwo Green ? Otóż pan Green, jako lekarz więzienny, ma dostęp m.in do Milana Knizaca, czyli odsiadującego wyrok zabójcy ukochanej żony Toma. NIetrudno się domyśleć, czego Tom może chcieć od Joe'ego i po co mu Natalie.

      Aby znaleźć tę "dźwignię do poruszenia Ziemi" Alice i John muszą mieć akta policyjne. Tylko jak się do nich dostać, skoro oboje są poszukiwani jako oskarżeni o morderstwa ? :]

      DLa Alice sprawa jest prosta - pewnym krokiem przychodzi na komisariat londyńskiej policji i uzyskuje dostęp do szefa wydziału. "Jest pani poszukiwana za morderstwo, powinien panią natychmiast aresztować", powiada szef, ale Alice ani na moment nie traci swojej ironicznej swobody i pewności siebie.
      • grek.grek Luther ser 3, odc 4 [2] 02.07.14, 15:05
        "To na nic - odpowiada - i tak bym uciekła" :] I dodaje, że są ważniejsze sprawy, np. zycie Johna Luthera. A co z faktem, ze jest on oskarżony o zabójstwo ? Alice : "To absurd ! MOje winy są niepodważalne, co pan wymyśli - ja to na pewno zrobiłam. Ale John to moje absolutne przeciwieństwo" [czy to nie kapitalny cytat, Alice to jest postać pod tytułem "larger than life" ;)].

        Pytanie jest proste : czy policji bardziej zalezy na aresztowaniu panny Morgan czy na ocaleniu życia Johna ? John jest immunitetem Alice. I dlatego wychodzi ona spokojna i wyluzowana, tak jak weszła, z policyjnej paszczy lwa - i to w dodatku uzbrojona w cały plik poufnych dokumentów.

        Teraz tylko muszą wytypować właściwego konia. Ale najpierw tematy osobiste :] John : "Dlaczego wróciłaś ? Nie kłam, widziałem pudełko po butach, jesteś w Londynie od wielu tygodni", Alice : "Po ciebie", John : "Ale ja...", Alice : "Daj spokój Z NIĄ, po tygodniu miałbyś dość" :]]

        Zatrzymują się w jakiejś opuszczonej dzielnicy. JOhn dzwoni do Mary. Stark i Gray od razu rzucają się do aparatury, żeby słuchać całej rozmowy. John upewnia ją, że nie jest winien żadnego z przestępstw, o której go oskarżono. Dodaje, zaskakująco, że Stark "ma dobre intencje, chociaż jest fiutem" oraz "GRay to dobra kobieta, trzymaj się jej, gdyby zrobiło się gorąco". W tym czasie kumpel Johna z wydziału, Benny - spec od podsłuchów i namierzania - lokalizuje miejsce pobytu Mary. Za chwilę John dostaje od Benny'ego SMS-a z adresem, pod którym jest Mary.

        Do Gray wreszcie dociera, że Stark prowadzi własną grę - nie wyłączył telefonu Mary, wiedząc że jeśli John zadzwoni, to po to by ją namierzyć, dzięki pomocy "Lojalnych przyjaciół z policji". A zatem : Stark nie chce chronić Mary przed Lutherem, on chce ją wykorzystać jako przynętę.

        Alice typuje bezbłędnie - Joe Green, lekarz więzienny, mający dostęp do Milana Knizaca, zabójcy żony Toma. Oto "dźwignia", którą Tom "chce poruszyć Ziemię", czyli dokonać swojej wymarzonej zemsty.

        Luther dociera do Joe'ego Greena w jego mieszkaniu. Facet właśnie rozpacza, bo dostał telefonicznie propozycję nie do odrzucenia od Toma : ma zabić [zastrzykiem, lekami, dowolnie] Milana Knizaca. Jesli tego nie zrobi Tom zabije jego ciężarną żonę.

        Luther najpierw uspokaja miotającego się Greena, a potem odbiera mu telefon. Prosi Benny'ego o to by sprawdził namiary ostatniego numeru, z którym ten telefon miał połączenie. W ten sposób chce ustalić miejsce pobytu Toma.

        Tymczasem Marwood odstawia nowy internetowy szoł. Ma kolejną ofiarę - niejakiego Ryana Clarka, kierowcę-zabójcę. Trzyma go w hallu jakiegoś starego hotelu albo biurowca. Świetna lokalizacja : pomieszczenie jest duże, jasne, puste. Clark siedzi na krześle, skrępowany i chyba nieprzytomny. Tom Marwood wygłasza przemówienie do kamery na statywie : ogłasza, że będzie zabijał jednego zbrodniarza dziennie, aż do momentu gry premier zgodzi się na referendum ogólnokrajowe w sprawie dopuszczalności kary śmierci. Nagranie zapewne udostępni później w sieci.

        I kiedy tak dobrze mu idzie - pojawia się John. Bez broni. "Domagasz się prawa wyboru dla społeczeństwa, ale Justinowi Ripleyowi nie dałeś wyboru" - punktuje do na wejściu Luther. Tom w odpowiedzi obwinia właśnie jego o śmierć partnera. Niespodziewanie dla Toma pojawia się kolejny aktor w tej scenie... Alice - z kamerą, za jego plecami, filmująca wszystko. Tom jest zmieszany, ale kontynuuje swoją gadkę o zdeprawowanym wymiarze sprawiedliwości i konieczności brania spraw we własne ręce przez obywateli. Alice deneruje go jednak na tyle mocno, że co chwila krzyczy, żeby przestała filmowac i odłożyła kamerę. Alice nie słucha.

        Skutkuje dopiero gdy Tom wyciąga z kurtki dodatkowy pistolet i mierzy do Johna i Alice jednocześnie. Alice odkłada kamerę i ucieka.

        John klaruje taktycznie Tomowi, że jak ludzie zobaczą, że co wyrabia, to przestaną go lubić - "CHcesz mnie zabić ? I jak to wytłumaczysz ? CO z Natalie Green ? - jak ludzie się dowiedzą, ze jesteś mordercą i porywaczem, to cię znienawidzą". Tom skrada się do poozstawionej przez Alice kamery i powiada "Nikt się nie dowie". Problem w tym, że w kamerze... NIE MA taśmy :] ALice uciekła z taśmą :]]

        Teraz John ma haka. "Powiedz gdzie jest Natalie Green, a ja ci oddam taśmę" - proponuje John. Wściekły Marwood strzela mu w nogę, John pada. Marwood zabiera mu telefon. Znajduje tam od razu namiary na Mary. Teraz on ma przewagę ; "Taśma za taśmę" - proponuje Johnowi.

        Alice jest pierwsza na miejscu, w którym się umówili z Johnem, ale John nie dociera, wiec Alice realizuje samodzielnie plan. Zjawia się w tym pustym biurowcu, w którym Stark i Gray trzymają Mary.

        John gramoli się i kuśtyka dzielnie ulicą, ale może tylko zadzwonić do Mary i wiedząc, ze Stark z Gray słuchają tej rozmowy, wykrzyczeć, żeby "zabrali stamtąd Mary !", a potem sam dzwoni na policję żeby wysłano wsparcie pod ten adres. Stark oczywiście nie wierzy Johnowi, sądzi że chce ich wywabić ze środka i załatwić.

        Alice wywabia ich z pokoju [o gabarytach lotniska] banalnym numerem : niedbałym gestem strąca ze schodów kosz na śmieci. Gray i Stark natychmiast wypadają z pokoju i ruszają na obchód po korytarzach z bronią gotowa do strzału. W tym czasie Alice spokojnie dostaje się do środka. COś kasuje w komputerze, a potem w swoim stylu mówi do Mary "Jeśli jeszcze raz zdradzisz Johna : zabiję cie i zjem". I wychodzi.

        Zaraz jednak musi wracać. W budynku pojawia się Tom Marwood. Wypada znienacka naprzeciw Starka i zabija go potężnym strzałem ze strzelby [odrzut ciała zaiste efektowny, aż czuć siłe tego strzału]. Gray rzuca się do ucieczki. Tom łapie ją jednak szybko. Pyta ją "Ty jesteś Mary ?", Gray jest przerażona, jej życie wisi na włosku, odpowiada jednak "Tak, to ja", ale Tom zastanawia się sekundę i kręci głową "Nie sadzę, słyszałem głos Mary, ty masz inny". Gray, pod lufą strzelby wycelowanej w nią, próbuje wybadać czy to John wysłał tutaj Toma. Ale Tom na jej pytanie reaguje z najwyższym zdumieniem "What ?!".

        Za chwilę Tom przeszkuje ją i znajduje jej legitymację policyjną. Słychać strzał... Ale nie widać czy strzelił do niej czy nie. Strzał słychać z perspektywy Alice i Mary będących w pokoju na piętrze [najwyższym zresztą]. Muszą uciekać. Mary zamyka drzwi wejściowe, a Alice próbuje otworzyć boczne, przeciwpożarowe. Tom już jest pod wejściowymi. I w momencie kiedy je rozstrzeliwuje, Alice się udaje i uciekają przed nim. [w tym samym momencie John odbiera auto jakiemuś przypadkowemu kierowcy, więc wiadomo, że i on za chwilę znajdzie się w akcji].

        Przez moment trwa ściganka po korytarzach i przez kolejne drzwi, dzięki sprytowi Alice - ona i Mary wpadają w ręce Toma o 5 minut później niż gdyby Alice była tylko nieco mniej sprytna :]
        Na miejscu jest już John. I jest świadkiem złapania ich przez Toma.

        dramatyczny finał w 3 poście :]



        • grek.grek Luther ser 3, odc 4 [3] 02.07.14, 15:54
          I zaiste dramatyczny jest on :]

          Tom pod bronią prowadzi Mary i Alice na dach. Trudno o efektowniejszą scenografię. JOhn idzie, pardons - kuśtyka, za nim. Namawia Toma do powiedzenia, gdzie jest Natalie Green. Na dole już melduje się policja, na kogutach, sygnałach i w klasycznym enturażu samochodowym.

          Zaraz zginę i już się tego nie dowiesz", odpowiada na pytanie Johna Tom Marwood.

          I startuje z propozycją, która zupełnie może podciąć nogi. "Wybieraj - mówi do Johna - którą mam zabić ? Poznaj go uczucie, gdy w zasadzie NIE MASZ wyboru i jesteś bezsilny". Mary czy Alice ?

          Luther jest zasapany i dodatkowo skonfundowany wagą decyzji jaką się na nim gwałtem chce wymusić. "NIe umiem wybrać", przyznaje. "Straszne, prawda ? CÓż za bezsilnośc, i nawet nie będziesz w stanie mnie ukarać", dobija go Tom. Odlicza od pięciu. Przy "jeden" John przerywa mu. "POdjąłem decyzję !".

          Tom ponagla go "Która ?". John patrzy na nie obie - Alice wygląda na zdeterminowaną i ciekawą, a Mary chyba w ogóle z przerażenia zdązyła umrzeć w międzyczasie. TOm ma strzelbę skierowaną w głowę Mary, a pytanie brzmi jak wybór... uczuciowy Johna. To przecież jasne w tej sytuacji.

          "ALice !", mówi John. Tom każe mu powtórzyć, więc John głośniej "ALice !". Alice - ale w jakim sensie ? BO chce "z nią być" ? Czy chce jej śmierci, więc "nie chce z nią być ?", a może... a moze dlatego, że daje jej znak, że może atakować, bo nic jej nie grozi w tym momencie, zanim Tom przesunie strzelbę zza głowy Mary Alice zdązy go potraktować jakimś gwoździem, którego używała do otwierania drzwi [zapomniałem o tym napisać]. Tom pada, krew z tętnicy szyjnej się ulatnia. LUther podbiega do niego. Przyciska otwór palcem - w ten sposób Tom przeżyje aż do przybycia na dach lekarzy, a zapewne już są na dole,razem z całą policyjną kawalerią.

          Tom chce umrzeć, to owo "męczeństwo", które planowal mu odebrać John. Domaga się, żeby Luther przestał go ratować. Ale John daje mu wybór : "POzwolę ci umrzeć, ale coś za coś - powiedz gdzie jest Natalie Green". Sytuacja jak z początku 1 odcinka 1 sezonu - tam też Luther gral ze ściganym przestepcą w ten sposób. Banditiero wisiał na palcach nad zapaścią w jakimś starym magazynie, a John wyduszał od niego informację, gdzie jest porwana dziewczynka : uzyskał informację, podtrzymywał gościa aż do momnetu kiedy policja potwierdziła, że dziecko jest bezpieczne - potem pozwolił mu spaść.

          Teraz gra ma tę samą stawkę, ale przestępca jest inny - ten chce umrzeć. Chce zostać bohaterem. I dlatego przyjmuje warunki Johna. Daje mu informację. A JOhn mimo to nie pozwala mu umrzeć. Tamuje krew, aż do momentu, kiedy Toma przejmą lekarze.

          Policja znajduje Natalie pod wskazanym adresem.

          Luther odprowadza wywożoną na noszach Gray, a zatem Tom Marwood jej nie zabił. Gray może się wyleczyć z obsesji dopadnięcia Johna, już wie jaka jest prawda. W policyjnej karetce siedzi Mary, cała zapłakana i oszołomiona. John ją tam odwiedza. Przytulańce i tak dalej, ale po tym wszystkim - nie będzie tej mąki chleba. TO rozstanie.

          A co z Alice ?

          A ALice czeka na Johna w starym miejscu. Na moście :] I on tam idzie, pardons - kuśtyka.
          Wita go w swoim stylu "DOkonałeś trafnego wyboru" : ma na myśli to na dachu czy to to TERAZ ? Może jedno i drugie. A potem znów mówi mu, że powinien pozbyć się płaszcza. Tym razem John nie oponuje i płaszcz ląduje w Tamizie. Wreszcie wyłazi słońce - dajcie wiarę, albo nie, ale to pierwsza scena w tym serialu, gdy świeci słońce. CO zapewne ma ilustrować nie tylko ponurą stronę LOndynu i świata, jaką "Luther" ma ambicję opowiadać, i - O jakiej chce opowiadać - ale i nastroje głównego bohatera.

          Ruszają przed siebie, kamera filmuje efektowną panoramę LOndynu z nimi jako małymi punkcikami na dole, atmosfera klasycznego finału sezonu, Alice zadaje fundamentalne pytanie "I co teraz ?", na które John nie udziela odpowiedzi, a ktore zadaje sobie pewnie każdy, komu ten serial przypadł do gustu - będą nowe odcinki ? :] Czy może nie ma to większego sensu, jesli Luther przestał być policjantem [płaszcz w Tamizie], a jego dwuznaczna relacja z inteligentną, czarującą zabójczynią Alice Morgan doczekała się rozstrzygnięcia ?

          www.youtube.com/watch?v=m-jm2mnqtzc
          www.youtube.com/watch?v=k5BJEfzhqpA
          ten finałowy odcinek mógłby spokojnie być skróconym filmem kryminalnym. Doskonale poprowadzony i napisany.

          Powrót Alice - jakże oczekiwany, nawet jesli trochę zabawiła się w komandoskę, chociaż - tak trochę tylko. Jej wdzięk, riposty, onelinery i cały styl bycia w jaki wyposaża ją kapitalna Ruth Wilson wszystkie wątpliwości rozprasza i unieważnia.

          Idris Elba rozbił bank. Gra znakomicie, pasuje świetnie, czuje tę rolę i swojego bohatera bezbłędnie i ma ten rodzaj fizycznej obecności ekranowej, który nadaje tej postaci odpowiedni rys, a do tego znakomicie zgrywa to w wiarygodnością psychologiczną, zarówno jak chodzi o osobiste zmagania Luthera, jak i o sposoby rozgrywania pojedynków z przestępcami.

          Jest też połączenie z Holmesem, no jakze by nie miało być ! :] Tak Sherlock Holmes, jak i John Luther tworzą bliskie relacje z kobietami, któree ich przechytrzyły i ograły. Tak jak Holmes zapałał sympatią nie tyle dla pięknej szyi Irene Adler, ile dla jej intelektu, dzięki którego urodzie szyja stała się atrakcyjna - tak John Luther nie tyle uległ magii oczodołów Alice Morgan, ile jej błyskotliwości, dzięki której była w stanie zabić rodziców i uniknąc za to kary, i zrobiła to w sposób graniczący z brawurą [1 odcinek 1 serii].

          Wspaniałe scenariusze, pisało je chyba kilku ludzi, ale oficjalnie odpowiada za całośc Neil Cross.

          Kapitalne lokalizacje : opuszczone budynki, stare robotnicze dzielnice, a nawet jesli metro, luksusowy wieżowiec albo cośtam podobnego, to w stylu który unieważnia znaczenie tej urody. Niezwykle klimatyczny, mowiąc prosto. Panoramiczne ujęcia Londynu też bardzo dobrze wplecione w fabułę. I ciemnośc, szarzyzna, jesień na każdym kroku, brak słońca, cięzka pogoda angielska, tutaj znajdująca swój głębszy sens : świat zbrodni nie może być słoneczny, musi być taki jak w "Siedem", gdzie pada deszcz i rzeczywistośc pełna jest brudu i kurzu. Słońce atakuje w ostatniej sekwencji, ale bynajmniej nie dlatego, że ma się coś zmienić w tym pesymistycznym obrazie. Tutaj jest inaczej, ale to nic zdrożnego :]

          Muzyka dodaje szwungu akcji albo wygrywa osobiste tonacje. Kawałek wejściowy chyba ma już swoją rangę, psychodelia nawiązująca do jądra psychologii postaci Luthera i świata w którym istnieje :

          www.youtube.com/watch?v=283kL_khAtc
    • grek.grek "Młode wilki" [1995], czyli "filmy na 25-lecie" 03.07.14, 14:25
      pamiętacie jeszcze ? :]

      wiadomo : grupka dopiero-co absolwentów liceum zamiast normalnie pracować albo studiować, trudni się przemytem z ziemi niemieckiej do polskiej albo vide versa. dzięki temu mają forsę, o ktorej ich wyjątkowo zdolny [średnia ocen 5,8 za całe 4 lata] kolega może tylko pomarzyć, nawet jeśli za swoje doskonałe stopnie szkolne dostał w nagrodę komputer wielkości małego fiata.

      potem ten zdolny zostaje zwerbowany, bo grupa jest w kłopotach i potrzebuje "kogoś nieopatrzonego" - przyłącza się do zatem, pomaga kolegom, a także zdobywa dziewczynę [Amerykankę, notebene córkę starego przekręciarza mającego układy w polityce i wymiarze sprawiedliwości], a tym samym gangsterowi szczecińskiemu Czarnemu. koniec końców i tak młodzież oraz ich kierownik są tylko pionkami w grze grubych ryb, przez co wszyscy licealiści lądują w piachu, a triumfuje korupcja na wysokich szczeblach i w eleganckich garniturach.

      akcja sensacyjna w tle chyba nikogo nigdy nie interesowała :]

      to co interesowało konsumentów tego filmu, to chyba jest coś, co do dzisiaj przetrwało jako znacząca obserwacja, nawet jeśli upozowana na modłę kina młodzieżowego - jak żyć, panie premierze ? to zainteresowało wtedy i zostało dziś.

      jak żyć na początku lat 90, czyli w nowej rzeczywistości, gdzie tworzą się dopiero zręby normalnego kraju, gdzie system społeczny, polityczne układy, wpływy, instytucje tkwią we wstępnej formie organizacji. powstają więc pierwsze fortuny, rusza giełda, hasło że pierwszy milion trzeba ukraść ma popularność niezmierną, rodzi się mafia i na dużą skalę odbywa się szmugiel. a ludnośc polska jest jak gromada klientów czekających na otwarcie marketu z przeceną - kto dobiegnie pierwszy do stoiska i złapie towar, ten wygrywa. a wygrywa nie ten kto mądry, ale ten kto najbardziej bezwzględny i zdeterminowany, nie obawia się palnąć konkurenta w cymbał, a jesli trzeba, to i wrzucić mu granat do samochodu. reszta nie wie, co się wokół nich dzieje, a jak się dowie, to już będzie ustanowiony podział na tych, co mają wszystko i pozostałych, którzy nie mają nic albo mają dokładnie tyle, by zacząć się mozolnie wspinać po drabinie, z perspektywą "życiowego sukcesu" w postaci osiągnięcia 1 % tego co mają ci, którzy mają wszystko, bo kradli albo wymuszali wtedy, kiedy były do tego sprzyjające okoliczności.

      najciekawszy w tym filmie jest początek, kiedy zderza się rzeczywistość zdolnego ucznia, porządnego dzieciaka, z ojca robotnika z jego rozwydrzonymi kolegami ze szkoły - on dźwiga komputer, który dostał w nagrodę od postkomunistycznego cwaniaka, sponsora szkolnego, a oni wożą się drogimi samochodami, balują, piją najlepsze wódki i stać ich by z "wyższej klasy" dziewczynami pójśc do najlepszych lokali. imponuje to prymusowi, mimo pełnej świadomości, skąd te pieniądze oni mają.

      bardzo dobrze zarysowany zostaje ten kontrast w dwóch-trzech ujęciach. najpierw, kiedy pan Średnia 5,8 przypadkiem ląduje na zabawie po-maturalnej w posiadłości, którą zamieszkują ci jego koledzy. szampan, długie nogi, samochody... a potem rankiem wraca do domu : blok, po pod blokiem starsze panie medytują i paru podpitych ławkowych filozofów zatacza się z flaszką. w domu ojciec, który po latach uczciwej pracy dorobił się choroby serca. co musi czuć młody człowiek postawiony w takiej sytuacji ? przecież ten "jego świat", to kompletna porażka. nawet jak pójdzie studiować, to zapewne lepiej nie będzie.

      przede wszystkim zaś, nigdy nie zaimponuje dziewczynie, która wpadła mu w oko. córce tego cwaniaka postkomucha. Amerykance. jak może o nią konkurować z tymi wszystkimi kolegami, co to mają prawe biodra niżej od lewych, bo ich portfele wzmagają grawitację ?

      potem prymus dostaje wakacyjną pracę w jakimś rowie kanalizacyjnym przy budowie biurowca, a i to po znajomości majstra z jego ojcem. i wtedy grupa przemytnicza zagina na niego parol, bo mają problemy na granicy - skończył im się układ z celnikami. ktoś lepszy im teraz płaci. potrzebują więc nowej twarzy do przeszmuglowania paru rzeczy, pan Średnia 5,8 jest dostatecznie bystry i co najważniejsze - najwyraźniej ma motywację.

      następuje spotkanie na mieście. do prymusa przyjeżdza jeden z przemytników, ksywa Cichy. auto sportowe, grzywka prawidłowa, ciuchy od "armaniego", opalony jak modeling. w szkole miał pewnie same tróje. chociaż niegłupi z niego typ, a i z gestem szerokim, lubiący dzieci oraz o marzeniach przeciętnego Polaka, czyli domek ogródkiem + żona + potomstwo . a nasz szóstkowy uczeń ? strój budowlańca ulicznego, umazany wapnem, z nadzieją że może po 30 latach harówy dorwie kółko od samochodu i dziury na okna w tym domu pana modela, który go sobie wybuduje i wprowadzi się pewnie za jakiś rok.

      uderzająca perspektywa : 30 lat wyniszczającej roboty i może jakaś emeryturka, a tutaj kolega z klasy, który już dziś ma to, o czym pan Szóstka może tylko pomarzyć, a za chwilę mieć będzie dwa razy więcej. ten kolega już przebiegł cały dystans, a pan Szóstka ciągle stoi w blokach, no może właśnie usłyszał strzał startera : zarobi swoje pierwsze pieniądze, bynajmniej nie za walory intelektualne jakimi dysponuje.

      piękne zderzenie nie tylko kultur, ale i oczekiwań młodych Polaków w początkach "wolności", nieprawdaż ?

      nie stopnie decydują, nie pilność w szkole, więc nic się nie zmieniło - kiedyś decydowały układy, dziisaj decydują układy, a i jutro będą decydowały także one. inteligent zanim przetrze okulary, to już będzie na aucie. a oczekiwania przeciętny Kowalski ma zawsze te same, i marzenia też się nie zmieniają jakoś radykalnie - "dojśc do czegoś", czyli mieć kasę, "pozwolić sobie na odrobinę luksusu". zapowiedź nowych czasów, smutne zderzenie ideałów z realnością rzeczywistą.

      i jak tu mieć za złe, że pan 5,8 Na Świadectwie dał się temu złapać w siatkę ? najpierw niby nie chce, potem "ale tylko raz", aż wreszcie wsiąka w towarzystwo. finał jest oczywiście mało przyjemny, koledzy giną, jemu się udaje przetrwać i chyba nawet ma prolongatę na związek z tą dziewczyną, niemniej - czy zostaje mu jakaś nadzieja ?

      przekonał się, że mafia to nie jest świat dla niego, ale z drugiej strony - jaką daje receptę pan reżyser ? bądź uczciwy, pracuj, może nawet Amerykanka to doceni ? a co z marzeniami o życiu jak Carringtonowie ?

      to jest właśnie, wg mnie, kolejna ciekawa rzecz w tym filmie - reżyser pokazał, że można na skróty, co wprawdzie się finalnie nie opłaciło bohaterom, ale czy alternatywa jest aż tak fajna ? przecież im wystarczyło się wycofać z interesu i po prostu sensownie zainwestować to, co już mają. tak radził pan Prymus. nie posłuchali, a moze dopiero chcieli posłuchać.

      "Pożyć chociaż tydzień tak, jak oni !" - wykrzykuje równie jajogłowy kolega pana Szóstki, kiedy trafiają na to party na zakończenie szkoły do posiadłości Czarnego. zdanie definiujące to, co z tego filmu zapamiętała grupa docelowa :] i co zostało do dziś.

      Kultura pokazywała "MW" jako jeden z filmow "na 25-lecie odzyskania" i wydaje mi się, że słusznie ?

      jak sądzicie, Czcigodni ?

    • grek.grek będzie IV seria "Sherlocka" 03.07.14, 15:34
      same dobre wieści :] :

      kultura.gazeta.pl/kultura/1,114628,16260526,Moriarty__Tesknicie_za_mna__Bedzie_nowy_sezon__Sherlocka_.html#BoxKultTxt
      • siostra_bronte Re: będzie IV seria "Sherlocka" 03.07.14, 17:00
        Dzięki za linka :) O tym, że będzie czwarta seria wiadomo było od dawna, ale bez konkretnych terminów.
      • pani_lovett Re: będzie IV seria "Sherlocka" 03.07.14, 17:40
        Dobra wiadomość. :)
    • grek.grek letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 03.07.14, 15:39
      przewidziano 5 spektakli, dzisiaj pierwszy - "Czwarty manekin", z opisu : "śledztwo dotyczy włamu do kasy pancernej w Instytucie Metali, gdzie łupem złodzieja padła... teczka zawierająca delegacje pracowników do obiektów wojskowych".

      rzecz z '71.

      start dziś o 21: 15.
      skaczemy ? :]
      • siostra_bronte Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 03.07.14, 16:59
        Dzięki, Greku za info. Przegapiłabym, bo w "Teletygodniu" podany jest sam tytuł. Ani słowa, że to Kobra!
        • grek.grek Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 04.07.14, 14:50
          cała przyjemność po mojej stronie, Siostro :]

          jak Ci się spodobał ?
      • pani_lovett Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 03.07.14, 17:36
        Skaczemy. :) Dobrze, że zapowiedziałeś, bo nie wiedziałam, że Kobra znów powraca.
        • grek.grek Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 04.07.14, 14:52
          niestety, z przyczyn obiektywnych nie udało mi się skoczyć z Tobą [z Wami] - mam nadzieję, że mnie objaśnisz/objaśnicie, czy spektakl dobry był :]
          • siostra_bronte Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 04.07.14, 17:37
            Greku, niewiele straciłeś. Trochę to było siermiężne. A kryminalna intryga tak zawikłana (i średnio pasjonująca), że kompletnie się pogubiłam :) Na plus plejada znanych aktorów (m.in. Wilhelmi), anturaż epoki i fajny kawałek Beatlesów w scenie prywatki.
            • pani_lovett Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 04.07.14, 18:26
              siostra_bronte napisał(a):

              > Greku, niewiele straciłeś. Trochę to było siermiężne. A kryminalna intryga tak
              > zawikłana (i średnio pasjonująca), że kompletnie się pogubiłam :) Na plus pleja
              > da znanych aktorów (m.in. Wilhelmi), anturaż epoki i fajny kawałek Beatlesów w
              > scenie prywatki.

              Tak.

              Ja zasnęłam w trakcie tej Kobry. :/

              Miejmy nadzieję, że kolejne seanse Kobry będą bardziej udane.
              • grek.grek Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 05.07.14, 12:13
                :] miejmy nadzieję.

                ja mam dodatkową taką jeszcze, że następne już obejrzę ;]
                • pani_lovett Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 05.07.14, 16:55
                  grek.grek napisał:

                  > ja mam dodatkową taką jeszcze, że następne już obejrzę ;]

                  No nie wiadomo. Przedwczoraj się z nami umawiałeś, a nie obejrzałeś. ;)
            • grek.grek Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 05.07.14, 12:12
              dzięki, Siostro, Twoja recenzja jest jak balsam na moje wyrzuty sumienia :]]

              • pani_lovett Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 05.07.14, 16:56
                grek.grek napisał:
                Hehehe!
              • pani_lovett Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 05.07.14, 16:58
                grek.grek napisał:

                > dzięki, Siostro, Twoja recenzja jest jak balsam na moje wyrzuty sumienia :]]
                >
                Przedwczoraj się z nami umawiałeś, a potem zostawiłeś nas SAME z taką zawikłaną sprawą kryminalną.
                • grek.grek Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 06.07.14, 17:34
                  mam nadzieję na dyspensę od Was :]
                  • pani_lovett Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 06.07.14, 18:50
                    W drodze wyjątku, niech już będzie ta dyspensa. ;)
                • siostra_bronte Re: letnia Kobra w Kulturze "Czwarty manekin" 07.07.14, 08:00
                  Miałam to samo napisać. Wrobiłeś nas, Greku :)
    • pepsic Mundial mundialem 04.07.14, 21:15
      Tyle się nagadaliście, tymczasem w temacie muzyki głęboka cisza. Why?
      • pepsic Re: Mundial mundialem 04.07.14, 21:16
        ***
        Jestem za Holandią:)
        • pani_lovett Re: Mundial mundialem 04.07.14, 21:36
          Dopiero jutro. :)
          • pepsic Re: Mundial mundialem 04.07.14, 21:47
            Ale ja odpowiadam na zadanie onegdaj zapytanie:)
      • pani_lovett Re: Mundial mundialem 04.07.14, 21:35
        pepsic napisała:

        > Tyle się nagadaliście, tymczasem w temacie muzyki głęboka cisza. Why?

        No wiesz, wszyscy rozemocjonowali rozgrywkami.

        Muzyka świetna, energetyczna, w sam raz na te upalne dni. :) A J.Lo wygląda bosko.
        Gryfny w sygnaturce też ma mundialowy przebój, słuchałam też fajny kawałek.
        • pepsic Re: Mundial mundialem 04.07.14, 21:46
          J.Lo wygląda bosko.
          Ja bym powiedziała, że Pitbul:)

          Ps. W takim razie zwracam honor.
          • pani_lovett Re: Mundial mundialem 06.07.14, 18:02
            pepsic napisała:

            > J.Lo wygląda bosko.
            > Ja bym powiedziała, że Pitbul:)

            Ten typ latynoskiego macho jakoś na mnie nie działa. ;))

      • grek.grek Re: Mundial mundialem 05.07.14, 12:16
        niezłe, ale gdzież im do Maryli Rodowicz śpiewającej "Futbol, futbol, futbol, przezyjmy to jeszcze raz" albo niezapomianego Bogdana Łazuki :]] :

        www.youtube.com/watch?v=Jgej4vMBCyA
        aleś nas przetrzymała :]
        • grek.grek Re: Mundial mundialem 05.07.14, 12:19
          ten link powyżej, to jakaś zima, tu jest właściwe wykonanie. maestro, prosimy :

          www.youtube.com/watch?v=0EVbE5Vzfzo
        • pepsic Re: Mundial mundialem 05.07.14, 12:51
          Proszę, proszę Grek patriota nawet nie zważa na urok pań i taniec brzucha;) Tego z Łazuką to nie znałam (!).

          Bodajże w maju zapowiadałam, że będę zajęta do początku lipca, tudzież że szykuje mi się niespodziewany wyjazd, który okazał się wakacyjnym, miłym przerywnikiem.
          :)
          • grek.grek Re: Mundial mundialem 06.07.14, 17:33
            taniec brzucha Shakiry bardziej mi się podobał. i to chyba nawet nie był brzuch ;]]

            :]
          • pani_lovett Re: Mundial mundialem 06.07.14, 18:05
            Zatem serdecznie witamy po wojażach. :)

    • siostra_bronte "Pasażerka" 07.07.14, 08:13
      Dzisiaj o 23.05 w jedynce. Film Andrzeja Munka, dokończony po jego śmierci przez Witolda Lesiewicza. Sceny, których nie zdążył nakręcić Munk zostały zastąpione zdjęciami z planu i komentarzem z offu. Przez to całość ma poszarpaną konstrukcję, traci rytm, ale mimo to film robi ogromne wrażenie. Wstrząsający i bardzo odważny w podejściu do tematyki obozowej. Wspaniały duet Śląska-Ciepielewska, znakomite aktorstwo całej ekipy. Trzeba koniecznie zobaczyć. Szkoda, że jak już publiczna pokaże klasykę, to po nocy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka