Dodaj do ulubionych

kot Maxx, lat 15

07.05.10, 13:54
Sie rozchorowal kilka tygodni temu, calkowity post, utrata wagi, ciezki
oddech, niemal zupelna hibernacja.
Wet zdiagnozowal cukrzyce. Wiec insulina w domu, pomiary cukru we krwi
glukometrem. Po tygodniu jednak uznalismy, ze poziom cukru jest niepokojaco w
normie. Wiec kolejny wet. Maxx zostal na noc w szpitalu, by go dobadac,
dokarmic kroplowka.
Wczoraj wet zadzwonila, ze nawet jesli jest cukrzyca, to nie ona jest glownym
problemem. Pojechalismy natychmiast, by pomoc w przeswietleniach roentgena-
Maxx obcym sie nie daje.

I tak na jaw wyszedl paskudny zaawansowany guz w plucach. Maxx coraz gorzej
oddycha. Zaproponowala natychmiastowe uspienie. My w szoku i w panice. W
sobote lecimy na tydzien do Meksyku, odwolac sie nie da, opieke w domu mozemy
mu zapewnic, lecz wet nastaje, ze Maxx moze nawet nie dozyc naszego powrotu,
ze moze sie zadusic, sie zameczyc.
Zabralismy go na noc do domu, by go jeszcze miec troche, by go dopiescic, sie
pozegnac.

Obydwaj nie poszlismy dzis do pracy, jestesmy zameczeni lkaniem, kot prawie
sie nie budzi.

Za godzine jedziemy do weta, po raz ostatni.
Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: kot Maxx, lat 15 07.05.10, 14:10
      placze z Wami, Chris... Biedny Maxx.. Zadne pocieszanie teraz nie ma
      sensu, kiedys tu pogadamy. Sciskam Was obu.
      • maria421 Re: kot Maxx, lat 15 07.05.10, 16:09
        To musi byc bardzo bolesne przezycie. Wspolczuje.
        • kan_z_oz Re: kot Maxx, lat 15 07.05.10, 17:22
          W grudniu zeszlego roku musielismy uspic Naszego psa.
          Z rutynowego przegladu u weterynarza w jednym tygodniu - pies byl w
          bardzo dobrej formie na swoje lata. Weterynarz wyczyl tylko maly
          guzek wielkosci groszka na gardle. Tydzien pozniej - rutynowe
          sprawdzienie 'guzka' okazalo sie agresywnym polipem wielkosci
          gruszki w gardle. Musielismy psa natychmiastowo uspic, bo zaczynala
          dusic sie w czasie snu.
          Zwierzeta sa ok i odchodza w spokoju. Ludzie nie sa. Zajelo mi to
          sporo. Jeszcze wiecej mojemu synowi. Ale...zwierzeta towrzysza Nam
          tutaj i zasluja na dobre zycie - bez chorob i trzymania ich w
          takowych. One sa Ok - Nam zajmuje natomiast dluzej. Aby wiec nie byc
          samolubnym i nie przedluzac ich cierpienia, uspilismy psa bo
          nadszedl Jej czas.

          Jakkolwiek to zawsze bylo postanowione nie bylo to ani latwe, ani
          przyjemnie i nie odbylo sie bez wiadra lez.

          Kan
          • chris-joe Re: kot Maxx, lat 15 07.05.10, 17:41
            Tu juz po wszystkim. Jestem pusta skorupa po przedpotopowym gadzie.

            Teraz chalupe trzeba posprzatac, usunac maxxowe rzeczy. Spakowac sie do
            jutrzejszego wyjazdu. Wiec na szczescie mam czym sie zajac. Tydzien w Meksyku
            tez dobrze nam powinien zrobic. Powrot do pustego mieszkania za to bedzie
            zupelnie do dupy...
            • jutka1 Re: kot Maxx, lat 15 07.05.10, 20:36
              Chris, ściskam Cię i Braza. :-((((((((
    • pierdoklecja_prutka Re: kot Maxx, lat 15 07.05.10, 18:41
      Serdecznie współczuję utraty Waszego Przyjaciela w postaci kota.

      --
      wasza pierdo
      • blues28 Re: kot Maxx, lat 15 07.05.10, 19:07
        Chris, bardzo wspólczuje. Mysle jak Stokroc: utrata Przyjaciela :-((
        A Maxx niech odpoczywa i zazywa niebieskich lowów. Bez bólu i
        cierpienia.
        • morsa Re: kot Maxx, lat 15 08.05.10, 01:21
          www.youtube.com/watch?v=e9mQ5jecRf4
          Przykre - ale takze nieuniknione;
          Maxx udal sie na lowy gdzie indziej........
    • luiza-w-ogrodzie Re: kot Maxx, lat 15 08.05.10, 12:21
      Chris, doskonale Ciebie rozumiem. Te male futrzaki pozostawiaja po
      sobie nadspodziewanie duzo pustego miejsca...
      Maxx przezyl 15 lat bedac kochanym i rozpieszczanym a teraz
      przyszedl na niego czas. On juz nie cierpi a i Wasze rany czas
      zaleczy.
      Serdecznie Was sciskam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: kot Maxx, lat 15 09.05.10, 10:35
        Przeżyłam to samo w śierpniu i nadal boli. Może jestem nienormalna i
        zwierzęta zajmuja nienormalne miejsce w moim życiu, ale rozumiem co
        przeżywaćie. Bardzo mi przykro.
        • ewa553 Re: kot Maxx, lat 15 09.05.10, 11:36
          alez Fedoro, u normalnych ludzi - a do takich zaliczam i Was i mnie,
          naleza te zwierzatka do rodziny. Wiec jak nie martwic sie ich
          odejsciem? I tak, nagle wszystko jest puste. Pamietam jak wracalismy
          do domu po smierci naszego pierwszego kotka i oboje z bolem
          stwierdzilismy: NIKT na nas nie czeka! To okropne uczucie. I mam
          nadzieje Chris, ze zdecydujecie sie na nastepnego kotka. Pamietaj,
          to nie bedzie zdradzenie Maxxa, Maxx na zawsze w Waszych
          wspomnieniach i w Waszych sercach zostanie. Ale mozecie stworzyc dom
          kolejnemu kotkowi, a jak on sie Wam odwdzieczy, to Ci nie musze
          chyba mowic. Masz doswiadczenie...
          • maria421 Re: kot Maxx, lat 15 09.05.10, 17:15
            Nasze zwierzatka domowe (dwie morskie swinki i krolik) umarly smiercia
            naturalna, wiec zostalo nam oszczedzone to, co uwazam za najbardziej trudne-
            oddanie zwierzecia do uspienia. To musi byc bardzo bolesna decyzja i bardzo
            bolesny moment.
    • chris-joe Re: kot Maxx, lat 15 18.05.10, 20:15
      Bog zaplac za dobre slowa, dobrzy ludzie.

      Tu, po powrocie (jak i przed, czyli w Meksyku)- zalosc ogromna.
      W chalupie chowamy wszelkie czarne duperele z mebli i katow, bo zezem ciagle
      dostrzegamy w nich Maxxa.
      Wzrok ciagle dryfuje w zwyczajowe kocie miejsca, geba sie uklada do zwyczajowych
      zawolan. I szlochamy jak pensjonarki.
      No, dupa i tyle. Trzeba odczekac, nic sie nie wymysli.

      Nowego najpewniej zaadoptujemy ze schroniska, ale nie tak zaraz. Wpierw musimy
      sie wyzalobic. Pewnie dopiero po wrzesniowo-pazdziernikowym wojazu do Europy
      zakrecimy sie za jakas sierota.

      Wielkieś mi uczynił pustki w domu moim,
      Moj drogi Maxxie, tym zniknieniem swoim.
      -ze zacytuje Wielkiego, nim odejde buczec.
      • xurek Re: kot Maxx, lat 15 19.05.10, 15:05
        wspolczuje. musialam kiedys uspic mojego psa, do dzisiaj pamietam,
        jak bylo mi smutno. ale lepiej tak, niz gdyby kot mial sie meczyc.
        pamietam go dobrze - byl bardzo ladnym kotem...
        • chris-joe Re: kot Maxx, lat 15 19.05.10, 19:56
          Zaiste, z forumowiczow tylko ty, maly ksiaze i roseanne poznali Maxxa.

          Wrzucam fote i przestaje was zameczac:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/nV76Yu6bjE7PFyO8BX.jpg
          • roseanne Re: kot Maxx, lat 15 19.05.10, 19:58
            bardzo ladne zdjecie wielkiego indywidualisty, ktory AZ 2 razy dal mi sie poglaskac

            trudno mi wyobrazic sobie moje otoczenie bez mojego mruczaka wiec rozumiem was
            doskonale
    • chris-joe Re: kot Maxx, lat 15 21.07.10, 20:06
      Mnie dzis w nocy kot nawiedzil. Wyglaskalem go i wyslinilem bez umiaru, on sie
      rozmruczal z pyskiem w mojej dloni.
      Bardzo to bylo przyjemne, przebudzenie mniej...
      • ewa553 Re: kot Maxx, lat 15 21.07.10, 20:49
        sprawilbys mi przyjemnosc pokaac jakies zdjecie Maksia. Cos mi swita
        ze kiedys bylo, ale nie pamietam dokladnie.
        • chris-joe Re: kot Maxx, lat 15 22.07.10, 00:33
          Tu jest jedno, z wpisu powyzej:
          forum.gazeta.pl/forum/w,14420,111113719,111711358,Re_kot_Maxx_lat_15.html
          oraz jeszcze jedno:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/qDybwLSqbvGHR8iybB.jpg
          • ewa553 Re: kot Maxx, lat 15 22.07.10, 07:09
            dzieki. piekny facet. jakie sliczne, blyszczace futerko! albo
            czesaliscie go regulöarnie (jako i ja czynie), albo byl
            zaglaskiwany:))))
    • chris-joe Re: kot Maxx, lat 15 04.07.11, 23:18
      Pod namiotem, z soboty na niedziele, snilo mi sie, ze przyszedl Maxx i chcial mi pokazac, gdzie mieszka... ciagnal mnie przez jakies miasto srodkiem jezdni, ja zas jechalem za nim a to samochodem, a to autobusem, a to pieszo przez ulice pelne samochodow, Maxx ogladal sie co chwile, czy za nim nadazam... nagle ptactwo sie zebralo do lotu wielka chmara, zadarlem leb w gore, by Maxxa wypatrzec, a kazdy ptak czarny jak Maxx... i tak mi zginal...

      W drodze do Montrealu przypomnialem sobie ten sen i sie chyba troche zmazgailem...
      • jutka1 Re: kot Maxx, lat 15 04.07.11, 23:31
        Za kilka dni minie rok od odejścia Daisy.
        Też mi się śni od czasu do czasu.
        • fedorczyk4 Re: kot Maxx, lat 15 05.07.11, 07:36
          A za miesiąc dwa od śmierci Pana Kota. Nie śni mi się niestety nigdy, ale ciągle nie bardzo mogę ogladać jego zdjęć. Uważam że zrobiło mi straszliwe skurwysyństwo odbierając go.
          Regularnie mazgaję z jego powodu. Mazgajmy sie wieć we troje.
          • jutka1 Re: kot Maxx, lat 15 05.07.11, 21:16
            Pamiętam Pana Kota.
            :-(
            Daisy dawno mi się nie śniła, ale od dawna nie pamiętam swoich snów.
            Kiedy mi się śni, to tak jak SiDżejowi: gdzieś mnie prowadzi, coś mi przekazuje, a potem znika.
            • chris-joe Re: kot Maxx, lat 15 08.07.11, 00:31
              Zdjecia Maxxa zalegaja w folderze i nie potrafie tam zagladac. Z wyjatkiem jednego, ktore pstryknalem Brazowi i Maxxowi, gdy we dwojke drzemali na kanapie i teraz Braz ma je na tapecie laptopa.
              A wsrod mazgajstwa w drodze z VT do Montrealu wyzalilismy sie z Brazem nad tym, ze po uspieniu Maxxa zostawilismy go na stole u weta. Mial byc spalony z reszta zwierzakow. Lecz dzis zalujemy, ze nie pojechalismy z nim gdzies do lasu na pochowek, na closure.

              A na pogrzebie tatusia nie wszedlem do kaplicy, gdzie wystawili otwarta trumne...

              Pattern?

              (Polska przyjaciolka zwrocila mi uwage na moje infantlne okreslanie ojca tatusiem- podczas gdy ni ja, ni moj brat, nigdy inaczej tatusia nie nazywalismy...)
              • fedorczyk4 Re: kot Maxx, lat 15 08.07.11, 09:21
                Niech się Twoja polska przyjaciółka wypcha. Ja mówię o tacie tato i nikomu nic do tego. Pan Kot odszedł w domu, ale nie chciałam chować go. Tato, (a nie ojciec) bo ja byłam zryczana i zasmarkana tak że nie widziałam własnych dłoni, zawiózł go do kliniki przyjmującej zwierzaczki. Dla mnie tak było i jest lepiej. Wrócił do natury i niewiadomego pochodzenia.
                Nie mogłabym myśleć o nim jako o miejscu w którym ulega, uległ rozkładowi. On w sumie był nie z tego świata, więc normalne jest że wrócił poprzez spalenie do gwiazd które mi go pożyczyły. Kur...., znowu sie rozryczałam.
                Mamy teraz Frysia, właściwie już Fryszarda, le Mąż jest w nim zakochany, ale sam wzbrania się przed porównywaniem go z Panem Kotem. Mówi ,że Pan Kot to nie był kot tylko Istota Wyższa, Cud Natury. I tak było.
                • chris-joe Juz 5 lat... 09.05.15, 00:59
                  Wczoraj minelo 5 lat. Jego ostatnie zdjecie, pare godzin przed...

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/hlBTxCwfOsUCvUHddB.jpg
                  • ewa553 Re: Juz 5 lat... 09.05.15, 09:48
                    miales szczescie, ze Cie przez tyle lat mial. Pamietac bedziesz zawsze. Wiem z autopsji. Sciskam.
                  • blues28 Re: Juz 5 lat... 09.05.15, 15:52
                    Chudzina :-( Teraz poluje na niebieskich lanach.
                    • minniemouse Re: Juz 5 lat... 15.05.15, 01:14
                      To niewiarygodne jaki bol po tych 'zawsze przy, zawsze obok nas' towarzyszach zycia :(
                      Niby nic nie mowia a jednak jak wiele - wystarczy ze zadrze lebek, przekrzywi go, przytuli,
                      mruknie, miauknie, delikatnie lapka traci i juz z kretesem przepadlismy, juz z nas sie robi jedna wielka bezwolna szczesliwa, zahipnotyzowana ciapa gotowa na kazde polecenie : )
                      Kazde szelmowskie spojrzenie, uszko pytajaco zadarte go gory, kazde napiete, zdlawione 'hau?!' wydobywajace sie spod pyska wsunietego nam pod lokiec gdy siedzimy przy stole powoduje iz kawalek kotleta znika nie w naszej glodnej paszczy a wcale nieglodnej psiej : )
                      Co tam swieza posciel, co tam zdretwiale nogi, zadna koldra tak dobrze nie grzeje jak cieple cialko pieseczka, zadne Spa i Lighty tak nie usypiaja jak mruczenie kota..


                      wiecej Maxia jesli mozna : )

                      Minnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka