jutka1
02.06.04, 21:03
Do tytulu otwarcia nastepnego Zebrania Kran mnie natchnal swoim "bede
pielegniarka i bede sluchac muzyki klasycznej" na Zebraniu nr 67.
I tak sobie dumam i kontem-pluje, rozparta pod szezlongiem (bom od wczoraj
skorupiakiem pod kanapa i za kredensem, albo na od-wrot), co tak wlasciwie
podlega pielegnacji, i co z tej pielegnacji wychodzi? i co sie dzieje jak
pielegnacja idzie sie pasc albo zostaje zarzucona na czesc jakiejs tzw.
Wielkiej Sprawy? albo innego szytu?
Moze sie najjasniejszy Kolektyw wypowie, bo ja w skorupie jestem za-
trzasnieta i nijak sie od-trzasnac nie umiem i nie moge, i jak zwykle jestem
cala glupia czyli Glab1.
bfn. r.