Dodaj do ulubionych

ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja

02.06.04, 21:03
Do tytulu otwarcia nastepnego Zebrania Kran mnie natchnal swoim "bede
pielegniarka i bede sluchac muzyki klasycznej" na Zebraniu nr 67.

I tak sobie dumam i kontem-pluje, rozparta pod szezlongiem (bom od wczoraj
skorupiakiem pod kanapa i za kredensem, albo na od-wrot), co tak wlasciwie
podlega pielegnacji, i co z tej pielegnacji wychodzi? i co sie dzieje jak
pielegnacja idzie sie pasc albo zostaje zarzucona na czesc jakiejs tzw.
Wielkiej Sprawy? albo innego szytu?

Moze sie najjasniejszy Kolektyw wypowie, bo ja w skorupie jestem za-
trzasnieta i nijak sie od-trzasnac nie umiem i nie moge, i jak zwykle jestem
cala glupia czyli Glab1.

bfn. r.
Obserwuj wątek
    • ani-ta Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 02.06.04, 21:15
      ja jak sie raz wzielam za pielegnacje Jedynego kaktusow...
      a bylo ich bylo! i taaakie byly! i kwitly! i cudne i wogoole...
      to zdechly wszystkie hurtem w ciagu kilku tygodni:(

      wiec rad moich powaznie w temacie pielegnacji traktowac nie mozna;)

      ale tak sobie dumam... ze pielegniarz... to taki czlowiek, ktory w
      pielegnowaniu przyjemnosci zaznaje...

      ja lubie byc pielegnowana.... i wcale sie nie zachowuje wtedy jak te kaktusy
      niewdzieczne lotry jedne!!!

      a.:)

      P.S.
      ale jutus! gdybys potrzebowala pielegnacji... chocby tylko dywanu... to ja
      chetnie i zwawo... i juz sie pakuje!:)))))))
      P.P.S.
      wymachiwanie mi tu panem od sprzatania jest cokolwiek nie na miejscu! ja nie do
      sprzatania... ino pielegnacji!!!
      • basia553 Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 02.06.04, 21:19
        Nie lubie byc pielegnowana. Jak mi zle, jak jestem chora, to nie zycze sobie
        nikogo w poblizu. No, moze poza kotami:)))))))
        Moje pielegnowanie innych moze byc tez meczace, bo jestem nadopiekuncza
        i sobie wyobrazam, ze to meczace.
        Natomiast lubie pielegnowac przyjaznie.
      • jutka1 Wazeliniaro !!!!! ;)))))))))))))))))))))))))))) 02.06.04, 21:21
        ani-ta napisała:
        > ale jutus! gdybys potrzebowala pielegnacji... chocby tylko dywanu... to ja
        > chetnie i zwawo... i juz sie pakuje!:)))))))
        ***********
        Kurdebalans!!!!!!!!

        Ta to wszystko scurvi na mojego persa!!! :)))))))))))))))

        Anitko, pamietaj, ze na jedna substancje jestem SMIERTELNIE uczulona, wiec
        jakby co, dodaj mi do kawy, i pers Twoj. Tak tylko dodaje, z ciekawosci (cycat
        z tententem scurvionym :))))))
      • sabba Pielegnacja - madrosci na temat.... 02.06.04, 21:22
        1. Trzeba sie myc. A szczegolnie pod pachami, miedzy nogami i uszy tez nie
        zaszkodzi. Aha no i zeby tez smierdza jak sie na dluzej rozpasione zostawi. W
        zasadzie tez powinno myc sie wlosy. Po dluzszym namysle ze pielegnacja ciala
        calego polegajaca na czyszczeniu jest RZECZA WAZNA. i przyjemna, nie powiem.

        2. Czy trzeba pielegnowac mieszkanie? Odpoweidz brzmi: niekoniecznie. Stopien
        tolarancji zanieczyszczenia zalezy od odpornosci na nia (prosze tu matematykow o
        wymyslenie jakiejs skomplikowanej reguly matematycznej coby powaznie brzmialo)

        3. Czy nalezy czyscic innych/inne obiekty? Tak, tylko te ktore sie kocha lub
        darzy uczuciem pozytywnym. Choc czasem mozna pielegnowac na przekor.

        i to by bylo na tyle....
        • jutka1 Putin de merde, and shit!!!! :))))))) 02.06.04, 21:30
          A o pielegnowaniu uczuc to kurna nikt?????????

          Ino sprzatanie i mycie pod pachami, skandal obyczajowy paniedzieju, a
          metafizyka to kurna gdzie????????????
          (odpowiedz: metafuzyka w dupue. wszechswiata.)

          Pielegniarz o kant dupy potluc
          • sabba ano:) 02.06.04, 21:34
            o uczucia to sie dba. Pielegnacja jakos mi sie sterylnie kojarzy niestety.
            Uczucia sie podgrzewa, rozgrzewa i co tam jeszcze ochladza, ale to chyba juz nie
            dbanie:)
            czyli co, nie pielegnowac uczuc bo sa wazniejsze sprawy? Oj, to chyba tak nie
            mozna.....albo tez mozna ale wtedy to trzeba rekonwalescencje, kuracje albo w
            ogole sanatorium:)
            • tortugo Re: ano:) 02.06.04, 21:39
              sabba napisała:

              > o uczucia to sie dba. Pielegnacja jakos mi sie sterylnie kojarzy niestety.
              > Uczucia sie podgrzewa, rozgrzewa i co tam jeszcze ochladza, ale to chyba juz
              ni
              > e
              > dbanie:)

              no to w koncu jak z tym dbaniem?

              ja bym tal nie igral z chlodzeniem, odgrzewane uczucia to juz nie to ;))
              polecam utrzymywac stala temperature (goraca) w ramach pielegnacji, oraz duzo
              je dbac.
              • tortugo Re: ano:) 02.06.04, 21:40
                czy to prawda, ze "paisant sauvage" to straszna obelga dla Chransuza?
                • jutka1 Re: ano:) - rzulwiku :)))) 02.06.04, 21:43
                  dla chrancuza... moze.... ale dla chrancuzki, kto wie.... moze nie, jak to mowi
                  w szponach pasji :)))))

                  Lucjo???
              • jutka1 tortugo :))))) 03.06.04, 08:18
                tortugo napisał:

                > polecam utrzymywac stala temperature (goraca) w ramach pielegnacji, oraz duzo
                > je dbac.
                *********
                rozesmialam sie czytajac
            • jutka1 Re: ano:) 02.06.04, 21:39
              sabba napisała:

              > czyli co, nie pielegnowac uczuc bo sa wazniejsze sprawy? Oj, to chyba tak nie
              > mozna.....albo tez mozna ale wtedy to trzeba rekonwalescencje, kuracje albo w
              > ogole sanatorium:)
              ***********
              wrecz przeciwnie, chuchac cza i dmuchac, i inaczej nie widze bo inaczej sie
              robi kaszana
              • sabba no toz mowie 02.06.04, 21:48
                jak sie nie dba bo cos innego waznego w kolejce czeka to wlasnie trza w
                dowjnasob chuchac i dmuchac:) Ale top przeca sama przyjemnosc...
                • jutka1 Re: no toz mowie 02.06.04, 21:49
                  sabba napisała:

                  > jak sie nie dba bo cos innego waznego w kolejce czeka to wlasnie trza w
                  > dowjnasob chuchac i dmuchac:) Ale top przeca sama przyjemnosc...
                  ***********
                  ECH.
                  ano.
                  podobno.

                  wracam do skorupy pod kanapa. objawie sie jak mnie dusza wypusci :(
                  • sabba Re: no toz mowie 02.06.04, 21:51
                    Judys, ty lepiej popatrz czy pod ta kanapa kurz sie nie ukladaw jakis tajemniczy
                    sposob. taki znak, wiesz. Nigdy nie wiedamo gdzie i jak lezy podpowiedz:)
                    • jutka1 Re: no toz mowie 03.06.04, 08:14
                      sabba napisała:

                      > Judys, ty lepiej popatrz czy pod ta kanapa kurz sie nie ukladaw jakis
                      tajemniczy sposob. taki znak, wiesz. Nigdy nie wiedamo gdzie i jak lezy
                      podpowiedz:)
                      **********
                      Po spedzeniu nocy pod kanapa i za kredensem czy tez na odwrot, donosze, ze wole
                      spac w lozku bo podloga sprzyja siniakom. Niestety zadnych znakow tajemnych nie
                      stwierdzilam, ale na zlosc i na pohybel spod mebli wylaze. Oooo nie!!! Nie
                      bedzie nic pluc mi w twarz i dzieci mi nicztorzyc (ort. zam. :))))

                      Udaje sie w poszukiwaniu czegos do pielegnacji, as per tytul Zebrania. Zaczne
                      od roslin, bo to latwe, a potem siem zastanowiem.

                      Bajfornau
                      Ruda Posiniaczona :))))
    • tortugo Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 02.06.04, 21:22
      puk-puk... mozna?

      siedze se w samochodzie, zaparkowany naprzeciwko bjuti salonu, dlubie w
      zebach. Synek pyta z tylu:
      - tata, a co to jest ten bialy tam?
      patrze, rzeczywiscie. ni to wanna, ni fotel... wyglada na fotel wew wannie.
      EUREKA!
      Wraca zona ze sklepiku, a ja do niej:
      - wiesz ty co, kochanie? Ja tu chyba wroce zrobic se pedikjur.
      - ee, to idz do mojego, lepszy.
      - ale patrz, na szybie szminka napisane "specjal"!
      - powiesz zes moj, tez dostaniesz specjal.
      - no to dawj numer.
      dala, zadzwonilem i mam apojntment ma przyszly tydzien. Jak przezyje, bedzie
      sprawozdanie :)))))))))

      zrogowacialy
      • lucja7 Jutus, Paysanne sauvageonne 03.06.04, 10:27
        Tam gdzies wyzej pytalas o to, nie pamietam w jakim kontekscie.
        Wiec chyba chodzi o paysant (wym. pejzan), czyli rolnika.
        Albo pesant (wym. pezan), czyli ciezki.
        Jesli chodzi o rolnika, nie ma to we Francji znaczenia obrazliwego, cenia tutaj
        ludzi pracy niezaleznie od tego co robia. Pejoratywny odnosnik to plouc (wym.
        pluk) albo péquenod (wym.pekno).
        Z kolei sauvage to dziki, co samo w sobie niewiele znaczy.
        Reasumujac, taka obelga jest mi nieznana i smiem watpic czy istnieje.
        Ktos "pesant" jest uciazliwy. Powiedziec komus ze jest lourd (wym.lur), jest
        raczej zniecierpliwieniem ze ten ktos nie nadaza, albo ze ma "ciezki dowcip".
        Albo jeszcze inaczej. Paysanne sauvageonne znaczy chlopka dzikuska. Powiedziec
        cos takiego o kobiecie moze byc wrecz komplementem, oprocz tego ze taka nie
        moze byc np dobrze urodzona.
        Mysle ze we Francji najciezsza obelga jest nazwanie kogos "plouc".
        Jutus, caluje mocno, lucja7.
        • jutka1 Re: Jutus, Paysanne sauvageonne 03.06.04, 10:34
          Swietnie wytlumaczylas Lucjo, mille merci!

          > Paysanne sauvageonne znaczy chlopka dzikuska. Powiedziec
          > cos takiego o kobiecie moze byc wrecz komplementem, oprocz tego ze taka nie
          > moze byc np dobrze urodzona.
          ********
          mru mru mru... w odpowiednim kontekscie czy sytuacji to nawet ta dobrze
          urodzona moze to przyjac jako pikantny komplement, nespa? ;))))))

          gros bisous :)
          J.
      • tortugo Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 07.06.04, 21:46
        tortugo napisał:

        > puk-puk... mozna?
        >
        > siedze se w samochodzie, zaparkowany naprzeciwko bjuti salonu, dlubie w
        > zebach. Synek pyta z tylu:
        > - tata, a co to jest ten bialy tam?
        > patrze, rzeczywiscie. ni to wanna, ni fotel... wyglada na fotel wew wannie.
        > EUREKA!
        > Wraca zona ze sklepiku, a ja do niej:
        > - wiesz ty co, kochanie? Ja tu chyba wroce zrobic se pedikjur.
        > - ee, to idz do mojego, lepszy.
        > - ale patrz, na szybie szminka napisane "specjal"!
        > - powiesz zes moj, tez dostaniesz specjal.
        > - no to dawj numer.
        > dala, zadzwonilem i mam apojntment ma przyszly tydzien. Jak przezyje, bedzie
        > sprawozdanie :)))))))))
        >
        > zrogowacialy


        Przypominam, ze to juz jutro. Czy tylko ja jestem zdenerwowany? Czy ktos tu
        jeszcze, z drzacym wikarycznie sercem, oczekuje moich zmyslowych doznan? To
        bedzie moj pierwszy raz...
        ;))))))))))
        ~:O:=o
    • jutka1 Obiekty pielegnacji czesc 1 - czyli widok.... 03.06.04, 10:51
      ..... spod kanapy z jutkowego pokoiku.

      Poniewaz postanowilam byc bardziej zorganizowana i patrzec na swiat w sposob
      metodyczny, kosmologiczny oraz optymistyczny (nie wspominajac o byciu bardziej
      spontaniczna ;)))))), niniejszym oferuje jutkowa klasyfikacje obiektow i
      subiektow do pielegnacji.

      Czesc 1: "Obiekty fizyczne i ewidentne", a mianowicie:
      - rosliny doniczkowe w domu i na balkonie wzglednie tarasie
      - ogrod z przyleglosciami, wlaczajac pielegnacje japonskich ogrodkow skalnych
      oraz muszli i kamieni przywleczonych w poprzednim zyciu z dziwnych podrozy
      - klatka schodowa jesli sie takowa posiada
      - dywany (anita, cichaj! :)))
      - pies, kot, kanarek, swinka morska, szczur domowy
      - kafelki w lazience
      - meble wszelakie, szczegolnie z tych starszych (mebloscianka z lat 60. na
      wysoki polysk juz sie podobno zalicza w Hameryce do antykow, wiec tez podpada)

      Nastepna kategoria à suivre czy cdn
      • jutka1 Re: Obiekty pielegnacji czesc 2 - Zady i walety 03.06.04, 10:59
        Pilegnacji podlegaja tez przerozne nasze wlasne zady i walety, a natenprzyklad:

        - egoizm: mozna bardzo latwo wypielegnowac do rozmiarow monstrualnych, co
        niestety wiaze sie z ryzykiem utraty konczyn gornych i dolnych jak rowniez czci
        i wiary, oraz ryzykiem osamotnienia. Niestety, lub na szczescie, Egoista jest
        tak zapatrzony w swoja najwspanialsza osobe, ze tego nie zauwaza.

        - albo zumbeischpiel (nie znam niemieckiego ;)))), mozna pielegnowac talenta
        wszelakie, zgodnie z forumowymi zasadami "bede lekarzem............ bede leczyc
        ludzi......... bede garncarzem........... bo nie swieci garnki lepia.........
        etc. etc."

        - inne rozne zady i walety mozna pielegnowac z pasja i namietnie, niestety jest
        to zajecie dosc czasochlonne co w moim przypadku skresla je z listy, albowiem
        mnie sie nie chce.

        AS.
        • ani-ta Re: Obiekty pielegnacji czesc 2 - Zady i walety 03.06.04, 11:11
          ooo i tu juz lepiej!!!:))))))

          > - egoizm: mozna bardzo latwo wypielegnowac do rozmiarow monstrualnych, co
          > niestety wiaze sie z ryzykiem utraty konczyn gornych i dolnych jak rowniez
          czci i wiary, oraz ryzykiem osamotnienia. Niestety, lub na szczescie, Egoista
          jest tak zapatrzony w swoja najwspanialsza osobe, ze tego nie zauwaza.

          ---> egoizm nie jest najmocniejsza z moich cnot:PPP ale czas zalazki
          pielegnowac! moze cos wykielkuje?:)))

          >
          > - albo zumbeischpiel (nie znam niemieckiego ;)))), mozna pielegnowac talenta
          > wszelakie, zgodnie z forumowymi zasadami "bede lekarzem............ bede
          leczyc ludzi......... bede garncarzem........... bo nie swieci garnki
          lepia.........
          > etc. etc."
          >
          ---> oooooj beeeede! bede ogrodnikiem... bo coz to takiego wyhodowac sobie
          marchewke... albo kwiatka... albo dac zyc ogrodowi wlasnym wolnym zyciem!:)
          bede hodowca... koz rasy bialej polskiej! daja wszystkiego najwiecej! a ja bede
          to odbierac... i rozdawac.............. za drobna oplata... amortyzacyjna
          kozy:))

          > - inne rozne zady i walety mozna pielegnowac z pasja i namietnie, niestety
          jest to zajecie dosc czasochlonne co w moim przypadku skresla je z listy,
          albowiem mnie sie nie chce.
          >
          ---> iii tam... jutka! ilez to roboty?! taka zada... to sama rosnie...! a
          walety to masz 4 w talii.... wystarczy!:PPPP

          a.:))
          • jutka1 Re: Obiekty pielegnacji czesc 2 - Zady i walety 03.06.04, 11:17
            ani-ta napisała:

            > ---> iii tam... jutka! ilez to roboty?! taka zada... to sama rosnie...! a
            > walety to masz 4 w talii.... wystarczy!:PPPP
            ************
            HAHAHAHAHAHAHAHAAAA!!!!!!!! :))))))))

            dobre! Ja wprawdzie wole krolow (zycia), ale od czasu do czasu na walety tez
            sie moge skusic, czemu nie ;)))))))))

            PS. Zada nie ma rosnac tylko sie zmniejszac, i na tym polega jej pielegnacja,
            wracajac do adremu niniejszego najswiebliwego Zebrania. :)))))
        • jutka1 Re: Obiekty pielegnacji czesc 3 - Humanoidy 03.06.04, 11:32
          Humanoidy inne niz nasze najswiebliwsze osoby rowniez podlegaja pielegnacji w
          roznych formach.

          A to:
          - pielegnowanie znajomosci w celach profesjonalnych, prywatnych i snobistycznych
          - pielegnowanie przyjazni - zajecie trudne i czasochlonne, ale przynosi wiele
          satysfakcji i przyjemnosci, pod warunkiem, ze obie strony przyjazni oddaja sie
          pielegnacji. W sklad tejze pielegnacji wchodzi tez: umiejetnosc dobrego
          poklocenia sie od czasu do czasu i umiejetnosc dobrego pogodzenia sie.
          - pilegnowanie milosci - wieksza czesc humanoidow nie ma pojecia, co to jest i
          z czym to sie je, dzieki czemu wiekszosc zwiazkow po jakims czasie znajduje sie
          z przyslowiowa reka w nocniku, czyli w szycie. Pardon za obrazowosc. :)
          Oczywiscie, ciagnac dalej to skatologiczne scurvienie mozna zauwazyc, ze jak
          ktos sobie kupe na glowe narobi, to niech sie potem nie dziwi, ze smierdzi.
          cycat z tententem.

          ostatnia kategoria pielegnacji humanoidow jest - biensiur - pielegnacja wlosow,
          paznokci oraz zebow. ale o tym bylo juz we wpisach obok.

          Jesli o czyms zapomnialam, prosze uprzejmie jaswierzbliwsze Grono o
          dopisanie.:)))))))))))))

          cdn albo nie, siem zobaczy :)))))
          • sabba po namysle 03.06.04, 11:58
            stwierdzam ze z pielegnacja trzeba uwazac. by nie zadobrzyc. nie zaglaskac na
            smierc. Slowem nie pieprzyc sie za bardzo, bo mozna wpasc w nalog a to jeszcze
            nikomu na dobre nie wyszlo. Chociaz ja wiem, pieprzenie wychodzi na dobre...wiec
            w sumie to juz nie wiem:((((
            • jan.kran Re: kultywacja versus pielegnacja 03.06.04, 15:05
              Myslalam , ze Princessa zaprzestala kultywowac wiadomo co a zaczela owo
              pielegnowac .
              Ale na forum nic nie jest proste i wszystko mozna skrecic.

              Ja na pierwszym miejscu uwazam ze trzeba pielegnowac charakter i intelekt.
              Trzeba byc dobrym dla ludzi i kwiatow, moze zwierzat tez.
              Trzeba pielegnowac stosunki miedzyludzkie i swoj rozwoj.

              Zaznaczam , ze jestem oburzona ze kolektyw zaniedbal pielegnowanie Klubu w
              sensie fizycznym. W intelektualnym pielegnuje , ale co z tego jak kurz ,
              pajeczyny , Princessa zaniedbanz pod szezlong numer jeden , biblioteka
              niewypielegnowana , kominek zapomniany i wszystkie rosliny schna.
              Jak ktos ma czas to niech sie zajmie. Ja ide pioelegnowac gdzie indziej. K.
              • jutka1 Re: kultywacja versus pielegnacja 03.06.04, 15:18
                jan.kran napisała:

                > Myslalam , ze Princessa zaprzestala kultywowac wiadomo co a zaczela owo
                > pielegnowac .
                *********
                princessa kultywuje wiadomo co, ale niestety pogoda ostatnio nie sprzyja. Owego
                nie pielegnuje, bo nie ma. Amen.

                > Zaznaczam , ze jestem oburzona ze kolektyw zaniedbal pielegnowanie Klubu w
                > sensie fizycznym. W intelektualnym pielegnuje , ale co z tego jak kurz ,
                > pajeczyny , Princessa zaniedbanz pod szezlong numer jeden , biblioteka
                > niewypielegnowana , kominek zapomniany i wszystkie rosliny schna.
                > Jak ktos ma czas to niech sie zajmie. Ja ide pioelegnowac gdzie indziej. K.
                **********
                Bardzo przepraszam, ja przedwczoraj: i na szezlongu zalegalam, i wywietrzylam,
                i napalilam (zarowno papierosami jak i w kominku), i zostawilam wino i piwo, i
                czuje sie na razie zwolniona z obowiazku, bo mam zasade zyciowa: "jak sie
                okazuje, ze wszystko robie ja, lacznie z wysilkiem, to spadam" (cycat z
                tententem, Jutka AD 2004)

                Odpelzam kroczac cycat. :)
            • jutka1 Re: po namysle -- Sabbo ws. pieprzenia :)) 03.06.04, 16:49
              sabba napisała:

              > Slowem nie pieprzyc sie za bardzo, bo mozna wpasc w nalog a to jeszcze
              > nikomu na dobre nie wyszlo. Chociaz ja wiem, pieprzenie wychodzi na
              dobre...wiec w sumie to juz nie wiem:((((
              **********
              wpadanie w nalog od pieprzenia za bardzo.... hmmm.... niebezpieczne....

              chociaz wlasciwiej byloby "nie pieprzyc sie za dobrze, bo mozna wpasc w
              nalog" ;))))))))))))))))))) Ilosc w jakosc nie przechodzi :))))
      • ani-ta Re: Obiekty pielegnacji czesc 1 - czyli widok.... 03.06.04, 11:03
        boszzz... chyba zaniedbuje moje obiekty!!!!!!!!!

        > Czesc 1: "Obiekty fizyczne i ewidentne", a mianowicie:
        > - rosliny doniczkowe w domu i na balkonie wzglednie tarasie

        ---> USMIERCILAM

        > - ogrod z przyleglosciami, wlaczajac pielegnacje japonskich ogrodkow skalnych
        > oraz muszli i kamieni przywleczonych w poprzednim zyciu z dziwnych podrozy

        ---> w marzeniach a jakze! pielegnuje;))) marzenia rzecz jasna!:))

        > - klatka schodowa jesli sie takowa posiada

        ---> jako wspolwlasciciel klatki schodowej... place czesc haraczu panu od
        sprzatania... pan od sprzatania ma sie DOBRZE!... zarabia ... 2500zl:) b.k.

        > - dywany (anita, cichaj! :)))

        ---> co do dywanu... to wlasny dopieszczam... a o wirtualny sie dopominam:)
        DYSKRETNIE!!!:))) jutus pamietaj! szczoteczka z wlosia i miejsce przy
        miejscu...:))))

        > - pies, kot, kanarek, swinka morska, szczur domowy

        ---> pies nie lubi moich objawow pielegnacji... szczotkowania, kapieli w
        szamponie rumiankowym, przycinania pazurow (ostatnio zaczal obgryzac!...
        stresuje sie czy co?)

        > - kafelki w lazience

        ---> no... dbam... ktos musi!:)))

        > - meble wszelakie, szczegolnie z tych starszych (mebloscianka z lat 60. na
        > wysoki polysk juz sie podobno zalicza w Hameryce do antykow, wiec tez podpada)

        ---> meble sa dopieszczane szczegolnie:))) ostatnio zauwazylam, ze coraz gorzej
        znosza przesuwanie... dziwne jakies? czy co?:)

        dopieszczam jeszcze telewizor;) wycieram z niego kurz... i nie przemeczam
        praca;) moze starczy na posag dla Demolci... w mysl hymnu domowego "niewiele ci
        moge daaaaaaac!!!!!!!!!!... niewiele ci moge daaaaaaaac!!!!!.... bo saaaaam...
        niewiele maaaaaaaaam!!!!!":))))))

        czekam na czesc druga....
        moze sobie srednio z dopieszczania podniose?:))


        a.:))
    • ani-ta wypielegnowalam dzisiaj: 03.06.04, 14:59
      poza swoja skromna osoba - rzecz jasna pod kazdym wzgledem... nawet kielkujacy
      egoizm podlalam:) dodatkowo:
      - ZUS (Zaklad Ubezpieczen Zdrowotnych dla niewtajemniczonych) - bede jego
      wysokosc pielegnowac przez nastepny tydzien!!! co 2 dni z nowym papierkiem:) bo
      pielegnacja jednorazowa zastosowana poprzednio skonczyla sie podobnie jak z
      kaktusami... nooo z ta tylko roznica, ze chcieli mnie OBCIAZYC!!!! za co? a sie
      pytam?????????????? ano za wadliwy system komputerowy ich!!! hmm... wydawalo mi
      sie ze nie bralam zlecen informatycznych... ale moze o czyms zapomnialam?:))))
      tak czy siak... bede ich dopieszczac jeszcze troche;)
      - obiadek... z racji NIEspodziewanej wizyty tesciowej z dodatkiem:) powiem
      tak... ja jej sie zawsze spodziewam... ale czasem mam nadzieje, ze ona nie
      zapragnie PIELEGNOWAC naszych stosunkow wzajemnych:)))
      - dopiescilam zmywareczke (ta! zmywareczke!!!)... dyskoteka swiatelkowa znowu
      zadziala... po dluzszym zastanowieniu wrzucilam w nia kilogram soli... i
      przestala:))))))))
      - dopiescilam sprzedawcow truskawek... kilogram juz maja sprzedany! zaczynam
      sie niepokoic o wlasna psyche... ja NIE LUBIE truskawek!!!!
      - dopiescilam sasiada... podalam mu te pampersy, ktore mu upadly... baaaaaaa
      nawet troche mu powspolczulam... rzecz jasna bez przesady... w koncu mlody
      ojciec jest!:)))
      - dopiescilam psa... wyrzucony i zamkniety na balkonie moze W KONCU pooddychac
      sobie swiezym powietrzem do woli! wpuszcze go do domu jak sie zgodzi na
      kapiel:PPP
      - zaraz ide dopieszczac... pania psycholog:)))))))))))))))))))) szkolna.... to
      juz jest moj absolutny szczyt rozpuszczania osob trzecich... pani bedzie
      WYBIERALA klase dla Demolci!!!! ............. bede psychologiem............
      bede wybierala klasy................ poprosze o ROZOWA dla malej..............
      - potem bede dopieszczala tesciowa.... szwagierke... demolcie.... jedynego....

      a potem to padne!
      mialam plan dopiescic prace.... ale mi sie jej tak namnozylo.... ze nie
      zdolam:))))))))

      jutka!!!!!!!!!!!!
      ja cie udusze za ten temat!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      a.:)))))))))))))))))))))))))
      • jutka1 Re: wypielegnowalam dzisiaj: 03.06.04, 15:10
        Dopieszczanie to nie pielegnacja, a to nie moja wina, ze Tobie sie wszystko z
        seksem kojarzy, i inaczej nie widze cycat ;))))

        ani-ta napisała:

        > jutka!!!!!!!!!!!!
        > ja cie udusze za ten temat!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        *********
        temat jak temat, to wszystko wina Wasze szacownej wyobrazni, ot co. :)))))
        • ani-ta Re: wypielegnowalam dzisiaj: 03.06.04, 15:31
          jak nie jak tak?
          dopieszczanie to pielegnacja!
          ta wersje podalam!
          tej wersji sie trzymam!
          i bronic jej bede jak lwica!:))))

          a jak zazdraszczasz dopieszczanym... to wiedz jutus , ze.... ciebie tez mam w
          planach:PPPP
          tylko blagam!!! dbaj o tego persa! jak o wlasnego!!!:))))))))))))

          a.:))))))
          • jutka1 Re: wypielegnowalam dzisiaj: 03.06.04, 16:19
            ani-ta napisała:

            > a jak zazdraszczasz dopieszczanym... to wiedz jutus , ze.... ciebie tez mam w
            > planach:PPPP
            ********
            anitko, dla mnie dpieszczanie ma konotacje seksualna (a co nie ma?? ;)))), wiec
            prosze nie miej mnie w planach........... ;))))))))))))))
            • ani-ta jutka, dopieszczanie, sex i... krowa:) 03.06.04, 22:42
              jutus;)
              ale madrzy ludzie mowia... ze tylko krowa nie zmienia pogladow;))))


              a poza tym... chcialabym doniesc, ze to NIE JA zboczylam temat na SEX!

              a.:)
              • jutka1 Re: jutka, dopieszczanie, sex i... krowa:) 03.06.04, 22:50
                Anitko, ja Ci tylko mowie, ze do dopieszczania mam ogolnie stosunek pardon
                sredni od miesiaca czy dwoch, ale Twoja propozycje przyjmuje z pokora
                graniczaca z panika ;)))))))))))))))))))))
                • ani-ta Re: jutka, dopieszczanie, sex i... krowa:) 03.06.04, 22:53
                  i w ten o to sposob zmienilas bieg historii mojego zycia...
                  jestes PIERWSZA osoba, ktora sie mnie BOI:))))))))))))))))))))))))))

                  ha!!!!!!
                  bo ja taka strrrrrrrrrrrrrrrraszna jestem...... ha!!!!!!!!!!!

                  zartowalam kochanienka... w brew pozorom... nadal jstem heteroseksualna;)
                  chociaz jak mi sie odmieni... to cie szybciutko powiadomie;))))

                  a.:)))
                  • jutka1 Re: jutka, dopieszczanie, sex i... krowa:) 03.06.04, 22:57
                    hahahahahahahahahahahaaaaaaaa

                    mam Cie!!! hihihihihi ;))))))))))))

                    ps. wole blondynki, joke alert :)))))))))))))))))))
                    • ani-ta Re: jutka, dopieszczanie, sex i... krowa:) 03.06.04, 23:01
                      hmm....
                      masz cos przeciw podpalanym rudzielcom?:)))

                      a.:)))
                      • jutka1 Re: jutka, dopieszczanie, sex i... krowa:) 03.06.04, 23:24
                        ani-ta napisała:

                        > masz cos przeciw podpalanym rudzielcom?:)))
                        ***********
                        aaaa takie to ciemne musza byc... jasnym verbotten.
                        :)
    • basia553 Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 03.06.04, 16:48
      A mnie sie bardzo podoba, ze Kran powiedzial, ze nalezy pielegnowac stosunki.
      No, bylo tam jeszcze cos, ale drobno napisane, wiec pewnie niewazne.
      Tak, wazne jest zeby wiedziec co pielegnowac.
      A wogöle to dostanie gwiazdki podzialalo chyba na forumowiczow jak afrodyzjak
      czy jak mu tam, tak dzis aktywnie! Skorzystalam z tego ze napalone i kurze
      wytarte, polozylam sie na poludniowa drzemke na nowym szezlongu, a teraz czytam
      i czytam a konca nie widac. Nono.
      A propos, czy na lezenie na nowym szezlongu potrzebne jest wydawanie zgody
      przez Kogokolwiek, czy tylko na lezenie na starym skörzanym (tym ze spekaniami
      po harcach Jutki)? Tak tylko pytam, zanim mnie Kto Wazny ochrzani.
    • jutka1 Pielegnacja psychiki czyli czesc 4 03.06.04, 22:17
      Pielegnacja psychiki jest bardzo prosta, i nie ma nic wspolnego z joga,
      medytacja, ani zadnymi takimi bulszytami. Przepis ponizej:

      "Lobotomia sposobem domowym czyli Adam Slodowy Zrob to Sam"

      Najlepiej dziala w krajach, gdzie istnieje instytucja branczu (pomieszanie
      sniadania z lunchem czyli pozne sniadanie) w sobote-niedziele. Ja sama
      obserwowalam ten fenomen w DC i LA, gdzie wiele branczow odbylam w roznych
      stanach ciala i ducha.

      A wiec (jestem lingwista...... zaczynam zdania od a wiec.......... :))))

      Po ekscesach piatkowej lub sobotniej nocy humanoidy ida na brunch. Ci na lekkim
      kacu zamawiaja mimoze, czyli szampana z sokiem pomaranczowym. Ci na kacu
      gigancie (albo jeszcze przed kacem takie stezenie alkoholu we krwi) zamawiaja
      bloody mary. Bloody mary jest podawana (byla za mojego tam pobytu) z wystajacym
      ze szklanki selerem naciowym czyli celery stick.

      Osobniki humanoidalne w bardzo zlym stanie nie mogac podniesc szklanki (a nie
      ma na podoredziu sciereczki, ktora Rosjanie radza sobie z rekotrzesem
      porannym ;))) pochylaja glowy nad krwista maryska usilujac wprowadzic do
      organizmu ta droga.

      Lobotomia domowa: seler wbija sie w nos podczas pochylenia nad szklanka, i
      przebija przednie platy omozgowienia, tym samym za jedyne 2.95 pozbawiajac
      wlasciciela (-lke) wszelkich stresow, angstow i innych problemow egzystencji.

      Tantiemy prosze przesylac na credit agricole, agence Paris 8, numer konta
      9872134634908737612356

      Dziekuje.

      Un-teenage-lobotomy ;)))))
      • ani-ta po nabraniu smaku na... 03.06.04, 22:27
        ... pielegnacje duszy mej...
        przeczytalam domowy przepis na lobotomie... i siakos mi krwawa mary przeszla...
        no w kazdym razie z selerem:)))))))

        jutka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        boskie!:))))))))))))))))))))))))))

        a.:)))))))
      • tortugo Re: Pielegnacja psychiki czyli czesc 4 03.06.04, 22:48
        slicznie poprosze o wytlumaczenie tego o Rosjaninie i sciereczce, czuje ze moze
        sie przydac :)

        ja, jako katolik, czasem sie branczowo katuje bloody beer'em. a czasem
        chemoterapia, czyli 50-ka tequili, straight :))))))))))
        • jutka1 Przepis na Rosjanina w sciereczce bajpopjulardeman 03.06.04, 22:55
          tortugo napisał:

          > slicznie poprosze o wytlumaczenie tego o Rosjaninie i sciereczce, czuje ze
          moze sie przydac :)
          **********
          bierze sie sciereczke kuchenna. jedna reka bierze jeden rog. sciereczke
          przerzuca sie przez kark i druga reka bierze drogi rog po diagonalu ;))) druga
          reka bierze tez setke, znajdujaca sie na stole. w tym czasie pierwsza reka
          (znajdujaca sie wyzej, bo druga jest na stole a sa polaczone sciereczka) opada
          na dol, tym samym powodujac wzniesienie sie reki z setka do poziomu glowy i
          gulgul, bez trzesawki mozna wypic pierwszy napoj tego dnia. :)))))))))))))))))
          >
          > ja, jako katolik, czasem sie branczowo katuje bloody beer'em. a czasem
          > chemoterapia, czyli 50-ka tequili, straight :))))))))))
          • jutka1 Re: Przepis na Rosjanina --- kurdebalans!!!!! 03.06.04, 23:01
            drUgi

            kurcze podniecilam sie tom wizjom i popelnilam blad ort. Bardzo
            przepraszam!!! :)
        • jutka1 Prosba o przepis na bloody beer oraz tequila thoug 03.06.04, 23:00
          tortugo napisał:

          > ja, jako katolik, czasem sie branczowo katuje bloody beer'em. a czasem
          > chemoterapia, czyli 50-ka tequili, straight :))))))))))
          **********
          piwo z sokiem pomidorowym???? hmmm. a seler jest? ;)))))

          tequila jest niebezpieczna bo otwiera trzecie i czwarte oko. nie na darmo robi
          sie ja z kaktusa spokrewnionego z pejotlem..... :))))))))))))))
          Lubiem tequile :)))))))))))))))
          • tortugo Re: Prosba o przepis na bloody beer oraz tequila 03.06.04, 23:10
            jutka1 napisała:

            > piwo z sokiem pomidorowym???? hmmm. a seler jest? ;)))))
            >
            nima selera. jest tlusta jajecznica, duzo :)

            > Lubiem tequile :)))))))))))))))
            tesz :))))))))))))))))))
            • jutka1 Re: Prosba o przepis na bloody beer oraz tequila 03.06.04, 23:26
              tortugo napisał:

              > nima selera. jest tlusta jajecznica, duzo :)
              **********
              czyli pielegnujesz cialo a nie psychike. moze byc :))

              > > Lubiem tequile :)))))))))))))))
              > tesz :))))))))))))))))))
              ***********************
              :))))))))))))))))
              jak przyjade na to bbq to kup cuervo gold (w Trader Joe's natenprzyklad),
              obalimy ze dwie flachy i sie zobaczy skutki :))))
              • tortugo Re: Prosba o przepis na bloody beer oraz tequila 03.06.04, 23:34
                ty na pewno tu nie mieszkasz?

                masz jak w banku, z tym, ze moze byc cos innego niz Jose Cuervo? bo ja
                nieznosze :((( Otworze ci 3cie i 4te oko na nowe horyzonty
                aljkoholowe ;)))))))))) Hornitos, n.p. (a niech ci sie i kojarzy)

                Lubiem equile, ale wolem dwie flachy :))))))))))))))))))))))))))
                Howgh!
                ~:O:=o
                • jutka1 Re: Prosba o przepis na bloody beer oraz tequila 03.06.04, 23:37
                  tortugo napisał:

                  > ty na pewno tu nie mieszkasz?
                  ***********
                  mieszkalam pare lat. odwiedzam czasem. :))))

                  > masz jak w banku, z tym, ze moze byc cos innego niz Jose Cuervo? bo ja
                  > nieznosze :((( Otworze ci 3cie i 4te oko na nowe horyzonty
                  > aljkoholowe ;)))))))))) Hornitos, n.p. (a niech ci sie i kojarzy)
                  **********
                  moze byc, nie upieram sie!!!
                  Hornitos, hahahaha :)))))))))))))))))

                  > Lubiem equile, ale wolem dwie flachy :))))))))))))))))))))))))))
                  > Howgh!
                  ***************
                  Amen, i inaczej nie widze cycat ;))))))))))))))))))

                  Red Cat :)
                  • tortugo curva peligrosa! 03.06.04, 23:45
                    a ja ogladalem film p.t. Femme Fatale i tam taka scenka, gzie nasza bohaterka
                    tytulowa
                    • jutka1 Re: curva peligrosa! -- plus pytanie powazne 03.06.04, 23:55
                      jesusiemaryjojozefieswinty!!!!!!!

                      jak Ty sie bardziej podniecasz hornitos niz laskom na 102 z dlugom lydkom, to
                      nie wiem jak to bbq sie skonczy!!! ;)))) rzulw sie bedzie podniecac hornitos,
                      a ja pojde do portu szukac marynarzy?? ;)))))))))))))))) JOKE ALERT!! ;)

                      PS. otworzylo mi sie wlasnie czwarte oko, i zdalam sobie sprawe.... czy ja
                      czasem nie jestem czlonkinia (niema ;) jakiegos Twojego foruma?????????
                      daj znac na priw jesli dobrze kojarze, to nie omieszkam sie
                      zaktywizowac :))))))))))))
                      • tortugo Re: curva peligrosa! -- plus pytanie powazne 04.06.04, 16:15
                        no bo ona roodas nie byla...
                        wiadomo, blndynki na 102 sa tuzinkowe ;)))
                        ~:O:=o
                        • jutka1 Re: curva peligrosa! -- plus pytanie powazne 04.06.04, 17:04
                          tortugo napisał:

                          > no bo ona roodas nie byla...
                          > wiadomo, blndynki na 102 sa tuzinkowe ;)))
                          > ~:O:=o
                          **********
                          tez wolisz rude??

                          co to epidemia jakas czy jak?? ;))))))))))))))))))))

                          blondynki, brunetki, szatynki -
    • ani-ta poczucie obowiazku:) 04.06.04, 13:21
      ... kaze mi podciagnac zebranie klubu w celu dalszej (jego) pielegnacji:))
      mam nadzieje, ze dziala owo nie jest zabranione paragrafem nr !111886533678
      ustepu pierwszego podpunkt czwarty pt "zabrania sie...":))
      po uczynieniu tego blyskam (chyba ze blyszcze...?... nie wiem na ile mi
      swiatlosci starczy?) wioskiem, ze:
      NAJCZESCIEJ PODDAWANYM CYKLICZNEJ PIELEGNACJI ZE SKUTKIEM DOBRYM NA FORUM P2
      JEST.......... WATEK WIELOWATKOWYCH MEGATEMATYCZNYCH ZEBRAN KLUBOWYCH.

      o!

      a.:)))))
      • jutka1 Re: poczucie obowiazku:) 04.06.04, 14:44
        Pieknie prawisz Anitko!! ;)))))))

        Na razie musze pobiec bo bilet na jutro, ale potem to hoho jak sie rozpisze! (a
        moze nie bo ciagle wisi nade mna miecz terminow, tzn. "na wczoraj" :)))
      • jutka1 Re: poczucie obowiazku:) 04.06.04, 14:54
        Cud natury. Moja zwykle-nic-nie-robiaca sekretarka postanowila pojsc za mnie i
        odebrac bilet. No, no, no.

        Sprezam sie wiec i prenzem (ort. zam.) i pewnie niedlugo cos niemadrego napisze
        na najjasniejszym forumie. Pare mysli juz mi po glowie lazi, musze je poprosic,
        zeby zwolnily. ;)
      • tortugo Re: poczucie obowiazku:) 04.06.04, 16:17
        fuckin' BRILLIANT!!!

        :))))))))))
        • jutka1 Re: poczucie obowiazku:) -- rzulw podwieszony 04.06.04, 16:40
          tortugo napisał:

          > fuckin' BRILLIANT!!!
          >
          > :))))))))))
          ************
          co jest fucking brilliant bo sie podwiesiles na moja galazke o bilecie, i nic w
          tym brilliant nie widze??

          pytajnik ;)
          • ani-ta Re: poczucie obowiazku:) -- rzulw podwieszony 04.06.04, 16:43
            pierdolony brylant?
            niby o moim swieceniu?
            na jutkowej galezi?

            jutka!!!!!! chyba dzisiaj UPUSCIMY krwi zolwiowi!!!
            tak profilaktycznie! dla zdrowotnosci! JEGO!!!!!!!!! nie naszej!:))))))))))

            no patrz pani jak on sobie poczyna!
            no patrz!:)))))))))

            a.:)
            • jutka1 Re: poczucie obowiazku:) -- rzulw podwieszony 04.06.04, 17:01
              ani-ta napisała:
              > jutka!!!!!! chyba dzisiaj UPUSCIMY krwi zolwiowi!!!
              > tak profilaktycznie! dla zdrowotnosci! JEGO!!!!!!!!! nie naszej!:))))))))))
              >
              > no patrz pani jak on sobie poczyna!
              > no patrz!:)))))))))
              ************
              :))))))))))))))

              profilaktycznie to rzulw zakrzyknal, po czym sie schowal, i teraz juz nie
              wyjdzie anitko, bo przestraszony tego upuszczania z galezi (tysz sie latwo
              siniaczy???) ;)))))))))))))
              • ani-ta Re: poczucie obowiazku:) -- rzulw podwieszony 04.06.04, 17:06
                no normalnie mu........
                ............nastukam w skorupe!:)))))))))))

                a.:)))
                • tortugo Re: poczucie obowiazku:) -- rzulw podwieszony 04.06.04, 21:37
                  ta ci fuckin' brilliant a ty mi w skorupe??? ja ci na reke, ty mi w brew?????
                  noooo, ladnie...

                  do muszki: podwiesilem sie OBOK twojej galazki, ale POD ani-te! Pog jej
                  oryginalne poczucie obowiazku sie podwiesilem! (fuckin' right!)
                  :))))))))))))))))))))
                  ~:O:=o
                  pies. a tera upuszczac, upuszczac mi, pliiiiiiiiiiis!
    • jutka1 W ramach pie - leg - nacji... 04.06.04, 20:07
      Klubu, i zanim zalegne na szezlongu z lampka wina i ML, donosze uprzejmie ze
      Pan Od Sprzatania wczoraj slicznie wysprzatal, i nie pozostaje mi nic innego,
      jak wlozyc do wazonu wielki bukiet bialych piwonii, a na stole postawic dwie
      butelki wina. Brouilly, biensiur.

      Na zakaskie kuchnia dzis wydaje wegierska salami, wloskie oliwki z gaju od
      przyjaciol, i wielki kawal manchego viejo.

      Teraz puszczam Van Morrisona Days Like This, i bendem kontemplowac zycie i
      pielegnacje.

      bfn. r.
    • ani-ta pielegnacja stop... 04.06.04, 21:03
      w soli kojacej zmeczone calodziennym dreptaniem, staniem, generalnie meczeniem
      stop o zapachu morskim przyniosla efekt........
      .......qrde!.....
      .......nietypowy:PPPPPPPPPPPPPPP
      .......MAM NIEBIESKIE STOPY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      kolejne moczenie w wodzie, w wodzie z mydlinami - polaczone z SZOROWANIE, w
      wodzie z dodatkiem wody utlenionej.... dalo efekt... sa mniej niebieskie;)

      ide pod kanape!

      a.:))
      • jutka1 Re: pielegnacja Klubu CD, plus piosenka 04.06.04, 21:08
        wlasnie z glosnikow dobiega Vanmorisonowa interpretacja You Don't Know Me, Ray
        Charles's chyba. sliczna jest, to siem dzielem z Kolektywem:

        You give your hand to me
        And then you say hello
        And I can hardly speak
        My heart is beating so
        And anyone can tell
        You think you know me well
        But you don't know me
        No you don't know the one
        Who dreams of you at night
        And longs to kiss your lips
        Longs to hold you tight
        Oh I am just a friend
        That's all I've ever been
        Cause you don't know me
        I never knew the art of making love
        No my heart aches with love for you
        Afraid and shy I let my chance go by
        The chance that you might love me too
        You give your hand to me
        And then you say goodbye
        I watch you walk away beside the lucky guy
        Oh you will never know
        The one who loves you so
        Well you don't know me
        You give your hand to me
        And then you say goodbye
        I watch you walk away beside the lucky guy
        Oh you will never know
        The one who loves you so
        Cause you don't know me
        Oh no you don't know me
        OOhh...you don't know me
    • jutka1 Pielegnujac dobre maniery... ;)))) 05.06.04, 07:23
      Zostawiam Kolektyw na czas nieokreslony - przynajmniej do czasu znalezienia
      przytulnej cyberkafejki z milym widokiem... jakos po poludniu moze.

      Na czas nieo-kresl-becnosci zostawiam dwie flaszki i dwie krzynki. Oraz pento
      (ort. zam. ;) kabanosow i bialy ser. Jedzta, pijta i bawta sie dobrze, jako i
      ja uczynie.

      Jak komu nudno to sio na kite ;)

      bfn. r. :)
    • akawill Pielęgnacja cykliczna 06.06.04, 04:14
      Strasznie mundrze piszecie, za mundrze jak na drwala. Drwal jak idzie do lasu
      to bierze piersióweczkę i pielęgnuje robaka w sposób zalewający. Od tego
      czerwieni się nochal. Nochal cza pielęgnować na sposób pudrujący, a do tego
      cza mieć piniondz. Ażeby mieć piniondz cza iść w las rąbać i zabrać ze sobą
      piersióweczkę dla pielęgnacji. W lesie się zalewa...itd itd. Będę
      cykliczny......(jak popiję)......będę w kółko chodził......
      • jutka1 Re: Pielęgnacja cykliczna Drwali 06.06.04, 09:32
        z tego wynika, ze drwali nalezy pielegnowac dajac im swiety spokoj, zeby mogli
        tego robaka etc.?

        dostarczajac alkohol i flaszeczki?

        tysz piknie. w ramach pielegnacji Drwala posylam wirtualne pol litra. Tylko sie
        nie zgub w tym lesie, bo wilcy wylezli podobno ;))))))
        • basia553 Re: Pielęgnacja cykliczna Drwali 06.06.04, 09:43
          eeeeee tam, jak bedzie chodzil w kölko, to sie nie zgubi. tylko sobie punkt
          wyjsciowy musi zaznaczyc, bo jak mu sie znudzi krecenie, to nie znajdzie drogi
          do drwalowej!
          • jutka1 Re: Pielęgnacja cykliczna Drwali 07.06.04, 19:04
            ja sie na obyczajach drwalowych nie wyznaje, ale flaszka non-stop na podoredziu
            to dobra rzecz :)))

            prosze mi tu w Klubie posprzatac! Inaczej nie dam flaszki ;)))

            oddalam sie w celu nudnego spedzenia wieczoru. chcialam sie zerwac, ale sie nie
            udalo :(

            ciaofornau
            J. adriatycka :)
            • ani-ta Re: Pielęgnacja cykliczna Drwali 07.06.04, 19:20
              podloga wypielegnowala... puste flaszki zebrane... korki wkopane pod kanape,
              niedopalki pod szafe... zestaw karteluszkow z podpisami "podlac
              kwiatki", "zaszczepic psa/kota", "ufarbowac odrosty" wsunelam pod dywan:))))))
              wyglada slicznie... nikt sie nie kapnie, ze masowo nic sie w klubie nie
              zmienilo:)) a jakosciowo tylko pozornie!:)
              no dobra... jutka... dawaj flaszkie! barek pusty stac nie moze!:)))
              czym drwal robaka zaleje?!
              <hehehe... pod wlos ja biore!>
              a.:))))
              • jan.kran Re: Pielęgnacja cykliczna Drwali 07.06.04, 20:02
                Czy ktos ma pomysl skad wziasc piniadz? To mnie ostatnio zajmuje :-))) Pozat ym
                chcialabym sie dowiedziec gdzie mozna tanio dostac bron palna.
                K z problemami :-)))
                • basia553 Re: Pielęgnacja cykliczna Drwali 07.06.04, 20:44
                  Bron palna posiadam. Naboi nie. Mozesz odebrac u mnie.
                  • jan.kran Re: Pielęgnacja cykliczna Drwali 07.06.04, 20:47
                    basia553 napisała:

                    > Bron palna posiadam. Naboi nie. Mozesz odebrac u mnie.


                    Basiu :-))) Bron palna bez naboi !!! To juz chyba odkurze swoj slynny topor. K.
                • ani-ta Re: Pielęgnacja cykliczna Drwali 07.06.04, 21:24
                  piniondze leza na ziemi!!! tylko trzeba sie po nie schylic;)))))))
                  cwicz sklony kraniku!:))

                  bron kochana kupisz tanio na stadionie X-lecia... jak mnie odwiedzisz, to cie
                  tam zawioze:) stawiam jeden warunek - staniesz na 30pietrze palacu kultury i
                  wywrzeszczysz na cale gardlo: "Warszawa da sie lubic!!!!!!!!!":)))))

                  naboje mozna kupic sklepie z bronia i akcesoriami mysliwskimi... na bron
                  trzeba miec pozwolenie... nie wiem jak z nabojami?:)
                  bierz ta bron od baski!!! zawsze czesc kosztow zaoszczedzone;))))

                  a.:)))
    • tortugo Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 07.06.04, 21:48
      tortugo napisał:

      > puk-puk... mozna?
      >
      > siedze se w samochodzie, zaparkowany naprzeciwko bjuti salonu, dlubie w
      > zebach. Synek pyta z tylu:
      > - tata, a co to jest ten bialy tam?
      > patrze, rzeczywiscie. ni to wanna, ni fotel... wyglada na fotel wew wannie.
      > EUREKA!
      > Wraca zona ze sklepiku, a ja do niej:
      > - wiesz ty co, kochanie? Ja tu chyba wroce zrobic se pedikjur.
      > - ee, to idz do mojego, lepszy.
      > - ale patrz, na szybie szminka napisane "specjal"!
      > - powiesz zes moj, tez dostaniesz specjal.
      > - no to dawj numer.
      > dala, zadzwonilem i mam apojntment ma przyszly tydzien. Jak przezyje, bedzie
      > sprawozdanie :)))))))))
      >
      > zrogowacialy


      Przypominam, ze to juz jutro. Czy tylko ja jestem zdenerwowany? Czy ktos tu
      jeszcze, z drzacym wikarycznie sercem, oczekuje moich zmyslowych doznan? To
      bedzie moj pierwszy raz...
      ;))))))))))
      ~:O:=o
      • ani-ta Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 07.06.04, 22:05
        jak masz laskotki... to mozesz miec wiecej doznan niz sie
        spodziewales!!!:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        a.:))
        • tortugo Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 07.06.04, 22:32
          mammmmmmmmm..............
          :)))))))))))
          • ani-ta Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 07.06.04, 22:54
            wez dyktafon:))))))
            chetnie odsluchamy!!:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

            a.:))

            P.S.
            rozumiem twoja zone! ze tak chetnie cie tam poslala... co maja obce salony
            zarabiac na czyims rechutku!:)))) jak znam zycie to rabat jej tym dozywotni
            zalatwisz;)))))))
            • tortugo Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 07.06.04, 23:25
              ja tam lubie rechotac, a jak to ma byc w dodatku pozyteczne, to juz w
              ogole :))))
              ale co bedzie jak te laskotki na mnie inaczej zadzialaja? ;)))))
              • ani-ta Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 07.06.04, 23:31
                powiesz jak Marek Kondrat na planie zdjeciowym z naga Ewa Salacka:
                " ja wiem, ze to film! ale ON o tym nie wie!":))))))))))))

                a.:))))))
                • tortugo Re: ZEBRANIE KLUBU NR 68 -- Pielegnacja 07.06.04, 23:38
                  a, to ja sobie z NIM pogadam przed pojsciem i musi mi obiecac, ze sie zachowa
                  (a jak co, postrasze zona)
                  ;))))))))))))))))
                  ~:O:=o
    • jutka1 Raport czyli pielegnacja, ORAZ obnazenie Nr 1..... 08.06.04, 22:52
      ......... piegow i duszy. Nie mowie tu o lobotomii domowym sposobem za 2.95, bo
      to pielegnacja psychiki, ale o pilegnacji piegow i duszy.

      Jednym slowem raport z podrozy w telegraficznym skrocie. Z gory zaznaczam, i tu
      wazna sprawa:
      KOMU NUDNO TO SIO NA KITE JEZA (czyt. jerza) :))))))))))))))

      Pielegnacja piegow przebiegla znakomicie, mimo wczesniejszych obaw, ze pogoda
      nie dopisze. Stan na dzien dzisiejszy: 237 piegow wiecej, niz przed
      wyjazdem. :))

      Pielegnacja duszy odbyla sie sama z siebie ze wzglendu na wzglond (ort. zam. ;)
      a mianowicie: Adriatyk, slonce, palmy, architektura, smieszne towarzystwo
      irlandzko-angielsko-czarnogorskie :))... PLUS, i tu sie obnaze po raz pierwszy
      bo zaraz bede sie obnazac na watku Krana obok ws. makijazu, ku mojemu nie tylko
      zadziwieniu ale i konsternacji, Wasza Pitunia-Jutunia ciotka barchanowa musiala
      silom i godnosciom odpierac tzw. napor osobniczy plci meskiej. :-oooooooo A
      jeden z naporow to bylo skrzyzowanie Jeremy Irons'a z George'm Cloony, i sie do
      mnie paniedzieju przykolegowal jako rzep, wiec ucieklam drapiac sie po glowie i
      zadajac odwieczne pytanie: "Co jeeeest???" :)

      Wysprzatanie przez anite zauwazylam i doceniam :)))))))))) Tylko okna szeroko
      otwieram i wiatrak puszczam, bo wrocilam do 30+ stopniowego Paryza i gorac.
      Bazylia zdechla :((

      A teraz nalewam sobie jedyne co mam czyli JW Black, i ide sie wypowiadac w
      tematach kobiecych na watku obok :)))))))
      • ani-ta Re: Raport czyli pielegnacja, ORAZ obnazenie Nr 1 08.06.04, 23:32
        czuje sie doceniona;PPPP

        a teraz zaczne narzekac jak najbardziej REALNIE!!!!!!!!!!!!!
        bo to co nierealne... to byly moje MARZENIA o mikroprzyjatku Demolkowym jutro:)
        dla kolezanek z podworka... wiec jakby blamaz mniejszy:PPP
        a wiec.....................
        mial byc tort smietanowy i babeczki z kajmakiem:)
        jest.........................
        tort (w sensie blaty kupione) przelozony galaretka porzeczkowa (taaaaaka
        kwasna)... a kajmak sie.... dogotowuje...................................
        bita smietana mnie PRZEROSLA!... i sie zwazyla:PPPP
        truskawki odpadly w przedbiegach - zakaz wstepu do domu!
        ananas... przypomnial sobie, ze pewna dziewczynka go nie lubi!:(
        kiwi .......... zjadlam....... zle zlosci:)
        zostalo mleko skondensowane slodzone na kajmak... ale gotowanie puszki przez
        godzin dwie... to o dwie godziny za malo.... wiec sie cholera gotuje dalej:(
        ja jutro MUSZE wstac skoro swit!
        MUSZE wygladac.... niemnozebnie pieknie i zabojczo (buahahahhahahhahaha) bo ide
        walczyc o.......... piniondz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        MUSZE miec ten cholerny DOMOWY tort!!!!!!!!!!!
        heeeeeeeeeeeeeeeelp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        zwierzaczki czekoladowe... jako przystrojenie... wygladaja jakby byly po
        terminie... i sa!!!!!!!!!!!:((((((((((((((((((((((((((((((((

        wlaze pod kanape/kredens/dywan!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        <cholera!!!!!!! ale tu syf!>

        pochlastana
        a.:(
        • tortugo Re: Raport czyli pielegnacja, ORAZ obnazenie Nr 1 08.06.04, 23:39
          oto, drodzy panstwo, geneza choroby psychicznej ;))))))))

          prof. ~:O:=o

          pies: ani-ta, nie daj sie!!! :)))
          • ani-ta Re: Raport czyli pielegnacja, ORAZ obnazenie Nr 1 08.06.04, 23:55
            ciiiiiiiicho!!!!!!!
            gotowales kiedys kajmak w puszce?
            nie!
            cholera!!! trzy razy juz wody do garnka dolewalam... a w puszce nawet nie
            zabulgotalo:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

            ze tez cholera ktos jej MUSIAL powiedziec o tym DOMOWYM torcie!!! ROBIONYM
            przez mamusie!:( albo sama... wpadla na ten szatanski pomysl.......
            jak wykonczyc psychicznie matke?! dac jej zadanie (ambicjonalnie naladowane!)
            nie do wykonania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:(((((((((((((((((((((((((

            a pojde... doleje wody do gara:(

            a.:)
            • ani-ta niezebytotamto! ja dalej gotuje!!!:)))) ntxt 09.06.04, 00:56
            • jutka1 co to jest kajmak???? ntxt 09.06.04, 10:12

              • ani-ta Re: co to jest kajmak???? ntxt 09.06.04, 19:38
                jutus kajmak to taka bardzo slodka masa... zdecydowanie nie tortowa;) raczej
                mazurkowa...zdecydowanie mazurkowa;) mleko plus cukier gotuje sie i gotuje....
                godzinami az zgestnieje i nabierze smaku krowki:)) wersja oszczednosciowa
                czasowo (buahahah) to gotowanie puszki skondensowanego mleka slodzonego:) co
                wczoraj czynilam:)))
                efekt....
                tort... zachwycil dziecko! uroslam!
                tort... nie smakuje gosciowi dziecka (reszta gosci zaospiala:PPP)! i dobrze! ja
                lubie kajmak:PPP

                a.:))
                • jutka1 Re: co to jest kajmak???? ntxt 09.06.04, 20:57
                  nie wiedzialam, ze to sie kajmak nazywa :))))

                  moja mama robila takie wafle przekladane miodowym i czekoladowym (w kolorze) -
                  a ja wylizywalam resztki mniam.
                  • ani-ta Re: co to jest kajmak???? ntxt 09.06.04, 21:42
                    wafle sa zwyczajnie bez swieta;)
                    mazurki z kajmakiem na wielkanoc;)
                    babeczki to patent rodzinny:PP oczywisci przez nikogo nie przestrzegany:)
                    natomiast tort....... to MOJ WYNALAZEK NAGLY! i bede go strzegla wszelkimi
                    mozliwymi zastrzezeniami pat.!:)
                    wlacznie z gotowaniem przez 2 godziny puszki zamknietej i przez nastepne dwie
                    otwartej... bo zbyt rzadki byl:))))))
                    w chwili obecnej mamy 3/4 tortu... cukier w oczach... lekki przesyt:))))

                    ja gdybym mojej matus wyjadla... zginelabym od strzalu lyzka;))))
                    te ceche tez po niej odziedziczylam:)))))))

                    a.:)))
                    • jutka1 Re: co to jest kajmak???? ntxt 09.06.04, 21:47
                      ani-ta napisała:

                      > ja gdybym mojej matus wyjadla... zginelabym od strzalu lyzka;))))
                      > te ceche tez po niej odziedziczylam:)))))))
                      ***********
                      ja nie wyjadalam w trakcie. ja dostawalam resztki do wylizania. resztki z
                      panskiego stolu, taki moj los najwyrazniej... ;)
                  • tortugo Re: co to jest kajmak???? ntxt 09.06.04, 21:51
                    jutka1 napisała:

                    > nie wiedzialam, ze to sie kajmak nazywa :))))
                    >
                    > moja mama robila takie wafle przekladane miodowym i czekoladowym (w kolorze) -

                    > a ja wylizywalam resztki mniam.

                    czy to sie przypadkiem nie nazywalo piszynger? bo moja mama tez robila takie
                    wafle, wielowarstwowo poprzekladane, jak tort w koncu byly :)))
                    ale mase mama krecila w garnku glinianym z masla, jajek i kakao albo kawy, i
                    trzeba bylo costam costam ostroznie, zeby sie nie zwazyla. Czasem mi dala
                    pokrecic, zwlaszcza na poczatku zeby rozkrecic maslo. a na koncu oblizywalem
                    ten do krecenia, zapomnialem jak sie nazywa (ma trzonek i gule na koncu, tylko
                    bez skojarzen prosze:)) i garnek paluchem wymazywalem do czysta :)))))))))

                    natomiast tradycja kajmaka w moim domu nie istniala, nauczylem sie tego od
                    przyjeciela argentynczyka jak kiedys zesmy sie u niego nasztachali i trzeba
                    bylo wymyslic cos do podjadania i on se przypomnial ze ma puszke mleka i moze
                    zrobic... jak on to nazywal... lecche oro czy cos w tym rodzaju. :)))))))))))

                    ~:O:=o
                    • jutka1 piszynger 09.06.04, 22:10
                      Dokladnie tak.

                      I wylizywalam tez dokladnie tak. Ale nie pamietam jak sie toto nazywalo do
                      krecenia. z tym, ze mama krecila tylko ciemna mase, jasna byla z puszki czyli
                      kajmak.
            • tortugo Re: Raport czyli pielegnacja, ORAZ obnazenie Nr 1 09.06.04, 17:44
              ani-ta napisała:

              > gotowales kiedys kajmak w puszce?
              > nie!


              a wlasnie ze TAK!! i wyszedl znakomicie, choc to prawda ze te 2 godz trzeba
              pogotowac...


              > ze tez cholera ktos jej MUSIAL powiedziec o tym DOMOWYM torcie!!! ROBIONYM
              > przez mamusie!:( albo sama... wpadla na ten szatanski pomysl.......
              > jak wykonczyc psychicznie matke?! dac jej zadanie (ambicjonalnie naladowane!)
              > nie do wykonania

              moja mama robila torty, o boszszsz..... zamawiali u niej z valego
              trojmiasta :)))
              a ja jeno wylizywalem mase z garnkow :)
              ~:O:=o
              • jutka1 Re: Raport czyli pielegnacja, ORAZ obnazenie Nr 1 09.06.04, 17:54
                tortugo napisał:

                > ani-ta napisała:
                >
                > > gotowales kiedys kajmak w puszce?
                > > nie!

                > a wlasnie ze TAK!! i wyszedl znakomicie, choc to prawda ze te 2 godz trzeba
                > pogotowac...
                **********
                co to ten kajmak w koncu????
                mleko skondensowane zageszczone czy jak?

                ide odebrac zdjecia z Piranu... wieczorem na galerii :))))
                • tortugo Re: Raport czyli pielegnacja, ORAZ obnazenie Nr 1 09.06.04, 18:03
                  gotujesz mleko skondensowane w puszcze (nieotwartej) 2-3 godziny, otwierasz...
                  a tam kajmak! (po raz pierwszy slysze to slowo eheheh) takei cos pomiedzy
                  karmelem a butterscotchem sie z tego robi, o konsystencji mniodu :))))))))))
                  • jutka1 kajmak1 09.06.04, 19:03
                    tortugo napisał:

                    > gotujesz mleko skondensowane w puszcze (nieotwartej) 2-3 godziny,
                    otwierasz...
                    > a tam kajmak! (po raz pierwszy slysze to slowo eheheh) takei cos pomiedzy
                    > karmelem a butterscotchem sie z tego robi, o konsystencji mniodu :))))))))))
                    *********
                    aaaa to teraz rozumiem :))))))

                    tez to mamie wyjadalam :)
    • jutka1 Polski motylek czesc 1 09.06.04, 10:16
      W taki upal, po 4 dniach w Slowenii, to ja mam generalnie wszystko w motylku. I
      prace mam w motylku, i dyrektora mam w motylku, i moja sekretarke z piekla
      rodem mam w motylku, i pania Ziute tez mam w motylku.

      Rowniez mam w motylku cala reszte, oprocz najswierzbliwszego foruma i kolektywu
      biensiur. :))))))))))))))

      Niniejszy manifest czerwcowy skladam bez celu ale unizenie na rece i na
      klawiature --

      Ruda :)
    • jutka1 Niniejszym zamykam Zebranie...... 09.06.04, 21:48
      .... i udaje sie obok otworzyc nastepne pod swojsko brzmiacym tytulem.

      bfn
      R. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka