ertes 09.06.04, 18:30 2 godziny temu wsadzilem gruba w samolot do Waszyngtonu. Zastanawiam sie jak wykorzystac ten czas wolnosci. Gruba mi z reguly na nic nie pozwala. A teraz jestem sam! Co robic? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tortugo Re: Slomiany wdowiec 09.06.04, 18:37 wez wolne z pracy, to pierwsza rzecz. plaza, surfing i margarita? przejazdzka samochodem do laguna beach, pacific palisades? fish tacos for lunch? Margarita? drzemka po poludniu? Margarita? :))))))))))))) jak masz dzieci, to do McDonalda na obiad, ale przedtem musza przysiac posluszenstwo do konca dnia i grzecznie spac :)))) wypozycz sobie na koniec video czy DVD jakiegos filmu co zawsze chciales obejrzec ale grubej nie podchodzil... jakis typowy "guy flick". I do tego margarita ;))) baw sie swietnie!!! I SIO OD KOMPA!!!!!!! ~:O:=o Odpowiedz Link
ertes Re: Slomiany wdowiec 09.06.04, 18:48 Margarita to chyba najlepsza w TJ? I mozna sie zabawic :) Laguna zaraz obok wiec moze to i dobry pomysl. Tyle ze zimno. Teraz jestem przy John Wayne w Santa Ana i jest 60 stopni, to nad samym oceanem moze byc z 55. Nie wspominajac o mrzawce. Big Mac to moze jest i jakis pomysl :) Odpowiedz Link
waldek.usa Ja ciebie dobra porada dam... 09.06.04, 18:56 Zostalem sam. Zona wyjechala na tydzien. Calkiem przyjemna odmiana. Mysle, ze razem z psem milo spedzimy te dni... Poniedzialek DOKLADNIE zaplanowalem rozklad zajec. Wiem, o której bede wstawal, ile czasu poswiece na poranna toalete i sniadanie. Policzylem, ile zajmie mi zmywanie, sprzatanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie. Jestem milo zaskoczony, ze mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem,dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem,skoro mozna tak szybko sie z tym uporac. Wystarczy odpowiednio zorganizowac sobie prace. Na kolacje zafundowalem sobie i psu po steku. Zeby stworzyc mily nastrój, ladnie nakrylem do stolu. Ustawilem wazon z rózami i zapalilem swiece.Pies na przystawke dostal pasztet z kaczki, potem glówne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam wino i pale dobre cygaro. Dawno nie czulem sie tak dobrze. Wtorek MUSZE jeszcze raz przemyslec rozklad dnia. Zdaje sie, ze wymaga kilku drobnych poprawek. Wyjasnilem psu, ze nie codziennie jest swieto, dlatego nie moze sie spodziewac, ze zawsze bedzie jadl przystawki i inne dania z trzech róznych misek, które ja musze myc. Przy sniadaniu zauwazylem, ze picie soku ze swiezych pomaranczy ma jedna zasadnicza wade. Za kazdym razem trzeba potem myc wyciskarke. Jak rozwiazac ten problem? Trzeba przygotowac sok na dwa dni - wtedy wyciskarke myje sie dwa razy rzadziej. Odkrycie dnia: parówki mozna odgrzewac w zupie. W ten sposób ma sie jeden garnek mniej do zmywania. Na pewno nie bede codziennie biegal z odkurzaczem tak jak chciala zona. Raz na dwa dni to az nadto. Musze tylko pamietac, zeby zdejmowac buty, a psu wycierac lapy. Poza tym czuje sie swietnie. Sroda MAM wrazenie, ze prowadzenie domu zajmuje jednak wiecej czasu, niz przypuszczalem. Bede musial zrewidowac swoja strategie I tak: przynioslem z baru kilka gotowych dan - w ten sposób nie strace w kuchni az tyle czasu. Przygotowanie posilku nigdy nie powinno trwaæ dluzej niz jedzenie. Kolejny problem to slanie lózka. Najpierw trzeba sie z niego wygrzebac, potem wywietrzyc sypialnie, a na koñcu jeszcze równo ulozyc posciel - zawracanie glowy. Nie uwazam, zeby codzienne slanie lózka bylo konieczne, zwlaszcza ze i tak wieczorem czlowiek musi sie do niego polozyc. W sumie wydaje sie, ze jest to czynnosc zupelnie pozbawiona sensu. Zrezygnowalem tez z przygotowywania osobnych posilków dla psa ikupilem gotowe jedzenie w puszkach. Pies troche sie krzywil,ale cóz... skoro ja moge sie obyc bez domowych obiadków, on tez nie powinien grymasic. Czwartek KONIEC z wyciskaniem soku z pomaranczy! To nie do wiary, ze z tym niewinnie wygladajacym owocem jest az tyle zachodu. Kupie sobie gotowy sok w butelkach. Odkrycie dnia: udalo mi sie przespac noc i wysunac sie z lózka prawie nie naruszajac poscieli. Rano musialem tylko wygladzic narzute. Oczywiscie jest to kwestia wprawy i w czasie snu niemo¿na sie za czesto przewracac z boku na bok. Troche bola mnie plecy, ale goracy prysznic powinien pomóc. Zrezygnowalem z codziennego golenia, bo to zwykla strata czasu. Zyskalem przez to cenne minuty, których moja zona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu. Kolejne odkrycie: nie ma sensu za kazdym razem jesc z czystego talerza. Ciagle zmywanie zaczyna mi dzialac na nerwy.Pies tez moze jesc z jednej miski - w koncu to tylko zwierze. UWAGA: doszedlem do wniosku, ze odkurzac trzeba najwyzej raz w tygodniu. Parówki na obiad i na kolacje. Piatek KONIEC z sokiem pomaranczowym! Za duzo dzwigania. Odkrylem nastepujaca rzecz: rano parówki smakuja calkiem niezle, po poludniu gorzej a wieczorem wogóle. Poza tym jesli zywic sie nimi dluzej niz przez dwa dni z rzedu, moga wywolywac lekkie mdlosci. Pies dostal sucha karme. Jest równie pozywna, a miska nie jest popackana. Z kolei ja zaczalem jesc zupe prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzic talerza ani chochli. Teraz juz nie czuje sie tak, jakbym byl automatyczna zmywarka do naczyn. Przestalem wycierac podloge w kuchni. Ta czynnosc irytowala mnie tak samo jak slanie lózka. UWAGA: zegnajcie puszki!!! Nie bede brudzil sobie otwieracza. Sobota PO CO wieczorem zdejmowac ubranie, skoro rano znów trzeba je wlozyc? Zamiast marnowac czas, lepiej troche dluzej polezec.Przy okazji mozna zrezygnowac z koldry i odpadnie klopot z jej porannym ukladaniem. Pies nakruszyl na podloge. Zbesztalem go. Powiedzialem, ¿e nie jestem jego sluzacym. Dziwne - nagle zdalem sobie sprawe, ze moja zona tez tak czasem do mnie mówi. Powinienem dzis sie ogolic, ale jakos nie mam ochoty. Nerwy mam napiete jak postronki. Na sniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania,otwierania, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynnosci doprowadzaja mnie do rozpaczy. Plan na dzis: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Zadnych talerzy, sztucców, obrusów i innych glupot. Troche bola mnie dziasla. Pewnie jem za malo owoców, ale nie chce mi sie ich taszczyc ze sklepu. Moze to poczatek szkorbutu? Po poludniu zadzwonila zona i spytala, czy umylem okna i zrobilem pranie. Wybuchnalem histerycznym smiechem. Powiedzialem jej, ze nie mam czasu na takie rzeczy. Jest pewien problem z wanna. Odplyw zatkal sie makaronem. Ale niespecjalnie sie martwie. I tak przestalem sie kapac. UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy sie spieszyc, zeby zbyt dlugo nie trzymac jej otwartej. Niedziela OGLADALISMY z psem telewizje z lózka. Na ekranie rózni ludzie zajadali przerózne smakolyki, a my tylko z zazdroscia przelykalismy slinke. Obaj jestesmy oslabieni i drazliwi. Rano zjedlismy cos z psiej miski, ale zadnemu z nas to nie smakowalo. Naprawde powinienem sie umyc, ogolic, uczesac, zrobic psu jesc, wyjsc z nim na spacer, pozmywac, posprzatac, pójsc po zakupy, ale po prostu nie moge wykrzesac z siebie dosc sil. Mam problemy z utrzymaniem równowagi, zaczyna szwankowac wzrok. Pies zupelnie przestal merdac ogonem. Pchani resztka instynktu samozachowawczego, wyczolgujemy sie z lózka i idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzine jemy rózne pysznosci. Korzystamy z wielu talerzy, bo przeciez nie musimy ich myc. Pózniej ladujemy w hotelu. Pokój jest wysprzatany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazlem sposób na zmore tych okropnych domowych obowiazków. Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszlo to do glowy mojej zonie. Odpowiedz Link
ertes Re: Ja ciebie dobra porada dam... 09.06.04, 18:59 hehe znam to :) Dobre :) Problem w tym ze moim domu to ja jestem kucharzem. Ale to mi sie podoba szczegolnie bo Gruba strasznie krzyczy jak jest balagan: Sobota > PO CO wieczorem zdejmowac ubranie, skoro rano znów trzeba je wlozyc? > Zamiast marnowac czas, lepiej troche dluzej polezec.Przy okazji mozna > zrezygnowac z koldry i odpadnie klopot z jej porannym ukladaniem. > Pies nakruszyl na podloge. Zbesztalem go. Powiedzialem, ¿e nie jestem je > go > sluzacym. Odpowiedz Link
kokolores Re: Ja ciebie dobra porada dam... 09.06.04, 19:02 Czy Gruba wie ,ze ja tak nazywasz?? Odpowiedz Link
ertes Re: Ja ciebie dobra porada dam... 09.06.04, 19:05 O jezu, boj sie boga chyba by mnie zabila! To duza baba wiec lepiej z nia nie zaczynac :( W samolocie siedzi na dwoch siedzeniach. Musialem jej kupic 3 czekolady i jednego hamburgera bo lot trwa z 5 godzin. Odpowiedz Link
akawill Re: Slomiany wdowiec 10.06.04, 02:59 Heeeej, jakoś trudno mi uwierzyć że Ci na nic nie pozwala... Ja również słomiany do jutra. Obiad był w family room przed TV. Teraz zimne piwo bo anieli grzeją jakby się wściekli. Znów spanie w poprzek łóżka :) Odpowiedz Link
ertes Re: Czy szanowna pani Ertesowa 10.06.04, 16:16 Bez przesady ale TACY patriotyczni Amerykanie to jeszcze nie jestesmy. Odpowiedz Link
basia553 Re: Slomiany wdowiec 10.06.04, 09:21 Akawillu, a Twoja gdzie pojechala? Ziutek, co sie z Toba dzieje? Nigdzie Cie nie widac? Pozdrowienia dla obu rzadkich ostatnio gosci!!! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Slomiany wdowiec 10.06.04, 11:36 Ertes odpoczynek od gotowania; moja wlasna recepta 'baked bean' na obiad. Nikt nie narzeka, ze koldra 'fruwa'. Pzd Odpowiedz Link
ertes Re: Slomiany wdowiec 10.06.04, 16:16 Odpoczynek to bedzie od wtorku bo synus jedzie na 2 miesiace do Polski. Odpowiedz Link
bella-donna Re: Slomiany wdowiec 11.06.04, 01:52 ertes napisał: > 2 godziny temu wsadzilem gruba w samolot do Waszyngtonu. > Zastanawiam sie jak wykorzystac ten czas wolnosci. Gruba mi z reguly na nic > nie pozwala. A teraz jestem sam! > Co robic? pieknie sie o zonie wyrazasz, nie ma co. Odpowiedz Link
ertes Re: Slomiany wdowiec 11.06.04, 02:14 Zycie trzeba brac z przymruzeniem oka, inaczej jest za powazne. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Slomiany wdowiec 11.06.04, 12:28 Ciekawe jak mnie moj ,stary, nazywa poza kulisami? Teraz mam temat do myslenia. Tak naprawde to nie dbam; gruba ,chuda, tyczka, itp. slyszalam wszystko. Pzd Odpowiedz Link
bella-donna Re: Slomiany wdowiec 12.06.04, 23:28 ertes napisał: > Zycie trzeba brac z przymruzeniem oka, inaczej jest za powazne. i Ty to nazywasz zartem ? Odpowiedz Link