Dodaj do ulubionych

Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-)

29.12.12, 17:11
Wczorajsze zdarzenie, o którym będzie osobno, przypomniało mi Stokrotkowe czarne dziury, zasysające biżu, a wypluwające je potem w najmniej spodziewanym miejscu, razem z dziesięcioma (o ile dobrze pomnę) zeta, za fatygę pewnie. ;-)))
Inne historyjki też tu były o gubieniu i znajdowaniu.
Miałam o tym w Pierdulum nadmienić, ale stwierdziłam, że temat może wart jest osobnego wątku, bo historyjek jest multum, i wcale nie pierdulowatych. :-)
Oprócz historyjek można tez ten wątek traktować jako wątek magiczny. Coś zginie? Można tutaj o to zawołać, i się znajdzie szybciej niż za lat dziesięć, hehehe. Aluzja do mojego następnego wpisu. :-)
Niom. To idę mieszać konfiturę z pigwowca, a potem opiszę wczorajszą niespodziewajkę. :-)
Obserwuj wątek
    • iwannabesedated Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 29.12.12, 17:58
      Znalazłaś skarb w ukrytym pokoju. I trupa.

      Czyco???
      • jutka1 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 29.12.12, 18:12
        Bardziej "czyco", ale na razie mieszam konfiturę, więc zeznam trochę później. :-)))
        • chris-joe Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 29.12.12, 20:37
          Czyli konfiture znalazla, tyle ze niezamieszana! Gdzie? Opowiadaj!
    • jutka1 Otusz... ;-))) 29.12.12, 20:54
      Ponad 10 lat temu, kiedy urządzałam ŻD, w epoce Paryż1, kupiłam m.in. dwie mini-wieże (wieżyczki raczej) stereo. Jedna była w saloniku na dole, druga: w sypialni. Ta druga była nieco prostsza, bez opcji kaset, tylko radio i odtwarzacz CD. I budzik z opcją zasypiania przy muzyce i budzenia się takoż, stąd też było toto w sypialni. Po 2-3 latach i jakiejś dzikiej a tłocznej imprezie w ogrodzie, ze 3 dni po owej biesiadzie z parapetu na zewnątrz zniknęły głośniczki od tej wieży. No, ktoś ze wsi się obsłużył. Miałam kupić jakieś głośniki, ale brak czasu, zapomniałam, bez tego budzika dawałam radę, etc. W końcu kadłubek tej mini wieży zniknął mi z oczu, nawet tego nie zauważyłam prawdę mówiąc.

      Fast forward. W erze Paryż2 używam B&O, który z resztą dobytku pojechał z powrotem. Wieżyczka z saloniku na dole powędrowała na górę na miejsce beo. Jakiś rok temu zaczęła kaprysić. Przestała odbierać radio (oprócz RM, hehehe). CD odtwarzała na widzimisię: niektóre płyty odtwarzała, innych odmawiała (wszystkie legalne, fabryczne). I kilka dni temu pomyślałam, jasna cholera, nawet na tamta wieżę nie mogę zamienić...

      No i wczoraj poszłam po drewno do garażu, a nie miałam nic na podpałkę, więc postanowiłam zerknąć w zakamarki garażowe za jakąś starą gazetą. Chodzę, patrzę, jakaś brudna torba na podłodze. Zaglądam... Tak, tak. Wieża nr 2. Zakurzona, zasyfiona, a pod nią, uwaga. Oryginalnie zapakowane: instrukcja obsługi, nieużywany pilot i dwie baterie do tegoż pilota.
      Wzięłam, niebogę, do domu, najpierw pozwoliłam jej trochę się ogrzać, wyczyściłam z syfu, podłączyłam do proądu i do głośników wieży nr 1, baterie włożyłam do pilota, i wszystko gra! Oprócz RM mam 4 inne stacje (Zetkę, Trójke, Eskę i Jedynkę), odtwarzacz z przyjemnością gra wszystkie płyty, no boskość. :-)))

      A skąd ona się wzięła w tej torbie, i dlaczego w garażu, to nie pytajcie, bo nie mam zielonego pojęcia. :-D
      • chris-joe Re: Otusz... ;-))) 29.12.12, 21:10
        Jak sie ma pare salonikow i ogrod z drewutnia, to rzeczy maja gdzie sie wsysac, odsysac i nawet legnac. I tak jest git :) U mnie tez rozne dziwne misteria niekiedy nastepuja, ale glownie w obrebie szuflad :)
        • jutka1 Re: Otusz... ;-))) 29.12.12, 21:26
          Oj tam oj tam. Metraż nie ma nic do rzeczy. Wsysalo mi i w małych metrażach, i bynajmniej nie mówię zbereźnie. :-)))))))))))
    • iwannabesedated Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 30.12.12, 00:17
      A to niesamowite zdarzenie Pytonie :) Matriks dostarcza, jak widać.

      Nie wiem czy to się kwalifikuje, ale mnie ostatnio czarne dziury w mojej pamięci wyrzucają nagle glątwo kupy zdarzeń z przeszłości tak dziwaczne, że tu siedzę i niemal się czuję jakbym w kinie film oglądała. To znaczy, zdarzenia z przeszłości przypominają mi się, ale na to się nakładają połączenia, interpretacje i zrozumienie już teraźniejsze, które mi pokazuje sprawy w tak interesującej a zarazem pojebanej i pociesznej perspektywie, że po prostu żałuję, że już wtedy tego nie widziałam w taki sposób, bo moje życie byłoby dużo bardziej przyjemne oraz zabawne. No ale, dobre i to, że teraz.
      • jutka1 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 30.12.12, 11:47
        Prawda, że przezabawne? :-) W ogóle to Matrix mi się od jakiegoś czasu mega-uaktywnił. Co rusz jakąś gruszkę podrzuca czy goryla robi. :-) Niech go matrixy błogosławią. ;-)))))))))

        Co do znajdowania w głowie dawnych sytuacji i reakcji na owe: jo to znom, jo to mioł, to som mendy. ;-)))) Tak poważnie, to też toto (cycat ;-) ) miewam ostatnio dość często, i mogę się podpisać rencyma i nogoma pod Twoim postem.
    • ewa553 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 30.12.12, 12:25
      mnie tez permanentnie gina rzeczy, ale nie az tak interesujaco jak pytonowi. Chyba tylko jedna rzecz byla smieszna, jak wiele, wiele lat temu, jak jeszcze mialam firany w domu,
      wypralam jedna taka olbrzymia i postanowilam ja zamienic na lzejsza, a wiec po wypraniu
      zapakowalam w karton i won do piwnicy. Po wielu miesiacach postanowilam firane komus dac i na szczescie obejrzalam ja dokladnie: miala w srodku wczepiony moj ulubiony stanik, ktory szukalam od miesiecy:))))
      A drobiazgow szukam bezustannie, np.dzisiaj lekarstwa ktore wczoraj jeszcze mialam a dzis nie. Ale po godzinie jak siadlam do compa to i lekarstwo sie znalazlo: stalo nie w kuchni kolo innych, lecz kolo compa. No i od 2 lat, odkad widzialam dosc marny film z Julia Christie, wszelakie szukanie zaczynam od lodowki, niezaleznie od tego co to jest. Bo u niej Alzheimer zaczal sie od wlozenia patelni do lodowki:)))) Pamietasz Chris? Tez ten film widziales.
    • jutka1 Klaus chyba fpapę dostanie... 02.01.13, 18:18
      No to, jak pisałam na Pierdulum, zanosiłam stos książek z sypialni do gabinetu. Patrzę i oczom nie wierzę. Przed samymi oczyma na półce leży DVD z jednym z moich ulubionych filmów, po stracie którego rozpaczałam od ponad 4 lat, rozpytywałam ludzi na prawo i lewo czy czasem nie włożyli przez pomyłkę do opakowania po płycie jakiejś, no cierpiałam z tego powodu niezmiernie. Nawet chciałam kupić na allegro czy w sklepie internetowym, ale film jest rzadki i mało znany, i dupa. Blada do tego. W gabinecie też szukałam, na tę półkę (jak i na inne) patrzyłam, przysięgam.
      Straszliwie i okrutnie się cieszę. Ale Klaus to fpapę ma, bez dwóch zdań. Cztery lata mnie, skubaniec, przetrzymał. A czemu teraz oddał akurat? Jutro sobie go obejrzę, i może zrozumiem, czemu akurat teraz.
      Niom, idę się szykować na przyjście gości. :-) Cóż za dziwny dzień...
      • ewa553 Re: Klaus chyba fpapę dostanie... 02.01.13, 18:24
        domyslam sie, ze tytul filmu jest top secret?
        • jutka1 Re: Klaus chyba fpapę dostanie... 02.01.13, 18:34
          A czy tytuł ma coś do meritum sprawy? :-)
          • ewa553 Re: Klaus chyba fpapę dostanie... 02.01.13, 18:39
            absolutnie nic. ale jak mi ktos opowiada ze byl w kinie na dobrym filmie, to tez pytam jaki to film. . a odpowiadac nikt nie musi:)))
            • jutka1 Re: Klaus chyba fpapę dostanie... 02.01.13, 18:46
              Nie opowiadam, że byłam na dobrym filmie, tylko że Klaus podrzucił "coś" co wcześniej schował. Równie dobrze to mógł być widelec albo majtki. :-)))
          • roseanne Re: Klaus chyba fpapę dostanie... 02.01.13, 20:37
            a moze ma?
            jakie info z zaswiatow?
            • jutka1 Re: Klaus chyba fpapę dostanie... 02.01.13, 22:57
              Rose, przyznaję, że nie zrozumiałam Twojego wpisu :-)))
              • iwannabesedated Re: Klaus chyba fpapę dostanie... 03.01.13, 01:12
                No, że zaświaty zapieprzając Ci ten konkretny film o tym właśnie tytule, chcą Ci jakieś ważkie info przekazać, zakamuflowane oczywiście. Tak, jakby, qva, nie mogli po prostu ... zadzwonić! HAHAHA
                • jutka1 Re: Klaus chyba fpapę dostanie... 03.01.13, 11:30
                  Aaaaaaa, rozumiem teraz. :-)
                  Zadzwonić nie mogą, bo numer domowy mam zawieszony, hahahaha... :-)))
    • jutka1 Biustonosz w piwnicy, szlafrok w ... 09.01.13, 18:36
      Uprzejmie informuję najbliwsze forum, że właśnie znalazłam szlafroczek (zdrobnienie zam., bo gdyż albowiem ;-) cienki jest i dość seksowny, nie powiem), który zniknął mi z oczu jakieś 6-7 (?) lat temu.
      I trochę tak jak Basia, co znalazła biustonosz w piwnicy, tak ja znalazłam szlafroczek w spiżarni. Weszłam tam po jakiś słoik, ale żeby się do niego dostać, musiałam przejść na skuśkę przez spiżarnię, a tam łypie na mnie wrzosowym okiem ówże szlafrok.
      Proszę nie pytać, skąd tam się wziął. Nie mam zielonego pojęcia. Spiżarnia jest dość zimnym pomieszczeniem, więc wyskakiwanie tam z szlafroka nie wchodzi w rachubę. Nawet, gdyby powodem miał być Sean Connory albo inny George Clooney. :-)))
      • ewa553 Re: Biustonosz w piwnicy, szlafrok w ... 09.01.13, 18:51
        znow sie glosno rozesmialam.))) szlafroczek poszedl lasowac!
        • maria421 Poszukuje lyzki 09.01.13, 19:25
          W czasie swiatecznego gotowania zapodziala sie gdzies moja ukochana lyzka.
          Lyzke ten pamietam od kiedy siegam pamiecia, zawsze w domu byla, pochodzila z amerykanskich paczek CARE i miala wygrawerowane litery MDUSA. Po smierci Mamy przywiozlam ja do siebie jako skarb z dziecinstwa i nagle- znikla. Przeszukalam dwa worki smieci bo myslalam ze moze sie zaplatala w jakies resztki i z nimi powedrowala do kosza, i nic.
          • jutka1 Re: Poszukuje lyzki 09.01.13, 21:43
            A pamiętasz, kiedy ostatni raz ją widziałaś? Nie to, że to może pomóc, bo możliwe, że też masz czarną dziurę w domu...
          • ewa553 Re: Poszukuje lyzki 09.01.13, 21:45
            przestan szukac. Sama z domu nie wyszla, gdzies lezy.
            • maria421 Re: Poszukuje lyzki 09.01.13, 21:56
              Jezeli nie wpadla do smieci i nie zostala z nimi wyrzucona, to pewnie sie znajdzie.
        • jutka1 Re: Biustonosz w piwnicy, szlafrok w ... 09.01.13, 21:41
          Musiałam się chwilę zastanowić, czy spiżarnia nagle znalazła się w lesie, czy jak. Ale już zrozumiałam. :-)
          • ewa553 Re: Biustonosz w piwnicy, szlafrok w ... 09.01.13, 21:46
            haha, w przyszlosci bede dodawac w naiasie: l z kreseczka:))) powaznie!
        • chris-joe Re: Biustonosz w piwnicy, szlafrok w ... 09.01.13, 22:04
          Czy on tam sie zawieruszyl w okolicy naszej wizyty?!
          Ale mysmy sie po ZD w szlafroczkach nie ganiali. Chyba... :)))
          Nie nie nie. Przypominam sobie, ze my sie wowczas bardzo zachowywalismy przyzwoicie. Dopiero w Paryzu byly baleciki :))
          • jutka1 Re: Biustonosz w piwnicy, szlafrok w ... 09.01.13, 22:13
            Cichaj, Jagna! ;-))))))))))
            • iwannabesedated Re: Biustonosz w piwnicy, szlafrok w ... 10.01.13, 00:38
              No tak wydało się. Przyznawać się od razu, który śmigał w Pytońskim szlafroczku?? Hę??? Do domu Was widać bezpiecznie wpuścić nie można.
              • jutka1 Re: Biustonosz w piwnicy, szlafrok w ... 10.01.13, 09:59
                Nikt w mojej obecności w szlafroczku nie śmigał, prócz mnie oczywiście, ale nawet ja w tym szlafroczku się do spiżarni nie zapuszczałam (zimno), a co dopiero się rozszlafroczać. :-)
    • jutka1 Na szczęście :-) 05.02.13, 17:14
      W pudełeczku (nieużywanych) hotelowych zapałek w pokoju znalazłam amerykańską dwudziestopięciocentówkę. Chuchnęłam i włożyłam do portfela. Na szczęście. :-)))
      • fedorczyk4 Re: Na szczęście :-) 06.02.13, 08:37
        Zgubilam kupione na Allegro spodnie. Szukam ich juz drugi tydzien, bo podejrzewam e juz do nich dochudlam, a ich nigdzie nie ma. A przeciez schowalam je do garderobianej szuflady z nienosnikami. To co, wybraly wolnosc czy jak?
        • ewa553 Re: Na szczęście :-) 06.02.13, 13:11
          zobacz w piwnicy:)))
          • jutka1 Re: Na szczęście :-) 06.02.13, 21:36
            Jak nie w piwnicy, to w spiżarni ;-)
            albo wśród butów :-D
            • ewa553 Re: Na szczęście :-) 06.02.13, 21:55
              a przy okazji zobacz czy nie stoja tam moje rozowe (ta,tak, ze skorki rozowej:))) pantofle, ktorych szukam od poniedzialku:))
              • fedorczyk4 Re: Na szczęście :-) 07.02.13, 11:04
                Nie mam piwnicy, nie mam spizarni, nie mam miejsca w szafie obuwniczej na spinke do wlosow a co dopiero mowic o spodniach z grubego aksamitu :-( Sprawdzalam, nie mam tez Twoich rozowych pantofli ;-)
    • jutka1 Pióro 18.02.13, 10:59
      Zdałam sobie sprawę, że podczas ostatniej podróży nie wpisałam przygody z piórem. A jak teraz zabrałam się za opisywanie, to przypomniała mi się inna przygoda z tym samym piórem, sprzed lat wielu, więc opiszę obie za jednym zamachem.

      Otóż. Pióro, o którym rzecz, jest jednym z trzech, których używam (piszę wiecznymi piórami od zawsze, jakoś się do długopisów nigdy nie przekonałam). To konkretne to moje ulubione, prosty Meisterstuck MontBlanca, i mam je od - o zgrozo! - 20+ lat.

      Pierwsza historia z zagubieniem miała miejsce 20 lat temu. Pomieszkiwałam wtedy u przyjaciół w Warszawie, gdzie w starym budownictwie zajmowałam "służbówkę" z osobnym wejściem i osobną łazienką. Ale wolne chwile spędzaliśmy razem, czy to w kuchni, czy w salonie, w takiej fajnej komunie. ;-) Pewnego dnia zauważyłam brak pióra. Przeszukałam moją kwaterę, nic, przeszukaliśmy razem całe mieszkanie, nie było, jak kamień w studnię. 2 miesiące po zaginięciu leciałam gdzieś samolotem, i w bezcłowym kupiłam sobie takie samo pióro. Wracam z podróży, wchodzę do mieszkania, a gospodarz do mnie: hej, twoje pióro się znalazło! Hahaha. To drugie pióro dałam później w prezencie Żółtej Linie.

      A to pierwsze jest ciągle moim wiernym towarzyszem peregrynacji. Zawsze w torebce, zawsze na podorędziu. No i teraz na początku lutego jechałam na Charles de Gaulle'a autobusem Air France, już wysiadamy z autobusu na moim terminalu, już dochodziłam do kierowcy kiedy ktoś z tyłu mnie stuka w ramię. Za mną facet, i pyta: Madame, czy to pani to wypadło z torebki? I daje mi moje pióro. Jak mogło wypaść, nie wiem: zawsze leży na samym dnie, a ja w autobusie żadnych hopsztosów z torebką nie wykonywałam. Tak czy siak, niech tego pana Niebiosa błogosławią za uczciwość, i za to że był od razu za mną w sznureczku wysiadających pasażerów.
      I właśnie teraz opisując tę sytuację miałam epifanię, że mi się parę miesięcy temu (czyli przed tym zdarzeniem) ta sama sytuacja śniła. KJAP!
      • iwannabesedated Re: Pióro 18.02.13, 18:26
        Czyli co, najpierw Ci się to śniło i o tym zapomniałaś, po czym się to zdarzyło, po czym Ci się przypomniało, że się śniło zanim zdarzyło? Apropos, czy Żółta Lina wie? że jest Żółtą Liną?
        • jutka1 Re: Pióro 18.02.13, 18:30
          Ad.1) Tak
          Ad.2) Nie
          :-)))
          • iwannabesedated Re: Pióro 18.02.13, 20:22
            b) biedny człowiek.... nikt go nie poratuje, nikt mu nic nie powie... tylko się każdy gapi :)))

            A jakby się tak nam nagle znalazły wszystkie rzeczy co się kiedyś zgubiły? To by dobrze było czy źle?
            • jutka1 Re: Pióro 18.02.13, 22:37
              Ad. ad. b) Oj tam oj tam. Czego oczy nie widza, tego sercu nie żal. :-D A poza tym człowiek był w innej bajce, w innym matriksie, a w ogóle to było w starożytności i na innym kontymecie, ejment. :-)))))

              Ad. c) Gdyby wszystkie zaginione rzeczy się wzięły i odnalazły, to by nastąpił chaos i mayhem. Przecież część tych zaginionych juz została zastapiona! Co wtedy? Zjawiają sie jak zombie nieboszczka żona, w sypialni z nową babą w łóżku? Brrrr. Wojna, chaos, mayhem, sodomia i gomoria, ot co. :-D
    • iwannabesedated Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 17:07
      Ubiegłej wiosny zawiesiłam sobie na gałęzi w ogródku kryształową kulkę, taką o:


      https://www.sklepezo.pl/media/catalog/product/cache/5/thumbnail/600x600/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/d/u/duza_szklana_kula.jpg

      żeby mi tam puszczała tęczowe bliki odbijając słoneczne światło. Na barierce tarasu mam też pozawieszane kryształki, i generalnie z zewnętrzną rzeczywistością jest umowa, że ma tu nikt nie włazić ani nic nie zapierdalać bo będzie dym. No i jakieś dwa tygodnie temu, patrzę a kulki nie ma. Aha, pomyślałam sobie, i się wkurwiłam tak wstępnie, lepiej niech tego nikt nie zapieprzył, bo będzie dym, znaczy ja się wkurwię i będę naprawdę wkurwiona. Dzisiaj więc, wyszłam na wstępną przedwiośnianą inspekcję ogródka, wygląda wszystko opłakanie. I nic jeszcze nie rośnie. Ale się okazało, że pod śniegiem który stopniał, leżała moja kulka. Po prostu sznureczek zetlał, i się urwała. Bardzo się ucieszyłam tym, bo nie znoszę takich durnych bezsensownych kradzieży - rozumiem żeby zajebać jedzenie, samochód albo sto złotych. Chociaż jest to naganne to jakoś tam zrozumiałe. Natomiast kradzieże takich drobiazgów, które w sumie dla złodzieja nic nie znaczą, bo na chuj złodziejowi kryształowa kulka, tak naprawdę, a dla właściciela mają jakieś znaczenie - to uważam taka jałowa i bezsensowna wredność. Moim zdaniem powinno być to bardziej karane niż powiedzmy kradzież pieniędzy.
      • ewa553 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 17:35
        nie zgadzam sie z Toba Dorotko! Pomysl o jakims rozmarzonym milosniku piekna, ktory przechodzi kolo Twojego ogrodu. I nagle widzi olsniewajaca swym pieknem krysztalowa kule i juz wie, ze to ona, to ta kula o ktorej w podswiadomosci marzyl cale zycie. I idzie, zabiera (a nie kradnie) kule, szczescie rozsadza mu klate, ma lzy w oczach i z najwyzsza wdziecznoscia mysli o tym kims (czyli Tobie), kto taka czarowna kule zawiesil w zasiegu jego zlaknionej piekna reki. Czyz to nie bardziej zrozumiale, jak jakas kradziez auta, przedmiotu pospolitego, dla zaspokojenia swych niskich zadz (rzondz)??? Przemysl to prosze.
        • iwannabesedated Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 17:43
          Ów "rozmarzony miłośnik piękna" aby dotrzeć do mojego ogrodu, musiałby sforsować najpierw ogrodzenie oddzielające chodnik od spółdzielczego terenu, potem przedrzeć się przez zarastające ten teren krzaki, odpierając zarazem ataki wściekłych dzikich kotów te krzaki zamieszkujących, oraz grzęznąc w gównach przez te koty produkowanych. Ergo, sądzę iż osoba zdolna do takich czynów byłaby kompletnie pozbawiona nie tylko jakiegokolwiek zmysłu estetyki, ale także na przykład zmysłu powonienia. Upada więc teza o przypadkowym uduchowionym przechodniu :)
          • ewa553 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 17:49
            wszystko zepsulas:((((
            • iwannabesedated Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 18:37
              Otóż nie, ponieważ kula nadal jest MOJA, i ja sobie ją, przyjdzie wiosna, zawieszę i się będę nią cieszyć. A nie jakiś domniemany sprawca niebyłej kradzieży. Pomysłu zaś, iż to co moje się bardziej należy innym osobom, się szczęśliwie wyzbyłam. Ja jestem jak najbardziej uduchowioną miłośniczką piękna, i gdybym zobaczyła przechodząc koło czyjegoś ogrodu zawieszoną tam kryształową kulę to bym czuła owszem do tej osoby wdzięczność, że się mogę napawać rzucanymi przez tę kulę tęczowymi smugami światła, a też i za inspirację, bo mogłabym skorzystać z pomysłu i sobie taką kulę nabyć i także zawiesić. Do głowy zaś by mi nie przyszło aby się komuś do ogródka wtarabanić i mu taką kulę zajebać.
    • ewa553 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 18:25
      chyba mnie trafi szlag. Tydzien temu dostalam mandat za parkowanie bez oplaty (po fryzjerem). Na 5 Euro!!!!!! Takie mandaty byly 40 lat temu, teraz najnizszy jest 15. Ucieszylam sie
      bardzo, a poniewaz mial przyjsc kolega, to gdzies mandat utknelam zeby uniknac ew.kazania na temat mojego stylz jazdy i poarkowania. No i mi sie dzis przypomnialo, chce zaplacic i za cholere mandatu znalezc nie moge!!!!! Szukam caly dzien z przerwami, i nic.... Jak nie zaplace do jutra, to dostane kolejny, z upomnieniem, nie mniej jak 20 Euro:((((( nic tylko szlag mnie zratuje (?)...
      • iwannabesedated Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 18:38
        Ajaj, szybkiego odnalezienia zguby życzę :)
        • ewa553 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 18:47
          w momencie kiedy sie tu wyzalilam, przypomnialo mi sie jeszcze jedno miejsce gdzie nie zajrzalam. Tak wiec mandat znalazlam, natychmiast zaplacilam dziekujac niebiosob za online Banking:)))

          Co do slicznosci w ogrodach obcych, to ja na wedrowkach w nizszych regionach Dolomitow zawsze fotografowalam pieknie zestawione kwiaty w ogrodzie czy na balkonach. Nigdy mi sie nie udalo tak samo dobrac kwiatow, tak je wychodowac. Chyba powinnam byla jedna-dwie skrzynki krasc i przywozic do domu. Wlascicielom zostawialabym liscik z wytlumaczeniem mojej trudnej sytuacji:)))
          • maria421 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 19:19
            O! Tez mam taka krysztalowa kule (kulke), ale od kiedy zylka na ktorej ta kula wisiala sie zerwala, to kula sobie nie wisi, tylko lezy. Lezy sobie na samowarze , tam gdzie jest miejsce na czajniczek. Samowar stoi na sekretarzyku w przedpokoju. Kulka swieci sie od swiatla lampy :)
            • iwannabesedated Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 28.02.13, 19:47
              No chyba, żeby był taki ekspiacyjny liścik. To co innego może. Albo jak by przyszedł i spytał, czy może wziąć.
    • jutka1 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 02.03.13, 20:15
      Przez ponad pół roku nie mogłam zlokalizować zapasowego klucza od mieszkania i dzyndzla od drzwi na dole. Znalazły się dzisiaj. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 02.03.13, 23:28
      Po wyjeździe córki rok temu wzięłam z samochodu do domu książeczkę-log odbytych przez nią jazd samochodem. Rzecz niezbędna dla zdobycia prawa jazdy, było tam już wpisanych ponad 80 godzin. No i zginęło, nie ma Przeszukałam wszystkie miejsca, gdzie zazwyczaj kładę takie rzeczy i nic. Jeśli się nie znajdzie, córka nie będzie mogła zdac prawa jazdy!

      Klausa nie mamy, to wszystko wina czarnej dziury w mojej pamięci - albo czarnej dziury w domu. Zapalić świeczkę dla świętego Antoniego, czy co? Sugestie mile widziane....

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • luiza-w-ogrodzie Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 05.03.13, 09:19
        Córka znalazła log, odłożyłam go do teczki z ważnymi rzeczami w jej pokoju, tylko jej sie nie chciało szukać ;)

        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • fedorczyk4 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 10.03.13, 11:33
          Znalazlam wreszcie te granatowe aksamitne spodnie. I co? G...... mi z tego bo tak dlugo ich szkalam ze z nich wychudlam. Czuje, ze pobliska krawcowa od przerobek (za leniwa jestem mimo, ze umna) bedzie miala robote na kilka miesiecy jak wreszcie skoncze te kuracje. Dobrze, ze mam ja jeszcze na kilka miesiecy to zdaze odlozyc kwote :-)
          • jutka1 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 10.03.13, 11:42
            A gdzie były? :-)
            • ewa553 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 10.03.13, 11:49
              jakto gdzie, Jutus? W piwnicy zapewne:)))) wsrod starych firan, oczywiscie....

              Fedoro, gratuluje znalezienie spodni, ktore wprawdzie nie pasuja, ale obrazuja najlepiej na ile schudlas! Ja kiedys tez tak bardzo schudlam stosujac przez pare miesiecy FDH (friss-die-hälfte=zryj polowe). Tak sie po paru miesiacach przyzwyczailam, ze wiedzialam iole co ma kalorii i co moge a co nie. A potem pojechalismy na trzy tygodnie do Portugalii i choc tam lody byly okropne, o coctailach nie mieli pojecia, slodyczy nie bylo (to wszystko moje grzechy jedzeniowe), jadlam glownie rybe z grilla i te rzeczy, no i niestety, zaczelam tyc, typowy jojo-efekt:(((( Ale janie bylo na pare miesiecy miec znowu dobra figure:))))
              Wiem ze na forum nie wolno zadawac pytan, ale jednak zaryzykuje: co to za dieta, ktora "uprawiasz"?
              • blues28 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 10.03.13, 16:15
                Fedo, mam nadzieje, ze chudniecie jest pod okiem stosownego cyrulika, prawdaz?
                • fedorczyk4 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 10.03.13, 17:05
                  Ja nie mam piwnicy!!!!!A portki byly, o wstydzie, z psimi recznikami w szafie przechodniej :-(
                  Bluesie wszystko jest pod kontrola. Po prostu po listopadowej kuracji w kolonii karnej wprowadzilam w zycie ich zalecenia. Zmniejszylam spozycie bialka, wyeliminowalam calkowicie tluste bialko, jem jarzywa i warzyny gotowane i surowe (to im niestety zawdzieczam kamice:-)) na potege, z rozsadkiem owoce, pieczywo pelnoziarniste, takiez makarony, nie zblizam sie do piwa i mocnych trunkow, a wino pije raz w tygodniu i jak nie jestem szpitalu to uprawiam 3 razy w tygodniu aqua fitness, a 2 razy nordic walking. Chudne w sumie bardzo powoli. Dzieki temu mam nadzieje uniknac efektu jojo. Gdyby nie to ze zdrowa zywnosc mi nie posluzyla to jak mawaia Jutka wszystko gra i buczy ;-))
                  W zasadzie to nie jest temat na ten watek, ale w koncu kilogramy tez sie gubi, byle tylko sie nigdy wiecej nie znalazly!
                  • iwannabesedated Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 10.03.13, 17:38
                    Pasek znalazłam! HAHAHA! Też obszukałam wszystkie dziury i zakamary, i ch...j. Rano (ehem...) się budza, patrza, a tu wisi. Przewieszony przez oparcie fotela.
    • jutka1 Henri Salvador 04.08.13, 10:33
      Pisałam już na pierdulum, że rozpakowuję dwa pudła z płytami, podarowane przez kumpla, a których nigdy nie otworzyłam i stały sobie w paryskiej piwnicy.
      Rano wybierałam płytę do kawowego słuchania, patrzę: Henri Salvador "Chambre avec vue", bardzo sie ucieszyłam, bo miałam ją kiedyś i zagubiłam. Od razu otwiram, żeby puścic, i zarazarazara! To moja płyta!!! Kjap... Musiał ode mnie kiedyś pożyczyć i nie oddać. :-)))
      A poznałam, że moja, bo to był prezent od koleżanki, i napisała na niej maleńką dedykację "od inicjału dla inicjału, serduszko". Kjap... :-D
      • iwannabesedated Re: Henri Salvador 04.08.13, 13:07
        Bah! No HMMM.... HMMMM.... HMMM....(things that make you go ... ) obdarować kogoś hobzdniętą mu płytą...
        Z drugiej strony miło, że pewne rzeczy wracają jednak do człeka :) Endżojuj....
        • jutka1 Re: Henri Salvador 04.08.13, 15:29
          Płyt mi dał dwa pudła, ze dwieście, całą swoja kolekcję, bo na mp-trójki się był przeflancował. Musiał to pożyczyć jakoś w 2002r.. :-)
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Henri Salvador 05.08.13, 09:02
            o, ja czesto tak gubie i znajduje. moj ostatni "diabel nakryl ogonem" to pek kluczy ktore zniknely mi tajemniczym sposobem z torebki.
            Torebke przetrzepalam, kieszenie, samochod - noniema.

            Miotalam sie tak kilka godzin miedzy chalupa a samochodem w koncu rzucilam kilka razy ciezkim miechem i siadlam wkurzona na dupie.
            Minal z tydzien, w czasie ktorego nie raz cos bralam z torebki. Pewnego dnia....
            patrze- maz, stojac naprzeciwko mnie dynda pekiem kluczy podejrzanie znajomym.
            - Hej, pytam, co to za klucze co tak nimi machasz?
            - O, te? to twoje, wlasnie wyjalem je z twojej torebki.
            https://www.freesmileys.org/smileys/smiley-merv/thinking.gif
            • jutka1 Re: Henri Salvador 05.08.13, 10:24
              Historia jak ulał do niniejszego wątku! :-)))
              • iwannabesedated Re: Henri Salvador 05.08.13, 11:32
                A tak wracając do płyt, to może symboliczna informacja, że to co straciłaś, będzie Ci zwrócone w stój (od sto)-nasób? Że to co Ci przez okno wyleciało muchą spowrotem wefrunie do gąbki w postaci tłustych gołąbków wielu? Czyco?
                • jutka1 Re: Henri Salvador 05.08.13, 13:16
                  A kij ich tam wie. :-) Może sobie znowu ze mnie jaja robią. :-)))))))))
                  • chris-joe Re: Henri Salvador 05.08.13, 22:13
                    Mi sie ta historia kilkuletniego powrotu plyty do wlascicielki bardzo podoba. "Lassie wroc". Jak 'moje' okulary z Buenos Aires.
    • chris-joe Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 05.08.13, 22:06
      Gdy dobiegalem do czterdziestki, wzrok sokoli posiadajac, moj brat serdeczny zaczal krakac, ze zobaczysz, po 40tce oslepniesz. Jak wykrakal, tak sie stalo. Ledwo pare miesiecy po jubileuszu czytanie stalo sie katorga coraz trudniejsza do wyparcia. Wiec sprawilem sobie pierwsza pare okularow czytnych, porzadna, na recepte, ze starannie wybrana ramka.

      I te okulary sluzyly mi dekade niemal. Postradalem je dopiero ledwo rok temu w Egipcie. I tak sie zaczela klatwa, chyba faraona. Otoz zara zara po przyjezdzie do Polski zakupilem na gwalt badziewie w byle aptece. Nastepnie kolejne we Florencji- ale te bardzo polubilem i stworzylem zwiazek intymny i emocjonalny. I to badziewie florenckie holubilem poty poki stwierdzilem, ze czas chyba na okulary silniejsze. Pare miesiecy temu wiec obstalowalem sobie u optyka dwie pary na receptozamowienie za dobrych kilkaset dolarow. Zreszta okazja byla, bo dawali 2 for 1. (Ubezpieczalnia zas pokrywa mi 80% raz na 5 lat.)

      Wkrotce znalazlem sie w Brazylii i na samym poczatku pobytu przysiadlem nieuwaznie na jednej z nich, wydlubujac w ten sposob jedno z okularowych oczu. Szwagier jednak, zlota raczka, naprawil.
      Tuz po powrocie do domu przydeptalem jednak druga pare, doszczetnie wylamujac nausznik. Zostaly mi wiec te zreperowane w Sao Paulo oraz te florenckie.

      W zeszlym tygodniu zreperowane zgubilem na montrealskiej ulicy- mialem je niedbale zatkniete na koszuli. Zakupilem wiec natychmiast bez recepty w aptece- to silniejsze do czytania.
      Wczoraj w Vermont florenckie przepadly precz- to slabsze do komputera. Wiec kupilem kolejne badziewie. Z okularow 'prawdziwych', na recepte, zostala mi jedynie owa para ze zlamanym zausznikiem, ktora skwapliwie chronie z zamiarem oddania do naprawy. Bo kilkaset dolcow w gotowce wywalac 'for the time being' mnie nie stac.

      Ze slonecznymi nie lepiej. Moje najmilejsze, ktore kilka lat mi sluzyly, postradalem niegdys w samolocie Paryz- Warszawa tuz po szampansko-malinowym jubelku u Jutki.
      Kolejne ukochane, z Buenos Aires, sluzyly mi dwa lata. Do czasu gdy wrocilem do Buenos Aires i zaraz drugiego dnia zostawilem je na stoliku w kawiarni. (Nie polubily Kanady i podrozy, chcialy do domu?) Obie pary byly drogie, 'to last'. Nigdy wiecej!

      Wczoraj w Vermont zakupilem gitesowe przeciwsloneczne, polaryzowane- za jedyne $15 (musza byc polaryzowane!). I takich juz obiecuje sie trzymac. To znaczy taniochy, bo inaczej to forsa spuszczona z woda.
      Zazdroszcze jedynie okularnikom, co wydaja kupe szmalu na okulary dyzajnerskie, akurat dla nich, i te sa im wierne do grobowej deski.
      • ertes Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 05.08.13, 22:28
        Coz, kazdy z nas przez to przechodzil :) Ja na poczatku sprawilem sobie okulary na ktore z wlasnej kieszeni wydalem cos chyba 450 :( Ubezpieczenie chyba dosc podobnie pokrywa jak Twoje. W kazdym razie, okulary super, leciutkie, transitions etc.
        No i co? Po tygodniu zarysowalem... Coz z racji ceny nosilem toto przez nastepne dwa ponad lata.
        A teraz wzialem sie na sposob i kupuje w necie. Tym sposobem mam duzo taniej a i nie szkoda kiedy sie zniszcza.
        W maju gralem w tenisa i niestety okulary spadly. Szlag je trafil od razu bo powierzcnia jest chropowate. Wieczorem po prostu kliknalem powtorzenie zamowienia, tydzien i mam nastepne.

        Zobacz sobie tutaj: eyebuydirect oraz zennioptical
        • chris-joe Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 05.08.13, 22:36
          A nawet nie wpadlo mi do glowy, zeby online sie udac z tym szkopulem! Obwacham. Dzeki :)
      • xurek Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 05.08.13, 22:33
        sie w tych okularah zgubilam ha ha ha :). Ja czasem widze takie stateczne panie co maja na takim sznureczku zawieszone na szyi. Moze sprobujesz :)?
        • chris-joe Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 05.08.13, 22:38
          Sobie raz taki z rozpaczy sprawilem. Ale raczej GDZIES lezy niz MI lezy :)
          • blues28 Re: Biuro rzeczy zaginionych / znalezionych :-) 06.08.13, 08:31
            Panie! Ile tych okularów! Też się nieco zgubiłam :-)
            Osobiscie jakies osiem lat temu zrobiłam sobie progresy +0,75 i mam je do dziś. Niemniej moje oczy sygnalizuja, że czas na zmianę. Ale wyskoczenie z kilkuset euro tez mnie nie cieszy, zwłaszcza, że mi nikt okularów nie dofinansuje. Okulary i leczenie zębów nie wchodzi w zakres hiszpańskiej opieki zdrowotnej.

            Chciałam zaś o czym innym. Miałam piekne klipsy, zielone malachity w srebrnej oprawie i świetnie mi sie komponowały ze sznurami agatów przywiezionymi wieki temu z Kuwejtu. Pare lat temu zepsuł sie zatrzask klipsa i mentalnie i z wielkim żalem pożegnałam sie z nimi. Az w tym roku, w małym miasteczku na Pomorzu u pewnego jubilera zagaiłam sprawę i kazał przynieść na oględziny. No to dowiozłam i w ciągu dwóch dni odebrałam klipsy naprawione i na dodatek srebro wybłyszczone do stanu nowości :-) Niektorzy polscy jubilerzy jeszcze sie bawia w takie rzeczy :-)
    • jutka1 Odkurzam :-) 01.11.14, 19:07
      Siedzę dzisiaj u mamy na obiedzie, tak sobie gadamy, siostra narzeka na brak kolczyków, mama przytyk robi, że ona zawsze wszystkie biżu od nich gubiła, a w ogóle to znalazła mama podczas reorganizacji przestrzeni jeden kolczyk, co to obie dostałyśmy po takiej samej parze kiedyś dawno.
      A ja kilka tygodni temu z żalem myślałam o tych kolczykach od rodziców, bo mam tylko jeden, a ten drugi to kij wie, na jakim kontynencie zaginął.
      Zastrzygłam uszami na uwage mamy, i z małą nadzieją pytam, jaki to kolczyk. I to TEN!
      Drugi mój, zaginiony i odnaleziony! Cieszę się. :-)
      :-)))
      • fedorczyk4 Re: Odkurzam :-) 01.11.14, 20:23
        Dobrze, ze odkurzylas! Wracam Ci ja do domu po prawie calodziennej nieobecnosci (nie, nie bylam na grobach, pojechalam do psiego schroniska z pomoca materialna i reczna). Le Maz zrocony z jednej pracy sleczy nad druga, dzieci kwila radosnie popoludnie sobie plynie. Nagle le Maz nadciaga z pytaniem czy ktos widzial Endorfinke, okazuje sie ze nikt i to w zasadzie juz od rana. No i szukalizmy jej przez dwie godziny. W calym mieszkamiu, wszystkich szafach i zakamarkach, w budynku od -2 az po nasze piate i pol pod dachem. Zalama juz byla kompletna. Az le Maz poszedl z latarka w miejsce ktore juz osobiscie przeszukalam, czyli skupisko naszych tarasowych roslin czekajacych na taras relodid, na klatce schodowej. Okazalo sie ze siedziala zakamuflowana nader skutecznie pod paprocia!
        A teraz le Maz od godziny rozpaczliwie szuka latarki ;-)
        • fedorczyk4 Re: Odkurzam :-) 01.11.14, 21:12
          P.S. A czy Twoja siostra ma oba kolczyki, czy tez juz tylko jeden?
          • jutka1 Re: Odkurzam :-) 01.11.14, 21:18
            Siostra zgubiła oba. :-) Tak jak wszystkie bijoux od rodziców.
            • blues28 Re: Odkurzam :-) 02.11.14, 09:02
              Jaki mily watek!
              Bardzo sie ciesze na odnalezienie zgub! Kolczyki po tylu latach to jak nowo nabyty antyk:-)
              Pal szesc latarke, odnalezienie Endorfinki wazniejsze jest. Choc mysle, ze nacieszywszy sie paprocia dalaby glos wolajacy na pustyni :-)

              Ja, bardzo prozaicznie, w glebi szafy odnalazlam dwa komplety poscieli z flanelki. Niemal dziewicze. Chyba oddam w dobre rece, bo nie uzywam , a zajmuje miejsce.
              • minniemouse Re: Odkurzam :-) 11.11.14, 01:56
                o, to moze sie jeszcze moje buty znajda, ze dwa pudla butow zgubilam :(
                M.
    • luiza-w-ogrodzie Czy mozna znalezc bez uprzedniego zgubienia? 11.11.14, 02:45
      Pytam, bo powoli szykuje sie na przedswiateczne przewalanie kartonow i roznych rzeczy upchnietych na dolnych polkach biblioteczki oraz na werandzie. Nie odczuwam, ze czegos mi brakuje, ale spodziewam sie ze troche rzeczy znajde, nie tyle zaginionych, co zapomnianych. A jesli mi ich nie brakowalo przez kilka lat, to chyba nalezy je wyrzucic, jak myslicie?

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Czy mozna znalezc bez uprzedniego zgubienia? 11.11.14, 08:27
        Oczywiście, że można. :-) Z mojego doświadczenia: do wyrzucenia nadaje się ca. połowa rzeczy nie zaginionych znalezionych - więc nie wyrzucaj wszystkiego z automatu. :-)
      • minniemouse Re: Czy mozna znalezc bez uprzedniego zgubienia? 11.11.14, 09:14
        A jesli mi ich nie brakowalo przez kilka lat, to chyba nalezy je wyrzucic, jak myslicie?
        nienienie, trzymaj, przyda sie. niektore rzeczy nabieraja wartosci po lataach, niektore ciesza dzieci na halloween :)

        Minnie
    • jutka1 Żółta Lina (Żółtu Linu???) 29.11.14, 23:01
      Słuchajcie, jednym z moich przystanków w podróżach z tego tygodnia było miejsce, gdzie poznałam żółtą linę. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, żeby Wam głowy zaprzątać, bo byłam tam wiele razy AFTER, wiele razy AFTER THE DIVORCE, i od lat mi sie to miejsce absolutnie nie kojarzy.

      Ale teraz gadam sobie z szefem od PiaRu, miły facet, i mi on mówi, A, pani Jutko, bo robimy digitalizacje zdjęć, a ja chyba panią zoczyłem na jakiejś konferencji. Ja na to że na tej akurat konferencji na pewno mnie nie było, ale byłam na innej 2 lata wcześniej, i on wyjmuje z półki albumy i szuka, i nagle znajduję: jorstruli sprzed 19. lat, cudnej urody byłam (czas przeszły jest wielce zam. :-///), po czym Żółtą Linę (aaaaaaaaaa! niech pan to zabierze!), po czym 2 moich szefów, dwie asystentki, i kilka innych znajomych osób w wieku wielce młodszym.

      Zmiąchało mnie to nieco, ale potem miałam myśl, że cieszę się, bo było mi dane zobaczyć, co w Żółtej Linie wtedy zobaczyłam, no i gites, i spoko. I jest OK. :-)))
      • ewa553 Re: Żółta Lina (Żółtu Linu???) 29.11.14, 23:09
        das ist ein ding! zoltu linu poderwalas w polsce!
        • jutka1 Re: Żółta Lina (Żółtu Linu???) 29.11.14, 23:12
          Nie wiem co to "ein ding" i nie gadaj do mnie w tym języku! :-)
          Mossad jakis czy co. HAHAHAHAHAAAAAAAAA :-))))))))))))))))))))))))))))))
          • ewa553 Re: Żółta Lina (Żółtu Linu???) 29.11.14, 23:17
            to wy tu od lat gnebicie mnie angielskimi cycatymi, a jak ja raz cos szprechne to mi so dostaje!!
            • jutka1 Re: Żółta Lina (Żółtu Linu???) 29.11.14, 23:20
              Ja to nie "wy", w partii nie byłam, a niemieckiego nie lubie i zawsze to pisałam. No.
              :-D
              • ewa553 Re: Żółta Lina (Żółtu Linu???) 29.11.14, 23:25
                wybaczam ci jedynie dlatego, ze mi pomoglas odlozyc lizbone:) dobranoc
    • jutka1 Cycat znaleziony 09.12.14, 19:18
      Mam taki zwyczaj, że jak mnie coś przeczytanego/usłyszanego bardzo rozśmieszy czy poruszy, to zapisuję. Po czym część karteluszek się gubi. :-)
      Dzisiaj znalazłam jedną z nich. No i sorry, będzie w języku inglisz. :-)

      "It's just a fucking BUN! I'm not offering you flamingo fucking genitals flash-fried in orchid oil !!!"
      :-))))))))))))))))
      • chris-joe Re: Cycat znaleziony 09.12.14, 19:27
        W istocie, ucieszne ;)
    • jutka1 Rzeczy samo-naprawiające-się... 18.12.14, 23:10
      ... czyli tak jakby znalezione na nowo?

      Pisałam tutaj, jojcząc, kilka miesięcy temu (5? 6?) jak to mi w laptoku wysiadł mikrofon i że skype poszedł bajbaj.
      Dzisiaj w biurze, gdzie siedzę, było zwarcie we wtyczce, do której był podłączony mój laptok, korki wysadziło 3 razy.
      Patrzę, a przepinka US-EU: martwa. Patrzę, a monitor zewnętrzny nie ma sygnału.
      Patrzę, a dźwięk w ogóle nie działa (o mikrofonie to już dawno zapomniałam).
      No to poszłam pojojczyć do zespołu IT, pokiwali głowami, że no tak, spięcie, laptoki tego bardzo nie lubią, blablabla. Good luck and blahblah.
      Poszłam wieczorem na przyjęcie świąteczne, wróciłam, włączam laptoka... mikrofon działa, dźwięk działa, wtf?
      :-)))
      Czasem spięcie naprawia, co było popsute, ot co. :-)
      • chris-joe Re: Rzeczy samo-naprawiające-się... 18.12.14, 23:34
        Cezaremu Borgia atak malarii podobno zaleczyl syfa. Trzeba sie wiec jeno rozeznac jak rozgrywac the former and the latter againt each other ;)))
        • ewa553 Re: Rzeczy samo-naprawiające-się... 19.12.14, 10:30
          leptok doznal wstrzasu i sie opamietal. To tak jak leczenie elektrowstrzasami. Tylko czasami zle sie to konczy, jak w locie nad kukulczym gniazdem.. Mialas szczescie.
          • minniemouse Re: Rzeczy samo-naprawiające-się... 20.12.14, 03:13
            u mnie skromnie, skromniutko, ale cieszy.
            a taka niebieska koszulka, szukalam dawno i bezskutecznie, w koncu sie poddalam.
            wczoraj tak cos szukalam w jednym pudle, i nagle jest !!!!!

            M :)
            • jutka1 Re: Rzeczy samo-naprawiające-się... 20.12.14, 10:20
              Nie jest ważne, co się odnajduje - ważne, że się odnajduje. :-)
              • minniemouse Re: Rzeczy samo-naprawiające-się... 22.12.14, 09:00
                no owszem, nie powiem, radosc jakby sie trafilo na kohinoor jaki :)

                Minnie
    • jutka1 Biuro ludzi znalezionych :-) 27.02.15, 22:21
      Nie rzeczy, ale ludzie.

      Wczoraj czy przedwczoraj szukałam na necie kontaktu z jedną międzynarodową instytucją na Kaukazie. Czytam, sznupię, i nagle patrzę... a dyrektor tejże instytucji to mój kolega ze studiów w Stanach. KJAP.
      Dzwonię, sekretarka mówi, że go nie ma, będzie jutro, no to zostawiam moje dane, że jutro (dzisiaj) zadzwonię. Dzwonię, a centrala mówi, że sekretarka prosiła przekazać, że on prosi o kontakt na komórkę, i podaje mi numer. OK, dzwonię, łapię go na spotkanie, I'll call back, no i po 2 godzinach dzwoni. Jak zaczął mi liczyć, ile lat sie nie widzieliśmy etc., to powiedziałam że może jednak daj spokój stary. Hehe. ;-)
      Najlepsze, że za tydzień będzie w Warszawie, i się zobaczymy.
      Świat jest bardzo mały, a net rządzi, nie? :-)))))))))))
      • jutka1 Re: Biuro ludzi znalezionych :-) 08.03.15, 08:59
        No to zamknę setkę impresją z wczorajszego obiadu z owym kolegą.
        Krótko i nieskomplikowanie: zdałam sobie sprawę, dlaczego tyle lat nie szukałam kontaktu. Przypomniałam sobie, jaki był negatywny, jojczący i złośliwy, oraz absolutniewszystkowiedzący, i z wiekiem nic się nie zmienił. :-) Za to jego żona przesłodka była i taką pozostała.
        :-)
        • blues28 Re: Biuro ludzi znalezionych :-) 08.03.15, 09:27
          Dobrze, ze zona pozostala fajna, choc obcowanie z negatywno-zlosliwym musi byc trudne.
          • jutka1 Re: Biuro ludzi znalezionych :-) 08.03.15, 09:38
            Śfintokobitojezd. ;-)))
    • jutka1 Ogrzebuję, zamykam i... 25.08.15, 12:06
      ... idę otworzyć nowy odcinek, bo newsy mam z frontu. :-D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka