jutka1
29.12.12, 17:11
Wczorajsze zdarzenie, o którym będzie osobno, przypomniało mi Stokrotkowe czarne dziury, zasysające biżu, a wypluwające je potem w najmniej spodziewanym miejscu, razem z dziesięcioma (o ile dobrze pomnę) zeta, za fatygę pewnie. ;-)))
Inne historyjki też tu były o gubieniu i znajdowaniu.
Miałam o tym w Pierdulum nadmienić, ale stwierdziłam, że temat może wart jest osobnego wątku, bo historyjek jest multum, i wcale nie pierdulowatych. :-)
Oprócz historyjek można tez ten wątek traktować jako wątek magiczny. Coś zginie? Można tutaj o to zawołać, i się znajdzie szybciej niż za lat dziesięć, hehehe. Aluzja do mojego następnego wpisu. :-)
Niom. To idę mieszać konfiturę z pigwowca, a potem opiszę wczorajszą niespodziewajkę. :-)