Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 233 :-)))

29.09.13, 10:05
Otwarte. :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 29.09.13, 10:05

      Niedziela
      blues28 29.09.13, 09:10 Odpowiedz
      Lkajace serducho :-)))) z Madrytu cieszy sie niezmiernie, ze mala czarna znalazla dom. Mam nadzieje, ze bedzie jej tam dobrze. Punkt siedzenia okresla punkt widzenia, od wczesnego dziecinstwa pamietam psy i koty w domu, nigdy zas zadna horda nie obsikala mi domu, tarasu, balkonu... No i fakt, na porzucona zywine moje serducho lka. Tak juz mam :-)

      Wczoraj nagle zachmurzylo sie i lunelo! Wreszcie!! Ciesze sie jak szczaw na wiosne, bo ponad 30 st na koniec wrzesnia to nawet tutaj jest too much. No i te tropikalne noce.
      A dzis musialam sie juz nakryc lekka narzuta (zadne tam koldry ani kolderki jeszcze).
      Co prawda jest pochmurnie, ale co tam, ja sie cieszne mozliwoscia/koniecznoscia narzucenia sweterka/zakietu. Na dzis maksymalnie osiagniemy 22 st i bardzo mi to pasuje.

      Nabylam nowa Donne Leon "The golden egg" i bardzo smakowicie sie zaczyna. Jezyk wartki, dowcipny, niewymuszony. Polecam w oryginale, bo szkoda barwnosci jej jezyka na tlumaczenie.

      Milej niedzieli!


      Re: Niedziela
      maria421 29.09.13, 09:58 Odpowiedz
      Zapowiada sie piekna , sloneczna niedziela. Wczoraj popracowalam sobie w ogrodzie i bardzo dobrze mi to zrobilo, dzisiaj mam w planie drobne wyjscie, obiad i nic wiecej.

      Milego dnia!
    • maria421 Znalezione w necie 29.09.13, 10:17
      "To ja już nie kumam. Czy PiS na Podkarpaciu wystawiał Pupę, czy Hofman wacka?"


      "Jakiego znowu Wacka? Wacki to fajne chłopaki są! Pan (niedo)rzecznik, jak każdy zdeklarowany zwolennik prezesa, chwalił się tylko swoim pisiorkiem, skupiając się przy tym na jego rozmiarach (oni tam, zdaje się, wszyscy mają obsesję na punkcie zbyt mikrego wzrostu)..."

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14570236,Blaszczak__Hofman_pozwie__Wprost____Naruszono_jego.html
      :-))))))

      • jutka1 Re: Znalezione w necie 29.09.13, 16:40
        Hahahahahaaaaa....... :-)))
    • jutka1 Niedziela c.d. 29.09.13, 16:47
      Mój raport jest prozaiczny. Wstałam bladym świtem, przy drugiej kawie wyczyściłam kominek, napaliłam w tymże, zrobiam rosół a następnie z niego krupnik, przyjęłam przejeżdżającego przyjaciela i pogadaliśmy, zerwałam trochę gruszek i zebrałam trochę orzechów, poszłam do sklepiku na zakupy, a teraz będę czytać. :-) Z zaplanowanych raportów finansowych nic nie będzie, bo mi się nie chce. :-)))
      • maria421 Re: Niedziela c.d. 29.09.13, 19:53
        Slonce i blekitne niebo przez caly dzien, ale straszny wiatr wial, zimny i niemily i po raz pierwszy od wiosny mialam ochote na popoludniowa ciepla herbate.

        Jutce kominka zazdroszcze, bo to jest to, co oprocz duzej kuchni, zawsze chcialam miec i nigdy miec nie bede.

        • chris-joe Re: Niedziela c.d. 30.09.13, 00:24
          U nas odnotowujemy zachowania anomalijne: od tygodnia mamy czerwco-lipiec, temperatury 20+, slonce w pelni, ni chmurki w niebiesiech. Wczoraj poznym wieczorkiem wracalem do domu i wieczorek ow byl kompletnie i bezwstydnie czerwcowy. Z milym zefirkiem po nagich lydkach. Noca zaskoczony klime zalaczylem w sypialni, cieszac sie, ze jeszcze z sali nie wyprowadona.
          Tak ma byc i przez tydzien nastepny z grubsza.

          We wtorek konczy mnie sie slomiane wdowienstwo- Braz z Brazylii powraca.
          Gdy wyjezdzal, sie niemal cieszylem z ponadtygodniowej solowki, jednak zaraz mnie napadly cnienia, sentymenta i nostalgie. Tak sie temu tu facetowi narobilo w sierpniu zywota, az dziwo!

          Teraz marze jeszcze, by sie do VT wyrwac z raz jeden w tym sezonie. Tam teraz najcudniejszy sezon, kretynstwo kolorow.
    • jutka1 Poniedziałek 30.09.13, 10:22
      Za oknem słońce, zimno. :-/
      Dzień mam dzisiaj zaćkany do immentu, więc tylko się witam i lecę dalej.
      Miłego dnia :-)
      • iwannabesedated Re: Poniedziałek 30.09.13, 15:08
        Ojtam ojtam :) Łkające serducho z Madrytu niech się nie obrusza. Ja sama dostałam pierdolca jak mi się te idiotyczne koty w środku lutej zimy okociły w dziurze pod tarasem, i wylazły takie na ten 20C mróz, jeszcze niebieskookie na trzęsących łapkach. A Straż Miejska ich nie chciała zabrać, powołując się obłudnie na zakaz wyłapywania dzikich kotów. I oczywiście padła sugestia, że to ja jestem odpowiedzialna za cały ten nabój, skoro go znalazłam i w ogóle to mój taras, itede. Gdybym istotnie tę żywinę miała w dupie, to bym się nie przejęła wcale. A się przejęłam. Natomiast zauważyłam tutaj u Was rzecz dziwną, mianowicie, jak ktoś świadomie i odpowiedzialnie chce podjąć decyzję o wzięciu sobie psa lub (a w tym przypadku "i" kota) to się pojawia cała chmara krakaczy i odradzaczy. A jak ktoś zwierzęcia nie chce lub nie może wziąć, ale mu się przypadkowo "trafi" - to się pojawiają naciski mniej lub bardziej zwoalowane, żeby jednak jednak ten przypadkowy pakiet na kark i na memłono wzion. Dziwny i niezdrowy jest to objaw, którego za bardzo nie rozumiem, może mi wyjaśni kto.

        A poza tym. Pogoda dzisiaj piękna jest pogoda, słońce świeci i jest bosko.... :)
    • blues28 Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 07:51
      Spiesze sie, bo zaraz wyruszam na skladanie przysieg fladze, konstytucji i królowi. Mam zamiar zachowac stosowna powage, choc nie bedzie latwo.

      Za oknem mokro i wilgotno, (co jest zabójcze dla mojej fryzury), ale ma sie poprawic, uslonecznic i dobic do 26 st. A jutro nawet 27 z pelnia sloneczka.
      Dywaguje co ubrac, wszak trzeba godnie wystapic :-)

      P.S. Lkajace serducho z Madrytu bynajmniej sie nie obruszylo! Nawet jakos szeroko sie usmiechnelo :-)
      Natomiast jesli któras z moich wypowidzi odczytana zostala jako wmawianie komus zwierzaka (wg mojego kodeksu zwierzak to czlonek rodziny na wiele, wiele lat, zatem odpowiedzialnosc, troska i serdeczna zazylosc zeby nie rzec pompatycznie milosc) to prezentuje dementi. Albo zle sie wyrazilam, albo zle zostalam zrozumiana. Nigdy i nikomu nie bede narzucac jak ma ulozyc sobie zycie rodzinne. To nie ja :-)

      Nastepna raza zglosi sie podwójna obywatelka :-) Milego!
      • maria421 Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 08:32
        Wtorek i juz pazdziernik.
        Do konca roku pozostaly jeszcze tylko trzy miesiace.

        Jest slonecznie, ale tylko 5 stopni.

        Bluesie, a dlaczego bedzie/bylo trudno Ci zachowac powage?

        Milego dnia.
      • jutka1 Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 11:19
        Gratulować, Bluesie, gratulować! :-)))

        Co do mojego wtorku, to od rana przebiega pod hasłem odpowietrzania kaloryferów ( na razie w 2 miejscach się nie udało przywrócić ogrzewania, więc po południu ma przyjechać hydraulik) i motania się z podpisywaniem wirtualnym umówki. Plus muszę ale to muszę ten raport finansowy zrobić, bo mnie księgowe zabiją.

        A jest mi zimno (jeden z niedziałających kaloryferów jest właśnie w gabinecie), i jak mam pracować?

        Eeeeeee. Idę jakiś obiad klecić. Miłego dnia. :-)
      • chris-joe Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 21:15
        Wszystkiego najlepszego na nowej drodze dla Nowej Poddanej. Tez lojalnosc monarchini i nastepcom slubowalem :))

        Tu zas Braz utknal w Detroit w drodze z Brazylii. Bo kolejki do Immigration jakies dzikie, wiec sie na swoj montrealski lot nie zalapal. Zdaje sie, ze padl wlasnie ofiara paralizu postepowego U Sasiada :))
        • roseanne Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 21:43
          no tak, republikanie sie postawili okoniem i sie panstwo zalamalo
          • chris-joe Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 21:47
            Ale co Braz ma z tym wspolnego? :))

            Tu jest fajowski websajt (zaraz laduje):
            flightaware.com/live/flight/DAL6113
            • roseanne Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 21:53
              wrong place, wrong time...

              mam nadzieje, ze go wypuszcza jak najszybciej
              • chris-joe Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 21:58
                Na szczescie nasze panstwo jeszcze nie upadlo :)) Choc juz wieszcza, ze nam dolar walnie przez sasiada. Caly glupi jestem. Jak to bylo? - Jak Amerykanie kichna, to my lapiemy przeziebienie :))
                • roseanne Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 22:01
                  tez nam sie to niepodoba
                  frisco mi sie jeszcze wykruszy...
                  • chris-joe Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 22:06
                    A kiedy sie Ksiestwo wybiera?
                    Zreszta sie pewnie nie wykruszy, tyle ze na amerykanska odprawe winniscie sie stawic z 1-dniowym wyprzedzeniem, spiworem i termosem :)) I jeszcze te zautomatyzowane kioski do odprawy poinstalowali na amerykanskim terminalu. Jakos sie przedrzecie.
                    • roseanne Re: Wtorek dostojny :-) 01.10.13, 22:14
                      moze za miesiac, na kilka dni jeno
    • ewa553 oj Dorociu, 01.10.13, 10:02
      wiem ze tu jestem i Ewa i Basia, ale to nie powod aby o mnie pisac w liczbie mniogiej:))
      Tylko ja wyrazilam watpliwosci w stosunku do Jutencjii. Bo jestesmy na demokratycznym forum, gdzie kazdy moze powiedziec co o czyms mysli. A karawana moze sobie jechac dalej, choc piesek szczeka.
      A swoja droga: na czym polegalo Twoje przejecie sie losem malych kotkow spod tarasu?
      Üytam niezlosliwie, ale pamietam jakie mialas problemy, natomiast nie pamietam jak je rozwiazalas. Ja mialam szczescie, ze do mojego ogrodu zaplatala sie moja Kika a nie cale stadko... Nie wiem co bym zrobila, nawet tego jednego kotka nie chcial nikt - na szczescie - ode mnie zabrac.
      • iwannabesedated Re: oj Dorociu, 01.10.13, 12:53
        Obywatelce wkrótce podwójnej gratulować i życzyć zachowania powagi w trakcie ceremoniału :) Ja sama się zastanawiam nad tym czyby się nie stryplecić i nie przyjąć obywatelstwa afrykańskiego, skoro mnie się należy.... Mogłaby ceremonia być interesująca, na przykład taniec w spódniczce z trawy ku chwale króla Zulusów czycoś.

        Obiecałam się podzielić memi przemyśleniami pofestiwalowymi, oto więc przystąpię do nich obecnie. I jeśli Basia/Ewa myśl że mnię tu doprowadzi do tłumaczenia się jak rozwiązałam problem oszczenionych kotów, to się grubo myli, hahahaaaa! Po koncercie gdzie publika została doprowadzona do kucania i kładzenia się na podłodze a potem zrywania się z dzikim wrzaskiem "Maloya Power!" - jak powiedziałam, miałam odczucia mięszane. Mianowicie koncert, muzyka, intensywność i energia wykonawców bardzo mi się podobała. Natomiast dogłębnie się zastanawiam nad sensem tego. Bo w końcu, my Polacy, mamy naturę ponurą, zachowawczą i jesteśmy generalnie sztywniakami. No jasne, duży wkład własny pewnych artystów wzmocniony instrukcją ze sceny werbalizującą oczekiwanie pewnego zachowania - owszem, potrafi "rozbujać" polską sztywną widownię. Która potem wychodzi w swoją codzienność, gdzie jest nadal sztywna, drętwa i ponura. Więc po co? Po co w końcu ten wysiłek artystów aby wykrzesać tę iskrę z czegoś co się generalnie do tego nie nadaje? I po co ten wysiłek widowni, żeby być czymś czym się tak naprawdę - nie jest. Nie jest się radosnym, rozbujanym, roztańczonym południowcem, i choćby skały srały, to się nie będzie. Się jest czymś zupełnie innym wszak.
        Kolejnego dnia, była cudna 73-letnia artystka calypso z Tobago. A potem przepiękna, inspirująca kobieta z Nowej Zelandii. Zupełnie odmienne formy muzyczne, jedno bardziej taneczne i rozrywkowe, drugie, bez ujmy dla walorów przyjemnościowo tanecznych - bardzo ciekawe muzycznie oraz głęboko spirytualne, jak to u Maorysów. Na to wszystko siedzące przed i obok mnie stadko skretyniałych zdeboszowanych raszpli, skomentowało iż "pierwsza to jeszcze jak cie mogie, ale ta to już kompletna siara", oraz gadało, bawiło się komórkami, kręciło się a w pewnym momencie jedna z nich wtryniła mi coś do ręki (dokładnie w samym środku bardzo pięknej ballady) z komendą "niech to Pani poda tej dziewczynie w okularach co tańczy pod ścianą, o tam, za tym wysokim panem, no tej w niebieskiej spódnicy i w szaliku). Więc ja, mam teraz cały rząd ludzi oderwać od słuchania, przekazując ten przekaz o dziewczynie w okularach co tańczy pod ścianą w spódnicy, szaliku i za wysokim panem, przy czym ostania osoba z rzędu musi wstać i z tym iść do tej dziewczyny lub głośno wrzeszczeć "hej, dziewczyno w okularach, w spódnicy, szaliku, pod ścianą... etc" bo ocipiała pani zamiast siedzieć w domu i oglądać w telewizji doktor Zosię się postanowiła na siłę ukulturalnić, i się na koncercie nudzi. O KURWA. Jeszcze zaś raz mnie naszły myśli o tym, że bezsensem jest na siłę próbować być kimś kim się nie jest, zmuszać się żeby chodzić na koncerty, bo wypada, skoro szczytową potrzebą duszy naszej jest serial Kiepscy w tv. Na szczęście stado opipiałych pip zaraz po tym szczytowaniu upierdliwości się zebrało i poszło, i nastała błogość, szał, uprzęży oraz ciał :) In plus, muszę powiedzieć, że sporo ludzi, którzy się dali porwać w tany, naprawdę potrafi się ruszać. I to nie tylko panie, ale też panowie, aż przyjemnie popatrzeć.
        • maria421 Re: oj Dorociu, 01.10.13, 13:36
          Co to znaczy "zdeboszowany" ?

          To doprowadzanie publiki do kucania i kladzenia sie na podlodze itd. kojarzy mi sie z bardzo dawnym urlopem na Korfu gdzie w hotelu byla "animacja" i "animatorzy" . Wiecie o czym mowie? Nie? To jeszcze lepiej :)

          Nie wiem czy Polacy sa sztywniakami czy raczej indywidualistami i moze kazdy by wolal bujac sie na wlasna modle zamiast wykonywac rozne ruchy na komende. Ostatecznie koncert to nie wesele gdzie sie tanczy jak wodzirej poprowadzi :)

          "Niech pani poda" to jest chamstwo czystej wody i nalezalo odpowiedziec "niech se pani sama poda".

          • iwannabesedated Re: oj Dorociu, 01.10.13, 13:57
            Wiesz Marysiu, nie mam pojęcia co znaczy, ale pamiętam to słowo z "Emancypantek" Prusa, odnosiło się do przechodzonych birbantów :)

            Co do rzekomego "indywidualizmu" - to też bym chciała tak myśleć. Natomiast właśnie było tak, że ludzie się gremialnie ruszali WYŁĄCZNIE na komendę ze sceny... Inaczej siedzieli w słupa i kijem w pupie. Z wyjątkiem tych co się wiercili z nudów. A pani powiedziałam, że mi przeszkadza i że to jest skandal takie zachowanie. HAAAAAA!
      • chris-joe Re: oj Dorociu, 01.10.13, 22:20
        Kurcze, tusze ze do Frisco sie zagoi. I ciesze sie, ze na kilka dni jeno, a nie na stale ;)
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 01.10.13, 16:55
      mlodziutkiej hiszpance gratulacje :-)
      mala czarna na swoich wlosciach od wczoraj

      fizyczni miastowi jakby troche sue wzieli za robote i dziur w asfalcie przybywa

      niby pogoda, jak marzenie, jak to juz Krzys opisal, akple wirus sie peleta nieprzyjrmny
      mloda przyciagnela ze szkolki, sama prycha od tygodnia, zarazila brata, ja juz nastepna w kolejce - miod, cytryny i czosnek schodza prawie na wiadra
    • ewa553 BLUESIE! 01.10.13, 18:55
      skladajac Ci gratulacje z nabycia drugiego obywatelstwa, prosze o pomoc. Otoz rok temu zachwycalam sie tu czekolada przywieziona z Barcelony, a Ty wtedy powiedzialas ze to bardzo znana i dobra wytwornia. Nie soodziewalam sie pojechac tam, wiec nie zachowalam papierka:(((
      Teraz wszyscy (ja tez) chca zebym przywiozla, a ja nie wiem co... Pamietasz moze Ty przynajmniej o jaka firme mi moglo chodzic?
      ------
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • ewa553 Dorociu, 01.10.13, 18:58
        widze negatywny wplyw sluchanej muzyki na stan Twoich nerwow, bo jestes agresywna:)))
        Ewa z Basia nie chcialy zebys sie tlumaczyla, tylko zebys opowiedziala, a to jest ogromna roznica. Ale juz rozumiem, w woreczek i do studni, Ty wredna kobieto....
        A w glowie mojej zasialas mysl o Twoim afrykanskim obywatelstwie i marza mi sie zdjecia jak w spodniczce z trawy (i nic ponadto), z wlosem rozwianym skaczesz wokol ogniska...Oj, marzyl by sie taki obrazek..
        • iwannabesedated Re: Dorociu, 01.10.13, 20:45
          Ależ Basiu/Ewo, ja zawsze byłam ogromnie agresywna, muzyka nie ma nic do tego. A koty - odkryłaś mój sekret, lecz nie do końca. Otóż, otrułam i zjadłam. Ze skórek zrobiłam papucie dla siebie oraz psa.... :)))

          Ja sobie zrobię w spódniczce z z trawy, jeśli Ty najpierw pokażesz swoje w drindlu bez bluzeczki pod spodem .... ;)
      • blues28 Re: BLUESIE! 02.10.13, 09:12
        Ewciu, mysle, ze chodzi Ci o Chocolates Valor:
        www.valor.es/es/
        Sa rzeczywiscie rewelacyjne i maja dluga historie. Mysle, ze jak spojrzysz na logo z linku to przypomnisz sobie :-)

        A teraz podrzucam Ci prognoze na przyjazd
        www.foreca.com/Spain/Barcelona
        Jak klikniesz na sloneczko to otworzy Ci sie prognoza godzinna.
        A link "Pronóstico 10 días" da Ci prognoze na najblizsze 10 dni.

        Udanej wizyty w Barcelonie!!
    • blues28 Z wielkim podziekowaniem :-) 02.10.13, 09:03
      Za dobre zyczenia wszystkim serdecznie dziekuje! Zwlaszcza ta "mludziutka" hiszpanka Rose mi sie podobala :-))
      Ale kochani, teraz dopiero zdaje sobie sprawe w jaki kanal sie wladowalam. Przeciez miesiacami bede latac i udowadniac z nowym dowodem, ze ja to ja, bo tu wszystkie instytucje, administracje, banki i inne takie o dowód pytaja (zauwaz Stokrociu!!). Jak Wam z tym szlo? Tu administracja raczej z tych wolniejszych i skomplikowanych.
      Marysiu, moje obawy o zachowanie powagi mialo to samo tlo jak u Chrisa: ja slubowalam wiernosc królowi, na dodatek mojemu, pobre hombre!! Dopiero potem byla konstytucja i prawa, na pierwszym miejscu byl król! No, ale jak weszlam miedzy wrony....
      Wspólczuje pierepalek Barzowi. To jakis koszmar, ze musi koczowac na lotnisku, bo republikanie nie dodadali sie z demokratami :-( Wlasnie dziennik TV pokazuje pozamykane muzea, parki narodowe, Statua Wolnosci... Jak sie komu trafilo turystycznie byc w USA akurat teraz to ma kiepsciutko. Zrobi se fotke na tle bramy Yellowstone Park, albo na glucho zamknietej Statuy, MOMY czy Metropolitan.

      Rose, do wymienionych skladników dodaj imbir. Podobno znakomicie leczy przeziebienia i wszelkie smarki. Zdrowia zycze!

      Podobala mi sie relacja z koncertu. Mysle, ze jesli artysta trafia do publicznosci to spektakl, koncert jest jakby interaktywny, o wiele bardzie satysfakcjonujacy dla wykonawcy i dla sluchaczy. Czasem jest to problem publiki (bywa) a czasem artysty.

      Uwaga, a teraz ide z beczka soli: lato zaparlo sie rencamy i nogamy i odejsc nie chce!! Dzis bedzie +27 przy pelnym sloncu. Znowu skruszona przeprosze biale, bawelniane spodnie co to juz wyprane, wyprasowane czekaly do odwieszenia do przyszlego roku. Nic z tego. Ergo, wiekszosc dnia spedze na swiezym powietrzu.

      Milej srody zycze!
      • maria421 Re: Z wielkim podziekowaniem :-) 02.10.13, 09:37
        Bluesie, skoro slubowalas wiernosc krolowi, to znaczy ze z nikim innym Ci nie wolno?
        A to pech!:)
        W kazdym razie nowego obywatelstwa gratuluje.

        Dorotko, Ewa nie mieszka w Freistaat Bayern, wiec Dirndl ja nie obowiazuje :)

        Poza tym utrzymuje sie piekna jesien i oby jak najdluzej.

        Milego dnia!

        • blues28 Re: Z wielkim podziekowaniem :-) 03.10.13, 08:42
          Marysiu, cóz za wizja!! Brrrr :-))))))
      • jutka1 Re: Z wielkim podziekowaniem :-) 02.10.13, 10:14
        Od tej Twojej soli Blusie to już nie tylko mi się rany kitłaszą, ale i buty zaczęły się niszczyć. :-))))))))))
        Good for you, girl! :-)

        U nas wręcz przeciwnie, chłodno, a nocami zimno.
        Wczoraj - po zebraniu 12 kilo orzechów włoskich - była akcja odpowietrzania wszystkich kaloryferów, w sumie sztuk 16, z których jeden ni huhu się nie dał i nadal nie grzeje. Ehem, akurat ten w mojej sypialni. Podobno trzeba zawór wymienić, a dla (nie)zainteresowanych ;-) - wyjaśniam, że wymiana zaworu oznacza spuszczenie wody w całym systemie grzewczym i piecu, po wymianie napuszczenie wody, i ponowne odpowietrzenie wszystkich kaloryferów. Zrezygnowana, wyjęłam wczoraj baaaaaardzo grubą kołdrę puchową, coś prawie jak pierzynę, i... świetnie mi się spało mimo zimna, hahaha. :-)))
        A między motaniem się z systemem grzewczym i hydraulikiem podpisałam wreszcie umówkę, kupiłam bilety; mailowałam z innym klientem; oglądałam Breaking Bad i Homeland, i the Good Wife :-) - i poszłam spać kompletnie wykończona. :-)))

        Dzisiaj trochę luźniej, choć nie o wiele. Przywożą za niedługo olej opałowy, potem przyjedzie mama na godzinę, potem będę się motać z papierzyskami, wypisywać czeki, sprzątać, prać, i wieczorem znowu chyba padnę. No i tyszpiknie. :-)

        Miłego dnia Wam życzę :-)
        • iwannabesedated Re: Z wielkim podziekowaniem :-) 02.10.13, 14:04
          Pierepałek urzędowych współczuwam Bluesu :( Z drugiej strony, to przecież instytucje potrzebują tych papierów, a wmówili nam, że to MY ich potrzebujemy. Ja jestem od półtora roku całkowicie paper-free, nie posiadam ani jednego ważnego dokumentu, i wiecie, w ogóle nie odczuwam żadnej potrzeby ich posiadania. Niestety, wiem, że jeśli wpadnę w jakiś zasięg oddziaływania urzędów, no to uczynią one moje życie niemożliwym bez tych kwitów. Oh well :)))) Selawi....

          Zaspokajając zaś ciekawość Ewy, to do kotów przyjechała Straż dla Zwierząt, wyrazili gotowość odłapania kociaków, ale też mi poradzili, że koty mogą w takich warunkach egzystować i im nic nie będzie. Użyli też argumentu, który do mnie przemówił, że dzikie koty urodzone na wolności trudno się dostosowują do warunków bycia trzymanym w zamkniętym mieszkaniu, nawet jeśli się dla nich uda znaleźć jakieś lokum. Zaś całe moje mieszkanie się znajduje na węźle ciepłowniczym, i ściana tarasu do niego przylega. Więc jest tam relatywnie ciepło. No więc zdecydowałam się kocią familiadę zostawić, wkrótce łaziły ogromne, niezwykle puchate koty, i już wiosną radośnie zaczęły mi szczać w drewnianą tarasową podłogę. Dziurę podtaraśną czym prędzej więc, gdy się tylko ten nabój wyroił, zablokowaliśmy, zaś nieszczanie w taras wynegocjowaliśmy za pomocą narzędzia do pryskania roślin Kazar. Bardzo przekonywujące dla kotów, bo mój pies jest w tym przypadku kompletnie nieużyteczny.

          Pytonu lodowatości sypialni i kaprysów hydraulicznych urządzeń współczuwam. Niemniej znany to jest fakt, że w chłodzie się lepiej sypia, tylko należy baczyć aby kołdra do pleców nie przymarzła.... U mnie też jakiś zajętości gorączkowej szał, dużo różnych paprochów czynnościowych, dydłam, dydłam, a kupa "tudu" jakoś nie maleje. Nie wiem, log jakiś prowadzić czynności wykonanych, czyco, bo się sfrustrowana czuję.
          • ewa553 Re: Z wielkim podziekowaniem :-) 02.10.13, 14:38
            Panowie ze Strazy mieli racje Dorotko. Mam nadzieje ze Twoja kocia rodzinka zyje sobie radosnie na wolnosci. Nie wiem co ja bym zrobila w takiej sytuacji. Bo przeciez nie mozna tylu kotow zaadoptowac, a szczanie na drewniana podloge zmrozilo by nawet moje goraca miloscia (do kotow) palajace serce.
            • iwannabesedated Re: Z wielkim podziekowaniem :-) 02.10.13, 15:16
              Miłość, niemiłość, Ewuniu, sądzę, że człowiek się w takich przypadkach kieruje elementarnym poczuciem przyzwoitości czego celem jest całkowicie egoistyczna chęć spoglądania co rano w lustro - bez poczucia obrzydzenia :)

              Koty tu sobie są, bytując w pasie zieleni rosnącym pomiędzy moim ogrodzeniem, a płotem przy alejce. Do ogródka i na taras się nauczyły nie włazić, zaś ja doceniłam ich obecność w momencie gdy w ogródku się zadekował pod dekoracją z kamyków szczur. Powiedzmy, że jego dekowanie się w ogródku lub gdziekolwiek dobiegło dość szybkiego końca. Sądzę także, że dzięki kotom nie mam tutaj plagi polnych myszy pchających się do domu, co mogłoby być problemem. Problem ten rozwiązują także bardzo lubiane przeze mnie jeże rezydujące w nieużywanym przez sąsiadkę, kompletnie dzikim ogródku przylegającym do mojego. Jeże bowiem, wbrew durnym kitom wciskanym dzieciom, bardzo lubią jeść mięso, chociaż często muszą się zadowalać owadami :)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 02.10.13, 13:43
      Bluesie, dzieki za informacje i zyczenia. Lecimy dopiero 13-tego doczekac sie nie moge.
      Hotel mamy na Diagonale, blisko metra. Nie pamietam tej ulicy, ale chyba jechalismy przy "objazdowce", to byla taka z wieloma eleganckimi sklepami? Wogole myslac o Barcelonie martwie sie o calosc mojego portfela, a raczej karty kredytowej:))

      Dorociu, chetnie wystapie w dirndlu, ktory wbrew wiadomosciom niedoinformowanej Marii, jest od 3-4 lat szalenie modny w calych Niemczech. Jedyny warunek: jesli pozwolisz mi jednak bluzeczke wlozyc:))

      Jutus, najlepiej sie spi w zimnym pokoju pod ciepla koldra. Mysmy sobie lozko najpierw podgrzewali, bo moment wslizgiwania sie do zimnej poscieli jest przerazajaco/porazajacy:))
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 02.10.13, 16:26
        Ewa, owszem, od polowy sierpina widze dirndle w sklepach, Lederhose tez, ale to pewnie tylko dla tych co sie na Oktoberfest wybieraja. Wiec nie stwierdzam zadnej mody na dirndle w calych Niemczech:)

        Jutka mi przypomniala o odpowietrzeniu kaloryferow , co tez zrobilam wlasnorecznie kaloryferowi w lazience, bo on co jesien takiego zabiegu sie domaga.

        Poza tym, ciagle mam powodzenie na Facebooku. Nie ma tygodnia zeby sie nie zglaszal jakis biznesmen albo, jak ostatnio, wykladowca z Oxfordu z propozycja znajomosci.
        Musze zmienic status, bo czuje "Nigerian connection" w tych zalotach :)
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 02.10.13, 17:43
          Piękne wizje roztaczacie! :-)

          Co do kryzysu budżetowego w USA, nie zazdroszczę podróżnym oczywiście, włącznie z Brazem, ale to co opisują w mediach (nie tylko w PL) najlepiej skwitował "nasz Młody" (Amerykanin, choc mieszkający poza Stanami): "I love how everyone seems to be focusing on the fact that the Statue of Liberty is closed because of the shutdown. The Statue of Liberty? Seriously? Who. Cares."
          :-))))))

          Dzień się zaczął fajnie, ale kończy średnio fajnie, tragifarsą z cyklu "kłopoty ze wspólnikiem". Mogłabym: a) pójść się upić - ale nie pijam za bardzo i nie chcę tej opcji; b) zrobić dupną ciulakę - ale też nie chcę, bo pocotokomu; lub c) zabawić się w Scarlett O'Hara i postanowić pomyśleć o tym jutro. Co też - opcję "c" niniejszym zdecydowałam. Zaraz sobie obejrzę trzy odcinki nowego sezonu Sons of Anarchy, i od razu wszystko zobaczę w innej perspektywie. Czycuś.

          Czego Wam nie życzę (parafraza).
          • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 03.10.13, 08:47
            jutka1 napisała:

            "I love how everyone seems to be focusing on the fact that the Statue of Liberty is closed because of the shutdown. The Statue of Liberty? Seriously? Who. Cares."
            -----------------
            Mysle, ze turysci :-))

            Klopotów ze wspólnikiem szczerze wspólczuje. I metoda na Scarlet jest najlepsza. Mam nadzieje, ze dzis zobaczysz to we wlasciwej perspektywie i z pomyslem na zalatwienie (pozytywne) sprawy.
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 02.10.13, 22:59
        Ze sporym opoznieniem, ale dotarl. Minus jedna walizka, a w niej niewypowiedziane skarby- pare flaszek cachacy. Wczoraj nie dowiezli, maja dowiezc dzisiaj.
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 02.10.13, 23:15
          no to usciskaj i od nas:-)
    • blues28 Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 08:57
      Choc po poludniu ma padac, a teraz jest troche lepko i odczuwa sie bochorno (ciezkie, klejace sie powietrze, jakby przed burza).
      Umówiona jestem z kolezanka na przeglad kolekcji jesiennych, a potem idziemy na lunch. Do Tagliatelle, wloskiej restauracji (a wlasciwie sieci), która wciaz utrzymuje wysoki poziom smakowitosci i estetyki wnetrz. Niewatpliwie dzis padna funghi, zobacze jeszcze z czym.

      Jestem wyznawczynia spania w chlodnym pomieszczeniu, moge to osiagnac tylko pare miesiecy w roku, ale wtedy mi sie najlepiej spi. Niemniej pierepalek z kaloryferem wspólczuje.
      Znalazlam wreszcie piekarnie z chlebem na zakwasie. Drogi jak cholera, ale tam bede nabywac pieczywo, mimo ze mi nie po drodze i troche daleko. Chleb jest tego wart, a ja chleb lubie.

      Milego czwartku, kochani :-)
      • maria421 Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 09:11
        Slonecznie od samego rana, ale tylko 5 stopni narazie.

        Wczoraj w sklepie (w ktorym bywam moze raz na miesiac) zobaczylam nasze polskie Prince Polo, bigos marki Pudliszki w sloiku i barszcz czerwony w kartonie litrowym, jak sok. Prince Polo juz zjadlam, dzisiaj sie przymierzam do bigosu z barszczu.

        Milego dnia.
        • ewa553 Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 09:22
          bigos z barszczu? ciekawe jak smakuje:))
          U nas blekitne niebo i cudowne slonce. 15 stopni i lodowate powietrze na balkonie.
          o pierwszej przychodza znajomi do ogrodu, zazyczyli sobie grillowania. Chyba nie bede odchodzic od grilla, grzejac sobie lapki:)
          • maria421 Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 09:37
            Jaki bigos z barszczu? Bigos z kapusty. Ze sloika. Barszcz z burakow czerwonych. Z kartonika :)
            • ewa553 Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 11:01
              nie wypieraj sie Maryska, napisalas bigos z barszczu:))
              • iwannabesedated Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 11:48
                Bigos z barszczu! Jezusmario, a toż sodomia z gomorią i świata kuniec....
              • maria421 Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 11:48
                ewa553 napisała:

                > nie wypieraj sie Maryska, napisalas bigos z barszczu:))

                Faktycznie :)

                Mialo byc ze sie przymierzam do bigosu i barszczu :)
                • maria421 Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 12:47
                  Donosze ze wiecej bigosu marki Pudliszki i barszczu w kartonie nie kupie.
                  • iwannabesedated Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 13:03
                    Dobrze, bo i po co. Kapusty kwaszonej pewnie w Niemczech nie brakuje, kiełbasa się też znajdzie. Natomiast barszcz w kartonie Hortexu jest bardzo dobry, ale trzeba go przecież przyprawić. Czosnek, majeranek, kostka rosołowa. Przecież tak wprost z kartonu to jest po prostu sok z buraka. Jakbyś podgrzała sok pomidorowy i uznała, że to zupa.

                    Natomiast w kwestii bigosu, to słyszałam a nawet jadłam bigos zwany "wegetariańskim", chociaż doprawdy nie wiem po co nazywać to uparcie "bigosem" skoro to po prostu całkiem dobra kwaszona kapusta z suszonymi pomidorami i jeszcze czymśtam.... Ale zdziwko mnie hobzdło, gdy jedno takie babo obwieściło wykonanie bigosu wegetariańskiego - na dobitkę bez kapusty. I wiecie, co to było? Poszatkowane w wiórki ogórki kiszone z marchewką - na gorąco. Gdzie Rzym gdzie Krym, i na bladego kutafona to nazywać bigosem??? Procesy mentalne innych ludzi mnie wiecznie się wymykają....
                    • maria421 Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 14:15
                      Barszcz byl marki Krakus , z napisem "wystarczy podgrzac".
                      Ale moze dam mu druga szanse i troche doprawie po swojemu.
      • jutka1 Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 11:31
        U nas słonecznie. 4C, w nocy zero. Niedługo chyba trzeba będzie opatulać niektóre rośliny na zimę. :-///
        W temacie Scarlett O'Hary, nic mi w nocy nie przyszło jako objawienie, ale jakoś poziom stresu zmalał. Będzie, jak ma być. Szydło im w gadupę.
        Tylko perspektywa kupna samochodu jakoś się oddaliła. No nic, będę ekologiczna. :-)))

        Poza tym, dzień dość naćkany. Zaraz przychodzą remontownicy, kończyć ostatni pokój, który dosychał. Potem jadę "do miasta" (poczta, małe zakupy spożywcze), potem zajmuje się adminokracją firmy, potem idę do kuchni i pichcę penne al'arabbiata dla wieczornych gości, a potem spożywam z nimi j.w. Do tego zrobię prostą sałatę z vinaigrettem, plus grillowanego kabaczka z ogrodu przyjaciół z ziołami i oliwą z Toskanii. O!

        Miłego dnia :-)
        • iwannabesedated Re: Czwartek, dalej cieplo 03.10.13, 12:57
          Dzisiaj w nocy minus był, na bank! Szybko się niestety robi zimno, wniwecz obracając rojenia o długiej i ciepłej jesieni.

          Kabaczek grillowany brzmi pysznie Pytko, bo Twoją arabiatę znam i się ślinę na myśl samom.

          Poza tym też bez epifanii, jakoś tak szarawo, bezideowo i buro. Proza życia.
          • jutka1 Re: Czwartek, dalej cieplo + fotki 03.10.13, 13:56
            A wiesz co, podczas zakupów spożywczych mię epifania napadła i zamiast się kutafonić osobno z sałatą i grillowanym kabaczkiem, postanowiłam dać spokój sałacie i po prostu zrobić na pierwsze sałatKę z grillowanego kabaczka, gruszki konferencja z ogrodu, orzechów włoskich z ogrodu i sera pleśniowego - nie z ogrodu. ;-) A na danie główne arabiatę bez niczego. :-D

            Co do przymrozków, dzisiaj rano było u mnie tak:


            http://i39.tinypic.com/344tlav.jpg


            http://i44.tinypic.com/1p9fv9.jpg
            • iwannabesedated Re: Czwartek, dalej cieplo + fotki 03.10.13, 14:57
              Eeeeee, ja też chcę epifanię!!!! Mrozu zaś takiego, nie chcę...

              I, ten tego ten, wogle...
              • chris-joe Re: Czwartek, dalej cieplo + fotki 03.10.13, 22:07
                U nas nadal anomalizuje. 20C+ i ledwo co oblok na niebie. Z rana rzeskawo jedynie, ale i tak wychodze o 6 rano w krotkim rekawie. Miasto o niczym innym nie gada, jak o tym lecie naglym spod sroczego ogona.
                To znaczy gada i o innych rzeczach, czyli o quebeckiej polityce, bo sie u nas strasznie ostatnio narobilo. Ale tym nie bede nikogo zabawial.
                • roseanne Re: Czwartek, dalej cieplo + fotki 04.10.13, 01:34
                  me sick :(


                  buuu
                  • chris-joe Re: Czwartek, dalej cieplo + fotki 04.10.13, 03:12
                    me throw up...

                    Dzis w trakcie donoszenia poczty -jak zwykle mam sluchawki na uszach z lokalnym CBC, bylo akurat "Radio Noon" z Bernym. Nagle slysze, ze mi sie sluchawki sprzezyly z samochodem parkujacym obok, echo swidrujace przedziwnie. Zagaduje wiec do kobitki wysiadajacej, ze chyba sluchamy tej samej stacji. Ona: "I'm so sick of it", ja zas: "Ditto"...
    • blues28 Piatek, ditto 04.10.13, 09:08
      Przed chwila otwarly sie niebiosa i lunelo jak z cebra! Nawet poblyskalo i pogrzmialo, znaczy sie w pobliskich górach burza sroga.
      Moze to oczysci troche powietrze, bo noc byla upalnie lepka, nie do spania, bez powietrza do oddychania, w zwiazku z czym wstalam zmiachana i nic mi sie nie chce. Nawet tego dziwnie dlugiego lata. Oh, well

      Chorym wspólczuwam i zdrowia zycze :-)
      Jutka, to juz szadz na trawie ???
      Toz to jak choroba dwubiegunowa, u mnie noce tropikalne u Ciebie przymrozki.
      Chcialoby sie rzec klimatowi: znaj proporcjum Mocium Panie!!
      Nic to, zdecydowalam wbrew wszystkiemu ugotowac gar zupy kapuscianej. I tak uczynie!
      • maria421 Re: Piatek, ditto 04.10.13, 09:14
        Piekny, sloneczny, ale zimny poranek. Panowie dacharze juz zagruntowali dach na garazu, jutro rano przyjda zeby przyspawac nowa pape. Oby tylko deszcz im nie przeszkodzil, bo zapowiadaja opady.

        Mam pare spraw do zalatwienia poza domem, wiec musze sie spieszyc.

        Milego dnia.

      • jutka1 Re: Piatek, ditto 04.10.13, 09:29
        Szadź, szadź... Nie bez powodu Twoje raporty meteo nazywam solą na rany. :-)))
        No paczpani, mamy bardzo podobne plany kulinarne, tylko ja do swojej zupy kapuścianej dodam buraki. :-D
    • jutka1 TGIF 04.10.13, 09:11
      Oj tak, TGIF. Co za tydzień, ja pierdziaczę.
      Dobrze, że się kończy.

      Siedzę dziś w domu i zagrodzie, bez żadnych wizyt, przeglądów, napraw, i innych tego typu pierduł. Jedyne dwie rzeczy, które mam w planach, to skończenie raportów finansowych i ugotowanie barszczu ukraińskiego. Reszta czasu to czytanie, czytanie, czytanie. :-)

      Za oknem pełne słońce, 3C, ma dojść do trzynastu stopni. Tyszpiknie.

      Miłego dnia :-)
      • iwannabesedated Re: TGIF 04.10.13, 12:16
        Dzionek uroczy i słoneczny, chociaż chłodny. Czytanie, czytanie popieram. Niemożności spania z gorąca współczuwam.

        Wiecie co, kontaktują się tutaj ze mną różne firmy i instytucje. A to grożąc, a to włażąc w dupę. Tak właściwie to jest dziwne jakieś, ten natłok intymnych i generalnie niechcianych kontaktów od zupełnie obcych ludzi. Na przykład wczoraj zadzwonili z kablówki. Dwa razy. Raz z windykacji bo zapomniałam zapłacić rachunek, więc mnie grozili retorsjami, restrykcjami i odłączeniem. Drugi raz z działu reklamacji, bo złożyłam wypowiedzenie umowy. I mnię włazili w dupę i podsuwali korzystne oferty. W obu razach adresowano mnie w sposób familiarny, to znaczy w sposób jaki im się wydawał familiarny, per Pani Ewo. A dla mnie to jak by mnie per Pani docent lub Pani Wiesławo tytułował. Tyle że raz tonem zirytowanej pani w szkole do niesfornego bachora, a raz tonem księdza pedofila urabiającego kolejną ofiarę - przymilnie, lepko i obleśnie. Co ciekawe, gdy dwa tygodnie temu sama zadzwoniłam do kablówki żaby się dowiedzieć czy nie mają jakiegoś korzystniejszego pakietu - to mnie zbyto obcesowo i chamsko. Myślę, że już tak przywykliśmy do tego, że uważamy to za naturalne, ale naturalne to nie jest, to niechciane intensywne obcowanie.

        Myślę, że w tym natłoku idiotycznych i przypadkowych kontaktów, tym trudniejsze a zarazem bardziej cenne jest utrzymywanie kontaktów chcianych :) Dlatego wdzięczna Wam jestem za Waszą tutaj co ranka i popołudnia obecność, że poświęcacie ten czas wydarty upierliwucjom (upierdliwa+instytucja) na to aby tutaj coś od siebie skrobnąć i się podzielić.



        --
        wasza stokrotka
        • jutka1 Re: TGIF 04.10.13, 12:42
          DITTO. And ILY2 :-)))))))))))

          Co do lepszych ofert z przyległościami, jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, czy tez mnie uświadomiono (doktor Alojs ukradł szczegóły), że jest na to metoda. Mianowicie dzwonisz/piszesz do kablówki/operatora kom./banku/dostawcy netu i informujesz, że rozważasz rozwiązanie umowy i jak to się robi (metoda na głupią idiotkę). W odpowiedzi w 99% dostajesz listę super-hiper promocji i pakietów, o których nigdy nie mówią w odpowiedzi na pytania o promocję. Stosuję, działa. O. Właśnie muszę zadzwonić do telefonii komórkowej. :-)))

          Zapomniałam rano napisać, że sałatka z kabaczka, gruszki i sera pleśniowego była fantastyczna. Bez orzechów dałam, bo mi się nie chciało ich łuskać. Zaraz wleże obok na kulinarion i zapodam przepis. Arabiata jak zwykle wyśmienita. :-) Rozmowa przy stole do późna, czas minął niespostrzeżenie, to tak a propos wdzięczności za pozytywnych ludzi w naszym życiu.

          A pod podziękowania stokrotne (zam.) się podpinam i też Wam dziękuję. Cmok cmok cmok. :-D
      • roseanne Re: TGIF 04.10.13, 22:17
        tez siedze, poleguje, smarkam, kicham i charcze
        na obiadek przeglad lodowki i wyjadanie resztek - fritata z ziemnikami, papryka, czerwona cebula, brokulem i plasterkowanym indykiem

        nie wiem, jak jutro bedzie z sadzeniem
    • maria421 Sobota deszczowa 05.10.13, 09:00
      Pada deszcz, wiec dekarze nie beda mogli dzisiaj skonczyc naprawy dachu garazu, co sie przeniesie na nastepny tydzien. A myslalam, ze juz bede to miala z glowy.

      Milego dnia!
      • jutka1 Re: Sobota słoneczna, acz chłodna 05.10.13, 09:31
        Świeci słońce, jest chłodno, żeby nie powiedzieć: "zimno". No cóż, październik. Nie ma co jojczyć.
        Do jakiejś siedemnastej mam czas dla siebie, czyli mogę spokojnie popracować. Koło piątej wpadną dwie znajome z liceum, jedna wizytująca z Jukeju, druga lokalna. Po kawie u mnie pójdziemy na wiejską imprezę pt. święto ziemniaka, hahahaha. ;-)))

        Mam kilka spostrzeżeń w temacie sklepiku wiejskiego, ale o tym na odpowiednim wątku.
        Miłej soboty :-)
        • iwannabesedated Re: Sobota słoneczna, acz chłodna 05.10.13, 11:46
          U mnie rozkosznie słonecznie, chociaż w nocy minusy były. Więc się podpisuje pod Pytonem, gdyż mnie się trafiła także sobota słoneczna acz chłodna. Co nie przeszkadza mi wcale, gdyż z jednej strony mogę siedzieć w ciepłym domu, a z drugiej zaś mam szansę noszenia moich tysiąca i trzech okryć zwierzchnich. Wczoraj rano kolejne przynieśli, cudny carsko wojskowy płaszcz z zielonej wełny, na złotej podszewce i z wysokim kołnierzem. I zaraz go nałożyłam idąc wieczorem do koleżanki na masaż.

          Powiedzcie mi proszę dziewczątka, a toż co Wy tak prasujecie całymi stosami? Ja co prawda mam żelazko, ale w użyciu jest dość rzadko. Czy ja jakaś szczególnie niechlujna jestem, czyteż po prostu mam inną garderobę?
    • ewa553 pazdziernikowa sobota 05.10.13, 09:58
      czyli pada, jest szaro i tylko 13 stopni. Ciesze sie, bo wykorzystalam dokladnie ostatni-wczorajszy sloneczny choc chlodny dzien. Majac odwiedziny z Hamburga pojechalysmy do Pfalzu. Do malej miejscowosci zyjacej glownie z turystow i przede wszystkim z produkcji wina. Tam jest tak pieknie, ze sie opisac nie da. Szlysmy po swietnym obiedzie gowna uliczka wsi, wsrod pieknych starych domow, ruski mur obowiazkowy:)), girlandy winogron nad glowa i te rzeczy. Co podworze, to jakis sklepik artystyczny, a to z wyrobali wokol kwiatow, a wiec cudowne wiazanki swieze, i suszone, ogromna ilosc ciekawych sadzonek, wazony i wazonopodobne artykuly dekoracyjne. Albo sklepik z wyrobami artystycznymi miejscowymi, a tam od pieknej bizuterii do wspanialych czapek zimowych z dzianiny. I jeszcze dla zachety swiezo upieczone ciasto i kawa. Siedzialysmy potem w kawiarni tak pieknej, ze opisac sie nie da. Jakby platforma nad winnicami, mnostwo kwiatow i zieleni, stoliki i na trawniku i wokol pieknego basenu, a w katach kanapy i fotele. Bajka. Ech, chce sie zyc tutaj! Wybralam na zycie wspanialy kawalek swiata...
      • blues28 Re: pazdziernikowa sobota 05.10.13, 10:52
        No to mialas wczoraj piekny dzien, Ewciu.

        Nie bede nudzic o pogodzie, bo dalej jak drut i tak ma wygladac caly nastepny tydzien. Ale wczoraj, rozmawiajac z rodzina uslyszalam, ze gdzies jakis meteorolog obiecywal nadejscie niebawem "zlotej polskiej..." czyli nie traccie nadziei :-)
        Dzis dzien mocno gospodarczy, szum pralki, sprzatanie, pózniej stos prasowania itp. Oczywista lektura sobotnich gazet, bo bez tego nie ma weekendu.

        Bawcie sie dobrze! :-) No wlasnie, a gdzie Kielbio???
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 12:30
      przygotowuje sie do pieczenia ciasta z wlasnymi jablkami i slucham adia. Pani redaktor tlumaczy komus, ze nie jest tak zle dla turystow w Ameryce, bo jest MNOSTWO alternatyw...Nozeszty! I na pewno wieksza polowa sluchaczy nawet sie nie obruszyla:)))
      Mnie takie niechlujstwo jezykowo wpienia. Ide piec.. Tym bardziej, ze Kika tarza sie przed compem domagajac sie piueszczot i zapluwajac mi tastature ze szczescia... Tastature mam wysuwana, a ona siedzi nad nia...
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 12:33
        Niechlujstwo językowe ws. alternatywy Cię wpienia, a sama z uporem maniaka używasz słowa "testatura" zamiast "klawiatura". Mogłam się powstrzymać, ale nie chciałam. MSPANC. Hahahahahahaha. :-)))))))))))
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 12:39
          Ach Ty wieprzku! To jest Germanizm. Ale wez pod uwage fakt iz mowie od prawie 40 lat na codzien po niemiecku i zyczylabym kazdemu wyjechanemu, aby tak rzadko kaleczyl jezyk jak ja!!!
          A swoja droga, co to jest MSPANC? Tylko blagam, nie kaz mi szukac na guglach!!!
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 12:45
            Skrót od "mogłam się powstrzymać, ale nie chciałam". Hahahahahahaha :-))))))))))))
            • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 13:36
              Już się też miałam spytać, ki fjut ta testatura :D
              I czemuż to Ewcia taka wkurwiona, skoro taki cudny miała dzień i takie piękne miejsce do życia sobie wybrała. To chyba w błogostanie się powinna pławić, a nie wkurwiać bo ktoś lapsusy językowe wyprawia.

              I niech mnie ktoś wreszcie oświeci co do tego prasowania, bo cała w drgawkach niepewności się znalazłam? Co Wy prasujecie? Gacie, pościel, cyckonosze, skarpety? No nie wiem? Tak patrzę po sobie i dzisiaj na ten przykład mam gacie i cyckonosz, nieprasowane, sukienkę dzianinową nieprasowaną, nieprasowany sweter wełniano moherowy, ażurkowe rajstopki nieprasowane, pasek skórzany oraz klapki - też nie zaznały żelazka. Czy coś z tego powinno podlec prasowaniu? Tylko ja o tym nie wiem i taka wygnieciona chodzę? Na litość, niech mi podpowie kto...
              • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 14:17
                W pierwszych slowach mego listu spiesze wybawic (wywabic) Stokrotna z drgawek :-)
                Moi prasuje wszystko! Tak juz mam i nic na to nie poradze: posciel, reczniki, gacie bawelniane, skarpetki, wsio!!
                Ale zeby ujac nieco swirowatosci swirowi na punkcie prasowania to prosze zwócic uwage, ze zyje w klimacie nader (nie)lagodnym, wiec podstawa odziewku jest bawelna czy len czy inne wlókno naturalne. Bawelna dziana lub koszulowa wymaga prasowania, ze o lnie nie wspomne, bo ten gniecie sie na sam widok czego innego niz wieszak.
                Czuje sie usprawiedliwiona majac zelazko i deske zawsze na podoredziu :-)
                • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 14:45
                  To masz, Bluesie, przypadłość identyczna do mojej sister. :-)))
                  Ja wręcz przeciwnie, tak jak Stokroć mam. :-)
                  • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 14:47
                    Freaki zdarzaja sie wsród nas :-))))
                    • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 14:48
                      Bez wytykania, kto freak a kto nie. :-))))))))))))))
                      • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 14:53
                        Biore na klate :-))

                        Jest co prawda bardzo piekne popoludnie, ale poniewaz jutro (i pojutrze i popo...) tez tak bedzie to biore sie za stos gazet tym razem :-)
                        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 14:56
                          Gazet nie prasuj, poczytaj lepiej. ;-))))))))))))
                          • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 15:22
                            alez Jutus, dobra angielska szkola kaze butlerom prasowac gazety, zeby pan sie nie poplamil farba drukarska:))
                            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 15:33
                              Ja prasuje tylko to, co musze. Reczniki i bielizna z pralki wedruja do suszarki i po wysuszeniu sa skladane. Prasuje tylko scierki kuchenne, bo sie lepiej skladaja i lepiej leza na polce, i z tej samej przyczyny prasuje posciel.
                              • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 16:40
                                Ja w domu wszystko zrobie, ale NIE prasowanie. To jest czynnosc, ktorej nienawidze wsciekle i bolesnie. Wiec kupuje szmaty takie, by -jak Maryska- z suszarki szly prosto na wieszak. Owszem, mam pare koszul, ktore trzeba prasowac, lubie je, lecz nosze z powyzszych wzgledow bardzo rzadko. Reszta to moje niemal firmowe koszule polo w roznych odcieniach niebieskosci.

                                U nas nadal lipiec, dzis rano bosko, na nagrzanym balkonie bylo wrecz upalnie, gdy zmiatalem pajeczyny.

                                By the by: zna ktos genialny a prosty sposob pozbycia sie pajakow?
                                • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 16:49
                                  Aaaaa, jeśli jest to ćwiczenie osobistych bzików, to w porządku. To ja popieram. Vide moja kolekcja okryć zwierzchnich... Nie to abym ja prasowania jakoś szczególnie nienawidziła, tyle, że zamiast stać z żelazkiem to wolę książkę, czycoś, poczytać. W okno się gapić. A co to znaczy, że pościel i ścierki lepiej leżą? Mogą - źle leżeć? W sensie jak ubranie na figurze? Zafrapowało mnię to. Poleciałam do skrzyni gdzie leżą moje pościele, ręczniki i ścierki, nieuprasowane, oczywiście, no ale jakoś one ok wyglądają. Leżą jak leżą. Hm.... a tuście mi znów zadały materiału do przemyśleń.
                                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 18:57
                                    Wyprasowane scierki lepiej leza, bo sie lepiej daja zlozyc i zabieraja mniej miejsca niz niewyprasowane.
                                    Tak samo posciel.
                                  • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 233 :-))) 05.10.13, 19:05
                                    A cóz to za robienie sobie facecji z mojego JEDYNEGO tolerowanego zajecia domowego, he? :-)
                                    Otóz nigdy nie stawalam w szranki jako hausfrau, zaledwie toleruje zajecia domowe ale ze lubie jak jest czysto no to je wykonuje. A prasowanie, no jakos mi nie przeszkadza i nawet robie to bardzo dobrze. Wiecej powiem, rodzina robi do mnie maslane oczy jak jest jakas trudna sztuka garderoby do uprasowania.
                                    Pajaki: u mnie szczesliwie ich nie ma, ale slyszalam, ze wylozone kasztany, owoce cytrusowe, ba, nawet kieliszek wódki je odstrasza :-) Nie sa to jednak rady sprawdzone:-)
                                    Prawdopodobnie, odstraszacz do kontaktu - jak na komary - jest najskuteczniejszy. Na ogól bywaja calkowicie obojetne dla zwierzaków domowych.

                                    Wracam do prasówki :-) Prasowanie bedzie potem :-)
    • blues28 Niedziela, jak zwykle ze sloncem 06.10.13, 10:09
      Rankami gadam sobie a muzom :-) Juz przywyklam :-)
      Mam za soba nieprzespana noc; byla jakas niezwykla halasliwa a jesli do tego dodamy piekna pogode i okna sypialni wychodzace na patio wewnetrzne mamy pelny obraz. Moje patio robi za skrzynke rezonansowa bardzo skutecznie. Niestety. A laweczki i stoliki ustawione na tymze patio wielce pomagaja w ogólnym rozgaworze, bez znaczenia na pore dnia czy nocy.

      Zaraz ogarne to i owo, wypije kolejna kawe i udam sie do Retiro, choc z niewyspania wolalabym walnac sie na sofie. No ale sie umówilam, wiec trza.

      Milej niedzieli kochani :-)
      • maria421 Niedziela- przestalo padac 06.10.13, 10:12
        co juz mnie cieszy , bo wczoraj lalo przez caly dzien.
        Jest tez cieplej, ponad 10 stopni na termometrze.

        Milego dnia!
      • jutka1 Re: Niedziela, jak zwykle ze sloncem 06.10.13, 11:19
        U nas było mgliście rano, a teraz wyszło słońce. Ładnie.
        Po południu będzie zbieranie jabłek z pomocą mamy. Wieczór wolny. :-)

        Powoli szykuję się do wyjazdu, moja lista rzeczy do zrobienia jest średnio długa, dzięki niebiosom. :-) Tylko jutro będzie dzień upierdliwca, bo muszę pojechać do miasta: oddać laptoka do naprawy w ekspresie, kupić zamówione przez przyjaciół produkty made in Poland, poprawić manicure, pójść do banku, na pocztę. Błeee. Nie lubię.

        PoO (pan od ogrodu) skosił wczoraj trawę, porąbał drewno i poukładał jakcza, i jedyne, co trzeba będzie jeszcze zrobić przed zimą, to zgrabić liście. Sporo ich będzie, no ale to już na koniec października/początek listopada.

        I drewna muszę dokupić. Zdałam sobie sprawe, że to co zarobię w październiku pójdzie na francuskie zusy, podatki i ogrzewanie na zimę. KJAP. Niech mi kto tylko zajojczy, że w PL prowadzenie firmy jest drogie. :-///

        I tym optymistycznym akcentem... ;-) Miłej niedzieli życzę. :-)
      • iwannabesedated Re: Niedziela, jak zwykle ze sloncem 06.10.13, 11:56
        Ależ ja żadnych sobie facecji ani szczutek niewczesnych z bzików Bluesa nie robię. Uwielbiam i kultywuję bziki, świat bez ludzi z bzikami byłby miejscem okropnym jakimś. Wczoraj to mi chłop pedzioł o innym chłopu co sobie odłamany koniec zęba przylepiał klejem cyanopan. I się to nawet trzymało, ale średnio, operację do kilka tygodni więc powtarzał, za nic mając okrzyki otoczenia, że ten cyanopan to trucizna. W tak zwanym międzyczasie, więc między odpadnięciem zęba a jego ponownym przylepieniem, go kładł w dużą misę kryształową, a pewnego dnia przyszedł pies i go zjadł. Apropos to było naszego planowanego wyjazdu w góry, gdzie planujemy pójść na targ i tam kupić se serów i może skórę baranią, a ja zasugerowałam także kupno kury takiej całej, bo sprzedają tam takie prosto z kojca. Pojawiła się więc kwestia kto zamorduje tę kurę, skoro już ją przywieziemy, no i ja zaproponowałam, żeby zostawić w ogródku, kura się będzie darła, wkurzy sąsiada i on przyjdzie i ją zamorduje. No, prędzej może sąsiadka. Tak jak w serialu Dom, gdzie się chopy peniały i w końcu kurę wykończyła Dykiel Bożena. Siekierą. Lecz jednak u sąsiadów jest bardziej rozleźle, czyteż, czasy takie nastały, rozlazłe i tchórzliwe, więc wątpię czy komuś by się w ogóle chciało dupę ruszyć w celach morderczych, raczej ludzie poprzestają na jałowym jojczeniu. Więc jedynie można liczyć w tym przypadku na dzikie koty, które pewnie by zamordowały owę kurę lecz także i pewnie ją nadgryzły na co by przyleciał mój pies i na przykład obgryzł nogę. I nici z rosołu. Więc kury jednak żywej nie przywieziemy, a ja się stanowczo odkazuję od podróżowania w towarzystwie kurzego trupa.

        W temacie zaś jojczenia na haracze, to moim zdaniem rządzące urzędy zrobiły nam w głowach niezłą woltę. Nikt już bowiem nie kwestionuje ich pobierania haraczy od niezarobionych przez nas pieniędzy. Jedynie patrzymy, gdzie tych haraczy pobierają stosunkowo niedużo. Myślę, że całkiem celowy byłby powrót do korzeni, znaczy przekazywanie na rzecz urzędów części tego co się faktycznie zarobi. Takie opłaty to ja mogę robić, czemuż nie.
        • ewa553 Re: Niedziela, jak zwykle ze sloncem 06.10.13, 12:05
          Hmmm, dziesiecina, Dorotko? Czemu nie..
          Jutencjo, a Ty na jak dlugo wybywasz?
          A ja mam dzisiaj dziwny dzien. Zle spalam, co chwile budzilam sie i rozmyslalam do upadlego, bo mam rozne problemy do przemyslenia. I to nie wplywa na jakosc snu.
          No a kulinarnie dzisiaj tez jest smiesznie. Na pierwsze sniadanie wypilam 3 kawy. Na drugie zjadlam kawalek ciasta, na trzecie kawalek chleba z pomidorem. Teraz zjem czwarte sniadanie gotujac na miekko wspaniale jajka nabyte na targu, takie jak lubie: duze z dwoma zoltkami. Obiadu dzis nie planuje po trzech dniach jedzenia obficie w lokalach miesa. Wiec jak zjem juz te jajka to zaczne z kolacja: pierwsza, druga i zobaczymy do ile dociagne..
          Moze miedzy sniadaniem a kolacja poprasuje? Prasuje, bo mam duzo bawelnianych bluzeczek i shirtow. Koszule nocne tez tylu dlugi shirt bawelniany.Reczniki tylko suszarka, posciel tylko magiel. Ale wszelakie spodnie: jakie spodnie nosisz Dorotko, ze nie musisz prasowac?
          • jutka1 Re: Niedziela, jak zwykle ze sloncem 06.10.13, 19:37
            Wybywam na nieco ponad tydzień.

            Po naszej dyskusji o prasowaniu zaczęłam myslec, i wyszło mi, że od końca lipca ani razu nie prasowałam. A przecież nie chodzę po świecie jak obdartus. Ha. :-)))
        • jutka1 Re: Niedziela, jak zwykle ze sloncem 06.10.13, 19:35
          Aż się zamyśliłam nad tym przyklejanym zębem. Może facet miał fobię dentysty?

          Wycieczki w góry zazdraszczam z powodu sera. Góry (górki) mam na miejscu, ale serów takich nie ma. :-)

          Haracze zaś powodują u mnie torsje, ale płacę, bo alternatywa mi się mniej podoba, przyznaję bez bicia.
          • roseanne Re: Niedziela, deszczowa troche 07.10.13, 01:43
            wczoraj wolentariackie zapieprzanie przez 8 godzin
            chetnych kolo 10, w porywach do kilkunastu
            roslinek gruuubo powyzej trzech setek, tym rowniez drzewa, mase roz
            podlewanie, podsypywanie mulchem itd

            dzis popaduje, troche chlodniej


            prasuje scierki kuchenne - jakos tak lubie:-)
            koszule, od kiedy mlodziez skonczyla szkolke ubylo 10 cotygodniowo
            czasami jakas spodnice
            i poszwy - poduszki skladam jeszcze cieple i sie same prostuja
            przescieradla z gumka podobnie

            magla nie ma
            • blues28 Re: Niedziela, deszczowa troche 07.10.13, 09:31
              Rose, miód na me serce lejesz. Znaczy ja nie taki raróg :-))

              W innych sprawach (ach, ten zab klejony wprost w paszczy :-)) odezwe sie pózniej, bo teraz gonie w pietke. Lecem! Milego poniedzialku!!
    • maria421 Poniedzialek 07.10.13, 08:58
      Pochmurno, ale sucho, dekarze juz od prawie godziny siedza na dachu garazu i go naprawiaja. Mam nadzieje ze szybko bede miala ten problem z glowy.

      Milego dnia.
      • jutka1 Re: Poniedzialek 07.10.13, 10:40
        No to zamykam setnym wpisem i idę otworzyć nowy Pierdulon. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka