jutka1 Dzisiejsze wpisy Cz. 1 25.11.13, 17:51 Poniedziałek.... :D maria421 25.11.13, 09:13 Odpowiedz Minus trzy stopnie. Ale troche jasniej niz wczoraj. Okolo poludnia ma przyjsc wreszcie ogrodnik , zdaje sie ze juz slysze jego pile gdzies w sasiedztwie. Dorotko, a co to jest wlsaciwie w tej szklance? Ja tez czasem czytam rozne glupstwa w GW, ostatnio np. na temat fetyszy dla kobiet i bardzo mi sie podobala odpowiedz ze najlepszym fetyszem jest gruby portfel :) Re: Poniedziałek.... :D blues28 25.11.13, 10:04 Odpowiedz Ja tez zastyglam troche, bo po wpisie Ewki wszelkie inne dyskusje wydaly mi sie frywolnoscia. Ale mam nadzieje, ze Ewa bedzie zagladala i zawsze, ale to zawsze jak bedzie potrzebowala wyrzucenia z siebie bólu czy uzyskania slowa wsparcia to do nas napisze. Mi zyczliwe slowa forum niejednokrotnie pomogly przebrnac trudne chwile. Pogoda jest konstans, czyli w tej chwili -1, ale juz swieci jaskrawe slonce i napewno powolutku podgrzeje atmosfere. O Maslovie juz ni chce, nie zmieniam zdania, wiec nich kazdy pozostanie przy swoim:-) Za to o porcietach Stokroci,chcialabym bo mi sie spodobaly i ja uwielbiam rybaczki, Ale (to juz sa moje manie) bez mankietów. Taki rybaczek, zwezajacy sie na dole, pare cm nad kostka odsloni Ci cholewki kozaków, a wiosna bedzie szalem do stiletto albo balerinek. Jako posiadaczka kilku par rybaczków, mówie Ci, ze noga wyglada super szyk z pantofelkiem na obcasie albo plaskim. Allegro przynoszacym takie fajne rzeczy zazdraszczam jak nie wiem co!! Wiecie, wczoraj w prasie poczytalam o wizji swiata w 2050. Wizja podana przez wielkich guru technologicznych. Wszyscy jak jeden maz zaludnili swiat robotami i komputerami. Podobno firmy zatrudniajace homo sapiens nie beda mialy szans z firmamy zautomatyzowanymi i zrobocialymi. A juz Steve Wozniak (wspóltwórca Apple) posunal sie do stwierdzenia, ze naszym najlepszym przyjacielem bedzie personal komputer!! Kochani, czy to nie straszne? I co zrobia ze soba te miliardy ludnosci wciaz sie rozmazajace. Zaczna sie chyba spychac wzajemnie z kuli ziemskiej, bo i zapasów wody i energii bedzie coraz mniej. Ja osobiscie mam nadzieje nie dozyc tak sedziwego wieku zeby zakolegowac sie na smierc i zycie z moim lapkiem. A teraz pomykam do fryzjera, potem mam sniadanie z kumpela, a potem akupunktura, A jeszcze potem lenistwo, które – jaka jedyna twórczosc – bedzie owocowalo mysleniem nad czytana ksiazka. Swoja droga dlaczego niby wszyscy maja tworzyc? Przeciez to by zamienilo biedna matke ziemie w jeden wielki junk shop!! Re: Poniedziałek.... :D ewa553 25.11.13, 10:17 Odpowiedz nawet nie bede przepraszala za wczorajszy wpis. swiadczy on bowiem o tym, jak jestescie mi bliscy, jak mam potrzebe najwazniejszymi sprawami mojego zycia dzielic sie z Wami. Ale tez nie chce, aby to nastroj popsulo. Dziekuje Wam za wpisy, dobrze mi zrobily. A teraz jest teraz, wiec piszcie dalej, a ja naturalnie Was czytam starajac sie oderwac od czarnych mysli. I choc do wielu wpisow mialabym komentarz - do pisania jakos nie moge sie jeszcze przemoc. Dziekuje Wam, ze jestescie. Odpowiedz Link
jutka1 Dzisiejsze wpisy Cz. 2 25.11.13, 17:53 e: Niedziela sloneczna maria421 25.11.13, 14:11 Odpowiedz Rece mi opadaja, bo juz sama nie wiem jak mam tlumaczyc, ze jezeli pisze ze w Europie ludzie maja pierwsze potrzeby zapewnione, czego dowodem jest ze tu nikt z glodu nie umiera,( chyba ze jest to dziecko zaglodzone przez rodzicow), ze nikt tu boso i nago w zimie po ulicach nie chodzi, ze zima zamarzaja tylko ci, do ktorych sluzby miejskie lub ochotnicze za pozno dotra, to nie mam przeciez na mysli tego, ze panstwo zabezpiecza pierwsze potrzeby wszystkich obywateli. Przeogromna wiekszosc obywateli zabezpiecza sobie swe potrzeby sama, wlasna praca. I jeszcze jedno- ja nie jestem przeciw pomocy spolecznej dla potrzebujacych. Ja jestem przeciw robieniu z pomocy spolecznej sposobu na zycie. Re: Niedziela sloneczna iwannabesedated 25.11.13, 14:45 Odpowiedz Hm, ale czegoż się tak bulgoczesz Xurku? Jeśli uważasz, że musisz mieć tę kablówkę full wypas, wszystkie gadżety, samochód, benzynę, i kasę chorych z opcją na wszystko i to się znajduje na dolnej najniższej półce Twojej piramidy Maslova, i dopiero jak te półki zapełnisz to się możesz brać za suszenie ziół, naszyjniki i ciuchy - no to super, tak zdecydowałaś i tak masz. Na mojej najniższej półce są chyba moi bliscy ludzie (wliczając psa), bo jak tego nie mam to reszta włącznie z żarciem się mi staje kompletnie obojętna. Gadżety, benzynę, full wypas kablówkę oraz kasę z opcją na wszystko pierdolę, jest mi kompletnie obojętna. Ponadto, uważam iż ludzie którzy się na przykład kieracą i tłoczą, a twierdzą, że tego nie chcą tylko chcą coś kompletnie innego, to albo ulegli jakiejś manipulacji gdzie im coś wmówiono albo pieprzą od rzeczy. Nie ma to nic z Marią Antoniną a wszystko zezzzz ... drowym rozsądkiem :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy Cz. 2 25.11.13, 19:25 Skoro juz Jezusa wyciagnelyscie na tapete, to pamietajcie ze on 40 dni poscil na pustyni, a to wiecej niz 3 tygodnie. Ludzie ktorzy poddaja sie kuracjom glodowym i przez kilka tygodni przyjmuja tylko plyny, mowia ze zanika im poczucie glodu, a poza tym popadaja w stan szczesliwosci. Najgorsze do przetrwania sa podobno pierwsze 3-4 dni. Swoja droga, jak ten swiat jest urzadzony, ze w niektorych rejonach dzieci z glodu umieraja, a w innych dorosli placa ciezkie pieniadze za pobyt w klinice gdzie na zyczenie gloduja.... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Dzisiejsze wpisy Cz. 2 25.11.13, 20:31 ... zaraz, a cóż to za zbiorowe "-łyście"??? To Xurek mnie Jezusem do nawrócenia na właściwy tor myślenia się stara nagonić, ja się sama pytam co ten Jezus w tym wszystkim nagle robi. Apropos kuracji głodowych i innych, to ponoć na przykład jogini i różni wschodni guru zalecają lewatywę. Też ponoć oczyszcza z toksyn i oferuje stan szczęśliwości. Tak w aproposie tej zawartości szklanki o którą mnie pytałaś. Odpowiedz Link
xurek Re: Dzisiejsze wpisy Cz. 2 25.11.13, 22:15 „hm, a gdzie ja tu mówię o szlachetności jakiejkolwiek? Dyskutowaliśmy decyzje i wybory.” Decyzje i wybory swiadcza o naszym harakterze, czyli min. o szlachetnosci. Ty napisalas ze „Na mojej najniższej półce są chyba moi bliscy ludzie (wliczając psa), bo jak tego nie mam to reszta włącznie z żarciem się mi staje kompletnie obojętna” Takie postawienie sprawy, czyli postawienie bliskich ludzi ponad wszystko inne lacznie z zaspokojeniem wlasnych egzystancjalnych potrzeb jest postawa wyjatkowo szlachetna, gdyz jak uczy nas historia znakomita wiekszosc ludzkosci zachowuje sie zupelnie inaczej. Tak wiec dla mnie Twoja wypowiedz to niejako autoswiadectwo szlachetnosci. Ja zas jestem zdania ze jest to li tylko wishful thinking. I tutaj na planie pojawia sie Jezus i glodowka: Jezus jako przyklad szlachetnosci nie do pobicia (bo umarl za nas smiercia bardzo bolesna mogac tego uniknac) uzyty zostal przeze mnie w celu nieco kwiecistego stwierdzenia, ze ja zarowno ogolnie jak i w tym szczegolnym przypadku mam powazne trudnosci w uwierzeniu w takowa szlachetnosc. Glodowke zas zaproponowalam Tobie jako mozliwosc weryfikacji Twojego stwierdzenia, bowiem w powiedzeniu „punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia” jest moim zdaniem wiele prawdy. Tak wiec trzy tygodnie nicniejedzenia powinny stworzyc sytuacje, w ktorej przy odrobinie dobrej woli bedziesz w stanie odpowiedziec sobie na pytanie, czy naprawe oddalabyc ostani kawalek chleba psu. Jezeli zas chodzi o mnie to ani nie zaznalam dotad powaznego glodu ani tez nie zamierzam, gdyz nie twierdze, ze ostatnim kawalkeim zarcia ratujacego mnie od glodowej smierci nakarmilabym psa, cus mi sie nawet wydaje, ze raczej optowalabym za zjedzeniem owego, aczkolwiek naprawde daze go sympatia i jestem w stanie wiele dla niego poswiecic. Tak wiec experyment takowy w moim przypadku oprocz cierpienia nie przynioslby zadych nowych odkryc. Jezeli zas chodzi o wypowiedz Marii co do szczesliwosci glodowania, to w tym swietle ja zupelnie nie rozumiem czemu Darfour, Somaria, Erytrea itd. nie sa miejsami szczesliwosci wszelkiej. Z tego co wiem, to nawet anorektyczki napychaja sie lignina by wytrzymac glod aczkolwiek ten 3-4 dzien to maja juz dawno za soba. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Dzisiejsze wpisy Cz. 2 25.11.13, 22:41 E tam, jaka tam szlachetność, raczej objaw zidiocenia bądź braku instynktu przetrwania o czym Ci pisałam. To, że Ty sobie ubrdałaś, iż jest to szlachetność, to już Twoje brdanie. Psu nic nie oddałabym, przecież kilka wpisów wstecz opisałam że mu indyka zjadłam :) Ponadto napisałam, iż bliscy ludzie są mi potrzebni bardziej niż żarcie, a nie że ich dobro przedkładam nad własne. Myślę tutaj w kategoriach kompletnie utylitarnych, na przykład, że można ich o żarcie poprosić, jak się nie ma. Albo jak się jest chorym lub ma się doła i kompletnie się ma w dupie i żarcie i życie jako takie, to żarcie Ci nic nie da, ani mamona, ani kablówka, ani benzyna, ani gadżety. A co ma do tego szlachetność, głodówka i Jezus to ja nie wiem, to jakieś Twoje myślokształty do których się nie potrafię odnieść. Jeśli nie doświadczyłaś głodu, to w ogóle o co Ci chodzi, tak właściwie? Ja piszę o swoich doświadczeniach z obecnego życia, które mnie doprowadziły do takich konstatacji. Natomiast moi Dziadkowie i Rodzice przeżyli wojnę, był wtedy głód i ludzie się zachowywali różnie. Jedni się nawzajem zjadali, inni się dzielili choć mieli mało, a też byli tacy co oddawali innym chociaż nie mieli nic więcej. Z antropologicznego punktu widzenia, też to nie ma nic ze szlachetnością tylko prostą strategią przetrwania, bo człowiek nie może egzystować sam. Czyli jeśli przeżyje jeden to i tak go szlag trafi bo jeden człowiek nie może istnieć sobie ot tak. Dlatego kultury plemiennie za najgorszą karę uznawali nie pozbawienie człowieka żarcia tylko wygnanie ze społeczności. Odpowiedz Link
xurek Re: Dzisiejsze wpisy Cz. 2 25.11.13, 22:47 dla mnie tych Twoich wypowiedziach jest Tyle logiki i sensu co dla Ciebie w moich, wiec czas te dyskusje zakonczyc moim skromnym zdaniem. Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy Cz. 2 26.11.13, 09:26 Xurek, mam wrazenie ze Ty po prostu nie czytasz tego, co pisza inni, albo czytasz bardzo po lebku. Stad pewno pytanie do mnie o szczesliwosci glodujacych w Darfurze, po tym, jak napisalam o kuracjach glodowych w klinikach, czyli tam, gdzie kuracjusze sa pod nadzorem lekarzy i przyjmuja plyny. Oczywiscie mojego zdania o takim urzadzeniu swiata ze w jednym jego zakatku niektorzy placa za to, zeby glodowac, a w innym dzieci z glodu umieraja nie raczylas zauwazyc. Odpowiedz Link
xurek Re: Dzisiejsze wpisy Cz. 2 26.11.13, 10:37 Teza M: „Ludzie ktorzy poddaja sie kuracjom glodowym i przez kilka tygodni przyjmuja tylko plyny, mowia ze zanika im poczucie glodu, a poza tym popadaja w stan szczesliwosci“ Odp X: Jezeli zas chodzi o wypowiedz Marii co do szczesliwosci glodowania, to w tym swietle ja zupelnie nie rozumiem czemu Darfour, Somaria, Erytrea itd. nie sa miejsami szczesliwosci wszelkiej. Teza M: Najgorsze do przetrwania sa podobno pierwsze 3-4 dni. Odp X: Z tego co wiem, to nawet anorektyczki napychaja sie lignina by wytrzymac glod aczkolwiek ten 3-4 dzien to maja juz dawno za soba. Konkluzja M: Xurek, mam wrazenie ze Ty po prostu nie czytasz tego, co pisza inni, albo czytasz bardzo po lebku. Stad pewno pytanie do mnie o szczesliwosci glodujacych w Darfurze, po tym, jak napisalam o kuracjach glodowych w klinikach, czyli tam, gdzie kuracjusze sa pod nadzorem lekarzy i przyjmuja plyny. Konkluzja X: Jako ze rowniez w Darfurze i Erytrei ludzie przyjmuja plyny, to… Opcja 1: szczelsiwosc glodujacych uwarunkowana jest nadzorem lekarzy (prawdopodobienstwo = 0.0000000000001) Opcja 2:Wywod M ma sie do prowadzonej dyskusji jak piesc do oka, gdyz nie dotyczy ani problemu posiadania i zagospodarowania czasu wolnego ani prawdziwosci piramidy Maslowa, tylko znikomej grupy nawiedzonych na marginesie spoleczenstwa, ktorej zachowanie ma w skali statystycznej reprezentatywnosc = 0.0000000000000000. Podsumowanie: Jak sie skoncza sensowne argumenty, to pisze sie byle dyrdymal, ktory pod jakies slowo w wywodzie oponenta da sie podpiac i brnie dalej tym szlakiem w coraz mniej sensowny za to coraz bardziej emocjonalny sposob, zarzucajac rownoczesnie oponentowi ten wlasnie sposob zachowania. Metoda stara jak swiat stosowana do upadlego w wiekszosci babskich potyczek slownych na ktora jak dotad nie znalazlam zadnego innego sposobu niz sie z owej wycowac. Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy Cz. 2 26.11.13, 11:27 Wybacz, Xurek, ale dyrdymaly to Ty piszesz i tym razem mysle ze jest to spowodowane zwykla zla wola. Odpowiedz Link
xurek kawalek folwarku 25.11.13, 22:58 prawie gotowy. Moje biuro: Biuro z tzw. totalnego odzysku, bo bylo czescia walacej sie rzezni. Zamurowalismy wejscie do rzezni, odnowili stare drewniane boazerie i odkryli pod kilkoma warstwami linoleum drewniane dechy. Brakuje jeszcze paru obrazow i komody na drukarke a stol jest zastepczy, bo moj normalny stol biurowy uyzwam w mieszkaniu. Odpowiedz Link
roseanne Re: kawalek folwarku 25.11.13, 23:37 sympatyczne ale o odrobine koloru rzeczywiscie az sie prosi Odpowiedz Link
blues28 Re: kawalek folwarku 26.11.13, 08:47 Zdjecie troche mgliste ale ogólnie klimat mi sie podoba. Bedziesz teraz miala nadmiar biur, bo i to w biurowcu (czy przestali juz smierdziec bejcem i wykladzina?), to dzisiejsze w folwarku szwajcarskim, a zapewne i folwafk nadmorski bedzie mial gabinet biurowy, co? Odpowiedz Link
blues28 Wtorek, konstans mrozny i sloneczny 26.11.13, 08:57 Spiesze sie ogromnie, bo wybywam na caly dzien prawie. Mamy spotkanie z naszym kolega, który musi stawic czola agresywnej chemii, bo operacje juz nie wchodza w gre. Chcemy troche pogadac, jak sie da to i posmiac, poplotkowac, po kawie pójsc na spacer, zjesc lunch z dluga sombremesa... A ze to na koncu swiata, gdzie diabel mówi dobranoc, to mamy cala wyprawe. Na razie jest minus jeden ale slonce juz swieci pieknie. Kurde, co sie porobilo z tym Maslovem! Ja jestem za Maslovem i calkowicie zgadzam sie z Xurem, ale mysle, ze moze, tylko moze, warto uznac owo: lets agree desagree. Z kategorii absurdów swiatecznych. We wczorajszym magazynie wpadla mi w oko wielka, kolorowa reklama: Badz oryginalny! Podaruj Renove! Dodam, ze Renova to znany producent papieru toaletowego, równiez reczników papierowych i takichz serwetek. Droga Redakcjo, czy jest zdogne z s.v. podarowac pake papieru toaletowego w gustowny, swiateczny rzucik??? Zafrapowany Blues! Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, konstans mrozny i sloneczny 26.11.13, 09:20 Minus cztery! Szron na dachach i na drzewach. Milego dnia niezaleznie od pogody. Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek, konstans mrozny i sloneczny 26.11.13, 09:29 wszedzie slonce. Behemot zapodaje, ze Zug tonie w sniegu. Olten bylo oszronione i cholernie zimno. A w Zurychu sa jeszcze zielonie liscie na drzewach a snieg byl tu ostatni raz rok temu. Odleglosci miedzy tymi miastami to mnw. 50 km w trojkacie.... Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek, konstans mrozny i sloneczny 26.11.13, 09:46 ja tam nie wiem, ale chyba oslupialabym ze zdumienia otwierajac swiatecznie zapakowana zgrzewke papieru toaletowego. I chyba napewno bym sie nie ucieszyla, nawet jezeli bylby to papier renowy ze zlotymi aniolkami i czerwonymi bombkami, ktore skadinnand uwielbiam. Blusie jakos nie zazdraszczam tego lunczu, nie wiedzialabym jak w takiej sytuacji wytworzyc mila i lekka atmosfere - to chyba dosc trudne... Biur to ja zas rzeczywiscie mam chwilowo mase cala :) mam to w Zugu, mam w obydwu miejscach zamieszkania i mam (ale tylko biurko w hali, za to przy oknie i ze sciana za plecami, co jest miejscem bardzo uprzywilejowanym) w jednej z moich prac w Zurychu gdzie to zostalam tym kierownikiem at interim. Najbardziej lubie to w Zugu, w drugiej kolejnosci to folwarczne, ktore wyglada znacznie lepiej niz wyszlo na zdjeciach. Moze sprobuje sfotografowac jeszcze raz w swietle dziennym. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 08:17 Niby wczesnie rano a juz taka masa nieszczesc sie zdarzyla: wg darmowego brukowca w Winterturze odlaczyl sie pociagowy wagon w biegu, w Londynie wilki uciekly z zoo i misialy zostac zastrzelone, w Chinach pracownik kladacy rury zostal zasypany, juzniepamietamgdzie ojciec – pedofil kalal sie przed sadem ze jest potworem a moja rodzina stroila wczoraj takie fochy, ze stegowszystkiego nie moglam spac i w ramach rownowagi udalam sie nadasana 0 6 rano do biura po to tylko by stwierdzic, ze moj szef napisal mi maila, ze nie ma kasy na zrealizowanie mojego planu restrukturyzacji (ktora mi obiecal jako warunek przyjecia tego kierownictwa) i skreslil mi jednego pracownika a ci zwolnieni robia fajne party w fajnej knajpce dokladnie w tym dniu, kiedy ja musze do Genewy a w trakcie pisania tego posta ponoc sesja mi sie skonczyla I serwer mnie z foruma wyrzucil wiec musialam go napisac jeszcze raz. Jak tak dalej pojdzie to chyba bedzie dzisiaj koniec swiata? Odpowiedz Link
blues28 Sroda, dalej slonecznie 27.11.13, 09:31 Widze, ze Xurkowi ktos zlosliwie podrzucil puszke Pandory, juz otwarta i rozpelglo sie toto wokól. Ja nawet jeszcze w gazety nie zajrzalam (prosze docenic jak pedzilam do foruma na skróty!), wiec nieszczescia ogólnoswiatowe mam jeszcze za dzrzwiami kompa. Nawiasem mówiac grozi mi zakup nowego kompa, bo w sobote magik nic nie zdzialal, choc ja mam zdanie ubozuchne o rzeczonym magiku. Pójde do innego, a jak tez nic nie poradzi to - wicie rozumicie - nabede della w sklepie on-line, bo tu sklepu fizycznego della nie ma, a ja lubie i ufam dellom. Ta starowinka, na której klikam sluzyla wiele lat i nie powiedziala nawet aj! Wczorajszy dzien, wbrew obawom byl bardzo mily, milo bylo patrzec jak nasz kolega relaksuje sie i topnieje, jak smieje sie z nami i zapomina choc na chwile o okropnej rzeczywistosci. I to jest dobre i potrzebne do utrzymania jak najlepszego morale. No, a ja teraz lece na joge, bom sie wielce zen zrobila. Milej srody! Odpowiedz Link
maria421 Re: Sroda, dalej slonecznie 27.11.13, 10:02 Sroda ponura, temperatura ujemna. Ale i tak pojade do miasta na pierwsze w tym roku placki kartoflane na jarmarku bozonarodzeniowym. Przy okazji przejde sie po sklepach. Milego dnia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 13:58 Moja siostra jest teraz polprywatnie w szpitalu w Otwocku, gdzie jest pod znakomita opieka. Wiem ze to naiwne, ale czepiam sie kazdej nitki nadziei. Pani Profesor nie zdala sie na wyniki warszawskie, przeprowadza wszystkie mozliwe badania jeszcze raz sama. Lece do siostry w niedziele. Trzymajcie za nas kciuki, Dziewczyny! Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 14:07 Basiu, nie wiem, czy na cos Ci sie przyda, ale pewnie nie zaszkodzi: w czasie raka pluc mojego taty a teraz "ciotecznego szwagra" zdobylam pare doswiadczeni zielarskich: moj tata pil wywar z kory una de gato, nie wiem, czy przedluzylo mu to zycie (diagnosa 3 miesiace, zyl 1.5 roku) ale pomoglo bardzo dobrze zniesc chemie i nasiwetlanie). Bral rowniez zastrzyki z jemioly. Moj szwagier zas w 4 statium z prognoza 3 miesiace zyje od 3 lat jedzac "bittere Aprikosenkerne". Mam w domu te pestki i lykamy oboje z mezem, jezeli na szybko nie jestes w stanie zdobyc a bylabys zainteresowana to moge ci je przyslac. Trzymam kciuci za siostre i Ciebie. Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 14:27 Brawo dla pani profesor za podjecie doglebnych badan! Ewciu, kciuki masz jak w banku i na ile to mozliwe, staraj sie myslec pozytywnie.Twój pozytywizm bedzie bardzo siostrze potrzebny i pomocny. Xur dobrze radzi, katzenkralle podobno maja duzo wspanialych wlasciwosci: de.wikipedia.org/wiki/Katzenkralle O pestkach gorzkich moreli tez slyszalam, wiec cos w tym chyba jest skoro obija sie echem z jednego konca Europy do drugiego. Trzymaj sie mocno!! Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 14:39 dzieki i Tobie Bluesie. Oczywiscie wyprobujemy wszystko. Jak moj maz dostal diagnoze, to mu z Anglii sprowadzalam jakies peruwianskie ziola, ale niestety, ani troche nie pomogly...Ale z wszelkimi lekarstwami jest tak, ze jednemu pomagaja, a drugiemu nie, prawda? To co Xur, moze byc bez kory? Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 14:35 Boze, jestem Ci naprawde wdzieczna. Zaraz zajrzalam na gugle i amazon ma ale nie rinde, tylko una de gato w postaci kapsulek, Wolalabym to i musze z siostrzenica pomowic zeby siostrze nie przetlumaczyla co to jest, bo bedzie sie brzydzic. Ale jak myslisz, czy te kapsulki maja takie same dzialanie jak kora? Kore trzeba gotowac i to smo, a ja nie wiem jak dlugo ona jeszcze w Otwocku zostanie, a tam bylyby i tak trudnosci. Co myslisz? Zobacze czy Amazon ma te bittere kerne, jak nie to pewnie u nas w jednym z duzycg biolandach beda. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 15:01 Ewuniu, najważniejsze że siostra jest w dobrych rękach. A kapsułki Cat's Claw są do kupienia w Polsce, dwóch renomowanych amerykańskich firm NOW i Puritan's Pride. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 15:06 nie mam pojecia, czy kapsuly i kora to to samo, ale mniemam, ze kapsuly za z kory? Fakt ze trzeba gotowac i jest niemozebnie gorzka poza tym trudno ja zdobyc. Ja bym zaczela od kapsul, poczytala w necie za i przeciw i ew. zajela sie znalezieniem kory. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 14:26 Wczoraj dokonałam nadziania kondona! ..... a było to tak. Jakoś we wrześniu powzięliśmy plan nasadzenia jagody syberyjskiej i pnącego kiwi. Jagoda syberyjska kwitnie w lutym, ma owoce w maju, krzaki mają dwa metry a owoce są rozmiaru 5 złotych. Do towarzystwa kupiliśmy także pnące kiwi. Kiwi może doskonale egzystować w naszym klimacie, tyle że trzeba je chronić od mrozu. Czyli zrobić chochoła. Tyle że teraz się już nie robi chochołów, tylko jest agrowłóknina. Po długich perypetiach nabył chłop drogą kupna kawałek agrowłókniny, z tego uszył taki kondon zaciągany na dole sznurkiem. I wyjechał przed mrozami zostawiając mnie z przykazaniem aby a) dać się kiwi przemrozić przymrozkiem b) przed kolejnym mrozem nadziać kondon. Więc ja tu w ciężkim trwałam stresie, kiedy ten przymrozek, kiedy ten mróz, kiedy nadziewać kondona. W końcu się stało, ponoć przedwczoraj już w nocy były minusy, a wczoraj własno ręcznie, nożnie oraz nosowo stwierdziłam wracając wieczorem z miasta, że już jest mróz właściwy. Wypadłam więc natychmiast do ogródka i dokonałam aktu nadziania! Biuro na zdjęciach powyżej jest bardzo jest zacne, jestem w ogóle pod wrażeniem tylu biur, myślę, że spokojnie można je wszystkie podnająć, fuchy też pod-zlecić jakimś zdolnym studentom z Nigerii lub Ukrainy, a samemu się oddać suszeniu ziół. Ot i problem rozwiązany. Wczoraj zaś, oglądając do wybałucha Canal Plus film John dies at the end, zrobiła na mnie wrażenie scena gdzie bohater ucieka przed ukrytym w piwnicy monsterem, już już dobiega do drzwi, już już chwyta za klamkę, już już prawie jest uratowany, lecz nagle klamka się zmienia w gigantycznego lecz miękkiego penisa! HAHAHA! Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 14:38 Pardonez mua, ale czy to kwiecie to juz w kondonie czy jeszcze przed?? I to jest kiwi? Znaczy kwitnie na niebiesko? Luiza by mnie smiechem zabila ale ja z zakresu ogrodnistwa zatrzymalam sie na pierwszym szczeblu i dalej ruszyc nie moge. Donosze, ze u mnie cholernie zimno, w nocy nieustajace mrozy (koniec swiata, panie!), w dzien slonce i wiatr nicujacy na lewo.Na dodatek, surpryza, jutro u mnie ma padac snieg!! Wrócilam z jogi, wlasnie spozywam obiad pod postacia kaszy gryczanej i pisto warzywnego, a po filizance zielonej herbaty (ach, jakam ja zen) zapatulam sie w futro i udaje na umówione spotkanie. Jest tak zimno, ze kanapa, ksiazka, kocys kusza bardziej niz dziarskie maszerowanie w mroznym powietrzu, ale slówko sie rzeklo, wiec kobylka u plotu musi byc. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 15:06 No i tutaj jest przykład na czytanie po łebkach za które zebraliśmy cięgi od Marysi :) Bluesiku, pisałam że kupiliśmy kiwi i jagodę :) I na zdjęciu jest jagoda, jest to zdjęcie hodowcy krzaczków, a nie moje. Kiwi zaś kwitnie w lutym, a teraz jest listopad... Bosz... :))) Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 15:24 No to teraz ja sie rozindycze i nadme (skoro juz wszyscy wszystkich borsucza:-)) i zapytam sie: skad mialam wiedziec, ze to jagoda???? Przecie napisalam, ze jestem ogrodniczy laik! :-))) Juz mialam pytac czy Jutke sniegiem zawialo, ale pojawila sie. To i dobrze. A terz zmykam. Milego popoludnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 15:19 A jaki smak mają te jagody syberyjskie, 100Krotku? Przypomniałaś mi, że powinnam na pierisa nałożyś kondona, tylko muszę go kupić, a żeby kupić, muszę pojechać do miasta, a do miastado piątku najwcześniej nie trafię. Oh well. Pieris da radę, w Paryżu zniósł i -10/12C, więc kupię agrowłókninę przy okazji. Albo poproszę Mańka, żeby mi całą tę skrzynię z pierisem wnósł do garażu, wtedy bez agrowłókniny, ale i bez zbytniego mrozu, więc i podlewać go będę mogła raz na 2-3 tygodnie. Hmmm. Chyba tak zrobię. A wiosną pierisa i hortensję (jeśli przeżyje) wsadzę do gruntu, niech korzeniami nauczą się zimą wodę same pobierać. :-) Dzień jest dziś mega-słoneczny, ale mroźny. Śnieg skrzypi pod butami, droga oblodzona, fajnie. Zrobiłam porządek w papierach, wysłałam księgowym raport finansowy za wrzesień i październik, i jestem z siebie bardzo, bardzo dumna. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 16:34 Pytko, pojęcia nie mam :)) Myślę, że można liczyć na coś w rodzaju borówki amerykańskiej, ale Buka raczy wiedzieć. Okaże się. W kwestii ogrodniczej też jestem taka mniej więcej zielona, ale wyczytaliśmy na stronie, że nie można owoców mieć z jednego drzewka, bo są samce i samice i one się zapładniają nawzajem! Nabyliśmy więc dwa drzewka samice, i jedno obopłciowe czyli obojniak. A kiwi za to - zapładnia się samo. Roślin płciowe więc obcowanie się tu będzie odbywało, mam tylko nadzieję, że nie będzie to tak hałaśliwe jak dupczące się koty. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 14:49 Zamowilam i jedno i drugie. Ma specjalne jakies warunki z Amazon i dostane to juz jutro. Mam nadzieje, ze tych gorzkich pestek nie trzeba rozgryzac? oder doch? A teraz wylaczam sie, dzwonie do siostry. Pozdrawiam Was! Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 27.11.13, 15:04 trzeba rozgryzac, sa za wielkie, by je tak przelknac, ale wcale nie smakuja tak zle :) Odpowiedz Link
maria421 Czwartek 28.11.13, 09:22 ciemno, ponuro, plus jeden na termometrze i pada zimny deszcz. Tak czy inaczej- milego dnia. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek 28.11.13, 14:25 Tutaj też fuj pogoda i ogólna sprośność całokształtu :) Odpowiedz Link
blues28 Re: Czwartek 28.11.13, 14:56 A u mnie jak zwykle na abarot :-) W nocy spadl snieg :-) Nieduzo, ale zawsze! Nawet myslalam czy mnie aby w czasie snu nie przeniesiono z Madrytu do Sahalina? Toz to wciaz jeszcze listopad, a tu tak zimno. Ale bialo bylo dookola, a ze temperetura nie zalzala do poludnia, to snieg przetrwal do 12.00 Rano, skoro swit a nawet przed w tym bajkowym krajobrazie poklusowalam do La Paz. Badanie kontrolne krwi i sprawdzenie czy ten szpital nie zapadl sie albo nie obrócil w gruzy podczas mojej trzytygodniowej nieobecnosci. Krew okazala sie niedobra i za tydzien znowu musze rano do tego przybytku. Ano trudno. Wracamy do rutyny. Czekajac na wyniki i lekarza przegladalam rózne magazyny, jeden z nich dekoracyjny i byla tam Casa Grande Richarda Bransona (tego od Virgin) na Karaibach. Nawet ladna, ale zafrapowalo mnie, ze w salonie przestrzennym, urzadzonym w stylu Bali, z cudnym widokiem na plaze i morze jest kilka stanowisk z komputerami dla gosci. Zupelnie jak w cyber café!! Czyli ci guru od wizji swiata w 2050 wcale sie tak nie mylili. Niedlugo ludzie, skladajac sobie wizyty, przestana w ogóle rozmawiac ze soba a zasida przed uprzejmie udostepnionymi przez gospodarzy moniturami i zaczna surfowac. Nastepnie przeszlam do rewelacyjnego osiagniecia przemyslu hamerykanskiego: majtki antygazowe. Czyli takie w których mozna puszczac baki na okraglo i nie zasmrodzic towarzystwa. To juz wydalo mi sie too much i porzucilam lektury wdajac sie w gawede z inna pacjentka. Ide poczytac watek Xurka Szwajcarki :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 28.11.13, 21:52 U nas juz zima. Bialo, mrozno. Kocica ledwo co leb na balkon wychyli i zaraz daje dyla w pielesze. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek 28.11.13, 22:56 ... a to rzecz okropna, takie majtki psują całą frajdę z pierdzenia. Co to za pierdy bez smrodu, to kurde jak jaśmin bez zapachu, jest tutaj taki i stanowi wynaturzenie. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 29.11.13, 01:16 Gowno prawda. Swietny i praktyczny wynalazek. Ilez to razy czlowiek sie zwija w miejscach roznych, bo chce ale wlasciwie chyba nie moze. Ty to blues zakup, wyprobuj i donies. Odpowiedz Link
maria421 Piatek 29.11.13, 08:35 Czy te majtki sa tez dzwiekochlonne? Znow szaro, ponuro, ale az plus 5 na termometrze. Pedze bo o 9.00 jestem umowiona w banku. Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 29.11.13, 09:56 Majtki antybączne mnie powaliły ze śmiechu. :-))) Rozumiem, że smród wsiąka w majtkowa podściółkę, więc nawet nie chcę sobie wyobrażać, co się dzieje przy ich zdejmowaniu hehehe. :-)))) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 29.11.13, 09:54 YEAH! TGIF... :-) Krótko i węzłowato, mój stosunek do dzisiejszego dnia. :-))) Za oknem od mgły i mżawki puchną jasne szarości, dobrze chocia,ża jasne. Moszczenia (się) ciąg dalszy. Nie chce mi się nic gotować, więc rozmrożę sobie barszcz ukraiński. :-) Niech żyje zamrażarka. :-))) I tyle. Miłego piątku Wam życzę :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: TGIF :-) 29.11.13, 10:28 Nieustannie slonecznie i mrozno. I tak ma byc przez dluzszy czas. Nie mialabym nic na przeciw, gdyby nie fakt, ze jednak zimno jest jak na Madryt. Dzis dzien lajtowy, opatulam sie szczelnie i ide do parku. Moze wezme aparat? Sa jeszcze rude liscie i generalnie ladnie jest, byloby cudnie z trym bezchmurnym niebem gdyby nie ten przenikliwy chlód skandynawski co sie do nas dobral. Odnosnie majtek, z przykroscia donosze, ze nie wypróbuje bo na razie zarezerwowane sa dla Hameryki i Wysp Brytujskich. Nawet pojawil sie artykul w internecie (w internecie jest wszystko), ale wydaje mi sie zbyt eskatoligiczny zeby go przytaczac przy piatku. Nawet jesli te majtki (wersja dla panów) reklamuje Frank Lampard (who???). Ide parzyc dobra kawe. Milego piatku! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF :-) 29.11.13, 12:13 Ha! Dzisiaj mnie obudził Pan Listonosz, który przyniósł mi parę włoskich bordowych kozaczków z miękkiej skórki. I od razu taki dzień się zaczyna bosko, bo musiałam je od razu przymierzyć, są idealne, no ale się rozbudziłam, a ponadto świeci dzisiaj słońce. Więc nijak wracać do łóżka, uparzyłam więc kawy, i sobie klepiąc w kompa piję. Tyle, że obraził się za zbyt wczesne wstanie pies, który się rozespał i łypie tu na mnie znacząco i pretensjonalnie (czyli z pretensją) ze swojego konta, z gniazda z aksamitnego kocyka które sobie uwił na swoim leżu z czerwonego misia. Bardzo śmiesznie wygląda taka obrażona gała łypiąca z różowego gniazda uwitego na czerwonym misiu. Aha, wczoraj do wybałucha oglądałam film norweski Ucieczka (Flukt lub Escape) www.hbo.pl/movie/ucieczka_-74782, bardzo dobry, polecam, opis na stronie HBO jest debilny ale innego nie mogłam znaleźć. Myślę, że chętnie obejrzałabym coś jeszcze tego reżysera. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 29.11.13, 12:46 Troche a propos konkluzji Doroty po jej snie ze sie robi chlopem. Moj znajomy od zawsze (czyli od dzieckiem w kolebce), amator alternatywnej wiedzy o czlowieku i swiecie, stal sie niedawno analitykiem glosu ludzkiego. Zrobil jakis tam kurs, dostal swiadectwo i moze oficjalnie analizowac. Nie sa to jednak analizy takie jakie sie powszechnie stosuje w kryminalistyce czy w lingwistyce. Jego analiza ma na celu ustalenie osobowisci czlowieka, ustalenie czy osobnik wykonuje zawod zgodny z wlasna osobowoscia , czy jest wewnetrznie rozstrojony i co ma robic zeby sie dostroic (kupic CD i cwiczyc). Dwa razy robilam za krolika doswiadczalnego, bo on musial iles tam analiz przedstawic do egzaminu. Wyszlo mi, ze jestem rozstrojona, bo mam dwa podstawowe dzwieki, zamiast jednego, ze wedlug mojego spektrum powinnam byc.... aktorka (!) i ze w ogole ja to nie ja, taka jaka sie od zawsze znam. Natomiast analiza jego wlasnego glosu byla podobno strzalem w dziesiatke i 100% go opisala, tyle ze, wedlug mojej skromnej opinii, to byly cechy jakie on by chcial miec, jakie on uwaza ze posiada, dalekie od rzeczywistosci. I to mi sie wlasnie skojarzylo z Doroty sennym patrzeniem w lustro. Odbicie w lustrze ukazuje chlopa, a Dotora i tak wie ze lustro klamie, a wie to, bo wie kim jest. Inni natomiast chetnie biora swoj wyimaginowany obraz za prawdziwy.... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 29.11.13, 14:03 ... i na dobitkę Ci powiem Marysiu, że BRZYDKIM chłopem się pokazywałam :) Bardzo mi się Twój wpis spodobał, myślę że Twój kolega, jeśli będzie ludziom takie rzeczy diagnozował, że tak właściwie to powinni być aktorami, prezydentami czy astronautami, a nie tym kim są czyli urzędnikami, sprzedawcami czyteż agentami ubezpieczeń - to duży sukces będzie miał w tym analizowaniu i ludzie będą walić jak w dym. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota... 30.11.13, 10:24 Pogoda bezet, minus dżdż (zam. ;-) ) i bez mgły. Może być, biorąc pod uwagę, że to ostatni dzień listopada. :-) Zauważam, że w radio już zaczynają się jingle i melodie świąteczne. Jak dla mnie to trochę za wcześnie, no ale ja niedzisiejsza jestem. A już piosenki w obronie karpia doprowadzają mnie do wqrvieliny. Dopiero jak wrócę z Paryża, to zacznę myśleć o świętach. Na razie nie mam na to głowy ani czasu. Ani ochoty, tak po prawdzie. Zaczęłam czytać "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator, Nike 2013. Zapowiada się bardzo, ale to bardzo smakowicie. Plany na dziś: obiad o mamy, reszta dnia i wieczoru dla mnie. Jakaś skajporencja (cycat) może, ale poza tymluz blues. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota... 30.11.13, 11:44 Jestem zaproszona na okragle urodziny przyjaciolki. Wynajela na te okolicznosc sredniowieczna gospode lezaca na dawnej granicy z NRD i na szlaku sw. Jakuba, mam nadzieje ze mnie moj Klaus, czyli GPS doprowadzi. Zaproszenie jest z noclegiem, wiec wracam dopiero jutro. Kolacja tez ma byc sredniowieczna, rycerska. Zapowiada sie ciekawie. Milego dnia. Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota... 30.11.13, 19:13 jako ze urodziny dziecka bardzo blisko gwiazdki i nitk nigdy nie ma czasu, to swietuje tom razom juz dzisiaj: miast jak dotad party tylko dwoch kolegow z nowej szkoly ale zato przez trzy dni :). Teraz sa w kinie a ja mam chwile wytchnienia. Dzisiaj bylismy na zakupach i kazdy mogl sobie wybrac, co chce jutro na sniadanie: Piranha nalesniki z syropem klonowym, P. pizze a A "Döner Kebab". no comments Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota... 30.11.13, 20:14 Ach, same prywatki! To sie doloze. Nie, nie o mnie chodzi, lecz o ciotke, co sie niedawno trula i skonczyla na pare miesiecy u Czubkow. Wiec ciotka nigdy nie miala zadnej ferajny, a tu nagle mama rzuca wiesc, ze bedzie jubelek. Jednakze mama zaproszona nie jest. Okazuje sie, ze ciotka-samotka wlasnie u Czubkow sobie ferajne zakolegowala. Bal samobojcow? Tak czy siak, sie ciesze i pomysl bardzo mi sie spodobal. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota... 30.11.13, 22:33 Hm, piszesz Pytonie, że Bator grzechu może warta być, może być? W aproposie średniowiecznych balang Marysi, to ja kontyuując moje sesje nocnego wybałuctwa się napatoczyłam na program dokumentalny o erotycznych ekstrawagancjach i akurat ten odcinek traktował o specjalnym studio do filmowania osobistych erotyków. Było tam kilka planów zdjęciowych do wyboru a osobom cierpiącym na brak wyobraźni dostarczano do wyboru kilka możliwych scenariuszy do odegrania. Największą popularnością się cieszył zaś loch średniowieczny :) Nie sugeruję jakoby impreza Marysina się miała w tym kierunku wykształtować, ale wszystko jest możliwe no nie? Co do balang ciotki Krisa, to przecież każdy wie, że najlepsze balety są z/w/ lub u - czubków. Aha, w innym odcinku ww. programu traktowano o komiksach erotycznych i ich twórcach, te komiksy mają gromadę gatunków, kategorii i różnistych substratów, jest na przykład bardzo popularny komiks Anal Invaders from Mars. Dlaczego Mars, ja się pytam? Skoro wiadomo, że tam nic, ino pył czerwony? Czy czerwony pył w tyłku miałby być aż tak ekscytujący? Mnie zdecydowanie w tyłku pył nie podnieca, jedną pamiętną przykrością z dziecięcych wakacji nad morzem, był właśnie piasek w rowku. wasza stokrotka Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota... 01.12.13, 10:39 Bator najnowasza zapowiada się smakowicie. I nie piszę tego, bo rzecz dzieje się niedaleko moich okolic i w miejscach, które znam. Ale język i obserwacje... ach i och, jak na razie przynajmniej. :-) Czerwony pył z Marsa w doopie mnie zafrapował na chwilę, a potem stwierdziłam stoicko, że "to each their own" czyli "każdemu antena dryga na co innego", więc niech mają. :-))) Idę wyczyścić szyby w kominku. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 09:56 Ha! Mam Was.... i niby to JA późno wstaję, hę??? Przychodzi człek poczytać w celu rozbudzenia forum, nad kawą, a tu NIC! Nikt! Cisza głuszczy i szeleści tylko. No i co, skoro to ja ostatnia się wczoraj wpisałam, to teraz sama siebie wypada, że mam poczytać, tak? I znowu będzie, że nikt tu nikogo nie czyta, lub po łebkach, tylko się sam swoimi własnymi wpisami delektuje... Pogoda wisielcza, zimno i wiatr duje. Niby można wyrażać wdzięczność, że na przykład można się kisić w chacie, a nie pomstując tłoczyć w środkach masowego transportu, ale akurat dzisiaj nikt się nie musi tłoczyć pomstując, bo niedziela. Ja za to się muszę wygruzić z domu by odebrać na dworcu przesyłkę z Holandii w formie chłopa z bagażem jakiegoś. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 10:34 Jezde jezde... Siedziałam i myślałam, co by tu napisać, a Ty hop! i wpadasz i się zapieniasz. Pfffffff. ;-))))))))) U mnie dla odmiany słonecznie i bezwietrznie. Ladnie, nawet pojojczyć nie ma na co. :-) Plany na dziś mam dość rozległe, acz wszystkie skupione wokół kuchni. Wytapiam smalec, robię fasolkę po bretońsku i sałatkę jarzynową. Poza tym czyszczę kominek, odkurzam i częściowo sprzątam. A co. Po południu mam wizytę kumpla na kawie, mamy spiskować politycznie (lokalnie), a wieczorem seans Ripper Street. Ot, i cała niedziela. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 11:09 ja juz mam za soba sniadanie dla wrzeszczacych prawienastolatkow, ktore teraz pija bezalkoholowego szampana przed WII wrzeszczac bez przerwy i rzucajac hasla typu "let's behave like true man". Teraz opisze i wlkeje moje piatkowo-sobotnie zdobycze a potem sobie zrobie kawe i spruboje obudzic spiacego meza (chyba trzeba byc true man by przy tym hacasie spac). Zdobycz 1: wygodne i wygladajace do przyjecia zimowe buty: Otoz chcialam nabyc w Bally, bo widzialam w Zurychu takie za 900 CHFow co mi sie spodobaly (i oczywiscie nie nabylam) i dowiedzialam sie, ze niedaleko folwarku jest outlet, wiec polecialam cala w skowronkach liczac, ze za jaka normalna cene nabede. A tu prosze: jedyne smieszne 580 CHF kosztowaly. I to ma byc outlet? Zniesmaczona wybralam sie wiec z powrotem do mojego wlocha co to sprzedaje "hand made", polotu w nich jest zawsze akceptowalne minimum, ale za to sa wygodne no i mozna nabyc prawie trzy pary za ta cene Bally z outletu. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 11:15 A tutaj uszyta przeze mnie wczoraj sukienka.Normalnie szyje czarne, wiec bardzo trundo sfotografowac tak, by cokolwiek bylo widac. Ale tom razom zdecydowalam sie na wzorek, wiec mozna cos rozroznic. Do zdjecia wlozylam nowonabyte zimowe obuwie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 11:20 Ojeżukolczasty! Ale cudo! :-))) Teszkcem.... :-) A na dole to gumka? Bo jak inaczej chodzić? Buciki też zacne. Swoją droga, ceny u Was powalają na łopatki. :-/ Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 11:54 nie ma gumki, bo material jest elastyczny i suknia nie jest na dole az tak waska. waska wydaje sie przy chodzeniu, bo ma sie prawie zawsze jedna noge z przodu i niejako ja optycznie "wyciaga". Bedzie do niej jeszcze szal, z gory ten sam material a od spotu cieplutki czarny vlies. Ale to juz w przyszly Weekend bo beztydzien to ja robie za ekonomiste :). Ja bardzo lubie wymyslac nowe stroje, bardzo lubie rowniez wymyslac dla kogos jezeli ktos jest wystarczajaco otwarty na takie eksperymenty :). Jedyne czego nie lubie i nie umiem to perfekcyjne wykanczanie kreacji, ale od kiedy mam pania wykanczajaca kreacje sa "Mucha nie siada" :). I przewaznie wychodza bardzo tanie, bo po sklepach z materialami szperac tez lubie i kupuje prawie zawsze z przeceny. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 11:59 a propos cen: wejdz na strone Bally i zobacz kolekcje "winter 2013" a w niej Curling boots. Na stronach online-shopow jeszcze ich nie znalazlam, bo kolekcja dopiero co wyszla (sa tylko stare modele Curling boots bez tych poprzecznych paseczkow i asymetrycznego zmarszczenia z przodu). Mozez wtedy przy okazji zobaczyc w Paryzewie czy moze nie kosztuja u was taniej niz w tutejszym outlecie :). Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 15:21 Mój bank jest 30 m od sklepu Bally's, zerknę. :-) Co do sukienki, to chyba bym, niestety, nie umiała chodzić jedna stopa prosto przed drugą. :-( Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 16:28 Wrocilam ze sredniowiecza :) Gospoda w ktorej rzecz sie dziala znajduje sie na absolutnym idyllicznym zadupiu, w wiosce ponizej ruin starego zamku : Gospoda i zamek leza na dawnej granicy NRD/NRF, podczas podzialu Niemiec znajdowaly sie dokladnie w tzw "Sperrzone", czyli w obszarze zakazanym. Po zjednoczeniu Niemiec gosdpode odrestaurowano i wrocila do tego, czym byla przez kilkaset lat. W calej wiosce (pare domow na krzyz plus kosciolek) byl juz jarmark swiateczny i wszyscy chodzili w sredniowiecznych strojach. Cala obsluga gospody tez jest w kostiumach, mowi archaicznym jezykiem, serwuje starodawne dania w staromodny sposob , kazde podanie jest poprzedzone mowa objasniajaca z humorem co goscie spozywac beda, a takze przypomnienienm, ze przy stole nie nalezy sie drapac po ....., iskac sasiada, dziewki obmacywac itd. Do kolacji grajkowie graja sredniowieczna muzyke na kobzach, rogach i bebenkach, sa tez atrakcje takie jak kosztowanie zupy przez odwaznego ochotnika, pasowanie na rycerza itp. Moja przyjaciolka, jubilatka, tez wystapila w sredniowiecznym kostiumie, wygladala odlotowo! Tu video znalezione w interenecie, troche obrazujace atmosfere : www.youtube.com/watch?v=UPOA7nEnHkE Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 18:19 chyba zbyt skomplikowanie sie wyrazilam :). Kiecka jest na dole wystarczajaco szeroka by w niej chodzic a material elastyczny. Na zdjeciu i przy chodzeniu wydaje sie wezsza, jezeli akurat stoi (idzie) sie w rozkroku :). A buty sprawdz to moze Cie nawiedze i kupie jezeli beda tanie :) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 01.12.13, 18:59 tutaj jesze jeden odziezowy wyrob nie calkiem czarny a mianowicie spodnica czarno-bezowa, juz bardzo stara, ale ja lubie: Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 238 :-))) 02.12.13, 08:51 Zazdroszczę Ci umiejętności. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, słońce 02.12.13, 09:07 Pięknie i słonecznie zaczyna się tydzień. Niebo jest - jak na razie - bezchmurne, temperatura powyżej zera. Nie narzekam. :-) Dzień zapowiada się na poły pracujący, na poły odpoczywający. Więcej takich poniedziałków poproszę. :-) Mario, a jakie potrawy Wam podali na tym średniowiecznym wieczorze? Miłego dnia Wam :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek, słońce 02.12.13, 09:26 Slonce chyba ma zamiar wyjsc zza chmur . Na szczescie jest plus 5 stopni , sucho i bez wiatru. Jutka, ta sredniowieczna kolacja wcale taka sredniowieczna nie byla, bo przeciez w sredniowieczu jeszcze kartofli tu nie znali a salaty nie jadali. Najpierw byly podane dosyc lagodne trunki, wlewane do kubkow ktore mialy pod spodem kolec, wiec nie mozna bylo ich postawic, trzeba bylo wszystko wypic. Potem podano wlasnego wypieku chleb i wlasnego wyrobu smalec i gruba sol do posolenia. Potem byla zupa ziolowa, z jakich dokladnie ziol nie wiem, ale smak byl dla mnie zupelnie nowy. Zupa podana w kamiennych garnkach, trzeba bylo samemu nalewac. Potem podano mieso, czyli na drewnianych polmiskach cale kaplony i duze kawaly pieczonego udzca dzika, co trzeba bylo samemu sobie odkrawac. Jeszcze jakas ryba slodkowodna, ale nie wiem jaka. Do tego czerwona kapusta z winem, zapiekane puree z ziemniakow, mieszanka salaty. Na deser jogurt, tez z kamiennych pojemnikow i do tego konfitura z czeresni. Turt urodzinowy i szampan byl zupelnie wspolczesny :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek, słońce 02.12.13, 11:06 Brzmi dobrze, Mario, choć za dziczyzną nie przepadam. :-) Ja w ramach ogrzewania organismusa od środka będę się raczyć fasolką po bretońsku. Muszę przyznać, że wyszła chyba najlepsza w mojej historii... :-) Zastanawiam się, czy to czasem nie jest zasługa gałki muszkatołowej, którą dodałam po raz pierwszy. A do tego sałata z mieszanki zieleniny. Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek, słońce 02.12.13, 12:25 Ja za dziczyzna tez nie przepadam dlatego jadlam tylko kawalek kaplona i musze przyznac ze jest to doskonale mieso. Slonce pieknie swieci, termometr na tarasie pokazuje plus siedem, wiec postanowilam wykorzystac taka pogode na ostatnie chyba w tym roku prace w ogrodzie. Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek, słońce 02.12.13, 10:05 tutaj szar buro ale nie ponuro, bo lezy snieg, wiec sytuacje rozjasnia. Pracuje dzisiaj z domu, co byloby extra gdyby nie fakt, ze zimno w moim nowym biurze jak w psiarni. Powodem sa nieszczelne drzwi prowadzace do ogrodu, ktore sa na przeciwko biura. Mamy 3 takie "nieszczelne" punkty przez ktore wdziera sie zimne powietrze. Jak napalimy w kominku to jest super, ale ile mozna :). Okna i drzwi zostana wymienione przyszla wiosna, wiec na razie: cieply szal, cieple kawsko i byle do lata. Rozwazam kupno rekawiczek z takimi obcietymi palcami do pracy przed compem :) Musze sie tez nieco sprezac, bo nocuje dzisiaj w Genewie, gdyz klient sobie Meeting o 8:30 wymyslil. Jak wyjade wczesniej, to spedze mily wieczor z kolegami, jezeli mi sie nie uda to z pociagu prosto do wyrka.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek, słońce 02.12.13, 11:02 Xurku, a tych jednych drzwi od gabinetu/biura nie możecie teraz wymienić? Co masz się męczyć? :-) Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Poniedziałek, słońce 04.12.13, 08:55 Rozwazam kupno rekawiczek z takimi obcietymi palcami do pracy przed compem o, ja bez takich nie moge zyc - na zime cieple, na lato grube. bo mnie stawy bola. jak masz jakies stare to ostroznie czubki obetnij i obreb. patrz jakie fajne. Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, słońce i przymrozek 03.12.13, 09:50 Rano był piękny szron na wszystkim, poza oknami. :-) Jest słonecznie, chłodno. Mam dziś trochę duperelek do odhaczenia przy komputerze i poza nim w domu, więc oprócz spaceru do sklepiku wiejskiego po mleko i lokalną prasę, i przyniesienia zapasu drewna do kominka, nie ruszam się nigdzie dalej. Zapowiada mi się bardzo pracowity grudzień i styczeń. No i dzięki niebiosom. A poza tym cisza, spokój, i nic takiego sie nie dzieje. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, słońce i przymrozek 03.12.13, 11:58 Rano byla mgla i szron, terez wychodzi slonce. Wlasnie dzwonili z Media Markt ze zamowiony IPadAir jest do odebrania. Prezent dla corki pod choinke szykuje. Potem mam w planie mycie okien . Milego dnia! Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Wtorek, słońce i przymrozek 04.12.13, 08:49 A ja sie zastanawiam juz drugi dzien co to za tajemniczne numerki co wy gracie.. nic nie kumam.. Minnie Odpowiedz Link
maria421 Sroda 04.12.13, 09:00 czyli kolejny zagoniony dzien przede mna. Pogoda ponura, ale humor dopisuje bo zewszad tylko dobre wiesci. Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda 04.12.13, 09:14 Przede mną wręcz przeciwnie, ostatni z serii w miarę wolnych dni. Jutro latam po mieście (zakupy, manicure, bank, poczta), w piątek pracuję i się pakuję, a w sobotę lecę. Zrobię dziś mus/dżem jabłkowy, poczytam i popiszę (nie zawodowo) i pobyczę się, a co. :-) Aha. Zimno i słonecznie, szron na wszystkim. Brrrr. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słońce i przymrozek 04.12.13, 09:05 Minnie, jak popatrzysz na stronę główną forum Polonia 2, to na górze pokazuje, ile jest wpisów na tym forum. I właśnie w te numerki gramy. :-))) Jak kto swoim wpisem złapie okrągły numerek, albo ciekawy numerek typu 145 541, to "ustrzelił". :-) Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Wtorek, słońce i przymrozek 04.12.13, 23:30 Ooooooooooooooooooo! a dziekuje :) Minnie Odpowiedz Link
maria421 Czwartek 05.12.13, 08:50 Nadciaga orkan Xaver, ma przyjsc po poludniu i pewno nas tez musnie, choc najgorzej ma byc nad morzem. Hamburg juz od wczoraj w pelnej gotowosci. Poki jest jeszcze spokojnie, wskakuje w samochod i jade na zakupy. Milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 05.12.13, 11:28 U nas piękne słońce, a orkan do nas nie zawita, bośmy zbytnio na południu. Zaraz wyruszam "do miasta" na manicure, przy okazji wpadnę do banku i zrobię zakupy na wyjazd, a potem popołudnie i wieczór będę już mieć wolne. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek 05.12.13, 14:38 Pracodawca zabrania wchodzić na fejsbuka i mnie inwigiluje, czy ma do tego prawo? Tak, a jeśli nawet nie, to co z tego? Mąż zerwał kontakty z rodzicami, czy mogę zaaranżować spotkanie? Nie. Chłopak skarży się na mnie przyjaciółce, czy powinnam się denerwować? Tak. Dziś pytanie, dziś odpowiedź. Poza tym, jakiś orkan tutaj zmierza, wystaw dupę udaj jeża, parafrazes ;) Ponoć ma nie być prądu, ma wyrywać okna z futryn, plomby z zębów, dzieci poczęte z memłon a babcie z butów. Zaleca się nie wychodzić z domu i pić dużo wody. Jeśli piłeś, nie jedź, jeśli nie piłeś, wypij. Przepraszam, ale jakoś mi się spiętrzyło absurdalnie. Dzień się zaczął miło, ale mnie przykrość spotkała. Jakoś mi to umknęło, ale moja ukochana Kate Bush po kilku latach milczenia wydała nową płytę w ubiegłym roku. I na youtube się napatoczyłam na filmik z ceremonii nadania jej nagrody za tę płytę. I zamiast Kate wyszło ogromne, kompletnie nierozpoznawalne monstrum. Bardzo to było nieprzyjemne, bo rozumiem, że człowiek się zmienia, bo tak musi być. Ale żeby aż tak totalnie, kompletnie i absolutnie, żeby go rozpoznać nie można było??? Brrrr.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 05.12.13, 17:02 U nas popłuczyny huraganu mają przybrać postać opadów śniegu i jakiegoś-tam wiatru, poczynając od dzisiejszej nocy. No coż. Wychodzić w nocy nie planuję, jutro zresztą też nie, proszę tylko o jedno: żeby nie zerwało przewodów elektrycznych, oraz żeby samoloty z Wrocławia w sobotę wylatywały normalnie. I tyle. Tymczasem ogień buzuje w kominku, czytam wczorajszą Politykę, jak skończę to będę kontynuować Jessikę Coran, gra radio, i jest przyjemnie. Nabuzowuję też wewnętrzną opierdalaczkę, żeby jutro odpowiednio potraktować niepoważnego klienta. Oj, dostanie mu się. Wracam do lektury, a w ramach refleksji "dziś pytanie, dziś odpowiedź": drogie radio Jerewań. Czy można posłać na ch*j kogoś, kto nie dotrzymuje słowa? Tak, można, a nawet trzeba. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 05.12.13, 21:26 Orkan, tajfun, huragan. Ja facet z przezyciami radze (za kubanska oblsuga wczasowiska) kryc sie po klopach. Kate Bush tez wielbie i cnie, jednak obecnej nie widzialem. Wiec holubie ja sprzed lat, tak jak i Sinead. I co bylo, gdyby Kate i Sinead dzis na mnie wpadly na stacji metra: Krzychu, to ty? Jezu, jak zezgredziales!... Tylko ten tylek caly czas masz ladny. ;)) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF... 06.12.13, 08:41 TGIF pohuraganowy... W nocy mnie huk wiatru obudził. Rano patrzę, a wywaliło jedną fazę prądu, niestety tę, do której jest podpięty piec grzewczy, więc ani ogrzewania, ani ciepłej wody. :-(((( QRV. Czekam na oddzwonienie mojego elektryka. Potem będę ewentualnie dzwonić na pogotowie energetyczne (czyt.: usiłować się dodzwonić). No cóż. Uroki życia na wsi i uroki kaprysów natury. Miłego piątku :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF... 06.12.13, 09:16 Xaver hulal cala noc. Wieczorem nie dalo sie telewizji ogladac, bo receiver co chwila tracil sygnal anteny. W nocy nie dalo sie spac przez swist, lopotanie, szum i rozne dziwne odglosy. Dzis rano rzucilam okiem na obejscie- wszystkie drzewa stoja, zadnech wiekszych szkod nie widac, wlaczylam telewizor- odbiera, tzn. ze antena na dachu wytrzymala. Dzisiaj z domu nie wychodze, zaraz wskakuje na drabine, sciagam firanki do prania. Milego dnia. Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF... 06.12.13, 23:13 U nas zas roztopy jak w marcu. Ale zara sie to wyprostuje. Co poniektorzy zas z naszej frakcji leca na Kube- nie, nie my tym razem, my jedynie chorobliwie zazdroscimy. Prosimy o jedno mojito za nasze, drogie ksiestwo ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF... 07.12.13, 08:01 Ach! Też zazdroszczę Kuby! :-) Bawcie się dobrze. Fotoreportaż, jako sól na zimowe rany, poproszę po Waszym powrocie. :-))) Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF... 07.12.13, 15:15 no lecimy, w polednie mojito a jakze, slyszalam, ze montreal ma miec burze sniezna we wtorek. ... Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF... 07.12.13, 16:07 Wiesz, tak troche to nieuprzejmie z twojej strony mi zapodawac takie wiesci, akurat gdy rychtujesz sobie bikini i olejki plazowe. U nas dzis zas troche towarzystwa sie pojawi. Produkty na mojito nadal mamy. Ach, Rose, pamietaj, ze gdy dotrzecie do Amigo wieczorkiem, to zarcie juz chyba tylko w tym barku na 24hrs dostaniecie. Niestety tam tylko fastfoody (burgery, pizza, hotdogi) i trunki. A ze jestes wybredna, moze ma sens bys cos sobie na dzisiejsza kolacje z domu przywiozla. Ach i jeszcze: gdy wybierzecie sie na snorkeling na przybrzezne rafy pedalboatem, to sobie tez wypozycz na plazy maske z rurka. Bo nawet jesli nie zechcesz sie w rafy zapuszczac, mozesz sie na pedalboacie na brzuchu rozplaszczyc i czerep jedynie w wode zanurzyc. Pani M. tak robila i rafy podziwiala. Bawcie sie setnie :) Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF... 07.12.13, 17:11 mam spakowany moj chlebek i ciasto bezglutenowe , tudziez kilka pudelek mleka migdalowego niby kilka koz zawsze widzialam podczas pobytu ,ale jakos nie dane mi bylo miec dostep to koszernego nabialu dzieki za podpowiedz o pedallo :) Odpowiedz Link
ewa553 tak,tak... 07.12.13, 17:19 niektorzy sie w cieple miejsca udaja, a my tu musimy marznac. Wczoraj wrocilam z Warszawy. Tak nami juz tam na lotnisku trzepalo, ze nie moglismy wyjechac. Wyruszylismy z lekkim opoznieniem, a juz na pasie startowym podjechalo do nas jakies urzadzenie i w bardzo malowniczy sposob spryskiwalo nam skrzydla. Ciekawe to bylo. Jak wczoraj jechalam zaksowka na lotnisko, to podjezdzajac pod Stare Miasto widzialam sliczna jak zwykle choinke na Placu Zamkowym i az mnie dziwilo, ze jej wiatr nie wywalil. Z Warszawy widzialam tym razem tyle co z okien taksowek. Przebywalam jedynie na Brodnie i w Otwocku, ale taki byl cel mojej podrozy. Gadula jestem, a taksowkarze rowniez (i to mlodzi!!), wiec poznalam kilka ciekawych historii/zyciorysow. Ale najciekawsza historie miala znajoma: ma upierdliwego wuja niedaleko Warszawy i ciotka podejrzewala ze on ma cos z glowa. Nie chcial sie jednak wybrac do lekarza. Wiec namowila moja znajoma do spisku: powiedzialy wujkowi ze jakis wspanialy specjalista w Warszawie, zupelnie innej specjalizacji, chce go przepadac. Udalo sie wujka wepchnac do auta, znajoma siadla kolo taksowkarza i jadom (zam). Na jakiejs bardzo ruchliwej ulicy juz w Warszawie, kierowca dostal...zawalu! Znajoma bez prawa jazdy szarpala kierownica, zeby nie wjechac ani w ludzi ani w latarnie. Robila to tak dlugo, az auto wreszcie stanelo. Niezle, co? Zastanawialam sie, czy moglaby bez sprzegla (nawet psujac skrzynke biegow) przerzucic bieg na zero? No i wtedy pociagnac za reczny hamulec. Musze to pocwiczyc, zanim mi sie cos takiego przydarzy. Ciagle jestem i bede w najblizszych mkiesiacach jezdzic taksowkami... Odpowiedz Link
jutka1 Sobota i FRUUUUUU :-))) 07.12.13, 08:42 Wstałam o szóstej, bom jeszcze nie spakowana. Jak zwykle, nihil novi... :-) Ale dam radę, spoko. Na miejsce dotrę koło 18:00, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z rozkładem. Odpukać. Miłej soboty Wam życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota i FRUUUUUU :-))) 07.12.13, 09:08 Szczerze mowiac, bardziej zazdroszcze Jutce podrozy do jesiennego Paryza niz Ksiestwu podrozy na goraca Kube :) Xaver wreszcie sobie wzial i poszedl precz, wiekszych szkod tu nie poczynil, teraz jest spokojnie i oby tak trwalo. Milej soboty! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota i FRUUUUUU :-))) 07.12.13, 17:10 Niby tu jakiś huragan mniał być, straszyli karą boską i brakiem prądu, a ja znowu nic... Nie licząc, że mi raz zza winkla zdradziecko dymnęło wiatrem na poziomie dupy nie mal mnie z nóg zwalając. Ale ponoć jakieś zerwało w Warszawie dachy, zdmuchnęło z balkonu chłopa, całkiem dobrego jeszcze, i niektórzy tu nie mieli prądu oraz przerwy w dostawie netu. No ale ja, jak zwykle, ścieżka obok drogi, gdzieś na peryferiach main-streamu dziania się, otrzymałam tylko jakieś opiłki zdarzeń. Tutaj zaś zdarzeniem namber łan jest farbowanie głowy farbą ziołową. Najpierw wykonałam z proszku papkę, koniecznie musiana owa być trzymana w cieple non-stop, więc aranżacja została wykonana z dwóch misek, jedna zanurzona w drugiej. Potem pędzlowałam papę o zapachu końskiej kupy i kolorze sraczkowato (a jakże) zielonym (?) na włosy, botem zawinęłam głowę z włosami i błotem cuzamen do kupy folią spożywczą, na to nałożyłam czapkę i tak siedzę. Fed mnie już się zaoferowała z goleniem głowy. Gdyby kolor nie wyszedł. Pierdolę to. Glowy golić nie będę ze strachu przed ujawnieniem płaskogłowia, które mnie charateryzuje narodowo oraz wiekowo (a) bo Polacy mają generalnie głowy płaskie (b) a szczególnie ludzie z moich roczników jako niemowlęta hodowane na płask, czyli tak jak się obecnie hoduje gorszego sortu kury na mięso. Co chyba generalnie jest chyba to samo, bo właśnie przeczytałam, że wojny wywołują stare facety aby się pozbyć konkurencji w formie facetów młodych. Co w tym za interes baby mają, aby to mięso dostarczać, to ja nie wiem. Pewnie coś. A całość oblepiona bogoojczyźnianym etosem, jak mój łeb tą czapką w pepitkę, pod tym folia, a w środku gówniane błoto, moja głowa, i dopiero na końcu, w środku tego zrazu - jakiś mózg. Tak to miej więcej wygląda, moja głowa jako metafora. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota i FRUUUUUU :-))) 07.12.13, 21:19 Stokrotku, Ty mieszkasz w Matrixie. I nie widzę inaczej cycat. :-) Ciekawi mnie, jaki kolor Ci wyszedł z tej beżowej kupy? Pardon? :-) Doleciałam, jest fajnie. A będzie jeszcze fajniej, ejment. :-))) Odpowiedz Link
maria421 Niedziela 08.12.13, 09:42 Jest spokojnie, tylko lekki wietrzyk wieje, slonce za chmurami i chyba sie dzisiaj nie pokaze. Tez jestem ciekawa jak Dorotce wlosy wyszly. No nie wyszly ze wyszly z glowy, tylko jak sie farba przyjela:) Po poludniu mam zamiar piec ciastka. Milego dnia. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Niedziela 08.12.13, 13:29 No wiecie, znakomicie wyszły! Aż się zdumiałam! Ciemny brąz mniej więcej taki co mam naturalny, siwe złapało dobrze, są o ton może jaśniejsze. Część farbowana zaś trochę jaśniejsza pozostała. Czyli nic się nie sprawdziło z makabrycznych wizji mających doprowadzić do golenia głowy. Ani nic nie jest zielone, ani nie mam dwukolorowych włosów, ani fabrowana część się nie zrobiła czarna, żółta, czy jakakolwiek. Przede wszystkim nie mam czegoś takiego jak po farbie, że wraz ze spłukiwaną farbą wyłażą mi garście włosów. Jak miałam tych włosów bardzo dużo, to mnie to wisiało. Teraz, że mam mniej, to już mi obojętne wcale nie jest, wręcz przeciwnie. No i nie wyprostowuje mi włosów, tak jak farba. Bo wiecie, jakoś się okazało, że pomiędzy czasem kiedy zaczęłam farbować włosy, a dawno to było bo wcześnie zaczęłam siwieć, a czasem obecnym, moje włosy się z falujących stały - kręcone. No nie jak u Murzyna powiedzmy, ani nawet jak u mego chłopa, ale generalnie to się robią już konkretne rurki :) Suma summarum, mogę spokojnie polecić tę hennę. Aha, i jeszcze, nie plami skóry tak jak farba. No i zapach ziołowo koński jest dużo bardziej przyjemny niż amoniak z farby. Dobra, dość o włosach. Dzień miły bardzo, słońce świeci, leżą resztki śniegu. Wczoraj zaszło zdarzenie niewytłumaczalne - obraz "Klucz" co go dumnie posiadam i chyba niejeden raz tu pokazywałam, się nagle przekrzywił na ścianie. Sam z siebie, nagle i nieodwracalnie. Ni fiute nie chce wisieć spowrotem prosto. Chyba Ksawery wykrzywił cały budynek, czyco? Jak wieżę w Pizie? Będą tu wycieczki przyjeżdżać, okaże się że mieszkam w ewenemencie budowlanym, szalony milioner wykupi moje mieszkanie za pierdyliony a ja się skromnie przeniosę ... no gdzie? HA! Kiedyś pewnie bym napisała, że na Karaiby, ale teraz jakoś tak sądzę, że chyba nie. Pory roku jednak lubię mieć, lecz w proporcji odwrotnej niż mam. Czyli 9 miesięcy ciepłego bym chciała, a zimnego trzy :) Odpowiedz Link