jutka1 Dzisiejsze wpisy... #1 05.12.14, 21:59 • TGIF :-) jutka1 05.12.14, 09:30 Ufffff. Piątek. Uffffff. Pogoda jak zwykle. Mgła, szaro, teraz jest 0C, ma dojść do 6C. Na plusie, oczywiście, więc nie jest źle. :-) Dzień mam zaćkany pierdułami do odhaczenia na koniec tygodnia, plus zacznę szykować strawę dla jutrzejszych gości, żeby jutro nie spędzać całego dnia w kuchni. Zwykły piątek, nic dodać, nic ująć. Miłego dnia :-) • Re: ja mam pomysl xurek 05.12.14, 09:31 moze byc ten urugwaj, pod warunkiem ze pozostajemy przy plazy z palmami. Ja mogle sie zajac budowa naszy lokum tudziez domu turystyczno-seksualnego i ewentualnie rekrutacja personelu. • Re: ja mam pomysl ewa553 05.12.14, 09:33 nie moge sie z wami zabrac do urugwaju. nic, ale to kompletnie nic o tym kraju nie wiem. nazistow tam chyba nie ma, o ile mi wiadomo to wyjezdzali do argentyny. co jeszcze przemawia przeciw urugwajowi: moje koty nie znosza wysokich temperatur, a ja nie wiem co bym tam mogla robic. nie mam dla siebie zadania, skoro ogrodem zajmie sie - i slusznie - luiza. • Re: ja mam pomysl xurek 05.12.14, 09:46 alez Basiu, mozesz spokojnie przejac moje zadania, ja chetnie je odstapie, bo nie posiadanie zadania i niczego do roboty absolutnie mi odpowiada i mnie nie odstrasza :) • Re: TGIF :-) narfi 05.12.14, 10:31 OJP!!! ...a zawsze bylem zdania, ze albo pije, albo pisze, tyle, ze czesto sie nie licze z czyimkolwiek zdaniem :) Zyciowych rozterek nigdy nie przezywalem. Inna generacja, inne oczekiwania. Wszystko bylo zawsze oczywiste i nikt nie oczekiwal gruszek na wierzbie. www.youtube.com/watch?v=pKP4cfU28vM Urugwaj jest gorszy niz Tasmania. Bylem kiedys w Montevideo w czerwcu. Pizdzilo jak na Suwalszczyznie w grudniu. Brud, syf, kila i mogila. Po 6pm ulice puste, zywego ducha. Fruwajace stare gazety w wawozach ulic zabudowanych starymi, zasyfialymi kamienicami, a w tych strasznych kamienicach, straszni mieszczanie. Taki Krakow z XIX w. Otwieranie burdelu w Urugwaju, to tak jak wozenie drzewa do lasu. Zreszta, imho, cala Am. Pld. to jeden wielki burdel. Well, anyway, good luck :) • Re: TGIF :-) xurek 05.12.14, 10:52 Nafri, ja nie pije parwie wcale a jezeli juz to napewno wtedy nie pisze, bo jezeli pije to z kims :) no i zupelnie nie musze pic, by pisac jak pisze :). Kiedy Ty byles w tym Urugwaju? Bo jakos te Twoje I CJ-ta relacje sie nie pokrywaja, chyba bede musiala porzebac w niecie I wyrobic sobie wlasna opinie, bo zamienic klimat szwajcarski na suwalski byloby suboptymalne. Jezeli zas chodzi o zakladanie zbednego burdelu w burdelu to sie mylisz. Nasz burdel bedzie na poziomie i wysokiej jakosci I obslugiwal klyentow np. szwajcarskich ktorzy w ostatnim czasie w urugwajach I paragwajach tego swiata z lubosia otwieraja swoje domy seniorow, wiec my sie w seksualnej obsludze szwajcarskich seniorow na przyklad wyspecjalizowac mozemy. A to, ze panuje ogolny burdel jest z mojego nowonabytego doswiadczenia w zakladaniu czegos w Szwajcu I Polsce faktorem raczej pozytywnym niz negatywnym. Widze, ze sie na nasz projekt nie piszesz, ale to tez chyba jest pozytywne zarowno dla Ciebie jak I dla nas, bo my wlasnie I absolutnie oczekujemy gruszek na wierzbie, ba powiem wiecej: nie tylko gruszki, ale rowniez mango, tropikalne drinki I dolary w duzej ilosci maja z tej wierzby zwisac • Re: TGIF :-) maria421 05.12.14, 10:55 Ciemno i ponuro, jak to w grudniu, ale na zaden Urugwaj mnie nie namowicie, ani na Australie gdzie jest goraco wtedy, kiedy powinno byc zimno. W Wigilie ma byc dlugi wieczor w domowym ciepelku a nie jakies tam beach parties pod palmami. Jak wiecie, tradycjonalistka jestem :) • Re: TGIF :-) jutka1 05.12.14, 11:00 Mnie bardzo zafrapował wpis Basi, że Urugwaj tym bardziej nie wchodzi w rachubę, bo naziści uciekali do Argentyny... wtf? Baśka, Ty nazistów chcesz? :-O • Re: TGIF :-) ewa553 05.12.14, 11:07 alez Jutka, to zdanie bylo wtroncone w inne, zle zrozumialas. Zdanie to mialo Cie uspokoic, ze mozesz do U. jechac, bo oni som w Argentynie. Jesli sie z Wami zabiore, to tylko tam, gdzie nawet milych Niemcow nie bedzie. A po opisie pjenknym Xurka o tych wierzbach co na nich wszystko bedzie roslo, a szczegolnie moje ulubione coctaile, to nabralam ochoty na ten wyjazd. Szczegolnie z Wami. Na zasadzia: z P2 i na koniec swiata!! • Re: TGIF :-) narfi 05.12.14, 11:47 Xurkowi kupamieci:) Bywalem w tamtych stronach wielokrotnie, ale zawsze tylko przejazdem. Pierwszy raz w 78' ostatni, trzy lata temu. Taki sam syf. Po drugiej stronie Laplaty w B.A to samo. 3 dni szukalem tych legendarnych jaskin tanga, o, takich: www.youtube.com/watch?v=DbeSqt-TcZc Nigdy nie znalazlem. Wyglada jak urban legend. No, ale co ja tam wiem. ... a potomkow SS-manow to jest bez liku. Wystarczy w knajpie ryja otworzyc po niemiecku, a od razu ktos sie znajdzie, kto zapyta w jakiej jednostce tatus sluzyl :) ...ale jakos nikomu to nie przeszkadza. Mnie tez nie. • Re: TGIF :-) ewa553 05.12.14, 12:19 mnie by sympatia tzw.bylych obrazala, narfi. Nie mam nic przeciwko Niemcom i mam nadzieje ze N. mnie tez toleruja. Ale gdzies sa granice... A jak slysze zachwyty c-jota i Twoje opisy U. to mi sie przypomina jak zachwycona polecalam komus Budapeszt, a te osoby po powrocie krecily nosem ze syf i malaria. Sa tez tacy co powrocie z Wenecji skarza sie, ze woda w kanalach nie jest krysztalowo czysta... • rozczarowanie ewa553 05.12.14, 12:26 przezylam dzis po raz kolejny. Otoz: jest w Rzymie taka uliczka miedzy placem Argentynskim a Campo di Fiori, na ktorej w polowie jest malenki placyk przed nieczynnym kosiolkiem (mini, mini) sw.Barbary i na tym placu jest knajpka typu zajazd dla woznicow. Knajpka ta slynie z pieczonej, a wlasciwie frytowanej ryby. Rewelka! Mozna usiasc na miejscu, zmieszac sie z miejscowymi (jak ja to lubie!), wypic winko pod rybe it. Mozna tez ustawic sie w ogromnej kolejce (ale szybkiej) wychodzacej na ten placyk i nabyc rybkie w pergaminie, do zjedzenia na dworze. Rybka parzy w palce, w usta, ale oprzec sie nie mozna, po prostu raj w gembie. No i wlasnie wrocilam ze wsi. Jest malenki imbis/sklepik ktory jest otwarty raz w tygodniu na kilka godzin i sprzedaje wlasnie takom rybkie. Wchodze do srodka, a tam sporo bab, ktorym sie dzis nie chce gotowac, nieapetyczna pani sprzdajaca, ktora zapisuje zamowienie i podaje do kuchni. Trzeba sie niezle naczekac. Po 5 minutach czulam ze juz nie tylko moja kurtka, ale wlosy, swetr i buty smierdza jak targ rybny. O-krop-nosc.... Wyszlam majac jeszcze we wspomnienia tom rzymskom rybkie i zaraz bede patrzala na jakies loty do Rzymu... Conajmniej 2 lata tam nie bylam. Tak nie moze byc!!! • Re: TGIF :-) narfi 05.12.14, 12:32 To co wkleilem w ostatnim linku, to calkowicie ogarniam. Mysle, ze nawet teraz dam rade wcale niegorzej. Ale to co tu mozna zobaczyc, to bym zliczyl do swojej "bucket list". Tancze tango calkiem, calkiem, ale to co oni wyprawiaja, to cala swoja kase bym oddal, zebym tak potrafil: www.youtube.com/watch?v=yVjmTegc7r8 • Re: rozczarowanie narfi 05.12.14, 12:52 To imbissy jeszcze istnieja? Amazing. 4 lata mieszkalem w Hamburgu w akademiku na Biber str. tuz obok byl taki maly imbiss gdzie byla fantastyczna golonka z rozna i tagessuppe za 2 marki. Dzieki nim przezylem :) ...ale nawet wtedy cienko przedli. Tak jak w AU milkbary. Kiedys powszechne. Teraz, praktycznie obsolete. • Re: rozczarowanie ewa553 05.12.14, 12:57 wiesz, rozne budy typu imbiss niezle u nas prosperuja. Nie znam za wiele, nie bywam. Ten rybny dzisiaj nazwalam imbisem, choc nim nie jest. Nie chcialo mi sie opisywac sklepiku, ktory ma moze 12 qm, ale jednak wchodzi sie do srodka i zamyka drzwi za soba:) Golonko z rozna nazywa sie Haxe. Pewnie juz zapomniales? :) • Spaecjalnie dla CJ. ertes 05.12.14, 18:22 CJ u mnie slon Odpowiedz Link
jutka1 Dzisiejsze wpisy... #2 05.12.14, 22:01 • Spaecjalnie dla CJ. ertes 05.12.14, 18:22 CJ u mnie slonecznie z temperatura w granicach 20C :) • Re: Spaecjalnie dla CJ. ewa553 05.12.14, 18:32 ale Ty jestes sadysta, Ertesie! • Re: TGIF :-) iwannabesedated 05.12.14, 21:30 To ja przebijam tego amerykańskiego dupywyciskacza łez z Banderasem - tym: www.youtube.com/watch?v=FlhoqKsFi9M Zresztą cały film, Tango Libre - polecam. Apropos, nafri, który Ty rocznik jesteś? Bo prezentujesz defetystyczną pozę na mędliwego cybulsko-hłaskowera modną wśród roczników 1930-1940, a mi się nie wydaję abyś był aż tak stary. Tak czy owak, doceniam spójność formy, jak i jej odrębność od ogólnie na forum przyjętej. Interesujące. Odpowiedz Link
chris-joe AR, UR itp. 06.12.14, 00:55 Mnie wielkie zniesmaczenie Narfiego Urugwajem i Argentyna bardzo podniecilo. Bo lubie, gdy sie odkrywa ludzi z calkiem innego matrixa (jak to Swiatlo chyba onegdaj okreslil). Sie wcale nie upieram, zeby BA badz MV wielbic, ale gdy mnie ktos mowi, ze w BA nie odnalazl dobrego pokazu tanga, to mnie juz zaczyna mierzic. Choc i mierzilo mnie, gdy w Granadzie na dobry pokaz flamenco nie trafilem. (Niemniej nie skazilo mi to sympatii dla Granady, choc Cordoba pozniej mi Granade chyba przebila.) Zreszta dziwactwa ludzkie ogolnie potrafie objac i przelknac. Jak chocby i takie, ze co rusz sie natykam na lud, co mi mowi, ze Montreal to calkiem fajne miasto, mimo ze wiem, ze to kloaka pierwszego kloacznego chowu. Jednakze, faktu ze Narfi (porzadnego) pokazu tanga w BA nie znalazl- nie przelkne. Bo tam po prostu nie mozna nie trafic na dobry pokaz tanga. Sie w ciagu mych wielokrotnych wizyt do BA tylko raz na taki pokaz skusilem i byl bull's eye. Sie ssikalem, poplakalem itd. Z Montevideo od pierwszego wejrzenia nawiazalem kontakt bliski, intymny, dyskretnie przyjazny. Wyciszony. Bo to miasteczko low profile bardzo, bez cienia pretensji i udawania. A juz na pewno bez "strasznych mieszczan". Tu juz cie, Narfi, licencja poetycka najpewniej porwala. BA zas mnie niemal porywa za kazdym razem. Chce wiecej i wiecej, choc niekiedy tam trzeba wreszcie uciec do hotelu- jak na Manhattanie. Zamknac drzwi balkonowe, zapuscic zaluzje, udawac ze nie jestem tam. Wlaczyc BBC w telewizorze. Bo jesli nie, to znow spelzne na Av. de Mayo, o poznej porze niemal pusta; albo na Av. de 9 Julio, ktora nigdy nie pustoszeje. Ale, to fakt, ja kocham i AR i UR, na wlasny co prawda sposob. A milosci sa -jak mowia- slepe. Narfi, z ciekawosci, by twego matrixa wymacac- podrzuc mi pare miast, ktore kochasz/lubisz/z luboscia wracasz. Wyjawszy hometowns :) Odpowiedz Link
chris-joe Jeszcze o czapach 06.12.14, 01:50 Xur, pisalas, ze zwialas przed ciezka zima na poludnie. Jednak tu jest lekka zmyla, bo Montreal jest dosc porzadnie na pld. od Zurichu. Dzielimy rownoleznik (45°30′N) z Mediolanem i Wenecja z grubsza. (Nowy Jork jest rownoleznym sasiadem Neapolu, Salonik, Madrytu i Istambulu.) A wszystkiemu tu klimatycznie winne sa polarne cieki oceaniczne, co wsch. wybrzeze dosc skutecznie schladzaja. To z serii: Czy Wiecie Ze? ;) Odpowiedz Link
narfi Re: Jeszcze o czapach 06.12.14, 04:36 No to szybciutko odpowiem hurtem na pare pytan. Moja percepcja Am.Pld. jest sila rzeczy powierzchowna jako, ze nie znam hiszpanskiego. Zeby dotrzec do ciekawych miejsc to jednak dobrze jest miec jakiegos znajomego lokalsa, a nie polegac na opiniach innych turystow. Co do pokazow tanga, to mnie chodzilo o jakas restauracje z parkietem gdzie jest i muzyka i atmosfera, a tancza przypadkowi ludzie, bo lubia, a nie zorganizowany show. Podobno jeszcze takie sa, ale nie znalazlem. Co do ulubionych miast, to wlasciwie takich nie mam, ale dobrze sie czuje w Kopenhadze jak i w duzych miastach niemieckich z Hamburgiem na czele. Monachium jest tez ok. Wiem, ze to wypaczony gust, ale tak mam :) Zreszta najbardziej lubie siedziec na doopie u siebie w domu i nigdzie sie nie ruszac. Moje wszystkie wojaze , to skutek intensywnych namow przyjaciol, ktorzy z nie znanych mi blizej powodow, nie moga beze mnie zyc :) No i last but not least w odpowiedzi na pytanie Stokrotki, nikt tu metryki na czole przylepionej nie ma , ale z kontekstu mozna sobie wydedukowac:) W kazdym badz razie blizej mi juz do 70-ki niz 60-ki, hehe... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Jeszcze o czapach 06.12.14, 05:38 Bara bara :) No habla espanol to zadne alibi. Ja tez wcale nie habluje, a w BA i MV bylem raz tylko z moim consortem, co habluje. Pozostale pol tuzina razy wpadalem tam sam, chocby na weekend z Brazylii, bo consort nie reflektowal i wolal (musial) swa wioske brazylijska odwiedzic, a mnie tam nie pedzi, wiec dostaje a week-off. Chyba moim przedostatnim razem w MV wlasnie, przy Av. ktoregos tam Julio (bo i w BA i MV glowne avenidy sa Julio, ale dat nie pomne) wlasnie takie cudo, jakiego w BA szukales sie odbylo. (Chyba zawsze w piatki, czy cos.) Wystawili dwa glosniki w aleje i tuziny tych strasznych mieszczan montevidanskich puscily sie w tango, jedni tanczyli swietnie, inni fatalnie. Przedzial wiekowy od 30 do 90 chyba, z przewaga ku 60+. Mnie sie to bardzo podobalo, ale konsumowalem akurat krwistego urugwajskiego steka, nadto gdy jestem solo, to solo zwykle obstaje, wiec sie nie wlaczylem, choc dzis zaluje. Ale co tam, do MV wroce po raz kolejny z pewnoscia, wiec sie odrobi. Czego i tobie zycze :) Mysmy sie tu z Maryska swego czasu szturchali o Mediolan, ktory ona lubi, ja zas po 2 wizytach olewam i sie bocze. Moze ja trafilem na kilka zlych dni w Mediolanie, moze ona uparcie trafia na dni dobre. A moze po prostu ona ma tak, a ja siak. Na dodatek wyglada mi na to, ze tobie leza skupiska polnocne raczej, nordyckawe. Co w sumie szczerze i swietnie zrozumiec potrafie. Niemniej, na moja AR i UR upraszam juz nie szczac, bo akurat mam slabosc. Raz na pare lat. cheers :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Jeszcze o czapach 06.12.14, 09:31 Chris, ja mieszkalam prawie dwa lata pod Mediolanem, bylo to w zamierzchlych latach 1982-83, wiec trafialam tak na dni dobre, jak i na dni zle. Te dni zalezaly glownie od pogody. Dobre byly wtedy kiedy niebo bylo blekitne i z dachu Duomo byl widok az na Mont Blanc i Matterhorn, albo wczesna wiosna w parku przy Castello gdzie azalie kwitna jak oszalale. Zle to byly te dni, kiedy byla "affa", czyli bardzo wysoka wilgotnosc przy bardzo wysokiej temperaturze, albo jesienna czy zimowa mgla, tak gesta, ze ja mozna bylo nozem kroic, jak to miejscowi mowia. W porownaniu do innych wloskich miast Mediolan nie ma wielu wysokiej klasy atrakcji turystycznych, ale ma tez swoja bogato-artystyczna dusze, a te mozesz zauwazyc obserwujac po prostu Mediolanczykow. Problem w tym, ze oni staja sie juz mniejszoscia we wlasnym miescie. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, mgła 06.12.14, 08:47 Boszszsz, jakie mleko za oknem. NIC nie widać, kurdebalans. Dobrze, że oprócz spaceru do sklepiku nigdzie nie muszę się ruszać, a wszystkie zaplanowane aktywności mogę wykonać z domowego zacisza. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, mgła 06.12.14, 09:33 Tu ponuro, chlodno, jak to w grudniu. Dzisiaj sa Mikolajki i musze jakies slodycze kupic bo wieczorem beda dzieciaki chodzily po domach. Milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 07.12.14, 11:30 Pogoda jak wczoraj, mokro i zimno, tylko mgła trochę zelżała. Leniwa niedziela, i tego się będę trzymać. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Niedziela 07.12.14, 14:47 Ociepliło się.... w związku z tym mogę wychodzić z moim strupieszałym psem na dłuższe spacery. W Holandii uwielbiałam fakt, że łagodniejszy klimat umożliwia długie snujo-włóczęgi we wieczornej jesiennej mgle. Na dodatek niezwykle przyjemne jest, że na spacerowanie luzem psów są specjalnie wyznaczone miejsca, gdzie inni (piesi i rowerzyści) mają uważać, bo "tutaj mogą luzem biegać psy". Drugą przyjemną rzeczą jest, że psy na smyczy lub bez oraz ich właściciele są bardziej "przysiadalni". W PL ok. 50% spacerujących stanowi zestaw właściciel plus ujadający wściekle na wyprężonej smyczy pies. To mi się ani raz w Holandii nie zdarzyło. Holender chyba by umarł ze wstydu, gdyby jego pies się tak zachowywał. Od powrotu więc, ja, wasza stokrotka - mierzę z przesadzonym zdumieniem takie wściekło-dławiące się zestawy i się za nimi oglądam ostentacyjnie i długo. Zwykle za pierwszym lub drugim moim obejrzeniem się z uniesionymi wysoko w zdumieniu brwiami, właściciel łapie że coś jest nie tak, i zaczyna uspokajać swojego psa. Tyle mego wkładu w edukację lokalsów odnośnie europejskiej etykiety właścicieli psów. Wracając do zdarzeń z ubiegłego wieczoru, no ok, było to raczej w okolicach północy, mój pies się zawieruszył nagle i niespodziewane w tej mgle. Już któryś raz mi się zdarza, niknie dokładnie zawsze w tym samym miejscu. Nie wiem co to jest. Teraz po jakichś 15 minutach mojego ganiania po okolicy i zaangażowania w poszukiwania innych psiarzy plus ochroniarzy z basenu - odnalazł się prowadzony na pasku od torebki (!) przez jakieś dwie 20-latki. Które go złapały na środku ulicy! Pies był kompletnie zidiociały, trząsł się jak galareta, i mnie na początku w ogóle nie poznał. Po czym jak poznał, to mi wskoczył na ręce, no i tak kroczyłam przez osiedle ze zidiociałym, strupieszałym, trzęsącym się bokserem w objęciach. Odwołując wszczęty wśród ludności alarm poszukiwania onego. Ja kurwa kompletnie nie rozumiem, co go tak bierze - czy to psi alzheimer, czy jakiś starczy przypadek lunatykującego dziecka Adaś co się nim ostatnio cała Polska podnieca - no nie wiem. Dziwne jest, że dokładnie w tym samym zawsze miejscu to się dzieje. Muszę albo zmienić trasę spaceru, albo go tamtędy prowadzać na smyczy. Czycoś. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niedziela 07.12.14, 23:17 Na przedmiesciach zas, i na wsi, zupelnie oszalale psow ujadanie na podworkach i w zagrodach. Kiedys chyba tez o tym wpsominalem, bo to natychmiast uderza ucho nieprzywykle. Jakby kazdy Pimpus mial byc brytanem twierdze przed anihilacja chroniacym. Na zycie i smierc. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Niedziela, pogoda gnilna 07.12.14, 11:35 Tropikow ciag dalszy. Dzisiaj przeszly tylko dwie burze i spadlo 40 mm deszczu. Wczoraj przeszly trzy burze, w tym jedna z gradobiciem. 36 mm opadow, grad wielkosci fasoli. Od bitego tygodnia wyglada to tak: rano slonce albo troche pochmurno, okolo 10 rano jest 25 stopni w cieniu i wilgotnosc az dech zatyka, tak miedzy 70-80%, w poludnie temperatura dochodzi do 30-34, po poludniu sie niebo sie zaciaga na serio a potem zaczynaja przybywac burze. Czasem leje wiecej, a czasem mniej, ale leje. Jutro to samo, prognoza mowi o 32 stopniach. Ratunku! Ogrod jest nasiakniety jak gabka, rosliny i mszyce rosna jak na drozdzach, a ja mam wrazenie ze mozg mi gnije i mam generalnie niechcieja a powinnam pracowac nad strona internetowa! Poszlam dzisiaj z corka na polski festiwal swiateczny w centrum Sydney, o dziwo niewielu znajomych spotkalam, za to corku polska klasa maturalna sie skrzyknela i teraz imprezuja gdzies w miescie. W trakcie festiwalu przeszly tylko dwie ulewy a przed pierwsza burza udalo mi sie dostac do domu. Chris, nie dziw sie Narfiemu, ze go ciagnie w zimne rejony, w koncu mieszka w cieplym kraju. Mnie sie podoba Dania i Norwegia; przypuszczam ze Islandia tez mi przypasuje :) Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
narfi Re: Niedziela, pogoda gnilna 07.12.14, 12:14 Smieszna ta Australia. Z Melb. do Sydn. tylko o rzut beretem, a klimat zupelnie inny. U mnie dzis 15 max i siapi. Heater chodzi caly dzien na caly gwizdek. Natychmiast oddac mi globalne ocieplenie!!! , bo w ryja. (cytat) :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela, pogoda gnilna 07.12.14, 12:18 narfi napisał: > Smieszna ta Australia. Z Melb. do Sydn. tylko o rzut beretem, a klimat zupelnie > inny. > U mnie dzis 15 max i siapi. Heater chodzi caly dzien na caly gwizdek. > Natychmiast oddac mi globalne ocieplenie!!! , bo w ryja. (cytat) :) A wez sobie to ocieplenie, kurde, warzywa mi zupelnie zglupialy, chetnie wezme 15 stopni (mam zapas drewna do kominkow na nastepne 2 lata) ;) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
narfi Re: Niedziela, pogoda gnilna 07.12.14, 12:29 ...a wez Ty sobie te 15 stopni nawet za darmo i to drewno tez sobie zatrzymaj, nawet caly tartak bym ci oddal gdybym go posiadal :) ... no zesz qrwa mac , lato mamy w AU, a tu 15 stopni, jak w najzimniejsze dni w czerwcu czy lipcu. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 07.12.14, 16:36 Ciastka upieklam. Pachna w calej chalupie :) Odpowiedz Link
roseanne wrocilismy 07.12.14, 20:41 dotarlismy do domu kolo 1 rano naklelismy sie, ile wlezie na organizacje w TO- poniewaz nie ma bezposredniego lotu z huatulco do montrealu trzeba odprawe przejsc w TO! odebrac bagaz, przejsc kilometry korytarza, na kilku poziomach cudem zmiescic duty free w walizke, nadac ja kolejne security i juz mozna isc dalej... Meksyk byl superancki, pogoda, plaza, papu, ludzie- nic do zarzucenia tak milego i chetnego pomoc personelu nie mialam lacznie z szykowaniem ekstra porcji, wg zamowienia, gdy menu nie zgadzalo sie z moimi wytycznymi dietetycznymi w wiosce byl sklep- shwarc, mydlo i powidlo," super che"- tam kupilam mleko migdalowe, sery kozie i ciasteczka miodowe z amarantusem tortille kukurydziane byly dostepne na stosy I want back! zastalismy popruszyny sniegu, dzis -7 Odpowiedz Link
chris-joe Re: wrocilismy 07.12.14, 23:02 Dobrze, ze nie mieliscie przesiadki na CDG albo Heathrow :) Po prowincjonalnym lotnisku montrealskim zas, Pearson to w istocie moloch i dupa jest, ze na tak duzym lotnisku wlasnie przeszliscie odprawe i musieliscie odebrac bagaze i znow je nadawac. Druga dupa to taka, ze Montreal ma tak malo lotow do Meksyku. Ale co zrobic, to dopiero 3-cie co wielkosci i rangi lotnisko kanadyjskie. Niestety, jak zawsze i uparcie powtarzam, zyjemy w armpit of Canada ;))) Cieszy niemniej, ze Meksyk was nacieszyl. Zaraz powtorze Brazowi, bo on -o ile ja jestem bardzo obiektywny wobec Mtl- na Meksyk jest wiecznie napuszony ;) Dzis sie udalismy na zakupy, bo stwierdzilem, ze musze odnowic zimowa garderobe: kurtka, czapka, rekawice, buty. $600 od reki, mimo ze bardzo skapilem i przebieralem. W sumie bylem bardzo rozumny shopper, bo mialem ochote na Canada Goose, ale po namysle odrzucilem pomysl wywalenia min. $700 na kurtke jeno i sie 'zdegradowalem' do The North Face, niemal za friko, bo $380 + tax :))) Jak mi ktos tu znow powie, ze "Vancouver jest drogi" (gdzie lekka jesionka, albo WDZIANKO starczy na ichnia "zime"), to walne w rylo, hostie tabernac! :) Anywho, welcome back to the winter's wonderland :) Odpowiedz Link
roseanne Re: wrocilismy 08.12.14, 00:38 na cdg sie przesiadalismy- nikt mi nie kazal szarpac sie z walizkami, kilometraz mniejszy i lepiej oznakowany apropos meksyku, z premedytacja wybralismy nie wielki rezort, tyljo pensjonacik, 63 pokoje, wiekszosc turystow lokalnych Odpowiedz Link
chris-joe Re: wrocilismy 08.12.14, 01:40 Zakladam (ni przeciw YUL, niz za YYZ), ze chodzi o kanadyjskie przepisy federalne, a nie lokalne lotniskowe i przy wlocie do YYZ przez YUL podobne szykany by was spotkaly. Tyle, ze prawda, na wzglednie malym lotnisku YUL mniej byloby tez bieganiny. Gdy latamy z BR przez US zawsze wlasnie w drodze powrotnej (bo nie w drugim kierunku) tez wszedzie musimy odebrac bagaz i go na nowo nadac, a wlasciwie dostawic do wydzielonego punktu na lotnisku, czy to JFK, czy Miami, Houston, Washington, Newark, Atlanta. Z dziwnym wyjatkiem w Dallas. O co chodzi? Pojecia nie mam. Bo ze w drodze do UE, czy z powrotem, o bagaz sie nie trzeba klopotac, to jasne. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zaplesnialy poniedzialek 08.12.14, 12:50 Dzis co prawda przeszly tylko dwie burze a i deszczu bylo zaledwie kilka milimetrow, ale w powietrzu wisi taka wilgoc, ze sprawdzam w lustrze czy wlos mi czasem nie zzielenial. Jutro ma sie raptownie ochlodzic do 25 stopni, w czwartek i piatek duze deszcze, za tydzien burze i 34 stopnie... czuje jak powoli wyrastaja mi skrzela. Nic to, Baska. Trzeba bedzie chyba znowu posiac fasole, bo ta, ktora posialam w zeszlym tygodniu chyba zgnila, bo nic nie kielkuje. Pozdrawiam forumostwo i oddalam sie w strone lozka Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 09.12.14, 10:53 Mam pracowity tydzien, ktory zaczal sie pracowitym poniedzialkiem. I wracajac o 21.00 z ostatniego terminu, dalam gazu gdzie nie trzeba i bede miala piekne, drogie zdjecie za jazde 85 na terenie gdzie dozwolone jest tempo 50:(( i punkty pewnie. Mam jednak nadzieje, ze nie zabiora mi na jakis czas prawka? Mysl to straszna, nie wyobrazam sobie siebie niezmotoryzowanej.... A Ty Dorotka: wyciagnelas juz macki w kierunku Holandii? Juz dla dobra Tofika powinnas tam na pare lat zamieszkac... Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 09.12.14, 19:17 Zaczela sie sniezyca, ma byc ostrawo w calym QC, choc w samym Montrealu do 10 cm jeno. Rano do kawy wysluskalem w gazecie artykulik, ktory mnie na dzien caly rozbawil. Otoz w 1971 roku, czyli za wczesnego Gierka, umarl byl w Polsce ksiaze Radziwill. I na jego pogrzeb przybyla jego synowa Lee Radziwill wraz ze swoja siostra, czyli Jackie O. (Obie siostry w tamtej epoce byly nadal na szczycie popularnosci w plotkarskim uniwersum.) Pogrzeb mial miejsce na wilanowskim cmentarzu. Mimo utrzywywania wydarzenia pod posciela, spora ilosc gapiow sie zlazla, zas Jackie O taka zrobila furore, ze musiala uciekac i niemal ugrzezla w kartoflisku. Jakims cudem dostala sie do pobliskiego pustego tramwaju, ktory w ucieczce jej pomogl, az hamerykanska limuzyna przybyla z odsiecza. Ten obrazek Jackie O w peerelowskim kartoflisku za Gierka lzy smiechu niemal mi wycisnal :))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 09.12.14, 19:35 Widziałam nagłówek, ale nie przeczytałam artykułu. Jutro przeczytam, ku uciesze własnej. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 09.12.14, 19:44 Nie dajmy się zwieść... Pewnie ukradkiem rozrzucała z torebki stonkę... Słuszną karę za nielojalność poniosły tramwaje, bo linię wilanowską, wkrótce po tym karygodnym akcie - skasowano. Ciekawe czym zawiniły trolejbusy do Piaseczna? Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 09.12.14, 19:53 Wtedy juz stonki nie rzucali. Za to dulary, owszem. Sie Peerel nachapal i za pare lat zaczalem palic, i nie zadne tam jakies szlugi, ale marlborasy z kiosku Ruchu. Niemniej likwidacje wilanowskich tramwajow to zaiste tlumaczy :) Odpowiedz Link
jutka1 Środa, szadź 10.12.14, 10:18 Piękny widok - wszystko pokryte szadzią. Biało, ładnie. Goście pojechali, a przede mną intensywny dzień pracujący, więc tylko się witam i spadam. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa, szadź 10.12.14, 11:59 Cala noc szalal wiatr i do tej pory mocno wieje. Paskudnie jest. Po poludniu ide na kawe z plotkami, na szczescie blisko domu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa, szadź 10.12.14, 12:10 Byle tylko do nas ten wiatr nie przyszedł, bo znowu elektryczność padnie. :-/ Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa, szadź 10.12.14, 13:22 U mnie także zjawiskowa szadź.... Co to ja słyszę, Niemcy jakieś wiatry produkują, coby nam tu zesłać i pozrywać nasze polskie kable??? Ani się ważcie. Poślijcie je Francuzom, albo co.... Odpowiedz Link
felinecaline Re: Środa, szadź 10.12.14, 13:53 Ivanna - dziekuje bardzo, mamy dosc swoich, ale liczy sie intencja. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa, szadź 10.12.14, 14:00 Wy tam i tak za dobrze macie w tej Francji, Felinko. Trochę wiatru Wam nie zaszkodzi :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa, szadź 10.12.14, 15:43 Ty Dorota bierz co daja! Marlboro chcesz, a wiatru nie? Nie ma tak, nie wybredzaj. U mnie dzis srana nawet pare platkow sniegu spadlo, ale tak smiesznie, z prawa na lewo, zamiast w dol. To ten cholerny wiatr. JA CHCE WIOSNY!!!!!! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Środa, szadź 10.12.14, 17:57 "Troche wiatru" - mila, powiedz to komus, kto nie mieszka w korytarzu...aerodynamicznym a takim jest Pays de la Loire - pizdzi 300 dni w roku jak z wylotu odkurzacza! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa, szadź 10.12.14, 18:49 Orkan Aleksandra idzie na Pomorze Zachodnie, moje stony rodzinne, no wiecie, to jest skandal po prostu. Coście tam Ewa z Marią upichciły? Dzisiaj w radio zreferowano tragedię pewnej słuchaczki, która nabywszy poprzedniego dnia sobie czerwone doskonale leżące spodnie, postanowiła je założyć do pracy w towarzystwie czarnych oficerek do kolan, i spędziła dzień od pasa w dół wyglądając jak Święty Mikołaj, przy akompaniamencie podśmiechujek i komentarzy kolegów i koleżanek w pracy. Ja natomiast przyrządziłam sobie obiad w formie łososia w kremowym sosie śmietanowo camembertowym, z dodatkiem czosnku, do tego papardelle i kalifornijskie chardonnay, w ramach sprzeciwu chujozie, którą opiszę jak mi wkurwa zejdzie, oraz jako przygotowanie do zimnego wieczoru, bo uszkodzono w ramach prac w celu aby, rury c/o w mojej dzielnicy, i drugi dzień z rzędu wyłączają na noc ogrzewanie i ciepłą wodę. Co i tak jest lepiej niż bloki obok, co już czwarty dzień non-stop nie mają ani grzania ani ciepłej wody. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa, szadź 10.12.14, 19:04 nie podoba mi sie organ na Zachodnim Pomorzu, mam tam przeciez brata z sercowom kobitom.. Ale trudno, my chetnie puszczamy wiatry na wschod:)) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa, szadź 10.12.14, 19:05 netirelman orKan a nie orGan. Coz. glodnemu chleb na mysli:) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa, szadź 10.12.14, 19:51 Czlowiek na forum wchodzi, a tu dziewczyny wiatry puszczaja z zachodu na wschod i vice versa. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 10.12.14, 15:44 sniegu napadalo i jest piknie podobno ma byc do 30 cm do wtorku wlacznie zapowiadaja +1, wiec bedzie blotko i slizgawica cos slodkiego za mna lazi,jakis ceame brulee - tylko jak go zrobic z zamiennikow? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 10.12.14, 17:10 Rose, a co w creme brulee musisz zamienić? Bo jesli żółtka, to de blada. Ale jeśli cukier, to może ksylitol? Tylko nie wiem, czy ksylitol się karmelizuje. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 10.12.14, 18:29 smietane sojowa odpada kokosowa nie lapie konsystencji Odpowiedz Link
xurek horror day 10.12.14, 21:27 jestem chora: z nosa i oczu mi sie leje, leb jak w wacie, wszystkie gnaty mnie bola, wygladam potwornie z tlustym od kapieli w perskindolu wlosem ktorego nie warto bylo umyc i zap..... w domu przed kompem od rana. Z dwoma przerwami na drzemke i aspiryne jak juz nie odroznialam liter od cyfer. Wydawalo mi sie, ze dam rade, ale nie dam. Musze odpuscic i napisac klientowi, ze sie opozni i jeden dzien bo jestem zupelnie do niczego. Ide umyc ten tlusty wlos, wziac wick medinait i udac sie na spoczynek, bo jutro od raza w Zurychu nie ma zmiluj sie. dobranoc Odpowiedz Link
ewa553 Re: horror day 10.12.14, 21:29 biedulo! ale vic nocny dziala cuda: nie tylko bedziesz dobrze spala, ale bedziesz jutro prawie zdrowa!! czego Ci na dobranoc zycze Odpowiedz Link
narfi Re: horror day 11.12.14, 05:05 Wszystkie te objawy w 100% pokrywaja sie z pierwsza faza odstawienia opiatow. Znam ten bol. 20mg oxycodonu postawi Cie na nogi. :D:D Odpowiedz Link
narfi Re: horror day 11.12.14, 05:14 Pogodowo, w Melbourne ostatnich pare dni troche lepszych. 22-24 max, w nocy troche ponizej 20, troszku parno po przelotnych opadach, ale jakos dajemy rade:) Odpowiedz Link
xurek Re: horror day 11.12.14, 16:34 wstalam rano nieprzytomna, z lbem jak bania, nosem-kartoflem i oczami zaklejonymi jakas taka mazia. Nie bylo mowy o podrozy do Zurychu, wiec musialam niestety wszystko poprzesuwac, wzielam leki i okolo 11-tej zaczelam byc na pol przytomna, wiec pracuje z domu by choc troche zminimalizowac szkody. Wokol wichura niesamowita wrecz ale rownoczesnie swieci slonce. Bardzo dziwna pogoda, a moze to tylko omamy :)? Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 11.12.14, 10:17 Znowu pochmurno, ciągle zimno. Szaro. :-/ Dzień pracujący, tylko późnym popołudniem jadę do przyjaciółki i potem jestem przez nią zaproszona na kolację w super knajpie lokalnej. Czyli: po pracy miły wieczór. I tak lubię. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek 11.12.14, 15:44 Szare, grudniowe, czwartkowe popołudnie. Siedzu i pierdzu w stołek. Nie tyle, że mam niechcieja, co mam chcieja coś-nie-wiadomo-co. Który jest gorszy, niechciej człowieka zachęca do robienia nic, to chciej coś-nie-wiadomo-co tylko człowieka napełnia jakimś niepokojem. Poza tym Xurku współczuwam, i mam nadzieję że dzisiejszy dzień spędził jakoś minimalnie upierdliwie biorąc pod uwagę niekorzystność okoliczności. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 11.12.14, 21:18 Nawalio strasznie. Miasto sie pierwszy raz w tym sezonie wygrzebuje. Wczoraj tak wygladalo to z mojego balkonu: Noca zas dowalilo dalszych chyba 20cm. Dzis jednak wilzy, zacznie sie to rozlazic i zmywac. Do kolejnego razu. Xurowi strasznie wspolczuje, bo to dupa straszna przy nawale zajec. A i z Wanna sie lacze, bo znam swietnie taka nieokreslona bunczucznosc do akcji, gdy kierunku i pomyslu brak. Wogole z calym swiatem sie jednocze, kumbaya, love forever ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 12.12.14, 10:19 CJ, jak napada, to jest ładnie, tylko stopniała zamarzająca breja to brrrrr. Trzymajcie się, Kanadcy. Do nas też podobno zima nadchodzi... Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 12.12.14, 10:18 Znowu piątek, jakieś mdłe słońce się pokazało, potem zniknęło i pogoda wróciła do normy, czyli szaroburej mgły. Plany na dziś dość banalne: przejażdżka "do miasta" na przymiarkę, małe zakupy w kilku sklepach, powrót, szykowanie domu na jutrzejszych gości. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-) 12.12.14, 10:23 Niech juz przestanie wiac, bo strach wyjsc z domu :( Odpowiedz Link
xurek Re: TGIF :-) 12.12.14, 10:32 U nas tak slonecznie, ze az mi sie zdrowotnie poprawilo. Przestalo wiac, jest odczuwalne 10 stopni, niebo wsciekle blekitne, po prostu pieknie. Dziekuje za wyrazy wspolczucia, dzisiaj jest juz zdeycdowanie lepiej, chociaz jeden dzien wiecej w domowym ciepelku bylby z pewnoscia lepsza alternatywa niz dzisiejsza praca. Chris, to wyglada przepieknie, ale jak dla mnie tylko za szyba okna, bo zima nie znosze chyba jeszcze bardziej niz upalu. Tak sobie dzisiaj rano pomyslalam, ze jak skonczy mi sie ten kontrakt i nie bede miala nic do roboty to moze sobie zrobie trzy tygodnie wolnego i wyrusze samotnie w jaka podroz? W latach swiezej mlodosci uwielbialam podrozowac sama, chyba czas na revival :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-) 12.12.14, 19:04 U nas wiało przez godzinę, półtorej, po czym poszło dalej. Mam nadzieję, że na dobre. Dzień miałam z piekła rodem. Pożar za pożarem, pierwszy posiłek o 18:30, te rzeczy. No ale - odpukać i tfu przez lewe ramię - pożar ugaszony, papiery gotowe do podpisów, i w przyszłym tygodniu wszystko sfinalizujemy. Uffff. Poza tym chciałam się pochwalić, że w przyszły weekend przewiozę de słynnym Pendolino. "Pierdolino", jak ja go nazywam. Nie jest to TGV, ale pokonać trasę Wrocław-Warszawa w 3h42min zamiast w 5h50, to czapki z głów i bardzo mi się podoba! :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 12.12.14, 15:47 znowu moge pisac! uff! otoz wczoraj czwarta poranna kawa wylala mi sie na biurko, czesc kawy splynela na klawiature.... no i stalo sie co sie stac mialo. niektore klawisze powiedzialy sobie: jak ona nas olewa, to my ja tez olewamy. I zaczely sie dziac rozne rzeczy, albo mi sie wszystko wylaczalo i musialam na naowo startowac, albo pisalo mi sie po jednym slowie w kazdej linijce. Niewesole bylo. A teraz widze ze zrobilam blad, ta nowa tastatura jest czarna i bardzieuj meczy oczy. Poprzednia byla püopielatan z czarnymi literkami/cyframi. Ale nie mam juz sil jeszcze raz jechzac do MediaMarkt i wymieniac. Musze sie przyzwyczaic. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 13.12.14, 09:06 wstawac, wstawac, dzien sie zaczal a tu pustka. przejasnia sie pieknie, temperatura podskoczyla na 12 stopni. fajnie jest! Odpowiedz Link
maria421 Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 09:08 Wreszcie przestalo wiac, za to deszcz pada. Dzieciaki przyjezdzaja na obiad, wiec musze sie brac do roboty. Milego dnia! A poza tym pamietam o tamtej niedzieli 13 grudnia 1981 roku. To juz 33 lata minely... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 09:25 Też pamiętam... Patrzę za okno, a tam zielone pola. Wtf, połowa grudnia. :-) Tymczasem termometr pokazuje +7C, nisko wiszą ciężkie i ciemne chmury, w nocy padało i zapowiadają dalsze deszcze. Po kawie zacznę się szykować na przyjście gości. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 10:24 czytam i czytam o tgamtym 13 grudnia... Mimo ze w domu mojej siostry wiele sie na ten temat mowilo, wprowadzanie w temat kolejnych wnukow bylo tradycja, to jednak wszystkiego nie wiem, ciagle mnie jakies wspomnienia zaskakuja. A przeciez jest wiele takich domow o ktorych sie nie mowi, a ktore byly zaangazowane w prace Solidarnosci. Chcialabym aby ktos wydal ksiazke ze wspomnieniami jak najwiekszej ilosci osob, zeby to byla lektura obowiazkowa. Wielu mlodych cieszy sie wolnoscia, wspanialymi mozliwosciami jakie dzis maja, a nie maja pojecia komu to wszystko zawdzieczaja, jak do tego doszlo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 10:31 Wygląda na to, że pokoleniu czterdziestolatków żadne książki już nie pomogą... wyborcza.pl/duzyformat/1,142470,17108848,Wstretni_czterdziesto__letni.html#CukGW Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 10:52 przykre, ale zapewne prawdziwe. poznalam tu takiego 40-latka z gdanska. jak mi powiedzial, ze jego ojciec pracowal w stoczni gdanskiej, to natychmiast zapytalam o wydarzenia itd. a ten opowiedzial z duma, ze jego ojciec nigdy sie w polityke nie bawil. on sam po studiach zalozyl tu z kolega firme, niczym sie tak naprawde nie interesuje i pewnie w tym duchu wychowuje swoich dwoch synow. a ja od dwoch dni buszje w internecie, bo co wejde w ciekawy tekste to jak baba z baby wychodza nastepne. teraz po twoim linku weszlam w rozmowe z panem modzelewskim, szalenie ciekawe to wszystko, trudno sie oderwac.. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 11:13 Wiesz, nie każdy musiał być (i nie każdy był) zaangażowany w politykę, czy to z jednej, czy z drugiej strony. Ale pewne rzeczy warto pamiętać, i oddać należny szacunek, bez względu na rodzinne czy inne tradycje/wspomnienia. Też nie jest takie czarno-białe, czy młode pokolenie teraz MUSI znać dobrze historię najnowszą. Ja mogę uważać, że powinno, ale z drugiej strony, czy życie bez obciążenia pamięci o PRLu nie jest prostsze i takie zwyczajniejsze? Tak tylko dywaguję. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 11:17 mnie sie wydaje ze przy znajomosci tej najnowszej historii latwiej jest cieszyc sie tym co mamy i przestac ciagle jeszcze narzekac. ale to oczywiscie moj subiektywne zdanie Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 11:19 No ale czy to nie jest tak samo, jak nam mówiono "nie narzekaj, bo podczas wojny zupę z pokrzywy jedliśmy"? ;-)))' (to był żart, żeby nie było) :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 14:24 Niemożliwe jest chyba za pomocą książek przekazanie młodym ludziom czegoś, czego starzy sami nie są w stanie odczuć. Skoro ludzie, którzy przeżyli komunę i stan wojenny i doświadczyli owego "dobrostanu" na własnej skórze - dzisiaj nagminnie się oddają jojczeniu i nostalgizowaniu za owymi czasami? Paradoksalnie, młodzież w PL dużo mniej obecnie jojczy niż ludność ze "stano-wojenno-komuchowym" stażem, a także wygląda na to że to co jest cenią. Myślę, że jojczenie, defetyzm i roszczeniowo-lłaczliwy tumiwisizm jest bardziej stanem umysłu anieżeli pochodną doświadczeń, i jest raczej wyborem pewnej postawy, niż skutkiem czytania lub nieczytania o stanie wojennym w książkach. Odpowiedz Link
narfi Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 15:15 Jakies naiwne rozumowanie. Mlodzi nie znali PRL-u czyli nie wiedza, ze az tak bardzo im sie nie polepszylo. Nie maja skali porownawczej. Natomiast starzy jojcza, bo zdaja sobie sprawe jak olbrzymi ich procent zostal przez nowy system dokumentnie wyruchany. Dokladnie ci sami ludzie, ktorzy kiedys mieli wladze dzis maja kase i tez rzadza, ale "nowoczesnymi" i " demokratycznymi" metodami. Starzy to widza, to i jojcza. Zreszta nie wiem skad wiesz, ze jedni jojcza wiecej a inni mniej. Podobno blisko 50% absolwentow wyzszych uczelni nie ma pracy w swoim zawodzie. Jezeli tacy nie jojcza, to sa idiotami. Hiszpanie np. jojcza i to glosno i publicznie. To co? Polacy sa gorsi? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 15:20 Narfi, jak zwykle cenię Twoją ekscentryczną postawę. Ruganie Polaków (oficjalne turystyczne hasło Polski "Poland - come and complain") za to, że za MAŁO jojczą, jest zaiste ryjącą mózg i tworzącą w nim nowe bruzdy perspektywą. Odpowiedz Link
narfi Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 16:22 ... a coz w tym ekscentrycznego. Wiesz, sa takie paskudne choroby u dzieciakow, ktore w poczatkowej fazie polegaja na tym, ze zadne bodzce do nich nie docieraja. Takie dziecko dotyka goracego zelazka i nie zabiera reki, az matka nie poczuje, ze musi, steka zapomniala zdjac z ognia. Ewentualnie takie dziecko zawsze umiera w ciagu kilku lat, czyli nie reagowanie na silne bodzce jest oznaka smiertelnej choroby. Wlasnie tak samo jest z mlodymi Polakami. Przynajmniej wedlug Twoich informacji. Widza, ze cos jest nie tak. Widza, ze w kraju , ktoremu tak sie, podobno, polepszylo, w porownaniu ze starym systemem, nie maja zadnych perspektyw, a mimo wszystko nie jojcza, czyli nie reaguja na silne bodzce. Mlodzi Hiszpanie nie okazuja takich symptomow i jojcza, czyli sa jeszcze zdrowi. Coz jest takiego ekscentrycznego w takim pojmowaniu swiata? :) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 16:33 Jednak Hiszpanie maja na co jojczyc. W koncu nie tak dawno sie zmodernizowali, dorobili cala geba, przeskoczyli with flying colors pare epok, a gdy sie do tej nowej epoki dostatku juz przyzwyczaili, to nagle wszystko sie im na leb zawalilo. Podczas gdy w Polsce, aczkolwiek do idealu bardzo daleko, to jednak od przelomu historycznego powoli ale uparcie jest coraz lepiej. Nie? Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 16:46 Dzisiaj przy kawie po obiedzie opowiedzialam moim dzieciakom o 13 grudnia 1981 roku i o pozniejszych miesiacach stanu wojennego. Ja mialam wtedy tyle lat, co oni teraz. Stwierdzili potem, ze oni teraz maja nudne zycie w porownaniu ze mna. Wydaje mi sie ze nasze pokolenie tak samo reagowalo na opowiesci naszych rodzicow o II wojnie swiatowej. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 22:03 Patrz, Marysia, nagle w oczach Twoch "dzieciaków" stałaś się właścicielką dzikiego, pełnego niesamowitych przygód życia - stałaś internowana na stadionie, ukrywałaś się przed UB, wyrywałaś bruk z ulic walcząc z brygadami ZOMO. Kto by przypuścił. Nic dziwnego, że od pory tej młodości burzliwej, jesteś ciągle w kontrze, ciągle pod wiatr, i wbrew, no kulom się nie kłaniasz. Patrz, jak to legendy się tworzą. Narfi, ciekawe, czyli wg. Ciebie prawdłowa reakcja na przypiekaną rondlem rękę - jest jojczenie. Ja myślałam, w swojej naiwności i prostocie, że cofnięcie wtedy ręki i wsadzenie pod kran - jest normalne. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota- 13 grudnia 13.12.14, 23:01 Bajmi na przypiekaną rękę reakcja jest: uciekać jak najdalej. Tak samo, jak wilk sobie potrafi odgryźć łapę, jeśli wpadnie w sidła. A nie tam jakieś jojczenie. Notoryczni jojczacze to przypadki kliniczne. Z reguły nieleczone, bo owi są zbyt zajęci jojczeniem. Swoją drogą, uważam za wysoce niestosowne i za brak szacunku, żeby a) Hiszpanów na ulicach czy innych z ruchów "oburzonych" porównywać z polskimi jojczaczami, i b) polskich tzw. krzykaczy z marszów smoleńsko-krzyżowo-pseudofałszerstwowyborczych porównywać do manifestacji ruchów "oburzonych". A to, że pojeb jeden z drugim czy trzecim swą demagogią i szaleństwem porywają za sobą kilka tysięcy ludzi? Cóż, prawa socjologii i statystyki. Na koniec tylko dodam, że: tak, jest w PL mnóstwo "przegranych" w wyniku transformacji. Tak, nie zgadzam się z zostawianiem ich na uboczu i w wykluczeniu. Ale patrząc na statystyki, nie jest w Polsce tak źle, w porównaniu do innych krajów Unii czy NATO. Ostatnio wielkie larum w prasie i innych mediach, jak to z Francji uciekają na emigrację ekonomiczną, głównie - o Niebiosa! - do UK. Też tysiące ludzi. I ja wiem z autopsji, dlaczego. Ostatnio wyczytałam w szacownych mediach, że od czasu nastania nowego President de la Republique wprowadzono, uwaga, 84 nowe podatki. No to co? Wolni ludzie w wolnym kraju, i wolny wybór, gdzie chcą mieszkać i prowadzić swoje firmy. Odpowiedz Link
narfi Re: Sobota- 13 grudnia 14.12.14, 07:13 Z tym jojczeniem, to zdaje sie, ze sie nie zrozumielismy. Pewnie moja polszczyzna juz taka elastyczna nie jest.Ja rozumiem to okreslenie nie tylko jako bezowocne narzekanie, ale rowniez szerzej, jako wyrazanie braku akceptacji istniejacej sytuacji zarowno biernie jak i czynnie. Tak jak to robila pierwsza Solidarnosc, czy jak robia to teraz mlodzi Hiszpanie. Rowniez paralela z ta choroba dziecieca, ktora zreszta mialem nieprzyjemnosc obserwowac z bliska w rodzinie przyjaciol, nie zostala zrozumiana. Nie moze byc zadnego naturalnego zachowania takiego jak ucieczka czy wkladanie reki pod zimna wode. Dziecko po prostu nie czuje bolu ani nie kojarzy goracego zelazka ze smrodem palonej skory, to niby dlaczego ma cos z tym robic. Tak jakby ci mlodzi absolwenci uwazali, ze ich sytuacja jest normalna i nie ma powodu sie buntowac. To juz jest skrajny przyklad sprania mozgow, a mnie sie zawsze wydawalo, ze akurat na to, Polacy sa odporni. Mojej generacji tez probowano te mozgi prac i jakos nikomu nic nie wyprano. Te zalinkowane artykuly sa ok. Szczegolnie ten wywiad z Modzelewskim, ktorego zreszta przelotnie poznalem, wlasnie w 68-ym na UW, razem z cala reszta. Szczegolne, ze my, tutaj w AU, bedac tysiace kilometrow od Polski, juz w pierwszych miesiacach czulismy, w ktorym kierunku ta transformacja pojdzie i jakie przyniesie skutki. Gdy rozmawialem ze znajomymi z Polski i tlumaczylem im, ze kapitalizm jest dla tych, ktorzy maja kapital, a nie dla golodupcow, to zaczynali mnie podejrzewac o rozne lewoskretne sympatie:) Mowili, my to juz tak urzadzimy, ze kazdemu bedzie dobrze :D No i urzadzili. K.Modzelewski " Żeby dziecko posłać na studia, to najpierw musi mieć maturę. A oni nie mają matur". "A dlaczego nie mają?". "Ano dlatego, że na wsi jedzenie zawsze się znajdzie dla dzieci, natomiast gotówki nie ma. Nie ma na pekaes, żeby dojechały do miasta, gdzie jest liceum. Na głupi bilet miesięczny nie ma". Prof. Maria Jarosz szacuje, że obecnie na uczelniach publicznych mamy najwyżej 2 proc. studentów z ubogich rodzin. 2 proc.! " Odpowiedz Link
narfi Re: Sobota- 13 grudnia 14.12.14, 07:26 wyborcza.pl/magazyn/1,133679,14601270,Wkurzyl_sie_pan__Swietnie_.html Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota- 13 grudnia 14.12.14, 08:45 Dorotko, nie bylam internowana i nigdy nie bylam w pierwszych szeregach, ale od grudnia 1981 wiem jak gaz lzawiacy pachnie. Na szczescie nie poczulam na wlasnej skorze jak to jest dostac prysznic z armatki wodnej przy -10 C, zdazylam sie w bramie schowac. Pala tez nie dostalam. Ale wracajac do wczorajszej rocznicy- mdli mnie ze Prezes wykorzystuje ten wlasnie dzien do wlasnej kampanii wyborczej, mdli mnie ta jego polityka teorii spiskowych i oszczerstw. Jestem zdania ze w wolnym, demokratycznym kraju jakim niewatpliwie jest Polska, politycy powinni uprawiac polityke w Sejmie, nie na ulicy. A to, ze Polacy jojcza to jest nasza cecha i tradycja narodowa. Polskie jojczenie to jest tez wyznacznik dobrobytu- im lepiej, tym Polacy wiecej jojcza. Kiedy naprawde robi sie zle, wtedy nie jojcza, tylko sie jednocza. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota- 13 grudnia 14.12.14, 09:18 Marysiu, skradzione z Fedowego FB, na miły początek niedzieli, tylko nie śmiej się za bardzo, żeby żebra nie popękały. :-)))))))))) www.youtube.com/watch?v=vbizefOCo-w Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota- 13 grudnia 14.12.14, 10:05 Dzieki, Jutka, dobrze ze uprzedzilas, bo widzac Jaroslawa Ka jako Che prawie ekran oplulam:) Przekazuje dalej znajomym via e-mail. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota- 13 grudnia 14.12.14, 08:34 narfi napisał: > Z tym jojczeniem, to zdaje sie, ze sie nie zrozumielismy. Pewnie moja polszczyzna juz > taka elastyczna nie jest. Ja rozumiem to okreslenie nie tylko jako bezowocne narzekanie, > ale rowniez szerzej, jako wyrazanie braku akceptacji istniejacej sytuacji zarowno biernie jak i czynnie. *********** I tutaj tkwi powód "sprzeczki". Jojczenie to tylko pierwsze znaczenie, a absolutnie nie i w żadnym stopniu nie to drugie znaczenie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 14.12.14, 13:03 Przestańcie ludzie o polityce, bo mnie womity wezmą..... Zważcie, że to w mojej okoliczności te parademarsze i seanse namiętności ludu do Jarosława się odbywają. Naprawdę mgłości można dostać, widząc takie masy odurnionych kompletnie i otumanionych ludzi. Widzi mi się, to te roczniki co takie odporne na pranie mózgów są.... Dzień wszawy. Dżdżysty i jakiś taki, bo ja wiem? Niezapowiadający się. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 14.12.14, 14:29 Wiem ze juz nikt listow nie pisze, ale czy wysylacie jeszcze kartki swiateczne? Ja tak, ale coraz mniej, czyli zaledwie 18 wlasnie napisalam i jutro na poczte zaniose. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 14.12.14, 14:39 Nie wysyłam. Już nie wysyłam. I nie dostaję. :-) Oprócz elektronicznych. :-) Odpowiedz Link
ewa553 jak nie urok to... 14.12.14, 14:39 dopiero co nabylam nowa klawiatura w zamian za zalanom kawom i znowu jutro musze biec do MediaMarktu, bo teraz sluchawki nie dzialaja:(( Juz wczoraj chcialam Fedo posluchac, muzyki dobrej posluchac (zamieszczaja tacy dwaj na FB), a tu nic.... No szlag by trafil. Kartek Marysiu od wiekow nie pisze. Do bliskich dzwonie, z innymi kontakt sie dawno urwal. U nas tez pogoda do kitu, ani zima, ani jesien. dzdzyste 10 stopni. Wrocilam rozbawiona z kina, Woody Allen ktory w Warszawie conajmniej pol roku temu lecial. Piekny film, piekne pejzaze, uroczy jak zwykle Colin Firth. Cokolwiek sie postarzal, stwierdzilam ze smutkiem. Fajna muzyka, lekki jazz. To lubie rzeklam, to lubie. Dobre antidotum na taki paskudny dzien. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 14.12.14, 15:45 kota postanowila mi urzadzic arie i nie ma, ze pozno poszlam spac ONA sie domaga, bym to ja nalozyla do misek, inni domownicy sie nie licza swoja droga moja kota z wiekiem sir zrobila straszna szowinistka i zdecydowanie ignoruje domowych panow kartki swiateczne wciaz wysylam, zeszlam z 30 do 18; dostaje nieodmiennie od kilku lat 3 Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 14.12.14, 15:48 mam nadzieje Rose ze jestes swiadoma tego, ze to wielki zaszczyt byc wyroznionym przez kota? Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 282 :-))) 14.12.14, 15:49 zaszczyt owszem, ale jaki meczacy... :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 14.12.14, 15:12 Jest ciemno i szaro, przez dwie minuty wyszło słońce, po czym sobie poszło. Szykuję powoli walizkę na jutrzejszy wyjazd. I napawam się ciszą i samotnością - od jutra tydzień ciężkopracujący. Odpowiedz Link
ewa553 doopek jestem, nie widze inaczej (cyt) 14.12.14, 15:33 dopiero teraz zauwazylam na mojej nowej, nowoczesnej, ergonomicznej klawiaturze caly rzad guzikow. i jeden z nich okazal sie byc wylaczycielem glosnika:) a wiec sluckawski sa ok, zaraz wysluchalam piesni chwalebnej o Jaroslawie i masz racje Maryska: on jako Che jest niezrownany!! Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 15.12.14, 08:08 +5C, pochmurno. Cały dzień spędzam w biurze, jak to w poniedziałek, potem pędem po walizkę i w drogę. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 15.12.14, 08:21 Spokojnie, jakies takie czerwone slonce gdzies jeszcze za horyzontem. Milego dnia:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 15.12.14, 09:28 10 stopni, slonce jak w bajce, blekitne niebo. Cieszy mnie pogoda, bo musze jeszcze w tym tygodniu odwiedzic 19 osob w ramach mojej dzialalnosci. Wole przy takiej pogodzie chodzic od domu do domu, niz w siapiacym deszczu.. Nie mam pomyslu na obiad a wiec dobrze sie sklada ze w tej czesci miasta jest malenki Wloch ktoiry robi fantastyczna pizze. Musze sie tylko zdecydowac: ze szpinakiem czy Gorgonzola? Obie lubie.. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 15.12.14, 10:16 chyba jednak tylko serek, bo po szpinaku trzeba umyc zeby, nie moge sie tak usmiechac do ludzi, jak mi zwisaja listki miedzy zebami:) Odpowiedz Link