Dodaj do ulubionych

Stare zdjęcia

30.12.14, 22:58
Wszystko się zaczęło niewinnie, bo Ojciec mnie poprosił abym wygrzebała jakieś zdjęcie Mamy sprzed wyjazdu z PL. Tak się składa, że u mnie się znajduje główne archiwum zdjęciowe rodziny. Które z narażeniem życia uratowałam i tutaj przywiozłam z Afryki kilka lat temu. No i je mam. Zanurzyłam się ja w te archiwum, wszystko od czasu przywozu, gdzie na szybko upychałam byle jaki - przemieszane w cholerę, stosy całe, czarno białe, polaroidy, kolorowe i przeźrocza. Zawiera zdjęcia różne, portretowani albo się zestarzeli, albo umarli, albo wyjechali do obych krajów, lub co gorsza - ześwinili. Ja sama w jakichś pierdylionie odsłon, wszystko z jakimś emocjonalnym bagażem, pamięciami takimi czy śmakimi, a wszystko to generalnie już nie obchodzi nikogo, włącznie ze mną, zmęczyło mnie, znurzyło, zachciało mi się kichać, a także wziąć to wszystko w piczku matierinu wypierdolić na trawnik przed blokiem, polać dyktą i podpalić w cholerę jasną. I się nie musieć już z tym pierdolić żadne dłużej, ani nie musieć pamiętać, ani o tym myśleć, udkładać, dbać, segregować i składować. Poza tym siedząc onegdaj przy obiedzie z jakąś kompletnie dorosłą osobą płci żeńskiej, co wypowiadała mądre myśli, miała plany, oraz cycki, jednym słowem w pełni funkcjonowała jako osobnik, a się urodziła w 1993, to ja se myślę, że ja po prostu już żyję długo za długo, tej pamięci, zdarzeń i doświadczeń jest dużo za dużo, zdecydowany nadmiar tego jest utrudniający codzienną zwykłą egzystencję i czy gdzieś można kupić jakiś preparat co wymaże pamięć do powiedzmy jakichś bezpiecznych 15 lat wstecz. Żyłoby się wtedy lżej, szczęśliwiej, i żwawiej by konwersacja szła przy stole nie zaburzana jakimiś nipriczom odnośnikami do plejstocenu...

Taka mnie się myśl wyroiła, z tego wszystkiego, nie wiem jakie kto ma z tym doświadczenia i czy palić tę kupę przed blokiem czy jeszcze się strzymać???
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: Stare zdjęcia 30.12.14, 23:17
      Wbrew pozorom tez mam papieru na metry. Procz personalnych narosli, sporosmy zwiezli po pogrzebie tatusia- troche do Montrealu, troche do Oregonu. I zalega. (A bedzie najpewniej wiecej.) Kupa listow, fot, dokumentow.
      Plan ogolny jest taki, ze sie to zeskanuje, scyfruje, wrzuci na jakis wieczny hard drive i porecznie zostawi w spadku dla kolejnego pokolenia frajerow. Z drugiej jednak: jakiego kolejnego pokolenia?! Jak mnie pierdolnie jutro, to co? Braz z Nina w tym beda grzebac?

      Z trzeciej zas, te metry jednak lypia na czlowieka, bo wazne to musza byc sprawy (dla kogos, kiedys). Wywalic na pewno nie wypada. Wiec sie ludze, ze to scyfruje, nie zaraz dzis koniecznie, ale jednak. "Wkrotce".
    • jutka1 Re: Stare zdjęcia 30.12.14, 23:25
      NIE WYPIERDALAĆ, WSTRZYMAĆ SIĘ !!!
      Jęsli masz tego dość na razie, to zapakuj w pudełko i odłóż na pawlacz czy inną górną półkę.
      Nie oglądaj, dopóki nie będziesz gotowa.
      Ale nie wyrzucaj.
      • chris-joe Re: Stare zdjęcia 30.12.14, 23:30
        Nie rzucalem twojej propozycji, Jutka, bo wiem swietnie, ze -choc plan brzmi kuszaco- Wanna tego jednak nie spali ;)
        • jutka1 Re: Stare zdjęcia 30.12.14, 23:38
          Nie no, 100K zrobi jak zechce. Każda z naszych porad to i tak tylko odbicie naszych własnych, li-tylko, odczuc co do naszych zdjęć z etceterami. :-)
          • narfi Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 05:13
            Tutaj pewnie wynurzenia Ewki i Maryski rzucilyby wiecej swiatla w temacie. Ja sam nigdy z tym problemu nie mialem. Z zasady uwazam, ze Ordnung muss sein. Od szczeniecych lat kazda rolke filmu zawsze uwaznie przegladalem, zostawiajac kilka fotek z rolki, ktore uwazalem z jakichs tam powodow za warte zachowania, ktore to fotki wkladalem do albumu "kupamieci", reszta szla od razu do smieci. W tenze sposob cale moje zycie jest zobrazowane w, moze, tuzinie albumow i to wszystko. Zadnych pudel, zadnych kopert.
            Wszystko skondensowane w kilku setkach fotografii w kilku albumach.
            Rzadko do nich zagladam, ale czasem to robie i jezeli juz, to z duza przyjemnoscia.
            Nie odczuwam przy tym zadnych wiekszych emocji ani zawirowan. Na dobra sprawe, te wszystkie fotografie sa wpisane na zawsze w hard drive naszego mozgu. Nikt ich stamtad nie wykasuje i nie trzeba zagladac do albumow, zeby przywolac obrazy ludzi i czasow dawno mionionych.No, ale nie w kazdym przypadku.Po odejsciu rodzicow, dziadkow, pradziadkow czesc fotografii z ich albumow znalazla sie w moich, a tamtych czasow moj wewnetrzny hard drive zarejestrowac przeciez nie mogl. Zadziwil mnie natomiast ostatnio moj starszy wnuk, ktory dorwawszy sie do tych albumow zapomnial o calym swiecie, a pytaniom nie bylo konca, no, ale w tych najstarszych albumach sa zdjecia pradziadkow jeszcze z XIX wieku i wtedy doszlo do mnie, ze warto bylo je przechowywac i ciagac po paru kontynentach.
            Tutejszej forumowej "smarkaterii" takie refleksje zaczna przychodzic do glow za 10-20 lat , a moze i nie zaczna, co byloby kolejnym dowodem na skutecznosc prania mozgow przez kolejne generacje tych jasnie oswieconych polglowkow milosciwie nam panujacych, dla ktorych liczy sie "tu i teraz" i ktorzy z pelnym wyrachowaniem chcieliby zeby pospolstwo zapomnialo takich pojec jak "historia" i "tradycja" i prawidlowosci, ze terazniejszosc jest w prostej linii wypadkowa przeszlosci, o czym swiadczy usuwanie obowiazkowych lekcji historii, ostatnio, zdaje sie, ze w Niemczech. W AU historia zniknela ze szkol dobre 20 lat temu. Zapytalem niedawno pewnego studenta skad sie wzial 8-mio godzinny dzien pracy, no to mi powiedzial, ze tak bylo przeciez zawsze, hehehe...
            Z niepokojem oczekuje czasow, kiedy "thought police" zacznie rewidowac domy obywateli, szukajac starych albumow ze zdjeciami, aby je widowiskowo spalic na stosach :D
            • ewa553 Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 09:08
              No dobrze Narfi, wypowiem sie:) nie mam duzego archiwum rodzinnego, wszystko trzymala archiwistka rodzinna, moja siostra. Zdjec mam wiec tysiace, ale od mojego pobytu tutaj, a w styczniu minie dokladnie 40 lat! No wiec to co u mnie zalega i ciagle sie zastanawiam co z tym fantem zrobic, to sa chyba setki listow sprzedxcomputerowych czasow, kiedy sie jeszcze pisalo i to niemalo. W latach siedemdziesiatych przede wszystkim. Telefonowanie tez nie bylo dostepne jak dzis. Mam wiec wszystkie listy z tamtych czasow:; od mojej siostry i od moich rodzicow. Pekaty kartonik pelen pekatych listow. Kiedys postanowilkam je przepuscis przez niszczarke, ale sie powstrzymalam. Ciagle sobie obiecuje je poczytac. Kiedys.. I tak plany sa, na wykonanie brak desperacji. Dzieki ze ten temat poruszylas, Dorotko. W lutym przylatuje siostrzenica, ktora przejela teraz role Wielkiej Archiwistki, zawsze ja wszystkie zdjecia i pamiatki rodzinne interesowaly. Moze jej dam przynajmniej listy mojej siostry? O czym pisze, to przeciez historia jej matki, ich zycia w tamtych czasach itd. Mysle jednak, znajac sie, ze najpierw zaproponuje, a potem bede bronic listow wlasna piersia. Bo ich nie czytam, ale swiadomosc ze je mam, jest dla mnie bardzo wazna i jakas kojaca.. To troche jak moj maz ktory mnie prosil o moje zdjecia z dziecinstwa i mlodosci zeby nie miec wrazenia ze spadlam z nieba majac lat tyle i tyle..
              • maria421 Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 09:44
                Stare zdjecia to jest skarb najwiekszy ktory nalezy w sejfie odpornym na wode i ogien przechowywac. To sa zatrzymane momenty zycia ktorych sie juz nie odtworzy. To jest autentyczna ilustracja historii naszego zycia. Skad bym wiedziala jak moja mama wygladala w roku 1939 gdyby nie jej zachowane zdjecia? Skad bym wiedziala jak wygladal moj tata kiedy jeszcze mial wlosy? Skad bym wiedziala jak wygladalam ja jako bobas dracy sie w wozku?
                Poznaje siebie ze zdjec na ktorych jest jakas dziewczynka z marynarskim kolnierzem i kokarda we wlosach. W bialych rajtuzkach i krotkiej sukience cieszaca sie prezentami pod choinka.
                Z warkoczykami, dumna ze potrafi jezdzic na rowerze. Z bratem (Boze, jakie chlopcy wtedy mieli straszne fryzury!) udajaca ze potrafi czytac.

                Oczywiscie, te zdjecia sa wpisane w pamiec mozgu. Najgorsze co moze czlowieka spotkac to zanik pamieci, zanik swiadomosci kim jest , skad pochodzi, co go uformowalo. Szczegolnie jezeli sa to DOBRE rzeczy, DOBRZY ludzie. Wyrzucac stare zdjecia, to tak, jakby sobie amputowac przeszlosc.
    • ewa553 Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 10:54
      i jeszcze cos waznego - szczegolnie dla mnie. Trzeba sobie odpowiedziec na pytanie, co z tymi zdjeciami/listami "po mnie"? Nie mam tu rodziny, a zbyt czesto widzialam na pchlich targach smutny obrazek, gdy prywatne zdjecia i listy byly oferowane w kartonach z innym badziewiem.
      Moje mieszkanie bedzie likwidowane przez obce, niezainteresowane osoby...
      A ci ktorzy rodzine maja musza sobie odpowiedzioec na pytanie, na ile ta rodzina jest zainteresowana pamiatkami a na ile bedzie to dla nich smutnym obowiazkiem, to przechowywanie...
      • minniemouse Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 11:12
        To jednak jest twoj heritage Wanna, czy chcesz czy nie chcesz, twoje korzenie, twoje zycie, twoja historia pokolen, tego sie nie pali...

        Minnie
      • felinecaline Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 11:23
        Ewo, podobnie jak Ty ja tez tutaj mam nikogo, zeby mu przekazac rodzinne archiwum.Rzeczy "trwale", o wartosci materialnej znajda jakiegos amatora, szczerze mowiac jest mi dolkadnie obojetne, kto to bedzie - teoretycznie wypadalo by na chrzesniaka z Polski, ale to nie sa rzeczy w "polskim guscie" (zwlaszcza, jesli wlasciciel owego gustu jest jeszcze stosunkowo mlody). Epistolografie - glownie listy moich Autorostwa juz zabezpieczylam na wieki wiekow amen spopielajac je doszczetnie. Zostaja zdjecia i to w sporej ilosci z 3 pokolen 2 rodzin i moje, ale o ile te pierwsze w pieknych albumach to moje glownie na plytkach. I wlasnie mysle, ze to owe piekne albumy moga sie przyczynic do ich ocalenia - nawet jesli dokona go ktos, kto je kupi wlasnie na jakichs pchlich targach. Ludzie, ktorzy kupuja takie rzeczy to na szczescie nie poszukiwacze skarbow w sensie doslownym, ale tacy, dla ktorych skarbem sa wlasnie te pozolkle i zetlale nieco kartoniki w ktorych kryje sie cos z "duszy" osob na nich figurujacych i tych, ktore naciskaly spust aparatu. Przyznam Ci sie, ze jak tylko cos takiego dopadne sama kupuje. W nadziei (moze zwodnej), ze zawsze zdaze to wszystko przekazac jakiemus archiwum.
        • minniemouse Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 11:31
          dodam jeszcze ze nigdy nie wiadomo komu nasze stare zdjecia moga sie przydac.
          ten autor wykorzystal rozne stare zdjecia do tych ksiazek. sa swietne, niesamowite:
          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/e/e1/MissPeregrineCover.jpg
          https://www.justinemagazine.com/sites/default/files/styles/spark_main_image_style/public/hollow%20city.png?itok=uytZMVMT
          Hollow City
          Miss Peregrine Home for Peculiar Children
          Ransom Riggs


          bardzo polecam!!
    • iwannabesedated Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 12:59
      Wiecie, tak właściwie to nie byłam przekonana, co do tego palenia. Ale po tym co tutaj opowiadacie - to chyba się utwierdziłam w przekonaniu, że trzeba to zrobić. Potomności nie posiadywam, to co dla mnie ważne - pamiętam, a kotłować się z tym nabojem po to aby w końcu to ktoś kupił po mojej śmierci na pchlim targu i przerobił na cudaczną okładkę do książki - wybaczcie mi, nie chce mi się.

      Bardzo jestem Wam wdzięczna za pomoc i idę kupić kanister kerosyny :D
      • ewa553 Re: Stare zdjęcia 31.12.14, 13:18
        czekaj Dorotko, nie podpalaj jeszcze! Wlasnie, przypadkiem, rozmawialam z siostrzenica. Powiedzialam jej o moim dylemacie: niecheci pozbywania sie, lubie to miec, a rownoczesnie o leku ze znajde sie na pchlim. I ona mi podsunela cudowna mysl: mam na kartoniku napisac ze po ew.moim zejsciu kartonik jej przekazac. I to wtedy bedzie jej prpoblem, a nie moj! A wiec i Ty znajdz kogos zaufanego, komu ten swoj kartonik zadedykujesz... A poki co, to ogladaj sobie spokojnie i wspominaj, a jak ja bede w Warszawie to bardo prosze zapros mnie na sesje ogladania, opowiadania itd.:) bardzo to lubie.
      • minniemouse Re: Stare zdjęcia 01.01.15, 02:23
        a zajrzalas ty chociaz co to za ksiazki?
    • luiza-w-ogrodzie Re: Stare zdjęcia 01.01.15, 05:27
      Stokrotko, zdjecia to po prostu zdjecia, okienka w przeszlosc. Natomiast to co odczuwasz na ich widok to Twoj wklad emocjonalny, uczucia jakie tym - neutralnym przeciez - obrazkom przypisujesz. Zastanawialas sie dlaczego tak reagujesz na nie? Co widzisz, kiedy na nie patrzysz?

      Owszem, osoby urodzone w latach 90tych niewatpliwie maja cycki i duzo madrego do powiedzenia, ale to chyba dobrze - maja inna perspektywe na swiat i jest o czym z nimi pogadac. Mam nadzieje ze im nie zazdroscisz - czy chcialabys znowu miec 15, 20 lat? Ja tam wole moje zyciowe doswiadczenie (po ktore zreszta mlodziez i nie tylko od czasu do czasu sie do mnie zglasza).

      Wracajac do zdjec, mam tysiace negatywow (opisanych i w pudelkach), wszystkie foty z epoki analogowej sa w albumach a wiele najlepszych z epoki cyfrowej wydrukowalam ale jeszcze nie wlozylam do albumow. Poza tym posiadam listy od rodzicow do mnie w czasie emigracji, epistoly mojego bylego meza oraz nastoletnie pamietniki, i troche dzieciecych liscikow do Babci trzymam jako pamiatki, zapisze moim dzieciom w spadku :) Tym, ktorzy nie maja tej mozliwosci proponuje rozpuszczenie wici po rodzinie pytajac kto chce te makulature. Albo scyfrowac na dyski, zrobic kilkanascie kopii i rozeslac niepytanym krewnym.

      Na styczen po zakonczeniu prac nad strona internetowa mam w planie przerycie sie przez zdjecia i rozne papiery i pozbycie sie nadmiaru przepuszczajac go przez niszczarke i ognisko. I wogole dostalam parcia na pozbywanie sie, zlikwiduje polowe biblioteki i 90% filmow na DVD. Ciagniecie rosnacego bagazu na ktory sie nie ma czasu to najlepsza droga zeby zostac pogrzebanym pod ta lawina, wiec.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • iwannabesedated Re: Stare zdjęcia 01.01.15, 14:30
        Ha, rozważałam właśnie co mnie w tych zdjęciach rozsierdza, i jest to mniej więcej "parcie na pozbywanie się" balastu, nadmiaru, czegotam :D Nie, absolutnie żadną tam 20 z cyckami być sobie nie życzę, całkiem mi nieźle z tą starą babą co od niejakiego czasu się mnie pojawia w lustrze.

        W zdjęciach irytuje mnie panujący tam bałagan, groch z kapustą, jakaś rozbuchana zbędność, kilka odbitek tego samego zdjęcia, jakieś obce mordy, skompromitowani pociotkowie, z jednych okresów zdjęć masa, z innych - wcale.

        Większość z Was mnie tutaj usiłuje zepatować zachowaniem zdjęć dla "potomności" - czyli jakichś incydentalnych krewnych do których mam uporządkowane i zdigitalizowane przeze mnie archiwum wysyłać, lub obcymi ludźmi co to przerobią na kolaż, okładkę, lub sobie podetrą tym dupę. Ja może jeszcze raz przedstawię mój punkt widzenia, bo widzę, że kompletnie nie docera, mimo iż wiele razy to tutaj już eksplikowałam.

        Moi drodzy. Jestem osobą nierozmnożoną. Wiążą się z tym pewne koszta, ale także pewne przywileje. Jednym z tych ostatnich, wcale niebagatelnych, jest możliwość mania tzw. potomności oraz jej dobra - totalnie i centralnie w dupie. Ponieważ jestem osobą diabolicznie konsekwentną, to nie będę teraz szukać wśród dalszych pociotków jakichś surogatów, i im wtryniać na siłę jakąś tam "schedę". Archiwalium więc jest moje, dla mnie, i mogę zrobić co mi się zechce. Również spalić. Albo nie. Wymyśliłam, że pod kątem tego wyłącznie co mnie się podoba i co niesie przyjemne osobiste wspomnienia cały ten nabój przebiorę. Wszystkie obce lub nieprzyjemne mordy, jakieś nic mi nie mówiące sytuacje i zbiorowiska, oraz zdjęcia gdzie ja źle wyszłam po prostu - wypierdolę.

        Tak, jest to absolutnie niepokojąca myśl, że po moim zejściu nie pozostanie żaden namacalny ślad po mnie. Zdjęć, starych szmat, myśli i wspomnień "potomnych". Drzew, domów, genów, ni cholery. Ale wiecie co, jest to też niezmiernie uwalniające od zbędnych idiotyzmów :)
        • ewa553 Re: Stare zdjęcia 01.01.15, 16:58
          jak zwykle (no, prawie) zgadzam sie z Toba, co wiecej: nie posiadajac potomkow identyfikuje sie z Toba.
          Mam dzisiaj dzien do porzadkowania potwornie zagraconych ksiazkami i papierami miejsc. Od paru miesiecy rzucam wszystko na rozne kupy porozmieszczane w najdziwniejszych nieraz miejscach. No i teraz plewie. Mam olbrzymia torbe papierow do wyrzucenia, typu wycinek z gazety, bo to musze koniecznie przeczytac. Zaraz ide po kontenerek z kolkami do piwnicy, aby wlozyc tam wysortowane ksiazki: przeczytane, ale nie budzace we mnie zadzy (rzondzy) posiadania. Mamy w lutym bazar dobroczynny, beda jak znalazl. No przejrzalam jeden z7 tgysiaca albumow z czasow przeddygitalnych i powyjmowalam - narazie rozne widoki wodospadow, sciezek i drzew. Przez 30 lat nie zagladalam, a wiec najwidocznie sa mi niepotrzebne. Jeszcze dlugo nie bede gotowa, ale poczatek zrobilam i jestem jakby lzejsza, pozbywajac sie troche balastu.
          • maria421 Re: Stare zdjęcia 01.01.15, 17:09
            Ja tez sie zaczynam pozbywac balastu ktory mi zalega w piwnicy.
            Raclette (kupiona kiedys na jakies mlodziezowe przyjecie) zabrala corka, juz mam odbiorce na frytkownice uzyta dwa razy i na elektryczna maszyne do krojenia wszystkiego- tak chleba jak i szynki parmenskiej.
            Nie mam jeszcze odbiorcy na plyte kamienna na ktorej sie smazy mieso , ani na zestaw do fondue. Jak nie znajde, to moze wstawie do sklepu z rupieciami.
            Czy to znak ze sie starzeje?
            • ewa553 Re: Stare zdjęcia 01.01.15, 17:19
              tak Mario. I to w zastraszajacym tempie:)
              • iwannabesedated Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 01:09
                Mnie się przypomina prababcia Zosia. Co niepotrzebnie zajrzała zbyt głęboko do króliczej nory i wskutek tego utraciła wiarę w Boga, zupełnie zresztą ni w cipę ni w oko, bo jak się ma konfrontacja z ekshumowanymi zwłokami brata, nawet dość przechodzonymi - do wiary - to ja kompletnie nie rozumiem. Zwłaszcza, że prababcia nie była ciemną masą, otrzymała jak na owe czasy dość przyzwoite wykształcenie, a mieszkając na wsi, też miała do czynienia z mięsem. Więc generalnie rzecz biorąc, to co zobaczyła nie powinno być zaskoczeniem. A było. Umysł ludzki dziwnymi i zagadkowymi wędruje ścieżkami. Kolejnym irracjonalizmem prababci, było wzięcie wszystkich rodzinnych fotografii i spalenie w piecu przy akompaniamencie burczenia, poniekąd słusznego, że "to wszystko trupy". Czego jej rodzina do tej pory nie może wybaczyć, bo były tam XIX wieczne fotografie dam w kapeluszach i inne świadectwa upadłego szlachectwa rodziny, na którym to punkcie rodzina, jak większość w PL, ma jakiegoś chorego jobla. Rodzina prababci więc za złe ma, niepomna faktu, że zaraz potem nastąpiła II wojna i wszystko dokumentnie szlag trafił, więc prababcia dając upust swej chuci jedynie przyspieszyła proces tego co i tak się miało stać.
                • narfi Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 04:42
                  Czyzbys wieszczyla jakis kolejny kataklizm? To moze od razu sie powiesic lub przedawkowac:)
                  czy tez okryc sie przescieradlem i juz zaczac sie czolgac na cmentarz. No, skoro i tak wszystko szlag ma trafic, to dlaczego sprawy nie przyspieszyc. Choroba popromienna podobno ma jakies skutki uboczne :) Powinny byc powszechnie dostepne poradniki typu DIY dla niemowlakow, jak szybko i bezbolesnie opuscic ten padol bolu i lez, bo przeciez i tak nic innego nas nie czeka.
                  Dotykasz tez innych spraw istotnych. Nawet jezeli upadle, to jednak zaprzeszle szlachectwo rodziny odcisnelo swoj slad na Twoich wlasnych genach. Istnieje wprawdzie olbrzymia ilosc publikacji twierdzaca, ze rodzimy sie z czysciutkim mozdzkiem, clean slate, tabula rasa, ale istnieje rownie olbrzymia ilosc publikacji, ktorych autorzy, rownie przekonujaco, twierdza, ze
                  takie poglady reprezentuja tylko ci, ktorzy na to zaprzeszle szlachectwo sie nie zalapali:)
                  Byc moze, ze namacalne dowody owego zaprzeszlego szlachectwa sa w pewnej mierze oznaka czy to snobizmu, czy to proba dowartosciowania sie w swiecie, w ktorym glownym atutem jest stan konta, a wszystkie inne wartosci sa zepchniete " to a distant second place or also runs" czerpiac ze slownictwa bywalcow torow wyscigowych:)
                  Moze jestem snobem, a moze sie chce dowartosciowac, ale ogladanie zdjec pradziadka objezdzajacego bryczka swoje "wlosci" zawsze jest najlepszym lekarstwem na, czasem mnie
                  ogarniajace, epizody melancholii:)
                  Przypuszczam, ze Twoja prababcie rowniez ogarnela melancholia czy tez inne wapory, kiedy palila te stare zdjecia, z pewnoscia potem tego zalowala, no ale kobiety kazdej generacji tak maja, w przeciwienstwie do.... :D
                  Tak, ze, nie pal tych zdjec. Posortuj, widoczki wypierdol do smieci, ale nawet tych zeswinionych kuzynow zachowaj i czesto im sie przypatruj. Nieoceniona pomoc naukowa jak odroznic ziarno od plewow. Podobno cechy charakteru odbijaja sie w rysach fizjonomii :)


                  • maria421 Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 09:15
                    Dobrze prawisz , Narfi.

                    Ja , co prawda, mam komu przekazac rodzinne fotografie, ale przeciez nie po to je trzymam. Ja je trzymam dla siebie, chociaz bardzo rzadko do nich zagladam. Nie obchodzi mnie, co moja corka z nimi zrobi po mojej smierci, choc jestem pewna ze czesc z nich, te z wlasnego dziecinstwa, zachowa.

                    Nie rozumiem tez , dlaczego zdjecia mialyby akurat byc wiekszym balastem niz np. ksiazki, ktore wiecej miejsca zajmuja. Moja corka raczej nie bedzie chciala czytac Sienkiewicza po polsku, wiec moglabym polskich klasykow wywalic na makulature. Ale na to jeszcze moze przyjdzie czas, ja sie jeszcze nigdzie nie wybieram, wiec niech sobie stoja na polce, im tam jest dobrze a i mnie jest z tym tak dobrze. Nie widze powodu dla ktorego musialabym sobie teraz zawracac sobie tym glowe.

                    • jutka1 Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 09:43
                      No ale co innego balast "fizyczny", a co innego balast emocjonalny, nie?
                      Książki, jeśli jest dla nich miejsce, niech sobie będą. U mnie co jakiś czas zaczyna brakować miejsca na półkach, wtedy oddaję niektóre do biblioteki publicznej, albo rozdaję znajomym.
                      Pozbywanie się balastu "przydasiów" (jak te nieużywane przyrządy do raclette np.) to też czynność fizycznie praktyczna. Chyba, że się cierpi na zbieractwo. :-)

                      Balast emocjonalny to zupełnie inna para kaloszy. Jeśli człeka coś uwiera, powoduje nieprzyjemne uczucia, to jest kilka metod. Jedna to wycięcie, odcięcie. Odcięcie się. Są rzeczy, których nie da się zmienić czy w których nie chce się babrać. Ciach.

                      Pamiętam, kilka lat temu przez rok chyba nie słuchałam skądinąd bardzo lubianej płyty Waitsa "Heart of Saturday Night", bo mi się kojarzyła z kimś, kto mi zrobił dużą przykrość. Więc odłożyłam na przysłowiową półkę, a po roku już mi się nie kojarzyło, tę osobę wycięłam z życia, a płyta wróciła.

                      Miewam też tak, że wywalam rzeczy, kojarzące mi się niedobrze z kimś tam, żeby nie dzielić z nimi przestrzeni fizycznej i emocjonalnej. Ciach. Won. Ciach.

                      Tak tylko sobie dywaguję, nie do końca w związku z fotografiami Stokrotki.
                      • maria421 Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 13:09
                        Rzeczy ktore sie absolutnie zle kojarza nalezy poslac do kosza, wyrzucic i nie recyclowac.

                        Balastu emocjonalnego nie wyrzuci sie jednak do kosza razem z przedmiotami. On sie musi w nas zasuszyc jak wrzod.
                      • iwannabesedated Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 13:15
                        Jezuzmaria, jak to dobrze prawi Narfi, Mario? Mamy przyspieszać proces i się wieszać? I co to ma do mojej babci Zosi? Mnie chodziło o bezsensowne pretensje rodziny ... a ci mi z jakimś kataklizmem... Bosz.... Co to ludziom po głowach chodzi. A w książkach to ja mam porządek idealny, ważne mam na półce ustawione kategoriami zrozumiałymi tylko dla mnie, przeczytane dobre lecz takie do których raczej nie wrócę - natychmiast oddaję, niedobre wykładam na klatce schodowej dla sąsiadów.

                        Pomysł zachowania facjat świńskich ku przestrodze, jest bardzo dobry, ale ja tutaj jednak liczę na moją pamięć, gdyż jestem pamiętliwa jak ta zaraza. Więc zdjęć trzymać nie ma potrzeby, zwłaszcza, że śladowa jest ich w sumie ilość.

                        Z emocjonalnym bagażem przyczepionym do rzeczy, no właśnie. Ja mam wrażenie, że do bałaganu zdjęciowego czy innego jest przyczepiony mój emocjonalny i mentalny bałagan. I że jakoś proces fizycznego porządkowania ułatwia wprowadzenie także pewnego porządku w głowie. Zdjęcia są do tego znakomite, bo przypominają ludzi i sytuacje, ale porządkowanie książek, dokumentów, ciuchów czy innych rzeczy - też w sumie może być. Dziwnych ustrojstw kuchennych o których pisze Marysia, nigdy nie posiadałam, broniłam się przed tym jak przed czarną plagą, więc nie mogę sobie dogodzić wyrzuceniem suszarki do zielonej sałaty, albo szatkownicy do kapusty, lub jajek bo nie mam i nigdy nie miałam.
                        • jutka1 Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 13:45
                          No bo właśnie: rzeczy fizyczne potrafią mieć w sobie i wokół siebie energię wpływającą na nasze emocje i dobrostan (lub złostan ;-) ). Kojarzą się z czymś lub kimś. Dlatego u mnie sprawdza się metoda cakcakcakwon, jeśli te rzeczy mają na mnie zły wpływ emocjonalny.
                          • iwannabesedated Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 13:57
                            Rzeczy to pryszcz i mięta z bobem, Pytuniu. Ludzie - to dopiero potrafią mieć. Ale to jeszcze pół biedy.... Najgorsze jest to, że zwykle się to okazuje w czasie przeszłym - dokonanym lub nie, czyli post-factum. Ot co. Tu jest ten hund begraben. Wtedy pozostaje jedynie usunięcie artefaktów, ale z pamięcią co? Taki w pamięci kwas? lub ferment? lub fetor? Co z tym zrobić? To jest dydlemat mój obecnie. Narfi radzi zachować ku przestrodze. No dobrze. Ale sytuacje nie są powtarzalne, i każdy paskud jest paskudny na swój odrębny sposób. No jakoś nie widzę robienia z mojej głowy miejskiej kartoteki policji. Ferment - no to może z tego być jakieś wino. W końcu. Za lat 100 czyco. Kwas - można od biedy w nim marynować jaja. Na twardo. Najgorszy chyba jest fetor czyli smród.
                            • jutka1 Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 14:13
                              Masz rację, oczywiście. Poza rzeczami jest to, co zostaje w nas samych. I Twoje dydlematy doskonale rozumiem, jo to zno, jo to mioł, tosomendy. :-/
                              • maria421 Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 14:47
                                Narfi dobrze prawi o pochodzeniu.

                                • chris-joe Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 20:03
                                  Bara bara i terefere. Z calego watku wysysam jedna madrosc/wisdom/sagesse/weisheit/sabiduria: wrocic do dawno rozpoczetego i rownie dawno przerwanego projektu skanowania smietnika.

                                  That reminds me (ta "sabiduria"): GDZIE JEST BLUES?
                                  • iwannabesedated Re: Stare zdjęcia 02.01.15, 20:10
                                    A wysysaj Waść co chcesz, natomiast Bluesowa kwestia mnie też zaprząta. Wątek okrzykowy zamieszczać już, czy się jeszcze strzymać?
                                    • blues28 Re: Stare zdjęcia 03.01.15, 15:48
                                      No zara!! Chwila!! O smietnikach mowa i blues wyskakuje jak diabel z pudelka?? Halooo!
                                      Czuje sie dotknieta do zywego!!!!

                                      Ale odkladajac obrazanie sie (sluszne i naukowe i przyslugujace mi jak psu zupa) na bok, to wisdom czy sabiduria jest taka, ze nie ma jedynie slusznej postawy wobec przeszlosci, pamiatek i innych etceter.
                                      Kazdy z tym robi co uwaza za stosowne: albo skladuje, skanuje i pietyzmuje, albo pali, wyrzuca i pobywa sie jak balastu.

                                      Albo, jak jak ja, pozbawiony jest opcji wyboru, bo wszystkie pamiatki, zdjecia, dokumenty, albumy splonely podczas pozaru domu rodzinnego. Zostal tylko popiól. To juz wiele lat temu, ale czasami jeszcze pobolewa :-(
                                      • jutka1 Re: Stare zdjęcia 03.01.15, 16:00
                                        Ojej, jaka przykra przykrość, Bluesie. :-((( To chyba najgorsze: być pozbawionym możliwości wyboru i decyzji, czy się chce skanować i przechowywać, czy wywalić fpisdoo.
    • swiatlo Re: Stare zdjęcia 14.01.15, 23:43
      Raz po raz wychodzi na internecie że ktoś znalazł jakieś zdjęcia z lat 60-tych, 50-tych, itd, i robią one furrorę na internecie.
      Kiedy robiono te zdjęcia to nie miały one wartości. Ot, jakieś tam uliczne fotki. Ot sklep, ot ulica, ot dom. Ten sklep, ulicę czy tramwaj miałeś wtedy na codzień, więc na cholerę ci zdjęcie tego tramwaju?
      Nagle teraz zdjęcia ulicy z lat 60-tych, nawet 70-tych, robią furrorę. Patrzysz jak się ludzie ubierali, jakie mieli fryzury, tych tramwajów już nie ma i nie będzie. Dom jest zburzony albo przeremontowany. Na zdjęciach które nie miały wartości przez pierwsze dziesięciolecia ich życia, nagle wchodzi się w magiczny świat który już nigdy nie będzie istnieć. Te zdjęcia są jedynym oknem w ten świat. Ten świat istnieje tylko dlatego bo te zdjęcia istnieją. Jak spalisz zdjęcia to spalisz ten świat.
      Zdjęcie mojej żony z wózkiem w Rembertowie lat 80-tych. Albo jakaś tam losowa fota ludzi w parku. Te główne obiekty schodzą na dalszy plan, bo nagle się okazuje że tło zdjęcia jest ważniejsze niż sam główny obiekt. Przyglądasz się wózkowi bardziej niż żonie. Zauważasz sklep warzywny w tle. O, cholera, faktycznie, był tam sklep warzywny. Przypominasz sobie właścicielkę, jak to byłeś wysyłany po dwa kilo kartofli z siatką w której była dziura i kartofle wypadały i potem ojciec cię opędzlowywał. I jak zlizywałeś śmietanę w drodze do domu.

      Widzisz starą drewnianą budę z napisem "Dziś Flaki". Teraz stoi tam nowoczesne osiedle mieszkaniowe. W tej budzie mieszkała baba która na okrągło trzepała ścierki z balkonu. A pod nią mieszkała rodzina pijacka z której dzieckiem chodziłeś do klasy. A potem ci ludzie zapili się na śmierć.
      A tutaj jest fryzjer! O, to on był tutaj? Zaraz koło poczty! No jasne! Cała klasa na komendę szła do fryzjera który rozumiał tylko jedno: z przedziałkiem na krótko. Wtedy życie towarzyskie się przeprowadzało do tego fryzjera. Co więcej, na znaku widać nazwisko fryzjera. Wtedy to nazwisko nic nie znaczyło, a teraz otwiera ono cała historię.

      Nie zabijaj tego świata. Nie zabijaj tego fryzjera.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka