Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 292 :-)

06.02.15, 07:33
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy :-) 06.02.15, 07:34
      • Re: O pierdułach
    • jutka1 Luizo 06.02.15, 07:35
      Wklej proszę jeszcze raz zdjęcie tego basenu z falami, bo coś mi się nie udało przekleić :-(
      • luiza-w-ogrodzie Basen z falami 06.02.15, 07:52
        Na zyczenie Jutki:
        https://www.smh.com.au/content/dam/images/3/6/j/e/s/image.related.articleLeadwide.620x349.36jer.png/1412736325483.jpg

        Nasi meteorolodzy zapowiadaja powrot lata, w niedziele 33 a potem przyjemne 29 co najmniej przez 10 dni. Plaza i podlewanie ogrodu,inaczej tego nie widze... Moze nawet odwiedze oceaniczny basen z tego zdjecia :)

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
        Jak gadać z królikami
        • blues28 Re: Basen z falami 06.02.15, 09:12
          Cudne to zdjecie! Imponujace!
          Luizo, owocnej wspólpracy z gmina! To baardzo dobry sposób na spokojne wyplyniecie na szersze wody. Szalenie sie ciesze i trzymam kciuki!!
          A jak sie naradzisz z rodzina to daj cynk urbi et orbi, bo tu wiecej chetnych na spotkanie z Toba :-)
          • luiza-w-ogrodzie Re: Basen z falami 06.02.15, 10:16
            Bluesie, przyznaje sie bez bicia ze zdjecie nie jest moje, tylko z gazety. Ja musze sobie kupic statyw i wtedy bede sie czesciej oddawac zajeciom fotograficznym, bo strzelanie z reki nie zawsze dobrze mi wychodzi, jesli chodzi o techniczna jakosc. Szczegolnie gdy zaloze ciezkie obiektywy, reka mi mdleje a i oddech trzeba wstrzymywac...

            Bluesie, pieknie ze wspomagasz przyjaciolke w trudnej sytuacji, tylko nie daj sie zdolowac, OK? Posylam ciepelko, ktorego za chwile bedziemy miec w nadmiarze.

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
            Jak gadać z królikami
    • jutka1 TGIF !!! :-))) 06.02.15, 07:49
      Te wykrzykniki oddają moje nastawienie do nadchodzącego weekendu. :-)))
      Uffffff, co za tydzień.

      Piątek zapowiada się dość napakowany. Mam serię spotkań, między którymi piszę i wysyłam, a jeszcze obiad mam na zewnątrz i trzeba będzie dojechać. No, ale jutro so-bo-ta! :-)

      Miłego dnia :-)
      • blues28 Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 09:17
        Zimno i tyle w temacie.

        Ja chwilowo nie mam nic do dodania, bo straszny "shit happens" mojej przyjaciólce i mam pustke w glowie :-(

        No to milego weekendu!
        • ewa553 Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 09:38
          Kochani, musicie wybaczyc prowincjuszce z Katowic. Oczywiscie tkwi w mojej glowie ta Grzybowska, bo Getto!!!
          A ze nie pamietalam czy Getto bylo w centrum, to juz wybaczcie. Mam przed oczyma te okolice, ale ich na mapie nie potzrafie umiejscowic. Tak wiec wiem z czym kojarzylam. Dziekuje Wam za pomoc, opierdol wybaczam.
          • iwannabesedated Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 13:00
            Heh, zwal to na Eisenhowera...

            U mnie pieski dzień, bo mi pies z nieznanych powodów pół nocy rzygał, a teraz leży smętnie :(((

            Zaraz przyjedze Fed i go wieziemy do wraczy. Kurwa :(((
            • maria421 Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 13:10
              Jest slonecznie, ale wieje lodowaty wiatr. Dobre nowiny- nie pamietam kiedy tak tanio beznyne tankowalam.

              Trzymam kciuki za Tofika, niech sie dobrze wykuruje.

              A teraz lece do roboty. Pa!

              • jutka1 Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 19:26
                Zmarzłam w drodze powrotnej jak nie wiem nawet co czy kto. Dżizas. BRRR. :-(((
                I po drodze uknułam plan, że jutro będę cały dzień leżeć i nierobićnic. Nic, nada, nothing, rien, niente. Zero. Leżeć na kanapie i patrzeć w sufit. :-D
                Marzenia. :-)

                No nic. Dochodzę do siebie, weekend naprawdę planuję luźny i powolny.
          • jutka1 Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 19:17
            Za opierdol przepraszam. :-)
            • ewa553 Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 19:25
              wybaczam, bo mam dobry charakter:)
              • jutka1 Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 19:27
                :-)))))))))))))))
                • iwannabesedated Re: TGIF !!! :-))) 06.02.15, 20:15
                  Generalnie, to nazwa Centrum, jest stosunkowo niedawna i na dodatek różnie rozumiana. Moi Dziadkowie używali Śródmieście. O centrum się pytali przyjezdni :) Zwykle im chodziło o Domy Toawrowe na tzw. Ścianie Wschodniej. Potem była przez kilka lat gmina Warszawa Centrum. W takim rozumieniu, Centrum jako skrzyżowanie Marszałkowskiej i Jerozolimskich - no to Grzybowskiej tam nie ma. Grzybowska jest w centrum Śródmieścia :)
    • jutka1 Sobota 07.02.15, 08:58
      Za oknem -2C, resztki śniegu.
      Czuję się trochę zmęczona, mimo ośmiu godzin snu. No nic, jutro będzie lepiej. :-)

      Ciągle planuję powolny i zrelaksowany dzień, minimum wyjść i maksimum odpoczynku. Mam furę prasy do przeczytania, dobrą książkę, żarcie w lodówce, więc jestem w pełni przygotowana na moszczenie się w czterech ścianach. :-)

      Miłej soboty :-)
      • maria421 Re: Sobota 07.02.15, 09:46
        Oslepiajace slonce, ale rano termometr pokazywal minus 6 stopni.

        Zebralo mi sie dzisiaj na wywalanie starych rzeczy, wywalilam tyle, ze w koncu musialam sobie dac na wstrzymanie :)

        Milego dnia!
    • maria421 "Czlowiek z nadziei" 07.02.15, 13:27
      czyli film o Walesie widzieliscie?

      Ja ogladalam wczoraj w telewizji, w RAI3 , we wloskiej wersji.

      Obejrzalam z zaciekawieniem, bo to przeciez film o czasach ktore osobiscie przezylam, to byly moje ostatnie lata w Polsce, ale czy tak czy inaczej ten film jest okropny, denny. Zastanawialam sie co moze z niego przecietny Wloch, szczegolnie z mlodego pokolenia zrozumiec i szybko doszlam do wniosku ze nic, niente!

      • ewa553 Ida 07.02.15, 13:53
        no dobrze, w obliczu miedzynarodowych peanow mialam tego tematu nie poruszac, ale Twoj post Marysiu mnie jednak "sprowokowal". Otoz to pytanie co Ty sobie zadalas, postawilam sobie po obejrzeniu Idy. Zastanawialam sie co w tym filmie tak zachwycilo zagranice? My, dobrze, ja znam realia, znam polityczna sytuacje tamtych lat. Nie z autopsi, na to to nawet ja jestem za mloda. Ale przeciez o tym wszystkim w normalnych domach sie rozmawialo, do tego moi rodzice pracowali dla wymiaru sprawiedliwosci (Zaklad Poprawczy), wiec wiem po prostu. Ale bardzo bym chciala aby mi jakis Amerykanin czy Francuz powiedzial dlaczego tak a nie inaczej ten film odebral.. Mogloby sie okazac, ze patrzac na ten sam film widzielismy dwa rozne filmy.
        • maria421 Re: Ida 07.02.15, 14:48
          Nie widzialam "Idy", wiec trudno mi cokolwiek powiedziec, jednakze roznica miedzy Ida w filmem o Walesie jest jednak taka, ze Ida jest fikcja, a film o Walesie ma byc dokumentem historycznym.
          Podobno glowna bohaterka "Idy" jest doskonala, w filmie o Walesie nie ma wlasciwie zadnego blysku aktorskiego. Wiecej - w scenie wywiadu z Fallaci jest puszczony glos samego Walesy, nie wiem czy z oryginalnego nagrania czy nie. Trudno ten jego belkot zrozumiec. Wloska aktora grajaca Fallaci jest doskonale "zrobiona na Fallaci", ale to jest chyba jedyny przeblysk w tym filmie.
          • iwannabesedated Re: Ida 07.02.15, 15:31
            Fenomenu dlaczego akurat coś, a nie coś innego porusza ludzi, oraz dlatego ten czy inny film czy książka nagle się staje jakimś nieprawdopodobnym hitem, a inna, często o niebo lepsza - przemija bez echa - to już rozmawialiśmy kilka razy. Nie do pojęcia ani nie do wyjaśnienia ...

            Pies pomalutku się poprawia, zjadł dwa małe porcyjki, był na krótkim spacerku. Leży na kanapie otulony kołdrą i łypie na mnie z wyrzutem. W momencie jak się zabiera za swoje stare numery, patrzenia na mnie jakbym była winowajcą całego zła świata, a on - niewinną tego zła ofiarą - to już wiem, ze się ma ku lepszemu.

            I właściwie wypadałoby pójść do Dedalusa i uświętować imieniny jak trza, kupnem Cmentarza w Pradze Umberto Eco, a potem się zagłębić w fotelu w ulubionej kawiarni pożytkując zarazem książkę i ciasto marchewkowe, ale jest okropnie zimno i piździ. Więc leń ogarnia.

            Kilka dni temu jak to ciasto ostatnio zażywałam sobie, to stoliki obok zajmowały dwie grupy ludzkie, wyglądające na znajomych albo z pracy, albo po linii zawodowej, wszyscy tak na przełomie 20/30 i prowadzili rozmowy tak kompletnie drętwe i ogłupiająco nudne, że aż zamarłam w podziwie. Nadmieniona tutaj już obsługa (tzw. primadon) zawarła natomiast przymierze z inną obsługą, równie ciekawą. Druga obsługa była monumentalną jednostką płci (chyba żeńskiej) gdzie dość solidna góra była niejako wciśnięta w jakiś kompletnie nieokiełznany gabarytami dół. Zakończony małymi stópkami. Dłonie także drobne. Przymierze polegało na tym, że interesujących panów obsługiwał primadon. Resztę, brzydkie chłopy, baby, ludzi z dziećmi - ona. Ona także zbierała z sali brudne naczynia. Co on jej rekompensował łaskawie z nią rozmawiając i obdarzając spojrzeniami oraz uśmiechami. Mnie ta istota żeńska zafrapowała sprawnością z jaką manewrowała dolną częścią swojego ciała na małych stópkach - pomiędzy dość gęsto ustawionymi i obsiedzianymi ludźmi stolikami. Jak halsująca karawela to wyglądało, bardzo imponujące. Aha, na Chmielnej znowu był ten kontrabasista w okularach od Armaniego, więc znowu mu wrzuciłam pieniążek, otrzymując w zamian uśmiech i chyba mrugnięcie okiem (a może to tylko łysnęło szkło w okularach).
            • ewa553 Re: Ida 07.02.15, 15:41
              jestem pewna, ze puscil Ci oko!
              • iwannabesedated Re: Ida 07.02.15, 15:47
                No wiesz, też tak sądzę :D

                Nawet na pewno puścił ...
    • maria421 Moja walka z pancerna butelka 07.02.15, 14:59
      Czasami lubie sobie dolac do wody mineralnej gazowanej troche syropu z czarnego bzu, tak dla smaku.
      Wzielam nowa butelke, i zaczelam odkrecac plastikowa zakreteke. Najpierw golymi rekami- nic. Potem przez scierke- nic. Ani wte ani wewte. Wzielam wiec nozyce , takie co maja tez pare innych funkcji , rowiez odkrecanie nakretek, nozyce sie wciely w plastik, plastik ani drgnal. Wykoncypowalam sobie ze moze dziure zrobie na nakretce, zeby przez nia ten syrop wylecial, w tym celu wzielam korkociag, ale ten sie zeslizgiwal, nawet na pol milimetra nie dal sie wbic w plastik. Wiec potem wzielam noz japonski, najostrzejszy jaki mam i chcialam tej nakretce sciac leb. Nic. Wiec ja z boku zaatakowalam, syrop zaczal ciec moczac mi i lepiac rece, ale nakretka nie puszczala. Az ja tym nozem przecielam od gory do dolu czy odwrotnie i wreszcie, wreszcie zakretka puscila. Strasznie sie ta batalia zmeczylam.
      • ewa553 Re: Moja walka z pancerna butelka 07.02.15, 15:01
        mam nadzieje ze Ci porzynajmniej smakowalo?
        • maria421 Re: Moja walka z pancerna butelka 07.02.15, 15:11
          Ewa, po tej walce bylam tak zsapana, ze wszystko by mi smakowalo, byle by sie do picia nadawalo :)

          • minniemouse Re: Moja walka z pancerna butelka 11.02.15, 09:05
            cos ty kobieto wyprawiala, a wystarczylo potrzymac korek pod goraca woda z minute i ubrac rekwiczki gumowe ... no to nastepnym razem cokolwiek by to nie bylo, ta rob!

            Minnie
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 292 :-) 07.02.15, 15:58
      nie moge sie zabrac do wykonania terminowej roboty. Nic nie jest w stanie mnie zmobilizowac. Nawet fakt, zeby mi sie te pieniazki przydaly. Jakas ogolna niemoc. Siedze jak debil przed compem, gram w karty i czekam az ktos napisze cos fajnego znowu. Chyba sie poplacze.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 292 :-) 07.02.15, 19:03
        A kiedy masz termin?
        Współczuję, znam doskonale ten stan ducha :-/
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 292 :-) 07.02.15, 20:25
          termin juz dawno minal...dostalam ostatnie powazne ostrzezenie..
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 292 :-) 07.02.15, 20:28
            Współczuję...
            • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 292 :-) 07.02.15, 20:59
              O kurwa! Ewunia, współczuwam. Idź na szybki spacer. Albo inną czynność fizyczną wykonaj. I usiądź znowu.

              Przypomniały mi się lata jako mentor kursów komputerowych i te desperackie telefony po nocy - Pani Doroto! Nie mogę zacząć! Mile wspominam ten aspekt pracy. Bardzo satysfakcjonujące, jak się udało kogoś "uruchomić" :) Zwykle się udawało. Ale na każdego działało co innego, każdy miał inny guzik.
    • jutka1 Niedziela 08.02.15, 09:47
      Rano świeciło słońce, ale już się zachmurzyło. -1C.

      Plany na dziś typowo niedzielne, czyli odpoczynek plus niedzielny obiad. U przyjaciółki tym razem. A po powrocie będę czytać. I o. :-)))

      Miłej niedzieli :-)
      • maria421 Re: Niedziela 08.02.15, 10:17
        Gosci na obiad zaprosilam, ale tym razem nie bedzie prosto i po domowemu.
        Bresaola jako antipasto, potem lasagne, na koniec sery.

        Milego dnia :)
        • maria421 Re: Niedziela 08.02.15, 17:04
          Goscie poszli. Matkobosko, za duzo wina wypilam.....
          • ewa553 Re: Niedziela 08.02.15, 17:49
            to jest ta przyjemnosc jak sie gosci podejmuje: nie musisz nigdzie jechac, wiec mozesz sie delektowac do woli winem.
            Bresaole podalas z parmezanem? Wlasnie przeczytalam w guglach ze tak sie podaje. Nie znalam tej szynki.
            • maria421 Re: Niedziela 08.02.15, 18:45
              Bresaole podalam ze zmielonymi orzeszkami piniowymi, oliwa i cytryna. Oczywiscie sol i pieprz do tego.
              • iwannabesedated Re: Niedziela 08.02.15, 20:49
                No dobra, skoro można tutaj o żarciu, to ja też. O ludzież wy moi... o bogowie... o błogości...

                Oczywiście nie śmiem tutaj konkurować z tuzami frakcji bezglutowej, których dokonania na tym polu są zaiste imponujące. Aczkolwek, było to już ponad rok temu, kiedy najlepsze pierogi ruskie świata niemal nie wysłały na tamten świat, musiałam, z pewną nieśmiałością, zgłosić mój drobny, bagadelny akcesik do tego szacobliwego grona. Któremu to się oczywiście nawet do czubków włosków na pośladkach nie podmywam do czegokolwiek, lecz jednak, zmuszona fanaberiami organizmusu, się w ten trend wpisuję.

                Przypadłości mojej kudy tam do spektakularnych omdleń, medialnie nośnych hospitalizacji, rozdęć zeppelinowych, pierdzeń niszczących wszelkie życie i ekosystemata jak rzucona zdradliwie i znienacka bomba atomowa, wypróżnień jak eksplozja w fabryce płynnej czekolady, rujnujących życie bóli prawie porodowych lecz bez dającego nowe życie efektu, lub gorzej jeszcze obstrukcji o solidności fundamentów berlińskiej wieży radiowej lub wysokościowca w Kuala Lumpur. Lecz jednak, mimo to, odmiana wszawa, niepozorna, zmusiła mnie do ograniczenia spożywania pieczywa, a już szczególnie białego, do zaniechania jedzenia pizzy, oraz, gorzej jeszcze - pasty. Po to aby sobie móc jednak pozwolić na poranną kanapkę, bo bez porannej kanapki ja się czuję wyabstrahowana ze świata, oderwana od historii, tradycji, korzeni, od samej siebie wręcz. Oczywiście mężne trwanie w tych ograniczeniach zezwala na od czasu do czasu pofolgowanie sobie w miarę bez konsekwencji i zeżarcia jakiejś całkowicie boskiej pizzy, lub dość często zeżeranie marchewkowego ciasta, no ale jednak.

                I tutaj nadciąga oczekiwane clou, mianowicie wybrawszy się dzisiaj do Biedronki odkryłam makaron penne kukurydziany. Bez przekonania, na próbę - nabyłam go. Ugotowałam. Skosztowałam. Po czym błyskawicznie dorobiłam sos pomidorowo bazyliowy. Pokroiłam czarne oliwki w krążki. Ser typu roquefort starłam na tarce. Rozgrzałam piekarnik. Ugotowane penne wrzuciłam na naczynie żaroodporne, polałam sosem, posypałam oliwkami, gdzieniegdzie umieszczając cudowne mule z puszki Plaza del Sol, na wierzch posypałam wiórkami sera, wsadziłam do piekarnika, zapiekłam, wyciągnęłam z lodówki dobrze schłodzone Orvietto Classico, otworzyłam, nalałam słuszną bombkę, wyciągnęłam danie z piekarnika, i w pierdoli, za przeproszeniem, am i umarłam. Aha, przedtem zeżarłam jeszcze wspaniale dojrzałe mango na deser.

                O ludzie! O bogowie! Raj! Cudowność! Niebiosa się otwarły przede mną bo to penne kukurydziane ze wszchemiar zjadliwe i zacne jest, i moje życie teraz się umaiło możliwościami typu penne aglio olio z cudną oliwą co ją dostałam w urodzinowym prezencie, lub pomodoro, lub innych możliwości lubieżnych kulinarnych sto, co zamknięte były przede mną jak dupa królewny w pasie cnoty przed urodziwym rycerzem z pięknym penisem.
              • jutka1 Re: Niedziela 08.02.15, 20:49
                Kocham bresaolę w tej kombinacji. :-)

                Ja zaś - w odróżnieniu od Marysi i marysinej "konsumpcji" - tak się najadłam, że chyba przez dwa dni nie będę mogła nic większego spożyć. ;-)))

                Jaka szkoda, że weekend się kończy... Tym bardziej, że jutro będzie w robocie Sajgon z Kongiem, już to wiem. Ech.
    • ertes Deszcz 08.02.15, 22:37
      Teskni mnie sie za deszczem... Dzis 26C, slonce...
      Mielismy najabardziej suchy styczen w historii. Zeby tak choc troszke:)
      • jutka1 Re: Deszcz 09.02.15, 07:57
        Deszczu nie, ale trochę śniegu mogę podesłać. :-)
    • jutka1 Poniedziałek, śnieg 09.02.15, 08:09
      Od wczoraj prawie non-stop pada śnieg. Teraz prószy. Ładnie jest. :-)
      Dzień zawodowy zapowiada się dość intensywnie.

      Miłego poniedziałku :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek, śnieg 09.02.15, 08:58
        Poniedzialek. Jest sucho. W nocy jeszcze suszylo, ale juz nie suszy ;)

        Milego dnia :-)
        • iwannabesedated Re: Poniedziałek, śnieg 09.02.15, 12:49
          Śnieg, sreg.... człowiek tutaj doznał umarł i się wznósł ku niebiosom, a potem zmartwychwstał w nowym, lepszym, świecie, gdzie istnieje kukurydziane penne, a tutaj nic. Nikt. O śniegu pieprzą, a ten - że mu sucho. Eeeee..... Jakaś tradycja tutaj jest ignorowania spirytualnych epifanii... To pewnie zmowa jakaś.
          • ewa553 Re: Poniedziałek, śnieg 09.02.15, 18:54
            no, ja tu widzialam mase produktow bezglutenowych, jak sie odwiedzin uczulonych spodziewalam. Odwiedziny sie nie odbyly, sama te nudle zjadlam i byly smaczne. Nie wiem czy byly z kukurydzy, chyba nie, bo ciemniejsze. Ale nie dziw sie, ze mnie takie cuda nie dziwia:) Ale oczywiscie ciesze sie z Toba, ze mimo nietolerancji mozesz sobie takie pychotki gotowac.
          • jutka1 Re: Poniedziałek, śnieg 09.02.15, 19:05
            Oj. Ja dopiero teraz przeczytałam Twój wpis! :-)
            Jak się ma restrykcje, to znalezienie takiego zastępnika to boska boskość. Congrats. :-)
            Też te penne wypróbuję, a co. :-)
            I już wiem, co Ci kuchnia wyda na stół następnym razem, hahaha :-)))
          • roseanne Re: Poniedziałek, śnieg 09.02.15, 20:01
            przy abstynencji makaronowej kukurydziany mocno poprawia samopoczucie, ale do nirwany doprowadza mieszanka - ryz bialy i brazowe, kukurydza i quinoa - taki mam, dostepny w supermarketach zwyklych

            rozumiem epifanie :)
            • chris-joe Re: Poniedziałek, śnieg 10.02.15, 00:48
              Jezuniu! Bezgluten sie przelewa i zawala caly uniwers! Moje vermonckie kolezenstwo tez bezglutowe z nagla... :))) I mnie tam maglowali, zameczali, sie naprzykrzali, ze tez sie musze nawrocic. No, nie wiem, pomyslimy, obgadamy.

              Rose, moze w najblizszy weekend wpadlibyscie?

              Poza tem, weekend szalenie przyjemny. Pogoda w VT ta co w domu, ale przynajmniej bezwietrznie, bo Stowe jest wsrod gor. A w Montrealu pizdzi i wyje, ze jezusmaryja!

              W sobote na biegowki sie wybralim, ktory to sport 'uprawialem' ostatni raz ponad 3 dekady temu w PRL. Wiec milo mi bylo stwierdzic, ze tego sie prawie nie zapomina. Jak nart.

              Oczywiscie, przed moim niedzielnym powrotem walnal snieg, wiec pekaes z Bostonu do Montrealu dotarl do VT z 2-godzinnym opoznieniem. Za to Braz sie najpewniej wypaca w krotkich majtasach na Florydzie. Ale do czasu, wraca jutro wieczorem i to nie bedzie mu mile ;)
              • roseanne Re: Poniedziałek, śnieg 10.02.15, 02:41
                z tym bezglutem to jest tak, jesli nie masz wskazan medycznych to sobie oszczedz
                sam wiesz, jakie to uciazliwe dla ofiary i otoczenia :-)

                co do weekendu sie zobaczy, jak m sie pojawi w domu i pogadamy
    • jutka1 Wtorek, deszcz 10.02.15, 09:10
      Po śniegu ani śladu, pada deszcz. Brrr.
      Całe szczęście, że dzisiaj pracuję z domu, przynajmniej nie muszę się wystawiać na wilgoć. Brrr.

      Brrrczenie brrrczeniem, a tam walizki same po peronie, więc siadam do pracy. :-)))

      Miłego dnia :-)
      • blues28 Re: Wtorek, deszcz 10.02.15, 10:47
        U mnie slonce i rzesko, a nawet wiatr z pólnocy zlagodniel nieco i nie wgryza sie do kosci. Odpowiednie sluzby dokopuja sie do nieszczesników odcietych od swiata poteznymi opadami sniegu. I to Hiszpania, panie!!! Zas z macierzy donosza, ze dziatwa nawet na sankach pojezdzic nie moze, bo sniegu (na Wybrzezu) nie ma, nie bylo, bo to co raz spadlo to zaraz zniklo i sie nie liczy.

        Mam w rodzinie, w najmlodszym pokoleniu bezgluty, wiec rozumiem fetowanie trafienia na cos pozywnego i smacznego na dodatek. Czasem sciagam pomysly od Rose. Dzieki Rose :-)

        Zamiast kontynuowac o makaronach, ja poprosze Stokrocie o update w sprawie Tofika. Jak sie stworzenie ma? Lepiej mu troche? Lezy mi ono mocno na sercu na swojej baraniej skórce!

        U mnie weekend byl wielce turystyczny i, mimo chlodu, caly czas na miescie, bo byla kolezanka z Andaluzji, to ja fetowalysmy. Wzdluz i wszerz Malasaña, la Latina, Huertas, Lavapies, wracajac na Plaza Mayor i Madryt Borbonów w ogóle. Zaliczylysmy w teatrze "Los cuentos de la peste" czyli mocno dowolny pastisz Dekamerona zrobiony przez Mario Vargas LLose i nawet grany na scenie przez samego Vargas LLose ( w szerokiej obsadzie aktorskiej). Bardzo udany wieczór.
        Wczoraj po gremialnym lunchu z sobremesa w Bellas Artes odstawilismy amige na Ave (tutejsze Pendolino) i pojechala se komfortowo do domu.

        Ewciu, w nagrodach filmowych hiszpanskich (Goya 2015) i brytyjskich (Bafta 2015) Ida wygrala w kategorii najlepszego filmu zagranicznego. Chyba tez wygrala Golden Glob, ale nie jestem pewna. Tu wspominano absolutne mistrzostwo w odtworzeniu lat 60, rewelacyjna estetyke (autor fotografii tez zostal nagrodzony), powsciagliwosc w przedstawieniu dramatu ludzkiego i znakomite kreacje aktorskie. Tyle krytycy. Sprawdzic nie moge, bo Ida tu nie szla.
    • jutka1 SYF 11.02.15, 00:05
      ŻD został obrabowany.
      Ja pierdolę. Pardon.

      Mam ochotę złożyć podanie o pozwolenie na broń palną :-(((((((((((((
      • chris-joe Re: SYF 11.02.15, 00:21
        O kurwa! A ty w Warszawie, nawet nie wiesz, co zapierdolili... Musisz wrocic, jakis protokol spisac, oszacowac straty... jezu... Oczywiscie jestes ubezpieczona? W morde... sie lacze, Jutka. Dramat.
      • roseanne Re: SYF 11.02.15, 01:32
        o cholera!

        wspolczuje
        • minniemouse Re: SYF 11.02.15, 02:34
          przepraszam, kogo obrabowali bo nawet nie wiem komu wspolczuc niemniej wspolczuje,
          obrabunek rzecz nieprzyjemna :(

          M
          • roseanne Re: SYF 11.02.15, 04:44
            zd to forumowa ksywa stalego lokum Jutencji
            • maria421 Re: SYF 11.02.15, 08:20
              O kurde! Jutka, serdecznie wspolczuje i ma nadzieje ze dorwa tych sukinsynow zlodziei.

              Trzymaj sie.
              • minniemouse Re: SYF 11.02.15, 09:01
                Oh to faktycznie SYF.. a Jutka zdaje sie daleko od domu. co za cholerski babol sie przydarzyl
                niech to... :(

                (dzieki Rose)

                Minnie
                • blues28 Re: SYF 11.02.15, 10:17
                  Jutka, glebokie wyrazy :-(( Strasznie przykro :-((
                  To nie tylko ewentualne straty materialne, to uczucie pogwalcenie bezpieczenstwa w pieleszach domowych :-(((
                  Sciskam mocno!!
                  • ewa553 Re: SYF 11.02.15, 12:30
                    no kurna, to okropne Jutus. Ale dom bez obsady jest zawsze pokusa dla zlodziei. Wszedzie. Tu tez.
                    A jeszcze jak motloch wie ze to u Chrancuski, to wiadomo. Alarmu nie masz, a to fatalnie. Napisz co dalej.
                    • iwannabesedated Re: SYF 11.02.15, 14:25
                      Współczuwam Pytonku. Na pohybel chujozie.

                      Obrabowywane też bywają domy z obsadą. I z alarmem. To się niestety po prostu zdarza. Oczywiście zabezpieczać się trzeba.
    • iwannabesedated Niefortunne podrywy... 11.02.15, 21:53
      Dzisiaj dzień jakiś płaczliwo-bezsensowny. Na szczęście nabyłam sobie już Cmentarz w Pradze i się zaczytuję do wybałucha, na pohybel chujozie wszelkiej, złej pogodzie, brzydkim bliźnich uczynkom, okropnym zapachom, złośliwym starcom, strachom przed czymś-niewiadomo-czym oraz niedobrej wędlinie.

      W takim mniej więcej całokształcie udałam się ja do pobliskiego marketu w celu zakupu ryżu, chleba, warzyw dla psa oraz Namysłowskiego piwa, i tam między półkami oraz przy kasie padłam ofiarą usiłowań podrywu. Jeden podryw na chama z bachorem, czyli stałam przed półką z waflami ryżowymi ja, na to na plecy mi wlazł jakiś pan, potem pod pachę mi wlazł, a bachor od tyłu się pod kolanami pałętał, tak, że chcąc się cofnąć, prawie fiknęłam kozła, a gdy z przerażeniem uchodzić chciałam, pan zrobił szybki obrót chyba aby mi zatarasować drogę niesionym pod pachą dziecięcym rowerkiem, lecz zamiast - mnie tym rowerkiem pierdolnoł w krzyże. Kurwa mać. Ludzie powinni szlifować swoje techniki podrywcze, żeby przynajmniej ofiar w ludziach nie było.

      Spieprzyć mi się jakoś udało, i już przy kasie odetchnęłam z ulgą, bo się bałam że obachorzony opresor się za mną w kolejce ustawi, ale nie. Za mną się ustawiła jakaś babcia. Już cała byłam elektryczna i zajeżona, gdy się trafił incydent numer dwa, mianowicie jakiś pan, nawet przystojny, nie powiem, usilnie mnie zaczął namawiać, abym sobie na karcie jego punkty zakodowała, a jak rzekłam, że karty nie używam, to chciał mi scedować swoje naklejki na garnki, bo powiedział, że on garnki ma, więc nie potrzebuje, i wszystko byłoby mniej lub więcej, ok, nawet więcej, bo pan był dość w moim typie nawet. I skłonna była bym przymknąć oko nawet na fak, iż w kieszeni szybko skrzętnie ukrył zakupionego właśnie mega-żelka w kształcie ośmiornicy. Ale... ale ... ale.... Cała ta rozmowa się odbywała za pośrednictwem pani kasjerki, do której się zwracał, czy aby ja nie chcę punktów (ta Pani) albo może ja (ta Pani) skorzysta z naklejek, czyli podryw by proxy, i w tym momencie zauważyłam iż niezwykle nieatrakcyjna obsługa się do podrywu poczuła i się cała cyrwuna robi, zaczyna jąkać się, i chyba zaraz zemdleje z wrażenia, i się niejako debilnie w tym trójkącie poczułam (no i ta ośmiornica do tego... )

      Panowie, taki odzew tutaj w kosmos pozwalam sobie wysłać, szlifujcie swoje techniki podrywcze... Na litość boską... To tak być nie może.
      • morsa Re: Niefortunne podrywy... 12.02.15, 00:08
        Pewna jestes ze to podrywy byly?
        A u mnie nic ale to nic sie nie dzieje...
        No moze troche: udalo mi sie "wyludzic " 3 tygodnie urlopu,
        Bylam na badaniach i jest bez zmian (Hurrrra!)
        • iwannabesedated Re: Niefortunne podrywy... 12.02.15, 00:18
          Hm, no tak mnie jakiś czas temu objaśniono ten fenomen, że jak facet nagle mnie oblega fizycznie, dyszy w kark, napiera, okiem łypie, składa bez sensu stek propozycji, werbalnie zahacza, zagaduje, i w interakcje rozliczne wciąga czasem z użyciem osób trzecich i przedmiotów - to nie jest to gburowatość, chamstwo, zez, ani atak niezborności fizycznej - tylko podryw. Mnie się także w to wierzyć nie chciało, ale tak jednak mi wyłożyły osoby zaufania godne i to nie jedna, lecz kilka. Więc musiałam uznać to za fakt, chociaż samej mnie się to idyotyczne kompletnie wydaje.


          3 tygodni urlopu gratuluję, napisz koniecznie jak je zamierzasz spędzić!
          • maria421 Tlusty czwartek 12.02.15, 09:02
            Podrywanie Doroty przypomnialo mi moja corke z lat przed-nastoletnich. "Mama, D. to sie chyba we mnie zakochal, bo jak nie to dlaczego mnie gazeta po glowie walil?" :-)

            Przejelam sie tym, co sie Jutce przytrafilo, czekam niecierpliwie na jej raport.

            Dzisiaj tlusty czwartek, wiec kupie sobie jakies paczki:)

            Milego dnia.

            • ewa553 Re: Tlusty czwartek 12.02.15, 14:06
              Morso, gratuluje urlopu i stanu "bez zmian".
              Dorotko, perzyklad podany przez Maryske udowadnia ze jednak bylas podrywana:)
              Maryska, Ty jestes w Niemczech wiec zaden tam tlusty czwartek, tylko Weiober Fastnacht, a wiec musisz udac sie miedzy ludzi zabierajac z soba nozyczki celem obcinania facetom krawata!!!
              • ewa553 Re: Tlusty czwartek 12.02.15, 14:07
                pjenkne!
                aszdziennik.pl/114455,merkel-i-hollande-oszukani-metoda-na-wnuczka-byli-przekonani-ze-oddaja-ukraine-8-letniemu-siostrzencowi
    • jutka1 Czwartek 12.02.15, 14:56
      Wczoraj lokalna policja złapała skurwysynów i mają ich w pierdlu.
      Mieli przy sobie mój zegarek od chanela razem z paryskim certyfikatem autentyczności i oryginalnym etui. I dzięki temu wpadli, bo policjanci już wiedzieli, jak wygląda mój zegarek.
      Reszta rzeczy, niestety, już gdzieś w świecie u paserów. :-(

      Spędziłam cały poranek na warszawskiej komendzie policji, składając zeznania jako osoba poszkodowana. Lista skradzionych rzeczy, wyceny, podpisy srysy dupisy. :-)
      Z ubezpieczycielem będę się motać w przyszłym tygodniu, jak zjadę na miejsce.

      A za oknem szaro i buro.
      • roseanne Re: Czwartek 12.02.15, 15:03
        no, choc tyle..

        trzymaj sie
      • maria421 Re: Czwartek 12.02.15, 15:14
        Dobrze ze ich zlapali, sukinsynow rabusiow.
      • iwannabesedated Re: Czwartek 12.02.15, 15:21
        No, jakoś balans powraca do Uniwersum. Kryminaliści do pierdla, zegarek Chanela do Pytońskiego. Szybkiego uporania z dalszymi upierdliwościami życzę, oraz szybkiego powrotu do stanu rozkoszowania gruchami. Wkrótce wiosna, będą się pojawiać młode pędy, przylaszczki i nibynóżki, będzie wiał ciepły wietrzyk, będzie pachniało zielenią i czymś-niewiadomo-czym.

        Blues się pytał o updejt Tofikowy. Pies po incydencie do siebie już doszedł, gania wokół jeziorka na spacerach usiłując zawrzeć bliższą znajomość z kaczkami, żre, sra, śpi, ale przytyć ani grama nie chce. Lekarz mądrego nie miał nic do powiedzenia, a to co powiedział głupiego - nie będę tutaj pisać. Chyba się muszę pogodzić z faktem, iż nie mogę już liczyć na zbyt wiele czasu z moim psem, natomiast na pewno chciałabym aby ten co pozostał był maksymalnie radosny i komfortowy, i taki chyba jest.
        • jutka1 Re: Czwartek 12.02.15, 15:27
          No wiesz, zegarek na razie do zakończenia sprawy jest w magazynie dowodowym policji, ale OK. Ważne, że jest, i że dzięki niemu mieli powód ich zatrzymać. Reszta to kwestia odcisków palców, których pozostawili u mnie multum. Chooye.

          I wiecie co, muszę napisać, ze jestem naprawdę pod wrażeniem mojej lokalnej policji: profesjonalizmu, efektywności, uprzejmości i co tylko.
          Pan na warszawskiej komendzie dzisiaj też był ekstra.
          • blues28 Re: Czwartek 12.02.15, 16:31
            Dobrze, ze sprawcy trafili za kratki! Tam ich miejsce. Na dodatek jacys niegramotni, wiec tym bardziej za brak fachowosci maja siedziec! Czeka Cie jeszcze masa korowodow, ale pocieszajace jest wrazenie, ze odpowiednie sluzby na poziomie. Mieszanka: do ry policjant i gapowaty zlodziej dobrze wrozy. Trafia i na tych paserow. I jak mowi Stokrocia, wiosna idzie...
            100, dzieki za update o Tofisiu. Nic nie dodam, bo Ty wszystko wiesz. Ale teraz bez przerwy buczy mi w glowie Kaczmarek: Do serca przytul psa...
          • iwannabesedated Re: Czwartek 12.02.15, 16:33
            Tak, niestety, tych rzeczy się tak od razu nie otrzymuje spowrotem. Ale oby jak najszybciej :)
      • minniemouse Re: Czwartek 13.02.15, 00:50
        o jak dobrze :) :) :)

        M
        • maria421 Piatek, 13 13.02.15, 08:28
          Nic to, nie jestesmy przesadni , prawda?

          Milego dnia :)
          • jutka1 Re: Piatek, 13, plus TGIF 13.02.15, 08:44
            Dla mnie tytuł TGIF mówi sam za siebie...
            Miłego dnia :-)
      • chris-joe Re: Czwartek 13.02.15, 11:24
        Sie lacze, Jutka. Raz tylko mi zrobili wlam, jeszcze w Vancouver. Wyniesli jeno sprzet grajacy, zadne wielkie straty, ale poczucie pogwalcenia sie dlugo za mna ciagnelo.
        • ewa553 Re: Czwartek 13.02.15, 12:08
          nie narzekajcie. U znajomych mojej siostry wlamali sie, okradli, a na zakonczenie...zrobili kupe na dywanie... Makabra
          • jutka1 Re: Czwartek 13.02.15, 19:11
            Ewciu, tak jak napisała 100K, każdy włam to szok, utrata poczucia bezpieczeństwo i poczucie bycia zgwałconym przestrzennie i emocjonalnie. No sorry, ale takie coś, że mogło być gorzej bo mi nie nasrali na dywan, to między bajki włożyć.

            Przynajmniej odkurzacza nie ukradli. Bo wiertarkę i podkaszarkę do trawy (nową prawie) to już tak. I wiele innych rzeczy. Straty z policjantem podliczyliśmy na prawie 40 tysięcy złotych.
            :-(
            A jestem dziwnie pewna, że ubezpieczyciel mi zwróci część tylko, i to nie wiadomo jak małą. :-(
    • iwannabesedated TGIF ! 13.02.15, 15:18
      Noc jak napisałam - do dupy. Na szczęście świeci słońce. PLUS, panowie, którzy od 7 rano mieli wymieniać na klatce drzwi, tworząc oczywiście łomot nie do wytrzymania - w magiczny sposób, nie pojawili się :)

      Odnośnie włamań, to pewnie, że zawsze by mogło być gorzej, ale takie włamanie to jest jednak szok. Trudno się cieszyć, że na dodatek nie nasrali do doniczek.
      • jutka1 Re: TGIF ! 13.02.15, 20:22
        Wielce współczuję nocy do dupy. :-/

        Ja się straszliwie cieszę na ten weekend. Bo primo: pierwszy naprawdę dwudniowy weekend bez pracy; bo secundo: jutro mam kolacje w ulubionym towarzystwie; po tertio: w niedzielę leżę i pachnę.
        I o!
        :-)
    • maria421 Sobota, Walentynki 14.02.15, 08:37
      Pogoda sloneczna, co prawda jeszcze szron na trawie, ale w poludnie moze byc calkiem przyjemnie.

      Kto dzisiaj swietuje Walentynki, niech sie dobrze bawi, wszystkim milego dnia :)
      • ewa553 Re: Sobota, Walentynki 14.02.15, 09:33
        Mnie tez szron przestraszyl, ale juz wychodzi sloneczki, wiec bedzie dobrze. WQalentynki? Obchodze naokolo. Wieczorem wprawdzie jestesmy ze znajomymi umowieni w jakiejs podobno swietnej knajpie, ale to przypadek. Wczoraj zaprzyjazniony syn zaprzyjaznionej pani opbcinal mi drzewa, dzis mamy we dwojke jeszcze moja piekna grusze do obrobienia. Wiec sloneczki jak najbardziej mile widziane. Poza tym wkurwia mnie maksymalnie reka: lekarz podeslal pielegniarke do wyciagania szwow, obejrzal reke po wyciagnieciu. Stwierdzil ze jeszcze rana sie nie zrosla (!!), zakleil tak, ze nie tgrzymalo nawet 12 godzin. Sama sobie zawinelam w domu, ale juz wiadomo: bede miala paskudna blizne na dloni:((( We wtorek mam termin, ciekawe co wymysli, jak sie wylga. Zadzwonil wczoraj znajomy i polecil mi znakomitego mikrochirurga, ale mam sobie jeszcze raz kroic lapke??? Stwierdzilismy ze wszyscy lekarze to bandyci i zbrodniarze...
        • felinecaline Re: Sobota, Walentynki 14.02.15, 10:44
          Wspolczuje przezyc z "lapka". Za opinie "wszyscy" bardzo dziekuje, mile to...
          • ewa553 Re: Sobota, Walentynki 14.02.15, 11:30
            Wybacz Kociaczku!!!! Przed napisaniem tego zdania naprawde przemyslalam czy nie ma na forum jakiegos medyka i zupelnie o Tobie zapomnialam. Ale rozumiesz chyba, ze mialam wylacznie niemieckich lekarzy na mysli???
            Nie chcialam nudzic, dlatego nie napisalam jeszcze wszystkiego: ta operacja byla najwyrazniej bez sensu zrobiona, bo dolegliwosc z ktora bylam u ortopedy, jest dalej... Tak wiec zoperowano - i to zle, nie to co trzeba. Rozumiesz teraz moja zlosc i rozgoryczenie?
            I jeszcze raz Cie przepraszam.
            • felinecaline Re: Sobota, Walentynki 14.02.15, 11:35
              Byc moze przyczyna dolegliwosci nie lezala w nadgarstku ale w lokciu.
              • ewa553 Re: Sobota, Walentynki 14.02.15, 15:52
                ani nadgarstek, ani lokiec. napisze we wtorek, jesli kolezenstwo sie zgodzi na nudzenie.
                • roseanne Re: Sobota, Walentynki 14.02.15, 16:20
                  sie zgadzam na prowadzenie tematu, jako okolomedyk mnie ciekawi
                  i jako ze mam niemrzyjemne wielce wspomnienia rozejscia sie rany pooperacyjnej po zdjeciu szwow

                  nadal zimno, oczywiscie
      • jutka1 Re: Sobota, Walentynki 14.02.15, 12:32
        Walentynki srynki doopynki. :-)))

        Za oknem słońce, zaraz idę na zakupy prowiantowe na wieczorne penne arrabiata, posprzątam, poczytam, popichcę. Wprawdzie nie wiem, w jakich naczyniach i co i jak, ale zrobię co mogę. :-)

        Miłej soboty :-)
    • jutka1 Niedziela 15.02.15, 09:49
      Słońce poszło sobie, jest pochmurno, -1C i mgła.
      Brrr.
      W związku z powyższym moszczę się dzisiaj w domu.

      Miłej niedzieli :-)
      • maria421 Re: Niedziela 15.02.15, 09:57
        Tak jak wczoraj, czyli slonecznie, ale rano byl szron i temperatura ponizej zera.

        Milej niedzieli :-)
        • ewa553 Re: Niedziela 15.02.15, 11:07
          U mnie byl srana tez szron, ale temp.powyzej zera. Slonca rowniez zero. Mialam przesmieszny wieczor z milymi znajomymi, pekalam ze smiechu jak najmlodsza z nas opowiadala o roznych sposobach w jaki ja podrywaja faceci na zakupach i myslalam o Dorotce po przezyciacvh:)
          A potem Edda spala u mnie, przed spaniem oproznilysmy jeszcze buteleczke dobrego czerwonego winka.
          Lubie jak u mnie spi, wspolne sniadanie to fajna rzecz. A teraz jestem sama z kotami i bede leniuchowac
          czyli oddawac sie mojemu ulubionemu zajeciu:)
          • jutka1 Re: Niedziela 15.02.15, 13:28
            Na pierwszych stronach wiadomości pożar mostu Łazienkowskiego. Mnie to też dotknęło, bo spaliły się światłowody dostawcy telewizji kablowej i nie mam TV. No cóż, do braku tv jestem przyzwyczajona. :-)

            Niedziela mija zgodnie z planem i tak jak u Basi, czyli leniwie. Kuchnia po wczorajszej kolacji posprzątana, czytam sobie i słucham radia.
            • iwannabesedated Re: Niedziela 15.02.15, 14:45
              QRVA mać! Ja akurat Poniatoszczakiem jechałam, jak cała akcja trwała, gęsty gryzący dym, co za syf. Twierdzą, że od zeskładowanych desek zapaliła się drewniana konstrukcja mostu, a deski co? Tak same z siebie zagorzały? Ja pierdolę. Straty pewnie w setki milionów, totalny remont mostu, korki na miesiące do przodu. Wszyscy zapłacimy straconym czasem i pieniędzmi z budżetu miasta, czyli miasto nie nasadzi nowych drzew, nie wyremontuje kolejnych ulic, lub czegoś innego potrzebnego nie zrobi, żeby reperować straty spowodowane przez jakiegoś debila. Mam nadzieję, że jego/ją/ich złapią i wsadzą, niech ich kurwa osra rzadkim śmierdzącym gówniem.
              • jutka1 Re: Niedziela 15.02.15, 15:13
                O matko! Rzeczywiście! Nie pomyślałam, że musiałaś to mijać w drodze do domu. :-(((
                • iwannabesedated Re: Niedziela 15.02.15, 15:34
                  No w ogóle to jest najbliższy mnie most, w mieście, gdzie ogólnie rzecz biorąc jest kilka mostów na krzyż, stanowczo za mało, i fakt, że Pułtusk na ratunek Warszawie wysłał jakieś łódki (na damski chuj? samochody będą przeprawiać tymi kajakami?) wcale mnie nie cieszy, jakoś.
                  • jutka1 Re: Niedziela 15.02.15, 15:53
                    Też nie rozumiem z tym Pułtuskiem. wtf :-/
                    • chris-joe Re: Niedziela 15.02.15, 16:18
                      Mam kolezanke, ktorej okna wychodza na most. Juz cala sie zwija na mysl o nadchodzacych robotach...
                      • chris-joe Re: Niedziela 15.02.15, 16:19
                        Z innej: kto moze, niech zajrzy na google.ca ; dzis jest 50 rocznica urodzin kanadyjskiej flagi. Alez dziekujemy, dziekujemy :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka