Dodaj do ulubionych

O pierdułach --- Odc. 309 :-)))

17.06.15, 20:10
Otwarte
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 17.06.15, 20:12
      Re: O pierdułach -
    • ewa553 Poscig 17.06.15, 22:21
      nie pokazujac na mnie palcem, oznajmil Xurek ze jest scigany na Fejsie. I tak sobie pomnyslalam: jak to jest u Was? Czy przeszkadza Wam jesli ktos Was sciga, bo nie pokazujecie sie od dawna na forum? A moze sprawia Wam to przyjemnosc? Ja osobiscie jak w zeszlym roku z powodow tylko mnie znanych nie bylam w stanie skrobnac choc slowo tutaj, cieszylam sie jednak ze sie moim losem interesujecie. Czulam, ze naleze do jakiejs forumowej rodziny. A jak Wy myslicie? Szukac Was w razie czego czy raczej nie?
      • iwannabesedated Re: Poscig 17.06.15, 22:30
        NIE !!!

        A już szczególnie, uzasadnienie "no bo JA się tutaj martwię", mnie doprowadza do białej gorączki. Czyli co, osoba się nieodzywająca, pewnie borykająca się z jakimś swoim problemem, ma obowiązek martwiaczowi ulżyć w JEGO psychicznym dyskomforcie, uspokajać, wyjaśniać i łagodzić.

        Natomiast rozumiem, iż inni mogą takie pościgi za sobą lubieć i uznawać za przejawy sympatii, czy co.
      • jutka1 Re: Poscig 18.06.15, 08:11
        Pościgi przez fejsa czy inne miejsca, gdzie człowiek bywa: nie. Jeśli ktoś się tutaj (czy gdziekolwiek) nie odzywa, to ma powód, a jeśli ja np. nie proszę o pomoc, to znaczy "zostawić w spokoju i nie przeszkadzać". Inaczej człek się może poczuć jak ścigane zaszczute zwierzę.
        A jeśli się ktoś o kogoś martwi, to zadać pytanie a) mailem, b) osobom trzecim bliskim znikniętemu.

        No i ogólnie nie lubię mieszania 2 światów: forum i fejsa. W sensie: nie lubię na przykład, jak ktoś na fejsie wpisuje mi coś na ścianę i zwraca się do mnie per "Jutuś" albo "Jutka", czy robi aluzje do forum. Nie wszyscy moi fejsowi znajomi wiedzą, że jutka1 to ja, i że w ogóle pisuję tutaj. I nie chcę, żeby wiedzieli.
        • ewa553 Re: Poscig 18.06.15, 08:28
          no, niechcacy zachowalam sie nie tak. wezme to w przyszlosci pod uwage.
          • ewa553 Re: Poscig 18.06.15, 08:29
            P.S. nie odezwalam sie do Xurka na tablicy, tylko prywatnie. Moze to mnie troche usprawiedliwi?
    • jutka1 Czwartek 18.06.15, 08:35
      Jest pochmurno, 13C, zapowiadają maks 19C i deszcz. Oh well. Muszę dziś pisaćpisaćpisać, więc deszcz za oknem będzie akurat.

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Czwartek 18.06.15, 08:47
        Tylko 17 stopni i pada ciurkiem. Dla natury dobrze, ale ja mam pare terminow z lazeniem od miejsca do miejsca. Cieszyc sie czy martwic?
        • jutka1 Re: Czwartek 18.06.15, 08:53
          Cieszyć. Deszcz dobrze robi na cerę. :-D
        • maria421 Re: Czwartek 18.06.15, 09:06
          Co do niemieszania FB i P2 to juz dawno to postulowalam. Ja tu jestem "Maria", a na FB wystepuje pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem. To, co pisze tu, niekoniecznie pisze na FB i odwrotnie, moje grono znajomych z P2 niekoniecznie pokrywa sie z moim gronem znajomych na FB, wiec miedzy P2 a FB musi byc kurtyna i gruba kreska

          Gdybym ja przez dluzszy czas zniknela z pola widzenia P2 czy FB, to sprawiloby mi to przyjemnosc ze ktos jednak na to zwrocil uwage i nie uznawalabym tego za poscig. Mysle ze i Xurek tego nie uznaje za prawdziwy poscig.

          Pogoda sie zepsula. Zreszta i tak byla do niczego . Deszcz zaczyna kropic, jest bardzo potrzebny wiec niech zdrowo popada. A ze ja na sobotni wieczor jestem na grilla zaproszona , to niech sie do soboty wypada.

          Moja corka wczoraj brala udzial w biegu "JP Morgan Corporate Challenge" we Frankfurcie, tylko jakies 5 i pol kilometra czy cos kolo tego, nie wiem w jakim czasie przebiegla, nie wazne, i tak jej "firma" na koszulkach miala "W glowach jestesmy szybsi" :-)

          Milego dnia :-)
    • xurek Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 18.06.15, 09:56
      Basiu, Ty tu juz skoncz z ta samokrytyka, nich wielkiego sie nie stalo. Nie zastanawialam sie specjalnie nad doborem slow, nie czuje sie osaczona, tylko lekko zmuszona do odezwania sie.

      W sumie jest to mile, ze sie o mnie martwicie, ale chwilowo zupelnie nie mam nastroju na virtualne dzielenie sie moimi problemami, bo wiem, ze nic to nie da a moze tylko pogorszyc moj nastroj.

      Na facebooku klikam od czasu do czasu jakiegos lika glownie by nie przestac istniec w glowie ludzi z mojego "fizycznego" otoczenia, ktorzy byc moze beda mi w stanie "fizycznie" pomoc, jezeli bede o taka pomoc chciala sie zwrocic.

      Tutaj nie da sie "klilknac" tylko trzeba by bylo cos napisac a to mnie chwilowo przerasta. Formu moze byc pomocne do pewnego stopnia problemow, jezeli jednak przekroczylo sie ten prog to jedynie realna pomoc mialaby sens a do tego forum sie nie nadaje, bo nik nie mieszka w mojej okolicy i z nikim nie jestem na tyle blisko.

      Wychodze ze statystycznego zalozenia ze ten koszmar nie bedzie trwal wiecznie, wiec jak sie polepszy, to sie zglosze.
      • iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 18.06.15, 14:03
        Także uważam Ewuniu Twoją samokrytykę za niepotrzebną. Ja pisałam jedynie o moich osobistych preferencjach. Żeby MNIE nie ścigać. Zdecydowanie NIE jest to jakakolwiek wykładnia na podstawie której masz osądzać swoje zachowanie. Tak jak widać, każdy tutaj ma inaczej. Jasne jest, że jak kogoś dłużej nie ma, to wszyscy się zastanawiają, wznosi się czasem nawet okrzyk poszukiwawczy na forumie. Dla mnie akurat taka forma jest bardzo miła. Bo może ktoś nie pisać, ale forum czytać, a jak nawet nie czyta, to przyjdzie po czasie i zobaczy, że go nam tutaj brakowało.

        Aby "pocieszyć" Xurka, co by się nie czuł taki wyalienowany w swoim "dodupiu", to niekoniecznie wszyscy piszący tutaj mają akurat tak bosko. Mogą na przykład też mieć do dupy, przychodzić i pisać dyrdymały na odpieprz się. Albo też mogą mieć do dupy, przychodzić i konfabulować, że mają zajebiście, ot tak aby przez chwilę sobie choć poudawać. Mogą mieć do dupy ale pisać, że mają zajebiście, bo doszli już do takiego momentu, że okłamują nawet sami siebie. Lub najgorsze ze wszystkiego, mogą mieć całkiem fajnie, lub wręcz bosko, ale im się może wydawać, że mają do dupy i przychodzą tutaj gorzko łkać.
        • ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 18.06.15, 16:27
          moja samokrytyka byla troche na zasadzie "ja pierdole, nawet to jej przeszkadza":)
          Bo mnie rzucil o sciane fakt, ze Jutencji przeszkadza jak mowie do niej na Fejsie Jutus...
          Wiec postanowilam (ale nie wiem czy dotrzymam) nie dopisywac sie wiecej do powyzszej,
          gdyz jej nadzwyczajna wrazliwosc przerasta moje mozliwosci wyczuwania tego. Wiec aby wiecej nie sprawiac komukolwiek przykrosci, postaram sie wycofac jak daleko sie da. I tak to znowu sie narazam piszac o fejsie tutaj, ale - wiem ze sie powtarzam - ja to pierdole.
          I tym radosnym akcentem zegnam sie na dzis jadac do sasiedniego landu, przez granice na Renie, do kina. Albowiem w Ludwigshafen, zwanym przez nad Portem Ludwika w Palatynacie Renskim, zaczal sie dzisiaj Festiwal Filmow Niemieckich, nabylam bilety na kilka spektakli i mam zamiar sie ukulturalniac. Na dodatek w jednym z filmow-dokumentow jest spory kawalek z naszym kolegom malarzem Theo, krecony w jego atelier i z jego udzialem. A wiec adieu bis morgen!
          • iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 18.06.15, 16:30
            O właśnie! Za bardzo się przejmujesz netem, a poza tym wiesz, że i tak Cię kochamy, wielbimy, lubimy i jesteś absolutnie koniecznie niezbędna.
          • jutka1 Basiu 18.06.15, 19:12
            Baśka, na miły buk, ja pisałam ogólnie, a nie o Tobie, bo wiele osób to robi na fejsie - a po prawdzie nie pamiętam, że Ty pisałaś mi na fejsie Jutus.
            Wyluzuj, naprawdę nie piszę cały czas o Tobie, do Ciebie, wkoło Ciebie i pod Ciebie, więc nie musisz cały czas tak odbierać moje wpisy. To był wpis typu ogólne spostrzeżenie.
      • jutka1 Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 19.06.15, 08:11
        Xurku, trzymam kciuki za dobry rozwój wszystkich sytuacji.
    • chris-joe W dole. 18.06.15, 20:50
      Mnie bardzo przejelo polgebne wyznanie Xurka. A nawet nieco rozezlilo, bo teraz snuje domysly, co tez moglo sie jej przytrafic. Bo moze byc przeciez lekki dramat, a moze byc prawdziwa tragedia... Strach myslec.

      Temat o tyle dla mnie zywy, ze takze wstapilem w kolosalne gowno i od tygodnia zyje z zaladkiem zwiazanym w supel, zas nocami sie tarzam w pocie i bezsennosci, na pograniczu pelnego zalamania.

      Otoz dawno dawno temu zlozylem w pracy podanie o przeniesienie do innej funkcji, bo akurat cos tam sie zle ukladalo. Sprawy sie wyprostowaly, podanie jednak zostalo, a co gorsza o podaniu zapomnialem. I nagle dostaje list z centrali, ze gratulacje, przydzialaja mi nowa funkcje. Poltora roku po zlozeniu zapomnianego podania. Z obecnej sytuacji jestem, a raczej bylem, niebywale zadowolony, wiec ten przydzial to jest obuch w czerep. Zwlaszcza, ze w machinie budzetowki tego akurat przydzialu odrzucic nie moge, gdyz wiaze sie z przejsciem do calkiem innej grupy funkcyjnej. Dopiero po roku odsiadki bede mial prawo do ubiegania sie o kolejne przegrupowanie.

      A od lat juz obsluguje trase, z ktora sie bardzo zroslem, wygladzilem, zreorganizowalem, sie umoscilem na dobre.
      Od poniedzialku zas zmuszony jestem trase porzucic, przeniesc sie do jakiegos quasi-biurowego badziewia, w koszmarnych godzinach (5 rano...), w koszmarnym dla mnie miejscu. Nim gdzies sie na ten rok w miare dogodnie zahacze, musze regularnie brac udzial w 'konkursach' o pozycje i miejsce; a co mi w tych konkursach przypadnie, zalezy od wyslugi lat o dana pozycje sie ubiegajacych.
      Tak, czy siak, by odzyskac wygode, jaka sie od lat cieszylem, potrzebuje najpewniej ok. 2 lat szamotaniny, przenosin itd. Bom zapomnial, ze poltora roku temu zlozylem jakies kretynskie podanie. Przesrane. Prawie rozpacz. Ledwo jem, moze wiec przy okazji zrzuce pare zbednych funtow wagi. (Do porzadnej formy fizycznej doprowadzilem sie w koncu w obliczu traumy, gdy rozpadlo mi sie poprzednie stadlo.)

      Faze wyparcia juz niemal mam za soba, teraz szykuje sie do nastepnych.
      Braz za to zachowuje sie swietnie w swietle powyzszych wypadkow. Usunal sie lekko z drogi, nie medrkuje, jest blisko ale lekko z boku.

      Ogladam najnowszy sezon "Orange Is The New Black", w czym znajduje pewne pocieszenie. Oraz powolutku wchodze w zycie Very Nabokov (dzieki, Wanna).
      • roseanne Re: W dole. 18.06.15, 22:34
        zasrania zyciorysu i ukladow wspolczuje, nic nie podpowiem, bo to nie moje miejsce

        z mojej strony moze tylko malutkie pocieszenie, ze jednak budzetowka moze umie czytac
        i nasze problemy papierkowe ktos wreszcie rozsupla...
        • chris-joe Re: W dole. 18.06.15, 23:17
          Dwa rozne tematy, Rose, moze trzy, albo i wiecej. Z mojej strony sie nic nie rozsupla; z innej- kto wie, moze najblizsze federalne wybory. Choc chyba jednak nie.
          • iwannabesedated Re: W dole. 19.06.15, 00:20
            Nie mądrzę się, nie radzę, rozumiem, że g.. to g...
            Vera to w takim wypadku najlepsze pacaneum. Wykonaj na czas jaki wewnętrzną emigrację do St. Petersburga, Berlina i Paryża. Pomaga.

            Trzymam za nieoczekiwane pozytywne rozwiązanie.

            Nie wiem czy to jaki znak, ale mnie "góra" podrzuciła półmetrowej wysokości ceramicznego słonia. Nawet jest on bardzo fajny. Ten słoń.
            • chris-joe Re: W dole. 19.06.15, 00:59
              Trzymam sie "Very", choc Very jeszcze nie polubilem i nie wiem, czy polubie. Natomiast ksiazka mnie trzyma w ryzach, bo o jezu, alez epicki oglad realiow, daje szersza perspektywe, mnie sie zdaje. Pojebany 20 wiek, a w tym kontekscie i domysl, ze kazdy inny wiek podobnie pojebany. Berlin pogmatwany szalenie, pewnie i do dzis. A osob dopiero ledwo zarys.
              Mnostwo kartek, drobnym drukiem. Chyba tam zamieszkam na pewien nieokreslony czasokres.
              • iwannabesedated Re: W dole. 19.06.15, 01:40
                Ja na razie padłam w połowie i musiałam szukać azylu w eleganckich ramionach Joe Alexa. Bo prawie, panie, gorączki dostałam, jak od Dostojewskiego. No, przesada, Dostojewski mnie wpędza w delirium. Stan podgorączkowy, jak od Czarodziejskiej Góry.
                • chris-joe Re: W dole. 19.06.15, 02:19
                  Dostojewskiego czytalem za mlodu; Nabokova nigdy i sie dopiero okaze, czy przeczytam. Do Manna sie zbieralem pare razy w ciagu dekad i za kazdym z irytacja porzucalem (Tonio Manna zas za mlodu czytalem, ale nic nie pamietam).
                  Natomiast, gdy kot Maxx (RIP) mi sie sztorcowal, jak to koty robia, czyli sie napuszal bokiem, to to Nabokovem ochrzcilem w czasach vancouverskich i sie przyjelo. Teraz mi sie to odbija Vera.
                  • kan_z_oz Re: W dole. 19.06.15, 08:22
                    Ogolnie piszac o dole to moge tylko dodac, ze mozna miec dosyc 'zafajdana sytuacje' na roznych frontach w realu i wciaz pisac na Forum cieszac sie roznymi drobnymi rzeczami, zarowno na takowym jak i w zyciu. Opcja, nie koniecznosc.

                    O swoich dolach nie pisalam, bo tez bylam zaginiona w otchlaniach. Zreszta, chyba nikt by mi nie uwierzyl, ze nawet takie moga byc, bo glebokosc i zawilosc dolow, ktore u mnie sie wyprodukowaly na wszystkich frontach przekroczyla w pewnym momencie granice ludzkiej wyobrazni...haha...wlaczajac moja.
                    No wiec obecnie sie ciesze spokojem. Mam nadzieje, ze zagoscil na dobre.

                    Moje wyjscie z dola bylo tez oszalamiajco proste. Skonczyc swoj wlasny bullshit.
                    Nie podejmuje sie radzenia innym...haha

                    Ewa - pytalas gdzies; wyjasniam wiec.
                    Moja gorka to mala przenosnia. Mieszkam w pasmie gor, ktore naleza do Gor Wododzialowych w Australii. Mam wiec normalny wjazd na 'gorke', czy normalne drogi wlaczajac moj dom. Nie mam wiec potrzeby do domu dojazdu terenowym samochodem.

                    Jazda po plazy jest rekreacja. Jest jak wyjscie do Lazienek w Polsce lub zwiedzanie museum w EU.
                    Jest oczywiscie potrzebny samochod terenowy i posiadanie takowego w mojej okolicy jest rzecza normalna. Pozbywajac sie wiec naszego miastowego samochodu, maz kupil sobie nastepny pick-up, czy tutejszy ute, bedacy zarowno samochodem do pracy, do przewozu i do rekreacji.
                    Do tej plazy, o ktora pytalas jest troche ponad godzine drogi samochodem z naszego domu. W realiach AU to tuz za rogiem

                    Pa
                    Kan
            • jutka1 Re: W dole. 20.06.15, 12:06
              Co to jest ten ceramiczny słoń?
              Półmetrowej wysokości?
      • jutka1 Re: W dole. 19.06.15, 08:10
        Współczuję. Niezłe SNAFU. :-(
    • jutka1 TGIF 19.06.15, 08:32
      Pada deszcz, jest 14C, maks dzisiaj: 18C. Czyli zimno jak na drugą połowę czerwca.
      Dzień zaczynam od wizyty u lekarza: tak tak, znalazłam specjalistę i udało mi się z dnia na dzień umówić, co w przypisanej mi sieci prywatnych przychodni graniczyło z cudem. Zobaczymy, co powie.

      Poza tym cieszę się na weekend, mimo że będzie na wpół pracujący.

      Miłego dnia :-)
    • poloniaii Przeklejony wpis Ewy553 19.06.15, 09:47
      Ze wzgledu na uzycie prawdziwego imienia uzytkownika we wpisie. Przeklejony:

      Re: O pierdułach -
    • jutka1 Sobota 20.06.15, 07:53
      Słoneczny poranek, 12C. Ale ma dojść tylko do 19C i zapowiadają deszcz i burzę (-e).

      Dzisiaj zasłużony odpoczynek, przerywany po południu robotami wiercącymi w łazience.
      Skorzystam skrzętnie, bo od jutra zaczynam trzytygodniowy Sajgon z Kongiem.

      Btw, wczorajsza wizyta u lekarza skończyła się skierowanie do innego lekarza i na badania krwi etc. Jaka głupia weszłam, taka wyszłam.

      Miłej soboty :-)
    • iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 20.06.15, 16:23
      Czytałam jakiś wywiad z Ethanem Hawke, apropos tego co pisze Ewunia. Facet, znany z występowania w dość ciekawych filmach, twierdzi, że obecnie system wygląda tak, że musisz robić film który jest taki jak jakiś inny. Który wcześniej odniósł sukces. Powiedział, że obecnie, praktycznie żaden z filmów w których kiedyś wystąpił, nie miały by szansy na powstanie. Ciekawe. Prócz Almodovara, pewnie jest kilka innych "ciągliwych" nazwisk, Tarrantino, Aronofsky, Lynch, no i oczywiście chodzi się na Woody Allena. Chociaż już nikt pewnie nie może zapamiętać ani jednego z tytułów jego ostatnich filmów.

      Jeśli już mowa o zanikniętych, to Bluesa nie ma. Ale chyba pojechał do Polski, coś pisząc o rozlicznych fetach na które tam musi uczęścić. Więc pewnie uczęszcza.

      "Na jeziorach" dzisiaj dzień chłodniejszy, lekkie zachmurzenie, leniwy. W dalszej części moich przygód jako pokątnego sprzedawcy bricabracowego, wczoraj miałam takie przemiłe zdarzenie, że moją starą miniwieżę cd co jej nie używam - uniósł w ramionach przeszczęśliwy pan po czym dostałam podziękowania od całej ekipy warsztatu jakiegoś gdzie owa wieża przygrywa teraz ludziom pracy - przy pracy. Zaś po stary fotel ogrodowy co wygląda fajnie, ale jak się na nim usiądzie to się nagle znajduje człowiek w okropnej pułapce z twarzą dużo poniżej poziomu własnych kolan i musi z tego potrzesku być wydobyty siłą osób przynajmniej dwóch, bo wstać się nie da, to jakaś niewiasta od dwóch dni jedzie z Katowic, nadsyłając mi raporty progresu jakiejś ważnej operacji którą przeprowadza mąż, chyba chirurg. Bardzo wiecie mi się podoba ten nowy serwis bo nastręcza mi różnych przelotnych przygód międzyludzkich tu, we własnym moim domu.

      Sajgonu współczuję Pytonu, zaś zdjęcia Kana wprowadziły mnie w taki gąszcz przemyśleń międzykontynentalych, że nie jestem na siłach teraz tego referować. Odnośnie plaż różnych.
      • ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 20.06.15, 18:18
        a widztisz! Tarantino i W.A. Zapomnialam. Co do tytulow to i tak mam zawsze problem, jak komus chce o filmie cos opowiedziec to wspominam w dwoch slowach temat i wtedy ten ktos, bystrzejszy ode mnie mowi: no jasne! to jest to i to..
        Na nasz festiwal nabylam bilety na kolejne trzy filmy i siem cieszem. Dumna jestem rowniez z tego, ze wyszedlszy z kina w czwartek bardzo ukontentowana filmem ktory byl nota bene sfilmowana ksiazka Lenza, od razu powiedzialam ze glowny bohater (Heino Ferch), znakomity aktor filmowy, uwielbiany przeze mnie, byl absolutnie nie na miejscu, takiej pomylki w obsadzie dawno nie widzialam. Powiedzialam to znajomej ktora ze mna byla, a nastepnie jak sama szlam do parkingu to przyczepil sie pewien pan ktory byl bez zony w kinie i mial ogromna potrzebe omowienia natychmiast tegoz, wiec niemalze sprzeczalismy sie, bo on mial inne zastrzezenia, a ja tez kilka, ale przedewszystkim tego fatalnie obsadzonego Fercha. No i dzis w Kulturze omowienie: tez to mowia, czyli ze dobrze odczulam. A swoja droga: zdarza Wam sie ze macie rozne zastrzezenia do filmu czy ksiazki, ale ogolnie rzecz biorac uwazacie film/ksiazke za dobry? Smieszne, nie? Ciekawa jestem dalszych wrazen festiwalowych. A! Nastepny film jest z Hannelore Hoger, ktora w swoich filmach jest tak katastorfalnie ubrana, ze oczy bola. Swietna aktorka zreszta. Otoz troche jak ja: niezbyt wysoka, z duzym cycem, nosi zbyt szerokie i zbyt krotkie spodnie i jakies niemozliwe bluzki (kto jeszcze nosi takie bluzki), ktore niechlujnie podkreslaja tego Big Cyca. No wiec na ta premiere w srode przyjedzie i zapoda pare slow przed seansem i jak glupia ciekawa jestem czy prawtnie tez fatalnie sie ubiera:) Boze, jakie to malostkowe i ponizej poziomu! A teraz przebieram sie i biegne do teatru ktory wprawdzie amatorski ale podobno znakomity. No, zobaczymy. Po drodze bede sie wstydzic swojej glupoty, ktora nawet popd wlasnym imieniem opisalam...
        • maria421 Niedziela 21.06.15, 09:07
          Zaledwie 12 stopni i chlodno.
          Wczoraj bylam w ogrodzie znajomych na grill party, caly czas w pikowanej kurtce. Podgrzewali taras ogniem w kominku grillowym, wiec nawet nie zmarzlam. Wydaje sie ze nasze lato (dzisiaj mamy pierwszy dzien kalendarzowego lata) jest jak australijska zima u Kana.

          Milej niedzieli:-)
          • jutka1 Re: Niedziela 21.06.15, 09:32
            U nas 14C i słonecznie, ma dojść do 21C, znowu zapowiadają burze. Wczorajsza burza przeszła koło północy i była dość spektakularna. Dobrze się zasypiało. :-)

            Plany mam domowo-pracujące. Szybkie zakupy na rogu: ziemniaki do upieczenia z rozmarynem, włoszczyzna na bulion warzywny, jabłka, takie tam. Pranie, pisanie, czytanie. Niby niedziela, ale prawie jak poniedziałek. Oh well.

            Miłego dnia :-)
      • jutka1 Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 20.06.15, 20:08
        Ten serwis brzmi bardzo ciekawie. :-)
        U mnie wręcz przeciwnie, przybywa różnych rzeczy. Dzisiaj przybyła wielka poducha na sofę, świetnie dobrana kolorystycznie. Oraz nowa sufitowa suszarka do bielizny, bo poprzedniczka się zepsuła.

        Wykoncypowałam najdziwniejszą chyba sałatkę świata: gotowany burak w kostkę, do tego brzoskwinia, morela i cebula; trochę soli, niedużo. Owoce nie do końca dojrzałe, kwaskowate, zastąpiły cytrynę czy ocet, których nie mogę. Zjadliwe było: bez rewelacji, ale zjadliwe.

        A poza tym odzyskałam piekarnik. To znaczy, nikt mi go nie ukradł ani nie wywiózł, ale myślałam, że: a) jest na gaz, b) jest zepsuty. Okazało się, że a) jest elektryczny, i b) trzeba go było po prostu zaprogramować i przypadkiem nacisnęłam odpowiednie guziki, i zaprogramowałam.
        Cieszę się bardzo, bo choć nie piekę ciast etc, ale piekarnika używam i lubię. :-) Mam już chytry plan upieczenia ziemniaków z oliwą i świeżym rozmarynem z parapetu. :-)
        • roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 20.06.15, 20:23
          ototo, pieczony ziemniak z rozmarynem jest godny popelnienia, chiba jutro do stekow bedzie, w ramach swieta tatusiow

          pogoda dzis ladna, slonecznie i niezbyt goraco
          truskawki sie zaczely na dobre
          • kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 21.06.15, 02:39
            Odnosnie filmow to ostatnio ogladalam "What We Do in the shadows".
            Jest to NZ parodia filmow z wampirami. Bardzo sie usmialam ogladajac go, bo do tego w realiach nowozelandzkiego Wellington z typowym dla kiwi poczuciem humour. Cos innego, gdybys ktos szukal.

            Dzisiejsze sniadanie; jajko sadzone z odpieczonymi ziemniakami z cebulka oraz kiszona kapusta...no coz...zima.

            Kan
            • roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 21.06.15, 05:25
              do poszukania :-)

              apropos niezmarlych, dzis w drodze piwrotnej z meczu zgaslo swiatlo w metro
              uslyszelismy komunikat, ze jakas osoba nieupowazniona jest na torach i akcja bedzie trwala godzine, by ja ewakuowac itd
              ni z tego ni z owego zaczely sie zarty, ze zombiaki atakuja, smiech przeroznych osob przez wagon sie przetoczyl, M dodal, ze zapomnial shotguna, ktos jakis inny zart podrzucil, ze trzeba sie bronic przed pogryzieniem, podsumowalam calosc, ze jakby co to ja moge laska czerepy rozlupywac
              a potem przesiedlismy sie na inna linie i jakos dotarlismy do domu
              • iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 21.06.15, 23:34
                No mówiłam, rozszalała się z tom lagom beskurcyja jedna i tyle.

                Musiałam wykonać wyprawę do centrum handlowego, gdzie się oczywiście osłabiłam duchowo, nie wiem czemu, ale tak mam w tych przybytkach. Pewnie dlatego, że na zasadzie kościoła obecnie to działa, miejsce kultu. Więc jako niepraktykująca pewnie jakoś się tam nie współgram. Trudno. Klej UHU miałam kupić - nie było, preparat na mole - nie było, pasa Autosol - nieKURWAbyło. Za to były rzeczy inne i potrzebne, nabyłam je w drodze kupna, jednak przedtem w osłabieniu swem musiałam w kawiarni zażyć cappucino, mufinkę i wykonać telefon do Pytońskiej. Szybko potem pomknęłam w domowe pielesze i już jestem dobra, celebransując Noc Kupalną za pomocą ziemniaków z rozmarynem (inspiracja forumem), sącząc czerwone wino, słuchając ChiliZeta, i gapiąc w czerwcową noc. Się.
                • roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 22.06.15, 00:08
                  klatwa pyry rozmarynowej objela forum
                  tez byly, i hiszpan zacny do tego
                  • iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 22.06.15, 01:00
                    Francuz.
                    • kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 22.06.15, 12:20
                      Ja tez dzisiaj mialam na obiad salatke z gotowanego czerwonego buraka - dzien dobry Jutka, z serem kozim, soczewica, z 'artichoke' oraz komosa ryzowa. Salatka kupiona. Dodalam tylko pieczonego kurczaka produkcji wlasnej oraz sklepowe jalapeno. Obiad sie udal, bo musial...haha

                      Pojawily sie juz na lokalnych farmach pierwsze truskawki. Hurrra...Zima w pelni.
                      Zajmie do sierpnia aby mozna bylo sie na te farmy wczolgac i te truskawki samemu zrywac oraz palaszowac.
                      W ogrodzie podcielismy drzewa mango oraz podsypalismy sciolka. Mam dwa ogromniaste, ktore poprzedni wlasciciele wzieli za chwasty i zapuscili okrutnie. Nie bede komentowac , bo nie ma sensu. Oni sie wyprowadzili szczesliwie do NY, a my szczesliwie do ich domu. I kwita.

                      O, przybyl sprzet grajacy i dzieci zlozyly w calosc. Mamy wiec muzyke.

                      Kan
                      • kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 309 :-))) 22.06.15, 14:37
                        Muzyka jest. Glosnosci nie da sie ustalic, bo nasze uszy nie pozwalaja. Uszy pozwalaja ustalic jakosc i ta sie cieszymy. Nie ma to sobie zainstalowac system...hhaaha
                        Mozemy wiec wrocic do Led Zeppelin, Deep Purpule etc.

                        Kan
    • roseanne lato podobno 22.06.15, 20:10
      lokalny otwarty basen juz otwarty, wczoraj byl nawet otwarty, ale po godzinnym spacerzei perspektywie rodzinnego obiadku wizyt zostala odlozona na dzis

      wybralam dobry moment, na normalnej glebokosci oprucz mnie byl dokladnie jeden facet
      na glebokim do skakanie moze z 3 chlopaczki co jakis czas wskakiwalo,
      na ODZIELNYM dzieciecym jakas mamuska z pojedynczym niekrzykliwym bobo

      woda chlodna, ale wielce przyjemna, slonecznie ze wskazaniem na burze,
      jak wychodzilam zaczela sie pojawiac trajkocaca mlodz

      cala przyjemnosc 2.50 za wejscie

      jutro , jak nie bedzoe lalo tez pojde, tym razem z woda i ksiazka :)


      lokalne truskawki sa swietne, skyneczka kupiona w sobote juz znikla, musze ise jutro na targ wybrac, co by wlasciwie sw jana obchodzic - swieto narodowe ( czyli kebeckie) i wszystko pozamykane
      tydzien pozniej dzien kanady, czyli panstwowe, prawie wszystko pootwierane :)
      • maria421 Re: lato podobno 22.06.15, 20:52
        Podobno jest lato, ale ja sie dzisiaj zastanawialam czy znow ogrzewania nie wlaczyc.

        Czekam na pilny list polecony a tu sie niemiecka poczta za strajkowanie wziela, od piatku nie widzialam listonosza.
        W dupach sie tym Niemcom pomieszalo, ciagle strajki- a to Lufthansa ( w zeszlym roku chyba 11 razy), a to koleje (nie zlicze juz ile razy w ciagu roku), a to przedszkola, a to poczta.
        Kurde, ja rozumiem ze strajk to jest niezbywalne prawo itp. ale kilka czy kilkanascie razy w roku?

        No nic, moze jutro listonosz wroci do pracy.
        • jutka1 Re: lato podobno 23.06.15, 09:01
          Wczoraj pracowałam do 23:00. Kjap.
          Nie wiem, jak będzie dzisiaj.
          Mówiłam: Sajgon. :-/

          Tutaj też zimno. 15C, maks 17C. Brrr.

          Miłego dnia.
          • ewa553 Re: lato podobno 23.06.15, 09:47
            Zapomnij o listonoszu, Maryska. U nas strajkuja od 3 tygodni! Tez czekam na pilny list, ktory z sadu wyslala pani przed swoim urlopem. Z urlopu wrocila, czeka na moja odpowiedz, a ja jeszcze pytania nie dostalam. Szajze.
            • iwannabesedated Re: lato podobno 23.06.15, 13:52
              Wchodzi człek, a tu jojczo...

              Marycha z Ewom, dość tego. Żebyście wiedziały jaką gehennę przeszła moja ciotka w Johannesburgu żeby wyrwać z gardła jeden z dwóch listów który jej wysłałam, to byście się modliły do niemieckiej poczty codzień. Jeden, piszę. Bo drugi zaginął bez wieści.

              Pytoński - przypomni sobie jak siedział i nie miał tych Sajgonów.

              A w ogóle, dyszcz pada.
              • ewa553 Re: lato podobno 23.06.15, 14:17
                kwiecien. nic tylko kwiecien wrocil. Bo raz pop raz swieci slonce, kaze sie cieszyc, a nastepnie pokazuje fige (z makiem) i leje smiejac sie do rozpuku. Tak juz trzy razy dzisiaj.
                Na poczciarzy mowisz nie narzekac? Hm... Potrzebni mi sa. Natomiast zapowiedz ze stewardessy maja strajkowac w srodku lata i ferii, jest mi egoistycznie obojetne, bo nie wybieram sie przez nastepne 3 miesiace nigdzie samolotem. Zeby tylko pstragi w jkeziorze bodenskim nie strajkowaly, bo tam wybieram sie dwa razy i pstragi uwielbiam!
                • maria421 Re: lato podobno 23.06.15, 17:10
                  Wreszcie dostalam poczte. Listonosz zadzwonil do drzwi a ja zaraz do niego :"Strajkowal pan?"
                  a on ze nie, ze on nie moze bo jest Beamter, czyli ma status pracownika panstwowego , wiec nie ma prawa do strajku. Mial krotki urlop i przez strajk nie bylo nikogo na zastepstwo.

                  Otworzylam list, podpisalam co mialam podpisac i wyszlam na poczte zeby odeslac podpisane dokumenty. Zalozylam pikowana kurteczke ( w srodku lata!), jak wychodzilam swiecilo slonce. Jak wracalam padal deszcz....

                  Do kitu z takim czerwcem.

                  Zaczynsm sie przymierzac do podrozy do Polski. Moze na przelomie lipca i sierpnia, jeszcze nie wiem.
                • felinecaline Re: lato podobno 23.06.15, 19:28
                  Ewo, nie narzekaj, na przelom czerwca i lipca nasze meteo zapowiada kanikule, u mnie ma dojsc do 37° a z mapki wynika, ze i Ciebie przygrzeje, zobacz u mnie na fb.
      • roseanne Re: lato podobno 23.06.15, 17:51
        wiedzmy forumwe wykrakaly... leje i nici z basennu - wiedomo, w czasie deszczu basen otwarty jest zagrozeniem dla zycia i plawic sie w nim nie mozna

        ogolnie aura majowa, dosc cieplo

        moj listonosz dzielnie tupta codzien po schodkach do sasiadow , czasami stuknie skrzynka i u mnie

        musze przeorganizowac lodowke, co by sie clairette de die zmiescil na jutrzejsze sniadanie

        popijajac smoothue z banana i moreli z mlekiem migdalowym oddalam sie do rewolucji kuchennej
        • iwannabesedated Re: lato podobno 23.06.15, 23:09
          Dlaczego na litość boską - w deszcz? Że komu napada do gęby i się utopi? Niepojęte...
          • chris-joe Re: lato podobno 24.06.15, 00:24
            Ojezu, dlaczego dlaczego. Bo im odjebalo! Dlatego.
            Mi sie przyjaciel Grek wysmarkuje w rekaw, ze Europa, swiat caly, sie na Grecje zawzial, i ze (sic! sick!) Niemiaszki & Co. Grekow dzis jak niegdys Zydow. Tak dokladnie prawi. I co zrobisz? Nic. Jak odjebalo to odjebalo.
            • iwannabesedated Re: lato podobno 24.06.15, 00:32
              Aha. Odjebało, znaczy się? Ufff.... Czyli można przestać się tym sromać i iść jeść czereśnie? Co za ulga... Dzięki.
              • chris-joe Re: lato podobno 24.06.15, 00:49
                Moim skromnym uwazam, ze mozna. Wrecz nalezy. Bo co innego jak nie czeresnie? Sama powiedz.
                • iwannabesedated Re: lato podobno 24.06.15, 01:07
                  Hm, na pewno nie peace&love. Dawno i nieprawda.Torba i kij... zbyt męczące. Siekiera z motyką... jakoś, no, głupio trochę. Sex, drugs, and rock'n'roll? Nah... za późno. Wino i zmierzch (cycat)? ... za wcześnie. Czyli... czereśnie, nie widzę inaczej.

                  • chris-joe Re: lato podobno 24.06.15, 01:54
                    Po wnikliwej analizie wnikliwej analizy: ditto ;(
                  • jutka1 Re: lato podobno 24.06.15, 07:58
                    Strasznie zazdroszczę (nie mogę jeść czereśni).
                    :-(
    • jutka1 Środa 24.06.15, 08:05
      Słońce, 13C, ma dojść do 20C.
      Sajgonu c.d.
      Miłego dnia.
      • ewa553 Re: Środa 24.06.15, 17:26
        Cale przedpoludnie bylam w drodze z moja podopieczna, trzeba bylo conieco zalatwic. Kolo poludnia nagle zrobilo sie slonecznie i cieplo. Fajnie ze do kina ide dzis dopiero na 21.00, wiec moglam na pare dni wysunacv markize, ktora byla "na mokro" zwinieta pare dni temu i martwilam sie ze splesnieje. A wiec wszystko gra i piszczy (cyt.) Oby sie ladna pogoda do jutra utrzymala to bede mogla popracowac w ogrodzie.
        Z innycvh milych wioadomosci: poczta przestala strajkowac, skrzynka mi o malo nie pekla od listow i innych przewsylek. A wsrod nich kilka listow od Sadu Rodzinnego oraz wiadomosc ze przekazano na moje konto kilkaset zaleglych Euro! Niech zyje bal!
        • ewa553 korekta: 24.06.15, 17:27
          markize wysunelam na pare godzin, a nie na pare dni:)
        • maria421 Re: Środa 24.06.15, 18:58
          Zwrot kilkuset Euro to jest zawsze dobra wiadomosc:)

          Ja jestem bez zegarka, i czuje sie jakbym gola byla. Zawiozlam zegarek do wymiany baterii, zawsze mi to robili w 2 godziny, a teraz nie, nie moga, sa jedynym specjalistycznym sklepem w okolicy , maja duzo zlecen, wiec im przykro ale musze wrocic jutro.

          Trudno, jutro bede miala kolejna okazje do pojscia na sushi.

          Poza tym, wyglada na to ze sie cieplej robi.
          • iwannabesedated Re: Środa 24.06.15, 21:48
            Ranyeoeeee bosskieoeee, cofam.

            Wymiana baterii w zegarku to normalnie jest robiona na poczekaniu. A ja to sama umiem zrobić. Jeśli to zabiera dwie godziny, lub co gorsza - kilka dni, to jest początek końca i Armagedon. Spieprzajcie panny z tego dojczlandu bo ewidentnie coś tam idzie gremialnie nie tak.

            Niech żyje halibut! (w sosie cytrynowo koperkowo zielonoliwkowym).
            • ewa553 Re: Środa 25.06.15, 00:01
              Dorotka, w normalnychzegarkachwymieniasiena poczekaniu lub samemu. Ale Maryska ma nasto pro jakies najwspanialsze szwajcarskie cudo, co tylko jeden jedyny sklep w Niemczech wymienia zlote baterie:)
              Z kina wrocilam bardzo zadowolona, swietny film, ulubiona aktorka, dobrze sie bawilam. Dobranoc
              • iwannabesedated Re: Środa 25.06.15, 00:13
                Ach gdzie te czasy, kiedy się miało zegarki nakręcane... Wszyscy takie same - czajki. Dla dziecków i bab małe - w kolorze złotym lub srebrnym. Dla chopów duże. Ech... świat się komplikuje, i wcale mu od tego nie jest lepiej.
                • maria421 Czwartek 25.06.15, 08:46
                  Zadne zlote baterie, ale zawsze wymieniane w sklepie ktory te marke prowadzi :)
                  Naprawde czuje sie golo bez zegarka. Dzis rano po ubraniu sie automatycznie siegam po zegarek, a jego nie ma.

                  Chyba powolutku robi sie cieplej, czyli moze jszcze jakies lato bedzie tego lata.

                  Milego dnia:-)
                  • jutka1 Re: Czwartek 25.06.15, 09:16
                    Pozdrowienia z Sajgonu. Baaaajjj... :-)
                  • kan_z_oz Re: Czwartek 25.06.15, 09:44
                    Przestalo ubywac dnia. Jest wiec juz tak ciemno i zimno jak tylko moze byc.
                    Rano sie zastanawialam nad wlozeniem krotkich spodenek w ramach naglego ocieplenia. Popoludniu sie wyrownalo temperaturowo i lunelo. Tropikalnie i piekielnie.

                    Mam tyle wody w zbiornikach, ze moge rozdawac. Ktos chce deszczowke?

                    Nie nosze zegarka juz od wielu lat. Tez bylo mi sie trudno przyzwyczaic na poczatku do braku.
                    Obecnie traktuje wiec tylko jako czesc 'bizuterii', ktora zakladam bardzo sporadycznie, ale mam...haha
                    Chyba Mario Cie rozumiem z tymi bateriami, bo kupilam wlasnie Cd i Apm produkcji niemieckiej. I te baterie sa jakies kosmiczne.
                    Kan
                    • ewa553 Re: Czwartek 25.06.15, 09:58
                      w momencie przejscia na emeryture przestalam nosic zegarek. Takie jakies wyzwolenie od terminow itd. Po co komu zegarek, skoro kazdy ma komorke i jak musi, to moze czas sprawdzic. No, chyba ze jak Kan: jako bizuterie.
                      • maria421 Re: Czwartek 25.06.15, 12:16
                        Zegarka nadal nie mam. Krotko przed moim wyjsciem zadzwonili ze zegarek nie jest gotowy i ze dopiero jutro. Jutro to ja nie moge, w sobote tez nie bo przyjezdza corka i mamy inne plany, wiec powiedzialam ze przyjade w poniedzialek i powiedzieli ze wtedy bedzie na 100%.

                        Ja moj zegarek nosze juz od... nie pamietam ilu lat, w kazdym razie dobrych kilkunastu lat. Jest to prezent od mojego malzonka. Nosze w swiatek-piatek-i niedziele, od rana do wieczora, wszystko w nim robie. Wiec sie zzylam i brak mi go :(

                        Pogoda sie definitywnie poprawila.
                        • ewa553 Re: Czwartek 25.06.15, 15:39
                          wrocilam z ogrodu gdzie kilka godzin sadzilam (salate), przesadzalam (salate), zbieralam plony (czosnek) i podpieralam fasolke. Wyrwalam sporo chwastow, troche przycielam zywoplot i dostawszy od sasiada wspaniala salate lodowa, udalam sie do domu. Zaraz salate zrobie, mam jeszcze nwspanialy ni to ocet ni to sosik z granatow (tych niewybuchowych). Jest cudowne lato znowu!!! Cieszcie sie Warszawiacy, od jutra bedzie u Was!
    • jutka1 TGIF!!! 26.06.15, 08:14
      Jak przeżyję dzisiejszy dzień, to już będzie z górki. Byle dać radę.
      Za oknem jest słonecznie, teraz: 17C, ma dojść do 23C. Może być.

      Odpełzam kroczonc (cycat) w oko tajfunu, a Wam życzę miłego dnia. :-)
      • kan_z_oz Re: TGIF!!! 26.06.15, 10:22
        Ufff...tyle moge powiedziec na temat piatku z frontu pracy. Zjebalam kogo sie dalo. Pozbylam sie wiec klienta. Oraz obowiazkowo zakupilam ulubiona whisky coby sie odreagowac po tromie zjebawszy.
        TGIF prawdziwy. Ale dobry. Nie ciagne zadnych ogonow zbyt dlugo wiec jutro bede jak nowa.

        Kan

        • ewa553 Re: TGIF!!! 26.06.15, 10:50
          robisz za tajfuna? A na zdjeciu wygladalas tak lagodnie:)
          • kan_z_oz Re: TGIF!!! 27.06.15, 07:39
            Ewuniu sie tyle uzbieralo przez okolo 1.5 roku, ze tajfun sam powstal.
            Nowa bede moze jutro, bo dziasiaj jestem raczej malo swieza.
            Znikam wiec
            Pa
            Kan
            • maria421 Sobota 27.06.15, 08:19
              Ciemno i deszcz pada. Corka juz jest w drodze, ale niestety, nie bedziemy mogly zjesc obiadu na tarasie przy takiej pogodzie. Choc, kto wie, moze do poludnia sie poprawi.

              Mielgo dnia!
              • jutka1 Re: Sobota 27.06.15, 22:33
                Dzisiaj nie robiłam NIC. :-))) Poszłam tylko na mani-pedi, a poza tym pranie i oglądanie TV.
                Kilka rozmów telefonicznych.
                Na obiad młode ziemniaki z odrobiną masła i pietruszką. Na kolacje arbuz, brzoskwinia i jabłko.
                I mam zamiar spać do oporu. O.
                (bo od jutra wieczorem zaczyna się Sajgon do sześcianu, czyli moja konferencja)
    • jutka1 Niedziela 28.06.15, 09:59
      Szarawo za oknem, słońce prześwituje ale nie wiadomo, jak się toto rozwinie.
      Mam kilka godzin na przygotowania, a potem wybywam na moją konferencję.

      Miłej niedzieli :-)
      • ewa553 Re: Niedziela 28.06.15, 10:55
        upal od rana. juz teraz 29 stopni i bezzchmurne niebko. Zmienilysmy plany niedzielne, bo za cieplo na wycieczke. Padniemy pod grusza w ogrodzie i jedyna zaplanowala czynnosc to zrywanie
        wisni, bo po tym upale juz tylko rodzynki beda z drzewa zwisac. Zaczelam wieczorem fajna ksiazke, akurat dobra na ogrod i upal.
        Siostrzenica mi napisala, ze wlasnie znalazla kupca na mieszkanie siostry i ze dobrze ze siostra tego nie doczekala: jej piekny, rozlegly widok z balkonu - na dzikie, kwitnace drzewa bo to na terenach dawnych ogrodow, a wiec ten piekny widok wlasnie zaczeto rozkopywac, bedzie nowy blok budowany... Dziwnie mi smutno. Jeszcze rok temu robilam zdjecia z balkonu, tak bylo pieknie.
        • maria421 Poniedzialek 29.06.15, 11:46
          Wreszcie prawdziwe lato i wreszcie mam znowu moj zegarek :)
          • ewa553 Re: Poniedzialek 29.06.15, 16:02
            owsazem lato, ale dzis niewiele z tego mialam. wyszlam przed poludniem zalatwiac wiele spraw, wrocilam teraz. zrobie cos do jedzenia i zabiore sie do pilnych prac biurowych. ale jutro nie dam sobie dnia praca zepsuc i ide na pare godzin do ogrodu. trzeba lato wykorzystac, kto wie jak krotko potrwa:)
          • roseanne Re: Poniedzialek 29.06.15, 20:26
            cala niedziele lalo, dzis pochmurnie i jakies 16C
            i ma lac nastepne dwa dni
    • jutka1 Wtorek 30.06.15, 07:56
      Świeci słońce, ma być ciepło: 24C. Fajnie. Szkoda tylko, że dzień spędzam w sali konferencyjnej.

      Wczoraj był Sajgon z Kongiem do sześcianu. 3 godziny snu, od rana co rusz jakieś niespodzianki, nerwówa. Daliśmy radę. Mam nadzieje, że od dzisiaj już będzie z górki. Tfu, odpukać. :-)

      No nic. Idę się pindrować. ;-) Miłego dnia. :-)
      • ewa553 Re: Wtorek 30.06.15, 13:31
        o kurna, ale nad-upal! a ma byc jeszcze gorzej. zalatwialam dzis terminy przedpoludniuowe w pendolino-tempie, zeby tylko wrocic do chlodnego mieszkanka. Zaraz zjem obiad (szpinak+jajka)
        i ide do ogrodu kosic trawe. Musze przygotowac teren, bo na ile sie da bede nastepne dni spedzala w cieniu gruszy...
      • chris-joe Re: Wtorek 01.07.15, 04:51
        Moje ostatnie rewolucje pracobiorcze, co tak mi poczatkowo za skore zalazly, wlasciwie daja sie przelknac. Zwlaszcza, ze- achtung! achtung!- jezdze do pracy rowerem. Tak wlasnie. A ze lato mile, wiec nie narzekam, wrecz przeciwnie. Trasa moja rowerowa jest zas nieslychanie interesujaca. Juz spiesze wszystko zdatnie ilustarcjami zilustowac.

        Normalnie moja trasa wyglada jak ponizej. (Adresy poczatkowe i docelowe sa jeno zblizone, by nie obciazac netu zbyt wieloma detalami personalnymi. Niech nas bog broni!)

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/nmUhxshVPdOxhJLdfB.jpg

        Porankiem w tamta strone rajd jest zwyczajowo przyjemny bardzo i bez zaburzen. Z mojej wyspy Siostrzyczek wale rowerowa estakada (ktora tak naprawde jest lodolamaczem na zime), dobijam do mostu Wiktorii i przejezdzam na poludniowy suchy lad (pamietajcie, ze Montreal jest wyspa na rzece Sw. Wawrzynca; moja zas Wyspa Siostrzyczek jest jeno podwyspa obok wyspy glownej).
        Miedzy wyspa Montreal (oraz moja wysepka) a poludniowym brzegiem Wawrzynca biegnie kanal zeglugowy, ktory laczy wszystek ruch atlantycki z Wielkimi Jeziorami (Chicago, Detroit, Toronto itd.) I tam tez dzisiejszym rancem trzasnalem fote miasta dla was specjalnie. (Ten most z prawej to Most Champlain'a, w wiecznej rozsypce, obecnie latany, lecz w zamierzeniu wymieniony calkiem; najruchliwszy most Kanady.)

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/mLegbjEbIbjnnMBA6B.jpg

        A ze lubie tlumaczyc rzeczy jak belfer, zalaczam takze mapke, co gdzie i jak. Czerwona kropa to w przyblizeniu zrodlo foty powyzszej, zrecznie naniesione kropki niebieskie maja zas wskazac ignoramusom wspomniany powyzej zeglugowy szlak Atlantyk- Wielkie Jeziora.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/oIoncI6QAEkDACgBaB.jpg

        Most Wiktorii jendakze jest mostem zwodzonym; gdy wali transatlantyk, badz barka, most idzie w gore i ruch wszelki musi odczekac. Calosc wyglada o tak:

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/BpweLaGbTIewbd9UqB.jpg

        Na powyzszej focie most jest akurat zamkniety dla ruchu, otwarty zas dla zeglugi. (W samym srodku foty panstwo widza wodna trase wyscigowa Olimipiady 1976; banka nieco powyzej to resztki wystawy Expo'1967; biale plaskie dziwactwo na samym szczycie foty to Stadion Olimpijski, gdzie w 76 Szewinska gwiazdzila, ze hej; ostatni most na gorze foty, to most Jaques Cartier)

        Wiec w drodze powrotnej z pracy do domu dzis most byl zaciagniety akurat. Czas oczekiwania na otwarcie blisko godziny, bo akurat dwa statki sie przepychaly. Wybralem wiec opcje bez oczekiwania. Czyli jazda na polnoc do mostu Jacques Cartier (ostra podwojna rowerowa wspinaczka, bo most ma dwie "fale" w gore, w dol, znow w gore), wjazd w miasto, przez Centrum na zachod i na kolejny most na moja wyspe.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/y6Icf5SmPSM8KuZP4B.jpg

        Calosc zajela mi ze 2 godziny, bo w Centrum trafilem akurat w godzine szczytu. Zwyczajowe montrealskie rozkopy sa absolutnie wszedzie. Dodatkowo jutro jest Canada Day (dzien wolny) a dodatkowo jeszcze wlasnie dzis w Montrealu byl mecz Pucharu Swiata FIFA kobiet: Stany vs. Niemcy (2:0).

        Ale wiecie co? Znowu, kurde, chyba sie o szczescie otarlem. No, dobrze mi bylo. I jeszcze jak. A zgred przeciez juz jestem niby, calkiem po 50ce. Szczeniaki na kolarkach, co mnie wyprzedzaly, mnie wkurwialy nieco, bo ja jezdze goralem, a nie kolarzowka. Porownywalem ich pedalowanie z moim (fuck off! jesli ktos ma ochote na cheap joke! ;) i tylko ich rowery wygrywaly. Nie ONI :)

        I juz sie oddalam, nim mnie klatwa proustowska dopadnie z paroletnim oslizgiem...
        • jutka1 Re: Wtorek 01.07.15, 07:57
          A, to cieszę się, że nie jest tak źle. :-)

          Jakie masz opcje dojazdu w zimie?
          • chris-joe Re: Wtorek 02.07.15, 13:01
            Nie no, mozna tez autobusem :)

            Zreszta przydzial na poludniowy brzeg jest bardzo tymczasowy.
    • jutka1 Środa, słonecznie 01.07.15, 08:19
      Ma być dzisiaj 25C, słonecznie. Wreszcie pogoda jak na początek lipca przystało. :-D
      Nadal haruję, ale już spokojniej.
      Miłego dnia Wam życzę. :-)
      • ewa553 chris, 01.07.15, 08:49
        jestes wspanialym przewodnikiem. Dziekuje za wycieczke po Twoim miescie. Ogrom rzeki zrobil na mnie wrazenie... ale 2 godziny w drodze z pracy, to niemalo, co? Masz inne mozliwosci poza rowerem? Z drugiej strony taka jazda musi byc fajna..
      • maria421 Re: Środa, słonecznie 01.07.15, 08:50
        Tez slonecznie, zaraz lece pozalatwiac pare spraw a wieczorem (wczesnym wieczorem) wybieram sie z przyjaciolka na dlugi spacer.

        Milego dnia.
        • kan_z_oz Re: Środa, słonecznie 02.07.15, 06:29
          Wybierajac sie na przejazdzke rowerowa z CJ-em po jego mapie; zdecydowanie wole ta krotsza trase rowerowa. Bardzo podoba mi sie ta mierzeja oraz most podnoszony. Mozna by usiasc sie sobie i piknik zorganizowac, gdyby nie fakt, ze to do pracy z rana czlek zasuwa.

          No, wlasnie; jak bedziesz dojezdzal zima?

          Cieplo jak na lipiec tutejszy i porownujac do EU, tez znosne temperatury jak na lipiec.
          Turysci przybyli obficie w tym roku na wakcje szkolne. Wszyscy tez porozbierani i biegajacy w krotkich gatkach odrozniaja sie od lokalnych chadzajacych opatulonych szczelnie-zimowo.

          Poza tym znowu spokojnie, po pozbyciu sie 'trudnego' klienta. Pracy tez jakos mi zbytnio jeszcze nie ubylo, bo obecni od razu zaczeli chciec wiecej i nowy sie zaraz pojawil. Wiec wszystko jest ok.

          Pa
          Kan
          • maria421 Czwartek, upalnie 02.07.15, 13:51
            Ratuje sie przed tym jak moge, zaraz ide uciac sobie drzemke w mojej suterenie, tam jest przyjemnie chlodno .
            • iwannabesedated Re: Czwartek, upalnie 02.07.15, 22:58
              Wróciłam właśnie ze spacerku nad jeziorkiem i wiecie ludzie, ocipieć można od zapachu lipy, róż, jakichś - bo ja wiem? dzikie lewkonie? maciejka? cholera wie co w tych szuwarach siedzi. Żaby się drą. Opar ciepły jeziorny się unosi. W takie wieczory człek odrobinę może wybaczyć jednak bogu, czyco. U mnie jakichś upałów nie zakonotowałam, aczkolwiek z rozkoszą pałętam się po hawirze i przyległościach w gaciach i blade dupsko na słońce wystawiam, leżąc z Wierą na uprowadzonej żółwiowi skórze (włosem w dół), na to poducha aksamitna, łep pod krzakiem forsycji, nos w książce, dupa w promieniach słonecznych opala się.
              • jutka1 Re: Czwartek, upalnie 03.07.15, 07:20
                Brzmi bajkowo, Stokrotku. Ja czuję te zapachy tylko rano, jak idę przez park na konferencyję.
                Potwierdzam: aż się w głowie kręci.
                :-)
    • jutka1 Zamykam wcześnie na wszelki wypadek... 03.07.15, 07:21
      ... bo cały dzień mnie nie będzie, do wieczora.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka