i.p.freely
06.10.04, 10:30
Obejrzalam ja od deski do deski i juz po wstepnej wymianie nasunela mi sie
pewna refleksja; jesli jeszcze sa gdzies jakies niedowiarki, to byc moze ta
debata - Cheney/Edwards, im w koncu uswiadomi kto w tym kraju tak naprawde
rzadzi. Nie Bush - z cala pewnoscia.
Nie to, ze Edwards wypadl zle. Edwards byl dobry, nie gorszy od Kerrego w
debacie prezydenckiej. Cheney jak to Cheney, weteran wielu "boardroom brawls"
nie mogl wypasc zle.
Nie trudno bylo przewidziec, ze wiele uwagi bedzie poswieconej Irakowi, i tu
Cheney mnie nie zawiodl, he he he. (Cynizm z mojej strony).
Z niezlomnym przeswiadczeniem o wlasnej slusznosci jak rottweiler upieral
sie, ze cale to bagno w Iraku bylo i jest wlasciwym posunieciem jego
administracji. On nie popelnil bledu!!! A ja, gdybym mogla chcialabym go
zapytac - HOW DO YOU ASK A MAN TO BE THE LAST MAN TO DIE FOR A MISTAKE????
Czlowiek nigdy nie splamiony krwia poleglych, sczesliwy posiadacz 5 odroczen
od sluzby wojskowej przy okazji innej poronionej wojny, wysyla naszych synow
by gineli "przez pomylke"?????
Czyz my nie mamy prawa miec opinii innej niz administracja jesli chodzi o
woje w Iraku?
Czyz nie mamy prawa zmienic zdanie , ba, bron boze protestowac temu
konfliktowi?
(To podobno wysyla "zly sygnal" zarowno sprzymierzencom jak i wrogow
according to house of Cheney/Bush - tu kolejnosc nazwisk celowa)
Czyz nie wolno nam powiedziec "yes, we support the war" i zmienic zdanie gdy
okazuje sie, ze administracja lga w zywe oczy, wpuszcza w maliny nie tylko
obywateli ale i sprzymierzencow. W miedzyczasie, bogu ducha winni ludzie gina
po obu stronach i konca temu nie widac.
Zmiana zdania poparta niezbitymi faktami to "FLIP-FLOPPING" - powazna wada,
hehehe. To, ze adminstracja podwaza wotum zaufania manipulujac prawda to
tylko taki zlo konieczne, he he he.
Co jeszcze - Cheney moze tylko raz wymienil swego bosa po imieniu mowiac,
bardzo elokwentnie zreszta, o polityce, ekonomi, opiece zdrowotnej planach na
przyszlosc....
So who is the boss???