Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 447

11.05.20, 16:24
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 11.05.20, 16:29
      kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 446 11.05.20, 06:49
      Dzien Matki minal bez specjalnych imprez. Byla tylko rozmowa telefoniczna bo zbiega sie z urodzinami syna.

      Od rana w biurze. W koncu postanowilam dowiedziec sie co z ta zapomoga dla biznesu, ktora jest ciagle oglaszana przez rzad. Nie dalo rady sie dodzwonic. Nie bylo odpowiedzi na zapytania mejlowe. Nikt sie nie skontaktowal.
      Musialm skorzystac z ksiegowej. Jeden wielki burdel. Moja rejestracja 27-go marca okazala sie niewazna, bo pozniej zmieniono zasady juz pare razy.
      Ksiegowa wypelnila nowe podanie, ktorego kiedys nie bylo i czekamy co z tego wyjdzie...porazka, czyli przewidywalna i dzielna pomoc.

      Dobrze, ze sloneczna pogoda dopisuje bo inaczej to bylaby klapa.


      jutka1 Poniedziałek, pochmurno 11.05.20, 11:36
      Pogoda jak w tytule.

      Znowu nowy tydzień w pracy; znowu planowane terminy oraz niespodzianki nagłe z pilnymi terminami; spiętrza się i napiętrza. Klasyka. A to dopiero poniedziałek. :-/

      Ale nie jojczę, bo mam pracę, mam czym zająć mózg, a bez tego bym zwariowała w tym zamknieciu. Ejment.

      Miłego dnia/wieczoru :-)


      xurek Re: Poniedziałek, pochmurno 11.05.20, 14:27
      Pierwszy dzien otwarcia restauracji, sklepow do 400 m powierzchni, szkol i biur, ale z obostrzeniami. Przezornie nie poszlam dzisiaj do biura, z 90 zatrudnionych jest miejsce na 22, zjawilo sie 37 i 15 zostalo odeslanych do domu. Koordynacja zajmie nastepne mitingi, konferencje, alplkacje i inne -acje, skracajac kurcajbajt jeszcze bardziej.

      W kafeterii nie dano sobie rady z przepisowym dystansem, wiec w gescie bezradnosci zamknieto ja zupelnie, i nie mozna sobie zrobic ani kawy ani wody mineralnej. Ja ide w srode, bo musze, zapopatrze sie w walowke i napoje niczym na wyprawe :).

      W sobote byly manifestacje antykowidowe w Bern, Zurychu, St. Gallen i Bazylei - niestety dowiedzialam sie po fakcie, bo chetnie wzielabym udzial.

      W Bernie zebralo sie 500 osob, ktore niosly transparenty z roznymi haslami na temat tego, co mysla o lock down, osoby sie obejmowaly, podawaly sobie rece, calowaly itd. Policja chciala ich najpierw aresztowac, aaaleee: nie bylo to mozliwe, bez naruszenia obowiazujacego prawa o 2 metrach dystansu: ani przy aresztowaniu, ani przy trasportcie do aresztu ani w areszcie samym. Tak wiec policja zdecydowala sie na prosby i perwazje, ktore nie przyniosly zadnego skutku. Z tego co widzialam w telewizyjnych migawkach, wiekszosc bioracych udzial byla 40+.

      Jest zimno i deszczowo, wybieramy sie dzisiaj na zakupy farb oraz zegara do salonu, ktory sie zepsul. Zdam sprawozdanie, jak bylo.

      U nas tez byl wczoraj dzien matki, zjedlismy z Mlodym brunch i odbyli ponad dwugodzinna rozmowe, czyli mw. tyle, co normalnie nazbiera sie przez miesiac :):):). Tez bylo calkiem przyjemnie.

      Dzisiaj Mlody mial tylko pol dna wirtualnej szkoly, wiec wybral sie do fryzjera ogolic brode i obciac wlosy. Z adepta na terroryste zmienil sie na adepta na Afro-Irokeza :), bo wygolil wszystko oprod pioropusza na czubku glowy, ktory pozostal nienaruszony.

      Za 7 minut nastepna telekonferencja. Ich ilosc zdecydowanie sie zmiejszyla i staly sie zdecydowanie bardziej rzeczowe. Ludziom chyba sie znudzila wirtualna propaganda aktywnosci i sukcesu.


      ertes Re: Poniedziałek, pochmurno 11.05.20, 16:13
      W Szwajacarii protesty? I jak to? Zaden hejter ani Ciebie ani Twojego Kraju nie obrzuca gownem ze to przeciez tylko obrzydliwi konserwatysci? Nieuki? I jeszcze do tego nazisci albo i nne swinstwo?
      Jak to? Gdzie jest teraz ten co sie uczyl od Chin? Przeciez to nie tak, trzeba zamknac i nie wypuszczac.
      No tak alepezciez Szwajcaria i cala Europa zamknely sie juz w Grudniu i tylko ten glupek prezydent USA nikogo nie sluchac az do stycznia a przeciez juz wszystko bylo wiadomo.
      Ech zycie weryfikuje glupoty ktore sie pisze i wypowiada. I to dosc szybko.

      Acha, no i zeby znowu ktos sie nie wkurzyl ze to przeciez nie ten watek to wpisze, za Xurkowym przykladem cos na temat podogy.
      Jest slonecznie ale chlodno. Dzis poniedzialek wiec trzeba lezc do roboty czego mi sie zupelnie niechce.
      • xurek Re: Dzisiejsze wpisy 11.05.20, 21:48
        bylismy w centrum handlowym, wszystkie sklepy otwarte, wszstkie bary / restauracje zamkniete. Pani sprzatajaca potwierdzila nasze przypuszczenie: restauracje / bary otwarto rano razem ze sklepami, ale nie sposob bylo dac rady z tymi wszystkimi przepisami, wiec by uniknac sadowego odebrania licencji restauracje zamknieto krotko po ich otwarciu.

        W sklepie spozywczym jak zwykle, w sklepach niespozywczych zupelnie inaczej, niz myslalam - zupelne pustki. Nie ma tez zadnych przecen - kolekcje wiosenne, na ktore jest juz w zasadzie za pozno po normalnych cenach.

        Nastapila rowniez "zauwazalna radykalizacja" w zachowaniu ludzi. Tak jakby kazdy pragnal zamanifestowac swoje stanowisko. Sa wiec ludzie, ktorzy zupelnie nie trzymaja sie zalecen, nie trzymaja dystansu, przechodza wzdluz kolejki do wyjscia itd, ale pojawilo sie rowniez znacznie wiecej ludzi w maseczkach i rekawiczkach.

        W drodze do domu specjalnie zwracalismy uwage na restauracje - wiekszosc mimio mozliwosci otwarcia z zaostrzeniami jest zamknieta. Mysle, ze wszystkie borykaja sie z tym samym problemem wcielenia zalecen w zycie. Ciekawa jestem, jakie beda nastepne kroki.

        Pogoda jest zwariowana. Wczoraj byl prawdziwie letni upal, taki, ze w sloncu nie mozna bylo wysiedziec, dzisiaj zapalilismy w kominku i ogladali wiadomosci pod kocem.

        Rzad zapowiedzial, ze jezeli nastapi zbyt duze zageszczenie w srodkach masowej komunikacji, to niewykluczone, ze wprowadza nakaz stosowania maseczek. Dla mnie bedzie to powazny problem, bo sie w owej po prostu dusze.
        • jutka1 Re: Dzisiejsze wpisy 11.05.20, 23:36
          xurek napisała:

          > Pogoda jest zwariowana.
          *********
          U mnie przed godziną napadało śniegu. :-O
          • xurek Re: Dzisiejsze wpisy 11.05.20, 23:48
            u nas jest teraz minus jeden ale sniegu nie ma. wczoraj bylo 27.
            • kan_z_oz Re: Dzisiejsze wpisy 12.05.20, 00:28
              Pogoda wciaz bardzo ladna.

              U mnie nikt nie protestuje. Restauracje wciaz zamkniete. Reszta sklepow za to juz otworzona. Nowych przypadkow korony w stanie juz zero. Granica stanowa wciaz zamknieta i bedzie zamknieta tak dlugo az stanowy rzad postanowi ja otworzyc. Jest za to bardzo rozsadny plan federalny jak to otwieranie wyglada. Etap 1, 2, 3 wedle uznania i potrzeb stanowych. Protesty sa gdy jest mglista i niejasna polityka rzadowa tak jak sie to dzialo tutaj w czasie pozarow.

              Na szczescie cos tym razem tutaj wyszlo dobrze, czego oczywiscie zycze innym. 97 ofiar.
              • xurek Re: Dzisiejsze wpisy 12.05.20, 09:39
                jak jest egzekwowane to zamkniecie? Na kazdej drodze dojazdowej stoi policja? Co z lotami, lodziami itd? Jest jakas kontrola nad tym?

                Tutaj tez sa przejzyste reguly, ale ludzie maja dosyc tego, ze rozwalaja im zycie. Poza tym "przejrzysta regula" na temat otwaracia restauracji okazala sie byc niemozliwa do zrealizowania albo kompletnie nierentowna. Co dalo sie zrealizowac w sklepach, okazuje sie utopia w restauracjach. Ale ludzie protestowali zanim otwarli restauracje, wiec nie bylo to powodem.
                • kan_z_oz Re: Dzisiejsze wpisy 12.05.20, 10:53
                  Kazda droga miedzy moim stanem i sasiednim jest zabarykadowana wielkimi klocami betonowymi lub policja. Nawet na najwiekszym zadupiu. Nie da rady ominac. Nie przejedziesz samochodem. Nie ma lotow.
                  Lodzie sa kontrolowane w momencie dojscia do portow. Co robia na wodzie to ich sprawa.

                  Australijczycy sa dobrzy w takich cwiczeniach. Czesciowe restrykcje sa tutaj tez dupne bo tlumy sie zjawiaja na ten przyklad na szlakach turystycznych, shoppingach.

                  Jak Scott powiedzial; nie ma dobrego wyjscia, jest improwizacja i kupa bledow. Byle nie nastal armageddon.

                  Musze tutaj dodac, ze jestesmy przyzwyczajeni do restrykcji od lat; wody - restrykcje i rozne poziomy jej uzywania od lat ponad 20-tu.
                  Chwilowe prosby rzadu o ograniczenie konsumpcji pradu przy wscieklych upalach.

                  Ograniczanie sie poruszania oraz zasady przy suszy lub pozarach. Restrykcje przy wichurach, powodziach gdzie jest nakazane lub zakazane gdzie mozna lub nie.

                  To jest moje cale zycie tutaj, gdzie ostatnio jest hard korovo i nie z powodu korony. Rozwala to zycie. Od roku jestem w modzie przetrwania. Ten ostatni zostal zmodyfikowany do samo-wystarczalnej chalupy oraz zajec. Dziala na dzien dzisiejszy. TYLKO.

                  Co przed nami - nie wiem? - lepiej mam nadzieje.
      • luiza-w-ogrodzie Zasilki rzadowe w czasie COVID 15.05.20, 02:09
        kan_z_oz 11.05.20, 06:49

        > Od rana w biurze. W koncu postanowilam dowiedziec sie co z ta zapomoga dla biznesu, ktora jest ciagle oglaszana przez rzad. Nie dalo rady sie dodzwonic. Nie bylo odpowiedzi na zapytania mejlowe. Nikt sie nie skontaktowal.
        > Musialm skorzystac z ksiegowej. Jeden wielki burdel. Moja rejestracja 27-go marca okazala sie niewazna, bo pozniej zmieniono zasady juz pare razy.
        > Ksiegowa wypelnila nowe podanie, ktorego kiedys nie bylo i czekamy co z tego wyjdzie...porazka, czyli przewidywalna i dzielna pomoc.

        O czym ty mowisz, Kan? Podanie zlozylam pod koniec marca i bylo przyjete przez system komputerowy, ale ustawe o zapomodze JobKeeper wprowadzono dopiero na poczatku kwietnia, chyba sie nie spodziewalas ze nowy proces bedzie od razu dzialac w marcu?

        Wszystkie potrzebne informacje byly i sa na portalu myGov i od poczatku uprzedzano ze nie bedzie mozna sie dodzwonic ani emajlowac, bo miliony ludzi i biznesow beda sie starac o zapomogi. Lenilam sie wiec dopiero dzisiaj wypelnilam elektroniczne formularze pokrywajace dwa nastepne kroki po procesie rejestracji, na splate zasilku za kwiecien:

        Niepotrzebnie wydalas pieniadze na ksiegowa.

        BTW, zasilki mialy byc placone do wrzesnia, ale juz widac ze jesli wtedy sie skoncza, to wiele firm padnie i obecnie sie dyskutuje przedluzenie okresu platnosci.
      • xurek poniedzialek 18.05.20, 10:43
        Jestem w biurze, ktore jest dzisiaj bardziej wymarle niz moje biuro w domu. W biurze mieszczacym 90 osob naliczylam dzisiaj 3 (ja jestem czwarta). Nie wiem, co o tym sadzic - mysle, ze ludzie tak przyzwyczaili sie do pracy (badz niepracy :)) z domu, ze wielu nie chce sie z niego ruszyc.

        Ja tez powoli przyzwyczajam sie do nowego rytmu - z malymi poprawkami jest calkiem znosny. Optymalnie docelowo byloby 2 dni Zurychu, 2 dni home office i 3 dni wolne. W dnie pracujace z domu 8 - 9 godzin sa OK, w dni "wyjazdowe" do Zurychu 6 godzin byloby optymalne. Wyglada na to, ze kurcarbajt bedzie do wrzesnia, wiec moge spedzic w podobnej sielance nastepne 3 miesiace.

        Jestem zafascynowana tym, w jak szybkim tempie ludzie nabieraja nowych przyzwyczajen i jak wzgledne jest pojecie czasu. Ja mam wrazenie, ze sytuacja taka jak dzisiaj trwa od lat :).

        Pieczenie chleba stalo sie moja sobotnia rutyna, chleb wychodzi mi tak przedni, ze produkuje juz nawet dla znajomych, ktorzy sa zachwyceni. W ta sobote wyprodukowalam 7 roznych chlebow :). Jest to naprawde fajne zajecie, chleby pieczemy razem z S., jest super atmosfera, dom pieknie pachnie a efekt tez bardzo pozytywny.

        Nie badzo rozumiem, dlaczego wiele osob z Polski usiluje za wszelka cene wyprodukowac ow "zakwas" i zrobic na nim chleb miast uzyc drozdzy. Tutaj zakwas jest malo popularny, ja jak dotad nie probowalam, caly czas uzywam drozdzy. Moze mni ktos wyjasnic, co jest lepszego w zakwasie?

        Poza tym bylismy wczoraj na wycieczce po okolicznych pagorach i idac polna zwirowa droga nagle wlezlismy na piekny okazaly dom. Nie jest to dom typowy dla tutejszych gospodarstw, tylko raczej miejska willa znajdujaca sie "middle in nowhere". Dom wygladal na niezamieszkaly, ale ma zupelnie nowy dach, widac, ze jest dobrze utrzymany, aczkolwiek okiennice i sciany wymagaja odswiezenia.

        Obchodzilismy go z wszystkich stron, az w koncu wyszla z niego para ludzi i zapytala, czy moga nam pomoc. Okazalo sie, ze remontuja ten dom dla kogos, kto z ST. Gallen (ktore jest duzym miastem) ma zamiar sie do niego przeprowadzic. Pan remontujacy mowil, ze dom w srodku jest przepiekny i juz caly wyremontowany, zewnetrze bedzie zrobione w tym miesiacu. Zadzwonil do wlasciciela i zapytal, czy mozemy dom zwiedzic. Mozemy, ale pod jego obecnosc. Umowilismy sie wstepnie na wtorek. NIe moge sie doczekac by zobaczyc dom i poznac jego historie.
        • luiza-w-ogrodzie Chleb na zakwasie 18.05.20, 13:43
          xurek napisała:

          > Nie badzo rozumiem, dlaczego wiele osob z Polski usiluje za wszelka cene wyprodukowac ow "zakwas" i zrobic na nim chleb miast uzyc drozdzy. Tutaj zakwas jest malo popularny, ja jak dotad nie probowalam, caly czas uzywam drozdzy. Moze mni ktos wyjasnic, co jest lepszego w zakwasie?

          To po prostu inna metoda, no i jak masz zakwas, to nie musisz kupowac drozdzy. Oprocz tego chleb na zakwasie jest latwiejszy do strawienia. Ja po chlebie na drozdzach mam paskudna zgage.




          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • luiza-w-ogrodzie Chlodna sobota 23.05.20, 12:59
        Poranek wstal sloneczny i rzeski, 9 stopni, ale w dzien doszlo do 16, byloby wiecej, tylko od poludnia zachmurzylo sie i zaczelo kropic. Przewalalam wiec szpargaly na werandzie, jutro jeszcze umyje tam okna i przesune szafki i bedzie dobrze. W pracowni mam dwa duze kosze tkanin, ciuchow i skrawkow, ktore przejrze pod katem uzywalnosci. Wlasnie dowiedzialam sie ze odbedzie sie gminna zbiorka domowych chemikaliow, co mnie cieszy, bo ta ktora miala byc w marcu zostala odwolana z powodu koronawirusa.

        Jutro ciag dalszy prac domowych a wieczorem przyjedzie na trzy dni corka :) Jest na tyle cieplo, ze nawet nie rozpalilam w piecyku. Jutro pewnie to zrobie dla uczczenia przyjazdu corki.

        Pozdrawiam wieczornie i oddalam sie do zajec zbiorowych - sobotni drink online :)

        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Zimowo, wtorkowo, jest dobrze 12.05.20, 12:01
      Dzisiaj prowadzilam moj drugi warsztat przez Zoom, oprocz prelekcji na ekranie uzywalam wczesniej nakreconych filmikow o robieniu dzemu z limonek (warsztat byl o przetwarzaniu i zaprawianiu zywnosci, przy okazji zrobilam dzem z dwoch kilo limonek i imbiru). Webinar wyszedl bardzo dobrze, wszyscy byli zadowoleni. A ja mam kolejnego bzika do opanowania czyli robienie dobrej jakosci filmow roznego rodzaju. Wlasnie zapisalam sie na cykl darmowych webinarow o tym, jak robic widea dla potrzeb biznesu, ktory zorganizowala moja gmina. Siedze na laptopie i ucze sie, o rany, jakie to jest fajne!

      Zrobilo sie zimno, chociaz sucho i slonecznie. W nocy bylo 7 stopni, w dzien 16 i tak ma byc przez najblizszy tydzien, choc jest mala szansa na przelotne deszcze od czwartku do soboty. Budze sie rano na werandzie (na ktora przenioslam sie ze spaniem ze dwa tygodnie temu) i mam widok na niskie slonce i dlugie cienie a w parku, ktorego drzewa widac za domami dra mordy papugi kakadu i korelle. Bardzo lubie moj dom, odkad wrocilam z Polski spalam juz w sypialni po corce, potem na dluuugiej sofie w pokoju telewizyjnym, teraz na werandzie (tzw. sunroom, pokoj z duzymi oknami). Nastepna bedzie moja sypialnia, ktora teraz jest zagracona rzeczami wyeksmitowanymi z malej sypialni na czas malowania.

      Kontynuujac temat filmowania, jutro przyjda znajomi, on jest filmowcem, ktory nakrecal roznosci w moim ogrodzie dla projektu o warzywnych ogrodach Sydney. Tym razem przyjdzie z dronem i bede miala filmy i zdjecia mojego ogrodu z lotu ptaka! Pomimo teoretycznego poluzowania ograniczen w poruszaniu sie i spotykaniu i ja, i moi przyjaciele stosujemy sie do zasad zachowania ze szczytowego okresu pandemii, tak ze pogadamy sobie tylko na odleglosc. Zona filmowca jest tworczynia projektu ogrodowego o ktorym tu pisalam oraz artystka zlotnikiem. Dam jej jutro moja stara srebrna bizuterie, zrobi mi obraczke na pamiatke COVID.

      Mam nadzieje ze niedlugo otworza baseny, lubie plywac zima, jest malo ludzi i mozna sie stopniowo opalac, bez uzywania filtrow przeciwslonecznych. Zima zazwyczaj jestem rownomiernie przybrazowiona, bo od wykafelkowanego dna basemu odbijaja sie promienie slonca, lepsze to niz solarium! Wlasciwie w poludnie w oslonietych miejscach w ogrodzie moglabym pracowac w bikini, ale z doswiadczenia wiem, ze skonczylabym podrapana i z liscmi w roznych niewygodnych miejscach :)

      Wczoraj przyjechala corka i zostanie do piatku. Pracuje z domu, wieczorami jest jej cieplo bo rozpalam w piecyku. Ciesze sie ze mozemy razem posiedziec i pogadac. Mam nadzieje ze zadna z nas nie dostanie zarazy...

      No to tyle u mnie. Jutro rano wstane zeby posiac nastepna partie burakow, marchwi, rzodkwi i brukwi a potem bede sie przygladac filowaniu profesjonalnyn dronem.

      Zycze Wam pogody ducha, chetnie podziele sie moja, coraz bardziej podoba mi sie kowidowe zycie...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Re: Zimowo, wtorkowo, jest dobrze 12.05.20, 13:27
        U mnie prawie tez nic. Zdjecie z kamery malo uzywanej;
        • luiza-w-ogrodzie Re: Zimowo, wtorkowo, jest dobrze 13.05.20, 04:07
          kan_z_oz napisała:

          > U mnie prawie tez nic.

          Ale o co chodzi? Czego prawie nic?
    • luiza-w-ogrodzie Ogrod widziany z lotu kakadu 13.05.20, 03:35
      Po dzisiejszej sesji z dronem mam zdjecia i filmiki z lotu kakadu :) Dron zaniepokoil okoliczne stado kakadu i lataly ponad nim w te i wewte, skrzeczac i przygladajac sie buczacemu dziwostworowi.

      Przy okazji zobaczylam ile moi sasiedzi maja pustej, nieprzydatnej przestrzeni w postaci trawnikow, zadbanych i niezadbanych. Widzac cos takiego zawsze sie dziwie po co maja domy, skoro nie uzywaja ogrodow. Mieliby mniej pracy z koszeniem mieszkajac w szeregowcu czy bloku.

      Na zdjeciach moj dom jest ten najmniejszy i w najwiekszym ogrodzie, pelnym roslin, daszkow i sciezek. Poogladajcie a ja wracam do malowania scian.
      • kan_z_oz Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 13.05.20, 06:10
        Znaczy to samo dzisiaj, co wczoraj czy dwa miesiace temu. Bez wiekszych zmian.

        Dzisiaj sie znowu ochlodzilo. W nocy za to porzadnie przelalo. Musze zaczac wieszac czesciej pranie na noc, bo ile razy powiesze to je zleje. Poza tym nic wiecej czyli jedno i to samo. Mnie sie nie nudzi ale opisywanie juz tak.

        Milego dnia zycze.
      • jutka1 Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 13.05.20, 14:30
        Aaaale super! :-D
        Jestem pod wrażeniem, nieustająco! :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 14.05.20, 04:21
          jutka1 napisała:

          > Aaaale super! :-D
          > Jestem pod wrażeniem, nieustająco! :-)

          Super zaiste, tez jestem pod wrazeniem :)
          • ertes Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 14.05.20, 05:31
            Ogrod masz piekny :)
            Pozazdroscic.
            • kan_z_oz Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 14.05.20, 09:34
              Technologia rzeczywiscie sie posunela. Kto by kiedys pomyslal, ze mozna obejrzec cale sasiedztwo z gory?
              Osobiscie wole zdjecia naziemne gdzie widac dokladnie co rosnie.

              Zebralam mandarynki. Bardzo mizerne w tym roku. Musza dojsc w domu przez pare dni. Zrobie sok bo na nic innego sie nie nadaja. Jablka doszly i niestety w wiekszosci robaczywe dzieki wylegowi tysiecy motyli i gasiennic kilka tygodni temu. Pryskanie nie pomoglo, chociaz bylo zrobione organicznym srodkiem kilka razy, czyli wiecej niz normlanie. Chyba zostawie papugom na drzewach.

              Wrocilo juz kilku regularnych klientow. Mam tylko dwa dni pracy w porywach trzy. Lepsze to niz nic chociaz zabralo mnie do czasow sprzed 6-ciu lat gdy zaczynalam. Zajmie aby odbudowac bo bezrobocie tutaj jest zajebiste. Uderzylo tez finansowo dobrze sytuowanych emerytow, wlascicieli biznesow oraz ludzi z kiedys dobrymi podwojnymi dochodami.

              Poza tym nic nowego.
              • xurek Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 14.05.20, 10:20
                w jaki sposob uderzylo emerytow? Tutaj maja te same emertury co zawsze? Jest to jedyna grupa spolecznia, ktora nie ucierpiala finansowo.
                • ertes Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 14.05.20, 15:36
                  Emerytury sa zwiazane ze stanem rynkow finasowych gdzie sa inwestowane pieniadze ktore ludzie zbieraja na emeryture.
                  Ja te leca w dol to ludzie traca kase i ich portfolio sie potrafi nawe wyzerowac.
                  U nas jest to samo.
                  • xurek Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 18.05.20, 10:19
                    U nas tez istnieje taka opcja, ale ma minimalne gwarancje, wiec emerytura nie moze sie wyzerowac. Bardziej rozpowszechniona jest "emerytura panstwowa", ktorej zawsze jest tyle samo, rzadko bywaja male podwyzki.

                    Majac taka "emeryture hazardzisty" mialabym chyba non-stop bezsenne noce. Wlasne wynajete nieruchomosci sa chyba w takim ukladzie bardziej stabilna opcja?
            • luiza-w-ogrodzie Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 15.05.20, 02:19
              ertes napisał:

              > Ogrod masz piekny :)
              > Pozazdroscic.

              Moje miejsce na ziemi musi byc piekne.
              Co do zazdrosci to widzisz rezultaty, ale chyba nie zazdroscilbys czasu i wlozonej pracy, chyba ze kochalbys to tak jak ja :)
      • roseanne Re: Ogrod widziany z lotu kakadu 14.05.20, 18:22
        masa pracy wlozonej, to widac
        tego trzeba chciec i pielegnowac
        dla niektorych to tylko inwestycja kasy, dla innych pasja

        chcialabym miec wiecej zielonosci, ale ani miejsca, ani mozliwosci...
    • jutka1 Słoneczny czwartek po dwudniowych deszczach 14.05.20, 12:31
      "Pogoda na świecie" - jak w tytule.

      Jest w miarę ciepło, ptaki się drą, słychać głośno bo okna otwarte. Bardzo przyjemnie.
      Słyszałam w ogrodzie kukułkę, po raz pierwszy od lat. :-)

      Trochę lepsze dwa-trzy dni jeśli chodzi o samopoczucie; może dlatego, że budzę się później, na granicy "zaspania" (9:30-9:40). Organizmus chce odpocząć?

      W pracy trochę luzu, więc korzystam, bo nie wiadomo kiedy znowu będzie oko cyklonu i huragan.

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Słoneczny czwartek po dwudniowych deszczach 14.05.20, 13:02
        Emeryci tutaj korzystaja z samowystraczlnych pensji dyktowanych przez gielde, nie wyplacanych przez rzad, jak u ciebie. Taki sam system jak w US. Jesli gielda leci w dol, emerytura sie oddala lub znika na lata.
        • ertes Re: Słoneczny czwartek po dwudniowych deszczach 14.05.20, 15:37
          Kanie odpowiadaj tam gdzie trzeba bo ja wlasnie napisalem dokladnie to samo.
      • roseanne Re: Słoneczny czwartek po dwudniowych deszczach 14.05.20, 17:10
        nareszcie ladnie i cieplej, choc jutro ma padac, no i dobrze, roslinki potrzebuja
        bedzie mozna zaczac zycie balkonowe

        zaczynaja pojawiac sie sadzonki tu i owdzie , ale koleji do centrow ogrodniczych wielgachne - trzeba wchodzic przez sklep, - na razie wsialam troszke kwiatkow , salate i bazyli w skrzynke, zaczyna kielkowac, Dokupie tradycyjnie tymianek i miete, jak troche szalenstwo opadnie
        najblizszy weekend Victoria day/ jour des patriotes , w zaleznosci od ktorej strony, poniedziaelk wolny i oficjalnie rozpoczenie sezony ogrodowego, mozna sadzic, siac , itd itp - wiec poczekam

        obkupilam sie w warzywka i owoce, plus chrupki tortillowe - uzalezniona jestem, powazniejszy chyba tylko nalog kawowy

        w ramach majsterkowania wymyslilam sobie ochrone na skrzynki balkonowe z siatki aluminiowej, z oczkami na tyle duzymi , by roslinki przerosly, ale lapki wiewiorcze sie nie zmiescily


        nie ma odgornego nakazu noszenia masek, ale wczoraj premier prowincji mocno zalecal i dzis juz widzialam pojedynczy klienci w sklepie byli iformowani, ze nastepnym razem musza miec - nosze do sklepow i autobusu, co mi szkodzi, mam

        moze powinnam pocwiczyc szycie? :))
        • kan_z_oz Re: Słoneczny czwartek po dwudniowych deszczach 15.05.20, 01:15
          Mam forme na maski meskie/zenskie w rozmiarze duza i mala oraz instrukcje jak uszyc.
          Szyc nie bede. Tutaj juz nikt nie nosi. Dzisiaj zaczynaja sie otwierac pierwsze kafejki i restauracje. Podrozowanie wciaz tylko w promieniu 50km od domu.

          Jest piekna sloneczna pogoda oraz bardzo juz zimowo.
          Mam troche biura dzisiaj czyli pare telefonow, sciganie kilku spraw wlekacych sie jak smrod od kilku tygodni. Wszystko na zwolnionych obrotach z powodu korony. Poza tym piatek i mam caly dzien wolny na robienie nic lub co chce.

          Milego zakonczenia tygodnia zycze.
    • jutka1 TGIF!!! :-D 15.05.20, 10:48
      O matko. Piątek, wreszcie!

      Za oknem zamglone słońce, ma być 13 stopni.

      Dzień zapowiada się dość instensywny zawodowo, ale powinnam dać radę ogarnąć.

      Miłego dnia/wieczoru :-)
    • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 447 15.05.20, 10:56
      Nastepne kroki w powrocie do normalnosci. Wczoraj wreszcie poszlam do fryzjera, tym razem musialam ponad tydzien czekac na wolny termin. W salonie obowiazkowe maski dla obslugi i klientow, klienci najpierw musza wpisac sie na liste - imie nazwisko, adres numer telefonu, godzina wizyty. To jest zarzadzenie ministerstwa i ma na celu szybka lokalizacje zakazonych. Po wpisaniu sie na liste, klienci sa proszeni o zdezynfekowanie rak, dopiero potem moga zajac miejsce na fotelu. Stanowiska do mycia wlosow (mycie jest teraz obowiazkowe przed strzyzeniem) oddzielone plyta. Obcinenie wlosow moze sie odbywac tylko na co drugim fotelu. W czasie ciecia wlosow w okolicach ucha musialam zdjec gumke z ucha i przytrzymac maske przy policzku. Warunki trudne, ale wlosy znow mam profesjonalnie doprowadzone do porzadku.

      Dzisiaj slonecznie, cieplej, a w weekend ma byc jeszcze cieplej.

      Milego dnia :-)
      • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 447 16.05.20, 01:58
        Leje, od 5 godzin, rzesiscie , w przelotach do obficie, mam nadzieje, ze nie caly dlugi weekend, bo w planie grilowanie kurczaka...
        W okolicznym sklepie zaczeli spowrotem przyjmowac szklane butelki na wymiane, od tego tygodnia, butelka, $2
        Nazbieralo mi sie kilka

        Chodzi za mna ciasto, wiec upieke w formi mufinkow, do zamrozenia, tylko nie moge sie zdecydowac- marchewkowe czy jogurtowo pomaranczowe
        • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 447 16.05.20, 09:44
          Wieje od wczoraj bardzo silny wiatr. Troche nietypowe bo zwykle pogoda sierpniowa. Do tego swieci slonca i jesli uda sie schowac w zacisznym miejscu to maozna w szortach i podkoszulce.
          Przerobilam czesc manarynek na sok. Uszyszylam tez reszte lisci moringi. Doszly dzisiaj banany. Jutro zbiore jablak i tez chyba przerobie na kompot.

          W ostatni lykend otworzono szlaki turystyczne. Mam jedne tuz za rogiem zaczynajacy sie w poblizu miasteczka i ciagnacy kilkaset kilomertow w roznych kierunkach. Moze znowu polazimy bo jest bardzo pieknie w lesie o tej porze roku. Poza tym naprawde nic nowego.

          Zazdroszcze punku skupu szkla czy wymiany butelek.
          • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 447 16.05.20, 14:03
            Ha, widze, ze zjadlo
            Butelka na wymiane, na mleko, tylko, ta kosztuje 2

            Reszta czeka...
    • luiza-w-ogrodzie Chlodno i wilgotno, farba dlugo schnie 16.05.20, 14:08
      Pokoj do pracy zostal wymalowany do konca i schnie, jutro bede skrobac podloge, wstawiac meble i wypelniac je roznosciami do pracy (czyli elektronika, artykuly biurowe, nici i tkaniny do szycia). W kolejce czeka korytarzyk wejsciowy. Tak mysle, ze wymaluje sufit i sciany powyzej listwy do obrazow a ponizej wytapetuje. Mam rolke tapety, ktora wystarczy tylko na sciane pokoju, zaluje ze nie kupilam wiecej, ale na korytarzyk powinno byc jej dosyc. Tyle, ze bedzie trzeba sie nagimnastykowac bo jest tam czworo drzwi. Za to bedzie jasniej.
      https://i.pinimg.com/originals/c2/a9/6b/c2a96b331689a40ee0c841334cc1d8a9.jpg

      W korytarzyku nad drzwiami wejsciowymi do jadalni powiesze Drzewo Zycia wyciete z dna metalowej beczki na rope, zrobione na Haiti. Wyglada podobnie do tego:
      https://th.bing.com/th/id/OIP.Xac7c0kH1GwSRwsoL59TtgHaHa?w=209&h=209&c=7&o=5&dpr=1.5&pid=1.7

      A do sypialni moze dam ciemniejsza tapete tego samego wzoru co na korytarzyku, tylko sprawdze czy zielen tla sie zgadza z farba do scian:
      https://sep.yimg.com/ay/finnstyle/marimekko-biloba-red-olive-wallpaper-30.jpg

      No to jutro rano bede skrobac podloge a potem caly dzien do zachodu planuje sprzatac w ogrodzie. Na poniedzialek wstepnie zapowiedziala sie edytorka dzialu ogrodniczego duzej stanowej gazety, ktora chce ze mna przeprowadzic wywiad. Skontaktowala sie ze mna w czwartek ale od tego czasu siedzi cicho. Moze przyjedzie, moze nie, ale przynajmniej ogarne ogrod.

      Podobno pootwieraly sie u nas restauracje, szkoly i jakies sklepy, ale mnie to nie interesuje, siedze we wlasnej bance i mam tu tak duzo do zrobienia, ze nie mam nawet ochoty sprawdzac co poza nia sie dzieje. Dopoki nie otworza basenow i tak nigdzie poza cotygodniowymi zakupami spozywczymi nie bede wychodzic.

      Milego weekendu zycze i ide do wanny oskrobac sie z farby...
      • roseanne Re: Chlodno i wilgotno, farba dlugo schnie 16.05.20, 14:12
        Bardzo ladny wzor, uwielbiam milorzab, ale nie mialam do niego szczescia
        • luiza-w-ogrodzie Re: Chlodno i wilgotno, farba dlugo schnie 16.05.20, 14:35
          Rose, tez uwielbiam miłorzęby, jakieś dziesięć lat temu udało mi się kupić okazyjnie dziesięć rolek tapet firmy Marimekko, oprócz wzorów z liśćmi na załączonych zdjęciach mam też duże kwiaty.
          Poszukaj, może na internetach znajdziesz te wzory.
          • kan_z_oz Re: Chlodno i wilgotno, farba dlugo schnie 17.05.20, 02:42
            Ta pierwsza tapeta jest bardzo ladna. Lubie jasne bo bardzo rozswietlaja pomieszczenie. W ogole to uwielbiam renowacje, przestawianie gratow.
            Znowu bardzo zimowo. Do tego mzy i duje ostry wiatr. Upieklismy wczoraj pare bochenkow chleba. Nie wyszedl taki jak planowalismy ale i tak bardzo smaczny o cale niebo lepszy od wszsytkiego co kupujemy w sklepie, wlaczajac wszystkie tez podobno robione metoda domowa. Nie wiem na czym to polega bo nie posadzam aby ktos mial gorsza recepture.

            Zaczyn natomiast nie chcial rosnac zadnym sposobem. Musialy zostac uzyte drozdze.

            Jajecznica ze skwarkami i szczypiorem. Do tego pajada chleba. Mniam. Dobre na zimy dzien.
            • kan_z_oz Z ogrodu 17.05.20, 12:16
              Ogrod tutaj jest od lat moim 'gymem'. Tego ostatniego nie lubie i mam wielka niechec po latach trenigow oraz pracy na roznego rodzaju halach i zamknietych pomieszczeniach. Praca z wlasnym ciezarem ciala w roznych uzytecznych rutynach jest moim zdaniem najlepszym sposobem na zdobycie dobrej kondycji fizycznej bez zniszczenia sobie stawow przez nadmierna ekslopatacje powtarzalnymi cwczeniami lub cwiczeniami zbyt skomplikowanymi do wymogu ludzkiej fizjologii.
              Ogrod nie jest wiec moim wiekszym hobby ale praca fizyczna jest, jak przystalo na kogos ktos spedzil zycie na cwiczeniach fizycznych.

              Zostala rozladowana przyczepa z mulchu. Jest jeszcze tylko pare grzadek do przykrycia.
              Wycielam juz wszystkie zdechle dalie na zime. Moje piekne lapki kangurze zostaly ostro zniszczone przez susze ale odbijaja - biedulki.
              Jest las tumeryku. Nie wiem co bede robic z taka iloscia. Cena w sklepie $50/kilo. Szalenstwo. To na zdjeciu z jednej sadzonki.
              Pomidory wzeszly i jedna odmiana juz owocuje. Pietruszka sie rozrosla.
              Bardzo to cieszy i jest zdecydowanie dobre na moja rownowage w polaczeniu z fizycznym zabieganiem sie na stoku.
              Lokalnej bardzo dobrej tajskiej restauracji nie dalo rady zaklepac na obiad. Byli bez miejsc przed lunchem.

              Wsadzone sa tez juz nowe polki do piwnicy pod domem. Trzymam szampon, kompoty, smalec, przecier pomidorowy, kapuste, drzemy. Reszta przetworow oraz miod w drugiej czesci.

              Zostala tez juz zamontowana polka na kuchenke gazowa. Uzywam do przygotowywania potraw 'smierdzacych' oraz grillowania miesa. Wreszcie zostal odgruzowany zlew pod chalupa, ktory sluzy mi do mycia plonow z ogrodu (mud sink). Moge myc wszystko z ziemia.
              Bradzo to wszystko jest dobre dla duszy i samopoczucia.
      • xurek Re: Chlodno i wilgotno, farba dlugo schnie 18.05.20, 10:17
        tapetujesz tylko jedna sciane a reszta jest pomalowana, czy wszystkie? Ja ogolnie nie lubie tapet, bo bardzo zawezaja mozliwosci dekoracji scian, wiec jezeli w ogole to tylko jedna sciane jako dekoracje. Tapety same w sobie sa bardzo ladne, ja bym je nakleila na wielkoformatowej sklejce i uzywala jako wielkich obrazow, ktore moge przewieszac, jak mi przyjdzie ochota :).

        Swoja droga po raz pierwszy szlysze, ze Ginkgo nazywa sie "Milorzab" :). Mam zasadzony w ogrodzie, znajduje sie od mw. trzech lat w "stanie hibernacji", czyli ani nie zdycha, ani nie rosnie. Jest to bardzo czesty fenomen w naszym ogrodzie, ktorego nie spotkalam ani na mojej dzialce w PL ani w poprzednim ogrodzie w Szwjacarii. Tak jakby krzaki i drzewa musialy dlugo zastanowic sie nad tym, czy im sie tutaj podoba czy nie. Morwa przywieziona z PL potrzebowala trzy lata, teraz rosnie szybciej, niz jej siostra nad Baltykiem. Tak samo bylo z drzewkiem magnolia grandiflora - stalo jak patyk z kilkoma lisciami przez 3 lata, od zeszlego roku rozrasta sie i kwitnie.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Chlodno i wilgotno, farba dlugo schnie 18.05.20, 10:31
          xurek napisała:

          > tapetujesz tylko jedna sciane a reszta jest pomalowana, czy wszystkie? Ja ogolnie nie lubie tapet, bo bardzo zawezaja mozliwosci dekoracji scian, wiec jezeli w ogole to tylko jedna sciane jako dekoracje. Tapety same w sobie sa bardzo ladne, ja bym je nakleila na wielkoformatowej sklejce i uzywala jako wielkich obrazow, ktore moge przewieszac, jak mi przyjdzie ochota :).

          Tapeta bedzie w calym malym korytarzyku, ktory jest "ogromnym" pomieszczeniem majacym 3 metry kwadratowe i czworo drzwi :) Poza metalowym Drzewem Zycia nie bedzie tam zadnych innych dekoracji, bo po prostu jest za malo miejsca. Milorzebowa tapeta i drzewo zycia sygnalizuja glowny temat mojego domu - zainteresowanie swiatem zywym. Natomiast w sypialni wytapetuje tylko sciane za lozkiem.

          > Swoja droga po raz pierwszy szlysze, ze Ginkgo nazywa sie "Milorzab" :).

          Milorzab dwuklapowy, Gingko biloba, jedyne drzewa, ktore w tak dobrzym stanie przetrwaly w Hiroshimie i maja ognioodporny sok. Co do nazw roslin to zboczenie zawodowe, moj pierwszy dyplom byl z biologii srodowiskowej, w czasie studiow na zajecia z botaniki systematycznej trzeba bylo wykuc 500 nazw roslin zielnych oraz 100 nazw drzew, po polsku i lacinie (do tego doszly nazwy angielskie, czyli leb mam zaladowany potrojnymi nazwami wszystkich roslin w moim ogrodzie i wielu innych).
          A do tego zawsze uwielbialam drzewa i do dzisiaj wiele z nich potrafie rozpoznac zima gdy sa bezlistne, po sylwetce...
          https://pics.me.me/f-some-amazing-facts-six-ginkgo-trees-survived-the-atomic-21394352.png

          >Mam zasadzony w ogrodzie, znajduje sie od mw. trzech lat w "stanie hibernacji", czyli ani nie zdycha, ani nie rosnie. Jest to bardzo czesty fenomen w naszym ogrodzie, ktorego nie spotkalam ani na mojej dzialce w PL ani w poprzednim ogrodzie w Szwjacarii. Tak jakby krzaki i drzewa musialy dlugo zastanowic sie nad tym, czy im sie tutaj podoba czy nie. Morwa przywieziona z PL potrzebowala trzy lata, teraz rosnie szybciej, niz jej siostra nad Baltykiem. Tak samo bylo z drzewkiem magnolia grandiflora - stalo jak patyk z kilkoma lisciami przez 3 lata, od zeszlego roku rozrasta sie i kwitnie.

          Milorzab jak wiekszosc bardzo dlugowiecznych drzew jest roslina wolno rosnaca, ale morwa powinna rosnac szybciej - moze akurat po posadzeniu byla zla pogoda albo zostala posadzona o zlej porze roku.


          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Uroczyste otwarcie pokoju do pracy 18.05.20, 14:06
      Od dzisiaj mam komputer, dokumenty oraz wszystko zwiazane z szyciem w swiezo odmalowanym pokoju do pracy! Siedzi sie tu bosko, w dzien mam widok na ogrod. Jutro powykopuje z ogrodu rozne rosliny (w Europie zwane egzotycznymi) i wstawie je w doniczkach do tego pokoju: paprotke Maidenhair, Calathee i skrzydlokwiat.

      Dzis rano spedzilam przeszlo dwie godziny z redaktorka dzialu ogrodniczego, ktora zwiedzala moj ogrod, robila zdjecia i pozwalala mi gadac przez wiekszosc tego czasu.

      Wlasnie skonczylam zoomowac z grupa permakulturowa. W parku pohukuje najwieksza australijska sowa, Powerful Owl, ktora jest w stanie zlapac kota, possuma lub kure, o krolikach nie wspominajac. Zazwyczaj zaczyna sie odzywac tuz po zachodzie slonca, gdy jeszcze jest jasno. Jutro wieczorem bede prowadzic warsztat na Zoom, wiec nie wyjde, ale w srode chyba pojde do parku z aparatem i sprobuje sowe upolowac.

      Milego tygodnia zycze!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek Re: Uroczyste otwarcie pokoju do pracy 18.05.20, 14:17
        Wklej zdjecia nowego biura
        • luiza-w-ogrodzie Re: Uroczyste otwarcie pokoju do pracy 18.05.20, 14:38
          xurek napisała:

          > Wklej zdjecia nowego biura

          Na razie jedno zdjęcie bo jest noc więc nie za dobrze widać. Jutro jeszcze mam obrazki do powieszenia, dywan do rozłożenia i kilka pudeł tkanin do przeniesienia, ale już czuję się u siebie!
          • kan_z_oz Re: Uroczyste otwarcie pokoju do pracy 19.05.20, 09:50
            Wyglada bardzo zajebiscsie. Bardzo domowo oraz odpowiednio biurowo. Lubie tez drewniane okiennice na oknach oraz maly system do grania z boku na polce.
            Gratulacje Luizo.
            Lubie tez obrus na stole komputerowym i natychmiast skopuje pomysl.
            Forum jest naprawde mekka natchnienia, wypoczynku lub sie wkurwienia.

            Love you guys.
          • jutka1 Re: Uroczyste otwarcie pokoju do pracy 19.05.20, 23:49
            Super przestrzeń do pracy. Gratulacje. :-)
    • xurek sroda 20.05.20, 10:26
      drugi dzien w biurze w tym tygodniu. Jest troche wiecej ludzi - chyba z 10 (z 90-ciu). Oj, ciezko bedzie zagonic trzode do chlewa (czyli zaloge do biura :)). Nachalstwo zachecalo wczoraj w czasie cotygodniowej telekonferencji wielce, ale oprocz jednego z dyrektorow, ktory jest tutaj codziennie, nie widzialam jak dotad ani COO ani CFO ani CEO ani raz w biurze.

      W sumie maja zwiazane rece, bo dopoki kasuja za kurcarbajt, to nie moga nikogo zwolnic (czyli do konca wrzesnia) a dopoki rzad "zaleca" pozostanie w domu kazdemu, kto czuje sie zagrozony, nie moga tez nikogo zmusic, by przyszedl do biura, bo w razie zachorowania moglby ich puscic z torbami.

      No wiec chulaj dusza, wiekszosc siedzi w domu.

      Wczoraj byla telekonferencja z klientem - cztery osoby z "middle management" w mnw. moim wieku plus jedna z 10 lat mlodsza, wszyscy zatrudnieni w tym koncernie od co najmniej 10 lat. Wszyscy pracujacy z domu, konferencja z wlaczonymi kamerami. Podziwiajac tlo i prowadzac smalltalk okazalo sie, ze tylko jedna dysponuje domem z ogrodem a dwie nastepne osoby maja taras. 2 maja mieszkania, w ktorych nie ma nawet balkonu i wszyscy twierdza zgodnie, ze na luksus ogrodu we Frankfurcie badz okolicach ich nie stac.

      Dalo mi to do myslenia: po co harowac po 10 godzin dziennie w jakiejs korporejszyn, jezeli nie stac cie nawet na taras, nie mowiac juz o ogrodzie?

      Odwiedzilismy wczoraj ten dom o ktorym pisalam. Wlasciciel pracucjacy wewnatrz wpuscil nas i pokazal dom. Dom i jego historia sa niesamowite. A "nowy" wlasciciel odnawia go od 14 lat! Jest przepieknie odrestaurowany i naprawde cudowny, ale na takim zadoopiu, ze bez 4x4 nie da sie wjechac po zuzlowej drozce do glownej drogi, wiec trzeba odbyc wspinaczke iscie alpejska by sie wdrapac pierwsze pol kilometra do glownej drogi. Nie dla mnie ta zabawa :).

      Jak mnie najdzie natchnienie, to moze napisze wiecej
      • luiza-w-ogrodzie Re: sroda 20.05.20, 11:55
        xurek napisała:

        > Oj, ciezko bedzie zagonic trzode do chlewa (czyli zaloge do biura :)).
        > No wiec chulaj dusza, wiekszosc siedzi w domu.

        U nas jest podobnie, ludzie nie chca wracac do biur, poza tym komunikacja miejska zabiera teraz znacznie mniej ludzi, zeby utrzymac dystans miedzy pasazerami, wiec ci ktorzy nie zalapia sie na pociag lub autobus musza uzywac samochodow a korki sa przez to koszmarne.

        > Dalo mi to do myslenia: po co harowac po 10 godzin dziennie w jakiejs korporejszyn, jezeli nie stac cie nawet na taras, nie mowiac juz o ogrodzie?

        Nie kazdy chce dom z ogrodem. U nas ceny sa poodbnie rozlozone, ludzie bogaci maja domy z ogrodami nad woda i blisko centrum. Im dalej od City, tym taniej, z wyjatkiem dzielnic wzdluz oceanu, gdzie dom czy mieszkanie z widokiem na wode tez sa bardzo drogie.

        Mnie sie udalo, bo gdy kupowalam ten dom w ktorym mieszkam, przy ponadprzecietnie duzej dzialce mial warunek ze nie wolno na niej zbudowac wiecej domow. Nikt nie chcial domu z duzym ogrodem, jesli nie mozna na tym zarobic stawiajac drugi dom i udalo sie go kupic naprawde tanio. A do City mam pol godziny jazdy samochodem lub kolejka.

        > Odwiedzilismy wczoraj ten dom o ktorym pisalam. Wlasciciel pracucjacy wewnatrz wpuscil nas i pokazal dom. Dom i jego historia sa niesamowite. A "nowy" wlasciciel odnawia go od 14 lat! Jest przepieknie odrestaurowany i naprawde cudowny,

        Daj jakies zdjecia, prosze! Swoja droga, remontowac dom przez 14 lat, mnie by sie nie chcialo. W obecnym domu mieszkam prawie tyle czasu.
        • xurek Re: sroda 20.05.20, 13:13
          w Europie chyba kazdy chce co najmniej mieszkanie z duzym tarasem a czesto dom z ogrodem, bo nasze ogrody to przewaznie sa trawniki wielkosci wiekszego obrusa z ozdobnymi krzewami wokol. Ale zawsze to zielen i swieze powietrze i mozliwosc grilowania.

          Mnie zakoczyl fakt, ze sredniego managementu na taki dom w miejscu zamieszkania nie stac, bo w Szwajcarii tak nie jest. Wynika z tego, ze nasze nozyce plac sa znacznie mniej otwarte niz niemieckie. Za to Niemcy zdecydowanie wiecej pracuja niz my, wiec w sumie jak dla mnie to dosc doopiasty deal :).

          Twoj dom mial szczescie do Ciebie a Ty do niego. U nas tez bylby problem sprzedac dom z wielkim ogrodem na przedmiesciach duzego miasta, jezeli nie mozesz jego czesci sprzedac jako parceli budowlanej. Duze ogrody to ludzie chca miec na wsi, dzieki czemu my kupilismy nasz dom w mare tanio, bo byla to cala masa domu ze wzglednie malym ogrodem, co z kolei na wsi trudno sprzedac. Nasza dzialka ma 1100 metrow, z czego 300 zajete sa przez zabudowania a nastepne 100 przez parking.

          Tego, co ten facet zrobil w tym domu nie mozna nazwac remontem - jest to restauracja 300 letniego zabytku z uratowaniem w 80% oryginalnej substancji. Pokazywal nam okna ze szprosami: te okna maja mase malenkich szybek i zostaly odnowione w oryginalnym stanie: te malenkie szprosiki zostaly odrestaurowane i pomalowane na nowo a od zewnatrz doklejone zostaly dodatkowe drewniane ramy z podwojna szklana izolacja, ktorej w ogole nie widac. Okna od wewnatrz wygladaja na stare oryginalne, od zewnatrz izolujace szyby w ogole nie rzucaja sie w oczy, calos kosztuje fortune a tych okien jest 24. Takich "kwiatkow" w tym domu jest od groma, gosc duzo zrobil sam i wladowal kupe kasy, wiec to tyle trwalo. Mysle, ze dla niego ten dom to jak dla Ciebie Twoj ogrod: hobby i pasja.
    • luiza-w-ogrodzie Ciepla, sloneczna sroda 20.05.20, 10:42
      Wczoraj rano byl pierwszy mglisty jesienny poranek, zrobilam duzo zdjec. Lato jeszcze podskakuje, z polnocy od rownika przyszlo cieple powietrze i dzien byl bardzo przyjemny. Dzisiaj mialam kilka rzeczy do zalatwienia wiec jadac z otwartymi oknami odwiedzilam kilka miejsc, miedzy innymi odebralam zamowione "COVID rings" ktore znajoma artystka zrobila z przetopionej mojej starej srebrnej bizuterii dla mnie i dla corki. Obraczki maja wygrawerowane tlumaczenie perskiej inskrypcji "this too shall pass". Corka pojawi sie w przyszlym tygodniu i dam jej te obraczke, zeby pamietala ze czasy wirusa sie kiedys skoncza.

      Mimo pieknej pogody spedzilam tylko godzine w ogrodzie, o tej pore roku szybko sie sciemnia. Posialam nastepny rzadek burakow i czarnej rzepy, ale wstrzymalam sie z sianiem marchwi, bo zobaczylam ze jutro i pojutrze ma solidnie popadac a deszcz moglby wyplukac z ziemi male, lekkie marchewkowe nasiona. Ale przynajmniej wypielilam i wyrownalam ziemie na grzadce gdzie ja pozniej wysieje. Jak przejdzie deszcz, czyli w sobote, wyczyszcze kurnik i zagrode kur. Nie jest to moja ulubiona robota, ale trzeba ja wykonac. Za to potem wezme goracy prysznic, rozpale ogien i zapodam sobie cydr :) Dostalam dzisiaj zasilek dla malych firm i moge sobie zaszalec!

      Przez te dwa deszczowe dni bede orac w domu, sprzatac werande i wstawiac na nia wszystkie pozostalosci po Buszmenie, wyrzucac stare papierzyska z duzej szafy i szykowac korytarzyk do malowania. Moze nawet pomaluje tam sufit, to tylko jakies 3 metry kwadratowe. Bedzie dlugo schlo w taka pogode, ale to nie szkodzi. Poza tym poedukuje sie na internetach zeby wiedziec jak klasc tapety. Korytarzyk bedzie moim poligonem doswiadczalnym :)

      Deszcze maja wrocic w niedziele, wtedy pewnie pozaprawiam przerozne plony wlasne i z wymiany barterowej. Mam 6 kilo limonek kaffir na szampon, 4 kilo topinamburow i pol kilo malych papryczek. Te dwa ostatnie warzywka chyba zakisze z czosnkiem i swiezym korzeniem kurkumy. Kurkuma juz zolknie i bedzie gotowa do zbioru za jakies 2-3 tygodnie, ale podkopie kilka korzonkow na kiszenie.

      Wlaczylam sobie CD z Armstrongiem i Fitzgerald, ich cieple glosy towarzysza mi tego wieczoru, gdy zrzucam zdjecia i filmy z aparatu na laptopa siedzac w nowym biurze. Jest mi tak podejrzanie dobrze ze az sie boje :) bo przeciez "this too shall pass". Kowidowe czasy zdecydowanie mi sluza...
      • xurek Re: Ciepla, sloneczna sroda 20.05.20, 12:45
        bardzo lubie mgliste dni, swiat robi sie wtedy taki przytulny :). Kominek wrecz uwielbiam, ale u nas juz konczy sie pora. Przed kilkoma dniami byla fala zimna i chyba zapalilismy po raz ostatni przed letnia przerwa. Jak dlugie sa u was najdluzsze dni a jak krotkie najkrotsze? U nas latem jest jasno od ok. 5:30 do 22:00, w Polsce nad morzem dni sa znacznie dluzsze. W zimie za to najkrotsze dni to od 08:00 do mw. 17:00, wiec da sie zyc.

        Jak chlodne sa zimowe dni?

        Kilka dni temu kupilam po raz pierwszy kilogram topinambura, bo pojawil sie w naszym lokalnym markiecie. Wszyscy w trojke stwierdzilismy, ze jest do dla nas warzywo niejadalne. Wyprobowalam przepis na ugotowanie i rozne na upieczenie - topinambur i my do dwa paralelne wszechswiaty bez punktow wspolnych :)

        Nastepne co rzucilo mi sie w oczy po pomidorach to ze nie uprawiacie chyba occry? To jest moim zdaniem rewelacyjne warzywo, w Afryce rosnie jak chwast, u nas jest niestety za zimno, ale i tak mam zamiar sprobowac. U was niepopularne?

        Zazdroszcze kurkumy, u nas mozna kupic tylko proszek.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ciepla, sloneczna sroda 20.05.20, 13:06
          xurek napisała:

          > bardzo lubie mgliste dni, swiat robi sie wtedy taki przytulny :). Kominek wrecz uwielbiam, ale u nas juz konczy sie pora. Przed kilkoma dniami byla fala zimna i chyba zapalilismy po raz ostatni przed letnia przerwa.

          Kominek (a wlasciwie wklad kominkowy) to byl pierwszy projekt po wprowadzeniu sie do tego domu :)

          >Jak dlugie sa u was najdluzsze dni a jak krotkie najkrotsze? U nas latem jest jasno od ok. 5:30 do 22:00, w Polsce nad morzem dni sa znacznie dluzsze. W zimie za to najkrotsze dni to od 08:00 do mw. 17:00, wiec da sie zyc.

          Najkrotszy dzien w roku ma okolo 10 godzin (slonce wschodzi okolo 7 i zachodzi okolo 17tej) a najdluzszy ma 14.5 godziny (wschod slonca przed szosta rano, zachod po osmej wieczorem). Ale poniewaz slonce porusza sie po niebie bardziej stromym torem niz w Europie, to nasze swity i zmierzchy sa krotkie i szybkie.

          > Jak chlodne sa zimowe dni?

          Zalezy gdzie sie mieszka - Sydney rozciaga sie na przestrzeni 80 kilometrow miedzy oceanem a podnozem Gor Blekitnych, im blizej oceanu tym klimat lagodniejszy. Ja mieszkam kilkanascie kilometrow od oceanu na wzgorzu wystawionym na zimne poludniowe wiatry i w normalne zimy mam 3-4 tygodnie przygruntowych przymrozkow, w dzien miedzy 14 i 25 stopni.

          > Kilka dni temu kupilam po raz pierwszy kilogram topinambura, bo pojawil sie w naszym lokalnym markiecie. Wszyscy w trojke stwierdzilismy, ze jest do dla nas warzywo niejadalne. Wyprobowalam przepis na ugotowanie i rozne na upieczenie - topinambur i my do dwa paralelne wszechswiaty bez punktow wspolnych :)

          LOL, u nas topinambur jest znany jako "sunchoke" a przezywany "fartichoke" bo gotowany lub pieczony wywoluje, ekhem, gazy. Ja tne bulwy na mniejsze kawalki i kisze w solance z czosnkiem, kurkuma, chili, etc, jest przepyszny, potrafie zezrec 400g sloik sama... i nie mam efektow wybuchowych bo w procesie kiszenia rozklada sie inulina, ktora te efekty wywoluje.
          >
          > Nastepne co rzucilo mi sie w oczy po pomidorach to ze nie uprawiacie chyba occry? To jest moim zdaniem rewelacyjne warzywo, w Afryce rosnie jak chwast, u nas jest niestety za zimno, ale i tak mam zamiar sprobowac. U was niepopularne?

          Ludzie uprawiaja u nas wszystko, co rosnie w klimatach od umiarkowanego do subtropikalnego, w tym okre i choko, ja osobiscie nie lubie, wiec nie hoduje.

          > Zazdroszcze kurkumy, u nas mozna kupic tylko proszek.

          Mozesz sprobowac posadzic kurkume w doniczce w domu, w slonecznym miejscu, zacznij wiosna a na lato wystawiaj na dwor. To roslina tropikalna, w Sydney obumiera jesienia i kielkuje znowu na wiosne. Zbieram okolo 1 kg swiezych korzeni z jednej rosliny, hoduje je w doniczkach albo betonowych korytach.
          • kan_z_oz Re: Ciepla, sloneczna sroda 20.05.20, 13:39
            Nie widze mozliwosci na tumeryc w doniczce w klimacie zimnym. Jest to zdecydowanie roslina kliamtu mokro podzwrotnikowego oraz tropikow. Mam las. Pewnie kilkadziesiat kilogramow. Cztery bardzo duze grzadki w ziemi bo klimat pasuje.
            Sprzedaje tez i wystarcza na zaopatrzenie calej okolicy. Jak pisalam gdzies $50/kilo w sklepie.
            Chinski artichoke sie u mnie nie przyjal nie bede uprawiac z tego powodu. Zbyt duzo zachodu.

            Xurku, latwiej kupic co nie rosnie i skoncentrowac sie na tym co rosnie. Ja nie mam zbyt wiele czasu bo mam prace, Pan maz tez oraz ogarniecie ogrodu w miedzyczasie.
            Wszystkie takie male projekty sa zbyt czasochlonne, no o ile zdecydujesz, ze sie nudzisz. Mozna, oczywiscie, tylko czas, praca, wklad.
            • kan_z_oz Re: Ciepla, sloneczna sroda 20.05.20, 14:25
              To jest kurkuma. Dwie grzadki 5 metrow na 1.5. wszystko pelne. Bedzie gotowe jak liscie zaczna zolknac. Mozna kopac obecnie i jest prawie kilo pod kazda roslina. Po co sie gimnastykowac?
              W danym klimacie roslnie co rosnie i to jest permakulura. Nawet nie potzrebuje podlewanioa ani przestawiania.

              Mam wiecej na dolnych tarasach. Wyjatkowo dorodna w tym roku z powodu suszy.
              Dynia wokol tylko dekoracja.
    • jutka1 Jeszcze środa 20.05.20, 23:48
      W tym tygodniu mam w robocie prawdziwy armageddon, nawet czasu na forum za bardzo nie ma. :-(

      No nic. Z nowości, zanim pójdę spać: po pierwsze, traktorek naprawiony. Po drugie, Pan Arborysta przyjechał i skosił trawę . Kosi powoli (czyli na traktorowym "drugim biegu" zamiast na trzecim/czwartym, a więc dokładniej niż dotychczasowy PoO). Skoszony po raz pierwszy w tym roku ogród dał mi nagle poczucie normalności, ciągłości, i w sumie - "bezpieczeństwa". Tak chyba działają ludzkie rutyny.

      Jutro armegeddonu c.d., więc - dobrej nocy. :-)
      • kan_z_oz Re: Jeszcze środa 21.05.20, 11:30
        Tydzien bez zmian. Musimy odprowadzic taczke do serwisu. Jest wciaz kupa drewna lezacego do pociecia. Nie jest to super material do kominka. Drewno na rozpalke tylko.
        W temacie drewna do palenia moge zrobic doktorat.
        Czerwone drewno 'red wood' jest tutaj drewnem o najlepszej wartosci kalorycznej do spalania. Jest wszedzie w AU. Na poludniu osiagal niebotyczne kwoty lat temu 20-cia. Bylo to zwiazane z brakiem. Lat temu 25 placilam 200 AUD/za tone.
        Reszta drewna to rozpalka.
        Sydney zostalo pozbawione mozliwosci w zaopatrzenie w drzewnoa na opal oraz dziesiatki iych podstawowych rzeczy do kupna.
        Tona czerwonego drewna na opal w Sydney jest w bojonskich kwotach. To samo z wiekoscia zaopatrzenia.

        Dlatego sie wyprowadzilismy. Tak duze miasto oraz szalone ceny.

        Wkorwia mnie wciaz patos sydnejskich rozbitkow gdzie jest wiadame, ze maja oczywiste problemy gloszac wielkosc...no wlasnie czego???
        • luiza-w-ogrodzie Re: Jeszcze środa 21.05.20, 12:40
          kan_z_oz napisała:

          > Tydzien bez zmian. Musimy odprowadzic taczke do serwisu. Jest wciaz kupa drewna lezacego do pociecia. Nie jest to super material do kominka. Drewno na rozpalke tylko.
          > W temacie drewna do palenia moge zrobic doktorat.
          > Czerwone drewno 'red wood' jest tutaj drewnem o najlepszej wartosci kalorycznej do spalania. Jest wszedzie w AU. Na poludniu osiagal niebotyczne kwoty lat temu 20-cia. Bylo to zwiazane z brakiem. Lat temu 25 placilam 200 AUD/za tone. Reszta drewna to rozpalka.

          Mam kominek od 2007 roku i jeszcze nigdy nie placilam za drewno do palenia. W tak duzym miescie i zielonej dzielnicy jak moja co chwile po wiekszych burzach mozna znalezc przewrocone drzewa i galezie, ktore, jesli sa przy domach, sa pociete na kawalki a wlasciciele blagaja zeby zabrac (inaczej placa grube pieniadze za wywoz). Zbieram i ukladam w drewutni, gdzie pod dachem schnie. Na rozpalke mam cyprysiki, ktore Buszmen kiedys wycial u sasiada, a poza tym pale twardym czerwonym drewnem eukaliptusowym, glownie Sydney Red Gum i Blue Gum. W tej chwili mam suchego, porabanego drewna na dwie zimy i duze pociete kloce na nastepne dwie zimy.

          > Sydney zostalo pozbawione mozliwosci w zaopatrzenie w drzewnoa na opal oraz dziesiatki iych podstawowych rzeczy do kupna.

          > Tona czerwonego drewna na opal w Sydney jest w bojonskich kwotach. To samo z wiekoscia zaopatrzenia.

          Zaopatrzenie w drewno opalowe jest wg mnie bardzo dobre a o jakie podstawowe rzeczy Tobie chodzi nie mam pojecia. Jak napisalam wyzej, nie placilam ani centa za drewno opalowe a juz czternasta zime pale w kominku.


          > Dlatego sie wyprowadzilismy. Tak duze miasto oraz szalone ceny.

          Zalezy gdzie sie mieszka i co sie robi. Majac dom w zielonej willowej dzielnicy nie czuje ze jestem w duzym miescie, do pracy etatowej dojezdzalam w 15 minut. A ceny sa odpowiednie do zarobkow, zreszta mnostwo rzeczy mozna kupic w sieci w calej Australii za takie same pieniadze a dostawa jest tansza i szybsza wlasnie w duzych miastach.

          > Wkorwia mnie wciaz patos sydnejskich rozbitkow gdzie jest wiadame, ze maja oczywiste problemy gloszac wielkosc...no wlasnie czego???

          A znasz jakichs rozbitkow sydnejskich? Bo ja nie. Reszty zdania nie rozumiem. Pojde sie napic cydru, moze potem bedzie mi latwiej pojac.


          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Jeszcze środa 21.05.20, 12:48
        jutka1 napisała:

        > W tym tygodniu mam w robocie prawdziwy armageddon, nawet czasu na forum za bardzo nie ma. :-(

        Z jednej strony wspolczuje armageddonu, z drugiej strony mysle ze sie cieszysz ze masz prace.

        > No nic. Z nowości, zanim pójdę spać: po pierwsze, traktorek naprawiony. Po drugie, Pan Arborysta przyjechał i skosił trawę . Kosi powoli (czyli na traktorowym "drugim biegu" zamiast na trzecim/czwartym, a więc dokładniej niż dotychczasowy PoO). Skoszony po raz pierwszy w tym roku ogród dał mi nagle poczucie normalności, ciągłości, i w sumie - "bezpieczeństwa". Tak chyba działają ludzkie rutyny.

        Masz racje, po koszeniu pewnie wyglada jakby nigdy nic, COVID sie nie zdarzyl i wszystko jest normalne :)
    • luiza-w-ogrodzie Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 13:10
      Organismus zdecydowanie czul ze idzie deszcz i burza! Wczoraj poszlam spac po jedenastej, obudzilam sie przed siodma, wyszlam do ogrodu nakarmic kury i otworzyc kurnik, zjadlam sniadanie i stwierdzilam ze jeszcze chce mi sie spac. No to przed osma bylam z powrotem w lozku, alarmu nie nastawilam i obudzilam sie w poludnie. Ledwie zdazylam wypuscic kury na ogrod i posadzic skrzydlokwiat i calathee do doniczek (zeby je zabrac do biura) i zaczelo padac.

      Cale popoludnie pisalam do klientow, posylajac konspekty warsztatow online, zeby im sie przypomniec, potem odgruzowywalam kuchnie i padalo coraz mocniej, w koncu o siodmej wieczorem przyszla burza. Boskosc dla ogrodu. Spadlo ponad 20 mm deszczu. Jutro ma byc dwa razy tyle.

      Jest dziewiata wieczorem a mnie sie znowu chce spac, wiec chyba popelnie cydr w wannie z borowina i pojde do lozka. Tym razem nastawie alarm! Jutro w planach przygotowanie korytarzyka do malowania, pieczenie chleba i wywalenie nastepnych kilku pudel papierow z dwoch starych biblioteczek. Trzeba to odrobic teraz bo w sobote bedzie troche bardziej suchy dzien, w sam raz na malowanie i czyszczenie kurnika (fuj). A w niedziele wroci deszcz.

      Milego czwartku, tym, ktorzy pracuja przypominam, ze jest juz z gorki i weekend za zakretem!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • kan_z_oz Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 15:30
        Ziew.
        Na temat kominka. Wiekszosc chalup sydnejskich nie jest ogrzewana bo ludzie nie stac. 20 centow za kilowat energii i 8 za energie z paneli slonecznych odprowadzanych poza kontraktem rzadowym - tyle bylo. Wszystko na minusie przy takim samym ukladzie na dachu.
        Przy 10C w nocy i takiej samej temperaturze w domu oczywiscie jest swietne dla niedzwiedzi polarnych.

        Znam dziesiatki, ktorzy sobie chwala owijacac sie w koce oraz stosujac jakies techniki mi nie znane aby to 10C w domu bylo swietne. Nie ma przy tym tez zadnej wilgoci. Wiekszosc Sydney to wilgoc zajebista przez wiekszosc roku. Pracujac w nieruchomosciach obejrzalam setki dziur zagrzybiorzonych w okolicach 'suchych' i pronoewanym jako suche'.
        Palenia drewnem zbieranym to cwiczylam lat temu 25 w Gorach Snieznych. Blue gum nie jest do palenia bo trzeba w nocy wstawac trzy razy by podlozyc ale snuj dalej te bzdury.

        Mam 6 ton blue gum na wlasnej dzialce po scieciu drzewa. Nie jest to zbyt wysokiej kalorii opal.

        Wiekszosc ludzi w Sydney nie opala i siedzi w zadrzumionych norach, pelnych wilgoci bo dobrej jakosci drewno jest zbyt drogie oraz oplaty za prad.

        Nudzi mnie to Twoje udowodnianie glupot. W piecu palilam tutaj od 1993 roku jako koniecznosc w gorach.

        Tutaj potzrebuje 6 ton aby nie miec grzyba. w gorach potrzebowalam 10 ton. W Sydney mialam centralna klimatyzacje prze lat 12. Inaczej to jest syf.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 15:40
          Współczuję Ci takich doświadczeń w Sydney, tanie domy z paneli i gipsu stawiane bezpośrednio na betonowej ławie na gruncie są faktycznie strasznie wilgotne jak i domy otoczone drzewami czy w zagłębieniach gdzie zbiera się wilgoć. A klimaty subtropikalne to jakiś koszmar, bez grzania i suszenia domu ciuchy i buty zielenieją w szafach w przeciągu kilku tygodni.

          Na szczęście ja mam inne doświadczenia, zimą mieszkam w ciepłym, suchym, solidnie zbudowanym domu, który ogrzewam wyłącznie drewnem, bez wstawania w nocy żeby dokładać do pieca. Taka jest moja rzeczywistość, to czy się z nią zgadzasz czy nie, nie ma żadnego znaczenia dla stanu faktycznego :)

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • kan_z_oz Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 16:52
            Oczywiscie Luizo gratuje Ci doswiadczenia; gdzie nie placisz za prad, wode, ogrzewanie, masz wlasne wszytkie warzywa i zywnosc i nie korzystasz z samochodu. Sielanka sydnejska. Oczywiscie za ten solidnie zbudowany dom ubezpieczenie jest prawie zerowe.
            Serio??
            Ubezpieczenie jest naliczane za ziemie pod domem. Obudz sie kobito.
            Ja na szczescie za moj dom zaplacilam. Chcesz abym wpisala tutaj ile Ty zaplacilas.
            Really...chcesz na Forum???

            Bo ja moge. Mam wszystkie dane.

            Chcesz kontynuowac? Czy mnie przeprosisz za bzdurne wymazanie ksiazki?
            • roseanne Nie podoba mi się ad personam 21.05.20, 17:01
              Chcesz abym wpisala tutaj ile Ty zaplaci
              > las.
              > Really...chcesz na Forum???
              >
              > Bo ja moge. Mam wszystkie dane.
              >

              Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Już jakiś czasu wiadomo, że żyjemy w różnych realiach społecznych, finansowych itd.
              • kan_z_oz Re: Nie podoba mi się ad personam 21.05.20, 17:35
                Jak sie masz Rose. Mnie te punkty lataja...jak przystalo na 'cleaning lady'.

                Ale moge sie odgrysc. Wiem lub nie za wredote i szkode nam wyrzadzana bezposrednio.
                Nauczyczylam sie w ramach 'milosci'
                Chyba.
                • roseanne pierdoly, cd 21.05.20, 18:30
                  kan_z_oz napisała:

                  > Jak sie masz Rose.

                  mam sie super.
                  mam sie fatalnie..

                  nie mam wirusa, mam co jesc, mam morfine na bol

                  podstawowym towarzystwem jest ekran lub syn...ktory z wiekiem nie przestal miec swoich problomow...


                  ot codzienne zycie
            • maria421 Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 18:37
              kan_z_oz napisała:

              > Oczywiscie Luizo gratuje Ci doswiadczenia; gdzie nie placisz za prad, wode, ogr
              > zewanie, masz wlasne wszytkie warzywa i zywnosc i nie korzystasz z samochodu. S
              > ielanka sydnejska. Oczywiscie za ten solidnie zbudowany dom ubezpieczenie jest
              > prawie zerowe.
              > Serio??
              > Ubezpieczenie jest naliczane za ziemie pod domem. Obudz sie kobito.
              > Ja na szczescie za moj dom zaplacilam. Chcesz abym wpisala tutaj ile Ty zaplaci
              > las.
              > Really...chcesz na Forum???
              >
              > Bo ja moge. Mam wszystkie dane.
              >
              > Chcesz kontynuowac? Czy mnie przeprosisz za bzdurne wymazanie ksiazki?
              >

              Kan, ja przecierem oczy ze zdumienia i nie wierze. Nie wierze ze Ciebie moze naprawde interesowac ile kto za dom zaplacil i ze chcesz szantazowac upublicznieniem tej wiedzy.

              Jakby co- mnie to NIE INTERESUJE i mysle ze wiekszosc forumowiczow tez nie jest zainteresowana, wiec zachowaj te wiedze dla siebie :-(
              • maria421 Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 18:41
                Kolejny krok w powrocie do normalnosci- wczoraj pojechalam po raz pierwsza od 3 miesiecy do corki doFrankfurtu i byl to dla mnie prawdziwy dzien wakacji. Zrobilysmy sobie, z wnuczka w wozku, wspanialy dlugi spacer do przepieknego parku z jeziorkiem, w ktorym zyja bobry. Po raz pierwszy w zyciu widzialam bobry! I to w wielkim miescie.

                Dzisiaj posadzilam begonie na klombie, czym oficjalnie zakonczylam wiosenne sadzenie kwiatkow.

                Pogoda piekna i podobno ma byc goracy weekend.
              • ertes Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 19:42
                Ceny domow sa informacja publiczna wiec to nie jest znow jakies przestestwo raczej brak kultury.
                Mnie nie interesuje ile Luiza zaplacila a mam nadziej ze jak najmniej za miejsce ktore ze zdjec wyglada calkiem fajnie.

                Kan musi sobie wziac na wstrzymanie.
                • xurek Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 21:28
                  Kan, ja tez nie rozumiem Twojej reakcji na posty Luizy. Opisuje swoje zycie, swoje wrazenia i swoj punkt widzenia. Ty mozesz miec inny, nie widze w tym powodu do takiej reakcji.

                  Byc moze ktos inny opisujacy Szwajcarie a nawet moja wies zdalby zupelnie inna relacje i obydwie mialyby racje bytu. Zupelnie nie rozumiem, dlaczego chcesz sie z nami dzielic prywatnymi informacjami Luizy - jezeli chcesz koniecznie podawac ceny australijskich domow, to skoncentruj sie na swoich - Luiza ma prawo jak kazdy z nas tutaj do uszanowania jej prywatnosci.

                  Nieladnie.
            • ertes Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 19:38
              Kanie z twoich opisow to Australia sie jawi jako kraj zupelnie nie do zamieszkania.
              Beznadziejne rzady, drogo, wilgotno, ohydnie.

              Swoja droga to my bardzo niewiele uzywamy ogrzewania w zimie a temperatury w nocy sa bardzo podobne. Jest oczywiscie chlodno ale przyjemniej sie spi.
              Mieszkalem w bardzo wilgotnym miejscu, Toronto, ale jakos niegdy nie zauwazylem zeby wiekszosc mieszkancow zyla w zgniliznie. Zreszta mamy tutaj dwie osoby z bardzo wilgotnych miejsc: Vancouver i Portland wiec moze cos dodadza.

              Kanie z ta ksiazka to juz nie przesadzaj. Paniusia z prestizowej uczelni zniknela na zapalenie spojowek. Link do Amazon jest dla wszystkich ktorzy marza tylko zeby poznac prawdziwe dane tej czy innej osoby bo przeciez to nasze forum jest obserwowane przez tysiace nie wiadomo jakich oczu....
            • luiza-w-ogrodzie Re: Deszczowy, leniwy czwartek 22.05.20, 06:38
              kan_z_oz napisała:

              > Oczywiscie Luizo gratuje Ci doswiadczenia; gdzie nie placisz za prad, wode, ogrzewanie, masz wlasne wszytkie warzywa i zywnosc i nie korzystasz z samochodu.

              Nigdy czegos takiego nie napisalam, jedynie skomentowalam ze mam nizsze koszty niz przecietny sydnejski dom ze wzgledu na panele, zbiorniki z woda i maly, rzadko uzywany samochod.

              > Oczywiscie za ten solidnie zbudowany dom ubezpieczenie jest
              > prawie zerowe.
              > Serio??

              No wlasnie, serio? Gdzie ja cos takiego napisalam?

              > Ubezpieczenie jest naliczane za ziemie pod domem. Obudz sie kobito.

              Nie wiem jak Twoje ale moje ubezpieczenie od zniszczenia domu obliczane jest od wartosci zbudowania takiego samego budynku (tzw. replacement insurance) i nie ma nic wspolnego z wartoscia ziemi. Gdybym miala stuletni domek z plyt azbestowych na drewnianej ramie, ubezpieczenie pokryloby odbudowe wlasnie takiego a nie innego budynku.

              > Ja na szczescie za moj dom zaplacilam. Chcesz abym wpisala tutaj ile Ty zaplacilas.
              > Really...chcesz na Forum???
              >
              > Bo ja moge. Mam wszystkie dane.
              >
              > Chcesz kontynuowac? Czy mnie przeprosisz za bzdurne wymazanie ksiazki?

              Jak mozna to skomentowac? Chyba tak, ze ten wpis jest wyrazeniem calej "milosci" otrzymanej przez Ciebie z Gory, o ktorej tak lubisz pisac.
      • xurek Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 21:35
        dzisiaj jest rocznica rozpoczecia naszego zwiazku. Chcielismy do restauracji, ale albo zamkniete albo brak juz miejsc (probowalismy zarezerwowac w poniedzialek). Dzien spedzilismy wiec w domu i zagrodzie grilujac, jedzac, wspominajac w odswietnym nastroju i stroju. Ja przebralam sie 4 razy i zmienilam nawet makijaz. Jedna z kreacji wprawilam S. w oslupienie, bo wyciagnelam z lamusa wscieklepomaranczowa sukienke przed kolana, ktorej nie nosilam od 10 lat z odpowiednimi pomaranczowymi ustami. Zrobil nawet zdjecie, czego normalnie nie robi.

        Pogoda dopisala wyjatkowo, do kolacyjnego grila dolaczyl Mlody, teraz zaczynamy ostatni etap, czyli pro secco przy swiecach na hustawce w ogrodzie a potem..... :) :) :)

        I tym optymistycznym akcentem podejmujac temat Kan-a o milosci: I love you all and go to have a drink. Wy tez sie kochajcie i nie robcie zadymy w tak romantycznym dniu :)
        • roseanne Re: Deszczowy, leniwy czwartek 21.05.20, 23:10
          serdecznosci dla Was :)
          • xurek Re: Deszczowy, leniwy czwartek 22.05.20, 11:36
            Tobie rowniez :).
        • luiza-w-ogrodzie Pomaranczowa rocznica :) 22.05.20, 07:09
          xurek napisała:

          > dzisiaj jest rocznica rozpoczecia naszego zwiazku. Chcielismy do restauracji, a
          > le albo zamkniete albo brak juz miejsc (probowalismy zarezerwowac w poniedziale
          > k). Dzien spedzilismy wiec w domu i zagrodzie grilujac, jedzac, wspominajac w o
          > dswietnym nastroju i stroju. Ja przebralam sie 4 razy i zmienilam nawet makijaz
          > . Jedna z kreacji wprawilam S. w oslupienie, bo wyciagnelam z lamusa wscieklepo
          > maranczowa sukienke przed kolana, ktorej nie nosilam od 10 lat z odpowiednimi p
          > omaranczowymi ustami. Zrobil nawet zdjecie, czego normalnie nie robi.
          >
          > Pogoda dopisala wyjatkowo, do kolacyjnego grila dolaczyl Mlody, teraz zaczynamy
          > ostatni etap, czyli pro secco przy swiecach na hustawce w ogrodzie a potem....
          > . :) :) :)

          Wyglada na to ze byl to piekny dzien, wspomnienia z czasu poznania sie sa cudne! Gratulacje!

          (a zdjecie w pomaranczowej sukience MUSISZ pokazac!)


          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
    • jutka1 TGIF 22.05.20, 00:24
      No to piątek już. Byle przeżyć dzień jako taki, a będzie ciężko.

      Dzisiaj (wczoraj) był wysyp urlopów nagłych i zwolnień lekarskich. Ludzie nie dają rady uciągnąć.
      A te osoby na urlopach i zwolnieniach L4 - są dla mnie kluczowe. I co mam robić?
      Żeby to jasny szlag.
      Szefostwo też już umęczone i na ostatnich nogach, z tego co słyszę. Kurdę.

      A ja co. Jutro i w weekend praca nad rzeczami spoza zakrsu obowiązków, w poniedziałek to samo, a potem po 9 czerwca - biorę urlop i całujta wójta. Będzie tego, i chwatit.

      I w tym zrezygnowanym nastroju - idę spać. Dobranoc.
      • kan_z_oz Re: TGIF 22.05.20, 01:42
        Sorry, puscilo mi za wysranie ponowne na mnie i na moim watku o pozytywach korony. Ile kto zaplacil to jego sprawa. Dom jest Bushmena. Full stop. Po co tyle produkowac wszytkie te bzdury. Ksiazka zostala wycieta, medydacje w tej mojej zagrzybionej chalupie i na wyjazdach byly przez Paniusie bojkotowane niegrzecznym zachowaniem przez lata. Znosilam chyba bedac w jakims transie.

        Nie ma na to dalej pozwolenia wiec sie pojdzie przespac i ode mnie odpierdoli.
        • kan_z_oz Re: TGIF 22.05.20, 01:43
          Na tym zakonczylam. Teraz jestesmy kwita.
          • ertes Re: TGIF 22.05.20, 02:28
            Ja poczekam do rana az Xurek przetlumaczy. :)
            • kan_z_oz Re: TGIF 22.05.20, 06:40
              Ertes, gdyby moj stary sie jutro zwinal i wszystko jedno czy formie do nieba, innej Pani, czy zostac mesjaszem w Tybecie, to sama ze swojego dochodu nie dalabym rady utrzymac chalupy.

              Byloby ostre zastanawianie jak powiazac dwa konce, gdzie widzialbym podnajem pokoju, sprzedaz i kupno czegos malego w miasteczku bez ziemi.

              Dodam tylko, ze ten moj guwniany biznes wciaz kwalifikuje sie do placenia od niego podatku, co oznacze, ze jest powyzej obecnego min kwoty, ktora jest zwolniona od podatku.

              Nie zycze sobie natomiast zlosliwych uwag, ze ATO mnie sprawdza bo mielismy w przeszlosci z nim klopoty. Jakas forme 'klopotow', wyjasnien, poprawek w tym kraju ma prawie kazdy kto ma do czynienia z ATO poprzez prowadzenie firmy, biznesu czy bycie samozatrudnionym.
              ATO sprawdza tutaj kazda firma przed zrobieniem wyplaty Jobkeeper. Czesc musi skladac dodatkowe papiery, samozatrudnieni nie, bo ATO wchodzi na konto i sprawdza wplywy o czym nie musi Cie informowac dodatkowo!
              Kazdy tutaj o tym wie bo to nie jest tajemnica. Twierdzenie, ze Ciebie sprawdfzali...bo klopoty...a mnie nie jest bzdura, ktora traktuje jako osobista znowu zaczepke.

              Znajomosc z realu, ktora zakonczylismy spokojnie ale kwasno. To odlozylam na polke gdzie moze lezec, o ile traktowanie mnie jako nik Kan wystepuje bez specjalnego mnie wyroznia. Nawet Swiatla produkcja dostala ostrzezenie.
              Konflikt niestety widze moderator Forum w polaczeniu z osobistymi pretensjami.
        • luiza-w-ogrodzie "Po co tyle produkowac wszytkie te bzdury" 22.05.20, 06:51
          kan_z_oz napisała:

          > Sorry, puscilo mi za wysranie ponowne na mnie i na moim watku o pozytywach korony. Ile kto zaplacil to jego sprawa. Dom jest Bushmena. Full stop.

          Dom nie jest Buszmena... jemu w podziale majatku przypadlo co innego. Nie wiesz - nie pisz.

          >Po co tyle produkowac wszytkie te bzdury.

          Zgadzam sie, lepiej zamilcz,

          >Ksiazka zostala wycieta, medydacje w tej mojej zagrzybionej chalupie i na wyjazdach byly przez Paniusie bojkotowane niegrzecznym zachowaniem przez lata. Znosilam chyba bedac w jakims transie.

          Co ma ksiazka do mnie i medytacji? I dlaczego piszesz ze Twoj dom byl zagrzybiony? Nie zauwazylam tego. Wyjazdy medytacyjne byly fajne przez chwile, potem ciagalam jeszcze Buszmena zeby mu pomogly, ale nic z tego nie wyszlo.
          A jesli od kilkunastu lat meczy Ciebie to ze po niecalych dwoch latach zrezygnowalam z medytacji prowadzonych przez Twojego meza, to moze czas juz odpuscic? Nie chce wchodzic w szczegoly, to prywatna sprawa, ale o poziomie medytacji swiadczy to, ze Zieloni wycofali dla niego poparcie, o czym sama pisalas.
          • kan_z_oz Re: "Po co tyle produkowac wszytkie te bzdury" 22.05.20, 08:27
            Droga Luzio, ok pierzmy brudy dalej. Zakonczenie medytacji bylo bardzo ok. Zanim te medytacje zakonczylas to przychodzilas do mojego 'zagrzybionego' domu, gdzie spalas. Na wyjazdach zbiorowych nie uczestniczylas w zajeciach bo byl to pol darmowy lykend w Gorach. Co tez bylo ok. Problem byl, ze w trakcie tych medytacji robilas herbate w kuchni przeszkadzajac wszystkim w grupie, co nie bylo ok. Pan maz prosil Cie bardzo dlugo i grzecznie, gdzie byla seria nieprzyjemnej wymiany mejlowej roseslana cc do calej grupy przez was w temacie.

            Ta grupa pozniej do mnie dzwonila dlaczego dostaje prywatne pretensje od obcych im ludzi na mejle do pracy.

            Na koniec, Moja Droga, wyslalas paszkwila do mojego meza, ze te medytacje spowodowaly u Ciebie ogromne problemy zdrowotne i musisz sie w zwiazku z tym leczyc. Cale szczescie, ze byl to czas gdy nie medytytowalas juz wtedy od lat dwoch.

            To oczywiscie ustawilo mnie znowu w bardzo milej tym razem sytuacji domowej oraz zapytaniem ze strony wlasnego chlopa co ja mam zamiar z tym zrobic. Rozstalismy sie uwazam z klasa bez komentarzy z mojej strony. Zamilczalam, az do momentu KURWA gdzy znowu zaczelas grzebac przy ksiazce i tych medytacjach.

            W zadnym punkcie nie bylo przepraszam, slabo pamietam dziekuje lub chociazby pocaluj mnie w dupe.

            Tak snuj dalej bajdy, tym razem jak Nas 'zieloni' ukarali a Ciebie nagrodzili. O to chodzilo? Moglas przeciez te medytacje lepiej bo to samo co joga bez wzgledu, ze to byla czesc naszych znajomych, przyjaciol, kontakow biznesowych??? Oczywiscie zawsze masz racje i wszystko wiesz najlpiej czyli bez zmian nawet po 10-ciu latach powrot do wyrzniecia ksiazki i tego co Cie zawsze uwieralo.

            Nie do wiary.!!!
      • luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 22.05.20, 06:42
        jutka1 napisała:

        > Dzisiaj (wczoraj) był wysyp urlopów nagłych i zwolnień lekarskich. Ludzie nie dają rady uciągnąć.
        > A te osoby na urlopach i zwolnieniach L4 - są dla mnie kluczowe. I co mam robić?
        > Żeby to jasny szlag.
        > Szefostwo też już umęczone i na ostatnich nogach, z tego co słyszę. Kurdę.

        Wcale sie nie dziwie. U nas przy okazji powolnego powrotu ludzi do pracy mowi sie o tym ze okolo 1/3 pracownikow bedzie mialo problemy psychologiczne w zwiazku ze stresem ostatnich miesiecy.

        > A ja co. Jutro i w weekend praca nad rzeczami spoza zakrsu obowiązków, w poniedziałek to samo, a potem po 9 czerwca - biorę urlop i całujta wójta. Będzie tego , i chwatit.

        Jeszcze dwa tygodnie, wytrzymasz.. urlop sie Tobie nalezy jak psu micha!
        Trzymaj sie.
      • xurek Re: TGIF 22.05.20, 09:40
        Jutka, moja kolezanka z pracy powiedziala kiedys po ktoryms dniu jakiegos zabojczego maratonu "ludzie, opamietajcie sie, to nie jest operacja na otwartym sercu i jezeli nie zdazymy na czas nikt nie umrze". Czasem warto sobie o tym przypomniec: gospodaruj madrze swoimi silami, zmus sie do absolutniego nie myslenia o pracy wtedy, kiedy masz wolne i zrob sobie przynajmniej jeden dzien tygodniowo zupelnie od niej wolny, bo inaczej tez wyladujesz na L4 zanim Twoj urlop sie zacznie.

        Zycze Ci, by zycie wrocilo do jakiejs akceptowalnej pozytywnej normy, rowniez to pracowe.
        • jutka1 Re: TGIF 22.05.20, 10:51
          Wiem, Xurku, i staram sie (nawet się udaje w 80% :-D).
          Mój problem to to, że koniec czerwca = koniec projektu, i trzeba jeszcze sporo rzeczy zrealizować. To jest ta "operacja na otwartym sercu".
          A do tego szefostwo najwyższe daje mi do zrobienia - zawsze w trybie pilnym - inne zadania, zupełnie z projektem niezwiązane, i zaburza mi rytm zaplanowanej pracy. Stresuje mnie to i frustruje, ale nie mogę odmówić CEO/CFO/COO.
          • ertes Re: TGIF 22.05.20, 15:17
            Ja sie tylko zastanawiam ppo jaka cholere tam pracujesz skoro jest tak beznadziejnie kazdego dnia???
            • jutka1 Re: TGIF 22.05.20, 15:36
              ertes napisał:

              > Ja sie tylko zastanawiam ppo jaka cholere tam pracujesz skoro jest tak beznadzi
              > ejnie kazdego dnia???
              ************
              Nie każdego dnia jest beznadziejnie. A jak skończę ten projekt to wróci do jakiejś normy.
    • luiza-w-ogrodzie Zimny i mokry piatek 22.05.20, 07:40
      W nocy tak lunelo ze obudzilam sie o trzeciej do wtoru halasu ulewy uderzajacej w metalowa rure komina kozy stojacej na werandzie. W sumie przez kilkanascie godzin napadalo ponad 40 mm, co zupelnie mi wystarczy. Dzisiaj mimo prognozy dalszych opadow deszcze odeszly nad ocean i nie pada, ale jest mokro, pochmurno i wieje zimny wiatr z poludnia, nad ranem bylo tylko 8 stopni. Chyba dzis napale w kominku. Fejs pokazal mi ze 7 lat temu byla taka sama pogoda i rozpalilam ogien :)

      Mam teraz godzinke pracy na kompie, klienci sie na szczescie odzywaja i zamawiaja warsztaty. Ten rok bedzie ciezki finansowo, zakladalam ze bede miala kilkadziesiat warsztatow i jakby co moglabym podnajmowac pokoj, ale oczywiscie te wszystkie plany poszly sie pasc. Ale za to oszczedzam na fryzjerze i benzynie :) Jak to sie u nas mowi, "Look at the bright side". O, wlasnie nowa klientka przyslala mi emajla ze jej organizacja upiera sie przy uzywaniu Skype for Business, ktory nie dziala jak chcieliby, wiec musza przelozyc moj warsztat na pozniej. Wszyscy inni uzywaja Zoom, ktory jest bardzo przyjazny w uzywaniu oraz znacznie poprawil szyfrowanie (musialam sprawdzic jak jest "encryption" po polsku...)

      Siedze wiec przy biurku i (Xurku, nie smiej sie!) na kolanach pod bluza mam sloiczek z zakwasem chlebowym bo nie chce mu sie rosnac w kuchni, gdzie jest 17 stopni. Jak zaczne gotowac obiad, zaczynie chleb i postawie go w poblizu pieca. Chyba nastepnym razem bede zabierac sie do pieczenia chleba gdy bedzie rozpalony ogien w kominku, zeby ciasto sie nie przeziebilo...

      Dobra, koniec tego dobrego, czas isc przewalac rzeczy na werandzie, za dwie godziny bedzie juz ciemno. Potem rozpale w piecu i obejrze jakis kryminalek w telewizji. O szczegolach dopisze sie na watku kinowym Minnie.
      • maria421 Re: Zimny i mokry piatek 22.05.20, 08:40
        luiza-w-ogrodzie napisała:


        > Siedze wiec przy biurku i (Xurku, nie smiej sie!) na kolanach pod bluza mam slo
        > iczek z zakwasem chlebowym

        Kangurzyca :-) Wiadomo , Australia :-)

        Zapowiada sie piekna pogoda, mam na dzisiaj tylko drobne plany i zaraz wybywam z domu.

        Milego dnia :-)

      • xurek Re: Zimny i mokry piatek 22.05.20, 11:34
        Dzien wczorajszy i wieczor byly bardzo udane, zalaczam zdjecie w pomaranczowej kiecce oraz hustawki z prosecco.

        Dzisiaj pochmurno i chlodniej, ale przyjemnie. Mam duzo do zrobienia, ale nic mi sie nie chce, wiec czarno widze . Pracowo wlasnie koncze.

        W ogrodzie mszyce. Wszedzie. Na jasminie, na rozach, na hibiskusie. Co robic? S. spryskal juz kilka razy w tym roku, trup sciele sie gesto, ale zastepuja go nowe w ilosci prawdziwej biblijnej plagi. Macie jakis „naturalny“ pomysl, bo powoli mamy wrazenie, ze za duzo tych chemikaliow.
        • jutka1 Re: Zimny i mokry piatek 22.05.20, 12:20
          Kiecka super, a i Ty w niej - takoż. :-)

          Jeśli chodzi o mszyce - Luiza mi kiedyś dawała przepis na spray na bazie oleju i płynu do mycia naczyń, wtedy u mnie - zadziałało.

          Luizo, zapodaj tutaj proszę. :-)
          • kan_z_oz Re: Zimny i mokry piatek 22.05.20, 15:08
            Musze stwierdzic, ze oprocz kiecki masz absolutnie zabojczy ogrod. Wyglada wycackany i bardzo wypielegnowany. Hibiskus tutaj jest zjadany w mgnieniu oka i nie koniecznie przez mszyce. Na mszyce i rozne inne szkodniki kupuje gotowy preparat organiczny,(baza, olej eukaliptusowy) ktory pozniej rozcienczam do 5 litrowej banki (specjalna do opryskiwania). Idzie tego tutaj bardzo duzo ale spora butla, starcza mi na rok.

            Dzien pochmurny, deszczowy oraz nieslychanie zimny. Spadlo chyba juz do 10C. Do tego wieje nieprzyjemny wiatr. Zima w pelni.

            Pan maz dziubie jakis kurs jako update do starego. Ja czytam ciekawa ksiazke.
            Milego lykendu zycze.
        • luiza-w-ogrodzie Mszyce 22.05.20, 13:39
          xurek napisała:

          > Dzien wczorajszy i wieczor byly bardzo udane, zalaczam zdjecie w pomaranczowej kiecce oraz hustawki z prosecco.

          Swietnie wygladasz, i ten kolor jest piekny.

          > W ogrodzie mszyce. Wszedzie. Na jasminie, na rozach, na hibiskusie. Co robic? S . spryskal juz kilka razy w tym roku, trup sciele sie gesto, ale zastepuja go nowe w ilosci prawdziwej biblijnej plagi. Macie jakis „naturalny“ pomysl, bo powoli mamy wrazenie, ze za duzo tych chemikaliow.

          Wiekszosc chemikaliow na owady dziala na ludzki uklad nerwowy. A na mszyce jest kilka metod:

          1. Zmyc je z lisci i pakow kwiatowych woda pod cisnieniem, sciagajac palcami
          2. Popryskac tzw. bialym olejem - powleka je warstwa tluszczu, pod ktora sie dusza (owady oddychaja przetchlinkami na powierzchni ciala). Jak zrobic: jedna czesc (na objetosc) plynnego detergentu do naczyn, dwie czesci taniego jadalnego oleju (np slonecznikowy czy rzepakowy), czyli np 50 ml detergentu + 100 ml oleju. Wlac do sloiczka, dobrze wstrzasnac az zrobi sie biala emulsja. Do opryskiwania uzywa sie 1 lyzki tej emulsji na litr wody w butelce ze spryskiwaczem. Nalezy potrzasac butelka zeby emulsja nie zostala na powierzchni wody. Nie uzywac w temperaturach powyzej 30 stopni, bo mozna usmazyc liscie.
          3. W suche dni dobra metoda na owady o miekkim ciele (mszyce i gasienice) jest oproszanie roslin ziemia okrzemkowa. Wysusza je na wior. Oczywiscie nie nalezy tego robic przed deszczem :)
          4. Kupic pudelko jajek biedronek i zlotookow, rozlozyc na dotknietych plaga mszyc roslinach. Nie robic nic, zamknac oczy, czekac az drapiezniki sie rozmnoza. Ja zazwyczaj poswiecam jedna-dwie rosliny w ogrodzie, (zazwyczaj jakies wysokie brokulu, jarmuz etc) na ktorych pozwalam sie mnozyc mszycom i gasienicom. To przyciaga drapiezne owady, od miniaturowych os skladajacych jajka w zywych mszycach, poprzez biedronki i zlotooki do much z rodzaju Syrphidae czy Tachnidae. Rozmnazaja sie na tych dwoch roslinach i leca dalej w ogrod szukac wiecej mszyc.

          Powodzenia!
        • jutka1 Re: Zimny i mokry piatek 22.05.20, 23:59
          Dzień był do zniesienia, przede wszystkim dlatego, że w drugiej jego połowie zdecydowałam o pójściu na wagary, a nadrobieniu w niedzielę. Termin mam poniedziałkowy, więc mogłam. I poszłam do ogrodu, czytałam i gapiłam się, słuchałam ptactwa, i tego mi było trzeba.

          Jutrzejszy dzień przeznaczam na porządki, Zooma i Netflixa. "Bordertown" 3. sezon jakiś czas temu się pojawił, więc obejrzę. No i taras i ogród. Posprzątam taras (wiśnia japońska, teraz juz ogromna, zrzuciła mnóstwo kwiatów z łodyżkami), przejdę sie po ogrodzie i zobaczę, jak tam owoce. Zgodnie z radami Xurka, jutro zero przestrzeni mózgowej dla pracy. O.
          • minniemouse Re: Zimny i mokry piatek 23.05.20, 01:31
            Xurku, to ty się ciągle odchudzasz? zupełnie nie rozumiem po co. przecież bardzo dobrze wyglądasz 👍
    • jutka1 Deszczowa sobota 23.05.20, 10:22
      Pogoda jak w tytule, 13-14 C, pada i ma padać ostro cały dzień i w nocy też. Dobrze dla roślin.

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Deszczowa sobota 23.05.20, 10:32
        Zdazylam zrobic zakupy zanim zaczelo padac, na lepsza pogode musimy poczekac do poniedzialku.

        Milego dnia :-)
        • kan_z_oz Re: Deszczowa sobota 23.05.20, 11:55
          U mnie bardzo zimno. Pracuje piec oraz kilka grzejnikow w domu. Klima gdy potrzeba w kilku pokojach. Na zewnatrz tylko 9C.
          Nie pamietam gdy bylo tak zimno. Wilgotnosc wciaz spora.
          Wracajac do temperatur tutaj, mieszkajac wiele lat w gorach na wysokosci okoloj 1000m.
          Powyzej wialo ostro. Doswiadczenie tego wiatru to najlepszego sortu Gorexty przy minus 20 w Kanadzie.

          Klimat australijski moze byc bezwzglednny.
          • ertes Re: Deszczowa sobota 23.05.20, 14:45
            Doswiadczenie tego wiatru to najlepszego sortu Gorexty przy minus 20 w Kanadzie.

            Co u diabla to zdanie znaczy??? Co to jest Gorext?
            Jako ze byloniebylo mieszkalem w Kanadzie 10 lat to bardzo mnie ciekawi bo nigdy nie slyszalem.
            • roseanne Re: Deszczowa sobota 23.05.20, 15:01
              ha, literowka?

              www.gore-tex.com/outerwear

              Ertes, co ty tu robisz o tak dziwnej godzinie, ledwo swit u Ciebie )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka